Przejdź do treści

Podbeskidzkie ma problem z płodnością?

Od miesiąca w Bielsku-Białej działa pierwsza w regionie klinika leczenia niepłodności i diagnostyki prenatalnej. Jak się okazało, na tego typu placówkę mieszkańcy regionu czekali od dawna. Powód? Podbeskidzie ma problem z płodnością – pokazują pierwsze statystyki ośrodka.

Podbeskidzie się bada, bo jest problem?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zaledwie w miesiąc do bielskiej kliniki Gyncentrum zgłosiło się aż 50 osób, które wymagały leczenia niepłodności, drugie tyle zgłosiło się natomiast na badania diagnostyczne, oceniające płodność – wśród nich było aż 20 mężczyzn.

Spore zainteresowanie leczeniem niepłodności pokazuje, że na Podbeskidziu od dawna był potrzebny ośrodek zajmujący się  tym problemem – przekonuje dr n. med. Anna Bednarska-Czerwińska,  ginekolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum.

– Jeszcze miesiąc temu mieszkańcy regionu do najbliższego ośrodka leczenia niepłodności mieli nawet 90 km. Brakowało kliniki, specjalistów, a także laboratorium wyspecjalizowanego w badaniu płodności. Dziś w Bielsku-Białej można uzyskać pełną pomoc. Począwszy od diagnostyki płodności męskiej i żeńskiej oraz rozpoznania przyczyn problemów z zajściem w ciąże, skończywszy na leczeniu niepłodności – wylicza dr Bednarska-Czerwińska.

Niepłodność – spory problem na Podbeskidziu

O tym, że ośrodek był niezbędny przekonują statystyki. W Polsce aż 2,5 miliona par bezskutecznie stara się o dziecko. Jak to wygląda na Podbeskidziu? Pierwsze statystyki bielskiego ośrodka pokazują, że u ponad 90 proc. kobiet, które poddały się tu badaniom zdiagnozowano problemy z płodnością.  To sporo – alarmują specjaliści.

– Dla wielu osób brak ośrodka w ich mieście był sporym utrudnieniem i barierą do rozpoczęcia leczenia, a nawet zwykłej konsultacji i diagnostyki.  Fakt, że najbliższe kliniki są w Katowicach i Krakowie wiele osób zniechęcał odwiedzenia tego typu placówki. Teraz ma to szansę się zmienić – ocenia dr Czerwińska.

Pierwsza okazja już była. Pod koniec listopada w Gyncentrum można było zgłosić się na bezpłatne badania hormonalne i badania nasienia. Skorzystało z nich ponad 50 mieszkańców Podbeskidzia. Niestety u 80 proc. badanych zdiagnozowano niepłodność lub możliwość wystąpienia problemów  z poczęciem dziecka w przyszłości.

– Większość z tych osób, nigdy nie poddałaby się takim badaniom, gdyby nie powstałe w Bielsku-Białej laboratorium. Ośrodek stał się dla nich impulsem do zainteresowania się swoim zdrowiem. Co więcej, grono osób, które poddało się badaniom, zrobiło to profilaktycznie.  U części wyniki pokazały jednak, że konieczne jest dalsze leczenie – mówi dr Bednarska-Czerwińska.

Bielska klinika Gyncentrum, jest pierwszym w mieście ośrodkiem leczenia niepłodności, w którym pacjenci znajdują tak szeroką pomoc. W klinice oprócz diagnostyki i leczenia niepłodności, wykonuje także krioprezerwację płodności, czyli mrożenie komórek jajowych i plemników. Pacjenci mogą także skorzystać z dostępu do Międzynarodowego Banku Nasienia.

Oprócz leczenia niepłodności, Gyncentrum zajmuje się także diagnostyką prenatalną. Działa tu jedna z najnowocześniejszych na Podbeskidziu pracowni wykonująca m.in. USG 3D i 4D, a także testy NIFTY i HARMONY określające wady genetyczne płodu. Na miejscu pracują specjaliści w zakresie: ginekologii i endokrynologii, leczenia niepłodności, urologii, embriologii oraz badań prenatalnych.

materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dieta a menopauza. Co jeść, aby opóźnić ten proces?

dieta a menopauza
fot. Fotolia

Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii sugerują, że dieta bogata w niektóre produkty wpływa na czas wystąpienia menopauzy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak podkreśla główna autorka badań Yashvee Dunneram, istnieje silny związek pomiędzy dietą a czasem wystąpienia menopauzy. – Jednakże do tej pory niewiele badań skupiało się na tym powiązaniu, a wyniki były sprzeczne – zaznacza ekspertka.

Z poprzednich badań wynika, że chociaż wcześniejsza menopauza podnosi ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, osteoporozy i depresji, chroni jednocześnie przed rakiem piersi, czy nowotworem endometrium i jajnika.

Zobacz także: Ciąża po menopauzie jest niemożliwa? Jej przypadek temu przeczy!

Dieta a menopauza – co jeść, by opóźnić ten proces?

W  badaniu Brytyjczyków wzięło udział ponad 14 tys. kobiet w wieku od 35 do 69 lat. 1874 panie były w okresie przedmenopauzalnym, a u 914 menopauza wystąpiła w ciągu kolejnych czterech lat od rozpoczęcia badania.

Naukowcy zauważyli, że u kobiet, których dieta bogata była w ryby i rośliny strączkowe, okres przekwitania pojawił się znacznie później niż u kobiet, które nie jadły wyżej wymienionych produktów.

Z kolei u badanych, które często spożywały produkt bogate w węglowodany rafinowane, czyli żywność obfitą w cukry proste, menopauza wystąpiła wcześniej.

Naukowcy stwierdzili, że dzienna porcja roślin strączkowych przyczynia się opóźnienia przekwitania blisko o rok. Co więcej, zauważyli, że częste spożywanie tłustych ryb opóźnia menopauzę aż o trzy lata. Takie same właściwości wykazuje witamina B6 i cynk. Z kolei codzienne jedzenie ryż lub makaronu przyspiesza pojawienie menopauzy o 1,5 roku.

Wyniki badań zostały opublikowane w „Journal o Epidemiologu and Community Health”.

Zobacz także: Bierne palenie zabija płodność i prowadzi do wcześniejszej menopauzy

Przedwczesna menopauza problemem wielu kobiet

Menopauzę można stwierdzić po ok. 12 miesiącach bez wystąpienia miesiączki, a średni wiek kobiety wkraczającej w menopauzę to 50,5 lat.

Jak pokazują dane, w Wielkiej Brytanii nawet 1 na 10 kobiet przechodzi okres menopauzy przedwcześnie – zanim osiągnie 45 lat (niektórzy mówią nawet o granicy 40 lat). Powoduje to wzrost ryzyka chorób serca, osteoporozy, spadek funkcji poznawczych, ale też oczywiście płodności.

Jest to niezwykle ważne, bowiem menopauza występuje wtedy, gdy ciało przestaje naturalnie wytwarzać estrogeny i inne hormony płciowe, co zatrzymuje zdolności reprodukcyjne kobiet. Wcześniejsza menopauza znacznie skraca więc czas kobiety na decyzję o macierzyństwie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Reuters

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kontrowersyjne stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej ws. aborcji terapeutycznej. Co oznacza dla pacjentek?

Aparat medyczny, na drugim planie: kobieta na szpitalnym łóżku /Ilustracja do tekstu: Aborcja terapeutyczna. Kontrowersyjne stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej
Fot.: Pixabay.com

Naczelna Rada Lekarska zgłosiła uwagi do deklaracji Światowego Stowarzyszenia Lekarzy w sprawie aborcji terapeutycznej. Wątpliwości medyków wzbudza zapis obligujący lekarza, który odmawia pacjentce legalnej aborcji, by wskazał innego specjalistę, który podejmie się wykonania tego zabiegu, zapewniając pacjentce ciągłość leczenia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak zaznaczył w swoim lutowym stanowisku prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) dr Maciej Hamankiewicz, „należy przyjąć z zadowoleniem” wskazanie w projekcie zmian, że lekarz ma prawo odmówić dokonania zabiegu aborcji. Dodał jednak, że w deklaracji znalazły się zapisy niezgodne z polską konstytucją. Swoje stanowisko oparł na wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 roku. W postępowaniu, które wszczęto wówczas na wniosek NRL, Trybunał orzekł, że działanie zgodnie z własnym sumieniem jest nie tylko jego prawem, ale i obowiązkiem lekarza.

„Tego rodzaju informacje powinny być udzielane przez podmioty odpowiedzialne z organizację systemu ochrony zdrowia (władze publiczne, kierownictwo podmiotów leczniczych, NFZ), a nie przez poszczególnych lekarzy, którym sumienie nie pozwala uczestniczyć w aborcji” – czytamy w stanowisku NRL.

Prof. Chazan: aborcja terapeutyczna to „zabójstwo człowieka”

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zaproponował, by zmienić brzmienie punktów 8. i 9. deklaracji. Głos w sprawie zabrał też znany z bardzo kontrowersyjnych poglądów i działań prof. Bogdan Chazan.

– Lekarz nie może być delegowany do roli sędziego i zabójcy innego człowieka – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. – Stanowisko samorządu lekarskiego jest w tym wypadku słuszne. Ale powinno ono pójść jeszcze dalej – mówił prof. Chazan.

CZYTAJ TEŻ: Prof. Chazan powołany na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Mimo protestów!

Brak zgody na realizację międzynarodowych zaleceń uderzy, jak zawsze, w pacjentki. Co szczególnie alarmujące, stanowisko polskich medyków jest ostrzejsze od stanowiska… Watykanu. W 2009 roku rzecznik Stolicy Apostolskiej podkreślił, że jej przedstawiciele nie potępiają aborcji terapeutycznej, gdy leczenie matki może prowadzić do śmierci dziecka.

Źródło: nil.org.pl, „Nasz Dziennik”, tvn24.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Eksperci przyjrzeli się nowym standardom opieki okołoporodowej. Co do poprawy?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Eksperci przyjrzeli się nowym standardom opieki okołoporodowej. Co do poprawy?

Na zdjęciu: Dziecięce nózki w dłoniach mamy /Ilustracja do tekstu: Nowe standardy opieki okołoporodowej. Co sądzą o nich eksperci?
Fot.: Pixabay.com

7 maja br. minął termin zgłaszania uwag do projektu nowych standardów opieki okołoporodowej, przedstawionych w kwietniu przez ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Jak nowy dokument oceniają eksperci?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Najnowszy projekt standardów opieki okołoporodowej, określający m.in. system organizacji pracy na oddziałach ginekologiczno-położniczych, został zaprezentowany na początku kwietnia przez Ministerstwo Zdrowia. Wprowadza on takie nowości, jak testy diagnozujące depresję u kobiet w ciąży i po porodzie oraz gwarantowany dostęp do znieczulenia na czas porodu.

Ponadto duży nacisk ma zostać położony na karmienie piersią. Szpitale będą miały obowiązek m.in. zapewnienia młodym mamom dostępu do laktatora. W nowych standardach opieki okołoporodowej wskazano również, że personel medyczny powinien szanować prywatność i poczucie intymności kobiety oraz respektować jej decyzje.

CZYTAJ TEŻ: Szykują się zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Resort opracował nowe rozwiązania

Naczelna Rada Lekarska o standardach opieki okołoporodowej: muszą być weryfikowalne

Część nowych wymogów spotkała się ze sprzeciwem Naczelnej Rady Lekarskiej. W komunikacie wystosowanym do Ministerstwa Zdrowia przedstawiciele Rady zwrócili uwagę m.in. na zapis odnoszący się do sposobu zwracania się przez personel medyczny do pacjenta.

„Standardy postępowania, jako źródło prawa, którym jest rozporządzenie Ministra Zdrowia, muszą mieć charakter sprawdzalny i nadający się do weryfikacji i egzekwowania. Powinny być adresowane do świadczeniodawców, a nie do pacjentów. Tym samym brak jest podstaw do wprowadzania do standardów postępowania uregulowań odnoszących się do sposobu zwracania się przez personel medyczny do pacjenta, w szczególności sformułowań dotyczących kwestii absolutnie subiektywnych, jak nawiązywanie dobrego kontaktu z rodzącą czy prezentowanie postawy budzącej zaufanie” – stwierdza Naczelna Rada Lekarska.

Z tym stanowiskiem nie zgadza się jednak Fundacja Rodzić Po Ludzku. Jak podkreślają jej przedstawicielki, zapisy dotyczące sposobu, w jaki personel medyczny odnosi się do pacjentki, są niezwykle ważne.

„To właśnie one mają nam zagwarantować dobrą jakość opieki medycznej” – czytamy na stronie Fundacji.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Niepłodność wtórna. Czy komplikacje podczas porodu mogą uniemożliwić zajście w kolejną w ciążę?

Potrzebny nadzór nad położną?

Naczelna Rada Lekarska uważa też za uzasadnione, by zwiększyć udział lekarzy położników w trakcie porodu fizjologicznego – umożliwiłoby to nadzór nad położną.

„Niewłaściwym jest przejmowanie od położnej opieki nad rodzącą dopiero od momentu pogorszenia się stanu zdrowia kobiety ciężarnej lub płodu” – czytamy w stanowisku NRL.

Fundacja Rodzic Po Ludzku odpiera ten argument. – Położna jest specjalistką od porodów fizjologicznych i ma wystarczające kompetencje do tego, by samodzielnie sprawować opiekę podczas fizjologicznie przebiegającego porodu. Jednym z jej zadań jest wychwycenie nieprawidłowości i przekazanie pacjentki lekarzowi pod opiekę. W porodach, w których uczestniczą położne, jest znaczenie mniej interwencji medycznych – wyjaśnia w rozmowie z portalem Mamadu.pl.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Prof. Chazan powołany na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Mimo protestów!

Brak znieczuleń to wyższy wskaźnik cesarskich cięć

Ale z wprowadzeniem nowych standardów opieki okołoporodowej wiąże się też inny problem. Jak przypomina portal rynekzdrowia.pl, przeprowadzona w 2016 r. kontrola NIK wykazała, że z 24 audytowanych szpitali aż w 20 nie stosowano znieczuleń zewnątrzoponowych przy porodach naturalnych. Najwięcej takich przypadków odnotowano w placówkach mniejszych, np. powiatowych.

Prof. Krzysztof Czajkowski, konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii, zwrócił uwagę, że właśnie wymóg odnoszący się do łagodzenia bólu podczas porodu będzie najtrudniejszy do wdrożenia.

– Wiemy, że istniejące ograniczenia w tym zakresie są spowodowane dotkliwym brakiem lekarzy anestezjologów. I tu musimy jasno powiedzieć, że od zapisania takiego prawa w standardach sama sytuacji się nie poprawi, bo lekarzy od tego nie przybędzie – zwraca uwagę prof. Czajkowski w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl.

Prezes Fundacji Rodzić po Ludzku Joanna Pietrusiewicz podkreśla jednak, że zapewnienie dostępu do znieczulenia jest niezbędne, by obniżyć bardzo wysoki odsetek cesarskich cięć w Polsce.

– On [odsetek ten – przyp. red.] pokazuje, że kobiety poprzez cesarki radzą sobie z lękiem. Do cesarskiego cięcia musi być anestezjolog. Z naszego monitoringu wynika, że w tych województwach, gdzie jest najmniejszy dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego, jest najwyższy odsetek cesarskich cięć – mówi Joanna Pietrusiewicz w rozmowie z portalem zdrowie.abc.com.pl.

Standardy opieki okołoporodowej: kto odpowiada za ich kontrolę?

Aby jednak nowe rozporządzenie nie było martwym prawem, konieczne jest zapewnienie kontroli jego egzekwowania.

– Wiele placówek narusza zapisy obowiązującego standardu, ale nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji. Niestety w nowym standardzie też nie przewidziano monitorowania przestrzegania zapisów tego rozporządzenia. Nie wprowadzono także kontroli czy kar za nieprzestrzeganie standardów. Rok wcześniej w Ministerstwie Zdrowia pracował zespół, który miał poprawić wdrażanie starego, obowiązującego rozporządzenia. Z ich prac też wynika, że konieczna jest kontrola, wyciąganie konsekwencji i kar. Niestety takich zapisów nie ma także w nowym standardzie – zauważa.

Zaapelowała jednocześnie do Ministerstwa Zdrowia, by wprowadziło odpowiednie regulacje w tym zakresie.

Źródło: nil.org.pl, rodzicpoludzku.pl, mamadu.pl, zdrowie.abc.com.pl

POLECAMY: Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Minister zdradził szczegóły prac nad programem „Mama+”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dzień Matki a kobieca niepłodność. Dlaczego i kogo boli to święto?

Dlaczego dla jednych kobiet Dzień Matki jest niezwykle trudny, a inne kobiety zmagające się z niepłodnością podchodzą do niego z dystansem? Jak nie popadać w melancholię 26 maja? Dorotę Gawlikowską, psycholożkę, zapytała o to Aneta Grinberg-Iwańska.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dzień Matki to moment, w którym cały świat celebruje to, czego osobom niepłodnym nie jest dane doświadczyć: macierzyństwo. Dla kobiet niepłodnych, dla których macierzyństwo jest największym marzeniem, ale i dla wszystkich osób bezdzietnych, które zakończyły swoje starania o dziecko, to trudny czas. To święto osób, którym się udało, które mogą mieć dzieci.

Dlaczego Dzień Matki może boleć bezdzietne kobiety?

Na świecie nawet co piąta kobieta pomiędzy 40. a 50. rokiem życia pozostaje bezdzietna. Część z nich podjęła świadomą decyzję o nieposiadaniu dzieci. Ale wiele z tych osób po prostu nie spotkało w odpowiednim czasie właściwego partnera albo w czasie, kiedy inne kobiety rodziły dzieci, one opiekowały się chorym członkiem rodziny czy też z innych ważnych powodów nie pozwalały sobie na myślenie o prokreacji. Wiele z nich bezskutecznie się leczyło. Inne straciły ciążę i Dzień Matki to dla nich niezwykle bolesny czas wspominania straty i jej konsekwencji. Gdyby dziś były matkami, to byłby także ich dzień.

Dla tych kobiet 26 maja to nie jest radosne święto. Może być im trudno odnaleźć dla siebie miejsce w jego szczególnej atmosferze. W naszej pronatalistycznej kulturze matka jest ucieleśnieniem tego, co najlepsze i najpiękniejsze w kobiecie. Zgodnie z dominującym przekazem społecznym, dopiero w macierzyństwie w pełni realizuje się kobiecość. Dla bezdzietnych i niepłodnych kobiet oznacza to traktowanie ich jako mniej wartościowych i mniej kobiecych. Czy mają na zawsze pozostać niespełnione, gdyż nie są matkami?

Trudno się dziwić, że taki przekaz może budzić złość czy wręcz oburzenie kobiet, ale także żal, ból, bezsilność, poczucie bycia osądzaną i niesprawiedliwie traktowaną z powodu choroby lub niezawinionych okoliczności, jakie stanęły na ich drodze do macierzyństwa. Nie dość, że nie mają dziecka, to jeszcze mają czuć się gorsze i tłumaczyć się światu z tego, że go nie mają? 

ZOBACZ TEŻ: Dla swoich nienarodzonych dzieci pokonała raka. Dzień po porodzie stało się coś nieoczekiwanego

Dzień Matki w obliczu niepłodności. Jak sobie z nim poradzić?

Dzień Matki nie zniknie jednak z kalendarza, warto więc zastanowić się, jak sobie w tym czasie pomóc.

Rodzaj i natężenie uczuć doświadczanych przez kobiety w tym czasie jest różne i bardzo indywidualne. Jedne radzą sobie lepiej; odcinają się od wszechobecnej atmosfery celebracji macierzyństwa i pogrążają w pracy, obowiązkach i codzienności, aby jakoś przetrwać ten czas. Inne koncentrują się na fakcie, że jest to także święto córek, a one także miały lub mają matkę. Innym przychodzi to z trudem, na przykład dlatego, że niedawno znowu nie udało im się zajść w ciążę.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Lekarze mówili, że nie zajdzie w ciążę. Dziś jest matką piątki dzieci!

Dzień Matki a niepłodność. Czy twój partner jest dla ciebie wsparciem?

To, czy łatwo będzie kobiecie uporać się z emocjami, jakie rodzą się w tym czasie, zależy także od postawy partnera. Jeśli mężczyzna potrafi okazać partnerce, że jest piękna, kobieca i wartościowa niezależnie od tego, czy jest matką, na pewno łatwiej będzie jej poczuć się tego dnia lepiej.

Warto spróbować radzić sobie aktywnie. Nie uciekać przed wszechobecną celebracją, zaszywać się w domu., by po prostu przetrwać, ale raczej świadomie planować i wspólnie z partnerem zastanawiać się, jak możemy pomóc sobie dobrze przeżyć ten czas. Może byłoby dobrze wziąć tego dnia wolne w pracy i wybrać się gdzieś razem? Na przykład w takie miejsce, które nie jest szczególnie popularne wśród rodzin z dziećmi? Może nie odbierać tego dnia telefonów od szczęśliwych mam, które nie starając się nas zrozumieć, dzwonią, aby podzielić się informacją o otrzymanej od dziecka laurce? A może darować sobie logowanie na Facebooku, gdzie zapewne aż roi się od wklejanych przez koleżanki rysunków dzieci i kartek z życzeniami na Dzień Matki?

Troska o samego siebie to ogromnie ważna umiejętność, która pomaga nam w trudnych momentach życia i pozwala najlepiej odpowiadać na nasze potrzeby. Niech Dzień Matki stanie się dla nas dobrą okazją, by okazać sobie dobroć i zadbać o siebie. Zasługuje na to każda kobieta, nie tylko ta, która jest matką.  

POLECAMY TEŻ: 4 wskazówki, jak przeżyć Dzień Matki


Dorota Gawlikowska – psycholożka i psychoterapeutka par. Absolwentka Wydziału Psychologii UW. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach niepłodności. Odpowiedzialna za opiekę psychologiczną dostępną w klinkach leczenia niepłodności InviMed. Współzałożycielka Polskiego Stowarzyszenia Psychologów Niepłodności, członkini European Society of Human Reproduction and Embryology. Autorka publikacji na temat Grup Balinta organizowanych organizowanych w Centrum Onkologii – Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, współautorka książki „Dziecko, in vitro, społeczeństwo. Ujęcie interdyscyplinarne”. Więcej: www.psycholognieplodnosci.com.

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.