Przejdź do treści

Pierwsze udane in vitro – Louise Joy Brown

pierwsze dziecko z in vitro

Równo 38. lat temu w Wielkiej Brytanii angielscy lekarze dokonali peirwszego udanego zapłodnienia pozaustrojowego. Dzięki pienioreskiemu zabiegowi in vitro urodziła się Louise Joy Brown. Do dziś dzięki tej metodzie na świat przyszło ok. 3 mln dzieci

Pierwsze poczęcie w wyniku zastosowania in vitro miało miejsce w 1973 roku. Ciąża trwała jednak tylko kilka dni. Sukces – pierwsze dziecko z in vitro – przyszedł dopiero kilka lat później, gdy skorzystano z metody IVF, polegającej na połączeniu komórki jajowej i plemnika w warunkach laboratoryjnych, poza żeńskim układem rozrodczym.

Louise Brown

Brytyjscy lekarze – Robert Edwards oraz Patrick Steptoe przeprowadzili zabieg zapłodnienia komórki jajowej matki Louise. Stało się to dokładnie 10 listopada 1977 roku. A niecałe 9 miesięcy później w Oldham za pomocą cesarskiego cięcia przyszła na świat Louise, w dniu 25 lipca 1978 roku.

Louise Brown znana z tego, że się urodziła. Pierwsze dziecko z in vitro

Za rok będzie świętować 40 urodziny i przez ten czas na świecie dzięki in vitro urodziło się ponad 6 milionów dzieciRobert Edwards – twórca metody zapłodnienia pozaustrojowego został Laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny w 2010 roku.

 

Niemal równe 9 lat po angielskim in vitro, które było pierwszym udanym na świecie podobny przełom dokonał się w polskiej medycynie. 12 listopada 1987 roku na świat przyszła Magdalena Kołodziej, pierwsza Polka urodzona dzięki rodzimemu IVF.

Wywiad z Magdą Kołodziej przeczytasz TUTAJ

Tagi:

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

In vitro – 9 rzeczy, których prawdopodobnie o nim nie wiesz

Artificial insemination or in-vitro fertilization of an egg cell,ovum or zygote

Wydaje ci się, że o in vitro wiesz już wszystko? Założymy się, że z pewnych rzeczach nie zdawałaś sobie sprawy.

Jak to właściwie działa

IVF to żmudny proces, obejmujący przyjmowanie wielu leków w tabletkach, zastrzykach czy globulkach. Wszystko, by stymulować jajniki do wytworzenia więcej niż jednej komórki jajowej – którą zwykle wytwarza w danym cyklu menstruacyjnym.

Kilka tygodni od rozpoczęcia kuracji kobieta jest poddana drobnemu zabiegowi punkcji jajników w celu pobrania jajeczka lub jajeczek. Dzieje się to za pośrednictwem bardzo cienkiej igły wprowadzonej do pochwy wraz z głowicą USG. Trwa to mniej więcej 15, maksymalnie 30 minut. Komórka bądź komórki trafiają do laboratorium, gdzie zostaną zapłodnione, później przeistoczą się w zarodek.

IVF nie daje żadnej gwarancji sukcesu

Czas w przypadku kobiet pragnących dziecko nie działa na ich korzyść. Powszechnie wiadomo, że im wcześniej rozpocznie się planowanie ciąży, tym większe szanse na zajście w nią.

W 40% przypadków dziecko po 1 transferze zarodka urodzi kobieta przed 35. rokiem życia. Kiedy przekroczy ten próg, prawdopodobieństwo szczęśliwych narodzin spada do 31%. Przed czterdziestką i chwilę po jej przekroczeniu 1 na 5 procedur kończy się sukcesem. 11% szans mają panie w wieku 40–42 lata, mniej niż 5% – te, które zbliżają się do 43. roku życia.
IVF jest naprawdę drogie

Po zakończeniu rządowego programu wspierania leczenia niepłodności wraca temat wysokiej ceny za możliwość bycia rodzicem. Dziecko „z probówki” nie jest zachcianką, decydując się na in vitro, trzeba brać pod uwagę koszty, idące w dziesiątki tysięcy złotych. Oczywiście cena cenie nierówna, ale trzeba przygotować się, że nigdzie nie będzie tanio.

Wyjściem może być wyjazd za granicę – niekoniecznie setki kilometrów dalej. Kliniki w Czechach i na Białorusi czekają na polskich klientów z otwartymi ramionami (o czym pisaliśmy w poprzednich numerach).

Masz mniej jajeczek, niż ci się wydaje…

Zapewne wiesz, że przed urodzeniem masz już określoną liczbę komórek jajowych. Nazywa się to rezerwą jajnikową. Część z nich, ok. 700 tys. do nawet 2 mln, ulega zwyrodnieniu już na etapie życia płodowego. W jajniku dojrzałej kobiety występuje ich mniej więcej 40 tys., są one uwalniane w każdym cyklu aż do menopauzy.

…i możliwe, że ich nie wykorzystasz

Im kobieta jest starsza, tym mniej ma zdrowych jajeczek. Po 40. roku życia lekarz może zasugerować skorzystanie z komórek dawczyni. Podkreśla się, że wszystko zależy od stanu zdrowia przyszłej matki, ale jeśli jajniki lub/i komórki nie odpowiadają na stymulację, dobrze zastanowić się nad zewnętrznym wsparciem dawczyni.

Komplikacje i efekty uboczne czasem się zdarzają

Nawet najprostsza procedura niesie za sobą ryzyko, np. igła może trafić nie tam, gdzie powinna. To rzadkie zjawisko, ale nie da się go całkowicie wykluczyć. Tak samo jak tego, co przyniosą dni „po”. Zdarza się choćby, że stymulacja jajników podnosząc poziom estrogenów, spowoduje zakrzepicę. Relatywnie często występuje również zespół hiperstymulacji jajników, który najczęściej jest niegroźny i samoograniczający, jednak zdarzały się przypadki śmiertelne. Lepiej mieć tego świadomość, nawet jeśli ryzyko jest bliskie zeru.

(Raczej) nie licz na bliźniaki

Czasy, kiedy mówiono, że zapłodnienie in vitro to prosta droga do ciąży bliźniaczej, chyba są już za nami. Jeśli przełożyć doświadczenia Amerykanów na polskie warunki, można zakładać, że kobiety po IVF mają niewiele ponad 3% szans na urodzenie bliźniąt, a 0,1%, by mieć trojaczki (za: cdc.gov/nchs/fastats/multiple). Liczba ciąż mnogich po IVF wciąż spada, gdyż coraz częściej stosuje się transfer pojedyńczego zarodka.

Po in vitro rośnie ryzyko depresji poporodowej
Dwa lata temu Duńczycy odkryli, że kobiety rodzące dziecko dzięki in vitro lub innym metodom zapłodnienia pozaustrojowego pięciokrotnie częściej zapadają na depresję niż… kiedy owo zapłodnienie nie kończy się porodem. Może to wynikać z kolizji oczekiwań pacjentki wobec wyczekanego dziecka, a rzeczywistością.
Dziecko z in vitro – koniec z niezdrowymi przyjemnościami

Zarodki nie lubią tego, do czego przyszła mama przyzwyczaiła swoje ciało. Każda używka mająca związek z toksynami musi iść w odstawkę na czas leczenia i ciąży. Konsekwencjami braku zahamowań mogą być poronienie i jeszcze większe problemy z płodnością. Zamiast papierosa czy alkoholu radzi się… uprawiać seks – gdyż to na nim najbardziej zyskuje dziecko.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Sport i in vitro – czy przed i po transferze zarodków można ćwiczyć?

czy przed i po transferze zarodków można ćwiczyć

Proces, który wiąże się z zapłodnieniem metodą in vitro, składa się z kilku etapów. Jednym z ostatnich jest transfer zarodków. Warto wspomóc w tym czasie pracę swojego organizmu. Postanowiliśmy przyjrzeć się wysiłkowi fizycznemu i teoretycznie korzystnych dla nas ćwiczeniom – czy także w okresie około transferowym są wskazane?

Czy w trakcie / po transferze zarodków można ćwiczyć? Czy jest to bezpieczne? 

Po transferze zaleca się spoczynkowy tryb życia, z tego względu należy wyłączyć aktywność sportową i ćwiczenia fizyczne – odpowiedziała nam dr n.med. Patrycja Sodowska, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach.

Warto jednak pamiętać, że wskazówki te dotyczą głównie pierwszego-dwóch tygodni po transferze. Wiąże się to między innymi z podwyższoną temperaturą ciała, którą powoduje wysiłek fizyczny. Może negatywnie wpłynąć to na implantację zarodka. Pamiętajmy też, że szczególnie niewskazana jest w tym czasie jedna z bardziej popularnych aktywności – basen.

Co więcej, intensywne ćwiczenia mogą wprowadzać organizm w stan stresu i podwyższać poziom hormonów odpowiedzialnych właśnie za niego. Nie jest to korzystne w okresie około transferowym.

Sport to zdrowie

Generalnie umiarkowany sport jest jednak polecany na każdym innym etapie starań o dziecko. Przygotowuje ciało zarówno do ciąży, jak i późniejszego wysiłku związanego z dbaniem o maluszka.Wcale nie musi być to wysiłek bardzo intensywny – ma sprawiać przyjemność, a przy tym poprawić ogólną sprawność. Ma także zwiększyć wydolność organizmu oraz przygotować na zmiany, jakie niesie ze sobą ciąża. Trening taki ma także za zadanie przygotować kobietę do ogromnego wysiłku, jakim jest poród” – mówiła w rozmowie z nami Patrycja Glińska – położna, instruktorka fitness, trenerka kobiet w ciąży i po porodzie >>KLIK<<.

Warto o siebie dbać, a sport jest niewątpliwie jednym z elementów zdrowego stylu życia. Co ważne, wpływa korzystnie zarówno na zdrowie fizyczne, m.in. prawidłowy przepływ krwi w organizmie, ale pomaga wspierać także jakość zdrowia psychicznego (endorfiny!). Oba te czynniki są niezwykle ważne w czasie starań o dziecko.

Zobacz też:

Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

Urodowe znaki zapytania – czy przed i po transferze można farbować włosy?

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Akupunktura – czy można ją stosować przed i po transferze zarodków?

Współżycie przed i po transferze zarodków – co na to lekarz?

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Sukces programu in vitro w Łodzi. Wyniki przekroczyły oczekiwania

In vitro w Łodzi
Fotolia

W wyniku wsparcia z miejskiego programu dofinansowania in vitro od czerwca ubiegłego roku urodziło się w Łodzi 22 dzieci, a 88 kobiet zaszło w ciążę. Na dopłaty do procedur wspomaganego rozrodu Łódź ma wydawać co roku 1 mln zł.

Wskaźnik skuteczności zapłodnienia w programie w tym mieście wyniósł 41 proc., podczas gdy normy Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące skuteczności tej metody wynoszą średnio 20-40 proc.

W wyliczaniu wskaźnika skuteczności programu bierze się pod uwagę liczbę udzielonych procedur w stosunku do liczby kobiet, które zaszły w ciążę. W Łodzi na 215 procedur było 88 ciąż, a to dokładnie 40,93 procent.

Wyniki przekroczyły założenia programu in vitro

Przewodniczący komisji zdrowia w łódzkiej radzie miejskiej Adam Wieczorek zauważył, że wyniki znacząco przekroczyły nawet założenia programu in vitro, które przygotował jeden z najlepszych specjalistów w dziedzinie technik wspomaganego rozrodu. Według tych założeń skuteczność programu in vitro miała wynosić 25 procent.

Normy WHO, dotyczące skuteczności procedury in vitro, kształtują się od 20 do 40 proc. i jest to wskaźnik dotyczący skuteczności zapłodnienia. U nas wskaźnik ten wynosi 41 proc., podczas gdy nawet w założeniach naszego programu przygotowanych przez jednego z najlepszych w kraju specjalistów w dziedzinie technik wspomaganego rozrodu przyjęliśmy, że jego skuteczność będzie wynosiła 25 proc. To wielki sukces – zaznaczył Adam Wieczorek.

W ramach programu można uzyskać dofinansowanie do procedury zamrożenia komórek rozrodczych. Stosuje się ją, gdy kobieta lub mężczyzna choruje na nowotwór i musi przejść terapię onkologiczną, która grozi w przyszłości utratą płodności. Zamrożone komórki można wykorzystać po powrocie do zdrowia.

In vitro kontra metody naturalne

Pozostaje zapytać, co na to zwolennicy naprotechnologii, opartej na naturalnych metodach planowania rodziny? Twierdzą od dawna, że jest skuteczniejsza od in vitro. Jedyne polskie badania dotyczące skuteczności tej metody opracował dr Maciej Barczentowicz w Lublinie. Według nich, odsetek par, które doczekały się narodzin żywego dziecka to blisko 20,2 procent. Próba statystyczna to 847 przypadków małżeństw, które zgłosiły się do kliniki Barczentowicza w latach 2008-2010.

Zobacz także:

Kolejne miasto dofinansuje leczenie niepłodności metodą in vitro. Zobacz, które…

In vitro – 9 rzeczy, których prawdopodobnie o nim nie wiesz

Czy metoda in vitro jest skuteczna i bezpieczna?

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

dawca nasienia
Youtube - Inside Edition

Michael Rubino dawca nasienia ze Stanów Zjednoczonych nie chciał dłużej być anonimowy i ujawnił swoje dane. Dzięki tej decyzji miał okazję poznać swoich potomków, którzy zdecydowali się przyjechać na spotkanie z „tatą”. Dla większości z nich było to pierwsze spotkanie z biologicznym ojcem.

Dawca nasienia ujawnił swoją tożsamość

Rubino to artysta, który w wieku 30 lat zdecydował się na na dawstwo nasienia.  Jak mówi, podjął taką decyzję, ponieważ chciał pomóc bezdzietnym rodzinom. Zdecydowana większość dawców pozostaje anonimowa, jednak Michael zdecydował inaczej. Postanowił ujawnić swoją tożsamość i był gotowy na kontakt ze swoimi „dzieciakami”. Wkrótce zaczęły napływać listy, a Michael z radością na nie odpowiadał.

Dzieci Rubino są w wieku od 16 do 21 lat, jednak mężczyzna nie wychowywał żadnego z nich. – Kiedy byłem dawcą, oczekiwałem, że jeżeli będę miał szczęście, spotkam się z dwójką albo trójką z nich – powiedział w rozmowie z  Inside Edition. Nie spodziewał się jednak, że pozna aż 19 swoich potomków!

Po wymianie listów nadeszła bowiem kolej na spotkanie, na które przybyło 19 osób spłodzonych dzięki nasieniu Michaela. Wszystkie dzieci były niezwykle podekscytowane wizją ujrzenia osoby, dzięki której znalazły się na świecie. Przebieg wizyty śledziły kamery, a film z tego wydarzenia można obejrzeć na YouTube.

Pokochałem ich wszystkich od pierwszego spotkania – ujawnił Michael.

Po spotkaniu ogromna „rodzina” zauważyła u siebie szereg podobieństw, takich jak np. energiczna osobowość. Okazało się też, że aż 11 dzieci ma niebieskie oczy, tak jak ich biologiczny ojciec.

Zobacz także:

Stres oksydacyjny źle wpływa na męską płodność. Zobacz dlaczego!

Palenie marihuany ma wpływ na jakość nasienia!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Inside Edition

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.