Przejdź do treści

Popularne leki hamują owulację

Według najnowszych badań, niesteroidowe leki hamują owulację nawet już po 10 dniach stosowania.

Naukowcy Uniwersytetu w Bagdadzie testowali wpływ trzech powszechnie stosowanych niesteroidowych leków o działaniu przeciwzapalnym. Uczeni sprawdzali jak na owulację działają diklofenak, naproksen i etoricoxib.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W eksperymencie wzięło udział 39 kobiet w wieku rozrodczym, które skarżyły się na ból pleców. Wszystkie uczestniczki kurację rozpoczęły w 10 dniu cyklu menstruacyjnego. Części z nich lekarze przez 10 dni podwali jeden z leków, a pozostałym – placebo.

Wszystkie z zastosowanych substancji, choć z różnym nasileniem, upośledzały owulację. W 100 proc. doszło do niej u pań, które przyjmowały placebo. Sytuacja była diametralnie odwrotna w przypadku pozostałych. Jedyne 6,3 proc. pacjentek, które przyjmowały diklofenak miały normalną owulację. Pozostałe leki osiągnęły lepsze wyniki: naproksen – 25 proc,  a etoricoxib – 27,3 proc.

U 75 proc. kobiet przyjmujących  diklofenak nie pękł pęcherzyk dominujący, kolejno 33 proc. pacjentek stosujących etoricoxibem borykało się z tym problemem oraz  25 proc. – naproksenem.

Główną przyczyną, która w sposób bezpośredni wpłynęła na upośledzenie owulacji były zaburzenia hormonalne. Już po 10 dniach u badanuch kobiet obniżał się poziom hormonu niezbędnego dla owulacji. A u jednej trzeciej pacjentek lekarze wykryli funkcjonalne torbiele

Wyniki eksperymentalnych badań przestawione zostały w Rzymie podczas European League Against Rheumatism Annual Congress (EULAR 2015).
 
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Cytologia i HPV przed ciążą – czemu służą te badania?

Cytologia to badanie, które powinno być wykonywane regularnie u każdej współżyjącej kobiety. Dzięki niemu możliwe jest wykrycie raka szyjki macicy jeszcze w stadium przedklinicznym, czyli nie dającym żadnych objawów.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy wiesz, na czym polega to badanie, jak się do niego przygotować i o czym może świadczyć wynik?

Zobacz także: Rak jajnika – jakie badania laboratoryjne należy wykonać?

Cytologia i HPV przed ciążą

Badanie cytologiczne, czyli inaczej rozmaz szyjkowy, to technika diagnostyczna w ginekologii polegająca na pobraniu rozmazów z pochwowej części szyjki macicy.

– Badanie cytologiczne uważane jest za badanie przesiewowe w kierunku zmian nowotworowych w obrębie narządów rodnych – wyjaśnia dr n. med. Iwona Kozak-Michałowska, dyrektor ds. Nauki i Rozwoju Synevo.

Badanie wykonuje ginekolog, który za pomocą specjalnej szczoteczki pobiera wymaz i następnie umieszcza na szkiełko mikroskopowe. Następnie specjalista cytolog dokonuje oceny pobranego materiału.

– Cytolog ocenia komórki zarówno pod względem ewentualnych zmian nowotworowych, jak również pod względem obecności patogenów, które mogłyby prowadzić do stanów zapalnych – tłumaczy dr Kozak-Michałowska.

Na trzy dni przed planowanym badaniem należy unikać stosunków seksualnych. Nie powinno się również stosować globulek dopochwowych oraz płynów irygacyjnych.

Zobacz także: Raka szyjki macicy da się pokonać! Ta wiedza może uratować ci życie

Badanie oceny czystości pochwy

Do badania oceniającego czystość pochwy wykorzystywany jest wymaz z tylnego sklepienia pochwy.

– W warunkach fizjologicznych w dolnym odcinku dróg rodnych powinna znajdować się tak zwana flora fizjologiczna. Dominującymi bakteriami są tam pałeczki kwasu mlekowego – mówi ekspertka.

Pałeczki kwasu mlekowego powodują zakwaszenie środowiska, dzięki czemu w dużym stopniu uniemożliwiają  rozwój patogenów, które mogłyby wywołać stany zapalne w drogach rodnych i dolnym odcinku układu moczowego.

Wynik badania podawany jest w stopniach czystości. – Stopień pierwszy i drugi można uważać za prawidłowy, natomiast kolejne stopnie wskazują na obecność różnego rodzaju patogenów – tłumaczy pani doktor.

Zobacz także: Śniadanie prasowe „Nowe trendy w diagnostyce laboratoryjnej”

Badanie na obecność wirusa HPV – dlaczego to takie ważne?

Wirus brodawczaka ludzkiego, czyli inaczej HPV, przenoszony jest drogą płciową. Większość ludzi przechodzi zakażenie HPV, jednak u części zakażenie utrzymuje się, co sprzyja rozwojowi raka szyjki macicy, sromu, pochwy oraz ustnej części gardła.

– Wirusa HPV uważa się za podstawowy czynnik etiologiczny rozwoju raka szyjki macicy – wyjaśnia dr Kozak-Michałowska.

Wykonywanie testu HPV jest szczególnie zalecane, gdy wyniki badania cytologicznego są nieprawidłowe.

– Dotyczy to w szczególności kobiet po trzydziestym roku życia, ale także kobiet, u których już wcześniej wykryto, a być może leczono jakiekolwiek nieprawidłowe zmiany w obrębie komórek ocenianych podczas badania cytologicznego – tłumaczy pani doktor.

Badanie na obecność wirusa HPV powinny wykonać również kobiety, które miały kiedykolwiek w wywiadzie dodatnie wyniki cytologii. Dotyczy to również sytuacji, w której pacjentki były leczone i obecne wyniki badania są prawidłowe.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Książka „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei”

Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością
fot. www.empik.com

Co dzieje się z psychiką kobiety walczącej z niepłodnością? Jaką rolę w tej walce może odegrać psycholog? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w książce „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei” autorstwa Aleksandry Dembińskiej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W Polsce jest około 9 milionów kobiet w wieku rozrodczym, z czego szacuje się, że kłopoty z poczęciem może mieć do 25 proc. par. Książka „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei” skupia się na psychologicznych problemach związanych z doświadczaniem niepłodności.

Uwzględnia przy tym wszystkie możliwe sposoby radzenia sobie z problemem – zarówno leczenie, jak i decyzję o pozostaniu bezdzietnym oraz adopcję. To lektura dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, za jaką cenę kobiety podejmują oraz kontynuują terapie medyczne, a czasem zaprzestają ich na rzecz alternatywnych wyborów.

Zobacz także: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog

„Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei”

Ta książka to również pozycja przydatna dla osób zawodowo wspierających pary w staraniach o dziecko: dla personelu medycznego (lekarzy, embriologów, położnych, pielęgniarek), pracowników ośrodków adopcyjnych, psychologów i psychoterapeutów, socjologów, pracowników socjalnych, duchownych i innych.

W książce tej znajdziemy:

  • Wyniki badań wyjaśniające mechanizmy radzenia sobie z niepłodnością
  • Wskazówki terapeutyczne dla praktyków
  • Autorskie narzędzia diagnostyczne, które posłużą w procesie konsultacyjnym na wszystkich etapach doświadczenia niepłodności

Autorką książki „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei” jest Aleksandra Dembińska – doktor psychologii, bioetyk, wykładowca akademicki i praktyk. Swoje zainteresowania naukowe skupia w obszarze psychologii zdrowia, szczególnie wokół granicznych momentów życia: prokreacji i śmierci. Specjalnie dla portalu Chcemy Być Rodzicami, autorka opowiedziała o kulisach powstania książki.

Zobacz także: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Skąd  zrodziła się inspiracja do napisania książki o tej tematyce?

A.D.:  Z napisaniem tej książki nosiłam się od wielu lat… jednak nigdy nie było czasu, nigdy nie było okazji, zawsze było coś ważniejszego. Iskrą zapalną stał się list od Pani Weroniki Skarżyńskiej (później Redaktorki Prowadzącej mojej książki) z Wydawnictwa Difin, zachęcający do rozpoczęcia intensywnych prac.

Materiał zgromadzony w książce, jest podsumowaniem mojej kilkunastoletniej pracy naukowej w obszarze niepłodności i kilkuletniej pracy jako psychologa praktyka. Wcześniej były to psychologiczne i medyczne konferencje naukowe w kraju i za granicą, na których przedstawiałam doniesienia z moich badań, na polskim gruncie.

Do 2018 roku opublikowałam kilkanaście artykułów naukowych, w tym kilka w bardzo prestiżowych redakcjach, byłam też autorem rozdziałów do książek  poświęconych psychologicznym zagadnieniom naszego życia.

W Polsce niewiele jest książek traktujących naukowo o psychologicznych problemach niepłodności, spośród nich niewiele jest tych, które kompleksowo i od strony psychologicznej zajmują się samymi kobietami, a jeszcze mniej odnosi się do polskich badań. Temat niepłodności, z powodów politycznych czy ideologicznych regularnie powraca w opinii publicznej. Wciąż budzi wiele emocji…

Skąd temat niepłodności? Studia psychologiczne i filozoficzne kończyłam tematyką śmierci i opieką hospicyjną, sporo poświęciłam umieraniu. Wtedy… 14 lat temu myśląc o tym, czym chciałabym dalej zajmować się w życiu zawodowym, i wiedząc, że będzie to ścieżka naukowa…, uznałam , że dla równowagi, mogę przyjrzeć się drugiemu granicznemu wydarzeniu w naszym życiu – narodzinom i poczęciu.

Wiedziałam, że tam emocji i problemów psychologicznych będzie wiele. Teraz z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że przerosło to moje przypuszczenia… Eksplorując temat, prowadząc wiele rozmów z kobietami, pacjentkami, odkrywałam coraz to szerszą przestrzeń zależności, wpływów, dramatów i radości , problemów i sposobów radzenia sobie z nimi.

Przez lata badań, zgłębiania tematyki, kontaktów zarówno z kobietami starającymi się, jak i tymi, które podjęły już decyzję o bezdzietności, z tymi które zostały mami, po wielogodzinnych rozmowach z personelem medycznym, podjęłam decyzję, że najwyższy czas skondensować wiedzę w jednym miejscu i podzielić się z czytelnikami.

Zobacz także: 6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

O czym jest i dla kogo jest Pani książka?

A.D. : Książka jest dla wszystkich…, którym nie jest obojętna tematyka niepłodności. Starałam w niej zawrzeć najważniejsze tezy poparte moim, autorskimi badaniami, aby każdy mógł skorzystać, od studenta psychologii, medycyny, socjologii i pokrewnych, poprzez zmagających się z niepłodnością, ale też poprzez tych którzy z niepłodnością zmagać się już nie muszą.

Starałam się poprzez lata pracy z otwartością i tolerancją podchodzić do poruszanych w niej zagadnień bez ideologii, bez uprzedzeń i moich osobistych poglądów. Mam nadzieje, że czytelnik oceni, że mi się to udało.

Choć muszę przyznać, że jeszcze przed samym drukiem książka wzbudziła małe poruszenie. Proszę zwrócić uwagę na tytuł „Psychologiczne aspekty zmagania się kobiet z niepłodnością. Wahadło nadziei” – został celowo tak rozbudowany, aby był jednoznaczny, aby wskazywał o czym jest ta monografia. Nie o mężczyznach, nie o parach małżeńskich, nie o niepłodności partnerskiej, nie o dualnej analizie, a o samych kobietach podczas tych niełatwych zmagań.

Badania w większości były sfokusowane na konkretną grupę badawczą – kobiety. Dlaczego Wahadło nadziei? To doskonała metafora, na której nazwę  wpadłam w prozaicznych okolicznościach – czynnościach domowych.  Metafora Wahadło nadziei pojawiła się już w mojej pracy doktorskiej, później ideę wahadła wygłosiłam publicznie w 2012 roku jako „Pendulum of hope” na Międzynarodowej Konferencji EHPS w Pradze, a w 2013 na łamach „Sztuki leczenia” pojawił się mój artykuł „Rola nadziei w pomocy psychologicznej kobietom leczącym niepłodność’, w którym wspominałam o wynikach badań hermeneutycznych, których stan labilności emocjonalnej był porównywany do wahadła nadziei.

Zobacz także: Jak zachować równowagę emocjonalną w czasie starań? Czy i jak o tym rozmawiać? Porady psycholog

A skąd pomysł na okładkę?

A.D.:  Okładka też ma swoją historię i nie jest przypadkowa. Na okładkę wykorzystany został fragment obrazu pana Leszka Kostuja, wyjątkowego artysty z Pleszewa, na którego twórczość natknęłam się przypadkowo w 2009 roku i od razu mnie urzekł.

Już wtedy pomyślałam sobie, że jeśli  kiedyś napiszę książkę to pan Leszek będzie miał w niej swój udział, nawet wtedy mu to napisałam… i po wielu latach tak też się stało. Za jego zgodą wykorzystałam jego obraz p.t. „Błękitna łza”, który w całości prezentuje się jeszcze lepiej…

Na okładce z uwagi na ilość dostępnego miejsca i konwencję serii Wydawcy, zdecydowałam się na tę wersję projektu okładki, która w mojej ocenie dobitnie odzwierciedla zawartość. Spotkałam się już z opiniami, że okładka jest mocna, zbyt wyrazista, ale dosadna. Taka jest, bo i doświadczenia kobiet zmagających się z niepłodnością są silne, niekiedy dramatyczne…

Red.: Czy kobiety i mężczyźni przeżywają niepłodność w ten sam sposób?

A.D.:  Na pewno nie, choć badania naukowe w tym względzie nie są jednoznaczne. Moja książka jest jednak o kobietach, jak one sobie radzą z niepłodnością, choć proporcje przyczyn niepłodności leżących po stronie kobiet i mężczyzn są podobne. Chciałam w swych analizach jak najgłębiej zanalizować jedną ze stron- kobiety.

Ponadto warto zwrócić uwagę, iż nawet jeśli przyczyna niepłodności leży po stronie mężczyzny- co zwykle stanowi wskazanie do metod in vitro- kobieta będąc zdrową przechodzi pełne procedury medyczne i z racji swej biologii ponosi większe koszty psychologiczne leczenia.

Zobacz także: Jak zachować optymizm w staraniach o dziecko? Radzą blogerki piszące o niepłodności

Red.: W jakim stopniu psycholog może pomóc parze zmagającej się z niepłodnością?

A.D.: Rola psychologa czy psychoterapeuty w medycynie szczególnie w realiach polskich to temat rzeka. Jest to szerszy problem. Odpowiedzieć trzeba na pytanie, w jakim stopniu psycholog może pomóc w przebiegu leczenia, czy jest dla niego miejsce… bo bezdyskusyjnie potrzeba jest.

Należy mieć na uwadze, że psycholog w medycynie nie tylko wspiera pacjentów, ale też lekarzy. Lekarze towarzysząc pacjentkom często w wieloletniej walce o wymarzone dziecko także doświadczają ogromnego obciążenia psychologicznego. Odhumanizowanie służby zdrowia, przekonanie, że lekarz nie musi posiadać umiejętności nawiązywania i podtrzymywania relacji interpersonalnych, jest w obecnych czasach nieporozumieniem.

Takie kompetencje interpersonalne, elementarz umiejętności stosowanych w interwencji kryzysowej jest dla personelu medycznego tym, co może chronić ich przed nadmiernym obciążeniem pracą i wypaleniem zawodowym.

Z drugiej strony kobiety, pacjenci, nie otrzymujący instytucjonalnego wsparcia na każdym etapie leczenia, znacznie gorzej sobie radzą. Staram się propagować bardziej przyjazny dla obu stron model współpracy w relacjach pacjent-lekarz, na co wyczulam tez moich studentów, omawiając z nimi przykłady różnych przypadków i okazując im problemy z różnych perspektyw.

Uważam, że wobec dylematów i problemów jakie niesie współczesna medycyna, także medycyna rozrodu, dla psychologa praktyka kluczowa staje się świadomość i neutralność bioetyczna. W tym obszarze, my psycholodzy, jesteśmy po to, by wesprzeć pacjentów, niezależnie od dokonywanych wyborów (naprotechnologia vs. in vitro, bezdzietność vs. adopcja) niezależnie od ocen światopoglądowych czy religijnych.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Tarczyca a zajście w ciążę. Które choroby gruczołu zaburzają płodność?

Tarczyca a zajście w ciążę
fot. Fotolia

Od tego gruczołu zależy wiele. Do jego funkcji należy między innymi stymulowanie rozwoju i wzrostu organizmu oraz kontrolowanie procesów przemiany materii i energii. Ma również ogromny wpływ na płodność. Tarczyca a zajście w ciążę – o tym musisz wiedzieć.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tarczyca jest gruczołem wydzielania wewnętrznego, kontrolującym metabolizm organizmu. Od niej zależy tempo przemiany materii, produkcja energii, komórkowe zużytkowanie tlenu, przemiany wapnia, białek, węglowodanów i tłuszczów i ich magazynowanie oraz to, ile ważymy i jaki jest skład naszego ciała.

Hormony związane z czynnością tarczycy to TRH (Thyroid Releasing Hormone) wydzielany w podwzgórzu, pobudzający przysadkę mózgową do wydzielania TSH (Thyroid Stimulating Hormone), który z kolei stymuluje tarczycę do produkcji tyroksyny (T4) i trijodotyroniny (T3 – w mniejszej ilości).

W badaniach przesiewowych badamy zwykle jedynie TSH i FT4 (Free T4 – czyli niezwiązane z białkami). TRH nie bada się, gdyż obecne jest tylko w krążeniu pomiędzy podwzgórzem a przysadką, a FT3 jako efekt metabolizmu obwodowego (z FT4) jest tylko częściowym odzwierciedleniem pracy tarczycy.

Zobacz także: TSH i zdrowa tarczyca – 5 faktów, które powinnaś znać

Hormony, które mówią wiele

TSH mówi nam o sile pobudzania tarczycy przez przysadkę. Jeżeli jest wysokie świadczy to o tym, że przysadka silnie pobudza tarczycę do pracy, czyli prawdopodobnie tarczyca działa niewystarczająco i wymaga mocnego bodźca do wyprodukowania odpowiedniej ilości T4.

Niskie TSH występuje wtedy, gdy tarczyca wydziela dużo hormonów i nie potrzebuje pobudzenia lub gdy dochodzi do niewydolności przysadki i nie jest ona w stanie pobudzić tarczycy do pracy (sytuacja bardzo rzadka w praktyce i wymagająca specjalistycznej, rozszerzonej diagnostyki).

Natomiast stężenie FT4 informuje o tym, ile hormonów zostało wytworzone przez gruczoł tarczowy i ile hormonów działa na tkanki obwodowe.

Zobacz także: Przeszłaś usunięcie tarczycy i borykasz się z wagą? Oto 4 wskazówki, jak schudnąć

Tarczyca a zajście w ciążę. Czyli hormony vs. płodność

Każda komórka naszego ciała ma receptory dla hormonów tarczycy i od nich zależy jej praca. Nie inaczej jest z układem rozrodczym zarówno u kobiety, jak i mężczyzny.

Niedoczynność tarczycy powoduje początkowo niewydolność ciałka żółtego, następnie rzadkie i obfite miesiączki oraz brak owulacji. Natomiast nadczynność tarczycy wiąże się częstymi, skąpymi miesiączkami, skróceniem fazy folikularnej cyklu oraz niedoborem estrogenów.

Zarówno kobiety z nadczynnością, jak i niedoczynnością tarczycy mają obniżoną płodność. Ciąża u kobiety z dysfunkcją tarczycy może wiązać się z licznymi patologiami – większym ryzykiem poronienia i porodu przedwczesnego, przedwczesnego odklejenia łożyska, nadciśnienia tętniczego, zaburzeniami rozwoju intelektualnego i psychomotorycznego dzieci oraz ciężką tyreotoksykozą (zatruciem spowodowanym nadmiarem hormonów tarczycy) u płodu i noworodka.

U mężczyzn zarówno niedobór, jak i nadmiar hormonów tarczycy powoduje ograniczenie wytwarzania prawidłowej ilości plemników i obniżenie płodności. Niedoczynność tarczycy u obu płci dodatkowo obniża libido i w tym mechanizmie zmniejsza szansę na ciążę.

Zobacz także: 14 symptomów, które mogą świadczyć o zaburzeniach hormonalnych

Co z ciążą?

Zainteresowanie wpływem hormonów tarczycy na przebieg ciąży i rozwój płodu zaowocowało powstaniem licznych, na bieżąco weryfikowanych, rekomendacji w zakresie diagnostyki i leczenia w ciąży (ATA – American Thyroid Association, Endocrine Society, Polskie Towarzystwo Endokrynologiczne).

Niestety, nie dysponujemy odpowiednimi „mocnymi” badaniami i zaleceniami dotyczącymi postępowania w zakresie leczenia niepłodności. Celem leczenia jest uzyskanie wyrównania czynności tarczycy w zakresie norm dla I trymestru ciąży.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Autorka: dr Monika Szymańska, Centrum Płodności FertiMedica

Logo FertiMedica

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

To urządzenie blokuje bóle menstruacyjne! Bez tabletek i skutków ubocznych

urządzenie na bóle menstruacyjne
fot. www.indiegogo.com

Czy miesiączka bez bólu jest możliwa? Tak i to bez zażywania środków przeciwbólowych! Przeczytajcie o urządzeniu Livia, czyli „wyłączniku bóli menstruacyjnych”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ponad 50 proc. kobiet cierpi na bóle menstruacyjne, przez które zażywa duże ilości środków przeciwbólowych. Dzięki temu gadżetowi faszerowanie się medykamentami stanie się przeszłością.

Firma Indiegogo stworzyła oryginalne urządzenie, które bez pomocy leków i bez żadnych skutków ubocznych pomoże zredukować miesięczny ból.

Zobacz także: Bolesne miesiączki zmorą wielu kobiet. To ból porównywalny do zawału serca!

Urządzenie na bóle menstruacyjne

– Livia łagodzi ból bez konieczności zażywania pigułek. Chodzi o to, by zamknąć tzw. „bramy bólu”. Urządzenie stymuluje nerwy, blokując ból – wyjaśnia prof. Bari Kaplan z Women’s Hospital Beilinson.

– Skuteczność Livii potwierdzono w kilku badaniach klinicznych i zdecydowanie polecam stosowanie urządzenia w celu złagodzenia bólów miesięcznych w dowolnym momencie – dodaje ekspert.

Zobacz także: Piekarnia, która robi słodycze na miesiączkowe bóle. Łakocie dostarczą do twoich drzwi

Jak to działa?

Livia to niewielkich rozmiarów urządzenie stymulujące mięśnie. Wyglądem przypomina nieco odtwarzacz MP3. Ma specjalny uchwyt, który można przymocować do spodni. Pozostaje niemal niewidoczne pod ubraniem.

Aby skorzystać z gadżetu należy przykleić na brzuchu dwa plasterki, połączone z urządzeniem kabelkiem. Obsługa Livii jest dziecinnie prosta. Aby ją uruchomić należy wcisnąć środkowy guzik, a następnie za pomocą bocznych przycisków kontrolować pulsowanie urządzenia, w zależności od skali bólu.

Livia przekazuje ciału impuls, który sprawia, że nerwy są „zajęte”. Oznacza to, że brama nerwu jest zamknięta i sygnał bólu nie może się do niego przedostać. W ten sposób nasz mózg jest oszukiwany i nie odczuwamy bólu.

Producent zapewnia, że stosowanie Livii jest bezpieczne i nie pozostawia żadnych skutków ubocznych.

Podoba wam się pomysł firmy Indiegogo?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: mylivia.com, tabliczni.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.