Przejdź do treści

Oto twój nowy sprzymierzeńca w walce z PCOS – MAGNEZ!

leczenie PCOS magnez

Czy magnez rzeczywiście pomaga przy leczeniu PCOS? Czy warto stosować ten suplement i w jaki sposób może pomóc przy codziennych zmaganiach z chorobą? Najpierw warto dowiedzieć się czym jest magnez i jak wpływa na nasz organizm.

Magnez

Magnez jest minerałem, który dostarczamy w naszej diecie. Jest również drugim ważnym suplementem, zaraz po witaminie D, na którego niedobór cierpią powszechnie mieszkańcy wysokorozwiniętych państw. Zastanawiacie się dlaczego?

Przyczyna jest prosta, przez wieloletnią uprawę roślin i eksploatację, gleba straciła swoje naturalne zasoby magnezu. Efekt jest taki, że już nie dostarczamy go w pożywieniu w wystarczającej ilości.

Do czego jest potrzebny magnez przy PCOS

Magnez wspomaga metabolizm i jest jednym z najważniejszych elektrolitów w naszym ciele. Jest niezbędny do wykonywania ponad 300 reakcji ciała i funkcji, takich jak detoksykacja, regulacja poziomu cukru we krwi czy rozluźnienie naczyń krwionośnych!

Jak rozpoznać niedobór magnezu?

Zdiagnozowanie, że cierpi się na niedobór magnezu może okazać się trudne, ponieważ większość magnezu w naszym organizmie magazynowana jest w kościach i tkankach miękkich, jedynie 1 proc. tego minerału znajduje się we krwi. Dodatkowo, dr Mercola twierdzi, że żadne badanie krwi nie jest wiarygodne i pewne w 100 procentach.

Jakie są objawy niedoboru magnezu?

Według dr Carolyn Dean autorki książki o magnezie, „The Miracle Magnesium”, ludzie cierpiący na brak magnezu mają następujące objawy:

  • Napady lęku i paniki – magnez pomaga w utrzymaniu hormonów stresu pod kontrolą.
  • Zapalenie jelit – niedobór magnezu spowalnia pracę jelit powodując zaparcia, które są przyczyną wielu innych dolegliwości.
  • Depresja – serotonina to neuroprzekaźnik, który poprawia nastrój, jest konieczna, aby działać jak należy.
  • Cukrzyca i odporność na insulinę – magnez kontroluje wydzielanie insuliny i pomaga regulować cukier we krwi.
  • Zmęczenie – niedobór magnezu może przyczynić się do zwiększenia i nagromadzenia energii, ponieważ od magnezu zależnych jest wiele aktywności metabolicznych. Warto zauważyć, że wiele kobiet skarży się na bardzo niski poziom energii. Czyżby przyczyną tego był niedobór magnezu?
  • Nadciśnienie – choroby układu krążenia i wysokie ciśnienie jest bardzo częste przy PCOS. Niedobór magnezu może powodować skurcze naczyń krwionośnych co prowadzi do nadciśnienia. Może przyczynić się do zwiększenia poziomu cholesterolu.
  • Hipoglikemia – pamiętając, że magnez jest ważny przy wydzielaniu insuliny i regulowaniu poziomu cukru we krwi, warto zauważyć, że braki tego istotnego minerału powodują spadki cukru we krwi i jego niedobór.
  • Bezsenność – melatonina czyli hormon snu, nie jest wytwarzany bez obecności magnezu.
  • W położnictwie i ginekologii – czyli najważniejszym dla nas. Magnez pozytywnie oddziałuje na zespół napięcia przedmiesiączkowego i bolesne miesiączkowanie, ma duży wpływ na płodność.
  • Próchnica – niedobór magnezu może spowodować wahania poziomu fosforu i wapnia w ślinie, a to uszkadza zęby (Niestety muszę przyznać, że boli mnie ząb, teraz zastanawiam się czy przypadkiem nie mam niedoboru magnezu!)

Jak widać lista objawów jest całkiem spora!

Magnez przy PCOS

Nie istnieje wiele badań medycznych, które zalecają przyjmowanie magnezu kobietom z zespołem jajników policystycznych.

JEDNAK można znaleźć mnóstwo dowodów, że magnez naprawdę może pomóc w podwyższaniu poziomu insuliny i regulacji poziomu cukru we krwi.

Podaję kilka przykładów:

  • Niedobór magnezu był typowym symptomem dla stanu przed cukrzycowego i uzupełnianie jego niedoborów poprawiało poziom cukru we krwi oraz metabolizm o 71%
  • Kolejne badania, które wskazują że uzupełnianie niedoborów magnezu spowalnia proces postępowania od stanu przed cukrzycowego do cukrzycy.
  • Również według analizy Framingham Offspring Cohort (2006) osoby z wyższym poziomem magnezu mają lepszą wrażliwość na insulinę i niższe ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2.

Zdaję sobie sprawę, że wszystkie informacje odnoszą się do cukrzycy, ale warto pamiętać, że kobiety z PCOS posiadają istotne zaburzenia w metabolizmie insuliny i glukozy. Skutkiem jest uwalnianie zbyt dużej ilości insuliny, która powoduje, że jajniki wydzielają zbyt wiele testosteronu. Jeśli chcemy zwalczyć symptomy PCOS, konieczne jest, aby utrzymać poziom insuliny i cukru we krwi na odpowiednim poziomie. Wzbogacanie organizmu w magnez, może tylko w tym pomóc.

KTÓRY MAGNEZ JEST DOBRY I ILE POWINNIŚMY GO PRZYJMOWAĆ?

Obecnie zaleca się, aby dziennie przyjmować od 350 do 400mg. Jednak dr Mercola i dr Dean sugerują, aby przyjmować niemalże podwójną dawkę (około 700mg), wtedy można zapobiegać symptomom, które zostały wcześniej wymienione.

Również glicynian magnezu wydaje się być najlepiej przyswajany i nie posiada żadnych działań przeczyszczających (co jest ważne). Należy unikać tlenku magnezu, ponieważ źle się przyswaja i powoduje problemy żołądkowe.

Gorzkie sole do kąpieli (Epsom) i olej magnezowy również mogą być pomocne przy codziennym uzupełnianiu niedoboru magnezu.

Rady:
  • Suplement diety glicynian magnezu – 2 razy dziennie
  • Olej magnezowy – jest to spray i stosuje się go bezpośrednio na skórę, pomaga przy zmniejszaniu bólów mięśni. Ten magnez wchłania się przez skórę, więc nie trzeba obawiać się problemów z żołądkiem.
  • Gorzka sól – jest to sól do kąpieli, bardzo dobry sposób na uzupełnienie magnezu.
Co zyskujemy stosując magnez?

Dr Lara Briden specjalizująca się w neuropatii wymienia następujące korzyści stosowania magnezu:

  • Uregulowanie poziomu kortyzolu
  • Łatwiejsze zasypianie
  • Wspieranie prawidłowego funkcjonowania tarczycy.
  • Aktywowanie witaminy D
  • Wspomaganie wydzielania wszystkich ważnych hormonów
  • Spowolnienie procesu starzenia się

To wszystko wygląda zachęcająco, prawda?

Czy stosowaliście magnez i zaobserwowaliście jakieś zmiany? Podzielcie się tym z nami w komentarzach!

Dominika Lewińska

Studentka filologii angielskiej o specjalizacji tłumaczeniowej na Uniwersytecie SWPS

Zdrowe granice, czyli jak wiele rodzice powinni mówić dzieciom

jak rozmawiać z dzieckiem

Chłopiec nie chce iść z mamą za rękę. Co chwila się wyrywa. Mama z dzieckiem idą chodnikiem obok ruchliwej ulicy. Matka jest coraz bardziej zniecierpliwiona, próbuje opanować dziecko, tłumaczy, ale niewiele to daje. Chłopiec nadal nie słucha. Matka więc, widząc po drugiej stronie ulicy policjanta mówi do syna, że jeśli ten się nie uspokoi, policjant go zabierze.

Albo inna historia: dziecko trafia na pediatryczną izbę przyjęć. Dziecko spaceruje po gabinecie, dotyka sprzętu, bierze do ręki leżący na biurku stetoskop. W odpowiedzi lekarz mówi do dziecka, że jeśli nie będzie grzeczne, pobierze mu krew.

Dzieci słyszą różne rzeczy. Rodzice i opiekunowie sięgają po najróżniejsze argumenty, żeby osiągnąć cel, z bezsilności, złości, rozczarowania. Co jednak z jawnym kłamstwem wypowiadanym do dziecka? Policjant, oczywiście, nie zabierze dziecka, a pielęgniarka i tak pobierze krew do badania.

Tak trudno mówić

Czasami może się wydawać, że kłamstwo ochroni dziecko przed cierpieniem. Na przykład w sytuacji zbliżającego się rozwodu rodzice, sami zaskoczeni lub przygnębieni sytuacji, sięgają po różne półprawdy i kłamstwa. Mówią na przykład, że tata wyjeżdża do pracy za granicę na jakiś czas, podczas kiedy w rzeczywistości się wyprowadza. Albo że pan, który spędza w domu coraz więcej czasu przychodzi, żeby naprawić cieknący kran.

W każdej rodzinie zdarzają się też sytuacje, o których nie wiadomo jak rozmawiać z dziećmi – ktoś pada ofiarą przestępstwa, zapada na ciężką lub wstydliwa chorobę, popełnia samobójstwo. Nie wiemy nie tylko, jak rozmawiać z dziećmi, ale czy w ogóle poruszać pewne tematy.

Nie wiemy też, jak rozmawiać z dziećmi o własnych uczuciach, o tym, co czujemy w związku z ich zachowaniem. A przecież reagujemy, nierzadko gwałtownie, bardzo często – kiedy dziecko pociągnie za włosy, ugryzie podczas karmienia, uderzy młodszą siostrę lub z jakiegoś powodu cierpi.

Czy powinniśmy mówić dzieciom, co czujemy? Jakie są granice szczerości? Czy kłamstwo wypowiedziane do dziecka jest innym kłamstwem niż to wypowiedziane do osoby dorosłej?

Niemal każdy rodzic chce mieć ze swoim dzieckiem szczerą, uczciwą i otwartą relację. Większość rodziców zdaje sobie sprawę, że jest to rzetelny i trwały fundament, na którym można budować relację z dzieckiem. Z drugiej strony jest obawa, że szczerość wobec dzieci, zwłaszcza dzielenie się z nim tym, jak czuje się rodzic, może być dla dziecka zbyt obciążające. Ostatecznie dzieci potrzebują silnych rodziców.

Dzieci wiedzą

Nie wiadomo skąd, ale żywa jest w umysłach wielu dorosłych myśl, że dzieci średnio rozumieją rzeczywistość wokół nich. Zwłaszcza małe dzieci, a już na pewno niemowlęta. Mówimy: „ono i tak nie rozumie, nie zapamięta, dzieci są silniejsze niż nam się wydaje”.

A przecież nawet bardzo małe dzieci mają czują świat wokół nich, jedynie nie potrafią o tym opowiedzieć. Eksperyment, w którym matka przestaje reagować na dziecko, ma niemy, pozbawiony emocji wyraz twarzy, jest jednym z najtrudniejszych, jakie można zobaczyć[1]. Dziecko jest przerażone, zdezorientowane. Wiemy również z licznych badań, że dzieci matek dotkniętych depresją same często zapadają na tę chorobę. I wcale nie ujawnia się ona w dorosłości, niestety.

Nie mówiąc nic, pozostawiamy więc dziecko w jego strachu i dezorientacji. To nie znaczy, że każde własne uczucie mamy wyjaśniać w detalach. Ważna jest relacja i reakcja na dziecko.

Tajemnice i zmartwienia

Jeśli więc dzieci odczuwają nasze emocje, jaki ma to na nie wpływ? Dzieci „czytają” rodziców z ich słów, zachowań, czynów. Jeśli rodzic nie mówi, a jednocześnie widać, że jest czymś poruszony, dziecko może czuć się zagubione. Co więcej, może pomyśleć, że skoro rodzic – najważniejszy dla niego człowiek – nie porusza pewnego tematu, to jest to temat, o którym nie należy w ogóle rozmawiać.

Z powodu doskonałej umiejętności odczytywania uczuć opiekunów dzieci przestają współpracować na przykład wówczas, kiedy rodzic bardzo się spieszy i próbuje na przykład zmienić dziecku pieluchę lub je ubrać. Lepiej wówczas powiedzieć: „Przepraszam, że tak bardzo się spieszę i cię popędzam. Za godzinę mamy wizytę u lekarza i musimy być na czas.”. Rodzic ma czas na wyciszenie i konieczne zwolnienie. To może zasadniczo zmienić przebieg sytuacji.

Wybuchy

Jedna z największych, nieuniknionych porażek rodziców to krzyk i niekontrolowanie swoich reakcji. Jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje ograniczenia, bywamy zmęczeni (czasem bardzo!), niewyspani (równie mocno), trudno wówczas pomieścić w sobie różne emocje i zachowania dziecka. Ale wybuch czy krzyk rodzica nie musi być niszczący dla dziecka. Może pokazywać, że rodzic jest właśnie niedoskonałym człowiekiem. To z kolei w umyśle dziecka stwarza przestrzeń do niedoskonałości i ludzkich przywar.

Z drugiej strony dziecko, całkowicie zależne od dorosłego, ma prawo czuć się zaniepokojone wybuchem rodzica, a nawet czuć winne. Dlatego zwykłe „przepraszam, „nie powinnam”, „to nie twoja wina” może całkowicie zmienić przebieg wydarzeń, a na pewno uspokoić dziecko.

Warto traktować dzieci uczciwie, uwzględniając ich możliwości poznawcze i emocjonalne. Im będą starsze, tym łatwiej będzie podjąć decyzję, co i kiedy mówić.

[1] http://www.regardingbaby.org/2011/05/03/myth-busting-babies-and-depression/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Blokowanie in vitro i kampania „sprzyjająca płodności” – prokreacja na celowniku polityków!

blokowanie in vitro

Polityka dotyka płodności Polaków na bardzo różnych płaszczyznach. Najnowsze doniesienia podkreślają, że rządząca partia blokuje lokalne programy dofinansowujące in vitro. Przy tym wszystkim stawia na kampanię „sprzyjającą płodności” i „działania na rzecz zwiększenia prokreacji”. Rządzący zdają się w dość ograniczony sposób opierać na „naturalnych metodach”. Czy słusznie?

Gdańsk z problemami i „naturalna” Warszawa

W ostatnich dniach zablokowana została kolejna uchwała dotycząca finansowania in vitro, tym razem w Gdańsku. Wojewoda pomorski z Prawa i Sprawiedliwości „wykorzystał fakt, że miejski projekt nie miał opinii z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji”, o czym donosi „dziennik.pl”. Okazuje się jednak, że nie powinno być to wystarczającym powodem do zablokowania lokalnego projektu, o którym więcej pisaliśmy już na naszym portalu.

Z drugiej strony, wojewoda mazowiecki (PiS) postanowił wesprzeć walczących z niepłodnością programem naprotechnologicznym. Metoda ta nie ma medycznego uzasadnienia, a co za tym idzie, jej finansowanie ze środków publicznych wzbudza wątpliwości. Znalazło się jednak 300 tys. złotych, które wspomogą 120 par chcących skorzystać z programu.

Wiedza dla wszystkich

Pomysł wojewody mazowieckiego znakomicie wpisuje się w planowane działania Ministerstwa Zdrowia. Resort przeznaczy 2,7 mln zł na stworzenie kampanii edukacyjno-społecznej, która ma za zadanie „sprzyjać płodności”. Oprócz radia i telewizji władze stawiają w tym przypadku także na media internetowe.

Czego dowiemy się z kampanii? Nauczymy się, czego powinno się unikać, jeśli nie chcemy doznać niepłodności. Pojawią się wskazówki, jak zajść w ciążę. Będzie to między innymi opis cyklu, czy też porady dietetyczne. Dowiemy się więcej także na temat chorób przenoszonych drogą płciową. W ramach kampanii odbywać się będą również szkolenia i konferencje dla specjalistów, co opisuje „gazetaprawna.pl”.

O ile pomysł samej kampanii wydaje się być naprawdę słuszny, bowiem nasza wiedza o zdrowiu reprodukcyjnym pozostawia wiele do życzenia, o tyle sposoby na zmagania z niepłodnością, które popierają obecne władze, zdają się zmierzać w dość jednostronnym kierunku. Nie milkną jednak głosy starających się o wsparcie dla in vitro. Jedną z walczących o finansowanie tej metody jest krakowska radna, Małgorzata Jantos. Czy dzięki niej uda się wprowadzić w Krakowie dofinansowanie? Inicjatywę możesz wesprzeć swoim głosem >>KLIK<<

Źródła: „gazeta prawna.pl” / „dziennik.pl”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Choruję na Hashimoto – czy muszę być na diecie bezglutenowej?

hashimoto

Wiele pacjentek chorujących na Hashimoto dostaje zalecenie przejścia na dietę bezglutenową. Część z nich zauważa niemal natychmiastowe efekty, inne nie dostrzegają żadnej różnicy w funkcjonowaniu. Dlaczego?

Wspólny problem

Hashimoto to choroba autoimmunologiczna. Jeśli zmagasz się z takim rodzajem choroby wzrasta prawdopodobieństwo, że rozwiniesz kolejną również o podłożu autoimmunologicznym, o czym pisze dr Westin Childs. W przypadku Hashimoto i celiakii jest to o tyle skomplikowane, że cierpiące na nie osoby mają wspólne genetyczne predyspozycje – allel DQ2.

Jaka jest szansa dwóch chorób jednocześnie? Niektóre badania wskazują, że przypadki pacjentów z Hashimoto, którzy równocześnie cierpią na celiakie, sięgają 4-10 proc. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę, że jest to tylko 1 na 10 pacjentów, czy zatem każdy powinien przejść na dietę bezglutenową? Dr Childs wskazuje, że zarówno z jego perspektywy, jak i innych lekarzy, niemal 80 proc. pacjentów z Hashimoto, którzy odstawiają gluten, zauważa niemal natychmiastową redukcję objawów choroby.

Oprócz celiakii, której potwierdzeniem są wyniki badań krwi i obecność odpowiednich przeciwciał, część pacjentów może zmagać się z nadwrażliwością na gluten (non-coeliac gluten sensitivity – NCGS). W takich przypadkach diagnoza wykluczyła celiakie oraz alergię na pszenicę, a pomimo to pojawiają się niepożądane objawy związane ze spożyciem glutenu właśnie. Nawet jeśli więc nie stwierdzono u ciebie choroby, zmiany w diecie mogą być naprawdę korzystne. NCGS może wiązać się bowiem między innymi ze wzdęciami, złym samopoczuciem, zmęczeniem, bólami głowy etc.

Innym ważnym elementem jest fakt, że często przejście na dietę bezglutenową wiąże się z usunięciem znaczącej liczby produktów przetworzonych oraz takich, które powodują stany zapalane. Nic więc dziwnego, że wraz z pełnowartościowym pożywieniem pojawia się poprawa. Co więcej, odstawienie glutenu może pomóc w leczeniu innych problemów żołądkowo-jelitowych, których można nie być świadomym.

Obserwuj siebie

Pamiętać należy także, że celiakia jest problemem, który w społeczeństwie narasta i co ważne, może pojawić się z wiekiem. To, że w wieku 20-30 lat mamy wyniki w normie, wcale nie oznacza, że mając lat 40-50 nie pojawi się u nas znacząca nietolerancja glutenu. Jeśli więc zobaczymy w naszym funkcjonowaniu niepokojące zmiany, warto to sprawdzić.

Co zatem z pacjentami z Hashimoto? Dr Childs uważa, że większość z nich zauważy korzystne zmiany po przejściu na bezglutenową dietę i poleca spróbować zastosować ją przez próbny okres 3 miesięcy. W tym czasie należy bacznie się sobie przyglądać. Co jednak ważniejsze, poleca osobom chorującym na Hashimoto zrobić badania właśnie pod kątem celiakii i obecności związanych z nią przeciwciał. Nawet jeśli bowiem nie czujesz symptomów, a okaże się, że masz tendencję do rozwinięcia choroby, łatwiej będzie o siebie zadbać i zadziałać prewencyjnie.

Więcej o diecie wspomagającej walkę z Hashimoto pisaliśmy już w naszym portalu >>KLIK<<. Warto postawić w niej przede wszystkim na bogactwo warzyw, chude mięso i zdrowe tłuszcze.

Sprawdź też:
5 wskazówek, jak naturalnie walczyć z Hashimoto

 

Źródło: restartmed.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Niepłodności nie widać – odbyło się jubileuszowe spotkanie!

wspolne3 (Kopiowanie)

Już po raz 10 zorganizowaliśmy spotkanie w ramach kampanii społecznej – Niepłodności nie widać. Było baaaardzo męsko, merytorycznie i jak zwykle energetycznie.

O męskości spotkania zdecydowali: dr Jan Karol Wolski, androlog i partner merytoryczny spotkania – Profertil, bo skład osobowy był jednak bardziej kobiecy. Kobiety jednak lubią wiedzieć więcej o mężczyznach więc rozmowa była bardzo dynamiczna.

Bardzo dużo miejsca poświęciliśmy na rozmowę o edukacji. Edukatorki z IFMSA opowiadały jak rozmawiają o płodności z młodzieżą. Edukacyjny był też inny wątek rozmowy – czyli jak skłonić mężczyznę do badań. Często nakłonienie partnera na wizytę u androloga jest trudniejsze niż samo leczenie i wymaga dyplomatycznych zabiegów.

Najwięcej o męskiej stronie niepłodności powiedział dr Jan Karol Wolski, androlog, który przyjmuje m.in. w warszawskiej klinice Novum. Merytorycznie, ale z wielkim wyczuciem. Wspólnie zastanawialiśmy się, jak zbudować w panach większą chęć zaangażowania się we własne zdrowie, a co za tym idzie – w zdrowie związku i ewentualnego dziecka. Przede wszystkim warto postawić na profilaktykę i odpowiednie badania – to nie jest wstyd, czy porażka męskości. Wręcz przeciwnie! Jak dbać o siebie w kontekście płodności, jak wzmacniać nasienie, opowiedziała też Magdalena Kloch. Powiedziała jakimi właściwościami charakteryzuje się Profertil i w jaki sposób już ciągu 3 miesięcy może pomóc męskiej płodności. Magdalena opowiadała jak powstał ten suplement, czemu nie zawsze wielka dawka jakiegoś składnika jest skuteczna i dlaczego czasem mniej znaczy skuteczniej. #profertil

To kolejne spotkanie o kolejnym aspekcie starań o dziecko. Tym razem więcej było o mężczyznach, ale kłopoty z obniżoną płodnością w takim samym procencie dotyczą i mężczyzn i kobiet. Pamiętaj #nieplodnosciniewidac ! Ale warto wiedzieć więcej. Dlatego szczególnie dziękujemy za uczestnictwo przedstawicielom i przedstawicielkom blogów, vlogów i organizacji: BabaYagaPatrzy, Tak dla In Vitro, Współczesna Rodzina, IFMSA, Dzieci z natury, SWPS.
A kolejne spotkania przed nami.

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.