Przejdź do treści

Plemniki – 9 zaskakujących faktów na temat męskich pływaków

plemniki

Choć są niepozorne i mają tylko 0,006mm długości mogą zdziałać cuda, a dokładnie cud narodzin. Plemniki, czyli męskie komórki rozrodcze zanim dotrą do jajeczka, muszą przebyć drogę równie ciężką, co uczestnicy rajdu Paryż-Dakar. Co lubią? Co im szkodzi? Jak zaczyna się życie?

1. Są szybkie i wściekłe

Plemniki produkowane są w jądrach, natomiast dojrzewają w najądrzu. Zbudowane są z główki, wstawki, zawierającej mitochondria będące źródłem energii oraz witki, czyli ogonka, który wprawia je w ruch. Podczas kulminacji zbliżenia między kobietą a mężczyzną dochodzi do ejakulacji u mężczyzny. Pierwszy moment wytrysku ma najwyższe stężenie gamet męskich, to wtedy zaczyna się szaleńczy wyścig plemników, którego stawką jest nowe życie. Porcja nasienia zaczyna przemieszczać się drogami rodnymi kobiety z prędkością ok. 18km/h (5m/s) – dla porównania maks. prędkość sprintu Usaina Bolta na dystansie 100m osiąga wynik 44 km/h.

2. Wygrywa samiec alfa

Choć w porcji ejakulatu zdrowego mężczyzny może się znajdować nawet 500 mln plemników (mniej więcej tyle mieszkańców liczy cała Unia Europejska), to tylko jeden z nich ma szansę zapłodnić jajeczko. Aby do tego doszło ważna jest ich ilość, budowa oraz ruchliwość. Odpowiednie parametry umożliwiają plemnikowi pokonanie niełatwej, kilkugodzinnej podróży od tylnej ściany pochwy poprzez jej szyjkę, aż do wnętrza jamy macicy. Na tej drodze musi pokonać niesprzyjające warunki m.in. przetrwać kwaśne środowisko pochwy, atak białych krwinek oraz przeniknąć barierę śluzu.  Jaki musi być plemnik zdolny do zapłodnienia?

Powinien być najlepszy. Najlepszy plemnik jest „młody”, ma 1 główkę i 1 witkę, nie za duży, ale też nie zbyt mały oraz co ważne – musi mieć odpowiednią ruchliwość, ruch tak zwany postępowy. Przy ocenie morfologii, czyli budowy plemników pod mikroskopem można ocenić wiele cech, m.in. kształt główki, obecność wakuol, wady w budowie wstawki, czy na główce plemnika występuje i jak jest zbudowany akrosom, pęcherzyk wyposażony w cenne enzymy. To wszystko ma znaczenie – mówi dr Wojciech Sierka, embriolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

3. Wabi je progesteron

Aby doszło do zapłodnienia, potrzebna jest interakcja z komórką żeńską. Myli się jednak ten, kto sądzi, że jajo bezczynnie czeka na dotarcie plemnika. Komórka jajowa to wytrawna uwodzicielka, jej aktywność jest bardziej wysublimowana, choć równie ważna. Komórki pęcherzykowe, które ją otaczają wytwarzają hormon progesteron i to on „zaprasza” plemniki do penetracji i zapłodnienia komórki jajowej. Kwestię rozpoznawania się gamet naświetlili również japońscy, a potem brytyjscy naukowcy na łamach czasopisma „Nature”. Według nich komunikację napędza obecność białek – Izumo1 po stronie męskiej komórki, Juno zaś żeńskiej. – U gamet białka te działają jak walkie-talkie, mogą się rozpoznać, zlokalizować oraz „komunikować” między sobą. Odkrycie białek w ostatnich latach może mieć niebagatelne znaczenie choćby w leczeniu niepłodności – wyjaśnia specjalista.

4. Są jak Superbohaterowie

W momencie, kiedy najsilniejszy z plemników dociera do komórki jajowej, zaczyna się taniec godowy, którego zwieńczeniem może być ciąża. Wyselekcjonowany plemnik posiada coś w rodzaju supermocy.

Gdy plemnik zbliża się do komórki jajowej, hormony aktywują receptory z jego witki oraz wyzwalają szereg procesów biochemicznych. Jednym z nich jest hiperaktywacja, podczas której plemnik zaczyna charakterystycznie się poruszać – szybciej i bardziej dynamicznie. Przysysa się do ściany oocytu, zaś jego ogonek niczym bicz asymetrycznie uderza w ścianki jaja. Dzięki temu możliwe jest przejście plemnika przez osłonkę przejrzystą i błonę komórkową gamety żeńskiej. Równolegle, gdy plemnik dociera do celu, akrosom na szczycie jego główki zaczyna wytwarzać liczne enzymy. Pełnią one ważną rolę, ponieważ „rozpuszczają” zewnętrzną błonę oocytu i pomagają przedrzeć się plemnikowi poprzez osłony jajowe do wnętrza komórki jajowej. Ostatecznie jego główka odłącza się od ogonka i dochodzi do zapłodnienia, czyli poczęcia nowego życia – tłumaczy embriolog.

5. Nie lubią stresu, ciasnych bokserek i sieci wi-fi

Jakość i ilość plemników nie jest jednakowa u każdego mężczyzny. Jak podkreślają specjaliści stan plemników, a w konsekwencji problemy z płodnością, uzależnione są od wielu czynników m.in. chorób, stylu życia i złych nawyków. – Nasienie jest bardzo wrażliwe. Wpływ ma na nie m.in. palenie papierosów, nadwaga, stres, ciasne ubrania, nadmiar kofeiny oraz spożycie alkoholu, który obniża poziom testosteronu i zmniejsza męskie libido. Z kolei abstynencja seksualna dłuższa niż 3 dni może prowadzić do stresu oksydacyjnego, a ten z kolei do starzenia się plemników i straty dużej ilości nasienia. Niebezpieczne są również telefony komórkowe oraz laptopy. Jeśli mężczyzna nosi smartfona w kieszeni spodni, to dosłownie „wygotowuje” swoje plemniki – mówi dr Sierka.

Nawet technologia bezprzewodowa wi-fi może wydzielać niekorzystne dla jąder oraz plemników promieniowanie fal elektromagnetycznych. Z tego względu lepiej unikać trzymania laptopa na kolanach oraz noszenia telefonu blisko pachwiny.

Jak w takim razie poprawić parametry nasienia? – Warto zadbać o zdrowie ogólne, odpowiednią dietę oraz wysiłek fizyczny. Ruch podnosi poziom testosteronu oraz zwiększa wrażliwość na insulinę, zaś oba te hormony pozytywnie wpływają na jakość nasienia i liczbę plemników. Wyjątkiem jest tu kolarstwo i maratony – panowie uprawiający te dyscypliny mają słabszą jakość plemników – wyjaśnia ekspert.

6. Są zimnolubne

Co ciekawe, nasienie zmienia się również wraz z porami roku. Liczba plemników w miesiącach letnich jest najniższa, a w zimowych – najwyższa. Powód jest prosty – nasienie nie lubi wysokich temperatur. Z tego względu lepiej unikać wygrzewania się w wannie z hydromasażem, nieprzepuszczającej powietrza bielizny oraz saun.

7. Dieta ma znaczenie

Jakie produkty usprawnią jakość nasienia? Pomocne tu będą m.in. jajka bogate w aminokwasy, które stymulują produkcję nasienia oraz granaty, które podnoszą libido, zwiększają przepływ krwi, a obecne w nich polifenole pomagają utrzymać plemniki w zdrowiu. Ważny jest też koenzym Q10, który działa jak paliwo dla silniczka plemnika, którym są mitochondria. Nie można zapomnieć o witaminie C, która zwiększa ruchliwość plemników, chroni je przez uszkodzeniem DNA, przez co pomaga zmniejszyć ryzyko poronień i zaburzeń chromosomowych. Również kwasy DHA oraz likopen są korzystne dla morfologii i ruchliwości plemników.

8. Wolą steki zamiast golonki

Każdy mężczyzna wie, że bez białka, nie ma masy mięśniowej. Z kolei dobrym źródłem białka są produkty mięsne. I tutaj zła wiadomość dla mięsożerców – nie każdy ich rodzaj wzmocni męski mechanizm reprodukcyjny. Okazuje się, że rodzaj spożywanego mięsa wpływa na zdolność plemników do zapłodnienia komórki jajowej, a co za tym idzie może ono zwiększać lub zmniejszać męską płodność. Badania opublikowane m.in. w czasopiśmie Fertility & Sterility wskazują, że najkorzystniejsze jest chude mięso, np. indyk lub kurczak. Badani, którzy żywili się drobiem mieli o ok. 13 proc. więcej szans na udane poczęcie. Z kolei najgorsze dla kondycji plemników okazały się przetworzone i pełne konserwantów tłuste mięsa i wędliny takie jak boczek, kiełbasa, golonka, żeberka, salami lub parówki. Po ich wyłączeniu z diety, prawdopodobieństwo poczęcia dziecka podczas badania zwiększyło się o 28 proc.

W jadłospisie mężczyzny starającego się o dziecko nie powinno zabraknąć roślin strączkowych, orzechów, ziaren zbóż i ciemnozielonych warzyw. Nie licząc drobiu, korzystną alternatywą białka dla panów  jest chuda wołowina i ostrygi, które oprócz białka zawierają cynk, równie ważny dla zdrowia nasienia – doradza specjalista.

9. Chorują jak każdy z nas

Plemniki to żywe komórki, które reagują na szereg czynników. Podczas, gdy my chorujemy na grypę lub mamy wycinany wyrostek robaczkowy, one mają swoje własne choroby. Azoospermia, oligospermia, hipospermia, asthenozoospermia, teratozoospermia – to tylko niektóre z zaburzeń, które mogą dotyczyć plemników. Statystycznie za niepłodność pary w 35% przypadków odpowiada dziś mężczyzna.  Dlatego obok badań kontrolnych, takich jak badanie serca, krwi czy pomiar ciśnienia, powinien on również zadbać o zdrowie swoich pływaków – szczególnie jeśli planuje zostać ojcem. Takim badaniem jest seminogram, wykonywany przez specjalistyczne laboratoria.

–  Seminogram to podstawowy test diagnostyczny w ocenie płodności mężczyzny. Kompleksowe badanie nasienia odbywa się w laboratorium, gdzie stosuje się najnowsze technologie m.in. komputerową analizę nasienia czy powiększenie plemników mikroskopem o 6000 razy. Badane są parametry nasienia, czyli ilość, ruchliwość oraz budowa. Badaniu poddawany jest nawet DNA, materiał genetyczny plemników, co umożliwia zdiagnozowanie wszelkich nieprawidłowości, mających wpływ na powodzenie przy poczęciu dziecka – wyjaśnia dr Sierka.

Przy problemach z jakością nasienia coraz młodszych Polaków takie testy pozwalają odpowiednio wcześnie zareagować, zmienić nawyki oraz zatroszczyć się o kondycję plemników, które w 50% są początkiem nowego życia.

PLEMNIKI W LICZBACH
  • Przeciętny mężczyzna w ciągu całego swojego życia produkuje do 525 mld plemników.
  • W ciągu 1 miesiąca mężczyzna traci 1 miliard nasienia, kobieta uwalnia w tym czasie 1 komórkę jajową.
  • W jednej porcji nasienia dorosłego, zdrowego mężczyzny, która średnio wynosi 1,5-5 ml znajduje się od 100 do 500 mln plemników – w porównaniu kobiety rodzą się ze średnio 2 mln pęcherzyków jajowych, niedojrzałych jeszcze struktur rozrodczych, z których powstają komórki jajowe, pojedynczo uwalniane co miesiąc w cyklu miesiączkowym. 
  • Cykl życia plemnika to 48 godzin, choć w dobrych warunkach, np. sprzyjającym im śluzie szyjkowym są w stanie przeżyć nawet do 5-7 dni. Czasem śluz szyjki macicy „chroni” plemniki i pozwala im przetrwać do czasu owulacji, kiedy kobieta jest najbardziej płodna.
  • Najwięcej i najlepszej jakości nasienie mają 20-latkowie, po 30-tce poziom testosteronu stopniowo spada. Od 20 roku życia z każdym następnym rokiem ruchliwość plemników maleje o średnio 0,7 proc. 

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

4 składniki, które warto suplementować w czasie starań – poznaj porady lekarza

suplementacja w czasie starań o dziecko

Jałowa żywność, szybki tryb współczesnego życia, stres, mało ruchu na świeżym powietrzu – wszystko to wpływa na niedobory witaminowe, które ma niemal każdy z nas. Szczególnie w czasie planowania ciąży i starań o dziecko warto zadbać o uzupełnienie podstawowych składników.

Dlaczego właśnie wtedy? Bowiem dieta uboga w witaminy i mikroelementy wpływa szkodliwie nie tylko na zdrowie rodziców, ale także ich przyszłych dzieci. Co więcej, oddziałuje również na kolejne pokolenia! Mówi o tym dziedzina nauki nazywana epigenetyką, czyli programowanie żywieniowe: „Są badania wskazujące na to, że jeżeli kobieta w ciąży źle się odżywia, nie bierze witamin, to wpływa na zdrowie nie tylko swojego dziecka, ale także kolejnych pokoleń, czyli wnuków. Dobre odżywianie obniża tendencję u dzieci do cukrzycy, miażdżycy, nadciśnienia, czy choroby niedokrwiennej serca. Co więcej, branie odpowiednich witamin wpływa na nasze geny” – mówi w rozmowie z nami dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog-położnik z Kliniki leczenia niepłodności InviMed w Gdyni.

Nasze ekspertka jest zwolenniczką wprowadzania witamin do diety swoich pacjentów. Co jest szczególnie ważne?

Oto 4 składniki, które warto suplementować:
1. Witamina D

Witamina D jest jedną niewielu witamin, które potrafimy produkować sami pod wypływem promieni słonecznych, ale mieszkamy w takim klimacie, gdzie dni słonecznych jest mało. Swego czasu badałam wszystkie trafiające do mnie kobiety właśnie pod tym kątem. Sto procent z nich miało olbrzymie niedobory witaminy D. Jest to niezwykle ważne, bowiem to nie tylko witamina, która wpływa na wchłanianie wapnia i odkładanie się go w kościach, czy w zębach, co jest bardzo ważne w ciąży, przed ciążą i dla małego dziecka. Wpływa ona także na naszą odporność i pomaga chronić przed wystąpieniem nowotworów” – podkreśla dr Makowska.

Co więcej, witamina D zmniejsza też ryzyko wystąpienia wcześniejszej menopauzy, o czym pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ]. Jest to niezwykle ważne, bowiem jak wskazują niektóre dane, około 10 proc. kobiet przechodzi menopauzę już przed 45. rokiem życia.

2. Kwas foliowy

Największe zapotrzebowanie na kwas foliowy mają kobiety w ciąży, ale warto zacząć suplementować go już wcześniej. Warto jednak wiedzieć, jak to robić: „Dużo osób wie, że kwas foliowy trzeba  suplementować, ponieważ jest to witamina zmniejszająca prawdopodobieństwo wystąpienia wad płodu. Jednak już mało kto wspomina o tym, że jest to witamina z grupy B. Witaminy z grupy B lubią  działać „grupowo”. Biorąc kwas foliowy powinno się tak naprawdę przyjmować witaminę B complex, ponieważ obecność kilku witamin z tej grupy zapewnia im lepsze wchłanianie” – słyszymy od dr Makowskiej.

3. Jod

„Jod to mikroelement, którego głównym zadaniem jest regulowanie hormonów tarczycy – na ten cel jest przeznaczanych około 70-80% jodu przyjmowanego z pokarmem” – pisaliśmy w naszym portalu. Podobny wpływ jodu na zdrowie podkreśla ekspertka: „Chodzi tu przede wszystkim o tarczycę, której nieprawidłowe działanie sprawia, że problemy ma cały organizm. Rzadko się o tym mówi, ale jod jest niezwykle potrzebny między innymi jajnikom i piersiom. Co ważne, jest to kolejny składnik, którego wszyscy mamy niedobory” – słyszymy.

4. Cholina

Jest to związek chemiczny niezwykle ważny dla kobiet w ciąży. Pomaga w prawidłowym rozwoju dziecka, ale wpływa też na zdrowie kobiety. „Cholina to także witamina z grupy  B – witamina B4. Wpływa na rozwój łożyska, jego czynność hormonalną, rozwija mózg płodu, wpływa na jego pamięć i oczywiście pomaga także zdrowiu mamy” – mówi dr Makowska. Co ważne, jest to też substancja, która pomaga redukować poziom homocysteiny. „Jest to aminokwas, który powstaje w trakcie przemiany metioniny do cysteiny. Jednym z powodów jego nadwyżki jest mutacja genu MTHFR. Co się wtedy dzieje? Zbyt wysoki poziom tego aminokwasu uszkadza śródbłonek naczyń i jest prawdopodobnie pierwszą przyczyną powstawania miażdżycy tętnic. Jeśli chodzi o problemy z ciążą, to utrudnia zagnieżdżanie się zarodka. Zarodek albo w ogóle nie ma szans na zagnieżdżanie, albo pojawiają się poronienia” – dodaje ekspertka.

A jakie składniki ty suplementujesz?

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Bezpłatne inseminacje w InviMed dla 120 par

Young man kissing his pregnant wife's belly

12 czerwca 2017 r. klinika leczenia niepłodności InviMed w Warszawie rozpoczyna kwalifikacje do inseminacji w ramach badań klinicznych nad nowym lekiem zwiększającym skuteczność zabiegu. Do kliniki mogą zgłaszać się pary, którym z nieznanych przyczyn przez rok nie udało się zajść w ciążę. Wszystkie analizy oraz zabiegi będą wykonane bezpłatnie.

O udział w badaniach klinicznych mogą ubiegać się pary z niewyjaśnioną niepłodnością trwającą co najmniej rok. Kobieta musi mieć co najmniej 20 lat i nie więcej niż 38. W ramach kwalifikacji do programu oboje partnerzy przejdą bezpłatną diagnostykę niepłodności. Nawet jeśli mają aktualne badania lub historię leczenia zlecony im zostanie komplet wszystkich badań, zgodnych z Ustawą o leczeniu niepłodności, w tym badanie dróg rodnych oraz drożności jajowodów Sono-HSG, a także analiza nasienia. Program wyklucza możliwość skorzystania z nasienia dawcy.

U kobiet, które spełnią wymagane kryteria zostanie wykonana inseminacja wewnątrzmaciczna z nasieniem partnera.

Podczas badań klinicznych będziemy stosować eksperymentalną metodę inseminacji, polegającą na przepłukiwaniu jajowodów specjalnym roztworem z lekiem, który może poprawić szanse na zajście w ciążę. Jest to substancja, która korzystnie wypływa żywotność plemników – mówi dr n. med. Tomasz Rokicki, dyrektor medyczny klinik leczenia niepłodności InviMed.

Klinika InviMed w Warszawie jest jedynym ośrodkiem klinicznym w Polsce, który przeprowadzi badanie. Zostało to zatwierdzone przez Komisję Bioetyczną przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie oraz Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Aby uzyskać więcej informacji i umówić się na wizytę kwalifikacyjną, należy zadzwonić pod numer 500 900 888 lub wysłać e-mail na adres invimed@invimed.pl

Więcej informacji o klinikach leczenia niepłodności InviMed można znaleźć na www.invimed.pl.

Zabiegi będą realizowane w ramach badań klinicznych

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Jan Turnau o biblijnym „cudzie ginekologicznym” i in vitro: „Prawo nie może kształtować się w taki sposób jak etyka”

Jan Turnau

Dyskusja i wszelkie spory toczące się o in vitro są w Polsce mieszanką argumentów prawnych, medycznych i ideologicznych. Szczególnie dotyczy to religii rzymskokatolickiej, która w naszym kraju staje się przez niektórych bazą do budowy państwowości i prawa właśnie. Jan Turnau, publicysta i pisarz katolicki, w swoim cyklu „Turnau na niedzielę” poruszył dzisiaj ten właśnie temat.

Ważne słowa

„Czym jest cud ginekologiczny?” – stało się to kluczowym pytaniem, które skomentował Turnau. Jest to o tyle bieżąca sprawa, bowiem przeznaczony przez kościół na najbliższe dni fragment Biblii mówi właśnie o takim cudzie. Fabuła tekstu opowiada o parze małżeńskiej, która przezwycięża bezpłodność. Nie mają syna, a mąż jest w sędziwym wieku. Bóg dokonuje cudu i za sprawą jednego z proroków udaje im się zostać rodzicami.

Mój komentarz dotyczy sprawy aktualnej: in vitro – tej metody zapobiegania niepłodności. Nie rozumiem zastrzeżeń, że in vitro jest metodą sztuczną, a przez to niewłaściwą” – mówi Jan Turnau. Zaznacza, iż jest to jeden z elementów rozwoju ludzkiej wiedzy, w tym medycyny, że „różne rzeczy dzieję się w sposób, w jaki nie działy się wcześniej”. Czy trzeba jednak nazywać to „sztucznością”? Z drugiej jednak strony podkreśla, że rozumie zastrzeżenia dotyczące losu zamrożonych zarodków. Nie jest to bowiem wg niego osoba ludzka, ale „jest to życie ludzkie”. Pojawiają się głosy, także w gronie duchownych, które zastanawiają się, czy nie można zatem uznać, że człowiek powstaje dopiero wtedy, kiedy zarodek zagnieździ się w macicy. „Mam wątpliwość, czy ten argument za in vitro jest słuszny, bo oczywiście bardzo dużo zarodków ginie (…) jeszcze mniej dzieci po urodzeniu umiera, ale czy ta statystyka jest ważna?”.

Kluczowe wydaje się jednak zakończenie komentarza Jana Turnaua, który podkreśla najbardziej dyskusyjne różnice: „Jest to kwestia etyki rzymskokatolickiej. Osobnym problemem – zaznaczam – jest prawo, które nie może kształtować się w taki sposób jak etyka, bo prawo i etyka to są jednak różne rzeczy” – podsumowuje swoje nagranie dla „Gazety Wyborczej”.

W Polsce jest to temat kontrowersyjny i przez wielu jednak niepodlegający podziałowi. Religia i prawo zdają się w wielu kwestiach przenikać. Jest to o tyle trudne, że: „Poza Kościołem Katolicki, wszystkie inne religie monoteistyczne i inne Kościoły Chrześcijańskie dopuszczają in vitro jako metodę leczenia niepłodności” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Źródło: „Gazeta Wyborcza”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci mówią o tym rzadziej, niż zagraniczne. Jednak również są otwarci na adopcje. Jedni dlatego, że z różnych przyczyn dzieci mieć nie mogą, inni, ponieważ mają potrzebę zaopiekowania się dzieckiem pokrzywdzonym przez los.

O adopcji dwóch dziewczynek przez Agatę Młynarską zdecydował przypadek, chociaż – podobno nie ma w życiu przypadków. Prezenterka jest matką dwóch synów – Stasia i Tadeusza. Związki zawodowe rzuciły ją kiedyś do domu dziecka w Pawłówce pod Suwałkami, gdzie telewizja kręciła materiał w ramach akcji „I ty możesz zostać Świętym Mikołajem”. Sylwia wystąpiła przed kamerą w sposób wzruszający, a zapytana, co chciałby dostać od Mikołaja – w odróżnieniu od innych dzieci, które chciały samochody, lalki i misie – zapragnęła spędzić dzień w domu Agaty Młynarskiej. I tak zaczęły się ich wzajemne odwiedziny. Po pewnym czasie przyjechała z koleżanką z domu dziecka – Alicją.

Młynarska

Agata Młynarska z adoptowaną córką Sylwią na okładce magazynu „Viva” (Viva, nr.16, 5 sierpnia 2010)

 

Dzisiaj obie są już dorosłe. Alicja mieszka w Wielkiej Brytanii, Sylwia w Warszawie. Siostra Młynarskiej, Paulina, pomogła znaleźć mieszkanie, ciotka prezenterki ufundowała kurs prawa jazdy, a sama Agata dała jej wyprawkę na nowe mieszkanie. Ma ją blisko siebie – może doradzić, pomóc, chociaż dziewczyna stara się być samodzielna – studiuje i pracuje.

Marek Kościkiewicz

W przypadku Marka Kościkiewicza adopcja była wynikiem nieskutecznych, ponad dwuletnich, starań o potomstwo. Zaadoptowali Jasia. Ale los lubi być przewrotny. Kiedy rozpieszczali syna, Agata – żona Kościkiewicza – zaszła w ciążę. Na świat przyszedł ich biologiczny syn Mikołaj i chociaż obecnie para nie jest już ze sobą – oboje bardzo kochają chłopców, nie toczą między sobą wojen i robią wszystko dla dobra synów.

Krystyna Sienkiewicz

Bawiła nas m.in. w Kabareciku Olgi Lipińskiej, ale sama miała smutne życie. Kolejni mężczyźni albo odchodzili, albo wyjeżdżali albo oszukiwali. Nie znalazła, jak sama twierdziła, odpowiedniego partnera, z którym chciałaby mieć dziecko. Zresztą, jak wspominała, było w niej samej jakieś „bachorstwo” wynikające z dzieciństwa w czasie wojny, które powodowało, że nie wyobrażała sobie siebie w roli matki. To się jednak zmieniło, kiedy zobaczyła trzyletnią Julkę. Urodziła się chora. Nikt jej nie chciał – matka ją porzuciła w szpitalu.

Procedury adopcyjne trwały trzy lata, a dziecko było coraz bardziej schorowane. Kiedy się w końcu udało, pani Krystyna starała się dziecku stworzyć jak najlepszy, ciepły dom.

„Gdy zakończyła się procedura adopcyjna, wzięłam ją do domu i pokochałam. Wzięłam ją na przepustkę i od razu przeziębiłam. Ona wtedy po raz pierwszy widziała świat. Nigdy wcześniej nie była na dworze. Kiepsko mówiła, marnie chodziła…” wspomina pani Krystyna w swojej książce.

 

Nawet, kiedy opuścił ją mąż i „pozbawiając” połowy majątku, nie załamała się. Wiedziała, że nie jest już sama – ma dla kogo żyć. Ale Julka miała swój świat. Zaczęła wagarować, zawalać szkołę. Nauka z trudem jej przychodziła…Uciekała z domu. Potem były różne kursy, żeby dziewczyna miała jakiś fach w ręku. Chciała się usamodzielnić. Artystka kupiła córce kawalerkę…

   „Ciągle szukam porozumienia i pomagam. Płacę czynsz, kupuję i dostarczam jedzenie. Julia stała się tak nieufna, że osobiście nie mogę tego robić. Chciała mnie zabić. Przychodziła pod dom, wykrzykiwała. Nie chcę o tym opowiadać.”  zwierzyła się jakiś czas temu artystka.

Julka skończyła szereg kursów, miała od matki wszystko, czego tylko zapragnęła. Jednak wybrała inną drogę. Pracowała jako ochroniarz za marne pieniądze i coraz bardziej popadała w długi.

Dziś nie ma już Krystyny Sienkiewicz. Zmarła 12 lutego 2017 roku. Julka została sama. Jak sobie poradzi? Dostała od losu drugą szansę – trzecią  musi wyszarpnąć od losu sama.

Z rozmysłem kończę ten tekst smutną historią. Nie dlatego, by kogoś zniechęcić. Przeciwnie – żeby pokazać, że wobec Losu, czy Przeznaczenia wszyscy jesteśmy jednacy. Zarówno tak zwani zwykli ludzie, jak Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci. Historia, która się przytrafiła pani Krystynie nierzadko też się zdarza w rodzinach nie adopcyjnych. Ważne, żeby jednak przeżyć tę miłość.

 

Artur Pastuszko

Aktor, Dyrektor Generalny i Artystyczny at Open Europe Art. Artur Pastuszko - Platforma Artystyczna. Student 5 roku dziennikarstwa na Uniwersytecie SWPS