Przejdź do treści

Plemniki – 9 zaskakujących faktów na temat męskich pływaków

plemniki

Choć są niepozorne i mają tylko 0,006mm długości mogą zdziałać cuda, a dokładnie cud narodzin. Plemniki, czyli męskie komórki rozrodcze zanim dotrą do jajeczka, muszą przebyć drogę równie ciężką, co uczestnicy rajdu Paryż-Dakar. Co lubią? Co im szkodzi? Jak zaczyna się życie?

1. Są szybkie i wściekłe

Plemniki produkowane są w jądrach, natomiast dojrzewają w najądrzu. Zbudowane są z główki, wstawki, zawierającej mitochondria będące źródłem energii oraz witki, czyli ogonka, który wprawia je w ruch. Podczas kulminacji zbliżenia między kobietą a mężczyzną dochodzi do ejakulacji u mężczyzny. Pierwszy moment wytrysku ma najwyższe stężenie gamet męskich, to wtedy zaczyna się szaleńczy wyścig plemników, którego stawką jest nowe życie. Porcja nasienia zaczyna przemieszczać się drogami rodnymi kobiety z prędkością ok. 18km/h (5m/s) – dla porównania maks. prędkość sprintu Usaina Bolta na dystansie 100m osiąga wynik 44 km/h.

2. Wygrywa samiec alfa

Choć w porcji ejakulatu zdrowego mężczyzny może się znajdować nawet 500 mln plemników (mniej więcej tyle mieszkańców liczy cała Unia Europejska), to tylko jeden z nich ma szansę zapłodnić jajeczko. Aby do tego doszło ważna jest ich ilość, budowa oraz ruchliwość. Odpowiednie parametry umożliwiają plemnikowi pokonanie niełatwej, kilkugodzinnej podróży od tylnej ściany pochwy poprzez jej szyjkę, aż do wnętrza jamy macicy. Na tej drodze musi pokonać niesprzyjające warunki m.in. przetrwać kwaśne środowisko pochwy, atak białych krwinek oraz przeniknąć barierę śluzu.  Jaki musi być plemnik zdolny do zapłodnienia?

Powinien być najlepszy. Najlepszy plemnik jest „młody”, ma 1 główkę i 1 witkę, nie za duży, ale też nie zbyt mały oraz co ważne – musi mieć odpowiednią ruchliwość, ruch tak zwany postępowy. Przy ocenie morfologii, czyli budowy plemników pod mikroskopem można ocenić wiele cech, m.in. kształt główki, obecność wakuol, wady w budowie wstawki, czy na główce plemnika występuje i jak jest zbudowany akrosom, pęcherzyk wyposażony w cenne enzymy. To wszystko ma znaczenie – mówi dr Wojciech Sierka, embriolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

3. Wabi je progesteron

Aby doszło do zapłodnienia, potrzebna jest interakcja z komórką żeńską. Myli się jednak ten, kto sądzi, że jajo bezczynnie czeka na dotarcie plemnika. Komórka jajowa to wytrawna uwodzicielka, jej aktywność jest bardziej wysublimowana, choć równie ważna. Komórki pęcherzykowe, które ją otaczają wytwarzają hormon progesteron i to on „zaprasza” plemniki do penetracji i zapłodnienia komórki jajowej. Kwestię rozpoznawania się gamet naświetlili również japońscy, a potem brytyjscy naukowcy na łamach czasopisma „Nature”. Według nich komunikację napędza obecność białek – Izumo1 po stronie męskiej komórki, Juno zaś żeńskiej. – U gamet białka te działają jak walkie-talkie, mogą się rozpoznać, zlokalizować oraz „komunikować” między sobą. Odkrycie białek w ostatnich latach może mieć niebagatelne znaczenie choćby w leczeniu niepłodności – wyjaśnia specjalista.

4. Są jak Superbohaterowie

W momencie, kiedy najsilniejszy z plemników dociera do komórki jajowej, zaczyna się taniec godowy, którego zwieńczeniem może być ciąża. Wyselekcjonowany plemnik posiada coś w rodzaju supermocy.

Gdy plemnik zbliża się do komórki jajowej, hormony aktywują receptory z jego witki oraz wyzwalają szereg procesów biochemicznych. Jednym z nich jest hiperaktywacja, podczas której plemnik zaczyna charakterystycznie się poruszać – szybciej i bardziej dynamicznie. Przysysa się do ściany oocytu, zaś jego ogonek niczym bicz asymetrycznie uderza w ścianki jaja. Dzięki temu możliwe jest przejście plemnika przez osłonkę przejrzystą i błonę komórkową gamety żeńskiej. Równolegle, gdy plemnik dociera do celu, akrosom na szczycie jego główki zaczyna wytwarzać liczne enzymy. Pełnią one ważną rolę, ponieważ „rozpuszczają” zewnętrzną błonę oocytu i pomagają przedrzeć się plemnikowi poprzez osłony jajowe do wnętrza komórki jajowej. Ostatecznie jego główka odłącza się od ogonka i dochodzi do zapłodnienia, czyli poczęcia nowego życia – tłumaczy embriolog.

5. Nie lubią stresu, ciasnych bokserek i sieci wi-fi

Jakość i ilość plemników nie jest jednakowa u każdego mężczyzny. Jak podkreślają specjaliści stan plemników, a w konsekwencji problemy z płodnością, uzależnione są od wielu czynników m.in. chorób, stylu życia i złych nawyków. – Nasienie jest bardzo wrażliwe. Wpływ ma na nie m.in. palenie papierosów, nadwaga, stres, ciasne ubrania, nadmiar kofeiny oraz spożycie alkoholu, który obniża poziom testosteronu i zmniejsza męskie libido. Z kolei abstynencja seksualna dłuższa niż 3 dni może prowadzić do stresu oksydacyjnego, a ten z kolei do starzenia się plemników i straty dużej ilości nasienia. Niebezpieczne są również telefony komórkowe oraz laptopy. Jeśli mężczyzna nosi smartfona w kieszeni spodni, to dosłownie „wygotowuje” swoje plemniki – mówi dr Sierka.

Nawet technologia bezprzewodowa wi-fi może wydzielać niekorzystne dla jąder oraz plemników promieniowanie fal elektromagnetycznych. Z tego względu lepiej unikać trzymania laptopa na kolanach oraz noszenia telefonu blisko pachwiny.

Jak w takim razie poprawić parametry nasienia? – Warto zadbać o zdrowie ogólne, odpowiednią dietę oraz wysiłek fizyczny. Ruch podnosi poziom testosteronu oraz zwiększa wrażliwość na insulinę, zaś oba te hormony pozytywnie wpływają na jakość nasienia i liczbę plemników. Wyjątkiem jest tu kolarstwo i maratony – panowie uprawiający te dyscypliny mają słabszą jakość plemników – wyjaśnia ekspert.

6. Są zimnolubne

Co ciekawe, nasienie zmienia się również wraz z porami roku. Liczba plemników w miesiącach letnich jest najniższa, a w zimowych – najwyższa. Powód jest prosty – nasienie nie lubi wysokich temperatur. Z tego względu lepiej unikać wygrzewania się w wannie z hydromasażem, nieprzepuszczającej powietrza bielizny oraz saun.

7. Dieta ma znaczenie

Jakie produkty usprawnią jakość nasienia? Pomocne tu będą m.in. jajka bogate w aminokwasy, które stymulują produkcję nasienia oraz granaty, które podnoszą libido, zwiększają przepływ krwi, a obecne w nich polifenole pomagają utrzymać plemniki w zdrowiu. Ważny jest też koenzym Q10, który działa jak paliwo dla silniczka plemnika, którym są mitochondria. Nie można zapomnieć o witaminie C, która zwiększa ruchliwość plemników, chroni je przez uszkodzeniem DNA, przez co pomaga zmniejszyć ryzyko poronień i zaburzeń chromosomowych. Również kwasy DHA oraz likopen są korzystne dla morfologii i ruchliwości plemników.

8. Wolą steki zamiast golonki

Każdy mężczyzna wie, że bez białka, nie ma masy mięśniowej. Z kolei dobrym źródłem białka są produkty mięsne. I tutaj zła wiadomość dla mięsożerców – nie każdy ich rodzaj wzmocni męski mechanizm reprodukcyjny. Okazuje się, że rodzaj spożywanego mięsa wpływa na zdolność plemników do zapłodnienia komórki jajowej, a co za tym idzie może ono zwiększać lub zmniejszać męską płodność. Badania opublikowane m.in. w czasopiśmie Fertility & Sterility wskazują, że najkorzystniejsze jest chude mięso, np. indyk lub kurczak. Badani, którzy żywili się drobiem mieli o ok. 13 proc. więcej szans na udane poczęcie. Z kolei najgorsze dla kondycji plemników okazały się przetworzone i pełne konserwantów tłuste mięsa i wędliny takie jak boczek, kiełbasa, golonka, żeberka, salami lub parówki. Po ich wyłączeniu z diety, prawdopodobieństwo poczęcia dziecka podczas badania zwiększyło się o 28 proc.

W jadłospisie mężczyzny starającego się o dziecko nie powinno zabraknąć roślin strączkowych, orzechów, ziaren zbóż i ciemnozielonych warzyw. Nie licząc drobiu, korzystną alternatywą białka dla panów  jest chuda wołowina i ostrygi, które oprócz białka zawierają cynk, równie ważny dla zdrowia nasienia – doradza specjalista.

9. Chorują jak każdy z nas

Plemniki to żywe komórki, które reagują na szereg czynników. Podczas, gdy my chorujemy na grypę lub mamy wycinany wyrostek robaczkowy, one mają swoje własne choroby. Azoospermia, oligospermia, hipospermia, asthenozoospermia, teratozoospermia – to tylko niektóre z zaburzeń, które mogą dotyczyć plemników. Statystycznie za niepłodność pary w 35% przypadków odpowiada dziś mężczyzna.  Dlatego obok badań kontrolnych, takich jak badanie serca, krwi czy pomiar ciśnienia, powinien on również zadbać o zdrowie swoich pływaków – szczególnie jeśli planuje zostać ojcem. Takim badaniem jest seminogram, wykonywany przez specjalistyczne laboratoria.

–  Seminogram to podstawowy test diagnostyczny w ocenie płodności mężczyzny. Kompleksowe badanie nasienia odbywa się w laboratorium, gdzie stosuje się najnowsze technologie m.in. komputerową analizę nasienia czy powiększenie plemników mikroskopem o 6000 razy. Badane są parametry nasienia, czyli ilość, ruchliwość oraz budowa. Badaniu poddawany jest nawet DNA, materiał genetyczny plemników, co umożliwia zdiagnozowanie wszelkich nieprawidłowości, mających wpływ na powodzenie przy poczęciu dziecka – wyjaśnia dr Sierka.

Przy problemach z jakością nasienia coraz młodszych Polaków takie testy pozwalają odpowiednio wcześnie zareagować, zmienić nawyki oraz zatroszczyć się o kondycję plemników, które w 50% są początkiem nowego życia.

PLEMNIKI W LICZBACH
  • Przeciętny mężczyzna w ciągu całego swojego życia produkuje do 525 mld plemników.
  • W ciągu 1 miesiąca mężczyzna traci 1 miliard nasienia, kobieta uwalnia w tym czasie 1 komórkę jajową.
  • W jednej porcji nasienia dorosłego, zdrowego mężczyzny, która średnio wynosi 1,5-5 ml znajduje się od 100 do 500 mln plemników – w porównaniu kobiety rodzą się ze średnio 2 mln pęcherzyków jajowych, niedojrzałych jeszcze struktur rozrodczych, z których powstają komórki jajowe, pojedynczo uwalniane co miesiąc w cyklu miesiączkowym. 
  • Cykl życia plemnika to 48 godzin, choć w dobrych warunkach, np. sprzyjającym im śluzie szyjkowym są w stanie przeżyć nawet do 5-7 dni. Czasem śluz szyjki macicy „chroni” plemniki i pozwala im przetrwać do czasu owulacji, kiedy kobieta jest najbardziej płodna.
  • Najwięcej i najlepszej jakości nasienie mają 20-latkowie, po 30-tce poziom testosteronu stopniowo spada. Od 20 roku życia z każdym następnym rokiem ruchliwość plemników maleje o średnio 0,7 proc. 

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Witamina D ma moc – jedne z ważniejszych kobiecych narządów mogą być jej wdzięczne!

witamina D

Najnowsze badania wykazały, że dieta bogata w witaminę D – posiadają ją między innymi tłuste ryby i jajka – zmniejsza ryzyko wystąpienia wcześniejszej menopauzy nawet o 17 proc. Okazuje się, że spowalnia proces starzenia się jajników. Dobry wpływ na kobiece ciało ma także żywność bogata w wapń.

Siła witamin

Są to ważne badania, biorąc pod uwagę fakt, że około 10 proc. kobiet przechodzi menopauzę już przed 45. rokiem życia. Może zwiększać to ryzyko osteoporozy i chorób serca. Zmniejsza też szanse na poczęcie dziecka.

Eksperci przez niemal dwie dekady zbadali 116,430 kobiet. Wypełniały one w tym okresie m.in. kwestionariusze dotyczące diety. 2041 uczestniczek, w czasie trwania badania, weszło w okres menopauzy. Okazało się, że osoby spożywające najwięcej witaminy D wykazywały ryzyko wystąpienia wczesnej menopauzy o 17 proc. niższe. Wysokie spożycie wapnia zmniejszało zaś opisywane tu ryzyko o 13 proc. Uważa się, że wiąże się to z faktem, iż krowie mleko zawiera w sobie hormony płciowe opóźniające właśnie menopauzę. Są to wyniki, które opisano już po wykluczeniu innych czynników ryzyka, takich jak waga, czy historia związana z karmieniem piersią.

Płodność na celowniku

Główna autorka badań powiedziała: „Wczesna menopauza związana jest nie tylko z wyższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, demencji i osteoporozy, ale może mieć wpływ także wiele lat wcześniej na poczęcie dziecka” – słowa Alexandry Purdue-Smithe, z University of Massachusetts, cytuje „Daily Mail”.

Przykładowo, kobieta, która będzie mieć menopauzę w wieku 43 lat, już mając 33 lata może mierzyć się z problemami związanymi z zajściem w ciążę” – dodaje ekspertka. Okazuje się, że dowody laboratoryjne na pozytywny wpływ witaminy D są naprawdę silne. „Zwiększa produkcję hormonów spowalniających starzenie się jajników i spowalnia tempo, w którym kobieta traci jajeczka. Jest to ważne, bowiem menopauza przychodzi właśnie wtedy, gdy kobieta jajeczek już nie ma” – podkreśla Purdue-Smithe.

Warto zadbać o dostarczenie opisywanej tu witaminy do swojego organizmu. Jak pisaliśmy już w naszym portalu, jest to królowa płodności: „Okazało się, że witamina D ma swoją rolę nie tylko w metabolizmie kostnym, ale również wpływa na endometrium, komórki ziarniste w jądrach, plemniki i przysadkę mózgową” – mówili w rozmowie z nami lekarze. A czy twoja dieta jest wystarczająco w nią bogata?

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Choruję na Hashimoto – czy muszę być na diecie bezglutenowej?

hashimoto

Wiele pacjentek chorujących na Hashimoto dostaje zalecenie przejścia na dietę bezglutenową. Część z nich zauważa niemal natychmiastowe efekty, inne nie dostrzegają żadnej różnicy w funkcjonowaniu. Dlaczego?

Wspólny problem

Hashimoto to choroba autoimmunologiczna. Jeśli zmagasz się z takim rodzajem choroby wzrasta prawdopodobieństwo, że rozwiniesz kolejną również o podłożu autoimmunologicznym, o czym pisze dr Westin Childs. W przypadku Hashimoto i celiakii jest to o tyle skomplikowane, że cierpiące na nie osoby mają wspólne genetyczne predyspozycje – allel DQ2.

Jaka jest szansa dwóch chorób jednocześnie? Niektóre badania wskazują, że przypadki pacjentów z Hashimoto, którzy równocześnie cierpią na celiakie, sięgają 4-10 proc. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę, że jest to tylko 1 na 10 pacjentów, czy zatem każdy powinien przejść na dietę bezglutenową? Dr Childs wskazuje, że zarówno z jego perspektywy, jak i innych lekarzy, niemal 80 proc. pacjentów z Hashimoto, którzy odstawiają gluten, zauważa niemal natychmiastową redukcję objawów choroby.

Oprócz celiakii, której potwierdzeniem są wyniki badań krwi i obecność odpowiednich przeciwciał, część pacjentów może zmagać się z nadwrażliwością na gluten (non-coeliac gluten sensitivity – NCGS). W takich przypadkach diagnoza wykluczyła celiakie oraz alergię na pszenicę, a pomimo to pojawiają się niepożądane objawy związane ze spożyciem glutenu właśnie. Nawet jeśli więc nie stwierdzono u ciebie choroby, zmiany w diecie mogą być naprawdę korzystne. NCGS może wiązać się bowiem między innymi ze wzdęciami, złym samopoczuciem, zmęczeniem, bólami głowy etc.

Innym ważnym elementem jest fakt, że często przejście na dietę bezglutenową wiąże się z usunięciem znaczącej liczby produktów przetworzonych oraz takich, które powodują stany zapalane. Nic więc dziwnego, że wraz z pełnowartościowym pożywieniem pojawia się poprawa. Co więcej, odstawienie glutenu może pomóc w leczeniu innych problemów żołądkowo-jelitowych, których można nie być świadomym.

Obserwuj siebie

Pamiętać należy także, że celiakia jest problemem, który w społeczeństwie narasta i co ważne, może pojawić się z wiekiem. To, że w wieku 20-30 lat mamy wyniki w normie, wcale nie oznacza, że mając lat 40-50 nie pojawi się u nas znacząca nietolerancja glutenu. Jeśli więc zobaczymy w naszym funkcjonowaniu niepokojące zmiany, warto to sprawdzić.

Co zatem z pacjentami z Hashimoto? Dr Childs uważa, że większość z nich zauważy korzystne zmiany po przejściu na bezglutenową dietę i poleca spróbować zastosować ją przez próbny okres 3 miesięcy. W tym czasie należy bacznie się sobie przyglądać. Co jednak ważniejsze, poleca osobom chorującym na Hashimoto zrobić badania właśnie pod kątem celiakii i obecności związanych z nią przeciwciał. Nawet jeśli bowiem nie czujesz symptomów, a okaże się, że masz tendencję do rozwinięcia choroby, łatwiej będzie o siebie zadbać i zadziałać prewencyjnie.

Więcej o diecie wspomagającej walkę z Hashimoto pisaliśmy już w naszym portalu >>KLIK<<. Warto postawić w niej przede wszystkim na bogactwo warzyw, chude mięso i zdrowe tłuszcze.

Sprawdź też:
5 wskazówek, jak naturalnie walczyć z Hashimoto

 

Źródło: restartmed.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Polki coraz później rodzą pierwsze dziecko

Polki odkładają decyzję o macierzyństwie i rodzą pierwsze dziecko przeciętnie w wieku 27 lat – wynika z najnowszych danych Eurostat. Oznacza to, że średni wiek kobiet w Polsce zostających po raz pierwszy matkami wzrósł przez dwie dekady o trzy lata. Tymczasem kobiety w Unii Europejskiej mają już przeciętnie 28,9 lat, gdy rodzą pierwsze dziecko. Z upływem lat rośnie natomiast ryzyko wystąpienia problemów związanych z płodnością kobiet i prawidłowym przebiegiem ciąży, na co wskazują również eksperci medyczni kampanii „Płodna Polka”.

Kobiecy organizm maksymalną płodność osiąga mniej więcej w wieku 25 lat. W kolejnych latach płodność powoli spada, a po 35 roku życia gwałtownie już się obniża. Stąd coraz wyższy średni wiek kobiet decydujących się na pierwsze dziecko, który w wybranych krajach europejskich przekroczył już 30 lat, nie jest korzystnym zjawiskiem z medycznego punktu widzenia. Z upływem lat rośnie bowiem ryzyko pojawienia się niepłodności, powikłań w ciąży, jak i wystąpienia wad genetycznych u dziecka. Odkładanie planów rodzicielskich w dużej mierze jest zdeterminowane współczesnym stylem życia, sytuacją osobistą, zawodową czy materialną, jednak kobiety powinny również pamiętać o zegarze biologicznym, który jest istotny w kwestii płodności – mówi dr Olaf Lindert, specjalista ds. leczenia niepłodności z Kliniki Bocian, ekspert medyczny kampanii „Płodna Polka”.

Co mówią statystyki

Według najnowszych danych Eurostat (obejmujących dane za 2015 rok) Polki rodzą zazwyczaj pierwsze dziecko w wieku 27 lat, co w porównaniu do innych Europejek nie jest jeszcze najwyższym wynikiem. Najstarszymi pierworódkami w Unii Europejskiej są bowiem mieszkanki Włoch (30,8 lat) i Hiszpanki (30,7 lat). Jednak średni wiek Polek, które zostają mamami po raz pierwszy jest coraz wyższy, jeszcze w 1996 roku wynosił blisko 24 lata, gdy w 2015 roku było to już 27 lat. Do tego dochodzi niski współczynnik dzietności, który według Eurostatu w 2015 roku wynosił w Polsce 1,32 i był jednym z najniższych w porównaniu do innych krajów UE. Gorzej było tylko w Portugalii, gdzie na jedną kobietę przypadało 1,31 dziecka.

Wiek a płodność

Płodność kobiet w dużym stopniu warunkuje wiek. Największe szanse na zajście w ciążę sięgające ok. 20-25% w każdym cyklu miesięcznym mają dwudziestolatki, tymczasem u trzydziestolatek szanse te są już mniejsze i wynoszą ok. 15-20%, a po 35 roku życia płodność kobiet jeszcze bardziej się obniża. U starszych kobiet częściej dochodzi chociażby do tzw. cykli bezowulacyjnych, podczas których nie może dojść do zapłodnienia. Z wiekiem rośnie również ryzyko utraty ciąży. U dwudziestolatek jest mniejsze niż 10%, natomiast u kobiet w wieku 30-35 lat wynosi ok. 12%, a w wieku 35-37 lat ok. 16%. Z biegiem lat częściej występują nieprawidłowości chromosomalne, rośnie ryzyko wystąpienia wad genetycznych u dziecka. Przykładowo, u kobiety w wieku 20 lat ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa wynosi ok. 1:1600, natomiast w wieku 30 lat ok. 1:900, 35 lat już 1:350, a u czterdziestolatki 1:100. Ponadto kobiety rodzące przed trzydziestką są mniej narażone na wystąpienie w przyszłości nowotworów piersi.

Wraz z upływem lat zmniejsza się liczba i pogarsza jakość komórek jajowych, niejednokrotnie ujawniają się choroby i zaburzenia mogące utrudniać zajście w ciążę, jak chociażby endometrioza czy PCOS. Warto zatem aby kobiety, które odkładają decyzję o dziecku sprawdzały swoje zdrowie pod względem płodności, kontrolowały swoją gospodarkę hormonalną, rezerwę jajnikową, systematycznie badały się u ginekologa i wykonywały USG. Niestety taka profilaktyka nie jest powszechna wśród Polek nie starających się jeszcze o dziecko, a mogłaby pomóc wielu kobietom. Wczesne wykrycie ewentualnych problemów z płodnością pozwala podjąć odpowiednie kroki, by plany macierzyńskie miały szansę w przyszłości się spełnić – dodaje dr Olaf Lindert z Kliniki Bocian, ekspert kampanii „Płodna Polka”.

Kampania społeczna „Płodna Polka” ma na celu zwrócenie uwagi młodych kobiet, zwłaszcza nieposiadających jeszcze dzieci, na problem rosnącej liczby zaburzeń płodności wśród Polek. W ramach projektu prowadzone są działania edukacyjne budujące świadomość kobiet na temat czynników mogących utrudniać zajście w ciążę, związanych nie tylko ze stanem zdrowia, ale również ze stylem życia, jak i wiekiem, w którym rozpoczyna się starania o dziecko. Rozpowszechniana jest również wiedza odnośnie dostępnych metod diagnozowania płodności oraz świadomego planowania rodziny i znaczenia w walce z niepłodnością wczesnego wykrywania problemów utrudniających lub uniemożliwiających zajście w ciążę. Kampania zachęca kobiety do wykonywania profilaktycznych badań sprawdzających gospodarkę hormonalną i systematycznych badań kontrolnych u lekarza ginekologa. Kampanię koordynuje Klinika Leczenia Niepłodności „Bocian”.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Jak uspokoić płaczące dziecko? Ten tata znalazł genialny sposób!

Foto: Screen Facebook Daniel Eisenman
Foto: Screen Facebook Daniel Eisenman

Nieraz płacz dziecka wydaje się nie mieć końca. Próbujesz wszystkich sposobów i nic! Nosisz, tulisz, masujesz, zabawiasz. Ten tata znalazł sposób, który na jego córkę działa niczym najlepsze lekarstwo. Co najważniejsze – dowodem na jego skuteczność nie jest jeden filmik, ale kilka oddzielnych nagrań. I jak tu go nie podziwiać?

Tata-bohater

Daniel Eisenman z Kalifornii, został tatą zaledwie przed kilka tygodniami. Jednak bardzo szybko zdołał poznać potrzeby swojej córki Diviny. Kiedy mała płacze w jego ramionach, bierze on głęboki wdech i jak najdłużej wydaje z siebie niski, pełny, przeciągły dźwięk: „Oooommmmm”.

Świeżo upieczony tatuś podzielił się nagraniami zarówno na swoim Instagramie, jak i Facebook’u, gdzie filmik obejrzany został już miliony razy, a o jego sposobie rozpisują się media na całym świecie. Czyżby każdy miał ten sam problem – jak uspokoić płaczącego wniebogłosy malucha?

„Niezwykły” i „genialny” to najczęstsze z komentarzy pojawiających się w social mediach. Co więcej, znajdują się już naśladowcy i naśladowczynie Daniela. Jedna z kobiet napisała: „Wypróbowałam to z moim siedmiomiesięcznym dzieckiem i działa! Nie wierzę, że czekałam tak długo. Wielkie dzięki, że się tym podzieliłeś”. Poznajcie nowego bohatera wszystkich rodziców!

Źródło: „Huffington Post” / Facebook Daniel Eisenman

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.