Przejdź do treści

Patologii nie wolno promować

„Przede wszystkim in vitro nie jest leczeniem, więc ustawa nie powinna funkcjonować pod obecną nazwą i w zakresie mówienia o służbie zdrowia. In vitro nie powinno być w żaden sposób finansowane przez państwo, ponieważ nie jest procedurą lekarską.” – z Tomaszem Sommerem, rzecznikiem partii KORWIN rozmawialiśmy o in vitro, polityce prorodzinnej i adopcji.

Jaki macie pomysł na politykę prorodzinną?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tomasz Sommer, rzecznik partii KORWIN: Partia KORWIN to partia wolnościowa, tym samym jest najbardziej prorodzinną partią, która obecnie funkcjonuje na scenie politycznej. Pomysł na politykę prorodzinną mamy bardzo prosty – nie wolno przeszkadzać rodzinom. Państwo nie może zabierać, poprzez duże opodatkowanie rodzinom pieniędzy. Powinny one móc same dysponować swoimi funduszami. Obniżenie podatków o ok. 80 proc., które wg nas jest możliwe, spowoduje, że średnio dwukrotnie wzrosną dochody rodzin. Nie chcemy podejmować decyzji za ludzi, zależy nam, aby więcej zarabiali – jeżeli będą chcieli wydadzą te pieniądze na rodziny.

Pomysł na politykę prorodzinną mamy bardzo prosty – nie wolno przeszkadzać rodzinom.

To jest trochę ogólny pomysł.

Przeciwnie, to bardzo konkretny pomysł. Mówi się o 1 tys. becikowego, Pan Duda obiecuje przekazać 500 zł. na każde dziecko. Mamy lepszy pomysł – jeśli ktoś zarabia 4 tys. zł to dostanie 7,2 tys. Takie rozwiązanie przyniesie lawinowy skok dochodów dla rodzin. To nasza odpowiedź na niż demograficzny.

A czy zamierzacie w szczególny sposób bonifikować rodzinę jako podstawową komórkę społeczną?

Przede wszystkim nie chcemy nikogo dyskryminować. Ludziom, którzy z wyboru nie posiadają rodziny przysługuje takie samo prawo do  ulg, jak tym, którzy jej nie mają. Jednak społeczeństwo z oczywistych przyczyn naturalnie organizuje się w rodziny. W tym aspekcie rodzinom nie trzeba w niczym pomagać. To jakby spytać czy dla wszystkich ludzi będziemy stawiać respiratory, żeby im się lepiej oddychało. Nie będziemy, dlatego, że każdy ma swoje płuca.

Ale komuś, kto ma problem z oddychaniem warto byłoby taki respirator zapewnić…

Przede wszystkim nie należy hamować dopływu tlenu. Państwo powinno pomagać w jedynie wyjątkowych sytuacjach.

Nie przewidujecie becikowych czy darmowych podręczników?

Nie ma czegoś takiego, jak darmowy podręcznik. Nikt bezpłatnie nie zetnie drzew, nie przerobi ich w fabryce, nie dowiezie do i z drukarni za darmowe paliwo, nikt go w czynie społecznym nie wydrukuje. To kłamstwo. Podręczniki są, jak najbardziej płatne.

Jeżeli rodzic ma „bezpłatny” podręcznik dla swojego dziecka to znaczy, że go orżnięto na sumę, która pozwoliła pokryć jego koszt. Natomiast jeśli ma do wyboru różne podręczniki i sam je kupuje to ma dużo większą wolność niż wtedy, gdy jest okradany i wciska mu się to, co wymyśliła sobie pani Kluzik. Dwukrotnie oszukuje się rodziców – po pierwsze okrada się ich, a po drugie wciska chłam.

Przewidujecie pomoc dla rodzin zastępczych?

Sama koncepcja rodziny zastępczej, pomimo, że jest bardzo promowana nastręcza wiele wątpliwości. Jak sama nazywa wskazuje to są rodziny zastępcze i żadna matka, żaden ojciec nie będą kochali cudzego dziecka, tak jak swojego. Obserwujmy, co się dzieje w takich rodzinach – skrajny przykład – matka zamordowała dwójkę dzieci, a tatuś się przyglądał.

Podobne sytuacje zdarzają się w rodzinach biologicznych…

O tak drastycznej sytuacji nie słyszałem. Porównując liczbę patologii zachodzących w rodzinach zastępczych do rodzin normalnych, okazuje się, że zachowania patologiczne w rodzinach biologicznych są marginalne. Wydaję mi, że lepszy jest wzorzec domów dziecka – są zinstytucjonalizowane, a mechanizm funkcjonowania jest sprawdzony przez setki lat.

lepszy jest wzorzec domów dziecka – są zinstytucjonalizowane, a mechanizm funkcjonowania jest sprawdzony przez setki lat.

Uważa pan, że jest sprawdzony?

Rodziny zastępcze są wymysłem sprzed kilkunastu lat. Na razie doświadczenia są nienajlepsze. Zdarzają się gwałty, ciąże między tzw. tatusiem a córeczką czy nawet morderstwa, jednak nie mówi się o tym się głośno.

Gdy na światło dzienne wypłynęła historia siostry Bernadetty, która sama nie brała udziału w przestępstwach, ale dopuszczała do nich to żądano odpowiedzialności niemal samego papieża. A dlaczego za zabójstwa rodzinach zastępczych nikt nie chciał pociągnąć do odpowiedzialności premiera Tuska, prezydenta Komorowskiego? Ścieżka odpowiedzialności powinna być analogiczna lub nawet jeszcze ostrzejsza.

Mówiąc o rodzinach zastępczych czy domach dziecka najważniejsze jest dobro dzieci, a nie przerzucanie się odpowiedzialnością.

Partia KORWIN nie ma przygotowanej żadnej ustawy na ten temat. Jednak jako konserwatywne ugrupowanie zastanawiamy się czy sprawdzone rozwiązania w tej kwestii nie są lepsze niż innowacje często powodujące zbrodnie. Nigdy nie słyszałem o zabójstwie w domu dziecka, a w rodzinie zastępczej owszem. W instytucji bardziej sformalizowanej, gdzie jest więcej opiekunów i większa grupa dzieci pewne rzeczy trudniej ukryć.

Może należy zwiększyć kontrolę?

W rodzinie zastępczej, w której doszło do podwójnego morderstwa odbywały się kontrole. Kuratorka odwiedzająca dom została skazana w zawieszeniu. Najlepszym sposobem zminimalizowania problemu, bo nigdy nie uda się go wyeliminować, jest zmniejszenie opodatkowania. Zamiast wyjmować z kieszeni podatnika pieniądze na wątpliwe instytucje lepiej jest mu je pozostawić, dzięki temu jest szansa, że skurczy się środowisko patologiczne.

Czyli konkretnego pomysłu na rodziny zastępcze nie macie?

Jako instytucja konserwatywna uważamy, że system kościelny jest wydolny i wskazany. Najlepiej, żeby domy dziecka tego typu prowadzone były w sposób charytatywny i pod pieczą kościoła.

Kościół zajmuje się najtrudniejszym przypadkami. Antyklerykalny przekaz tego nie ujął, ale w domu dziecka siostry Bernadetty znalazły się skrajnie ciężkie przypadki. Czasem dzieci zachowują się, jak małe bestie. Państwowe instytucje nie chcą się tym zajmować.

Aborcja to jest morderstwo?

Oczywiście, że jest.

To jak powinna wyglądać ustawa aborcyjna?

Ustawa aborcyjna powinna blokować wszystkie te aborcje, które są morderstwem. Zdarzają się przypadki, gdy dziecko np. nie ma głowy, trudno wtedy zmuszać kobietę do porodu. Aborcja powinna być dozwolona również wtedy, gdy ciążą zagraża życiu matki. Są matki, które się poświęcają, ale nie można tego od nich wymagać.

W przypadku gwałtu aborcja powinna być zakazana?

Dziecko nie jest winne gwałtu, dlatego też trudno, żeby miało za niego odpowiadać własną śmiercią. Trzecia osoba nie powinna odpowiadać za cudze przestępstwa.

A nie jest krzywdą, gdy dziecko staje się rodzicem?

Oczywiście, że jest. Jednak nie można porównywać śmierci niewinnej osoby do krzywdy, której i tak się nie cofnie. 

Co z lekarzami, którzy odmawiają wykonania aborcji tłumacząc swoją decyzję klauzulą sumienia?

Jesteśmy zwolennikami prywatyzacji służby zdrowia, dlatego też nie powinno być państwowego nadzoru nad sumieniem lekarza. Państwo nie jest lekarzem, Ewa Kopacz owszem, ale jak widać nie leczy.

Jaki partia KORWIN ma pogląd na in vitro?

Przede wszystkim in vitro to nie jest leczeniem, więc ustawa nie powinna funkcjonować pod obecną nazwą i w zakresie mówienia o służbie zdrowia. In vitro nie powinno być w żaden sposób finansowane przez państwo, ponieważ nie jest procedurą lekarską. To procedura spowodowania w sposób zastępczy dziecka. Jest kwestią moralną, która powinna być rozpatrywana poza państwem. Warto postawić pytanie – co w tym zakresie dozwolić, a czego zakazać?

In vitro nie powinno być w żaden sposób finansowane przez państwo, ponieważ nie jest procedurą lekarską.

A czy państwo nie powinno nadzorować laboratoriów in vitro?

Nadzór laboratoryjny jest fikcyjny. Przede wszystkim lekarze powinni być odpowiednio edukowani i moralni, dzięki temu sami podejmowaliby decyzję w zakresie swojej działalności. Mimo wszystko zdarzają się lekarze patologiczni…

Ma pan na myśli przykład 60-letniej matki dwójki dzieci?

To jest skandaliczna sytuacja, zwłaszcza, że ta pani wyciągnęła ręce do państwa, żeby utrzymywać swoje dzieci z pieniędzy wszystkich podatników. Uważam, że tego typu przypadki powinny być srogo karane. Pytanie tylko, jak ukarać 60-letnią kobietę z dwójką dzieci. Moim zdaniem zapłacić za to powinni lekarze, którzy przeprowadzili in vitro.

Mówił pan, że służba zdrowia powinna być prywatna, a lekarze powinni działać w zgodzie z własnym sumieniem.

Tak, ale to jest odpowiedzialność cywilna, dlatego za przypadek Barbary S. powinni zapłacić lekarze. Jeśli ta kobieta szybko umrze lub nawet na obecną chwilę nie będzie w stanie utrzymać swoich dzieci to lekarze lub instytucja, która spowodowała tę sytuację powinna ponieść odpowiedzialność cywilną.  To zupełnie oczywiste. Podobnie, jak kierowcy ponoszą odpowiedzialność za spowodowanie wypadku i uszkodzenie zdrowia innej osoby, kliniki in vitro powinny odpowiadać za swoje czyny. Przeniesienie tych prostych mechanizmów prawnych doprowadziłoby do odpowiedzialnego korzystania z in vitro.

Unia Europejska wymogła na Polsce regulację kwestii in vitro. Jak pana zdaniem powinna wyglądać ustawa?

Polska mogła uregulować in vitro w dowolnym kształcie. Już tytuł ustawy jest niezgodny z prawdą („Ustawa o leczeniu niepłodności – przyp. red.). Ustawa nie określa żadnego leczenia, powinien być również zakaz opłacania in vitro przez podatnika oraz obowiązek ponoszenia odpowiedzialności cywilnej za swoje czyny.

Czy surogacja powinna być w Polsce legalna?

Nie. Surogacja to niemoralne użycie ciała, nie powinna być legalna zarówno w Polsce, jak i  „ w eksporcie”. Prowadzi to do patologii, czego przykładem są izraelscy homoseksualiści, którzy korzystali z usług surogatek za granicą swojego kraju. Sprawa wyszła na jaw podczas trzęsienia ziemi w Nepalu. Podczas akcji ratunkowej okazało się, że z Nepalu zaczęły wracać tłumy Izraelczyków z dziećmi.

Zatem dla par, które nie mogą mieć dzieci jedyną drogą jest adopcja?

Adopcja i leczenie. Większość przypadków tzw. niepłodności wynika z uwarunkowań socjologicznych. Kobieta, która z niejasnych przyczyn odkłada macierzyństwo w nieskończoność, nagle budzi się w wieku 60 lat i stwierdza, że chciałaby mieć dzieci – to nie jest normalny przypadek. Ta pani na pewno 40 lat wcześniej była płodna, ale z przyczyn socjologicznych i ideologicznych zdecydowała się na macierzyństwo dużo później. Patologii nie można promować.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pomaga przywrócić miesiączkę, łagodzi ból i uspokaja. Melisa a starania o dziecko

fot. Fotolia

Koi nerwy, łagodzi bóle miesiączkowe i jest świetnym środkiem do pielęgnacji przetłuszczających się włosów. To nie wszystkie jej właściwości! Melisa a starania o dziecko. Zobacz, jak działa. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Melisa lekarska (Melissa officinalis L.), czyli inaczej rojownik, pszczelnik, matecznik, czy cytrynowe ziele, to gatunek byliny rosnącej dziko w Afryce Północnej, Europie Południowej i w Azji. które pomogą ci zajść w ciążę. Które z nich stosujesz?

Trochę historii

Melisa to ziele znane ludzkości od czasów starożytności. W mitologii greckiej jedna z nimf nosiła właśnie imię Melisa. Legendy mówią, że darzyła gorącym uczuciem Zeusa, niestety bez wzajemności. Zniecierpliwiony bóg zamienił ją w pszczołę. Gdy zmarła, z jej pszczelego ciała wyrosła roślina o pięknym zapachu.

Melisa znalazła zastosowanie w greckiej medycynie już dwa tys. lat temu. Nazywano ją potocznie „radością dla serca”. Popularne były kąpiele z naparów z melisy, które nadawały ciału przyjemni zapach. Liśćmi tej rośliny aromatyzowano też wino i pocierano miejsca ukąszone przez pszczoły i osy.

XV-wieczny lekarz i przyrodnik Paracelsus nazywał melisę „eliksirem życia” i wierzył, że może ona całkowicie przywrócić człowiekowi siły.

W XVII wieku niezwykle popularna stała się tzw. „karmelitańska dusza”, czyli korzenna wódka z melisy. Uważano, że pomaga na wszelkie schorzenia: od migren, katarów, bólów brzucha, histerii i krzywicy, aż po przywracanie młodości i odwracanie złych uroków.

Zobacz także: Przywrotnik na płodność. „Ziele Matki Boskiej”, które pomoże ci zajść w ciążę

Co ma w sobie melisa?

Dziś melisa to zioło powszechnie używane na całym świecie. Do celów leczniczych wykorzystywane są głównie liście. – Melisa zawiera duże ilości witaminy C oraz prowitaminy A oraz wiele innych składników sprzyjających naszemu zdrowiu. Zawiera min. olejki eteryczne, które mają działanie uspokajające – wymienia mistrz naturopata i znawczyni ziół Violetta Gdańska.

Inne składniki aktywne obecne w tej roślinie to m.in. garbniki, gorycze, flawonoidy, kwasy fenolowe, chlorofil i karotenoidy, związki triterpenowe. Obecne są również składniki mineralne: miedź, mangan, cynk i żelazo.

Ponadto substancje zawarte w olejku eterycznym (aldehydy i ketony monoterpenowe i węglowodory seskwiterpenowe) mają działanie przeciwustrojowe. To również środek antyseptyczny przydatny w ochronie żywności.

Zobacz także: Rozmaryn na płodność. Jak go stosować, by zwiększyć szanse na ciążę?

Melisa a starania o dziecko

– Najczęściej melisa stosowana jest w sytuacjach dużego obciążenia stresem, przy bezsenności czy braku witalności – wyjaśnia Violetta Gdańska. – Melisa obniża ciśnienie krwi i łagodzi stany nadmiernego pobudzenia nerwowego – dodaje ekspertka. Za działanie uspokajające w melisie odpowiadają aldehydy terpenowe.

Ponadto herbatka ziołowa łagodzi dolegliwości związane z zaburzeniami przewodu pokarmowego na tle psychicznym.

Jest też wykorzystywana przy bólach głowy, zespole przewlekłego zmęczenia i bólach menstruacyjnych. Co ważne, jest stosowana przy nieregularnych cyklach, ponieważ pomaga przywrócić miesiączkę.

Starając się o dziecko i będąc już w ciąży bez obaw możesz pić herbatę z melisy. Roślina ta nie wykazuje żadnych poważnych skutków ubocznych. W niektórych przypadkach może pojawić się senność i osłabienie koncentracji.

Przeciwwskazaniem do stosowania tej rośliny są wrzody żołądka i marskość wątroby. Należy zachować ostrożność w przypadku prowadzenia samochodu i wykonywania prac na wysokościach.

Zobacz także: Aletra lecznicza na płodność. Będziesz zaskoczona, co potrafi ta roślina!

Jak stosować?

Melisę najczęściej spożywa się w postaci naparu z liści. Popularne są również inhalacje, stosowane zwłaszcza w celu łagodzenia stanów lękowych, czy bezsenności.

Można ją również stosować zewnętrznie na trudno gojące się rany oraz do płukania jamy ustnej i gardła.

Należy pamiętać, że bardzo ważna jest regularność w stosowaniu rośliny.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Poradnik Zdrowie, Dieta.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Uratował noworodka przed zamarznięciem. Rodzice dziecka poszukają tajemniczego bohatera

Polak pomógł rodzącej na ulicy kobiecie
fot. Pixabay

Akcja porodowa zaskoczyła rodziców. Zanim zdążyli dojechać do szpitala, kobieta urodziła na ulicy, w mrozie. Pomógł przechodzień, którego młodzi rodzice próbują teraz odnaleźć. Mają tylko jedną poszlakę.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ta sytuacja wydarzyła się w Londynie. Polskie małżeństwo nie zdążyło na porodówkę, ponieważ jak wyznaje ojciec dziecka Dariusz Gajda, akcja porodowa ich zaskoczyła.

Zobacz także: Nie przyjęli jej do szpitala, urodziła na ulicy. Pomogli przechodnie

Polak pomógł rodzącej na ulicy kobiecie

Mężczyzna poprosił aptekarza, który znajdował się najbliżej, o zawiadomienie lekarzy. Sam zaczął przyjmować poród. Nagle pojawił się przechodzień, który bez zastanowienia pomógł młodemu tacie.

Kiedy Martina pojawiła się już na świecie, tajemniczy mężczyzna zdjął swój sweter i okrył nim noworodka. Na zewnątrz panował mróz, a wokół nie było niczego, czym można by przykryć dziecko.

Zobacz także: Lekarka przyjęła poród 14 godzin po własnym porodzie

Rodzice poszukują pomocnego przechodnia

Niedługo potem na miejscu zjawili się lekarze, którzy zabrali rodzinę do szpitala. Pomocny przechodzień zniknął. Wiadomo tylko, tyle że również jest Polakiem.

Rodzice Martiny chcieliby mu podziękować. W szafie czeka też jego własność – wyprany, niebieski sweter, którym okrył dziewczynkę i ocalił przed wyziębieniem.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: WP Kobieta

Tagi:

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Popularny chwast na kobiece problemy. Koniczyna czerwona na płodność

koniczyna czerwona na płodność
fot. Pixabay

Choć w Polsce jest pospolitym chwastem, ma nieocenione właściwości lecznicze, wspomaga m.in. pracę wątroby, reguluje miesiączki i ma działanie wykrztuśne. Można ją spotkać na łąkach, przydrożach i lasach. Koniczyna czerwona na płodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Koniczyna łąkowa (Trifolium pratense), zwana również czerwoną, rośnie w Azji, Europie i Afryce Północnej. W Polsce można ją spotkać w wielu miejscach, „tam, gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała” jak pisał Mickiewicz.

Właściwości tej rośliny docenili już starożytni Grecy, Rzymianie i Celtowie. Koniczyna czerwona była symbolem szczęścia i wierzono, że chroni przed złymi mocami. W średniowieczu znachorzy stosowali koniczynę jako środek wykrztuśny i moczopędny. Rośliny używano również w celu zmniejszenia obfitych krwawień menstruacyjnych.

Ponadto w medycynie ludowej używana była przy zapaleniu pęcherza, astmie, problemach skórnych typu trądzik i łuszczyca, czy schorzeniach nerek.

Zobacz także: Głóg czarny na płodność. Zobacz, jak działa i w jakich dawkach stosować

Koniczyna czerwona na płodność i nie tylko

Współczesne badania potwierdzają, że wyciąg z koniczyny czerwonej ma działanie wykrztuśne i łagodzące stany zapalne oskrzeli. Ponadto udowodniono, że ma działanie przeciwzapalne, tonizujące, moczopędne, uspokajające i przeciwskurczowe. Wpływa również pozytywnie na pracę wątroby.

Do celów leczniczych wykorzystuje się ziele koniczyny czerwonej w postaci rozwiniętych główek. To zioło ma wiele witamin i mikroelementów, m.in. witaminy z grupy B, C i D, fitosterole, kwasy fenolowe, garbniki, glikozydy, taniny. Stanowi też bogate źródło soli mineralnych takich jak potas, wapń, magnez, żelazo, siarka, fosfor, kobalt, cynk, molibden, miedź, mangan i krzem.

– Koniczyna czerwona zawiera antyoksydanty, szereg witamin oraz mikroelementów. Podnosi odporność naszego organizmu, wzmacnia naczynia krwionośne oraz reguluje gospodarkę hormonalną. Ponadto reguluje florę fizjologiczną oraz nawilżenie pochwy – wyjaśnia Violetta Gdańska, mistrz naturopata i znawczyni ziół.

Zobacz także: Przywrotnik na płodność. „Ziele Matki Boskiej”, które pomoże ci zajść w ciążę

Koniczyna czerwona na płodność i problemy kobiece

Zioło to z pewnością docenią panie cierpiące na menopauzę, PMS lub kobiety zmagające się z zaburzeniami hormonalnymi. Koniczyna czerwona zawiera bowiem izoflawony, które wykazują działanie podobne do estrogenów. Jest ich około 30, w tym daidzyna, daidzeina, genisteina i pratenseina.

Jak pokazują badania, koniczyna może być stosowana zamiast hormonalnej terapii zastępczej u kobiet w okresie klimakterium. Reguluje bowiem gospodarkę hormonalną, zwiększa ilość estrogenów, łagodzi objawy menopauzy (uderzenia gorąca). Ponadto reguluje miesiączki, przeciwdziała osteoporozie i łagodzi PSM. Ostatnio udowodniono również, że działa antyrakowo, szczególnie chroni przed rakiem sutka.

Zobacz także: Aletra lecznicza na płodność. Będziesz zaskoczona, co potrafi ta roślina!

Koniczyna czerwona na płodność – jak stosować?

Koniczynę można zbierać z łąk od początku czerwca do połowy września. Pierwsze efekty można zauważyć po kilku tygodniach od rozpoczęcia kuracji. – Koniczyna często stosowana jest jako składnik mieszanek ziołowych do przygotowywania naparów. Dobrze współdziała z pokrzywą oraz liśćmi maliny – tłumaczy Violetta Gdańska.

Aby otrzymać napar z koniczyny należy zalać 1 łyżkę suszu szklanką wrzącej wody. Następnie napój odstawić na 30-40 minut i odcedzić. Napar można pić dwa razy dziennie.

Przeciwwskazaniem do stosowania koniczyny jest ciąża, karmienie piersią, nowotwory hormonozależne. Kobiety, które przyjmują estrogeny lub stosują hormonalną terapię zastępczą powinny zasięgnąć porady lekarza przed zastosowaniem koniczyny.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: naturalnemetody.pl, sekrety-zdrowia.org, zielarka.waw.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Czy twój lekarz powołuje się na klauzulę sumienia? Teraz możesz to sprawdzić w aplikacji Medicover

Grafika: system elektronicznej dokumentacji medycznej /Ilustracja do tekstu: Klauzula sumienia w Medicover / Endometrioza a renta
Grafika: Pixabay.com

Aplikacja sieci placówek medycznych Medicover, która pozwala m.in. rezerwować i odwoływać wizyty oraz sprawdzać wyniki badań, wzbogaciła się o nową funkcję. Po ostatniej aktualizacji przy niektórych nazwiskach lekarzy pojawiły się specjalne ikonki. Co oznaczają?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W nowej wersji aplikacji Medicover znajdziemy listę lekarzy powołujących się na klauzulę sumienia, wynikającą z art. 39. Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty z 5 grudnia 1996 r. O tym, czy medyk, do którego się wybieramy, powołuje się na tę regulację, poinformuje pacjentów specjalna ikonka przy jego nazwisku.

Podobną informację już wcześniej zamieszczono na stronie Medicover.

– Jeśli chodzi o naszą stronę, to przy zdjęciu takiego lekarza umieszczony jest symbol „§”, po na najechaniu na niego kursorem pojawia się informacja na ten temat – wyjaśnia Magdalena Wieńska z firmy Medicover w rozmowie z portalem Money.pl.

Klauzula sumienia w Medicover. Teraz unikniesz niespodzianek

Jak dodaje Wieńska, ogólnie dostępna informacja o tym, czy lekarz Medicover powołuje się na klauzulę sumienia, ma pozwolić klientom placówek świadomie wybrać lekarza.

Przedstawiciele prywatnej sieci placówek medycznych zaznaczają jednocześnie, że niewielu pracujących dla niej lekarzy odmawia świadczeń z uwagi na klauzulę sumienia. Klienci Medicover zwracają jednak uwagę, że spotkali się z takimi przypadkami. „Źle pani trafiła, ja nie zajmuje się antykoncepcją hormonalną – usłyszała niejedna pacjentka korzystająca z pakietu medycznego Medicover.

CZYTAJ TEŻ: Jak doświadczenia i opinie pacjentów pomagają budować wysokie standardy obsługi w klinice?

Prawo do odmowy świadczeń

Przypomnijmy, że klauzula sumienia to regulacja, która pozwala lekarzowi odmówić wykonania świadczeń, jeżeli są one sprzeczne z jego przekonaniami czy światopoglądem. Chodzi np. o wydanie recepty na środki antykoncepcyjne, skierowania na badania prenatalne czy wykonanie dopuszczalnej prawem aborcji.

Aplikacja Medicover dostępna jest do bezpłatnego pobrania w sklepach Google Play i App Store. Umożliwia ona m.in. na przeglądanie skierowań na badania, grafików pracy lekarzy i umawianie wizyt lekarskich. Pacjenci mają też możliwość zamówienia recepty na stale przyjmowane leki oraz uzyskania porady przez internet.

Źródło: Money.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Klauzula sumienia a prawa reprodukcyjne

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.