Przejdź do treści

Plusy i minusy ustawy o leczeniu niepłodności

Kto może skorzystać z in vitro a kto nie? Czy możliwe będą badania genetyczne pozwalające ustalić płeć dziecka? Czy dawstwo komórek rozrodczych i zarodków będzie zupełnie anonimowe? Na te i inne pytania odpowiedź znaleźć można w ustawie o leczeniu niepłodności, której zapisy zaczną obowiązywać od listopada 2015 r.

Zapisy ustawy o leczeniu niepłodności uwzględniają dyrektywy Unii Europejskiej, obowiązujące we wszystkich państwach członkowskich. Określają m.in. zasady ochrony zarodka i komórek rozrodczych; sposoby i procedury leczenia; warunki dawstwa, pobierania, przetwarzania, testowania i przechowywania komórek rozrodczych oraz zarodków.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tylko pary

Zgodnie z ustawą, leczenie niepłodności metodą in vitro będzie możliwe w przypadku małżeństw i par w związkach nieformalnych, po wyczerpaniu innych metod leczenia. Będzie można je podjąć nie wcześniej niż po roku bezskutecznych starań o dziecko. Wyjątkiem będą sytuacje, w których wiadomo jest, że inne metody niż in vitro nie mają szansy powodzenia. Prawo uniemożliwi korzystanie z in vitro singielkom. Co więcej, dla samotnych kobiet, które mają już zamrożone zarodki lub komórki jajowe będzie działać wstecz. Od listopada nie będą mogły bez partnera dokończyć procedury in vitro – czyli urodzić dziecka z utworzonego wcześniej i zamrożonego zarodka.

Liczba tworzonych zarodków

Ustawa ograniczy liczbę tworzonych zarodków. Będzie można zapłodnić sześć komórek jajowych. Przy większej liczbie zarodków podwyższa się prawdopodobieństwo wybrania tego najlepszego, który ma największe szanse na zagnieżdżenie w macicy i dalszy rozwój. Ponadto zostanie znacznie ograniczona liczba zarodków, które mogą zostać zamrożone i wykorzystane w kolejnym cyklu leczenia, w przypadku niepowodzenia pierwszego. – Przy aktualnie wykorzystywanych technikach krioprezerwacji, odsetek ciąż uzyskiwanych z zamrożonych  zarodków jest porównywalny ze skutecznością transferów ze świeżych zarodków, pochodzących z tego samego cyklu stymulacji. Ograniczenie liczby tworzonych zarodków zmniejszy skuteczność zabiegów – kobiety będą przechodzić większą liczbę procedur stymulacji jajników, by zajść w ciążę – mówi Bartłomiej Wojtasik, kierownik laboratorium embriologicznego z kliniki leczenia niepłodności InviMed we Wrocławiu. Co więcej, kobietom poniżej 35. roku życia podawany będzie jeden zarodek. Do tej pory o liczbie podawanych zarodków decydowały względy medyczne. – Zazwyczaj podawaliśmy jeden zarodek, ponieważ ciąża mnoga jest większym obciążeniem zarówno dla zdrowia matki, jak i potomstwa. W uzasadnionych medycznie przypadkach, by zwiększyć prawdopodobieństwo zajścia w ciążę, pacjentce podawane były dwa zarodki – mówi lek. med. Robert Gizler z kliniki leczenia niepłodności InviMed we Wrocławiu.

Badania genetyczne nie „na życzenie”?

Ustawa jednoznacznie mówi, że badania genetyczne zarodków wykonywane są wyłącznie ze wskazań medycznych i decyduje o nich lekarz. Oznacza to, że zlecane są tylko po to, by wykluczyć zaburzenia genetyczne. -To bardzo dobry zapis – rozwiewa wszelkie wątpliwości co do tego, że lekarze mogą wykonywać badania genetyczne na prośbę pacjenta, by później selekcjonować podawane zarodki „na życzenie” ze względu na płeć lub cechy wyglądu. Kliniki nigdy tego nie robiły, niemniej jednak bardzo dobrze, że ta kwestia znalazła się w ustawie. Na pewno odbierze to argument przeciwnikom leczenia in vitro, którzy używają tego niedorzecznego argumentu – mówi lek. med. Robert Gizler, specjalista ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed we Wrocławiu.

Zarodki do adopcji

Jedną z regulacji, która dotyka etycznej strony in vitro jest rozstrzygnięcie losu niewykorzystanych zarodków. Do tej pory pary miały dwie możliwości – przechowywanie zamrożonych embrionów w klinice lub oddanie ich do „adopcji”. Po zmianach, niewykorzystane zarodki po dwudziestu latach będą trafiać do centralnego banku dawstwa – para starci do nich prawa. Będzie też miała możliwość wcześniejszego anonimowego przekazania embrionów innym osobom borykającym się z problemem niepłodności.

Monitoring liczby dzieci urodzonych z dawstwa

Dawstwo komórek rozrodczych i zarodków pozostanie anonimowe. Ministerstwo Zdrowia będzie prowadzić rejestr, w którym znajdą  wybrane dane dotyczące dawców: data i miejsce urodzenia dawcy oraz wyniki badań. Każdemu dawcy, w klinice, nadany zostanie indywidualny numer. Kliniki będą monitorować i raportować liczbę urodzeń, i na tej podstawie umożliwiać dawcom dalsze oddawanie komórek.  – To dobra informacja dla biorców. Daje im gwarancję, że z oddanych komórek będzie mogło urodzić się nie więcej niż dziesięcioro dzieci – dodaje lek. med. Robert Gizler z kliniki leczenia niepłodności InviMed we Wrocławiu.
 
Koniec z przesuwaniem macierzyństwa

Do tej pory kobiety, które nie były jeszcze gotowe na macierzyństwo, czy to ze względów finansowych czy z powodu braku odpowiedniego partnera, mogły odsunąć decyzję w czasie. Umożliwiała to metoda zabezpieczenia płodności, polegająca na zamrażaniu komórek jajowych. W odpowiednim dla kobiety czasie były ogrzewane i zapładniane w procedurze in vitro. Zgodnie z ustawą, taką możliwość będą miały jedynie kobiety, u których choroba i jej leczenie, takie jak na przykład terapia onkologiczna, mogą uszkodzić układ rozrodczy.
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Wiemy, kto w tym roku zrealizuje dofinansowania in vitro w Sosnowcu. Co obejmie program?

Kobieta w ciąży; przy brzuchu trzyma dziecięce buciki / Program dofinansowania in vitro w Sosnowcu zrealizuje Klinika Bocian

Realizacją miejskiego programu dofinansowania in vitro dla mieszkańców Sosnowca zajmie się w tym roku m.in. Klinika Bocian z oddziałem w Katowicach. Ze wsparcia będzie mogło skorzystać 20 par zmagających się z niepłodnością.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W 2018 roku pary z Sosnowca będą mogły podjąć leczenie niepłodności za pomocą in vitro w pobliskiej Klinice Bocian, która mieści się w Katowicach przy ul. Dąbrówki 13. Zaopiekują się nimi doświadczeni lekarze, embriolodzy i położne.

– Bez wątpienia Sosnowiec jest dobrym przykładem dla innych miejscowości, nie tylko z województwa śląskiego. Wiele osób w całej Polsce chciałoby mieć możliwość skorzystania z tego rodzaju wsparcia – mówi Bartosz Mrugacz, dyrektor ds. rozwoju Kliniki Leczenia Niepłodności Bocian, realizatora miejskiego programu dofinansowania in vitro dla mieszkańców Sosnowca.

Dofinansowanie in vitro w Sosnowcu – do 5 tys. zł

Samorządowy program polityki zdrowotnej „Dofinansowanie do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Sosnowca w latach 2017-2020” zakłada pokrycie 80% kosztów jednej procedury in vitro (w łącznej do 5 tys. zł). Różnicę pomiędzy całkowitym kosztem procedury a refundacją ponoszą pacjenci.

Dofinansowanie procedury in vitro w ramach miejskiego programu obejmuje:

  • stymulację mnogiego jajeczkowania,
  • wykonanie punkcji pęcherzyków jajowych w znieczuleniu ogólnym,
  • mikroiniekcję plemników,
  • pozaustrojowe zapłodnienie i stały nadzór nad rozwojem zarodków,
  • transfer zarodków do jamy macicy.

Kto może uzyskać kwalifikację do programu dofinansowania in vitro w Sosnowcu?

Do programu dofinansowania in vitro z budżetu miasta Sosnowca zostaną zakwalifikowane pary, które spełniają poniższe kryteria:

  • wiek kobiety mieści się w przedziale 23-40 lat (według rocznika urodzenia),
  • pozostają w związku małżeńskim lub partnerskim,
  • zostały zakwalifikowane do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego przez realizatora programu, zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii,
  • w dniu kwalifikacji co najmniej jedna z osób pozostających w związku małżeńskim lub partnerskim od roku mieszka na terenie Sosnowca,
  • partnerzy mają dokumentację potwierdzającą przeprowadzenie pełnej diagnostyki przyczyn niepłodności oraz trwałego uszkodzenia uniemożliwiającego naturalną koncepcję lub są po roku bezskutecznego leczenia zachowawczego lub chirurgicznego.

Nabór par do programu refundacji in vitro zaplanowany jest na kwiecień 2018 roku. Informacje o rozpoczęciu rekrutacji zostaną zamieszczone wcześniej zarówno na stronie Urzędu Miasta Sosnowiec, jak i Kliniki Bocian.

POLECAMY TEŻ: Pierwsze dziecko z in vitro w Sosnowcu! Sukces miejskiego programu

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Lekarz zapładniał pacjentki własnym nasieniem? Jest zbiorowy pozew

lekarz zapładniał pacjentki własnym nasieniem
fot. Fotolia

Już kilkanaście osób złożyło pozew przeciwko lekarzowi Normanowi Barwinowi. Zamiast spermy dawcy doktor miał używać do zabiegów in vitro m.in. własnego nasienia.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sprawa wyszła na jaw w listopadzie 2017 roku. Niemal 30 lat wcześniej Davina i Daniel Dixon korzystali z usług kanadyjskiej kliniki leczenia niepłodności, w której zabieg wykonywał dr Normam Barwin.

Kobieta zaszła w ciążę i urodziła córkę. Rodziców niepokoił jednak fakt, że ich oczy były niebieskie, a dziecka brązowe. Po wykonaniu badań DNA okazało się, że dorosła już dziś kobieta jest biologiczną córką Barwina.

Zobacz także: Lekarz zapładniał pacjentki własną spermą

Lekarz zapładniał pacjentki własnym nasieniem? Poszkodowanych może być więcej

Wkrótce potem znaleźli się kolejni ludzie, którzy twierdzą, ze są dziećmi kanadyjskiego lekarza. Mowa o 11 osobach-w ich przypadku testy DNA wykluczyły ojcostwo mężczyzn, których do tej pory uważały za ojców.

Najstarsze z tych osób przyszły na świat w latach 70’ XX wieku. Ich rodzice byli pacjentami dwóch klinik w Ottawie.

To jednak nie wszystko. Adwokaci „dzieci dr Barwina” dotarli do 35 ludzi, którzy również mogą być spokrewnieni z lekarzem. Matki tych osób były w przeszłości pacjentkami dr Barwina.

Zobacz także: Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności. Jest decyzja sądu

Zbiorowy pozew przeciwko lekarzowi

Grupa ok. 50 poszkodowanych przygotowała zbiorowy pozew przeciwko lekarzowi. Doktora oskarża się o przeprowadzenia zabiegów in vitro z użyciem nasienia anonimowego dawcy, innego, niż wskazane przez pacjentki.

W niektórych przypadkach podejrzewa się z kolei, że do zabiegów dr Barwin wykorzystywał własne nasienie. Do skandalicznych czynów miało dojść w dwóch klinikach: Broadview Fertility Clinic oraz Ottawa General Hospital.

To nie pierwszy pozew przeciwko kanadyjskiemu lekarzowi. W roku 2013 udowodniono, że Norman Barwin zapłodnił niewłaściwymi plemnikami trzy pacjentki w klinice w Ottawie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: RMF24, Interia, Onet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Trudna rozmowa z Bogiem. O in vitro przy konfesjonale

Wnętrze kościoła: ławki i konfesjonał /Ilustracja do tekstu: Spowiedź po in vitro. Czy można otrzymać rozgrzeszenie?
Fot. Pixabay.com

Przedświąteczna spowiedź jest istotna dla wielu praktykujących katolików. Pomaga im w pełni przeżyć czas Wielkiejnocy, a także poprawić relację z Bogiem. Co jednak w sytuacji, gdy wierzymy, ale mamy za sobą zabieg in vitro i boimy się braku rozgrzeszenia? Czy rzeczywiście są ku temu podstawy?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niewątpliwie obawa wiernych, którzy mają za (lub przed) sobą zabieg in vitro, jest uzasadniona. Procedurze zapłodnienia pozaustrojowego przeciwny jest papież Franciszek, a Penitencjaria Apostolska określiła ją jako jeden z grzechów ciężkich (obok m.in. stosowania środków antykoncepcyjnych). Sam temat metod wspomaganego rozrodu poruszany jest przez Kościół katolicki od wielu lat – często bez niezbędnego wyczucia, a nawet odwołania do podstawowej wiedzy medycznej. Biskup Tadeusz Pieronek przed kilkoma laty grzmiał, że rodzice dzieci z in vitro są jak „twórcy Frankensteina”, a ks. Franciszek Longchamps de Berier, członek zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski, wręcz stygmatyzował dzieci poczęte dzięki in vitro, mówiąc, że mają one „dotykową bruzdę”.

Prawo do szacunku

Z doświadczeń naszych czytelniczek i innych internautek wynika, że brak zrozumienia dla delikatnej kwestii, jaką jest decyzja o in vitro po wieloletnich, bezowocnych staraniach o dziecko, cechuje też część spowiedników, a nawet księży chrzczących dzieci. Warto jednak mieć świadomość, że takiej retoryki księża nie mają prawa stosować i wcale nie musimy się na nią godzić.

– Nikt, ani ksiądz, ani żadna inna osoba, nie ma prawa dyskredytowania dzieci, które przychodzą na świat metodą in vitro – podkreślił ks. Kazimierz Sowa, goszcząc w studiu Radia ZET.

Podobnie my nie powinniśmy godzić się na emocjonalne nadużycia podczas spowiedzi.

– Należy pamiętać, że mamy prawo przerwać każdą spowiedź, jeśli jest ona przykra – zwraca uwagę nasza czytelniczka, p. Katarzyna.

Bo chociaż przy konfesjonale role spowiednika i penitenta są odmienne, obu stronom należy się szacunek i godne traktowanie.

– Na gruncie spotkania ludzkiego obaj są braćmi i mają te same prawa i obowiązki wobec siebie: wzajemny szacunek, zrozumienie i życzliwość – pisze jezuita ks. dr hab. Józef Augustyn SJ w kwartalniku „Życie Duchowe”.

POLECAMY TEŻ: Modlitwa o dziecko. Czy modlitwa dla starających się o dziecko może pomóc?

Czemu Kościół uważa in vitro za grzech?

Stanowisko katolickich hierarchów wobec in vitro wynika przede wszystkim z niezgody na tworzenie nadliczbowych zarodków, które towarzyszy części procedur in vitro.

– Jeśli ktoś ma już dziecko z in vitro i przychodzi do mnie z wątpliwościami, to zawsze pytam, co z nadliczbowymi embrionami. Jeśli okazuje się, że są takie, to namawiam wtedy (…) do kolejnej implantacji. To jest coś, co nazywam pokutą pro-life – mówi ks. Andrzej Muszala, krakowski bioetyk, w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.

Ale – co szczególnie zastanawiające – nawet gdy do zapłodnienia pozaustrojowego zostaną wykorzystane wszystkie zarodki, nie spotka się ono z aprobatą Kościoła. Duchowni podkreślają, że dziecko ma prawo zostać poczęte w naturalnym akcie miłości obojga rodziców.

Problem w tym, że naturalny akt miłości nie pozwala na poczęcie dziecka już co piątej parze – właśnie dlatego decydują się one na in vitro.

Warunki dobrej spowiedzi po in vitro

Czy wybór jedynej dostępnej drogi do biologicznego rodzicielstwa wyklucza z aktywnego uczestnictwa w życiu Kościoła i uniemożliwia otrzymanie rozgrzeszenia? Z pewnością nie. Aby jednak spowiedź po in vitro zakończyła się odpuszczeniem grzechów, wymaga od penitentów spełnienia pięciu warunków. Są to: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie. Wymóg świadomości popełnianego grzechu i chęci pokuty stawia w najtrudniejszej sytuacji osoby, które podjęły już decyzję o zapłodnieniu pozaustrojowym, ale jeszcze nie przystąpiły do wielomiesięcznej procedury.

 – Jeśli z rozmowy w konfesjonale wynikałoby, że decyzja jest nieodwołalna, kapłan nie może udzielić rozgrzeszenia – z racji złej woli trwania w grzesznym postanowieniu, czyli z powodu braku podstawowego warunku rozgrzeszenia – wyjaśnia ks. Arkadiusz Olczyk, wykładowca teologii moralnej, członek Komisji Bioetyki przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Częstochowie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Papież Franciszek o in vitro : „eksperymentowanie” i „zabawa” z życiem

Problematyczny żal za grzechy

Inaczej przedstawia się sytuacja par, które są w trakcie procedury in vitro bądź już ją zakończyły. W ich przypadku nie można już mówić o „trwaniu w grzesznym postanowieniu”. Ale samo uznanie in vitro za grzech i wyrażenie żalu, że go popełniliśmy, jest kwestią bardzo problematyczną. Jak można byłoby szczerze żałować poczęcia długo wyczekiwanego potomka?

Przedstawiciele Kościoła spieszą z wyjaśnieniem, że ów żal nigdy nie powinien dotyczyć dziecka – to bowiem uważane jest za dar Boga.

 „Zło polega na tym, że mając prawą intencję, jaką jest pragnienie posiadania dziecka, człowiek sięga po działania, które moralnie są niegodziwe, czyniąc się w ten sposób panem ładu moralnego, co narusza podstawową relację człowieka do Boga” – pisze Krzysztof Gryz w artykule „Rozgrzeszenie po in vitro. Głos w dyskusji”, który opublikowano w czasopiśmie „Teologia i Moralność”. „Może się zdarzyć, że penitent nie okazuje żadnego żalu. (…) W takim wypadku rozgrzeszenie winno być odroczone” – czytamy dalej.

Powyższe zalecenie wydaje się bardzo surowe, zważywszy że na in vitro decydują się pary, które wyczerpały inne drogi prowadzące do biologicznego potomstwa. A przecież sam Bóg miał skierować do człowieka apel: „Bądź płodny i rozmnażaj się” (Rdz 1,28) – a in vitro wielu parom właśnie to umożliwia.

Spowiedź po in vitro? Lepiej bez pośredników

Z powodu krytycznego nastawienia Kościoła katolickiego do in vitro wiele kobiet i ich partnerów czuje się wykluczonych ze wspólnoty kościelnej. Część z nich ma za sobą przykre doświadczenia; inni – w obawie przed nimi – sami rezygnują z kontaktu ze spowiednikiem. Nie oznacza to jednak, że zrywają relację z Bogiem.

„Chodzimy z mężem do kościoła, wiedząc, że nasze miejsce jest raczej w przedsionku niż z przodu, przy ołtarzu. Nie przystępujemy ani do sakramentu pokuty, ani do komunii. Codziennie przepraszamy Boga, że pragnienie dziecka jest silniejsze od posłuszeństwa. Pozostaje pytanie, co dalej z naszym miejscem we wspólnocie? (…) Czy Bóg nam wybaczy, że tak bardzo pragniemy życia, i pozwoli nam zostać u Siebie?” – czytamy we wzruszającym liście, który opublikowano w „Tygodniku Powszechnym”.

Dylematy dotyczące pełnego uczestnictwa w nabożeństwach ma wiele naszych czytelniczek. Część z nich, nie godząc się na wykluczenie, którego dopuszcza się Kościół, decyduje się na symboliczny sakrament pokuty – w postaci bezpośredniej rozmowy z Bogiem.

– Spowiadam się przed Bogiem, nie przed księdzem. Nie potrzebuje rozgrzeszenia od kogoś, kto pracuje w instytucji kościelnej. W Piśmie Świętym nie ma ani słowa o in vitro; to jest wymysł Kościoła. Myślę, że ten u góry trzyma kciuki za nas wszystkich – mówi p. Marta.

Tego samego zdania są inne nasze czytelniczki.

– Jestem w zgodzie ze sobą, przystępując do komunii świętej bez spowiedzi u księdza. Zarówno in vitro, jak i rozwód teoretycznie przekreślają szanse na rozgrzeszenie, ale to kwestia wiary. Ja wiem, że mój Bóg jest miłosierny i że nie żyję w grzechu – pisze nam Sara. – Ważne, by do komunii przystępować z czystym sumieniem – dodaje.

A może… warto spróbować?

Choć kwestia in vitro dzieli duchownych i wiernych, warto mieć świadomość, że nie każdy spowiednik ma do tej niej równie surowe podejście.

– Ktoś w internetowej debacie napisał: „Szanowni księża! Darujcie sobie wypowiedzi na temat in vitro. Wy nie rozumiecie miłości rodzicielskiej”. Tego argumentu ad hominem bym nie lekceważył. Debata o in vitro dotyczy bowiem konkretnych ludzi i ich głęboko ludzkich sytuacji. Czy dramatyczne pragnienie własnego dziecka, które skłania rodziców do podejmowania trudnych i niegwarantujących sukcesu procedur medycznych, nie jest już miłością do upragnionego potomka? – zastanawia się ks. Adam Boniecki, katolicki prezbiter i redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”. – Oby trwający spór o in vitro już nie ranił ludzi i nie przynosił dalszych szkód Kościołowi – apeluje ksiądz.

Podobnie głębokiej refleksji i empatii oczekiwalibyśmy i od innych duchownych. Bo choć in vitro wciąż uważane jest przez Kościół katolicki (jako jedyny z kościołów chrześcijańskich) za grzech, są sytuacje, których nie da się ująć w sztywne ramy instytucjonalnej moralności. Jak mówił zmarły przed dwoma laty ks. Jan Kaczkowski, wymagają one „ciszy i intymności konfesjonału”.

Źródło: Niedziela, Gość Niedzielny, Tygodnik Powszechny, Teologia i Moralność

POLECAMY TAKŻE: Bóg chce in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

PiS przeciwko in vitro w Chojnicach. „To nie metoda leczenia”

PiS przeciwko in vitro w Chojnicach
fot. Fotolia

Radni przyjęli uchwałę o dofinansowaniu zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego w swoim mieście. Ta decyzja niektórym bardzo się nie spodobała. PiS przeciwko in vitro w Chojnicach – zobacz, dlaczego. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W zeszły poniedziałek Rada Miejska w Chojnicach podjęła uchwałę w sprawie finansowania in vitro dla swoich mieszkańców. Na reakcję Prawa i Sprawiedliwości nie trzeba było długo czekać. Koło Terenowe PiS twierdzi, że in vitro nie jest metodą leczenia i zapowiada rewizję uchwały.

Zobacz także: Program in vitro w Chojnicach nie wystartuje zgodnie z planem. Czy wystartuje w ogóle?

PiS przeciwko in vitro w Chojnicach

PiS powołało się na dane brytyjskiego departamentu zdrowia, z których wynika, że z prawie 4 mln ciąż z in vitro urodziło się 122 tys. dzieci, co stanowi tylko 3,21 proc.

Jak zaznacza poseł PiS Aleksander Mrówczyński, dla katolików ta ustawa jest podwójną tragedią, ponieważ została podpisana w Wielkim Tygodniu. Warto przy okazji dodać, że patronem Chojnic jest św. Jan Chrzciciel, a honorowym obywatelem Jan Paweł II.

Zobacz także: Radny PiS obraża mieszkańców Grudziądza. „To dzieci z probówki in vitro i potomkowie komuny”

„Program przecież nie będzie mieć wpływu na demografię”

Czemu ma służyć ten program? Wywołuje same kontrowersje. Co gmina chce dzięki niemu osiągnąć? Przecież nie będzie miał wpływu na demografię, bo dotyczy kilku lub kilkunastu osób. To jest pomysł, który nie przystaje do realnych potrzeb mieszkańców. Lepiej byłoby dać więcej na program „Czyste powietrze Pomorza” – cytuje słowa Bartosza Bluma z Pis „Gazeta Pomorska”.

PiS  zapowiada, że jeśli tylko będzie taka możliwość, uchwałę zmieni tuż po wyborach.

Zobacz także: Koszyk truskawek dla radnych PiS. Za skandaliczne słowa i blokowanie projektu o in vitro w Krakowie

In vitro to „śmiercionośna praktyka”

Oburzenie sprawą dofinansowania in vitro w Chojnicach wyraziła również Janina Kłosowska, prezeska Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Pelplińskiej.

Napisała list otwarty, w którym in vitro określiła mianem „śmiercionośnej praktyki” i „techniki polegającej na wyprodukowaniu na laboratoryjnym szkle ludzkich istnień”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gazeta Pomorska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.