Przejdź do treści

Polki coraz później chcą rodzić dzieci – jakie szanse daje im współczesna medycyna?

Styl życia współczesnych kobiet bardzo się zmienia – coraz więcej pań chce żyć aktywnie, robić karierę, rozwijać się. I to dziś często jeden z powodów, dla których kobiety odkładają decyzję o urodzeniu dziecka. O ile kiedyś do wyjątków należały 30-latki, które rodziły pierwsze dziecko, o tyle dziś coraz częściej spotykamy 40-letnie mamy z maluchami. Późne macierzyństwo przestaje być tematem tabu. Z drugiej strony dla wielu par w wieku dojrzałym leczenie niepłodności i zabieg in vitro to często jedyna szansa na własne dziecko. O możliwościach współczesnej medycyny i szansach na późne macierzyństwo mówi dr n. med. Łukasz Sroka, specjalista ginekolog-położnik z Kliniki InviMed w Poznaniu.

Statystyczna Polka coraz później zachodzi w ciążę, wzrasta też liczba pań, które na pierwsze dziecko decydują się w okolicach 40 roku życia. Jak na ten fakt patrzy współczesna medycyna?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rzeczywiście, od kilkunastu lat obserwujemy przesuwanie się wieku kobiet decydujących się na pierwsze dziecko. Dziś są to często panie po trzydziestce, pomiędzy 30 a 34 rokiem życia, rośnie też liczba decydujących się na ciążę 40-latek.

Warto jednak pamiętać, że każda kobieta rodzi się z określoną pulą jajeczek, których wraz z wiekiem ma coraz mniej. Ostatnie badania pokazują, że statystyczna 30-latka ma „w rezerwie“ już tylko około 12 procent liczby jajeczek zdolnych do zapłodnienia, a kobieta w wieku 40 lat – zaledwie 3 procent.

Między innymi z tego powodu coraz więcej par ma również problemy z naturalnym zajściem w ciążę – szacuje się, że jest to już co piąta para w Polsce. Na szczęście dziś możemy mówić o skutecznym leczeniu niepłodności przy wykorzystaniu różnych metod, takich jak: stymulacje hormonalne, inseminacja, zapłodnienie in vitro, czy też wykorzystanie zamrażania komórek jajowych, a także komórek anonimowych dawczyń. Dzięki nim kobiety po 40-tce, w trakcie leczenia onkologicznego, czy mające przedwczesną menopauzę mogą spełnić marzenie o zajściu w ciążę i urodzeniu dziecka.

W jakich przypadkach najczęściej stosuje się dziś zapłodnienie in vitro z wykorzystaniem zamrożonych komórek jajowych pacjentki?

Istnieją takie sytuacje, w których ze względu na inne wskazania medyczne, np. leczenie onkologiczne, chemioterapię czy też inne zabiegi wykluczające zajście w ciążę w danym momencie, para musi odłożyć w czasie decyzję o urodzeniu dziecka. W takich przypadkach często pary decydują się na zamrożenie zdrowych komórek jajowych, by móc zdecydować o ciąży po zakończeniu leczenia. Zamrożenie komórek jajowych pobranych od pacjentki stosowane jest również m.in.: przy niskiej rezerwie jajników pacjentki, przedwczesnej menopauzie, usunięciu jajników, poronieniu czy różnych obciążeniach genetycznych.

Pobrane komórki jajowe pacjentki są zamrażane i odpowiednio przechowywane, a następnie, w odpowiednim czasie, rozmrażane i przygotowane do zapłodnienia metodą in vitro, zgodnie z procedurą zabiegu. Najwyższą skuteczność mają zamrożone komórki jajowe pobrane od kobiety do 30 roku życia.

Jak od strony medycznej wygląda zapłodnienie in vitro z wykorzystaniem zamrożonych komórek jajowych i czy jest bezpieczne?

Zapłodnienie z wykorzystaniem pobranych od pacjentki i zamrożonych wcześniej komórek jajowych przebiega identyczne jak w procedurze in vitro. Komórki jajowe pobiera się w znieczuleniu ogólnym w trakcie punkcji, a następnie zamraża w ciekłym azocie, w temperaturze -196 stopni Celsjusza. Dzięki temu mogą być całkowicie bezpiecznie przechowywane i wykorzystane w dowolnym czasie, zgodnie z decyzją pacjentki.

W kolejnym etapie pacjentka w ramach leczenia przyjmuje doustne leki hormonalne, mające przygotować błonę śluzową macicy. Następnie rozmrożone komórki jajowe zostają zapłodnione przy użyciu plemników metodą in vitro, a po 2-3 dobach wprowadzone do macicy pacjentki.

Jakie możliwości leczenia mają pary, w przypadku których u jednego z partnerów stwierdzono całkowitą niepłodność?

Gdy w wyniku badań stwierdzono niepłodność u jednego z partnerów, do zabiegu zapłodnienia in vitro wykorzystywany może zostać materiał anonimowego dawcy nasienia – w przypadku mężczyzn lub dawczyni komórek jajowych – w przypadku kobiet. Obecnie to właśnie coraz częściej stosowana metoda w sytuacji, gdy kłopoty z zajściem w ciążę wiążą się z niepłodnością kobiet. Zabiegi in vitro z komórkami anonimowych dawczyń dają dziś szansę na macierzyństwo tym kobietom, które z różnych przyczyn nie mogą zajść w ciążę. Najczęściej z tego rodzaju zapłodnienia korzystają panie po 40. roku życia, ale istnieje również wiele innych wskazań medycznych, o których już wspominałem, związanych ze stanem zdrowia pacjentki, które zostają określone po przejściu przez nią szeregu badań. Dzięki komórkom jajowym innych, zdrowych kobiet oraz procedurze in vitro pacjentki należące do tej grupy zyskują szansę na zajście w ciążę oraz urodzenie zdrowego dziecka.

Kim są najczęściej anonimowe dawczynie komórek jajowych?

Anonimowe dawczynie komórek jajowych to zazwyczaj pacjentki klinik leczenia niepłodności, które przystępują do procedury zapłodnienia in vitro z powodu niepłodności partnera. Podczas zabiegu pobiera się od nich wiele komórek jajowych, a one godzą się na to, by przekazać je innym kobietom, które mimo leczenia nie mogą zajść w ciążę, z powodu ograniczeń leżących po ich stronie.

Dawczyniami mogą być także młode, zdrowe kobiety, mające mniej niż 32 lata, które nie są pacjentkami klinik leczenia niepłodności, jednak decydują się na oddanie do adopcji swoich komórek jajowych. Muszą one spełnić szereg dodatkowych warunków, takich jak m.in. urodzenie co najmniej jednego zdrowego dziecka oraz przejście odpowiednich badań, potwierdzających ich dobry stan zdrowia.

 Zabiegi z komórkami jajowymi dawczyń w Polsce i na świecie

Pierwszy zabieg adopcji komórek zakończony urodzeniem zdrowego dziecka został wykonany w 1983 roku, w australijskiej klinice Monash IVF Clinic. Od tego momentu z roku na rok rośnie popularność tych zabiegów. W 2006 roku w 17 krajach członkowskich Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, przeprowadzono łącznie 11892 programów in vitro z wykorzystaniem komórek dawczyń, w wyniku czego urodziło się 4862 dzieci. W Polsce w 2010 roku wykonano 348 zabiegów z komórek dawczyń, ze średnią skutecznością 43%, w 2011 roku było to już 661 zabiegów ze skutecznością 37,6%. Z każdym rokiem rośnie także liczba dawczyń komórek jajowych, np. w 1992 roku w Wielkiej Brytanii było ich 451, zaś w 2010 roku już 1258 kobiet. W Polsce, niestety, podobne statystyki nie są prowadzone.

Według statystyk kobiety po 45. roku życia znacznie częściej rodzą dzieci dzięki adopcji komórek jajowych niż w wyniku użycia własnych oocytów. Skuteczność adopcji komórek jajowych z wykorzystaniem komórek dawczyń w Klinikach InviMed wynosi ok. 65,2% (średnia skuteczność w Europie to 39,6%), a zabieg uznawany jest za w pełni bezpieczny. 

Materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Urlopy rodzicielskie, badania genetyczne, a może… in vitro? Na jakie benefity mogą liczyć polscy pracownicy?

Pracownicy podczas pracy przy laptopie
Fot. Pixabay.com

Z badań wynika, że blisko 80% firm działających w Polsce oferuje swoim pracownikom pozapłacowe systemy motywacji. Jak te benefity wypadają na tle Europy oraz świata i czy jest szansa, by znalazło się wśród nich dofinansowanie in vitro? Postanowiliśmy to sprawdzić.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dofinansowanie leczenia niepłodności i technik wspomagania rozrodu, które dla wielu osób są jedyną szansą na rodzicielstwo, to inicjatywa niezwykle istotna i potrzebna społecznie. Różnorodne formy wsparcia dla pracowników, którzy przygotowują się do zabiegu in vitro, stają się powoli standardem w krajach europejskich i USA.

Przykład idzie z Zachodu

Wiele amerykańskich korporacji oferuje dofinansowanie in vitro z budżetu firmy. Należą do nich przede wszystkim giganci z branży technologicznej: Facebook, Apple, Google, Intel i Microsoft, ale nie tylko. Wsparciem tego typu mogą poszczycić się także m.in. Deloitte, Deutsche Bank, Mastercard, Tesco i EY. Niektóre duże przedsiębiorstwa (m.in. Johnson&Johnson USA i Discovery Communications) idą o krok o dalej – gwarantują pokrycie wszystkich kosztów, które pracownik poniósł w związku z procedurą in vitro.

Z dobrych praktyk słynie też amerykański Starbucks, który od ponad roku oferuje dofinansowanie in vitro nawet pracownikom zatrudnionym na pół etatu. Dyrektor generalny przyznaje nawet, że spółka wydaje więcej na ubezpieczenie zdrowotne swoich pracowników niż… na ziarna kawy. Wszystkie wymienione firmy mają swoje oddziały w Polsce, ale ich polityka socjalna nie jest, niestety, globalna.

Zobacz również: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Mniejsze przedsiębiorstwa w USA od kilkunastu miesięcy mogą korzystać ze wsparcia programu Carrot Fertility, który oferuje pracodawcom m.in. dofinansowanie inseminacji domacicznej oraz in vitro w ramach benefitów pracowniczych.

In vitro w ramach benefitów pracowniczych – czy w Polsce jest to możliwe?

Czy podobne rozwiązania byłyby możliwe również na gruncie polskim? Z formalnego punktu widzenia – nic nie stoi na przeszkodzie. Sieci prywatnych poradni medycznych nie zamykają się na niestandardową współpracę z pracodawcami i pracownikami. Podkreślają, że szeroki zakres usług, które świadczą, pozwala odpowiedzieć na różnorodne potrzeby pacjentów.

– Zdrowie naszych pacjentów jest dla nas najważniejsze. Dlatego zawsze jesteśmy otwarci na dyskusje z klientami na temat sposobów realizacji różnych zakresów opieki medycznej, wynikających ze zgłaszanych przez pacjentów potrzeb zdrowotnych – podkreśla Arkadiusz Tatar, dyrektor medyczny ds. opieki ambulatoryjnej Grupy LUX MED.

Polski pracodawca – nie taki straszny, jak go malują

W ostatnich latach wiele zmieniło się także w nastawieniu samych pracodawców. Jak wynika z badania zrealizowanego przez Sedlak&Sedlak, już trzy na cztery firmy działające w Polsce proponują pozapłacowe systemy motywacji. Przeważnie są to szkolenia, możliwość pracy w systemie home office, a także pakiety sportowe i medyczne.

Chociaż te ostatnie przewidują zazwyczaj podstawowy zakres opieki zdrowotnej, część pracodawców decyduje się na ich rozszerzenie o bardziej kosztowną diagnostykę i zabiegi. Czy mogłoby zatem znaleźć się wśród nich dofinansowanie in vitro? Być może – problem w tym, że z takimi prośbami nie zgłaszają się sami pracownicy. Tymczasem oferta benefitów tworzona jest niejednokrotnie w oparciu o ich zapotrzebowanie (m.in. w tzw. systemie kafeteryjnym).

– W Polsce nie mieliśmy jak dotąd próśb ze strony pracowników dotyczących in vitro. W związku z powyższym nie mieliśmy okazji, aby tę kwestię rozważać – przyznaje Ewa Rzeczkowska, rzeczniczka prasowa polskiego Deloitte.

Rzeczkowska podkreśla jednocześnie, że firma, którą reprezentuje, uważnie słucha swoich pracowników i wyraża troskę o ich zdrowie. W ostatnim czasie wszystkim zainteresowanym pracownikom sfinansowano m.in. badania genetyczne ukierunkowane na określenie stopnia ryzyka zachorowania na nowotwór piersi, jajników lub prostaty. To cenne wsparcie medyczne, które pokazuje, że polskie firmy coraz bardziej otwierają się na potrzeby zdrowotne swoich pracowników.

Zbuduj społeczność

Wiele przedsiębiorstw dostrzega także wagę dodatkowych świadczeń rodzicielskich – dzięki nim może m.in. przyciągnąć i zatrzymać najlepszych specjalistów. Benefitami pracowniczymi, które są przez nich najbardziej pożądane, są żłobki i przedszkola na terenie pracy, wyciszone i komfortowe sale przeznaczone dla mam karmiących, ale też dodatkowe urlopy na naukę i opiekę nad dziećmi. Z duchem czasu idzie choćby polski oddział Microsoft.

– Niedawno dodaliśmy do szerokiego wachlarza benefitów pracowniczych w Microsoft w Polsce wydłużony do 6 tygodni urlop rodzicielski dla ojców oraz rodziców adopcyjnych. Oznacza to, że ojcowie mogą cieszyć się nie tylko gwarantowanymi przez Kodeks pracy 2 tygodniami urlopu ojcowskiego, ale także dodatkowymi 4 tygodniami, które pozwalają zbudować bliższą więź z dziećmi – mówi nam Joanna Frąckowiak z Microsoft. – W przypadku rodziców adopcyjnych mogą z tego benefitu korzystać pracownicy obojga płci. Dodatkowo pracownicy Microsoft w Polsce mogą korzystać również z 4 tygodni płatnego urlopu opiekuńczego w sytuacjach poważnego zachorowania bliskiego członka rodziny – dodaje.

Zwiększanie takiego wsparcia ponad zakres wymagany prawem to bardzo pozytywny trend, świadczy bowiem o rosnącej wrażliwości społecznej pracodawców. Jak zatem nakłonić ich do wsparcia – finansowego i społecznego – naszych przygotowań do procedury in vitro? Warto zastosować się do rady udzielonej przez Katie Evans-Reber, specjalistki HR w amerykańskim start-upie Gusto.

– Przede wszystkim: zbuduj społeczność. Im więcej osób chce określonej korzyści, tym bardziej prawdopodobne jest, że pracodawca weźmie pod uwagę twoje postulaty – podpowiadała w rozmowie z magazynem Forbes.

Dofinansowanie in vitro przez firmę: jest jeszcze fundusz socjalny

Pamiętajmy również, ze pracodawcy z jednostek budżetowych i samorządowych oraz ci, którzy zatrudniają powyżej 50 pracowników, dysponują tzw. zakładowym funduszem świadczeń socjalnych. Środki, które są w nim gromadzone, umożliwiają pracownikowi uzyskanie wsparcia finansowego w sytuacjach kryzysowych. A taką sytuacją – przy braku centralnego dofinansowania in vitro – jest dla wielu par kosztowne leczenie niepłodności.

Środkami z funduszu socjalnego dysponuje pracodawca i to on podejmuje decyzje, na co je wykorzystać. Każdy przypadek rozpatrywany jest zazwyczaj indywidualnie. Potwierdza to przykład dużej korporacji działającej w Polsce – TVN.

– W przypadku problemów zdrowotnych i nieprzewidzianych zdarzeń losowych pracownicy znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej lub życiowej mogą zwrócić się o udzielenie zapomogi z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Każda taka sprawa rozpatrywana jest jednak indywidualnie, a informacje o niej objęte są klauzulą poufności – poinformowało nas Biuro Prasowe TVN.

Czy zatem dofinansowanie in vitro przez firmę jest w Polsce możliwe? Na pewno warto to sprawdzić – jeśli tylko mamy ku temu sposobność i sprzyja nam sytuacja zawodowa.

Polecamy też: „Adopcja? Przykro mi, nie wygląda to tak jak na filmach” – mocne słowa, które zderzają wyobrażenie z rzeczywistością

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Usunięcie jajnika a in vitro. Zobacz, co mówią badania

usunięcie jajnika a in vitro
fot. Pixabay

Operacyjne usunięcie jajnika nie przekreśla szansy kobiety na zostanie matką. Naukowcy zbadali jednak, jaką szansę powodzenia ma w przypadku takich pań leczenie niepłodności metodą in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W teście przeprowadzonym przez szwedzkich lekarzy wzięły udział kobiety, które poddały się zabiegowi in vitro na przestrzeni stycznia 1999 roku i listopada 2015 roku.

Kobiety te podzielono na dwie grupy – w jednej znajdywały się panie po owariektomii, czyli po chirurgicznym usunięciu jajnika, w drugiej kobiety z nienaruszonymi narządami.

Zobacz także: Kobieta urodziła dzieci po przeszczepie jajnika

Usunięcie jajnika a in vitro – pierwsze tego typu badanie

U około 70 proc. pacjentek lekarze wykonali pojedynczy transfer zarodka. Jeżeli chodzi o powodzenie zabiegu, nie zaobserwowano żadnych różnic pomiędzy grupą kontrolną a paniami po operacji usunięcia jajnika.

Naukowcy odkryli jednak w toku swoich badań, że odsetek żywych urodzeń był aż o 30 proc. niższy u kobiet po owariektomii. Dodatkowo zauważono, że u pań z pierwszej grupy częściej występowała endometrioza.

Wyniki w obu grupach porównywano na podstawie wieku, wskaźnika BMI, czy cyklu kobiety. Różnica ta utrzymywała się zarówno po transferze świeżych, jak i mrożonych zarodków.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Eshre

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„In vitro dla krakowian” nie wystartuje? Ponad połowa głosów nieważna

fot. Pixabay

Ponad połowa głosów oddanych pod obywatelskim projektem uchwały w sprawie projektu „In vitro dla krakowian” jest nieważna. Fakt ten stawia sprawę refundacji zabiegów pod dużym znakiem zapytania.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W grudniu urzędnicy rozpoczęli weryfikację projektu uchwały „In vitro dla Krakowian” i dołączonych do niego podpisów. Ostatecznie uchwała nie trafi teraz pod obrady Rady Miasta, ponieważ ponad połowa z 4,5 tysiąca głosów była nieważna.

Okazało się, że dużą część podpisów złożyły osoby, które nie mieszkały w Krakowie. Dodatkowo wiele ludzi podało błędny pesel, czy nieprawidłowy adres.

Zobacz także: Kraków znów walczy o in vitro. Jest obywatelski projekt

„In vitro dla Krakowian” – drugie podejście

Na początku tego roku radni odrzucili w głosowaniu uchwałę w sprawie finansowania zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego w Krakowie.

Drugą próbą był właśnie projekt „In vitro dla krakowian”, pod którym od kwietnia 2017 r. podpisy mogli składać mieszkańcy miasta. Uchwałę przygotowała Małgorzata Jantos z Nowoczesnej.

Inicjatywę poparły Nowoczesna, Sprawa Kobiet, Inicjatywa Polska i Sojusz Lewic Demokratycznej. Łącznie uzbierano 4,5 tys. głosów.

Inicjatorzy projektu mają teraz trzy tygodnie na uzupełnienie wymaganych podpisów. Aby projekt trafił pod obrady, muszą ich zebrać aż 1800.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gazeta Krakowska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kliniki in vitro w Czechach. Czy warto rozważyć tę opcję?

kliniki in vitro w Czechach
fot. Pixabay

„Coraz częściej zastanawiam się nad wyborem kliniki in vitro w Czechach” – pisze wiele użytkowniczek forów poświęconych niepłodności. Za słowami idą czyny i coraz więcej Polek decyduje się na wyjazd do tego kraju, aby skorzystać z pomocy lekarzy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czechy to kraj niezwykle liberalny jeżeli chodzi o podejście do in vitro. Aż 60 proc. Czeszek po 35. roku życia zachodzi w ciążę po zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. Dzięki metodzie rocznie rodzi się tam ok. sześć tys. dzieci.

Dużym plusem są również niewielkie, w porównaniu do innych krajów, koszty całej procedury. Te wszystkie czynniki sprawiają, że Czechy stają się europejskim liderem w dziedzinie in vitro.

Zobacz także: In vitro w Czechach. Coraz więcej Polek wyjeżdża za granicę, by zajść w ciążę

Kliniki in vitro w Czechach – koszty

Istnieje kilka czynników, które wpływają na ogólny koszt leczenia w Czechach w tym: niższe koszty leków, niższe koszty dawstwa i koszty leczenia. Wszystko to jest wynikiem uspołecznienia medycyny i wpływa na niższe koszty leczenia i utrzymania w Czechach – zachwala zabiegi jedna z lokalnych klinik.

W niektórych placówkach pełen cykl to koszt rzędu 5-6 tys. zł. Uśredniając cenniki różnych klinik zajmujących się leczeniem niepłodności, możemy przyjąć, że koszt in vitro w Polsce to ok. 10 tys. – 12 tys. zł.

U naszych sąsiadów nie ma też żadnych ograniczeń ilościowych – zapładniane są wszystkie uzyskane komórki jajowe, co daje szansę a większą liczbę embrionów. To klient decyduje, co się z nimi dalej dzieje.

Zobacz także: Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

Kliniki in vitro w Czechach – opinie internautek

Stosunkowo niskie koszty w czeskich klinikach to jeden z głównych powodów, dla których Polki decydują się na wyjazd.

„… co do kosztów, to płaciłam 2000 euro. W cenie tej jest wszystko, czyli, leki do stymulacji, zabieg i oczywiście wizyty, a także późniejsze leki jakie należy brać po transferze – pisała w roku 2009 jedna z użytkowniczek forum. Od tego czasu ceny poszły w górę, jednak nadal są atrakcyjną alternatywą dla zdecydowanych na in vitro.

Ja byłam na zabiegu w Pradze, który zakończył się sukcesem. Wcześniej miałam 4 ICSI w Niemczech. Sanatorium Pronatal bardzo polecam. Doktor bardzo dokładnie podszedł do naszego problemu. Opieka i przebieg zabiegu dobrze zorganizowana. Pronatal jest znaną kliniką tutaj w Niemczech i w Belgii, która współpracuje z tutejszymi centrami leczenia niepłodności. Klinika jest dosyć droga, ja płaciłam za sam zabieg ICSI w maju ’01 2500 DM. Leki w Czechach są tańsze. Pierwsza wizyta jest gratis. Rozmawiać można w języku niemieckim, angielskim i oczywiście po polsku tez się można bez problemu porozumieć. Klinika na życzenie rezerwuje pokoje noclegowe oraz odbiera pacjentów z lotniska lub dworca – pisała inna forumowiczka.

Sprawa komunikacji nie jest problemem w czeskich klinikach. Można się tam porozumieć w kilku językach, w tym bez problemu w języku polskim. Poza tym wielu lekarzy pracujących w placówkach to Polacy.

In vitro w Polsce

W 2016 roku zlikwidowano dofinansowanie na zabiegi in vitro w Polsce. Od tego czasu inicjatywę w tej sprawie przejęła część samorządów, jednak w większości miast i wsi Polski niepłodne pary muszą z własnej kieszeni pokryć zabiegi.

Obecny minister zdrowia Łukasz Szumowski podpisał tzw. „deklarację wiary”, która sprzeciwia się m.in. in vitro.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.reprogenesis.pl, forum.gazeta.pl, www.rodzice.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.