Przejdź do treści

PodróżuJEMY

708.jpg

„Miłość to dla mnie taki stan, kiedy w deszczowy dzień możesz z kimś usiąść na kanapie i nic nie mówić. Poczuć się dobrze… bezpiecznie” – powiedziała mi kiedyś przyjaciółka. Nie rozumiałam o co jej chodzi. Maciek jest pierwszym mężczyzną, przy którym się zatrzymałam.

Poznaliśmy się 2 lata temu. Pewnego grudniowego popołudnia zadzwoniłam do Maćka z prośbą o wywiad. Zapytałam: „Zgodzisz się na rozmowę o miłości?”. Już w trakcie pierwszego spotkania poczuliśmy, że mamy wiele wspólnego. Joga, medytacja, podróże i oczywiście… zdrowa kuchnia. Zauważyliśmy, że w wielu kwestiach się uzupełniamy – zarówno życiowo, jak i zawodowo. Zaczęliśmy więc razem pracować. Od pół roku jesteśmy małżeństwem. Stworzyliśmy program warsztatów kulinarnych i założyliśmy bloga (www.medytujemy.pl), na którym staramy się pokazywać, że ważne jest zarówno to, co tkwi w naszej głowie, jak i to, co pojawia się na talerzu. Napisaliśmy także dwie książki…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kompromis

Maciek opracowuje przepisy, robi zdjęcia i gotuje. Ja pomagam mu w tym ostatnim i piszę. W trakcie pracy nad „Karoliną na detoksie”, naszą pierwszą wspólną książką, sporo się jednak kłóciliśmy. Zaczęliśmy ingerować w swoje kompetencje. Chciałam decydować o kompozycji zdjęć, kadrach i stylizacjach. On siedział nade mną i poprawiał przecinki, literówki. Próbował zmieniać sens logiczny zdania. Okazało się, że im mocniej zamykaliśmy się na uwagi drugiej strony, tym wolniej i mniej kreatywnie działaliśmy. „Powinieneś zrobić to zdjęcie z góry. Najlepiej nie na talerzu, tylko na patelni” – podkreślałam, widząc jak od godziny zmaga się z jakimś ujęciem. „Czy nie uważasz, że temu curry przydałoby się trochę soku z cytryny? Jak na mój gust jest mało kwaśne i za ostre…” – dorzucałam. „Karola, jedno nie wynika z drugiego. Zmień to zdanie, bo jest nielogiczne. Skoro ja nie rozumiem, to czytelnik też nie będzie w stanie” – strofował mnie, gdy nie miałam weny.

Doszliśmy do momentu, gdy kilka tygodni dzieliło nas od terminu oddania wszystkich materiałów. Emocje sięgały zenitu. Mieliśmy dwa wyjścia. Pierwsze: znienawidzić się. Drugie: poddać i pójść na kompromis. Wybraliśmy to drugie. Nagle wszystko się zmieniło. Wena wróciła. Maćkowi udawało się, często już przy pierwszym podejściu, robić piękne zdjęcia. Nauczyliśmy się siebie słuchać i… słyszeć. Zaczęliśmy brać pod uwagę zdanie drugiej strony. Zrozumieliśmy, że działanie w duecie, choć bywa trudne, daje szansę na szybszy i pełniejszy rozwój osobisty i zawodowy…

 

Akceptacja

W „Karolinie na detoksie” dzielimy się swoimi doświadczeniami związanymi z akceptacją siebie i proponujemy autorski, 7-dniowy detoks.  Zanim poznałam Maćka, latami zmagałam się z nadwagą. Właściwie to od dziecka nie lubiłam swojego ciała. Do 4. klasy szkoły podstawowej byłam najgrubszą dziewczynką w klasie. Przestałam jeść. Z miesiąca na miesiąc stawałam się coraz chudsza. W 7. klasie ważyłam niecałe 49 kg przy wzroście 175 cm! Byłam z siebie dumna… i nieszczęśliwa. Odchudzanie stało się zarazem obsesją i przyjemnością. W wieku 25 lat coś we mnie pękło. Miałam dość ciągłej kontroli. Zaczęłam odżywiać się „normalnie”. W ciągu kolejnych kilku lat przytyłam ponad 20 kg. Stosowałam różne diety, głodówki, programy oczyszczające. Nic nie działało. Dopiero spotkanie z Maćkiem uświadomiło mi, że sedno mojego problemu tkwi nie na talerzu, lecz w głowie…

Nasze wielogodzinne rozmowy i wspólne gotowanie pokazały, że od dawna na zmianę nagradzałam się i karałam jedzeniem. Często wręcz obsesyjnie dbałam o linię i zdrowie. W chwili stresu, załamania pozwalałam sobie na słodką nagrodę. Zaczynałam objadać się kompulsywnie. Przede wszystkim jednak akceptacji szukałam na zewnątrz, a nie w sobie. Liczyłam na pojawienie się „księcia na białym rumaku”. Takiego, który pokocha mnie taką, jaką jestem. Wtedy schudnę i zadbam o siebie. „Karola, do momentu, w którym sama się nie zaakceptujesz, nic się nie zmieni. To Ty powinnaś pokochać się taką, jaka jesteś. Zobaczyć piękno w sobie” – wielokrotnie powtarzał Maciek. Udało się. Również dzięki jego wsparciu. Coś się odblokowało. W końcu schudłam. Przekonał mnie też, że dieta powinna być nie tylko zdrowa, ale przede wszystkim przyjemna!

fot. archiwum prywatne Karoliny i Macieja Szaciłłów

Dalszą część tekstu przeczytasz w 7 numerze naszego magazynu

Karolina Szaciłło

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Genialnymi MEMAMI w niepłodność – ta kobieta śmiechem rozbraja ból, jak ona to robi?!

"Jeśli praktyka prowadzi do perfekcji, to nasze dzieci będą doskonałe." / Fot. hilariously_infertile  Instagram
"Jeśli praktyka prowadzi do perfekcji, to nasze dzieci będą doskonałe." / Fot. hilariously_infertile Instagram

Bez poczucia humoru i dystansu nieraz trudno byłoby wytrzymać. Przykład? Oto seria komicznych Instagramowych postów, którą stworzyła jedna ze staraczek. Nie sposób się przy nich nie uśmiechnąć. Nawet jeśli początkowo ma to być śmiech przez łzy!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sarah (internetowy pseudonim, który powstał by kobieta mogła zachować prywatność) ma 35 lat i jest nauczycielką pochodzącą z Nowego Jorku. hilariously_infertile [red. zabawnie_niepłodna] – bo tak nazywa się jej konto, to sposób nie tylko na wyrażenie własnych emocji, ale też wsparcie i danie nadziei innym zmagającym się z niepłodnością parom.

Sarah wykorzystuje konwencję memów i video do otwartego mówienia o wszelkich aspektach jej niepłodności. Począwszy od niewygodnych momentów, w których członkowie rodziny wciąż pytają, kiedy będzie miała kolejne dziecko, kończąc na tym, ile wkładek higienicznych powinna kupić kobieta stosująca progesteron w czopkach” – czytamy na „Daily Mail”.

Otwartość z jaką Sarah dzieli się swoim doświadczeniem jest rzeczywiście dla wielu osób nie do przeskoczenia. Stąd też postanowiła ona używać w sieci pseudonimu. Nie sądzi bowiem, że „szkolne środowisko doceniłoby [jej] otwarte mówienie o pochwie na łamach całego internetu”. Nie zaprzestaje jednak swoim działaniom i ma nadzieję, że wniesie tym choćby odrobinę światła do i tak ciężkiego świata niepłodnych. Dzięki własnym doświadczeniom zdaje sobie sprawę, jak wiele niezrozumienia i poczucia osamotnienia może się z tym wiązać. Memami pokazuje, że nikt nie musi być z problemem sam. „Reprezentuję każdą kobietę, która przeszła lub jest w trakcie przechodzenia przez leczenie niepłodności” – mówi Sarah.

Kobieta ma obecnie dwoje dzieci. Jedno ma 4 lata i na świecie pojawiło się dzięki inseminacji. Drugie – roczne – urodziło się dzięki metodzie in vitro. Jednymi z przyczyn jej trudności są zmagania z PCOS i niedoczynnością tarczycy. Starania o dziecko nie były więc w jej przypadku łatwe. W prawdziwie kryzysowym momencie mąż zaproponował by napisała książkę o tym, co przeżywa w trakcie leczenia. Postanowiła zacząć właśnie od internetu – dziś wydaje się, że była to słuszna decyzja!

Jest to kolejny przykład na to, jakie wsparcie można znaleźć w sieci: „Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości–  widziałaś już te fotografie?

 

Jeśli jesteś w ciąży, przez chwilę nie będę z tobą rozmawiać. To nic osobistego, po prostu nienawidzę twojej macicy!

 

Powinnam znaleźć jakieś hobby? Czy hobby kiedykolwiek wyleczyło raka lub cukrzycę? Nie? Zgadnij co… niepłodności też to nie wyleczy!

 

Wciąż czekam na pozytywny wynik testu ciążowego.

 

Jaki mamy dziś dzień? 15 dzień cyklu… tzn. dziś jest wtorek.

 

Ktokolwiek powiedział: „Za pieniądze szczęścia nie kupisz”, nie musiał nigdy płacić za in vitro.

Źródło: „Daily Mail”hilariously_infertile Instagram

 

Zobacz też:

Poród okiem matki – perspektywa, która chwyta za serce!

Ciało po porodzie – szczere zdjęcia! Kobiecość, piękno, macierzyństwo niejedno ma imię

Piękno nie zawsze jest perfekcyjne – zdjęcia, które każda kobieta powinna zobaczyć!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.