Przejdź do treści

Pacjencji pytają, specjaliści odpowiadają – cz. 1

42.jpg

W trakcie seminarium „Innowacje w leczeniu niepłodności – ocena dostępności w Polsce”, która odbyła się 26 czerwca 2013 roku w Warszawie, specjaliści odpowiadali na pytania pacjentek. Oto pierwsza część pytań

Czy mam szansę na skorzystanie z refundowanego zabiegu in vitro? Mam 38 lat, mój poziom MCH (mean corpuscular hemoglobin/mean cell hemoglobin – średniej masy hemoglobiny w erytrocycie) jest niski i wynosi 0,3. Podobnie jest z poziomem FSH (follicle stimulating hormone hormonu przysadki mózgowej), który wynosi 8,03. Staramy się o dziecko trzy lata, wyniki męża są w porządku.

Dr Małgorzata Wójt: Niestety nie, ponieważ pacjentka z poziomem MCH niższym niż 0,5 nie może wejść do programu refundacyjnego.

Proszę o dokładne wyjaśnienie jednego z wymogów, jaki trzeba spełniać, aby móc skorzystać z programu in vitro, a mianowicie: „Z programu będą mogły skorzystać pary, u których stwierdzono i potwierdzono dokumentacją medyczną bezwzględną przyczynę niepłodności lub nieskuteczne, a zgodne z rekomendacjami i standardami praktyki lekarskiej leczenie niepłodności w okresie 12 miesięcy poprzedzających zgłoszenie do programu”.

Prof. Rafał Kurzawa, Uniwersytet Medyczny w Szczecinie: To jest zapis, który mówi o tym, że w przypadku leczenia niepłodności mogą zaistnieć takie wskazania, które od razu kwalifikują parę do programu. Chodzi tu o tzw. bezwzględną niepłodność, gdy pacjentka nie ma w ogóle szansy na zajście w ciążę w sposób naturalny. Np. obustronna niedrożność jajowodów albo azoospermia partnera. Natomiast w każdej innej sytuacji mamy tak naprawdę do czynienia z ograniczeniem płodności, kiedy prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest mniejsze, ale istnieją różne inne formy leczenia, także poza zapłodnieniem pozaustrojowym. I chodzi o to, by wykorzystać metody, które są tańsze i równie efektywne i dopiero w przypadku udowodnienia nieefektywności tych metod istnieją wskazania do zapłodnienia pozaustrojowego.

Czy pary, u których stwierdzono konkretną przyczynę niepłodności, np. niepłodność idiopatyczną, i które od dziesięciu lat starają się o dziecko, a nie mają potwierdzonego leczenia w ciągu ostatnich 12 miesięcy, będą mogły skorzystać z dofinansowania, jeżeli spełniają wszystkie pozostałe wymogi?

Dr Tomasz Rokicki, dyrektor InviMed: Najpierw należy wyjaśnić, że niepłodność idiopatyczna nie jest konkretną przyczyną niepłodności, tylko jest to sytuacja, kiedy przyczyna niepłodności nie jest wyjaśniona. Jeśli są to pary z tak długim stażem, myślę, że oczywiście jak najbardziej te pary będą mogły szybko przystąpić do programu, po wstępnej diagnostyce.

 

Druga część pytań i odpowiedzi tutaj.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Uspokajająca siła wody

43.jpg

Dla wszystkich jest oczywiste, że szum wody lub delikatne odgłosy morskich fal działają wyciszająco. Dlatego też takie dźwięki często są wplatane w relaksujące składanki muzyczne. Skąd jednak dokładnie bierze się efekt kojącej siły szumu wody? Naukowcy z Uniwersytetu w Zurychu wyjaśnili tę zagadkę.

W szwajcarskim badaniu wzięło udział 60 kobiet, które zostały podzielone na trzy grupy. Jedna słuchała muzyki, druga szumu wody, a trzecia ciszy. Następnie kobiety poddano stresującej sytuacji: musiały się zaprezentować ustnie, a później obliczyć coś w myślach. Po występie od każdej pani pobrano próbki śliny, aby zmierzyć poziom hormonu stresu kortyzolu. Okazało się, że kobiety, które słuchały muzyki, miały o wiele większe stężenia kortyzolu w ślinie – a więc były bardziej zestresowane – niż kobiety, które słuchały jedynie szumu wody.

Naukowcy wykazali, że szum wody albo tzw. biały szum emitowany przez stałe płynięcie wody pozwalają ludzkiemu mózgowi przypomnieć sobie, iż w przebiegu swojej ewolucji nauczył się on identyfikować środowisko naturalne jako źródło życia.

Jeśli zatem mamy taką możliwość, warto, gdy czeka nas stresujące wydarzenie, przejść się brzegiem rzeki lub posiedzieć chwilę nad strumieniem. Wpływa to kojąco na nasze samopoczucie.

Badanie zostało opublikowane w magazynie „PLoS One”.
 

źródło: biomedical.pl

Joanna Rawik

Płodność zależy od osobowości

41.jpg

Naukowcy z International Institute for Applied Systems Analysis (IIASA) wykazali, że osobowość wpływa na to, czy dana osoba chce mieć potomstwo, czy nie. Wyniki swoich badań opublikowali w czasopiśmie „European Journal of Personality”.

Badacze posłużyli się ankietami na temat osobowości oraz rejestrem urodzeń dla kobiet i mężczyzn urodzonych w latach 1927-1968 w Norwegii. Wykorzystali w sumie 7 tys. kwestionariuszy.

Wynika z nich, że najbardziej płodni są ekstrawertycy, introwertycy zaś wręcz przeciwnie. Jeżeli chodzi o otwartość, to cecha ta również wpływa istotnie na płodność u mężczyzn. „Te analizy pokazują, że osobowość wiąże się z płodnością inaczej u kobiet, a inaczej u mężczyzn” – powiedział główny autor tych prac Vegard Skirbekk.

Neurotyczni mężczyźni płodzą mniej potomstwa, ale jedynie ci, którzy urodzili się po 1957 roku. Autorzy badania łączą spadek płodności w tej grupie mężczyzn z faktem, że dzisiejsze pary zazwyczaj zwlekają z prokreacją, bez względu na status związku, przychody czy wykształcenie.

Naukowcy oceniają, że w Norwegii odsetek kobiet bezdzietnych w grupie do 40. roku życia w okresie od 1940-1970 wzrósł w niewielkim stopniu (z 10 proc. do 13 proc.), w przypadku mężczyzn zaś odnotowano znaczną zmianę (z 15 proc. do 25 proc.). Zdaniem badaczy rezultaty te mają duże znacznie nie tylko dla Norwegii, lecz także ogólnie dla populacji światowej, ponieważ wiele trendów, które najpierw pojawiły się w Norwegii, później zaobserwowano na świecie (np. zwiększenie liczby późnych małżeństw, konkubinatów, rozwodów).

 

jrawik

Joanna Rawik