Przejdź do treści

Polskie in vitro łamie prawa człowieka

partia razem in vitro

Partia RAZEM to świeża krew polskiej polityki. Zapytaliśmy jej liderów, co proponują m.in. rodzinom, parom starającym się o dzieci i samotnym kobietom. W porównaniu do niektórych partii, z którymi rozmawialiśmy odpowiedzi są bardzo wyczerpujące i konkretne.

Czy państwo powinno finansować in vitro?

Partia Razem: Tak. Po dwóch latach działania programu refundacyjnego urodziło się 2287 dzieci, do programu przystąpiło ponad 20 tysięcy par i wciąż zgłaszają się nowe, choć założenia programu i budżet ministerialny zakładały jako maksimum 15 tys. Potrzeby ludzi jednak są o wiele większe, ponieważ skala problemu niepłodności powiększa się. Wg szacunków Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego na niepłodność cierpi 1,2 mln osób w Polsce.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy obecna ustawa o leczeniu niepłodności jest dobrą ustawą?

Jest nierówną ustawą. Implementuje do polskiego prawa unijną dyrektywę tkankową i dyrektywy techniczne, a jesteśmy krajem Unii, który wdraża dyrektywy jako ostatni, po kilkukrotnych upomnieniach Komisji Europejskiej. Reguluje też po 28 latach od narodzin pierwszego polskiego dziecka z in vitro zasady wykonywania metody in vitro oraz inseminacji, a przede wszystkim bezpieczeństwo pacjentów. Proponuje pragmatyczne rozwiązanie zapładniania 6 komórek jajowych u kobiet do 35 roku życia i  dowolną  liczbę komórek u kobiet starszych – rozwiązanie, którego skuteczność przetestował program refundacyjny, a które okazało się niwelować problem tzw. nadliczbowych zarodków przy utrzymaniu europejskiej średniej skuteczności in vitro (31%). Z drugiej strony jest to ustawa homofobiczna, która udaje, że pary jednopłciowe nie istnieją, a ich pragnienie rodzicielstwa uda się wyłączyć zapisem ustawowym.

Skutkiem tego działania będzie wzrost podziemia inseminacyjnego, z którego będą korzystać kobiety samotne i pary lesbijskie (pokątne ogłoszenia dawców, którzy są nieprzebadani, nie kontrolujemy liczby ich dzieci). Dalszym skutkiem będzie pogłębienie nierówności (zamożniejsze obywatelki będą wyjeżdżać do Danii, na Ukrainę, gdzie prawodawstwo pozwala na leczenie kobiet w związkach jednopłciowych oraz kobiet samotnych). Jest to również jedyna europejska ustawa, która wprowadza tzw. przymus dawstwa: zarodki nadliczbowe, o których losie rodzice genetyczni nie zdecydują przez 20 lat, zostaną oddane innym parom do tzw. adopcji prenatalnej niezależnie od woli tychże rodziców. Ten zapis jest bezpośrednią konsekwencją kompromisu „przede wszystkim ochronić zarodek” – bezwzględna ochrona zarodka doprowadziła nie tylko do zakazu niszczenia i zakazu oddawania zarodków na potrzeby badań naukowych (dwa najczęstsze rozwiązania w legislacjach europejskich), ale doprowadzi do łamania Art. 8 konwencji o prawach człowieka dotyczącego prawa do prywatności i życia rodzinnego:

Żadna forma dawstwa nie może być wymuszona na obywatelu, nie można nakazać komuś zrzeczenia się jego materiału biologicznego i doprowadzenia tym samym do powstania biologicznej rodziny takiej pary poza ich własną rodziną poprzez wymuszone narodziny potencjalnych dzieci, które nigdy się nie dowiedzą o swoim pochodzeniu genetycznym.

Ta ostatnia kwestia naprowadza nas na złamanie innego artykułu innej konwencji- art. 7 i art. 8 konwencji o prawach dziecka przyznających każdemu dziecku prawo do wiedzy o własnej tożsamości. To prawo jest konsekwentnie respektowane wobec dzieci adoptowanych w Polsce, za to ustawa łamie je w odniesieniu do dzieci urodzonych dzięki gametom (komórki jajowe, plemniki) i zarodkom dawców. Dzieci urodzone dzięki dawstwu nigdy nie poznają tożsamości dawców, choć prawodawstwo europejskie rozpoznało ten problem i kolejno zmieniane są prawa krajowe w kierunku zrealizowania konwencji (Wielka Brytania, Holandia, Dania, Szwecja, Niemcy, Belgia, Finlandia, Norwegia).
W świetle ustawy o leczeniu niepłodności, która zacznie obowiązywać wraz z początkiem listopada samotne kobiety nie będą mogły korzystać z zabiegów in vitro, co się stanie z zarodkami „singielek”, które wcześniej je zamroziły?

Pozostaną w stanie zawieszenia- będą mrożone przez 20 lat, po czym zostaną obligatoryjnie przekazane do adopcji przez pary heteroseksualne. Singielki mogą się ich również wcześniej zrzec na rzecz innych par lub wywieźć poza granice Polski na własny koszt i za pośrednictwem klinik.  Sęk w tym, że nie chcą tego robić: są to kobiety, które często mają już dzieci urodzone dzięki in vitro i jest to rodzeństwo genetyczne tych zamrożonych zarodków. Zmuszanie tej grupy kobiet do zrzeczenia się zamrożonych zarodków łamie nam dwa powyżej opisane konwencje jak również narusza prawo rodzeństwa do posiadania rodzeństwa (ten aspekt nie został w ogóle podniesiony w debacie, choć w prawie adopcyjnym przyjęto zasadę zakazu rozdzielania rodzeństw).

Ponadto są to kobiety, które zapłaciły z własnej kieszeni za in vitro (refundacja nie dotyczyła i nie dotyczy kobiet samotnych, podchodziły one do pełnopłatnych procedur), a teraz nie mogą ani wrócić po swoje zarodki, zaś jeśli będą chciały je wywieźć z Polski będą musiały ponieść dodatkowe i bardzo duże koszty: podróży, leczenia w innym kraju, urlopu zdrowotnego na tę rzecz.

Czy wyłączenie spod ustawy samotnych kobiet nie jest ich dyskryminacją? Wielu ekspertów zapowiada, że tym zapisem powinien się zająć Trybunał Konstytucyjny.

Jest. Sprawą zajmuje się obecnie RPO. Dodatkowo łamane jest prawo obywatela do świadczeń zdrowotnych. Samotna kobieta może być kobietą niepłodną i cierpieć np. na zaawansowaną endometriozę. Nieudzielenie jej świadczenia zdrowotnego z powodu ograniczeń ustawy o leczeniu niepłodności będzie jednoczesnym złamaniem ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. W przypadku zaawansowanej endometriozy okienko „szansy na ciążę” staje się ograniczone czasowo: jeśli kobieta nie zajdzie w ciążę w momencie, kiedy jest do tego jeszcze biologicznie zdolna, odebrana zostanie jej przyszła szansa na macierzyństwo z uwagi na prognozowane  pogorszenie się stanu jej zdrowia, przede wszystkim stanu macicy do usunięcia macicy włącznie. To powoduje, iż nakazanie jej oczekiwania na partnera płci męskiej może spowodować praktyczne odebranie jej szansy na ciążę. Ponadto nie każda kobieta ma orientację heteroseksualną, podobnie jak nie każda samotna kobieta dąży do zawiązania relacji z mężczyzną, więc uzależnianie możliwości zajścia w ciążę od obecności mężczyzny staje się podwójnie kontrowersyjne w świetle praw obywatelskich. Warto nadmienić, iż w polskim prawie adopcyjnym dopuszczalna jest adopcja przez osobę samotną, natomiast ustawa o leczeniu niepłodności – zgodnie z wykładnią ministerstwa zdrowia- przyjęła za odniesienie koncepcję „każdy zarodek ma prawo do dwojga rodziców”. Takie prawo zostało rozpoznane jedynie wobec dzieci z in vitro i dotyczy wyłącznie tych dzieci, inne dzieci mogą się rodzić kobietom samotnym i mogą być przez nie przysposobione.

Dlaczego ustawa o in vitro nie zakłada żadnych limitów wiekowych? Z  in vitro nie będzie mogła skorzystać zdrowa, samotna 35- letnia kobieta, ale już zamężna 65-latka zgodnie z prawem będzie mogła poddać się takiemu zabiegowi – czy to nie jest kuriozalne?

Oczywiście, że jest. Ustawa nie zakłada limitów, ponieważ- jak skomentował to podsekretarz stanu Igor Radziewicz Winnicki z MZ – ustawa nie może ograniczać „wolność jednostki”, co jest podwójną hipokryzją w świetle wykazanych wyżej niekonsekwencji i dyskryminacji kobiet samotnych i par jednopłciowych.

Jak powinna wyglądać ustawa aborcyjna?

Obecne prawo aborcyjne, dopuszczające przerwanie ciąży w określonych sytuacjach, tj. poważnych wad płodu, zagrożenia życia i zdrowia matki oraz kiedy ciąża pochodzi z gwałtu, to martwy przepis. Z jednej strony przy obecnej interpretacji tzw. „klauzuli sumienia” nie pozwala się na dokonanie aborcji kobietom, które mogłyby to zrobić zgodnie z prawem, z drugiej kwitnie podziemie aborcyjne. Niemieckie, czeskie czy słowackie kliniki prześcigają się w ofertach wobec polskich klientek, oczywiście tych zamożnych – koszt przerwania ciąży to ok. 1,5 tys. zł. W najtrudniejszej sytuacji są te kobiety, których nie stać na przerwanie ciąży,  niechcianej często właśnie ze względu na skrajnie trudną sytuację finansową. Te korzystają z tańszej, ale znacznie mniej bezpiecznej aborcji farmakologicznej albo zapożyczają się na lichwiarski procent, żeby móc dokonać zabiegu pod opieką lekarza.

Nie da się ustawą zabronić kobietom przerywania ciąży – te, które znajdą się w trudnej sytuacji, i tak to zrobią. To, co może zrobić państwo, to zapewnić im, żeby mogły dokonać tego w bezpiecznych i godnych warunkach. Dlatego Partia Razem postuluje liberalizację ustawy aborcyjnej i pozostawienie decyzji o macierzyństwie w rękach kobiety.

Dlaczego ustawa o związkach partnerskich kolejny rok nie została dopuszczona do obrad Sejmu?

Brak ustawy o związkach partnerskich to z pewnością jeden z największych i – miejmy nadzieję – jeden z najbardziej kosztownych błędów Platformy Obywatelskiej. Takie regulacje popiera już ponad połowa Polaków, jednak po raz kolejny okazuje się, że politycy reprezentują znacznie bardziej konserwatywne postawy niż społeczeństwo. Tymczasem, jak stwierdził ostatnio Europejski Trybunał Praw Człowieka, możliwość zawarcia legalnego związku z osobą, z którą dzieli się życie, jest pogwałceniem prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, a zatem stanowi naruszenie Konwencji o prawach człowieka.

W związkach jednopłciowych żyje w tej chwili w Polsce ok. 1 mln osób – to ludzie pozbawieni podstawowych praw, które mają ich heteroseksualni rodacy. Żyją, mieszkają, często wychowują dzieci wspólnie z kimś, kto zgodnie z literą prawa jest dla nich obcą osobą. To oczywista dyskryminacja, która nie powinna mieć miejsca. Dlatego postulujemy jak najszybsze rozwiązanie tej kwestii.

W wywiadzie z nami Tomasz Sommer, rzecznik partii KORWIN komentując rodziny zastępcze powiedział „lepszy jest wzorzec domów dziecka – są zinstytucjonalizowane, a mechanizm funkcjonowania jest sprawdzony przez setki lat”? Czy model rodzin zastępczych się faktycznie się nie sprawdza?

Wypowiedź Tomasza Sommera świadczy o jego głębokiej ignorancji. Polska – obok Rosji i Białorusi – jest jednym z ostatnich krajów w Europie, gdzie dzieci wychowują się w klasycznych „domach dziecka”. Ustawa o tym, że w jednej placówce nie może być więcej niż czternaścioro dzieci, jest regularnie obchodzona. Tymczasem z badań wynika, że takie placówki to siedlisko przemocy i patologii, że dzieci wychodzą z nich z traumą na całe życie. Wychowankowie są anonimowi, personelu jest mało i często się zmienia, życie płynie według ściśle ustalonych reguł i regulaminów nie pozwala na przystosowanie się do rzeczywistości poza placówką, w dodatku w domach dziecka powszechna jest przemoc – głównie pomiędzy wychowankami. Bardzo słabe są też kontakty z rodzinami biologicznymi, które często – przy wsparciu ze strony państwa – mogłyby wrócić do opieki nad swoimi dziećmi.

Czy surogacja w Polsce powinna być legalna? Jeśli tak to na jakich zasadach?

Surogacja, czyli sytuacja, w której płód rośnie w macicy kobiety, która nie jest jego biologiczną matką, budzi poważne wątpliwości moralne. Po pierwsze, zazwyczaj łączy się z bonifikatą finansową – rodzice biologiczni płacą surogatce za ciążę; dają sobie zatem prawo do kontrolowania jej trybu życia, sposobu odżywania, tego, czy nie korzysta z używek etc. Taka sytuacja znacznie wykracza poza ramy zwykłego zatrudnienia i budzi skojarzenia z niewolnictwem – rodzice dziecka na 9 miesięcy kupują de facto organizm kobiety.

Ciąża, która jest sprawą niezwykle intymną, staje się przedmiotem wymiany handlowej. W trakcie jej trwania – a zwłaszcza przy porodzie, rodzi się silna, biologiczna więź pomiędzy ciężarną a dzieckiem; jej zerwanie może być bardzo bolesne.

Rozwiązanie to – ze względu na ogromne koszta, ponoszone przez wynajmowaną kobietę – dostępne byłoby wyłącznie dla bardzo zamożnych rodzin. Nie stanowiłoby systemowego rozwiązania problemu niepłodności, zaś jego rola w społeczeństwie i tak byłaby znikoma. Jednak ze względu na powyższe wątpliwości nie popieramy legalizacji surogacji.

Polki chętniej rodzą za granicą niż w Polsce, dlaczego?

Dzieje się tak ze względu na niskie poczucie bezpieczeństwa rodzin w Polsce. Ze względu na niskie płace, brak stabilności zatrudnienia, słabo zorganizowaną opiekę na poziomie żłobków i przedszkoli oraz kryzys na rynku mieszkaniowym, podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka jest bardzo ryzykowne. Kobiety są słabo chronione na rynku pracy – często urodzenie dziecka jest traktowane jak kaprys, wybryk czy złośliwość wobec pracodawcy, a macierzyństwo jako przeszkoda w karierze. Dodatkowo rodzicielstwo jest traktowane wyłącznie jako sprawa matki – rola mężczyzny w opiece i wychowaniu dzieci jest zdecydowanie za wąska, zarówno jeśli chodzi o rozwiązania prawne (krótki urlop ojcowski) jak i funkcjonujący model rodziny.

Jakie pomysły ma partia RAZEM, aby walczyć z niżem demograficznym? Przewidujecie jakieś bonifikaty dla rodzin?

Należy po pierwsze podnieść płace w całej gospodarce i skończyć ze śmieciowym zatrudnieniem. Dlatego postulujemy wprowadzenie godzinowej płacy minimalnej na poziomie 15 zł brutto dla osób, pracujących na umowę o pracę i 20 zł dla osób na umowach cywilno-prawnych – chcemy zniechęcić pracodawców do ich nadużywania. Jednocześnie postulujemy dążenie do wyrównania płac kobiet i mężczyzn. Chcemy również krajowego programu budowy mieszkań komunalnych – to właśnie dostęp do tanich mieszkań na wynajem jest jednym z powodów, dla których Polki np. na Wyspach częściej niż w Polsce decydują się na dzieci. Kluczowa jest także rozbudowa sieci żłobków i przedszkoli. Ulgi podatkowe na dzieci, z których nie korzystają w tej chwili najbiedniejsi obywatele (np. rodzice dzieci niepełnosprawnych, utrzymujący się z zasiłków, którzy nie rozliczają się z podatku PIT) powszechnymi świadczeniami dla wszystkich rodziców.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

„Jak wytłumaczyć powtarzanie bzdury o wylewaniu zarodków?” Szczery wywiad o in vitro z Małgorzatą Rozenek

Małgorzata Rozenek o in vitro
fot. Instagram - Małgorzata Rozenek

Małgorzata Rozenek w dobitnych słowach opowiedziała co sądzi o in vitro, aborcji i tolerancji. „Jestem w***na”- skomentowała stereotypy powielane na temat zapłodnienia pozaustrojowego.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wywiad z Małgorzatą Rozenek ukazał się na łamach ostatniego numeru tygodnika „Wprost”. Gwiazda TVN ma dwoje synów i nigdy nie ukrywała, że w ciążę udało jej się zajść dzięki in vitro.

Zobacz także: Małgorzata Rozenek: Likwidacja programów jest ciosem poniżej pasa

Małgorzata Rozenek o in vitro

W wywiadzie Rozenek zauważyła, że od kilku lat ostracyzm i ignorancja polityków w sprawie in vitro znacząco się pogłębiły. Klinika, w której prezenterka korzystała z zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego zorganizowała ostatnio dzień otwarty dla polityków.

Celem przedsięwzięcia było podnoszenie świadomość rządzących w temacie technik wspomaganego rozrodu. Jak zauważyła oburzona gwiazda, na tym spotkaniu pojawiła się tylko jedna posłanka.

Zobacz także: Małgorzata Rozenek o in vitro: to skomplikowana procedura

Zarodki wylewane do zlewu

Gwiazda skomentowała również słowa księdza Franciszka Longchamps de Bériera, który stwierdził w 2013 roku, że dzieci z in vitro mają bruzdy na twarzy.

Jestem wku****ona. Tym bardziej, że autorem tych słów był ksiądz, którego przez lata wielbiłam i szanowałam. (…) Gdy usłyszałam jego wypowiedź o in vitro, oniemiałam. Zatkało mnie – powiedziała Rozenek.

– Myślę a przynajmniej mam nadzieję, że takie uprzedzenia są wynikiem niewiedzy. No bo jak wytłumaczyć powtarzanie bzdury o wylewaniu zarodków albo wywożeniu i sprzedawaniu zarodków do Niemiec, gdzie kupują je homoseksualne pary? – zastanawiała się gwiazda.

Zobacz także: Manuela Gretkowska o okładce „Wysokich Obcasów”: Aborcja stała się elementem religijnym

Aborcja a sumienie

Podczas rozmowy z dziennikarką „Wprost” Małgosia przyznała, że w sprawie aborcji każda kobieta powinna mieć wolny wybór.

– Wybór jest istotą człowieczeństwa. To obywatel powinien podejmować decyzję, a nie państwo za obywatela. Decyzja o aborcji jest sprawą sumienia każdej z nas – podkreśliła.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gwiazdy – Wirtualna Polska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Uczymy się od siebie nawzajem” – mówi dyrektor medyczny sieci klinik The Fertility Partnership

O współpracy międzynarodowej w medycynie rozrodu i najważniejszych wartościach w pracy z pacjentami z Timem Childem, wybitnym specjalistą w dziedzinie medycyny rozrodu, współautorem bestsellerowego podręcznika o ginekologii (Imey & Child „Obstetrics and Gynaecology”), a także dyrektorem medycznym w sieci klinik The Fertility Partnership rozmawiały Katarzyna Miłkowska i Jolanta Drzewakowska.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wydaje się, że rozwój, współpraca oraz ciągły postęp naukowy są obecnie podstawowymi działaniami współczesnych medyków. Czy mimo wszystko głównym celem wciąż jest pacjent?

Pacjenci to podstawa naszego postępowania, jest w centrum wszystkich działań grupy The Fertility Partnership. Badania naukowe, które prowadzimy, przyczyniają się do zwiększenia efektywności leczenia, ograniczenia ryzyka i nieustannego budowania zaufania pacjentów do naszych lekarzy. Stosujemy postępowanie medyczne oparte na dowodach, aby leczyć efektywnie, oszczędzając jednocześnie czas i finanse pacjentów oraz skracając ich drogę do rodzicielstwa. Wiemy, że zapłodnienie pozaustrojowe ma mocne podstawy naukowe i laboratoryjne, ale to kontakt człowieka z człowiekiem jest najistotniejszy. Pacjent jest więc dla nas zawsze na pierwszym miejscu.

Jakie wartości przyświecają klinikom zrzeszonym w grupie Fertility Partnership?

Kierujemy się pięcioma kluczowymi wartościami. To opieka/troska, doświadczenie/profesjonalizm, pasja, zaufanie i innowacja. Ważne są dla nas troska o naszych pacjentów, rozumienie ich emocji i wychodzenie im naprzeciw. Posiadamy doświadczenie, stosujemy najlepsze praktyki, pomagając pacjentom w ich drodze do rodzicielstwa. Mamy pasję, aby efektywnie wspierać pacjentów i pozostawić jak najlepsze wspomnienia z drogi, którą wspólnie przeszliśmy. Jesteśmy uczciwi i otwarci, co oznacza, że pacjenci obdarzają nas zaufaniem i czują się pewnie, wybierając nasze kliniki. TFP jest liderem w zakresie innowacji w ciągu ostatnich dziesięcioleci, rozwija i wprowadza nowe techniki takie jak diagnostyka przedimplantacyjna (PGS i PGD), nowe leki do stymulacji czy sposoby postępowania (IVM).

W brytyjskiej grupie The Fertility Partnership znajdują się dwie polskie kliniki (Centrum Medyczne Macierzyństwo w Krakowie i Vitrolive w Szczecinie) – skąd pewność, że te kliniki współdzielą i realizują wartości TFP?

The Fertility Partnership jest obecnie jedną z największych grup zrzeszających kliniki IVF w Europie. Kiedy rozważamy możliwość dołączenia kliniki do grupy, szczegółowo analizujemy, czy dzieli ona nasze kluczowe wartości i czy będzie je realizować w codziennej praktyce. Pracujemy tylko z klinikami, które mogą zaoferować pacjentom najwyższy, udokumentowany standard postępowania, efektywne leczenie i wsparcie podczas całej drogi.

Czy to możliwe, żeby przy międzynarodowej działalności zachowane zostały takie same standardy medyczne? Przecież nawet państwowe standardy leczenia mogą się od siebie różnić.

Zdajemy sobie sprawę z różnic w regulacjach prawnych pomiędzy Polską a Wielką Brytanią, co nie zmienia faktu, że wszystkie nasze kliniki zapewniają ten sam wysoki standard leczenia. Dzielimy się wiedzą pomiędzy klinikami poprzez regularne spotkania KPI (Key Performance Indicators), podczas których porównujemy wyniki, kluczowe parametry i wskaźniki oraz bezpieczeństwo procedur. Gdy widzimy, że jedna z klinik wdrożyła postępowanie, które podnosi jakość i/lub skuteczność opieki, natychmiast wdrażamy je w pozostałych jednostkach. Dzięki temu możemy mieć pewność, że nieustannie uczymy się od siebie nawzajem, aby osiągać jak najlepsze efekty. Wszystkie kliniki mają wdrożony system zarządzania jakością z regularnymi audytami centralnego zespołu TFP (w tym audytami medycznymi, laboratoryjnymi i pielęgniarskimi).

Co jest dla was najważniejsze w opiece nad pacjentem?

Pacjenci, którzy zgłaszają się do naszych klinik, są zawsze traktowani indywidualnie. Dajemy im szansę na zbudowanie rodziny w najprostszy i najbardziej dostępny dla nich sposób. Razem z pacjentami planujemy i realizujemy najlepszą ścieżkę leczenia. Niektóre z klinik z grupy TFP, np. Oxford Fertility Unit, zostały założone 35 lat temu – niedługo po narodzinach Louise Brown, pierwszego dziecka, które przyszło na świat w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Wiedza i doświadczenie zgromadzone w klinikach TFP są niewyobrażalne. Przychodząc do każdej z naszych klinik, pacjenci korzystają z tego ogromnego zasobu. Działamy zgodnie z kluczowymi wartościami grupy i w pełni transparentnie, dzięki czemu zyskujemy zaufanie, które jest niezwykle ważne dla efektywności leczenia.

Czy pacjenci z różnych krajów zgłaszają takie same obawy przed leczeniem? 

Tak, każdy, kto doświadcza niepłodności i musi poddać się leczeniu, ma te same obawy, niezależnie od kraju, z jakiego pochodzi. Staramy się zminimalizować te obawy zarówno przed leczeniem, w jego trakcie, jak i po nim – we wszystkich naszych klinikach.

Czy medycyna jest ograniczana przez uwarunkowania kulturowe, społeczne? 

Granice w medycynie coraz bardziej się zacierają wraz z rozprzestrzenianiem się dobrej praktyki medycznej pomiędzy państwami oraz coraz większą mobilnością pacjentów. W przeszłości widoczne były różnice kulturowe i społeczne pomiędzy pacjentami z różnych krajów, ale to również ulega zmianie. Zacieranie się granic może być dla pacjentów wyłącznie korzystne – niezależnie od miejsca pobytu mogą mieć pewność, że korzystają z najlepszej opieki medycznej.

Czy widzi pan jakąś nadzieję dla pacjentów, którzy obecnie, mimo dostępnych możliwości leczenia, nie mogą mieć biologicznego potomstwa? 

Postęp w dziedzinie leczenia niepłodności ciągle się dokonuje. Jesteśmy bardzo dumni, że część osiągnięć naukowych ma swoje źródło w klinikach TFP. Nie mam wątpliwości co do tego, że wielu z pacjentów, w przypadku których leczenie jest obecnie nieskuteczne lub niedostępne, uda się jeszcze w przyszłości pomóc. Będziemy szczęśliwi, mogąc zapewnić tę pomoc w klinikach z grupy The Fertility Partnership.

Droga do sukcesu – dokonania grupy The Fertility Partnership 

1979 Zespół profesora Fleminga wprowadza USG jako narzędzie do monitorowania wzrostu pęcherzyków jajnikowych.

1982 Zespół profesora Fleminga stosuje agonistę GnRH. Protokoły z agonistą stanowią obecnie złoty standard przygotowania do IVF.

1990 Pierwsza ciąża po zastosowaniu diagnostyki przedimplantacyjnej (PGD).

1998 Pierwsza ciąża po zastosowaniu diagnostyki przedimplantacyjnej (PGD) w kierunku predyspozycji genetycznej do nowotworu.

2007 Publikacja naukowa dotycząca oznaczenia AMH jako markera odpowiedzi na stymulację w trakcie IVF. Badanie AMH stanowi obecnie podstawę rozpoczęcia przygotowania do IVF.

2010 Publikacja naukowa dotycząca wyjaśnienia mechanizmu narastania stężenia progesteronu przy supresji wydzielania LH.

2012 Publikacja naukowa dotycząca określenia nowej fazy w historii życia kształtowanej poprzez ewolucyjną selekcję funkcji jajników.

2013 Pierwsza ciąża z zastosowaniem technologii timelapse – EEVA.

2014 Pierwsza ciąża z zastosowaniem preparatu Kisspeptyna.

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Patryk Jaki chce wesprzeć in vitro. Odważna deklaracja czy polityczna gra?

Na zdjęciu: Patryk Jaki /Ilustracja do tekstu" Patryk Jaki o in vitro: Popieram
Fot.: Facebook.com/PatrykJaki

W czasie piątkowej audycji „Fakty po faktach”, która została wyemitowana na antenie TVN24, konserwatywny polityk Patryk Jaki złożył niespodziewaną deklarację w sprawie in vitro. Czy pary, które zmagają się z niepłodnością, mogą ją wziąć za dobrą monetę?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas programu „Fakty po faktach” prowadzący Grzegorz Kajdanowicz pytał swojego gościa m.in. o poparcie dla postulatów strajkujących rodziców dzieci z niepełnosprawnościami oraz opinie na temat patronatu dla Parady Równości i dofinansowania programu in vitro z budżetu miasta stołecznego Warszawy. W tej ostatniej sprawie Patryk Jaki zajął stanowisko, którego wiele osób się nie spodziewało.

– Moja stanowcza deklaracja jest taka: jeżeli chodzi o samo in vitro – to popieram. Natomiast jaka ilość środków z budżetu Warszawy miałaby być ewentualnie na to przeznaczona, to tutaj musimy się poważnie zastanowić – przyznał polityk. Dodał jednocześnie, że według niego dofinansowanie in vitro w Warszawie byłoby za jego kadencji możliwe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Konserwatywny polityk zawalczy o fotel prezydenta Warszawy. Rywal pyta o in vitro

Patryk Jaki o in vitro: prezydent Warszawy powinien być otwarty dla wszystkich

Prowadzący program przypomniał jednak, że w 2014 r., gdy Platforma Obywatelska wprowadzała rządowy program refundacji in vitro, Patryk Jaki zagłosował przeciwko temu projektowi. Kandydat na prezydenta Warszawy uciął jednak ten temat, mówiąc krótko, że brak poparcia dla tej inicjatywy wynikał z „wad legislacyjnych”.

– Chcę spojrzeć na to szerzej. Polityka samorządowa powinna być wyjęta spod sporów ideologicznych. Prezydent Warszawy powinien być otwarty dla wszystkich – dodał.

Niestety, podobną otwartością Patryk Jaki nie wykazał się w stosunku do Parady Równości, w której każdego roku uczestniczy nawet 50 tys. mieszkańców. Kandydat Zjednoczonej Prawicy podkreślił, że nie popiera tej inicjatywy i nie ma zamiaru brać w niej udziału. Zaznaczył jednak, że jeśli zostaną spełnione wszystkie wymogi formalne, to jako prezydent Warszawy nie będzie blokował organizacji tego wydarzenia.

Przypomnijmy, że Patryk Jaki jest wiceministrem sprawiedliwości, szefem komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji i kandydatem na fotel prezydenta Warszawy z ramienia Zjednoczonej Prawicy. Podczas wyborów samorządowych zmierzy się m.in. z kandydatem PO Rafałem Trzaskowskim.

Źródło: tvn24.pl

POLECAMY TEŻ: Deklaracje ws. in vitro i walki o prawa kobiet – tym kandydat PO chce przekonać warszawiaków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Konserwatywny polityk zawalczy o fotel prezydenta Warszawy. Rywal pyta o in vitro

Na zdjęciu: Patryk Jaki /Ilustracja do tekstu" Patryk Jaki o in vitro: Popieram
Fot.: Facebook.com/PatrykJaki

Znamy już czołowych kandydatów na fotel prezydenta miasta stołecznego Warszawy. Rywalem Rafała Trzaskowskiego, popieranego przez PO i Nowoczesną, zostanie Patryk Jaki. Jego kandydaturę z ramienia Zjednoczonej Prawicy oficjalnie ogłosił wczoraj Jarosław Kaczyński.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na decyzję zarządu PiS o kandydaturze Jakiego na prezydenta Warszawy błyskawicznie zareagował Rafał Trzaskowski. Na Facebooku zamieścił film, w których pyta kandydata Zjednoczonej Prawicy o 12 kwestii istotnych dla wielu warszawiaków. W internetowym wystąpieniu podnosi temat m.in. finansowania organizacji pozarządowych, które chciałyby wprowadzić edukację seksualną, oraz wsparcia m.in. dla in vitro, WOŚP i Parady Równości.

Rafał Trzaskowski: „Warszawiacy potrzebują kogoś, kto ma własne zdanie”

Trzaskowski pytał Patryka Jakiego także o to, czy planuje poprzeć „skandaliczną ustawę przygotowaną dla złych deweloperów, która pozwoli budować osiedla mieszkaniowe byle gdzie, w totalnym substandardzie, z pogwałceniem planowania, bez żadnej infrastruktury” oraz „zmieniać nazwy ulic, budować pomniki, grodzić ulice, przejmować place bez żadnych uzgodnień z warszawiakami”.

– Warszawiacy potrzebują kogoś, kto słucha ludzi, zna miasto od podszewki i przede wszystkim ma swoje zdanie, a nie powtarza wyłącznie rozkazy oderwanego od rzeczywistości Pana z Nowogrodzkiej – podsumowuje Trzaskowski.

CZYTAJ TEŻ: Miejski program in vitro w Warszawie. Kto może z niego skorzystać?

Patryk Jaki: „Wybór Trzaskowskiego to utrzymanie tej samej administracji”

Na reakcję Patryka Jakiego nie trzeba było długo czekać. Wkrótce po nominacji polityk PiS opublikował na Facebooku grafikę opatrzoną hasłem: #Jaki2018 vs. #4KadencjaHGW, na której zamieścił zdjęcie Rafała Trzaskowskiego w towarzystwie Hanny Gronkiewicz-Waltz.

– Sądzę, że wybór Rafała Trzaskowskiego oznaczać będzie jedynie zmianę na fotelu prezydenta z utrzymaniem tej samej administracji na kolejne lata. Administracji, która odpowiada za aferę reprywatyzacyjną czy chaos w polityce przestrzennej i rozwojowej miasta. Tysiące warszawiaków nie zgadza się na taką pozorną zmianę i czwartą kadencję Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie – napisał Patryk Jaki.

Podkreślił również, że zależy mu na realizacji wizji Warszawy jako „miasta różnorodnego, dumnego, sprawnego oraz uczciwego” i że chce poświęcić się służbie mieszkańcom nie tylko w sprawie reprywatyzacji, ale również w każdej innej sferze działalności miasta.

Dofinansowanie in vitro w Warszawie – co po wyborach?

Konkretny program działań Patryka Jakiego nie jest na razie znany – na szczegóły będziemy musieli poczekać.

Tymczasem postulaty Rafała Trzaskowskiego klarują się już od wielu miesięcy. Polityk wielokrotnie podkreślał, że filarami jego programu na najbliższe wybory samorządowe są: walka o prawa kobiet, dofinansowanie in vitro, wsparcie dla rodziców i osób planujących dziecko oraz edukacja seksualna warszawiaków.

POLECAMY TEŻ: Deklaracje ws. in vitro i walki o prawa kobiet – tym kandydat PO chce przekonać warszawiaków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.