Przejdź do treści

Polska projektantka biżuterii doceniona za granicą

244.jpg

Anna Orska, polska projektantka biżuterii jest ceniona nie tylko przez rodaczki. Jej projekty zachwyciły nawet Sharon Stone!

Artystka, w wywiadzie dla portalu Lifestyle opowiada m.in. o swoim podejściu do noszenia biżuterii:

Jeśli chodzi o biżuterię, to wszystko zależy od nas, od tego, jak ją dobierzemy. Są momenty, w których ja sama biżuterii używam w bardzo minimalistyczny sposób, ale są sytuacje, kiedy bardzo lubię mieć jej dużo tak, by była wyrazista. Nie chodzi o to, żeby się przebrać. Mnie się wydaje, że trzeba to robić z własnym wyczuciem. Lepiej mniej, niż więcej. Natomiast mieć odwagę na zmianę i próbować tę biżuterię dopasowywać tak, żeby tworzyła coś nowego, nie była takim elementem, który już powielamy w swojej szafie, garderobie.

Wyznaje także, że jej celem jest tworzenie biżuterii uniwersalnej i ponadczasowej. Do zmieniających się co sezon trendów podchodzi z przymrużeniem oka.

Kim są klienci Anny Orskiej? Są to osoby, które poszukują oryginalnych rzeczy, najczęściej kobiety. Niektóre panie traktują wyrazistą biżuterię, jako punkt zaczepny do nawiązania z nimi rozmowy. Artystka dodaje także:

Wydaje mi się, że ta biżuteria na pewno pomaga określić swoją wrażliwość i oryginalność. I jeśli chodzi o markę, to myślę, że jest jedną z podstawowych rzeczy, z której moim zdaniem należy się szczycić – to, że kobiety zaczęły najpierw myśleć o biżuterii, a dopiero potem o garderobie, a nie odwrotnie.

 

 Źródło: http://www.lifestyle.newseria.pl/

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Rak piersi: brak środków w krajach o niskich dochodach

243.jpg

W dniach 19-21 odbyła się 9. Europejska Konferencja Raka Piersi (EBCC-9). Zaprezentowano tam m.in. najnowsze dane odnośnie aktualnego rozpowszechnienia tej choroby na świecie. Mimo, iż postęp w profilaktyce, wykrywaniu i leczeniu raka piersi jest widoczny, niewątpliwie pozostaje jeszcze wiele do zrobienia w tym zakresie.

Według profesora Petera Boyle’a, dyrektora University of Strathclyde Globalnego Instytutu Zdrowia Publicznego w Międzynarodowym Instytucie Badań w zakresie Prewencji Chorób (iPRI) we Francji, każdego roku rozpoznaje się ponad 1,6 miliona przypadków raka piersi. Choroba ta rozpowszechnia się w tempie 3,1% rocznie, a liczba osób umierających w ciągu roku na raka piersi sięga 450 tysięcy.

Jednakże, profesor Boyle podkreśla, że choć większość nowych zachorowań odnotowuje się w krajach rozwiniętych, liczba zgonów każdego roku dzieli się niemal po równo pomiędzy krajami rozwiniętymi a nierozwiniętymi.

W „The World Breast Cancer Report 2012” (światowym raporcie raka piersi z 2012 roku) opublikowano dane świadczące o tym, że w krajach o wysokich dochodach, np. w Wielkiej Brytanii czy Australii, przypadki diagnozy raka piersi w III – zaawansowanym stadium lub IV – diagnozowanym na podstawie wykrycia przerzutów, były bardzo rzadkie. Z kolei w krajach o niskich dochodach, jak np. Kenia i Uganda, prawie wszystkie kobiety, u których rozpoznano chorobę, były już na ostatnich etapach.

Profesor Boyle podkreśla, że te odkrycia pokazują, jak wiele jest jeszcze do zrobienia, by pomóc wcześniej diagnozować raka u kobiet z krajów słabo rozwiniętych gospodarczo.

 

Brak możliwości

W obliczu statystyk, informujących o rosnącej liczbie zdiagnozowanych zachorowań na raka piersi, prof. Boyle wskazuje na liczne czynniki, które przyczyniają się do tej sytuacji, a mianowicie ciągły wzrost populacji, dłuższa przewidywana długość życia, wzrost świadomości zagrożenia chorobą, a także programy wczesnego wykrywania raka piersi w mniej zamożnych krajach.

Podkreśla on, że do skutecznej walki ze wzrostem zachorowań na raka piersi niezbędny jest dostęp do odpowiedniego leczenia – jego zdaniem stanowi to problem, zwłaszcza w krajach o niskich dochodach.

Wyjaśnia, że w krajach słabo rozwiniętych często brakuje urządzeń do radioterapii, a nawet jeśli są one dostępne, jest ich bardzo mało. Ponadto, profesor Boyle mówi, że w tych krajach wiele kobiet będących w późnych stadiach choroby, nie może liczyć na dostęp do opioidów, które pomogłyby im uśmierzyć ból.

Podsumowanie

Profesor Boyle podkreśla, że epidemiologia ma w tym zakresie bardzo dużą rolę do odegrania. Należy dogłębnie poznać aktualną sytuację w krajach słabo rozwiniętych gospodarczo, a następnie dotrzeć do ludzi, którzy mogą pomóc zmienić obecny stan rzeczy.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com/

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Zatrzymanie akcji serca w trakcie porodu

240.jpg

Według nowego badania, opublikowanego w czasopiśmie Anesthesiology (Anestezjologia) zatrzymanie akcji serca w trakcie porodu jest rzadkością, jednak dane o częstości jego występowania mogą być mocno zaniżane.

Do zatrzymania krążenia dochodzi wtedy, gdy serce przestaje bić, a tym samym pompować krew do naczyń krwionośnych. Może to być spowodowane nadmiernym krwawieniem w trakcie porodu, niewydolnością serca, atakiem serca, stanem przedrzucawkowym itd. Wszystkie powyższe stany mogą być przyczyną wystąpienia nieprawidłowego rytmu serca, a co za tym idzie zmniejszenia przepływu krwi i zatrzymanie w dostarczaniu tlenu do serca.

Zatrzymanie akcji serca matki może mieć także fatalne skutki dla dziecka, które właśnie przychodzi na świat. Noworodek może się urodzić martwy, chociaż lekarze zazwyczaj decydują się na cesarskie cięcie, by ocalić dziecko. Według badań, lekarze mają 5 minut, by uratować dziecko, u którego matki doszło do zatrzymania krążenia. Po upłynięciu tego czasu, u noworodka może dojść do nieodwracalnych zmian neurologicznych.

Badacze przeanalizowali dane dotyczące ponad 56 mln porodów szpitalnych. Wśród nich znajdowały się 4843 przypadki, w których u kobiety doszło do zatrzymania akcji serca. Oznacza to, że 1 na 11749 urodzeń spowodowało zatrzymanie krążenia krwi u matki. Wartość ta jest dwukrotnie wyższa, niż dane, które widnieją w literaturze medycznej. Naukowcy zauważyli również, że liczba matek, które przeżyły zatrzymania krążenia w trakcie porodu wzrosła z 52% w roku 1998 do 60% w roku 2011.

Zespół dr Mhyre wykazał, że ​​główną przyczyną zatrzymania akcji serca było nadmierne krwawienie (47,7 %).

Według dr Jill M. Mhyre, która jest profesorem anestezjologii na Uniwersytecie Nauk Medycznych w Arkansas, 60% to dobry wynik, jednak poziom śmiertelności matek w trakcie porodów w Stanach Zjednoczonych jest wciąż bardzo wysoki. Dodaje także, że kluczem do powodzenia akcji reanimacyjnej jest odpowiednie przygotowanie zespołu, przyjmującego poród, w tym anestezjologów.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.