Przejdź do treści

PodróżuJEMY

708.jpg

„Miłość to dla mnie taki stan, kiedy w deszczowy dzień możesz z kimś usiąść na kanapie i nic nie mówić. Poczuć się dobrze… bezpiecznie” – powiedziała mi kiedyś przyjaciółka. Nie rozumiałam o co jej chodzi. Maciek jest pierwszym mężczyzną, przy którym się zatrzymałam.

Poznaliśmy się 2 lata temu. Pewnego grudniowego popołudnia zadzwoniłam do Maćka z prośbą o wywiad. Zapytałam: „Zgodzisz się na rozmowę o miłości?”. Już w trakcie pierwszego spotkania poczuliśmy, że mamy wiele wspólnego. Joga, medytacja, podróże i oczywiście… zdrowa kuchnia. Zauważyliśmy, że w wielu kwestiach się uzupełniamy – zarówno życiowo, jak i zawodowo. Zaczęliśmy więc razem pracować. Od pół roku jesteśmy małżeństwem. Stworzyliśmy program warsztatów kulinarnych i założyliśmy bloga (www.medytujemy.pl), na którym staramy się pokazywać, że ważne jest zarówno to, co tkwi w naszej głowie, jak i to, co pojawia się na talerzu. Napisaliśmy także dwie książki…

Kompromis

Maciek opracowuje przepisy, robi zdjęcia i gotuje. Ja pomagam mu w tym ostatnim i piszę. W trakcie pracy nad „Karoliną na detoksie”, naszą pierwszą wspólną książką, sporo się jednak kłóciliśmy. Zaczęliśmy ingerować w swoje kompetencje. Chciałam decydować o kompozycji zdjęć, kadrach i stylizacjach. On siedział nade mną i poprawiał przecinki, literówki. Próbował zmieniać sens logiczny zdania. Okazało się, że im mocniej zamykaliśmy się na uwagi drugiej strony, tym wolniej i mniej kreatywnie działaliśmy. „Powinieneś zrobić to zdjęcie z góry. Najlepiej nie na talerzu, tylko na patelni” – podkreślałam, widząc jak od godziny zmaga się z jakimś ujęciem. „Czy nie uważasz, że temu curry przydałoby się trochę soku z cytryny? Jak na mój gust jest mało kwaśne i za ostre…” – dorzucałam. „Karola, jedno nie wynika z drugiego. Zmień to zdanie, bo jest nielogiczne. Skoro ja nie rozumiem, to czytelnik też nie będzie w stanie” – strofował mnie, gdy nie miałam weny.

Doszliśmy do momentu, gdy kilka tygodni dzieliło nas od terminu oddania wszystkich materiałów. Emocje sięgały zenitu. Mieliśmy dwa wyjścia. Pierwsze: znienawidzić się. Drugie: poddać i pójść na kompromis. Wybraliśmy to drugie. Nagle wszystko się zmieniło. Wena wróciła. Maćkowi udawało się, często już przy pierwszym podejściu, robić piękne zdjęcia. Nauczyliśmy się siebie słuchać i… słyszeć. Zaczęliśmy brać pod uwagę zdanie drugiej strony. Zrozumieliśmy, że działanie w duecie, choć bywa trudne, daje szansę na szybszy i pełniejszy rozwój osobisty i zawodowy…

 

Akceptacja

W „Karolinie na detoksie” dzielimy się swoimi doświadczeniami związanymi z akceptacją siebie i proponujemy autorski, 7-dniowy detoks.  Zanim poznałam Maćka, latami zmagałam się z nadwagą. Właściwie to od dziecka nie lubiłam swojego ciała. Do 4. klasy szkoły podstawowej byłam najgrubszą dziewczynką w klasie. Przestałam jeść. Z miesiąca na miesiąc stawałam się coraz chudsza. W 7. klasie ważyłam niecałe 49 kg przy wzroście 175 cm! Byłam z siebie dumna… i nieszczęśliwa. Odchudzanie stało się zarazem obsesją i przyjemnością. W wieku 25 lat coś we mnie pękło. Miałam dość ciągłej kontroli. Zaczęłam odżywiać się „normalnie”. W ciągu kolejnych kilku lat przytyłam ponad 20 kg. Stosowałam różne diety, głodówki, programy oczyszczające. Nic nie działało. Dopiero spotkanie z Maćkiem uświadomiło mi, że sedno mojego problemu tkwi nie na talerzu, lecz w głowie…

Nasze wielogodzinne rozmowy i wspólne gotowanie pokazały, że od dawna na zmianę nagradzałam się i karałam jedzeniem. Często wręcz obsesyjnie dbałam o linię i zdrowie. W chwili stresu, załamania pozwalałam sobie na słodką nagrodę. Zaczynałam objadać się kompulsywnie. Przede wszystkim jednak akceptacji szukałam na zewnątrz, a nie w sobie. Liczyłam na pojawienie się „księcia na białym rumaku”. Takiego, który pokocha mnie taką, jaką jestem. Wtedy schudnę i zadbam o siebie. „Karola, do momentu, w którym sama się nie zaakceptujesz, nic się nie zmieni. To Ty powinnaś pokochać się taką, jaka jesteś. Zobaczyć piękno w sobie” – wielokrotnie powtarzał Maciek. Udało się. Również dzięki jego wsparciu. Coś się odblokowało. W końcu schudłam. Przekonał mnie też, że dieta powinna być nie tylko zdrowa, ale przede wszystkim przyjemna!

fot. archiwum prywatne Karoliny i Macieja Szaciłłów

Dalszą część tekstu przeczytasz w 7 numerze naszego magazynu

Karolina Szaciłło

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Leki, tabletki, zastrzyki – jak możesz pomóc swojej wątrobie przetrwać walkę z niepłodnością?

czy warto brać coś osłonowo

Należy pamiętać, że organizm człowieka funkcjonuje jako całość. Wpływając na jeden aspekt fizjologii, siłą rzeczy wpływamy też na inny. Podczas leczenia niepłodności często zarówno kobiety, jak i mężczyźni, sięgają po rozmaite leki, które niestety mogą nie być bez znaczenia dla zdrowia układu trawiennego. Czy warto brać coś osłonowo?

Przy przyjmowaniu leków, zawsze warto zadbać o wsparcie żołądka, czy też wątroby. W aptekach dostępne są odpowiednie ku temu suplementy, o które warto zapytać farmaceutę, lub swojego lekarza. Postanowiliśmy jednak przedstawić kilka naturalnych produktów, które pomogą osłonić twój układ trawienny i wesprzeć funkcjonowanie organizmu podczas leczenia.

1. Olej z ostropestu

Ostropest – roślina ta od wieków uznawana jest jako lek na wątrobę. Można znaleźć zarówno jej nasiona, jak i używać jej w formie oleju.

Jakie ma właściwości? Badania wskazują, że obniża poziom cukru we krwi, wzmacnia system odpornościowy, ma działanie przeciwzapalne, a także antynowotworowe. Co jednak ważne w kontekście osłonowym, pracuje stabilizująco, ale też stymulująco na rozwój i regenerację komórek wątroby właśnie. Działa na nią regenerująco, ale dodatkowo tworzy też „barierę” przed wszelkimi trującymi składnikami, które mogą trafić do narządu. Olej z ostropestu polecany jest również m.in. w zaburzeniach dróg żółciowych, zapobiega też powstawaniu kamieni żółciowych.

Lecznicze spożywanie: 3 razy dziennie łyżeczka oleju przed posiłkiem.

W formie nasion: można je samodzielnie zmielić i dodawać do soków lub koktajli.

2. Jogurty

Jest to chyba najbardziej znany produkt, który poleca się osłonowo szczególnie podczas przyjmowania antybiotyków. Jednak nie każdy jogurt wiąże się właśnie z takim działaniem. Należy za każdym razem sprawdzić, czy dany produkt zawiera w sobie odpowiednie bakterie – pochodzące z naturalnej mikroflory bakteryjnej człowieka. Są to przede wszystkim pałeczki kwasu mlekowego, co przeważnie jest podkreślane przez producentów na opakowaniach nabiału.

Należy też sięgać przy tym po produkty, które nie zawierają w sobie cukru. Jest on bowiem czynnikiem, który może wpływać na namnażanie się niekorzystnych dla nas zarazków i grzybów.

3. Kiszona kapusta

Nie każdy dobrze reaguje na nabiał. Ratunkiem może być wtedy kiszona kapusta, która jest łatwo dostępna i tania. Co jednak najważniejsze, fermentacja kapusty pozwala na uaktywnienie się takich bakterii, jak na przykład Lactobacillus plantarum, czyli kwasu mlekowego. Jest to naturalny probiotyk, który dodatkowo stymuluje odporność. Kiszonki są bowiem znakomitym źródłem witaminy C. Jeśli jednak nie przepadasz za kapustą, sięgnij po ogórki kiszone – samo zdrowie!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Brulion zabaw w podróży

brulion_stopka2
Brulion, który zawsze trzeba mieć ze sobą!

Śmiało można powiedzieć, że Brulion zabaw stał się już rzeczą kultową.

Tym razem prezentujemy zeszyt, który świetnie sprawdzi się w podróży. Godziny nudnej jazdy miną nie wiadomo kiedy. Dlatego Brulion zabaw w podróży powinien się znaleźć w każdej walizce i plecaku!

W Brulionie znajdziesz gry i zabawy na udane podróżowanie. Zamiast smętnie patrzeć w okno albo liczyć czerwone samochody, zaproś pasażerów do wspólnej zabawy.

Niech czas w podróży już się nie dłuży!

BRULIONY ZABAW to zeszyty kultowych gier i zabaw dla każdego!

Dzieci znajdą w nich mnóstwo pomysłów na zabawy w domu, na świeżym powietrzu czy podczas wakacyjnych podróży, a dorośli mogą odbyć sentymentalną podróż do czasów swojego dzieciństwa. W książkach znajdują się m.in. zasady oraz szablony potrzebne do wielu ponadczasowych gier i zabaw.

Przekonaj się, jak niewiele potrzeba, żeby dobrze się bawić!

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Dr Karina Sasin nominowana do nagrody „120 under 40” – „Chciałabym pomóc jak największej liczbie osób, których prawa są łamane” – GŁOSUJMY!

Karina Sasin

Młodzi ludzie wkraczający w świat nauki nie zawsze mają prostą drogę do przebycia. Tym bardziej jeśli tematyka, którą się zajmują, wzbudza wiele kontrowersji – zdrowie reprodukcyjne zdecydowanie taką dziedziną jest. Nasza redaktorka naukowa, dr Karina Sasin, nie boi się jednak otwarcie pisać zarówno o kwestiach medycznych, jak i społecznych aspektach tego właśnie tematu.

Dr Karina Sasin nominowana została do nagrody „120 under 40”, która jest międzynarodowym projektem mającym na celu wsparcie młodych działaczy i naukowców. Jej nominacja dotyczy kategorii media, a to właśnie redakcja „Chcemy Być Rodzicami” jest jedną z przestrzeni, w których publikowane są teksty Kariny Sasin. Więcej o samym konkursie pisaliśmy już na naszym portalu. Dlaczego? Bo wszystko zależy od naszych głosów! >>KLIK<<

O tym dlaczego właśnie to nauka skradła serce dr Sasin, dlaczego tak ważna jest dla niej dyskusja o zdrowiu seksualnym i co sądzi o samej nominacji? Oto rozmowa, która wiele wyjaśnia.

Jestem ciekawa, czy spodziewałaś się nominacji? Wcześniej miałaś już kontakt z tą nagrodą, czy może było to dla Ciebie zaskoczenie i coś zupełnie nowego?

Karina Sasin: O nagrodzie dowiedziałam się, gdy zostałam do niej nominowana. Było to dla mnie dużym, acz miłym, zaskoczeniem. Z samą Fundacją Bill’a i Melindy Gates’ów miałam do czynienia w trakcie praktyk studenckich w WHO, jednakże wtedy działalność Fundacji skupiała się głównie na zapewnieniu edukacji seksualnej i dostępu do antykoncepcji w najbiedniejszych krajach Afryki i Azji. Sam projekt „120 Under 40″ jest nową inicjatywą, pierwsza edycja miała miejsce dopiero rok temu.

Z Twoich tekstów wnioskuję, że ścieżka naukowa jest dla Ciebie nie tylko sposobem na rozwój osobisty, ale też widzisz w niej misję. Czy masz poczucie, że rzeczywiście nauka może być bliska codziennym problemom? Wiele osób uważa bowiem, że bardzo trudno jest ją pogodzić z realnym życiem.

Nie da się rozdzielić nauki od aspektów klinicznych, czy społecznych. W zakresie planowania rodziny, do którego WHO włącza również leczenie niepłodności, obecnie standardowe metody leczenia jak inseminacja, czy IVF nie byłyby możliwe bez badań laboratoryjnych na zwierzętach, a później walidacji poszczególnych metod leczenia w badaniach klinicznych i epidemiologicznych.

Gdyby nie badania biochemiczne nad hormonami płciowymi na początku XX wieku, nie byłoby antykoncepcji hormonalnej, a badania kliniczne od lat 60. pozwoliły wielokrotnie zmniejszyć dawkę estrogenu, czyli poprawić bezpieczeństwo i komfort stosowania, przy równie wysokiej skuteczności w zapobieganiu ciąży. Zaś dane epidemiologiczne pozwoliły nam wyodrębnić, które pacjentki nie powinny stosować tego typu antykoncepcji ze względu na ryzyko zakrzepicy.

Bliski memu sercu przykład na nierozłączność nauki i praktyki klinicznej to przeszczepy macicy. Zaczęło się od poznania grup krwi, zgodności tkankowej i odkrycia leków immunosupresyjnych. Później lata doświadczeń na zwierzętach, które doprowadziły do narodzin siedmiorga dzieci przez kobiety, którym nie dawano nawet najmniejszej szansy na macierzyństwo.

Chciałabym też dowiedzieć się, co aktualnie jest dla Ciebie ważniejsze – kwestie stricte medyczne, czy może aspekty społeczne? A może jest to dla Ciebie nierozerwalne?

Jak już wcześniej wspomniałam jest to mechanizm naczyń połączonych. Uważam, że nie byłabym dobrą aktywistką bez wiedzy naukowej dającej mi mocne argumenty w dyskusji nad prawami reprodukcyjnymi, jak również nie czułabym się spełnioną naukowczynią nie czyniąc pożytku z mojej wiedzy i umiejętności.

Zastanawiam się także, jakie masz teraz plany? Co jest aktualnym celem młodej, odważnej lekarki, aktywistki?

W moim zwariowanym życiu dzieje się tak wiele, że trudno jest mi wyodrębnić jeden główny cel. Staram się, by wszystkie moje działania zawodowe zwiększały świadomość społeczną na temat zdrowia reprodukcyjnego i związanych z nim trudności emocjonalnych, które są albo pomijane (w przypadku niepłodności lub nieprawidłowej opieki okołoporodowej) lub wyolbrzymiane (te związane z aborcją).

Moim drugim, równie ważnym, jest wspólny z moim partnerem projekt pt. „dzieciorobienie”, który z uwagi na to, że urodziłam się z zespołem MRKH (wrodzony brak macicy) jest bardzo trudny i wymagający. Jednakże mamy nadzieję, że dzięki doświadczeniu koleżanek i kolegów naukowców-lekarzy osiągniemy sukces, czyli mówiąc w skrócie, za rok lub dwa urodzę własne dziecko.

Na co dzień żyjesz w Szwecji. Dlaczego właśnie ten kraj – może wyniknęło to z poczucia, że nie mogłabyś na takim samym poziomie wykonywać pracy naukowej, medialnej i edukacyjnej tu, w Polsce?

Od zawsze byłam wprost zakochana w Szwecji, więc wybór kraju, w przeciwieństwie do samej decyzji o emigracji i jej przyczynach, był oczywisty. Nasz północny sąsiad zapewnia każdemu chcącemu kontynuować naukę, czy rozpocząć pracę, równy start: bezpłatny kurs szwedzkiego, naukę na uniwersytecie, darmową i bardzo dobrą opiekę zdrowotną oraz wsparcie na rynku pracy dla nowych emigrantów. Czy mogłabym robić to samo w Polsce? Pewnie tak, gdyż wyjechałam głównie z przyczyn osobistych, a nie zarobkowych, jednakże tutaj mam poczucie stabilności i wsparcia socjalnego na wypadek choroby, wypadku czy utraty pracy.

Również szeroko pojęta „normalność” bardzo ułatwia życie. Tu każdy zajmuje się sobą i swoim życiem, a politycy i kler nie ingerują w życie seksualne obywateli, jak to ma miejsce w Polsce. Ludzie wzajemnie szanują swoją autonomię i prawo do decydowania, a fakt, że ktoś poddał się aborcji, czy ma dziecko urodzone dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu nie wzbudza żadnych negatywnych emocji. W Polsce pod rządami PiS, czyli w państwie coraz bardziej totalitarnym, przeraża mnie cenzura oraz wzrost nastrojów antysemickich, dlatego nie widzę możliwości powrotu dopóki aroganccy „władcy macic” z jedynym słusznym katolickim sumieniem narzucają obywatelom swój światopogląd i wyznanie.

Czyli rozumiem pozostaje nam trzymać kciuki? Czy może bardziej sprawczo, jak na aktywistkę przystało, powiedziałabyś raczej: „wziąć sprawy w swoje ręce”?

Tak jak napisałam w felietonie do czerwcowego numeru magazynu, warto zastanowić się i rozważyć we własnym sumieniu, czy chcemy legitymizować naszymi podatkami działania obecnego rządu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma możliwość emigracji, jednak naszemu pokoleniu jest zdecydowanie łatwiej „strzelić focha” niż na przykład naszym rodzicom. Członkowstwo w Unii Europejskiej daje mam wprost nieograniczone możliwości realizacji planów i marzeń zawodowych w innych krajach UE. Od wyjazdów na Erasmus’a na studiach, poprzez staże i praktyki, skończywszy na uznawalności wykształcenia i uprawnień zawodowych.

Kolejnym dobrodziejstwem Unii, który Polki i Polacy mogą całkowicie legalnie użyć do sabotowania zindoktrynowanej opieki zdrowotnej jest możliwość leczenia za granicą na koszt NFZ. W tym zakresie wiele krajów oferuje bardzo dużą przychylność, np. Szwedzkie szpitale oferują możliwość korzystania z usług z zakresu zdrowia reprodukcyjnego (antykoncepcja, aborcja, poradnictwo, leczenie specjalistyczne) na podstawie karty EKUZ. Mam nadzieję, że niedługo takie postępowanie, na wzór sprzeciwu wobec „global gag rule” prezydenta Trumpa, stanie się standardem we wszystkich krajach wspólnoty jako wyraz solidarności z Polkami ciemiężonymi przez „władców macic” łamiących ich podstawowe prawa człowieka.

Słyszę o planach zarówno zawodowych, jak i prywatnych. A co w tym wszystkim może dać Ci doświadczenie bycia laureatką „120 under 40″. Czy otworzyłoby to przed Tobą nowe drzwi? Czy granty, które są tam do zdobycia, będą dla Ciebie rzeczywiście pomocne, masz już na nie jakiś plan?

Mini-grant przewidziany dla laureatów chciałabym przeznaczyć na stworzenie międzynarodowego think-tank’u działającego na rzecz realizacji prawa do zdrowia reprodukcyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem dostępu do refundowanego leczenia każdego rodzaju niepłodności. Uważam, że dobro (i zło też) wraca i należy otrzymaną pomoc przekazywać dalej. Ja na swojej drodze zawodowej i w życiu osobistym spotkałam wiele osób, które bardzo pomogły mi w realizacji moich planów i marzeń, więc chciałabym pomóc jak największej liczbie osób, których prawa są łamane. Oddolne inicjatywy pomagające konkretnym osobom są bardzo cenne, jednak ich zasięg jest mocno ograniczony, stąd plan na działania na szczeblu strategicznym: rządów, Komisji Europejskiej i organizacji międzynarodowych takich jak WHO.

bez-tytulukk

karinasas

Chcesz zagłosować? Kliknij >>TUTAJ<<

U góry strony  jest zielony przycisk „vote”, ktory przekieruje do utworzenia konta za pomoca adresu email i umozliwi zaglosowanie oraz opublikowanie linku na FB/Twitter. Dziękujemy za wsparcie dla Kariny ❤ udostępnijcie ten post by zwiększyć szansę Kariny na zwycięstwo ❤

Fot. dr Karina Sasin

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Badania profilaktyczne w czasie ciąży. Dlaczego to takie ważne?

radzi położna Anna Sapiejewska, Ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na Medal”

Badania profilaktyczne kobiet w ciąży pozwalają na szczegółową ocenę zdrowia przyszłej mamy i przychodzącego na świat dziecka. Dzięki tym badaniom można także kontrolować przebieg ciąży i na czas wykryć choroby zagrażające kobiecie ciężarnej i jej dziecku.

Standardy opieki medycznej w czasie ciąży

Kobieta planująca macierzyństwo powinna przygotować się do tego najlepiej jeszcze przed zajściem w ciążę. W tym celu należy udać się do swojej położnej środowiskowo-rodzinnej lub ginekologa, którzy pomogą w przygotowaniach do pobrania cytologii i wykonaniu badania krwi. Część z tych badań powtarzana jest co miesiąc, a niektóre z nich robione są tylko raz.

Istotne badania profilaktyczne w czasie ciąży

Najważniejsze badania wykonywane już na początku ciąży to badanie grupy krwi oraz badanie obecności w osoczu krwi przeciwciał odpornościowych (anty Rh). Jest to bardzo istotne w profilaktyce konfliktu serologicznego, związanego z niezgodnością krwi w układach grupowych między matką a płodem, jak również ważne przy zabezpieczaniu na wypadek wystąpienia krwotoku u pacjentki. Posiadanie tego badania znacznie ułatwia całą procedurę i umożliwia natychmiastowe podanie pacjentce krwi w momencie, w którym będzie to konieczne.

Jednym z równie ważnych badań jest oznaczenie poziomu TSH – poziomu tyreotropiny we krwi. Jest to badanie podstawowe, gdy chcemy sprawdzić, czy tarczyca funkcjonuje prawidłowo, ponieważ właściwy poziom hormonów tarczycy u matki ma duży wpływ na rozwój dziecka. Ważnym badaniem jest również morfologia krwi, którą wykonuje się co miesiąc – dzięki niej określić można powstanie anemii (niedokrwistość). Wtedy kobieta może wymagać suplementacji żelaza, witaminy B12 lub kwasu foliowego, istotnego w procesie wytwarzania hemoglobiny.

Bardzo ważna również w trakcie ciąży jest kontrola i profilaktyka wystąpienia raka szyjki macicy, a więc wykonanie badań cytologicznych, za pomocą których stwierdza się nieprawidłowości związane z szyjką macicy, ocenia się ewentualne stopnie zakażenia i podejmuje odpowiednie leczenie. Należy pamiętać, że kobiety w czasie trwania ciąży również mogą zachorować na raka szyjki macicy, a badanie cytologiczne jest bardzo pomocne we wczesnym jego wykrywaniu. Kolejnym istotnym badaniem jest określenie poziomu cukru na czczo oraz test obciążenia glukozą, który obowiązkowo wykonuje się u kobiet w ciąży, żeby sprawdzić, czy nie rozwija się u nich cukrzyca ciążowa. Powinny go wykonywać pacjentki, u których poziom cukru we krwi na czczo jest nieco podwyższony lub jest w normie, ale lekarz podejrzewa występowanie cukrzycy.

Co jeszcze warto wiedzieć?

Badania krwi w kierunki oznaczenia czynników infekcyjnych, takich jak poziom przeciwciał toksoplazmozy, cytomegalii, różyczki i ich wczesne wykrycie może nie być groźne dla matki, gdyż umożliwia szybkie podjęcie leczenia noworodka tuż po porodzie, tak jak np. w przypadku cytomegalii. Zakażenie wirusem Toksoplazmozy niebezpieczne jest tylko wtedy, kiedy kobieta zachorowała przed ciąża lub w jej początkowym okresie. Wśród badań, które warto zrobić znajdują się jeszcze przeciwciała HIV, HCV, HBS i WR (kiła) – które umożliwiają rozpoznanie zakażenia i są bardzo przydatne, ponieważ lekarz, który jest świadom, że przyszła mama jest nosicielką któregoś z wirusów, może w niektórych przypadkach zapobiegać transmisji wirusa do płodu, poprzez leczenie w czasie ciąży. Warto przestrzegać terminów wizyt i wykonywania badań, gdyż stosowanie się do zaleceń opiekunów medycznych może ustrzec w porę przed ewentualnymi nieprawidłowościami występującymi zarówno u matki, jak i dziecka.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.