Przejdź do treści

Polki coraz później chcą rodzić dzieci – jakie szanse daje im współczesna medycyna?

651.jpg

Styl życia współczesnych kobiet bardzo się zmienia – coraz więcej pań chce żyć aktywnie, robić karierę, rozwijać się. I to dziś często jeden z powodów, dla których kobiety odkładają decyzję o urodzeniu dziecka. O ile kiedyś do wyjątków należały 30-latki, które rodziły pierwsze dziecko, o tyle dziś coraz częściej spotykamy 40-letnie mamy z maluchami. Późne macierzyństwo przestaje być tematem tabu. Z drugiej strony dla wielu par w wieku dojrzałym leczenie niepłodności i zabieg in vitro to często jedyna szansa na własne dziecko. O możliwościach współczesnej medycyny i szansach na późne macierzyństwo mówi dr n. med. Łukasz Sroka, specjalista ginekolog-położnik z Kliniki InviMed w Poznaniu.

Statystyczna Polka coraz później zachodzi w ciążę, wzrasta też liczba pań, które na pierwsze dziecko decydują się w okolicach 40 roku życia. Jak na ten fakt patrzy współczesna medycyna?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rzeczywiście, od kilkunastu lat obserwujemy przesuwanie się wieku kobiet decydujących się na pierwsze dziecko. Dziś są to często panie po trzydziestce, pomiędzy 30 a 34 rokiem życia, rośnie też liczba decydujących się na ciążę 40-latek.

Warto jednak pamiętać, że każda kobieta rodzi się z określoną pulą jajeczek, których wraz z wiekiem ma coraz mniej. Ostatnie badania pokazują, że statystyczna 30-latka ma „w rezerwie“ już tylko około 12 procent liczby jajeczek zdolnych do zapłodnienia, a kobieta w wieku 40 lat – zaledwie 3 procent.

Między innymi z tego powodu coraz więcej par ma również problemy z naturalnym zajściem w ciążę – szacuje się, że jest to już co piąta para w Polsce. Na szczęście dziś możemy mówić o skutecznym leczeniu niepłodności przy wykorzystaniu różnych metod, takich jak: stymulacje hormonalne, inseminacja, zapłodnienie in vitro, czy też wykorzystanie zamrażania komórek jajowych, a także komórek anonimowych dawczyń. Dzięki nim kobiety po 40-tce, w trakcie leczenia onkologicznego, czy mające przedwczesną menopauzę mogą spełnić marzenie o zajściu w ciążę i urodzeniu dziecka.

W jakich przypadkach najczęściej stosuje się dziś zapłodnienie in vitro z wykorzystaniem zamrożonych komórek jajowych pacjentki?

Istnieją takie sytuacje, w których ze względu na inne wskazania medyczne, np. leczenie onkologiczne, chemioterapię czy też inne zabiegi wykluczające zajście w ciążę w danym momencie, para musi odłożyć w czasie decyzję o urodzeniu dziecka. W takich przypadkach często pary decydują się na zamrożenie zdrowych komórek jajowych, by móc zdecydować o ciąży po zakończeniu leczenia. Zamrożenie komórek jajowych pobranych od pacjentki stosowane jest również m.in.: przy niskiej rezerwie jajników pacjentki, przedwczesnej menopauzie, usunięciu jajników, poronieniu czy różnych obciążeniach genetycznych.

Pobrane komórki jajowe pacjentki są zamrażane i odpowiednio przechowywane, a następnie, w odpowiednim czasie, rozmrażane i przygotowane do zapłodnienia metodą in vitro, zgodnie z procedurą zabiegu. Najwyższą skuteczność mają zamrożone komórki jajowe pobrane od kobiety do 30 roku życia.

Jak od strony medycznej wygląda zapłodnienie in vitro z wykorzystaniem zamrożonych komórek jajowych i czy jest bezpieczne?

Zapłodnienie z wykorzystaniem pobranych od pacjentki i zamrożonych wcześniej komórek jajowych przebiega identyczne jak w procedurze in vitro. Komórki jajowe pobiera się w znieczuleniu ogólnym w trakcie punkcji, a następnie zamraża w ciekłym azocie, w temperaturze -196 stopni Celsjusza. Dzięki temu mogą być całkowicie bezpiecznie przechowywane i wykorzystane w dowolnym czasie, zgodnie z decyzją pacjentki.

W kolejnym etapie pacjentka w ramach leczenia przyjmuje doustne leki hormonalne, mające przygotować błonę śluzową macicy. Następnie rozmrożone komórki jajowe zostają zapłodnione przy użyciu plemników metodą in vitro, a po 2-3 dobach wprowadzone do macicy pacjentki.

Jakie możliwości leczenia mają pary, w przypadku których u jednego z partnerów stwierdzono całkowitą niepłodność?

Gdy w wyniku badań stwierdzono niepłodność u jednego z partnerów, do zabiegu zapłodnienia in vitro wykorzystywany może zostać materiał anonimowego dawcy nasienia – w przypadku mężczyzn lub dawczyni komórek jajowych – w przypadku kobiet. Obecnie to właśnie coraz częściej stosowana metoda w sytuacji, gdy kłopoty z zajściem w ciążę wiążą się z niepłodnością kobiet. Zabiegi in vitro z komórkami anonimowych dawczyń dają dziś szansę na macierzyństwo tym kobietom, które z różnych przyczyn nie mogą zajść w ciążę. Najczęściej z tego rodzaju zapłodnienia korzystają panie po 40. roku życia, ale istnieje również wiele innych wskazań medycznych, o których już wspominałem, związanych ze stanem zdrowia pacjentki, które zostają określone po przejściu przez nią szeregu badań. Dzięki komórkom jajowym innych, zdrowych kobiet oraz procedurze in vitro pacjentki należące do tej grupy zyskują szansę na zajście w ciążę oraz urodzenie zdrowego dziecka.

Kim są najczęściej anonimowe dawczynie komórek jajowych?

Anonimowe dawczynie komórek jajowych to zazwyczaj pacjentki klinik leczenia niepłodności, które przystępują do procedury zapłodnienia in vitro z powodu niepłodności partnera. Podczas zabiegu pobiera się od nich wiele komórek jajowych, a one godzą się na to, by przekazać je innym kobietom, które mimo leczenia nie mogą zajść w ciążę, z powodu ograniczeń leżących po ich stronie.

Dawczyniami mogą być także młode, zdrowe kobiety, mające mniej niż 32 lata, które nie są pacjentkami klinik leczenia niepłodności, jednak decydują się na oddanie do adopcji swoich komórek jajowych. Muszą one spełnić szereg dodatkowych warunków, takich jak m.in. urodzenie co najmniej jednego zdrowego dziecka oraz przejście odpowiednich badań, potwierdzających ich dobry stan zdrowia.

 Zabiegi z komórkami jajowymi dawczyń w Polsce i na świecie

Pierwszy zabieg adopcji komórek zakończony urodzeniem zdrowego dziecka został wykonany w 1983 roku, w australijskiej klinice Monash IVF Clinic. Od tego momentu z roku na rok rośnie popularność tych zabiegów. W 2006 roku w 17 krajach członkowskich Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, przeprowadzono łącznie 11892 programów in vitro z wykorzystaniem komórek dawczyń, w wyniku czego urodziło się 4862 dzieci. W Polsce w 2010 roku wykonano 348 zabiegów z komórek dawczyń, ze średnią skutecznością 43%, w 2011 roku było to już 661 zabiegów ze skutecznością 37,6%. Z każdym rokiem rośnie także liczba dawczyń komórek jajowych, np. w 1992 roku w Wielkiej Brytanii było ich 451, zaś w 2010 roku już 1258 kobiet. W Polsce, niestety, podobne statystyki nie są prowadzone.

Według statystyk kobiety po 45. roku życia znacznie częściej rodzą dzieci dzięki adopcji komórek jajowych niż w wyniku użycia własnych oocytów. Skuteczność adopcji komórek jajowych z wykorzystaniem komórek dawczyń w Klinikach InviMed wynosi ok. 65,2% (średnia skuteczność w Europie to 39,6%), a zabieg uznawany jest za w pełni bezpieczny. 

Materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Program in vitro w Chojnicach nie wystartuje zgodnie z planem. Czy wystartuje w ogóle?

opóźnienia programu in vitro w Chojnicach
fot. Pixabay

Wiadomo już, że miejski program in vitro w Chojnicach nie wystartuje w styczniu – jak zakładano na początku. Nie wiadomo, czy wystartuje ogóle. Istnieje ryzyko, że wojewoda uchyli uchwałę podjętą przez radę miejską.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

8 marca tego roku burmistrz Chojnic Arseniusz Finster ogłosił pomysł dofinansowania zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego dla swoich mieszkańców. Kilka miesięcy później, w czerwcu został powołany specjalny zespół, którego celem było opracowanie m.in. programu in vitro i naprotechnologii. Ostatnie spotkanie zespołu odbyło się 6 września, wtedy też metodę in vitro objaśniał dr Marek Szymański.

Jak przyznał sam burmistrz Finster, niektóre tematy, a wśród nich również pomysł dofinansowania in vitro, „trafiły do zamrażalki”.

Zobacz także: Program dofinansowania in vitro w Chojnicach utknął w martwym punkcie

Zespołowi zajmującemu się opracowaniem programem in vitro przewodniczy zastępca burmistrza, Edward Pietrzyk. Jak dowiedział się portal chojnice24, jeszcze w tym tygodniu ma się odbyć kolejne spotkanie z dr Szymańskim.

– Doktor jest bardzo zawalony pracą, dlatego ta konsultacja troszeczkę się przeciąga. On dzwoni, przeprasza… Być może w czwartek lub piątek uda się zwołać posiedzenie zespołu – tłumaczył Pietrzyk w rozmowie z portalem.

Miasto chciało przeznaczyć na program 200 tys. zł. Z dofinansowania miałoby skorzystać 26 par z Chojnic.  Według początkowego założenia, program miał być gotowy pod koniec wakacji. Następnie miał trafić do opiniowania przez zewnętrzne gremium i zostać przyjęty uchwałą najpóźniej w listopadzie. W styczniu pary miały już zacząć leczenie w przychodniach. Tych jednak też nie wybrano

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: chojnice24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dawstwo komórek jajowych – czy potrzebne są regulacje?

Fot.Fotolia
Fot.Fotolia – komórka jajowa

Przez Stany Zjednoczone przetacza się właśnie dyskusja związana z tym, czy dawstwo komórek jajowych powinno być regulowane prawnie. Rzecz dotyczy tego, czy należy w jakiś sposób przechowywać dane osób, które decydują się oddać swoje komórki jajowe.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wiadomo, że wiele kobiet nie zostałoby matkami, gdyby nie komórka innej kobiety. Nie ma wątpliwości, że jest to niezwykły dar. Jednak bardzo niewiele wiadomo, jakie (i czy w ogóle) konsekwencje ponoszą kobiety, które przechodzą intensywną stymulację hormonalną.

Dyskusja zaczęła się od Jessiki, dawczyni komórki jajowej, która zmarła na raka

Amerykańska debata została zapoczątkowana 14 lat temu przez dr Jennifer Schneider, której córka (Jessica Grace Wing) trzykrotnie oddawała swoje komórki jajowe. Jednak krótko po ostatniej procedurze, w wieku zaledwie 31 lat zmarła na raka okrężnicy Jej matka zaczęła się wówczas zastanawiać się, czy stymulacje hormonalne, którym została poddana jej córka miały wpływ na pojawienie się choroby. Oczywiście, takiego związku nie musi istnieć, jednak Jessica była wcześniej zdrową osobą, dbającą o siebie, nieobciążoną rodzinnie ryzykiem nowotworu. Kiedy jej matka zaczęła drążyć temat ewentualnego związku pomiędzy stymulacją hormonalną a rozwojem nowotworów okazało się, że nie ma żadnych badań. Wiadomo, że bezpośrednio i krótkoterminowo nic się nie dzieje. Nikt natomiast nie prowadzi statystyk, nie śledzi losów kobiet. Niewiele wiadomo więc na temat ich zdrowia fizycznego oraz psychicznego .

Rejestr kobiet oddających komórki jajowe – czy potrzebny?

Wątpliwości pogrążonej w żałobie matki oraz jej postulaty, żeby stworzyć rejestr kobiet oddających komórki jajowe spotkały się z różnym przyjęciem. Przede wszystkim zarzucano jej, że jej argumentacja jest przede wszystkim emocjonalna, a nie merytoryczna. Podkreślano, że zasadnicza większość kobiet chce pozostać anonimowa i nie chce mieć kontaktu ani z potencjalnymi rodzicami, ani też z dziećmi. Co więcej, mają do tego prawo. Zmuszanie ich do rejestrowania się mogłoby znacznie zmniejszyć ilość kobiet chętnych do podzielenia się czymś niezwykle cennym.

Sytuacja kobiet decydujących się oddać swoje komórki jajowe jest szczególna. Pokazuje, w jaki sposób prawo spotyka się z psychologią. Z jednej strony dotyczy to wpływu dobrowolnej procedury na zdrowie fizyczne kobiety. Z drugiej jednak wiąże się z konsekwencjami emocjonalnymi, jak również świadomością oraz rzeczywistą dobrowolnością przystąpienia do procedury.

Anonimowość i jej możliwe konsekwencje – ciekawe badania

W gruncie rzeczy nie wiadomo, na ile kobiety rzeczywiście chcą pozostać anonimowe, a na ile nie mają wyboru, ponieważ prawo w wielu krajach nie reguluje kwestii dawstwa. Jedne z nielicznych w tym obszarze badań przeprowadziła dr Diane Tober. Przeprowadziła ona 90 bezpośrednich wywiadów oraz przepytała przy pomocy platformy internetowej 180 kobiet, które zdecydowały się ofiarować swoje komórki jajowe. Okazało się, że bardzo niewiele z nich rzeczywiście nie chciało mieć żadnej wiedzy na temat losów swoich komórek. Zdecydowana większość chciała wiedzieć, że z ich komórek urodziły się dzieci, które są kochane i wychowują się w szczęśliwych rodzinach. Chciały zobaczyć zdjęcia dzieci, a nawet otrzymywać co jakiś czas informacje od ich rodziców. Wydaje się więc, że nawet jeśli dawstwo komórek jest procedurą silnie zbiologizowaną, a komórka jest tylko komórką, nawet jeśli uważamy, że życie zaczyna się od pierwszego uderzenia serca czy nawet narodzin, to jednak psychika jest znacznie bardziej złożona. Być może fantazje o przyszłym dziecku pojawiają się w umysłach kobiet i mężczyzn na długo przed ciążą. Komórka jajowa biologicznie jest tylko komórką, ale jednocześnie reprezentuje różnorodne pragnienia, nadzieje i obawy.

Motywacja i dobrowolność

Do leczenie niepłodności oraz do procedury dawstwa komórek jajowych przystępują osoby dorosłe i świadome swoich działań, potrzeb i ograniczeń. Osoby leczące się lub kobiety oddające komórki jajowe często zżymają się na pomysł konsultacji psychologicznych przed przystąpieniem do procedury czy w jej trakcie uważając, że jest to naruszenie ich fundamentalnych praw do rodzicielstwa oraz decydowania o swoim ciele. To prawda, nikt nie ma prawa wkraczać, oceniać czy zabraniać. Ale o konsultacji psychologicznej można myśleć jak o rozmowie, szansie na zobaczenie innej perspektywy . Zasada rozmowy terapeutycznej jest bezstronność i nieoceniająca atmosfera. Wszystko to, co związane z płodnością jest w jakiś sposób „emocjonalne”, nawet jeśli jesteśmy pewni, że wiąże się jedynie z racjonalnością i nauką. Okazuje się jednak, że nawet w tak ważnej sprawie, jaką się dawstwo komórek jajowych wiedza nie może wystarczyć, bo zwyczajnie jej nie ma. Są jakieś obserwacje, jakieś hipotezy, prawdopodobieństwa. Warto motywację do dawstwa zbadać jak najgłębiej, pomoże to uniknąć późniejszych wątpliwości i niemożliwych do cofnięcia decyzji. Trudno to zrobić samemu.

Nie ma nic złego w wątpliwościach, podobnie jak nie ma nic złego w złożonej motywacji stojącej za chęcią podzielenia się swoimi komórkami jajowymi. Kobiety mają prawo do wiedzy na temat możliwych skutków ich uczestnictwa z procedurze medycznej. Nie ma powodu bać się pytań i odpowiedzi. Tylko w ten sposób możemy być uczciwi wobec siebie i innych.

POLECAMY:

Niepłodność idiopatyczna

Jest wyrok sądu w sprawie pomyłki in vitro w Policach

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Walczyła z niepłodnością, dziś ma trójkę dzieci – takiego zestawienia ciążowych zdjęć jeszcze nie widziałaś!

Fot. Print screen Janet E Gorman for „boredpanda.com”
Fot. Print screen Janet E Gorman for „boredpanda.com

Janet E Gorman i jej mąż zaczęli starania o dziecko pod koniec 2009 roku. Ich historia pełna jest trudów i zmagań – PCOS, dwa poronienia, operacja macicy, inseminacje, in vitro. Co jest jednak na końcu? Happy End! Oto zdjęcia, które pokazują, że warto walczyć – zobacz zestawienia dwóch ciąż Janet. Chyba nie masz wątpliwości, która jest bliźniacza?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Początek starań nie wskazywał na to, jak długa będzie to droga. „Po poronieniach poszłam do specjalisty zajmującego się płodnością, który zdiagnozował zespół policystycznych jajników. Lekarz był zaskoczony, że w ogóle udało mi się zajść w ciążę. Znalazł też dużą cystę, która musiała być chirurgicznie usunięta przed jakąkolwiek kolejną próbą zajścia w ciążę” – opowiada kobieta. Później na ich drodze pojawiły się cztery próby inseminacji. To właśnie dzięki IUI na świat przyszła pierwsza „tęczowa” córeczka.

Po półtora roku wróciliśmy do lekarza zajmującego się płodnością. Tym razem, po pięciu nieudanych próbach IUI, lekarz poinformował nas, że in vitro będzie najlepszą i prawdopodobnie jedyną opcją. Kilka miesięcy po tym, jak córka skończyła dwa lata, zaszliśmy dzięki IVF w ciążę z naszymi bliźniakami.

34 tygodnie później świat przywitał chłopca i dziewczynkę, których to rozwój przedstawiają opublikowane przez ich dumną mamę zdjęcia. Są one zestawione z pierwszą ciążą Janet, która pomimo trudów, nie zmieniłaby tego, przez co przeszła. „Trójka naszych dzieci, obecnie pięcioletnia córka oraz dwu i pół letnie bliźniaki, są moim światem i prawdziwymi cudami, które nigdy nie pojawiłyby się, gdyby nie niesamowite zaawansowanie medycyny reprodukcyjnej” – podsumowuje swoją historię Janet dla „boredpanda.com”.

Radości nie ma końca!

Jest to jeden z fantastycznych przykładów na to, że rozwój medycyny i możliwości, jakie niesie ze sobą nauka, pozwalają nie tylko ratować życie, ale w ogóle dają szansę na jego pojawienie się na świecie. Pisaliśmy niedawno w naszym portalu o bliźniakach, które zostały uratowane przez lekarzy, będąc jeszcze w łonie matki. „Cierpieli na rzadki zespół przetoczenia krwi między płodami (TTTS). Sprawia on, że krew pomiędzy niemowlętami nie przepływa zgodnie z normą. Jake otrzymywał wszystkie niezbędne składniki odżywcze, a Oli był zagłodzony” – pisaliśmy o przyczynach operacji, która miała miejsce w 17. tygodniu ciąży >>KLIK<<.

Cud, umiejętności, a może jedno i drugie? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, fantastycznie jest oglądać takie przykłady szczęścia, jakie obrazują nam obie ciąże Janet. Zarówno pojedyncza, jak i bliźniacza przyprawiają o uśmiech!

Foto. Print screen Janet E Gorman for „boredpanda.com”

Foto. Print Screen Janet E Gorman for „boredpanda.com

Źródło:boredpanda.com” / janetegorman.com

 

Zobacz też:

Endometrioza – tego bólu nie da się opisać. Oto obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów!

Poronienie – one też to przeżyły! Dziś ich zdjęcia dają siłę i nadzieję [FOTO]

Prześliczne zdjęcia noworodków – cud malutkiego życia w obiektywie australijskiej fotografki

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Inicjatywa „In vitro dla krakowian” zdobyła cztery tysiące podpisów

cztery tys. podpisów pod inicjatywą "In vitro dla krakowian"
fot. Pixabay

Krakowscy radni będą mieli obowiązek zająć się tematem refundacji in vitro w swoim mieście. Pod obywatelskim projektem „In vitro dla krakowian” podpisało się ponad cztery tysiące mieszkańców.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na początku tego roku radni odrzucili w głosowaniu uchwałę w tej sprawie. Akcja zbierania podpisów pod inicjatywą rozpoczęła się w maju tego roku. Uchwałę przygotowała Małgorzata Jantos z Nowoczesnej.

W pierwszym miesiącu zebrano 2 tys. podpisów

Zobacz także: Cztery lata i ponad osiem tysięcy dzieci z in vitro. Program 500+ znacznie droższy

W maju 2017 r.rozpoczęto zbieranie podpisów pod obywatelską inicjatywą uchwałodawczą. Tylko w pierwszym miesiącu zebrano ok. dwóch tys. podpisów.

Chętni mogli je składać w kawiarniach, spółdzielniach i w biurze Nowoczesnej. Inicjatywę wsparło również stowarzyszenie Sprawa Kobiet i Inicjatywa Polska oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej.

500 par rocznie korzysta w Krakowie z in vitro

Jak wylicza stowarzyszenie Bocian, w Krakowie z in vitro korzysta rocznie niemal 500 par. Zgodnie z uchwałą Małgorzaty Jantos, koszt programu wyniósłby 2 mln zł.

O warunkach i wysokości dofinansowania zdecydowałby prezydent miasta Jacek Majchrowski. Z racji tego, że jest to uchwała kierunkowa, nawet gdyby przegłosowali ją radni, prezydent nie musiałby się nią zbytnio przejmować. Jednak do tej pory Majchrowski zawsze pozytywnie wypowiadał się na ten temat.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gazeta Wyborcza

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.