Przejdź do treści

Polki coraz później chcą rodzić dzieci – jakie szanse daje im współczesna medycyna?

651.jpg

Styl życia współczesnych kobiet bardzo się zmienia – coraz więcej pań chce żyć aktywnie, robić karierę, rozwijać się. I to dziś często jeden z powodów, dla których kobiety odkładają decyzję o urodzeniu dziecka. O ile kiedyś do wyjątków należały 30-latki, które rodziły pierwsze dziecko, o tyle dziś coraz częściej spotykamy 40-letnie mamy z maluchami. Późne macierzyństwo przestaje być tematem tabu. Z drugiej strony dla wielu par w wieku dojrzałym leczenie niepłodności i zabieg in vitro to często jedyna szansa na własne dziecko. O możliwościach współczesnej medycyny i szansach na późne macierzyństwo mówi dr n. med. Łukasz Sroka, specjalista ginekolog-położnik z Kliniki InviMed w Poznaniu.

Statystyczna Polka coraz później zachodzi w ciążę, wzrasta też liczba pań, które na pierwsze dziecko decydują się w okolicach 40 roku życia. Jak na ten fakt patrzy współczesna medycyna?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rzeczywiście, od kilkunastu lat obserwujemy przesuwanie się wieku kobiet decydujących się na pierwsze dziecko. Dziś są to często panie po trzydziestce, pomiędzy 30 a 34 rokiem życia, rośnie też liczba decydujących się na ciążę 40-latek.

Warto jednak pamiętać, że każda kobieta rodzi się z określoną pulą jajeczek, których wraz z wiekiem ma coraz mniej. Ostatnie badania pokazują, że statystyczna 30-latka ma „w rezerwie“ już tylko około 12 procent liczby jajeczek zdolnych do zapłodnienia, a kobieta w wieku 40 lat – zaledwie 3 procent.

Między innymi z tego powodu coraz więcej par ma również problemy z naturalnym zajściem w ciążę – szacuje się, że jest to już co piąta para w Polsce. Na szczęście dziś możemy mówić o skutecznym leczeniu niepłodności przy wykorzystaniu różnych metod, takich jak: stymulacje hormonalne, inseminacja, zapłodnienie in vitro, czy też wykorzystanie zamrażania komórek jajowych, a także komórek anonimowych dawczyń. Dzięki nim kobiety po 40-tce, w trakcie leczenia onkologicznego, czy mające przedwczesną menopauzę mogą spełnić marzenie o zajściu w ciążę i urodzeniu dziecka.

W jakich przypadkach najczęściej stosuje się dziś zapłodnienie in vitro z wykorzystaniem zamrożonych komórek jajowych pacjentki?

Istnieją takie sytuacje, w których ze względu na inne wskazania medyczne, np. leczenie onkologiczne, chemioterapię czy też inne zabiegi wykluczające zajście w ciążę w danym momencie, para musi odłożyć w czasie decyzję o urodzeniu dziecka. W takich przypadkach często pary decydują się na zamrożenie zdrowych komórek jajowych, by móc zdecydować o ciąży po zakończeniu leczenia. Zamrożenie komórek jajowych pobranych od pacjentki stosowane jest również m.in.: przy niskiej rezerwie jajników pacjentki, przedwczesnej menopauzie, usunięciu jajników, poronieniu czy różnych obciążeniach genetycznych.

Pobrane komórki jajowe pacjentki są zamrażane i odpowiednio przechowywane, a następnie, w odpowiednim czasie, rozmrażane i przygotowane do zapłodnienia metodą in vitro, zgodnie z procedurą zabiegu. Najwyższą skuteczność mają zamrożone komórki jajowe pobrane od kobiety do 30 roku życia.

Jak od strony medycznej wygląda zapłodnienie in vitro z wykorzystaniem zamrożonych komórek jajowych i czy jest bezpieczne?

Zapłodnienie z wykorzystaniem pobranych od pacjentki i zamrożonych wcześniej komórek jajowych przebiega identyczne jak w procedurze in vitro. Komórki jajowe pobiera się w znieczuleniu ogólnym w trakcie punkcji, a następnie zamraża w ciekłym azocie, w temperaturze -196 stopni Celsjusza. Dzięki temu mogą być całkowicie bezpiecznie przechowywane i wykorzystane w dowolnym czasie, zgodnie z decyzją pacjentki.

W kolejnym etapie pacjentka w ramach leczenia przyjmuje doustne leki hormonalne, mające przygotować błonę śluzową macicy. Następnie rozmrożone komórki jajowe zostają zapłodnione przy użyciu plemników metodą in vitro, a po 2-3 dobach wprowadzone do macicy pacjentki.

Jakie możliwości leczenia mają pary, w przypadku których u jednego z partnerów stwierdzono całkowitą niepłodność?

Gdy w wyniku badań stwierdzono niepłodność u jednego z partnerów, do zabiegu zapłodnienia in vitro wykorzystywany może zostać materiał anonimowego dawcy nasienia – w przypadku mężczyzn lub dawczyni komórek jajowych – w przypadku kobiet. Obecnie to właśnie coraz częściej stosowana metoda w sytuacji, gdy kłopoty z zajściem w ciążę wiążą się z niepłodnością kobiet. Zabiegi in vitro z komórkami anonimowych dawczyń dają dziś szansę na macierzyństwo tym kobietom, które z różnych przyczyn nie mogą zajść w ciążę. Najczęściej z tego rodzaju zapłodnienia korzystają panie po 40. roku życia, ale istnieje również wiele innych wskazań medycznych, o których już wspominałem, związanych ze stanem zdrowia pacjentki, które zostają określone po przejściu przez nią szeregu badań. Dzięki komórkom jajowym innych, zdrowych kobiet oraz procedurze in vitro pacjentki należące do tej grupy zyskują szansę na zajście w ciążę oraz urodzenie zdrowego dziecka.

Kim są najczęściej anonimowe dawczynie komórek jajowych?

Anonimowe dawczynie komórek jajowych to zazwyczaj pacjentki klinik leczenia niepłodności, które przystępują do procedury zapłodnienia in vitro z powodu niepłodności partnera. Podczas zabiegu pobiera się od nich wiele komórek jajowych, a one godzą się na to, by przekazać je innym kobietom, które mimo leczenia nie mogą zajść w ciążę, z powodu ograniczeń leżących po ich stronie.

Dawczyniami mogą być także młode, zdrowe kobiety, mające mniej niż 32 lata, które nie są pacjentkami klinik leczenia niepłodności, jednak decydują się na oddanie do adopcji swoich komórek jajowych. Muszą one spełnić szereg dodatkowych warunków, takich jak m.in. urodzenie co najmniej jednego zdrowego dziecka oraz przejście odpowiednich badań, potwierdzających ich dobry stan zdrowia.

 Zabiegi z komórkami jajowymi dawczyń w Polsce i na świecie

Pierwszy zabieg adopcji komórek zakończony urodzeniem zdrowego dziecka został wykonany w 1983 roku, w australijskiej klinice Monash IVF Clinic. Od tego momentu z roku na rok rośnie popularność tych zabiegów. W 2006 roku w 17 krajach członkowskich Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, przeprowadzono łącznie 11892 programów in vitro z wykorzystaniem komórek dawczyń, w wyniku czego urodziło się 4862 dzieci. W Polsce w 2010 roku wykonano 348 zabiegów z komórek dawczyń, ze średnią skutecznością 43%, w 2011 roku było to już 661 zabiegów ze skutecznością 37,6%. Z każdym rokiem rośnie także liczba dawczyń komórek jajowych, np. w 1992 roku w Wielkiej Brytanii było ich 451, zaś w 2010 roku już 1258 kobiet. W Polsce, niestety, podobne statystyki nie są prowadzone.

Według statystyk kobiety po 45. roku życia znacznie częściej rodzą dzieci dzięki adopcji komórek jajowych niż w wyniku użycia własnych oocytów. Skuteczność adopcji komórek jajowych z wykorzystaniem komórek dawczyń w Klinikach InviMed wynosi ok. 65,2% (średnia skuteczność w Europie to 39,6%), a zabieg uznawany jest za w pełni bezpieczny. 

Materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Projekt ustawy o in vitro. Poznaj najważniejsze założenia

projekt ustawy o in vitro

Chociaż ustawa o in vitro jest dopiero w fazie przygotowań, już wzbudza wiele emocji. Zobacz, jakie zapisy się w niej znalazły i co reguluje projekt ustawy o in vitro.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ustawa o in vitro ma regulować w Polsce sprawę zapłodnienia pozaustrojowego. W tej chwili Komitet Stały Rady Ministrów debatuje nad projektem rozporządzenia i niewykluczone, że zostanie on przyjęty jeszcze w tej kadencji Sejmu. Przeciwko projektowi są posłowie Prawa i Sprawiedliwości (PiS).

Projekt ustawy o in vitro – kto będzie mógł skorzystać?

Według projektu ustawy o in vitro, z procedury będą mogły skorzystać pary, które wyczerpały już pozostałe metody leczenia niepłodności, a leczenie nie przyniosło efektów. O zakwalifikowaniu do programu in vitro będą decydować wskazania medyczne. Ustawa o in vitro nie wprowadza żadnego ograniczenia wiekowego. Nie będzie też brany pod uwagę stan cywilny osób chcących skorzystać z programu. Tym samym projekt daje szanse na posiadanie potomstwa samotnym kobietom.

Sprawa testów na zarodkach

W ustawie o in vitro znalazły się również zapisy regulujące postępowanie z komórkami jajowymi i zarodkami. W projekcie zawarto pięć najważniejszych unijnych dyrektyw na ten temat. Ustawa ta przewiduje również liczbę zarodków, które można wytworzyć w czasie jednej procedury. Osiem zarodków to maksymalny limit, większa ich liczba może być dopuszczalna w szczególnych przypadkach.

Według projektu zamrażanie i przeprowadzanie na nich testów genetycznych jest dopuszczalne. Te właśnie punkty wzbudzają najwięcej kontrowersji i obaw wśród konserwatywnych posłów. Obawiają się, że taki zapis umożliwi przeprowadzanie doświadczeń na ludzkich zarodkach. Ustawa o in vitro ma jednak wyeliminować ryzyko eksperymentów. Projekt wyklucza bowiem możliwość wyboru płci przez przyszłych rodziców. Zakazane będzie też tworzenie hybryd, łączenie zarodków ludzkich ze zwierzęcymi i niszczenie zdrowych zarodów.

W projekcie ustawy odnaleźć można również zapis mówiący o tym, że z procedury in vitro będą mogły korzystać pary obciążone chorobami genetycznymi. Z tego względu właśnie zezwolono na testy genetyczne na zarodkach, a do macicy przyszłej matki ma być wszczepiony zarodek nieobciążony wadami.

Zobacz także:

Małgorzata Rozenek o in vitro: to skomplikowana procedura

Dofinansowanie in vitro z budżetu miasta? Zielona Góra ma już projekt

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

Watykan o in vitro: to wielkie zło moralne

Watykan o in vitro
Fotolia

Zapłodnienie in vitro i aborcja to wielkie zło moralne – powiedział konsultor Papieskiej Rady do spraw Zdrowia o. prof. Maurizio Faggioni podczas prezentacji Nowej Karty Pracowników Służby Zdrowia. Debata na temat Karty odbyła się w piątek w siedzibie episkopatu. Uczestnicy debaty podkreślali, że dokument ten jest „moralnym drogowskazem dla pracowników służby zdrowia”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak zaznaczył Faggioni, nowa Karta przedstawia zasadnicze problemy obecne w dzisiejszym świecie zdrowia. Dodał, że zawiera wskazania dotyczące narodzin, życia i śmierci.

Fundamentem tej refleksji jest przede wszystkim wartość i nienaruszalność życia od początku i wartość i godność ludzkiej prokreacji i narodzin – podkreślił.

Watykan o in vitro: to niemoralne!

Dodał, że autorzy Karty jasno stwierdzają, że zapłodnienie in vitro „jest niemoralne”, ponieważ „nie można odseparować aktu prokreacji od aktu seksualnego i małżeństwa”. – Jeśli chodzi o zapłodnienie in vitro zapisy Karty analizują kwestię mrożenia embrionów. Wiele z nich zostaje opuszczonych i ktoś mógłby chcieć używać ich w sposób nieodpowiedni np. do eksperymentów. Nie można zapominać, że są to osoby ludzkie i trzeba je traktować z szacunkiem – zaznaczył o. Faggioni.

Wyjaśnił, że jeśli chodzi o diagnozę prenatalną, autorzy Karty stwierdzają, że jest ona „sama w sobie dobra, gdyż pozwala poznać stan zdrowia płodu i leczyć go przed urodzeniem”, jednak „jest nie do przyjęcia, jeśli jej celem jest aborcja”.

Aborcja w Karcie Pracowników Służby Zdrowia

Dodał, że nowa Karta wiele stron poświęca aborcji. – Dokonanie aborcji w sposób zamierzony jest zawsze wielkim złem moralnym. Możemy dyskutować na temat trudnych sytuacji, które prowadzą do aborcji. Ale zakaz zabijania niewinnego życia trzeba stwierdzić z mocą – podkreślił o. Faggioni.

Przypomniał, że Karta porusza m.in. problemy ciąży ektopowej, płodów encefalicznych, produkcji komórek macierzystych, terapii genowej embrionalnej, przeprowadzania doświadczeń na embrionach oraz używania komórek macierzystych i płodowych do produkcji szczepionek.

Przewodniczący zespołu KEP ds. bioetycznych abp Henryk Hoser zaznaczył, że jest to dokument niezwykle potrzeby, ponieważ „daje orientację w spojrzeniu na ludzką osobę od początku życia, aż do jego końca”.

Przypomniał, że pierwsza Karta została wydana w 1994 r. a rozwój medycyny jest „bardzo burzliwy, dokonuje się w wielkim tempie”, więc czas, który upłynął od pierwszej publikacji jest w historii medycyny całą epoką. Stąd – jak wyjaśnił – konieczność wydania nowej Karty.

„Człowiek nie może być posłuszny prawu, które jest niemoralne”

„Karta jest adresowana nie tylko do tych, którzy są obecni przy łóżku chorego, ale też do organizatorów służby zdrowia – legislatorów, prawników, menagerów. Odnosi się do sprawiedliwości społecznej i ma analogie do kodeksów etyki lekarskiej” – podkreślił hierarcha.

Przewodniczący zespołu KEP ds. służby zdrowia bp Stefan Regmunt przypomniał historię powstania Karty, natomiast prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu zaznaczył, że prezentowany dokument „porusza kwestię prawa do sprzeciwu sumienia pracowników służby zdrowia i jest moralnym drogowskazem dla pracowników służby zdrowia” i przypomina, że „człowiek nie może być posłuszny prawu, które jest niemoralne”.

Autorzy przypominają, że ani lekarz ani pacjent nie jest panem życia. To oznacza, że personel medyczny i osoby kierujące służbą zdrowia powinni mieć zapewnioną możliwość odmowy uczestnictwa w planowaniu, przygotowywanie i dokonywaniu czynów przeciwko życiu – powiedział.

Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia została przygotowana przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, powołaną w 1985 r. przez papieża Jana Pawła II. Pierwsze wydanie Karty opublikował w 1994 r. pierwszy przewodniczący tej dykasterii kard. Fiorenzo Angelini.

Decyzja o przygotowaniu polskiego tłumaczenia Karty zapadła podczas Międzynarodowej Konferencji „Fides et ratio w służbie człowiekowi choremu, czyli o spotkaniu teologii i medycyny”, która odbyła się w dniach 27-28 lutego 2017 r. w Katowicach. Jest to pierwsze tłumaczenie nowej Karty z języka włoskiego.

Zobacz także:

Zobacz, jak i gdzie możesz otrzymać dofinansowanie in vitro!

Prof. Chazan: Nie boję się

Tylko Kościół Katolicki nie chce in vitro

Bóg chce in vitro

Źródło: PAP

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

In vitro w Bydgoszczy. Refundacji na razie nie będzie

In vitro w Bydgoszczy
Pixabay

Nie dla in vitro w Bydgoszczy. Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz (PiS) słusznie uchylił uchwałę bydgoskich radnych w sprawie refundacji in vitro. Politycy Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej już zapowiadają, że przegłosują nowy program.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak podała „Wyborcza”, 6 września w sali wojewódzkiego sądu administracyjnego w Bydgoszczy odbyła się rozprawa w sprawie projektu dofinansowania programu zapłodnienia pozaustrojowego z budżetu miasta. Sąd oddalił skargę Bydgoszczy na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody.

Projekt obywatelski w tej sprawie ogłosiła Nowoczesna i od kwietnia 2016 roku i rozpoczęto zbieranie podpisów. Inicjatywę poprali radni PO i SLD.

In vitro – w tym roku planowano przeznaczyć 250 tys. złotych

„Do spodziewanych efektów Programu należy eliminowanie bądź ograniczanie somatycznych i społecznych skutków niepłodności. W zakresie polityki zdrowotnej samorządu bydgoskiego oczekiwanym efektem jest obniżenie odsetka par bezdzietnych w populacji Miasta Bydgoszczy” – można było wówczas przeczytać w bydgoskim programie.

W marcu 2017 roku radni koalicji PO-SLD przegłosowali uchwalenie programu in vitro. Miasto planowało przeznaczyć w bieżącym roku na ten cel 250 tys. złotych, a skorzystać z inicjatywy miało 50 par. W roku 2018 i 2019 zarówno środki na ten cel, jak i liczba par miała wzrosnąć.

In vitro – wojewoda przeciwny refundacji

Uchwałę uchylił jednak wojewoda Mikołaj Bodganowicz (PiS). Jego zdaniem przez błędy proceduralne można było mówić o naruszeniu prawa. WSA przyznał mu rację i stwierdził istotne naruszenie przepisów ustawy o oświadczeniu opieki zdrowotnej. – Nie ma żadnych wątpliwości, że nie może dojść do sytuacji, iż konkretna gmina przyjmuje sporządzony nawet przez zespół fachowców program, który powstał na potrzeby innej gminy – powiedziała cytowana przez „Wyborczą” Joanna Brzezińska, sędzia sprawozdawca.

Pomysłodawcy ustawy nie poddają się i już zapowiadają nową inicjatywę. – Rozumiem tok myślenia sądu. Temat wróci. Jestem po rozmowach, czekałem tylko na wyrok. Projekt trafi do rady miasta na jednej z najbliższych sesji rady miasta – zapowiada w „Wyborczej” poseł Michał Stasiński (PO). – Na pewno powstanie nowa uchwała. Cały czas chcemy wprowadzić refundację in vitro – wtóruje mu Ireneusz Nitkiewicz (SLD).

Zobacz także:

Bydgoszcz za in vitro

In vitro dla Bydgoszczy

Źródło: Wyborcza, Gazeta Pomorska

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

Nie dla in vitro. To miasto nie dofinansuje programu

In vitro w Gdyni
Pixabay

Rada miasta Gdyni nie wyraziła zgody na plan Platformy Obywatelskiej (PO) i Nowoczesnej mówiącej o dofinansowanie z budżetu miasta procedur in vitro. Projekt uchwały z porządku obrad zdjęła rządząca Samorządność oraz Prawo i Sprawiedliwość (PiS).

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na początku tego roku z inicjatywy PO kilka samorządów w kraju zdecydował się na dopłacenie do programu in vitro. Władze Gdyni odmówiły wówczas „wzięcia udziału w politycznych rozgrywkach„.

Apel o dofinansowanie in vitro

W lutym 2017 roku przedstawiciele PO, Nowoczesnej, Kukz’15 i Sojuszu Lewicy Demokratycznej złożyli w magistracie apel do prezydenta Gdyni i rady miasta. Wnioskowali o opracowanie i drożenie programu dofinansowania leczenia niepłodności metodą in vitro. Inicjatywę odrzucono.

„In vitro nie powinno być finansowane z budżetu miasta”

Rządzący tłumaczyli decyzję ogromnymi, liczącymi kilkaset tysięcy złotych rocznie, kosztami dotacji, które mieliby ponieść mieszkańcy miasta. Władze dały wówczas jasno do zrozumienia, że nie wdrożą programu wsparcia zapłodnienia pozaustrojowego w Gdyni. Beata Szadziul, pełnomocniczka prezydenta miasta Wojciecha Szczurka do spraw rodziny, argumentowała, że in vitro nie powinno być finansowane z miejskiego budżetu.

Opozycja domagała się, aby z kasy miasta przeznaczyć 800 tys. zł rocznie na dofinansowanie programu. Program ten miał trwać w Gdyni w latach 2018-2020.

Zobacz także:

Dofinansowanie in vitro w Częstochowie. Radni zadecydowali

In vitro w Bydgoszczy. Refundacji na razie nie będzie

Dofinansowanie in vitro w Pile – radni za

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.