Przejdź do treści

Ponad 100 tys. osób chce 500 zł na dziecko

fotolia-95632900-xs.jpg

1 kwietnia ruszył długo oczekiwany program PiS „Rodzina 500+”. Przez Internet wnioski złożyło już ponad 100 tys. osób, dziesiątki ustawiają się już przed wyznaczonymi punktami.

– Dla wielu rodzin to wsparcie finansowe ma też inny wymiar, wymiar godnościowy, wymiar poczucia bezpieczeństwa przyszłości swojej rodziny – powiedziała premier Beata Szydło, która towarzyszyła jednej z rodzin w składaniu wniosku w Zatorach w województwie mazowieckim. Po raz kolejny zaznaczyła, że władza wywiąże się z danego słowa – nie tylko przed wnioskodawcami. Rząd obiecał, iż nie podniesie podatków, by sfinansować program na 2016 rok. Mówi się jednak o zaciąganiu pożyczek. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szydło zachęca, by pojechać do swoich ośrodków gminnych, ośrodków pomocy społecznej i innych punktów wyznaczonych do realizacji „Rodziny 500+”. Apelowała też do składania wniosków za pośrednictwem internetowych stron. Składając w taki sposób, otrzyma się pakiet 500 plus, a w nim kartę ze wszystkimi potrzebnymi informacjami o programie Prawa i Sprawiedliwości.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

Karolina Błaszkiewicz

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Ania Rusowicz została mamą po 10 latach starań

Ania Rusowicz
Wikipedia - CC By 4.0

Ania Rusowicz przez lata nie pisała o wieloletniej walce w staraniach o dziecko, bo liczyło się tylko jedno: żeby ten dzień wreszcie nadszedł.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ania Rusowicz, wokalistka o przyjściu na świat swojego synka poinformowała żartobliwie na portalu społecznościowym: „Jest nowy przybysz na planecie ziemia”.
Tymon, bo tak na imię dała gwiazda swojemu synkowi urodził się w sierpniu, w dniu swoich imienin. Rusowicz przez lata nie pisała o wieloletniej walce w staraniach o dziecko, bo liczyło się tylko jedno: żeby ten dzień wreszcie nadszedł.
Na chwilę przed porodem w poruszającej rozmowie dla „Wysokich Obcasów” wokalista wyznała, że czuła się „odczłowieczona”, nie mogąc zajść w ciążę.

– Patrzysz w lustro i zastanawiasz się, czy jesteś kobietą. To rodzi taki żal do siebie samej, że nie dajesz rady – powiedziała w Wysokich Obcasach Rusowicz, córka słynnej Ady. To pierwszy raz, kiedy opowiedziała o swoim cierpieniu.

Po latach oczekiwań Rusowicz została mamą

Przez lata Rusowicz wspominała w wywiadach o tym, że chce mieć potomstwo, ale nie rozmawiała o swoich wieloletnich problemach z zajściem w ciążę. Dopiero w zaawansowanej ciąży zdecydowała się wszystko z siebie wyrzucić.
– Próbujesz się tłumaczyć, także przed światem, który dziecka od ciebie oczekuje. Czułam się odczłowieczona, to takie podejście „jajo o jajo”, niekończące się terapie hormonalne, zabiegi, wizyty lekarskie itd. – wyliczała. – No i to podejście lekarzy do problemu, takie czysto techniczne. Masz ochotę krzyczeć i nie możesz, bo chęć posiadania potomstwa to nie leczenie wrzodów żołądka – mówiła.
W którymś momencie straciła wszelkie nadzieje na bycie matką. Czuła się pokrzywdzona, aż zrozumiała, że nie tylko ją to spotkało.

– Odwiedzałam różne gabinety, kliniki leczenia niepłodności. Tłok jak na Dworcu Centralnym. Mnóstwo par oczekujących w kolejkach – opowiada w wywiadzie dla WO Rusowicz.

– Tu nie ma jednej gotowej recepty na spłodzenie dzieci, lekarstwa, każdy przypadek jest inny. Stres związany z niemożnością posiadania potomstwa można porównywać do takich sytuacji, jak śmierć bliskiej osoby, chorobą, czy utratą pracy.

Wiele par ta historia może podnieść na duchu i pokazać, że warto czekać nawet kilka lat.

Polecamy: 
Starania o ciąże w czasach nowych technologii

Źródło: Wysokie Obcasy

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży. Konferencja w Sejmie RP

sytuacja kobiet w ciąży
Zdarza się, że po okresie ochronnym pracodawcy nie chcą ponownie przyjąć do pracy młodych matek / fot. Pixabay

W teorii prawo chroni ciężarną kobietę przed zwolnieniem z pracy, w praktyce często okazuje się, że po porodzie nie czeka już na nią dotychczasowa posada. Jak wygląda sytuacja kobiet w ciąży w Polsce i z jakimi problemami mogą się zderzyć młode mamy? 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego kobiecie przysługuje ochrona i nie można jej zwolnić. Ale to tylko teoria, ponieważ w praktyce, jeżeli pracodawcy zależy na pozbyciu się pracownicy, może to zrobić. Usunięcie z pracy może nastąpić dyscyplinarnie, za zgodą związków zawodowych lub z powodu upadłości lub likwidacji zakładu. – Zwolnić można każdego i zawsze – wyjaśnia radca prawny fundacji „Jestem w drodze”- Adam Krzyżanowski. Jak tłumaczy, kodeks pracy nie zapewnia ochrony już po zakończeniu urlopu.

Sytuacja kobiet w ciąży i młodych matek w Polsce

Wypowiedzenie po okresie urlopu macierzyńskiego dostała m.in Sylwia Borek. Szef ogłosił likwidację jej stanowiska pracy. – Tak zrobił mój były pracodawca, zmienił sobie nazwę stanowiska na inne – tłumaczy Sylwia.

To jest wielki szok dla kobiety. Dlaczego mam zostać wyrzucona dlatego, że urodziłam dziecko? – zastanawia się.

Obecnie Sylwia jest mamą dwójki dzieci, niebawem na świat przyjdzie trzecie. Po nieprzyjemnych przeżyciach zdecydowała się otworzyć własny biznes i jest teraz właścicielką Wydawnictwa Kinderkulka. Pomysł wcieliła w życie po urodzeniu drugiego dziecka, będąc właśnie na urlopie macierzyńskim.

Jak tłumaczy, w tym czasie wiele kobiet decyduje się na prowadzenia własnego biznesu, często z obawy przed niepewną przyszłością w dotychczasowym miejscu pracy. Borek zauważa również, że przekonanie, jakoby młoda matka była mniej efektywnym pracownikiem, jest niezwykle krzywdzące. – Kobiety po porodzie dostają „super mocy”, są uporządkowane, stają się ekspertami organizacji i logistyki – wyjaśnia.

Zakłady przyjazne młodym rodzicom

Nie oznacza to jednak, że wszystkie zakłady pracy są nieprzyjaźnie nastawione w stosunku do młodych mam. Dobrym przykładem jest firma Danone. W Polsce zatrudnia trzy tys. pracowników, z czego 50 proc. stanowią kobiety.

Firma sponsoruje prywatne porody, zapewnia opiekę położniczą, roczny pakiet medyczny, elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu – wylicza Magdalena Dybska-Tabor, dyrektora HR Polska i Kraje Bałtyckie DANONE. Ale to nie wszystko. O urlopy o opiekę nad dzieckiem mogą się ubiegać również panowie i jak zapewnia Dybska-Tabor, z tego udogodnienia korzystają zarówno mężczyźni pracujący w fabrykach, jak i ci na stanowiskach menadżerskich.

Taka praktyka jest zrozumiała w przypadku dużych spółek. Sytuacja robi się skomplikowana w przypadku małego pracodawcy. – Często pracodawcy zostają pozostawieni sami sobie – zauważa Joanna Fabisiak, poseł KW Platformy Obywatelskiej. Ma pomysł na to, jak zainteresować pracodawcę ponownym przyjęciem kobiety do pracy. Zgodnie z jej propozycją, ZUS miałby pokryć część kosztów, jakimi obarczony jest pracodawca.

Co robi miasto?

Co natomiast robi miasto, aby ułatwić życie świeżo upieczonym mamom? Warszawa chwali się szeregiem udogodnień i modernizacji, które wprowadzono w ostatniej dekadzie. Miasto dofinansowuje rozbudowę oddziałów położniczych, łoży środki na żłobki, zapewnia bezpłatny przejazd komunikacją miejską dla dzieci z warszawskich szkół, w urzędach natomiast istnieją kąciki dla dzieci, miejsca dla karmiących matek, czy kolejki pierwszeństwa dla ciężarnych.

Tu zaczynają się schody

Nie wszędzie jednak takie udogodnienia da się wprowadzić. Urzędy ulokowane w starych kamienicach często nie mają podjazdów dla wózków, nie wspominając już o windach. Na własnej skórze przekonała się o tym dziennikarka i ambasadorka fundacji „Jestem w drodze”- Katarzyna Burzyńska-Sychowicz.

Po urodzeniu dziecka udała się do urzędu celem złożenia wniosku o Kosiniakowe. Jest to świadczenie rodzinne, na które mogą liczyć osoby, które zostały rodzicami, ale nie przysługuje im praco do zasiłku macierzyńskiego. Jak się okazało, urząd, do którego wraz z malutkim dzieckiem udała się Katarzyna, nie był przystosowany dla matek z wózkami. – Nie było ani windy ani podjazdu, co uniemożliwiało mi dostanie się do urzędu – mówi. Co może zrobić w takiej sytuacji kobieta? Chyba tylko zdać się na łaskę i pomoc innych ludzi.

„Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży.” Konferencja w Sejmie RP

16 października 2017 roku w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej odbyła się konferencja „Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży”.  Organizatorem wydarzenia była Fundacja „Jestem w drodze”. Pierwsza część spotkania była poświęcona sytuacji ciężarnych i młodych matek w pracy. O innych tematach poruszanych podczas konferencji możesz przeczytać na portalu www.chcemybycrodzicami.pl

Zobacz także:

PiS zwalnia prezesa AOTMiT. Czy to krok ku całkowitemu zablokowaniu in vitro w Polsce?

12 badań, które warto zrobić przed zajściem w ciążę

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.