Przejdź do treści

PMS to nie wyrok

Zespół napięcia przedmiesiączkowego, powszechnie nazywany PMS dotyka wielu kobiet w każdym wieku w okresie rozrodczym. Może przybierać dwie formy: mieć łagodny aczkolwiek uciążliwy przebieg lub w cięższych przypadkach całkowicie zmienić życie codzienne kobiety.

Na zespół napięcia przedmiesiączkowego cierpią 3 na 4 miesiączkujące kobiety. Około 85 proc. kobiet doświadcza, co najmniej jednego z objawów PMS w trakcie cyklu menstruacyjnego. Występuje on zwykle jeden lub dwa tygodnie przed okresem, a ustępuje w pierwszych czterech dniach krwawienia. Charakteryzuje się wahaniem nastroju, trudnością z koncentracją, pojawieniem się trądziku, przyrostem masy ciała, bólem piersi, uczuciem głodu, zmęczenia, drażliwością i stanami depresyjnymi. Może wystąpić również biegunka lub zaparcia.

Pocieszający może być fakt, że zajście w ciąże lub menopauza są tożsame z zanikiem PMS. Natomiast nie wyklucza go przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych. U stosujących je kobiet stan ten wypada nie przed, ale w trakcie miesiączki. Jego rzeczywista przyczyna jest nieznania, najprawdopodobniej czynnikiem są zmiany hormonalne zachodzące w tym czasie w organizmie kobiety.

 PMS może istotnie wpłynąć na pogłębienie się depresji i innych problemów emocjonalnych. Niektórym może wydawać się to śmieszne, jednak statystyki mówią same za siebie. Szacuje się, że aż 40 proc. Amerykanek, który popełniły zbrodnię w afekcie, dopuściły się jej właśnie w czterech ostatnich dniach cyklu. Gdy poziom hormonów stabilizuje się kobiety znów stają się spokojne i łagodne.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego najczęściej dotyka kobiety między 20 a 40 rokiem życia. Nie bez znaczenia jest również forma psychiczna kobiet, ryzyko jest większe w przypadku kobiet, które cierpiały na depresję poporodową, zmagały z zaburzeniami nastroju lub w których rodzinach zdarzały się przypadki zachorowań na depresję.

Wpływ na pogłębienie objawów PMS mogą mieć także inne czynniki, m.in. jedzenie słonych pokarmów, picie alkoholu i dużych ilości kawy. Istotny wpływ może mieć również niedobór witamin, brak snu czy po prostu zbyt szybkie tempo życia.

Spokojnie! Sytuacja nie jest beznadziejna. Zminimalizować objawy PMS mogą regularne ćwiczenia, zbilansowana dieta,  rzucenie lub ograniczenie palenia papierosów i odpowiednia ilość snu. Z uporaniem się z zespołem napięcia przedmiesiączkowego może też pomóc zażywanie niektórych witamin. Szczególnie polecane są: magnez, kwas foliowy, witamina B6 czy witamina E. Systematyczne stosowanie się do wyżej wymienionych rad poprawi nasze samopoczucie nie tylko przed miesiączką, ale także w trakcie trwania całego cyklu. Wskazówki dotyczą również panów, bo zdrowia nigdy za wiele.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Co do czego pasuje. Jak brać leki, żeby działały i żeby sobie nie szkodzić [EKSPERT]

jak brać leki

Każdy z nas brał, bierze bądź będzie brał leki. Dla niektórych to codzienna konieczność, bez której nie mogliby funkcjonować, dla części jedynie sporadyczne sytuacje podyktowane wyjątkowym okresem w życiu.

Żeby każda farmakoterapia – czyli przyjmowanie leków – była skuteczna oraz bezpieczna, powinniśmy wiedzieć jakie interakcje mogą zachodzić pomiędzy przyjmowanym lekiem oraz żywnością, którą spożywamy w tym czasie.

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że to co jemy może w dużym stopniu wpływać na przyswajanie różnych substancji. Przeważająca część leków jaką przyjmujemy to preparaty podawane drogą doustną, stąd też duży wpływ na ich działanie, wchłanianie, metabolizm, biodostępność mają posiłki oraz ich pory.

 

Wpływ żywności na wchłanianie leków

Aby lek zaczął działać musi zostać wchłonięty. Leki przyjęte na czczo przemieszczają się z żołądka do jelita cienkiego dość szybko i szybko też rośnie ich stężenie we krwi. Jelito cienkie jest ważnym organem w procesie wchłaniania ze względu na dużą powierzchnię.

Istnieją substancje odżywcze, które zarówno zwiększają wchłanianie leków jak i je zmniejszają. Jakich leków i jakie substancje? Już spieszę z odpowiedzią!

Wpływ składników żywności na zmniejszenie wchłaniania leków

Znacznie ograniczająco na wchłanianie leków antydepresyjnych (trójpierścieniowe np.: amitryptylina) wpływa błonnik pokarmowy, który w dużych ilościach znajduje się np. w otrębach czy płatkach owsianych. Powoduje on adsorpcję leku i poprzez zmniejszenie jego wchłaniania prowadzi do obniżenia działania terapeutycznego.

Błonnik może też ograniczająco wpłynąć na wchłanianie preparatów naparstnicy, stosowanych w leczeniu niewydolności krążenia oraz zaburzeń rytmu serca.

Z kolei duża ilość węglowodanów zmniejsza wchłanianie paracetamolu, który jest często stosowanym lekiem przeciwbólowym, przeciwzapalnym i przeciwgorączkowym.

Jeśli jesteśmy w trakcie antybiotykoterapii (tetracyklina, fluorochinolony) nie powinniśmy spożywać mleka i produktów jego pochodzenia, ponieważ zawierają one wapń, który wraz z lekiem tworzy sole wapnia. Sole te ograniczają wchłanianie antybiotyków i powodują spadek ich stężenia  we krwi nawet o 50%. W konsekwencji chorujemy dłużej, bo leczenie często okazuje się nieskuteczne.

Picie herbaty może okazać się zgubne kiedy leczymy się na niedokrwistość i przyjmujemy preparaty żelaza (Hemofer, Ascofer, Tardyferon). Zasada działania jest właściwie zbliżona do tej, którą opisałam przed chwilą: w herbacie występują taniny, które tworzą z żelazem trudno wchłaniające się związki. Żelazo jest przyswajane w mniejszym stopniu, jego stężenie we krwi jest niskie i nie obserwujemy poprawy parametrów klinicznych.

Produkty zawierające skrobię kukurydzianą powinny też ograniczyć osoby przyjmujące leki przeciwdrgawkowe oraz przeciwarytmiczne takie jak fenytoina. Zawarte w skrobi  związki wielocząsteczkowe tworzą z lekiem trudno wchłaniające się kompleksy.

Wpływ składników żywności na zwiększenie wchłaniania leków

Tłuszcze, które przyjmujemy wraz z pożywieniem zwiększają wchłanianie leków o dużej lipofilności. Jak to się dzieje? Po emulgacji tłuszczów powstaje emulsja tłuszczowa będąca idealnym nośnikiem dla leku, co powoduje istotne zwiększenie jego wchłaniania.

Do leków, które wchłaniają się szybciej poprzez opisaną wyżej metodę należą leki przeciwgrzybicze (np. gryzeofulwina) oraz leki przeciwpasożytnicze (albendazol, mebendazol). Wzrost ich stężenia we krwi spowodowany obecnością tłuszczu w pożywieniu może skutkować bólem głowy, zmianami skórnymi, suchością śluzówek czy bezsennością.

Jeśli stosujemy któryś ze wspomnianych leków nie powinnyśmy spożywać do 2h przed i po ich przyjęciu smażonych potraw, dużej ilości masła, smalcu, śmietany czy pełnotłustego mleka.

A kiedy boli głowa? Sięgamy najczęściej po niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ), do których  należą popularne aspiryna, codipar czy ketonal. W tym przypadku żywność pełni rolę protekcyjną dla błony śluzowej przewodu pokarmowego i chroni ją przed szkodliwym działaniem leków, nie wpływając znacząco na ich wchłanianie.

Każdy medal ma dwie strony

Nie zapominajmy też o tym, że interakcje te zachodzą w dwie strony: to co jemy może wpływać znacząco na działanie leku ale również leki mogą zaburzać przyswajanie niektórych składników pokarmowych.

Osoby leczące się na dyslipidemię, które przyjmują kolestipol czy osoby zażywające enzym trzustkowy- pankreatynę są narażone na niedobory kwasu foliowego.

Leki obniżające poziom cholesterolu we krwi mogą powodować również zmniejszone wchłanianie witamin A, D, B12, K oraz wapnia, żelaza i cynku.

Na niedobory witaminy B12 narażone są osoby, które stosują inhibitory pompy protonowej (omeprazol) oraz leki hamujące wydzielanie soków żołądkowych (cymetydyna, ranitydyna), ponieważ ograniczają jej wchłanianie.

Koniec artykułu i nie było nic o soku grejpfrutowym?! W kolejnym artykule poruszę  jego temat, dowiecie się też czym najlepiej popijać leki.  W kolejnych częściach omówione zostaną również: wpływ składników żywności na metabolizm leków oraz interakcje pomiędzy składnikami żywności – synergistyczne i antagonistyczne.

Zosia Mazurek-Dudek

Dyplomowana dietetyczka, absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. W temacie niepłodności i walki z nią jest nie tylko teoretykiem – wszystko przerobiła na sobie. Propagatorka zdrowego podejścia do żywienia, przeciwniczka nieuzasadnionych diet eliminacyjnych. Pomaga osobom niepłodnym w osiągnięciu celu wpierając je od strony dietetycznej. Przyjmuje w Radzyniu Podlaskim, Lublinie i Radomiu. (a na Skype – w całej Polsce)

Dziś pracujemy o dwie godziny krócej

Kilkaset firm w Polsce weźmie dziś udział w szóstej już odsłonie akcji „Dwie godziny dla rodziny”. Tegoroczne hasło przewodnie to „Gotowanie na rodzinnym planie”. Wielu z nas wyjdzie z pracy dwie godziny wcześniej, by spędzić ten czas z rodziną.

Każdego roku, 15 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Rodzin ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych w 1993 roku. Inicjatorem polskich obchodów jest Fundacja Humanites – Sztuka Wychowania.

Polacy to szczególnie zapracowany naród. Zwykle spędzamy w pracy więcej niż osiem godzin dziennie, wielu z nas poświęca także dla pracy rodzinne weekendy. Akcja „Dwie godziny dla rodziny” ma na celu uświadomienie jak wielką wartością jest rodzina, budowanie relacji i dbałość o nie.

Dwie wspólnie spędzone godziny być może nie załatwią problemu, ale mogą nam wiele uświadomić.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Posłowie chcą zmiany niektórych ustaw w związku z realizacją programu „Za życiem”. Dziś Sprawozdanie Komisji w Sejmie

Sejm

20 grudnia, jak pamiętamy, wszedł w życie program kompleksowego wsparcia dla rodzin – „Za życiem”. Jego założeniem jest wspieranie osób niepełnosprawnych i ich rodzin.

Uruchomienie programu wywołało konieczność wprowadzenia zmian w niektórych ustawach:

  • o systemie oświaty, która zakłada opiekę nad uczennicami w ciąży. Proponowana zmiana ma dotyczyć doposażenia miejsc w bursach i internatach a także doposażenie placówek prowadzących wczesne wspomaganie rozwoju
  • o pomocy społecznej – zmiana ma umożliwić wojewodom zwiększenie do 30 proc. dotacji na jednego uczestnika środowiskowego domu samopomocy ustalanej na uczestników z niepełnosprawnościami sprzężonymi i spektrum autyzmu. Zmiany odnoszą się do mieszkań chronionych, takie wsparcie ma mieć charakter usługowy. Adresatem ma być osoba pełnoletnia. Wprowadza się także podział mieszkań chronionych na dwa typy – treningowe i wspierane (przeznaczone dla osoby niepełnosprawnej).
  • o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, zmiany zakładają: stworzenie preferencyjnych warunków dla zakładania przez opiekunów osób niepełnosprawnych działalności gospodarczej oraz zachęcanie innych bezrobotnych do zakładania działalności polegającej na prowadzeniu żłobków lub klubów dziecięcych z miejscami dla dzieci niepełnosprawnych lub polegającej na świadczeniu usług rehabilitacyjnych dla dzieci niepełnosprawnych w miejscu zamieszkania; zachęcenie przedsiębiorców do zatrudniania opiekunów osób niepełnosprawnych; wsparcie bezrobotnych opiekunów osób niepełnosprawnych przez umożliwienie im skorzystania z subsydiowanego zatrudnienia czy podjęcia pracy w formie telepracy; wsparcie opiekunów osób niepełnosprawnych, którzy nie mogą uzyskać statusu bezrobotnego, rzez zapewnienie im bezpośredniego dostępu do usług rynku pracy i instrumentów rynku pracy; wsparcie opiekunów osób niepełnosprawnych w realizacji codziennych obowiązków domowych w ramach prac społecznie użytecznych.
  • o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
  • o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Projekt wpłynął do Sejmu 14 czerwca, a już dziś, tj. 21 czerwca mieliśmy okazję uczestniczyć w sprawozdaniu Komisji w Sejmie. To dobra wiadomość zarówno dla osób niepełnosprawnych, jak i uczennic w ciąży. Czekamy na wejście zmian w życie.

 

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Jak odzyskać poczucie sprawstwa w swoim życiu w trakcie lub po leczeniu niepłodności, czyli kto tu tak naprawdę rządzi?

utrata kontroli

Poczucie, że utraciło się kontrolę jest jednym z najsilniejszych i najbardziej dotkliwych uczuć związanych z niepłodnością. Nie musi pojawiać się od razu, może dotyczyć pojedynczych obszarów życia lub dawać poczucie, że utrata jest totalna. A czasami może przebiegać niepostrzeżenie i tylko nie wiadomo, skąd kłótnie w parze, dlaczego jedna strona sprawia wrażenie, jakby chciała zawładnąć drugą.

Uczucie utraty kontroli jest bardzo nieprzyjemne. Może się kojarzyć z sytuacją uwięzienia, kiedy ktoś inny podejmuje decyzje (na przykład lekarz), powrotu do dzieciństwa i jego nielubianych aspektów, kiedy rodzice mieli ostateczny głos czy nawet, że decyduje partner.

Utrata poczucia sprawstwa bywa również zaskakująca. Wydawać by się mogło, że decyzja o założeniu rodziny jest zbyt intymna, by mógł w niej uczestniczyć ktokolwiek spoza pary. Narasta więc poczucie frustracji, przygnębienia i desperacji. Sposoby odzyskania poczucia kontroli mogą więc być różne. Osoby, które dotychczas miały wrażenie (słuszne zwykle), że stanowią dla siebie wsparcie, w niepłodności zaczynają się obwiniać lub stawać sobie na drodze do osiągnięcia celu.

Droga do utraty

Jednak kiedy myślimy o poczuciu kontroli utraconym w procesie zbyt długich starań o dziecko pojawia się pytanie, na ile rzeczywiście mamy kontrolę nad własną płodnością. Badania pokazują, że w początkowej fazie, tuż po postawieniu diagnozy niepłodności albo nawet jeszcze przed, kiedy zaledwie przeczuwa się, że coś jest tak, pary zaczynają przyglądać się swojemu życiu seksualnego. Dochodzą do wniosku, że ciąża się nie pojawia, ponieważ nie trafiają w owulację. Że być może ich styl życia lub nawyki są nieodpowiednie, że są zbyt zestresowani, skupieni na karierze. Sądzą więc, że jeśli wprowadzą „odpowiednie” zmiany, dziecko się pojawi. Oni natomiast odzyskają kontrolę.

Żeby uratować się przed utonięciem we własnych uczuciach, ludzie robią różne rzeczy. Weźmy na przykład Janka i Alicję, obydwoje po 35 roku życiu, starają się o ciążę od 3 lat. Przeszli trzy inseminacje i jedną procedurę in vitro. Wszystkie próby były nieudane. Teraz mogą podejść do kolejnej, klinika czeka. Teraz, kiedy stoją przed kolejną próbą, przed kolejnymi nadziejami i ryzykiem porażki i przed kolejną koniecznością sięgnięcia do coraz bardziej pustego konta, sytuacja jest niewesoła.

On jednak pyta, kiedy zadzwonią do kliniki, żeby umówić się na rozpoczęcie procedury. Ona odpowiada, że właśnie złapała wiatr w żagle w pracy, że zaczęła ważny projekt, który chciałaby skończyć. On pyta, ona ciągle mówi to samo: że za chwile, że teraz jest coś innego, co zaprząta jej myśli, a chciałaby całkiem skupić na staraniach. On zaczyna się więc coraz wyraźniej niecierpliwić. W końcu dochodzi do poważnej rozmowy, podczas której okazuje się, że w ona od dawna się waha. Jest zmęczona i przestraszona. Tak naprawdę od dawna myśli o adopcji.

Rzeczywiście, rozmowy tego typu były podejmowane, ale szybko i boleśnie się kończyły. On był zdecydowanie na nie. Kiedy jednak rozmawiają po kilku latach starań i porażek okazuje, że on również inaczej patrzy na sytuację. Tym razem obydwoje zaczynają zastanawiać się, jak chcieliby widzieć swoją przyszłość. Adopcja staje się coraz bardziej realną opcją.

Schowane emocje

Zanim jednak byli w stanie usiąść i szczerze porozmawiać, Janek czuł się zraniony i wściekły. Nie rozumiał tego, co się dzieje. Miał wrażenie, że żona zaczyna go oszukiwać, bo przecież nie tak się umawiali. Ona tymczasem, wraz kolejną nieudaną próbą, wraz z kolejnym zastrzykiem, z kolejną wizytą w klinice, która nie zbliżała ich do upragnionego dziecka czuła, że traci kontrolę nad kolejnymi aspektami swojego życia. Zdrowie już dawno zostało złożone w ręce lekarzy, życie intymne poddane zostało ocenie obcych ludzi. Z czasem doszła ukochana praca, którą trzeba było podporządkowywać zabiegom, a nawet podróże czy niektóre potrawy, bo przecież w każdej chwili mogła być w ciąży.

Bardzo często poczucie utraty kontroli bywa odczuwana na gruncie finansowym. Pieniądze mogą wywoływać niezliczone kłótnie, zwłaszcza jeśli fundusze są ograniczone lub też małżonkowie mają różny stosunek do tego tematu. Koszty leczenia bywają bardzo wysokie i może być tak, że jedna ze stron używa finansów, żeby kontrolować sytuację. Bardzo łatwo wejść w tego typu spory, ponieważ wydają się one bardziej realne. Są czymś, czego można się chwycić, o co czym można porozmawiać albo nawet się pokłócić.

Niepłodność jest serią utrat. A po jej zakończeniu, jakikolwiek miałby to być koniec, procesem mozolnego odbudowywania albo też przebudowywania siebie. To, kim było się przed staraniami o dziecko już nie wróci. Tak dzieje się po każdym życiowym kryzysie lub dużej zmianie. Nie ma w tym nic dziwnego, chociaż nie jest też łatwe. Czasami trzeba rozstać się z iluzją, taką jak choćby to, że nasza płodność jest wyłącznie w naszych rękach.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami