Przejdź do treści

PIS będzie karał miasta za dofinansowanie in vitro?

Czy posłowie przykładają sie do pracy?

„Rząd dostanie możliwość karania samorządów za in vitro?”!!! – alarmuje Bartosz Arłukowicz, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, poseł PO.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy to oznacza, że minister Konstanty Radziwiłł z rządu PiS toruje sobie drogę do blokowania programów in vitro w miastach, które chcą lub już finansują tę metodę leczenia niepłodności?

PiS przygotował nowy projekt ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych oraz odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Projekt został zaakceptowany przez Radę Ministrów w lipcu 2017 roku a we wrześniu 2017 przeszedł przez wspólną Komisję Zdrowia i Finansów Publicznych, gdzie odbyło się pierwsze czytanie ustawy.

Posłowie PO – Monika Wielichowska i Bartosz Arłukowicz alarmują, w mediach społecznościowych, że PiS wprowadza przepisy, które pozwolą karać samorządy za finansowanie in vitro.

 

Arłukowicz

Źródło: Screen/twitter/Bartosz Arłukowicz

Nowa ustawa zwiększa kompetencje ministra zdrowia?

Opinia podległej ministrowi Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji będzie teraz wiążąca. Jeśli negatywnie oceni finansowanie in vitro, samorządy nie będą mogły dofinansować leczenia – pod groźbą kary finansowej. Do tej pory opinia prezesa Agencji nie była wiążąca. Nawet gdy była negatywna, samorządy mogły uruchamiać programy polityki zdrowotnej.

Ostrzeżenia Arłukowicza oparte są na przekonaniu, że ministerstwo jest w stanie wywrzeć presję na Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Prezes Agencji wybierany jest w konkursie na pięcioletnią kadencję. Konkurs ogłasza minister zdrowia. Do tej pory opinie Agencji o programach in vitro były zawsze pozytywne, nawet gdy programy w miastach budziły wątpliwości wojewodów czy prawicowych radnych.
Programem, który otrzymał negatywną opinię, a mimo to został wprowadzony – był za to program leczenia niepłodności metodą naprotechnologii w woj. mazowieckim.

Miasta za i przeciw in vitro

In vitro jest obecnie refundowane z budżetu miasta w Częstochowie i Łodzi, a także Gdańsku, Poznaniu, Bydgoszczy i Warszawie. Do miast dołączyć chcą również: Zielona Góra, Grudziądz, Szczecinek, które podjęły już uchwały w sprawie dofinansowania in vitro. A może teraz miasta pójdą w ślady Płocka, gdzie dofinansowanie na in vitro zostanie sfinansowane z budżetu obywatelskiego?

Zdaniem łódzkiego radnego, to nie pierwsze podejście do zmiany tej ustawy.
– Próby ingerencji ze strony ministra zdrowia były już znacznie wcześniej, ale udało się je zatrzymać – mówi Adam Wieczorek, radny z Łodzi. – Moim zdaniem tak skrajna centralizacja władzy i próba ingerencji w finanse samorządów jest bardzo niebezpieczna i niesprawiedliwa. Jeśli rząd z jakiś powodów – ideologicznych – wycofał program in vitro w skali kraju, to nie powinien  ograniczać tego samego groźbą władzy lokalnej. Nas  – podobnie – jak rząd wybrało społeczeństwo,  które oczekuje od nas realizacji programów, także w kwestii in vitro.

Będzie protest?

Poseł PO wzywa do protestu kobiety, które brały dział w demonstracjach rok temu przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji, by teraz również zabrały publicznie głos w sprawie dofinansowania z budżetu miast in vitro. Wtedy udało się zablokować kontrowersyjny projekt. Czy uda się i tym razem? Ogólnopolski Strajk Kobiet planowany jest na wtorek, 3 października. Czy zapisy w nowelizowanej ustawie sprawią, że obrońców metody in vitro przybędzie na wtorkowych demonstracjach?

Źródło: Oko.press, natemat.pl, tokfm.

POLECAMY:

Dofinansowanie in vitro z budżetu miasta – Zielona Góra ma już projekt

Dofinansowanie in vitro z pieniędzy samorządu – Grudziądz ma drugie podejście

Tu do nabycia Najnowszy Numer Magazynu Chcemy Być Rodzicami

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Faza folikularna – jak przebiega i przygotowuje organizm do ciąży?

Kobieta wśród drzew. W ręku trzyma hula hop. Ilustracja do tekstu: Faza folikularna, cykl miesiączkowy
Fot.: Timothy Paul Smith /Unsplash.com

Na cykl miesiączkowy składa się szereg procesów zachodzących w organizmie kobiety, które powtarzają się regularnie każdego miesiąca. Pierwszy etap, zwany fazą folikularną, trwa 12-14 dni i jest kluczowy w przygotowaniach do ciąży. Jakie zmiany wówczas zachodzą i w jaki sposób wpływają na możliwości prokreacyjne kobiety? Przeczytaj!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Faza folikularna – kiedy występuje?

Faza folikularna jest pierwszym etapem każdego cyklu miesiączkowego. Rozpoczyna się w pierwszym dniu krwawienia miesiączkowego, a kończy wraz z wystąpieniem owulacji. W czasie jej trwania w organizmie kobiety zachodzi wiele istotnych zmian hormonalnych.

ZOBACZ TAKŻE: Cykl miesiączkowy – czy wiesz, jak przebiega?

Faza folikularna a zapłodnienie i ciąża

We wczesnej fazie folikularnej, pod wpływem estrogenów, dochodzi do przemian struktury błony wyścielającej ścianę macicy. W trakcie menstruacji endometrium ulega złuszczeniu, a w kolejnych dniach – stopniowej przebudowie, dzięki której możliwe jest stworzenie właściwego środowiska do przyjęcia zarodka i rozwoju ciąży. Początkowo proces zgrubienia błony obejmuje nabłonek gruczołowy, a w kolejnych dniach – także głębsze warstwy.

W fazie folikularnej niezwykle ważną funkcję pełni hormon folikulotropowyFSH. Jego rola polega na pobudzaniu pęcherzyków Graafa do wzrostu. Cykl dojrzewania (z jednoczesnym wydzielaniem estradiolu) przechodzi kilka pęcherzyków jednocześnie, ale około szóstego dnia cyklu wyłania się pęcherzyk dominujący.

Wraz z przedostaniem się estrogenów do krwioobiegu i przysadki mózgowej, obniża się stężenie poziomu FSH. Tym samym pęka tylko jeden pęcherzyk Graafa, uwalniając jedną komórkę jajowąFaza folikularna wówczas się kończy, a zaczyna – owulacja. Po niej cykl miesiączkowy wkracza w kolejny etap: fazę lutealną. Jeśli nie nastąpi zapłodnienie, trwa ona do pierwszego dnia miesiączki.

CZYTAJ TEŻ: Zespół LUF, czyli gdy pęcherzyk nie pęka. Czym jest i jak go leczyć?

Warto wiedzieć, że poziom estrogenów wpływa również na obraz śluzu szyjkowego. Pod koniec fazy folikularnej staje się on rozciągliwy i mniej lepki, co szczególnie sprzyja zapłodnieniu.

Skrócona faza folikularna a zaburzenia owulacji

Zgodnie z powszechna opinią, prawidłowy cykl miesiączkowy trwa 28 dni. W rzeczywistości czas jego trwania jest różny u różnych kobiet i mieści się w znacznie szerszym przedziale: 24-35 dni. Jednak gdy regularny dotąd cykl ulega skróceniu, warto skonsultować się z lekarzem.

U kobiet po 30. roku życia krótkie cykle mogą zwiastować wygasanie czynności jajników, a skrócona faza folikularna nierzadko wskazuje na zaburzenia owulacji.

Faza folikularna – wyniki badań

Przyjmuje się, że prawidłowe wartości hormonów płciowych w fazie folikularnej to:

  • FSH: 2,5-10,2 mU/ml;
  • LH: 1,4 – 9,6 mlU/ml;
  • estradiol: 19,5-144,2 pg/ml;
  • inhibina B: 45-120 pg/ml (wczesna faza folikularna); 30-90 pg/ml (późna faza folikularna).

W różnych laboratoriach ustala się różne zakresy wartości referencyjnych, dlatego ważne jest, by uzyskane wyniki badań hormonalnych skonsultować z lekarzem.

Źródło: poradnikzdrowie.pl, novum.com.pl, gazeta.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Co wpływa na twoje hormony? Te przedmioty stosujesz na co dzień!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Skandaliczny „żart” lekarza. Miał powiedzieć ciężarnej, że płód obumarł. Szpital zaprzecza

Czarno-białe zdjęcie kobiety w ciąży, która trzyma w rękach wynik USG
Fot.: Edward Cisneros /Unsplash.com

Chorująca na epilepsję ciężarna kobieta trafiła do szpitala ze skurczami i bólami brzucha, które stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla płodu. Lekarz przyjmujący pacjentkę wykonał badanie i zamiast niezwłocznie poinformować ją o wyniku, pozwolił sobie na makabryczny żart, który mógł doprowadzić do tragedii.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Skandaliczna sytuacja, którą nagłośniły media, miała miejsce w szpitalu powiatowym w Bytowie. Pacjentka w 6. miesiącu ciąży zgłosiła się tam w środku nocy z bólem brzucha i skurczami. Z uwagi na epilepsję, z którą zmaga się od lat, jej ciąża od początku była zagrożona, dlatego każde pogorszenie stanu zdrowia wymagało pilnej wizyty lekarskiej.

CZYTAJ TEŻ: Położna na medal. Jaka powinna być i czym się wyróżniać?

Lekarz powiedział pacjentce, że płód obumarł. „Żartowałem”

Ginekolog, który przyjął kobietę z niepokojącymi objawami, po wykonanym badaniu ultrasonograficznym miał powiedzieć: „Płód jest obumarły”. Po chwili – zgodnie z relacją pacjentki – dodał z uśmiechem: „Żartowałem” – i włączył pacjentce dźwięk bicia serca dziecka.

Zszokowana kobieta wypisała się ze szpitala na własną odpowiedzialność i złożyła oficjalną skargę do władz szpitala.

– Nawet dla zdrowej kobiety taki „żart” byłby co najmniej nie na miejscu. Od początku ciąży mam świadomość, że jest ona zagrożona, a stres wywołany niewybrednym żartem doktora mógł spowodować u mnie napad padaczkowy, który to z kolei mógł się dla mnie skończyć tragicznie – zaznaczyła p. Kamila w rozmowie z „Głosem Pomorza”.

Po tym wstrząsającym wydarzeniu pacjentka postanowiła rodzić w innej placówce.

Bytowski szpital zaznacza, że sprawa jest wyjaśniana (patrz: oficjalne oświadczenie poniżej). Szczegółowej analizy szpitalnych wydarzeń oczekuje też starosta bytowski.

 


Oświadczenie prezes Zarządu Szpitala Powiatu Bytowskiego Sp. z o.o. Beaty Ładyszkowskiej:

Z uwagi na dobro pacjentki oraz dobre imię szpitala, po zamieszczeniu na profilu Hejted Bytow postu o sposobie przyjęcia pacjentki przez lekarza Szpitala Powiatu Bytowskiego Sp. z o.o. oraz po złożeniu przez pacjentkę oficjalnej skargi, Zarząd Szpitala przeprowadził postępowanie wyjaśniające, w trakcie którego zbadano dokumentacje medyczną oraz przesłuchano pracowników szpitala, którzy obsługiwali pacjentkę.

Zabrany materiał przeczy faktom opisanym w poście i skardze. W dokumentacji medycznej zaznaczono, że pacjentka od początku wizyty zarówno położnym jak i lekarzowi, deklarowała że nie planuje pozostać w szpitalu. Ustalono też, że pacjentka odczuwała bóle przed przyjściem do szpitala, a nie w trakcie pobytu jak to opisano w skardze.

Przeprowadzone za pomocą aparatury medycznej badania wykazały prawidłową pracę serca dziecka i taką informację przekazano przyszłej mamie. Po ostatecznej deklaracji o opuszczeniu szpitala – wbrew zaleceniom lekarza, pacjentce zapisano leki i zalecono wizytę kontrolną u lekarza prowadzącego. Z dokumentacji medycznej wynika, że badanie zostało przeprowadzone profesjonalnie, z najwyższą starannością oraz dbałością o zdrowie pacjentki i dziecka.

Lekarz stanowczo i konsekwentnie zaprzecza, że wypowiedział przypisane mu słowa.

Zdaniem Zarządu Spółki, lekarz badający pacjentkę to osoba o wysokiej kulturze osobistej, ciesząca się uznaniem pacjentek i współpracowników. Przebieg jego dotychczasowej pracy w szpitalu w Bytowie nie daje podstaw do przypuszczeń, bez jednoznacznych dowodów, aby mógł się on zachować w sposób opisany w poście.

Dotychczas nie było żadnych skarg dotyczących sposobu odnoszenia się tego lekarza do pacjentek.

Komunikacja z pacjentami jest dla dyrekcji istotna dlatego w celu stałego podnoszenia jakości świadczonych usług,  personel szpitala jest szkolony z zakresu praw pacjenta i budowania dobrych relacji lekarz – pacjent.

Bardzo zależy nam na wyjaśnianiu wszystkich drażliwych sytuacji, mogących powodować dyskomfort naszych pacjentów, dlatego ważne są dla nas rzeczowe informacje zwrotne od nich otrzymywane.


Źródło: „Głos Pomorza”, „Gazeta Wyborcza”, „Hejted Bytow”

POLECAMY RÓWNIEŻ: Przywiązywanie do łóżka, groźby i wyzwiska. Ujawniono szokujące nadużycia na polskich porodówkach

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Cięcie cesarskie z obawy przed sporem sądowym? Zobacz, czego boją się lekarze

cięcie cesarskie z obawy przed sporem sądowym
fot. Pixabay

Jak wynika z najnowszych badań, niemal 70 proc. lekarzy przeprowadzających cesarskie cięcie może podejmować decyzję o operacji z obawy przed sporem sądowym.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Choć porody naturalne są bezpieczniejsze dla kobiety i dziecka oraz niosą mniejsze ryzyko powikłań,  cesarskie cięcie cieszy się dużym powodzeniem zarówno wśród pacjentek, jak i personelu medycznego.

Eksperci podkreślają jednak potrzebę przyjrzenia się powodom, dla których lekarze tak często wykonują tego typu operację, często bez żadnych uzasadnionych z medycznego punktu widzenia przesłanek.

Zobacz także: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film!

Cięcie cesarskie z obawy przed sporem sądowym

Badania na ten temat przeprowadzono na Trinity College w Dublinie. Naukowcy prześledzili 34 badania na temat podejścia lekarzy i położnych do cesarskiego cięcia w 20 krajach. Zgodnie z danymi z Irlandii i Wielkiej Brytanii, strach przed konsekwencjami prawnymi był w przypadku 67 proc. lekarzy powodem, dla którego wykonywali cesarskie cięcie. Obawy te wiązały się z komplikacjami, które mogły się wydarzyć podczas porodu siłami natury.

Jako inne powody wykonania operacji personel medyczny wymieniał swoje osobiste poglądy, wysokie ich zdaniem ryzyko, jakie niesie poród naturalny i postrzeganie cesarskiego cięcia jako bezpiecznej i pewnej opcji, która pozwala uniknąć ryzyka wystąpienia nietrzymania moczu lub wypadanie pochwy po zwykłym porodzie.

Wykazano, że płeć, wiek, doświadczenie zawodowe personelu oraz wyposażenie szpitala nie miały tu znaczenia. Naukowcy wysnuli również wniosek, że możliwość kontroli porodu to atrakcyjna opcja dla lekarzy, którzy w przeciwnym razie musieliby czekać długie godziny na poród naturalny.

Zobacz także: Cesarskie cięcie a otyłość u dzieci. Zobacz, co mówią badania

„To poważny problem”

– Na całym świecie rośnie liczba przeprowadzanych cesarskich cięć zwłaszcza u kobiet, które rodzą po raz pierwszy. To poważny problem, ponieważ poród siłami natury jest bezpieczniejszy i wiąże się z mniejszym ryzykiem wystąpienia komplikacji – mówi Sunita Panda, autorka badań.

– To badanie daje odpowiedź na pytanie, dlaczego zjawisko wciąż się rozrasta. Z naszych analiz wynika, że główny wpływ ma tu obawa przed sporem wynikającym o decyzji lekarzy – oznajmiła Sunita Panda.

W swojej pracy Panda wykorzystała 34 badania z udziałem ponad dziewięciu tysięcy lekarzy i położnych w latach 1992-2016. Jej odkrycia opublikowano w czasie PLOS ONE.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Medical Press

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Opublikowano nowe zalecenia w diagnostyce i leczeniu PCOS

Zdjęcie kobiety, na niej grafika przedstawiająca żeński układ rozrodczy /Ilustracja do tekstu: Nowe zalecenia w diagnostyce i leczeniu PCOS (2018)
Fot.: Fotolia.pl

Usystematyzowanie wiedzy, ustalenie priorytetów klinicznych i zapewnienie optymalnej opieki nad pacjentką z zespołem policystycznych jajników – to wszystko (i znacznie więcej) zawarto w najnowszych rekomendacjach dotyczących diagnostyki i leczenia PCOS. Przewodnik, zaprezentowany podczas lipcowego zjazdu ESHRE, jest efektem wieloletniej pracy setek specjalistów z całego świata.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

PCOS to schorzenie, które dotyka 8–13% kobiet w wieku reprodukcyjnym. Wśród objawów, z którymi zmagają się pacjentki, znajdują się zaburzenia płodności (nieregularne cykle miesiączkowe, hirsutyzm, niepłodność i powikłania ciąży), metabolizmu (insulinooporność, zespół metaboliczny, stan przedcukrzycowy, cukrzyca typu 2, czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego), a także zdrowia psychicznego (zaburzenia lękowe, depresja i brak akceptacji własnego ciała). Jak zauważyli eksperci, dotychczas stosowane kryteria diagnostyki i leczenia PCOS były niespójne i zawierały dużo istotnych luk. M.in. z tego powodu aż 70% chorych nie otrzymuje odpowiednio wczesnej diagnozy.

PRZECZYTAJ TEŻ: Insulinooporność a starania o dziecko

Nowe zalecenia w diagnostyce i leczeniu PCOS

Nowy przewodnik zawiera międzynarodowe wytyczne w zakresie diagnozowania i leczenia zespołu policystycznych jajników (PCOS). Oparto je na wielodyscyplinarnych ekspertyzach klinicznych, najlepszych dostępnych dowodach medycznych oraz preferencjach pacjentek. Adresowana m.in. do pracowników służby zdrowia publikacja ma pomóc ujednolicić standardy diagnostyczne i zapewnić najlepszą możliwą opiekę nad chorymi na PCOS.

W przygotowaniu końcowych zaleceń wzięło udział aż 3000 tysiące osób: interdyscyplinarni eksperci (m.in. z European Society of Human Reproduction and Embryology oraz American Society of Reproductive Medicine), organizacje pacjenckie i same pacjentki. Sformułowane zalecenia mają stworzyć fundament diagnostyki i leczenia PCOS.

ZOBACZ TAKŻE: Masz nadwagę lub palisz? Sprawdź, jaki ma to związek z PCOS u twojej córki!

Diagnoza PCOS – w oparciu o wykryte zaburzenia

W przewodniku znalazły się m.in. rekomendowane kryteria rozpoznania zespołu policystycznych jajników u osób dorosłych i nastolatek. Jednym z najważniejszych ich punktów jest zalecenie, by podczas diagnostyki PCOS koncentrować się na objawach (hiperandrogenizm i zaburzenia owulacji), przy jednoczesnym ograniczeniu wskazań do badania USG. Jeśli jednak jest ono wskazane, diagnozę PCOS potwierdza się, wykrywszy ponad 20 pęcherzyków w jednym jajniku.

Specjaliści podkreślają też, by w przypadku kobiet, u których nie upłynęło jeszcze 8 lat od wystąpienia pierwszej miesiączki, nie opierać diagnostyki PCOS na wyniku badania USG. W tym okresie życia jajniki wielopęcherzykowe występują stosunkowo często – zauważają lekarze.

CZYTAJ TEŻ: Naukowcy odkryli przyczynę PCOS. Szykuje się radykalna zmiana w podejściu do terapii!

Leczenie PCOS – antykoncepcja, metformina i letrozol

Specjaliści, których wspólne analizy zaowocowały powstaniem przewodnika, rekomendują, by leczenie PCOS było w równym stopniu oparte na redukcji wielu zaburzeń: zdrowia reprodukcyjnego, metabolizmu i problemów psychologicznych. Zgodnie z rekomendacjami, szczególny nacisk należy położyć na przeciwdziałanie nadwadze, która przyczynia się do intensyfikacji symptomów PCOS, i zmianę diety.

Leczenie doustnymi środkami antykoncepcyjnymi w niskiej dawce jest zalecane w terapii zaburzeń miesiączkowania, metformina zaś – w leczeniu zaburzeń metabolicznych. Letrozol rekomenduje się jako lek pierwszego rzutu w terapii niepłodności wynikającej z PCOS.

200-stronicowy przewodnik dotyczący diagnostyki i leczenia PCOS jest dostępny online. Publikację można pobrać pod tym adresem (PDF, jęz. angielski).

Źródło: monash.edu, fertstert.org

POLECAMY RÓWNIEŻ: PCOS a starania o dziecko. Kiedy zgłosić się do lekarza?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.