Przejdź do treści

Oszustwo metodą na „ciążę z in vitro”. Ukradła 10 tysięcy złotych

Oszustwo metodą na "ciążę z in vitro"
Pixabay

Już nie metodą „na wnuczka” lecz na „ciążę z in vitro”. Do nietypowej kradzieży doszło w miniony wtorek w Lublinie. Oszustka okradła straszą panią, podając się za krewną jednego z sąsiadów. Sprawa została zgłoszona na policję.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do zdarzenia doszło we wtorek w godzinach porannych w Lublinie. Do drzwi starszej pani zapukała ok. 40-letnia kobieta. Podała się za krewną sąsiada i zapytała, czy może zaczekać na niego w mieszkaniu gospodyni. Ofiara wpuściła oszustkę do swojego domu, nieznajoma wzbudziła jej zaufanie rozmową, opowiadała m.in. o „ciąży z in vitro i ziołach na poprawę zdrowia.

Kradzież metodą na „ciążę z in vitro”

Kiedy gospodyni była w kuchni, oszustka ukradła biżuterię i pieniądze. Po kilku minutach nieznajoma oznajmiła, że dzwonił do niej krewny, który czeka na nią pod blokiem. Kiedy wyszła, starsza pani zorientowała się, że została okradziona.

Jak podaje lubuska policja, złodziejka była ubrana w szarą puchową kurtkę, szare botki, a na włosach miała opaskę. Ma ok. 170 cm wzrostu, jest grubszej budowy ciała. Funkcjonariusze podejrzewają, że nie działała sama. Oszustka ukradła biżuterię i gotówkę o łącznej wartości 10 tys. zł.

Oszustka może okraść więcej osób

Policja alarmuje, że do podobnych przypadków mogło również dojść w pobliżu miejsca przestępstwa, czyli przy al. Racławickich, przy ul. Weteranów, Spadochroniarzy i Godebskiego. Funkcjonariusze proszą o kontakt wszystkich, którzy mogą mieć informacje o oszustce.

Zobacz także:

Kontrowersyjna ustawa przegłosowana. Czy to koniec lokalnych programów in vitro?

Watykan o in vitro: to wielkie zło moralne

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Lublin112, Kurier Lubelski

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Redakcja „Chcemy Być Rodzicami” odebrała nominację do „Okularów Równości!”

Gala Okulary Równości na scenie nominowani w kategorii "Prawa kobiet i przeciwdziałanie dyskryminacji"
Fot.: Aneta Grinberg-Iwańska

Podczas uroczystej gali, która odbyła się 12 kwietnia br. w Domu Artysty Plastyka, otrzymaliśmy nominację do nagrody „Okulary Równości” w kategorii „Prawa kobiet i przeciwdziałanie dyskryminacji z powodu płci”. To dla nas wyróżnienie o szczególnej wartości – wierzymy, że przyczyni się ono do zwiększenia świadomości praw osób zmagających się z niepłodnością. Dziś, gdy dostęp do procedury in vitro nie odbywa się na równych zasadach, a obawa o kolejne ograniczenia jest wciąż realna, jest to kwestia szczególnej wagi.  

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nominację do nagrody „Okulary Równości” przyznano nam za „stworzenie portalu przyjaznego dla starających się o dziecko, nowoczesną edukację na temat leczenia niepłodności, zwalczanie mitów i stereotypów na temat in vitro, niesienie otuchy w cierpieniu i umacnianie radości z pokonywania przeszkód na drodze do zostania rodzicami”.

Cieszę się, że prawa reprodukcyjne zostały wreszcie potraktowane jako całość (…). Prawo do leczenia niepłodności jest takim samym prawem reprodukcyjnym, jak prawo do aborcji, do antykoncepcji i do edukacji seksualnej. Bardzo chciałabym podziękować zespołowi redakcyjnemu, który umożliwił nam ten wspólny sukces – mówiła Karina Sasin, naukowczyni, aktywistka i redaktorka naukowa „Chcemy Być Rodzicami”, odbierając wyróżnienie.

Silny głos Kariny Sasin, którym przemawia w imieniu osób zmagających się z niepłodnością, został szczególnie doceniony przez Kapitułę „Okularów Równości”.

Karina Sasin z nominacją do "Okularów Równości"

Karina Sasin z nominacją do „Okularów Równości”

– Pragnienie dziecka jest jak głód. Tego nie da się niczym zastąpić, nie da się znaleźć innego rozwiązania. Wydaje się, że wiele tych pragnień można zrealizować dzięki leczeniu. Niestety, to leczenie zostało podporządkowane ideologii. My staramy się pisać z równym szacunkiem dla każdego wyboru,  ale chcemy też, by w końcu zatriumfowała medycyna – również w dziedzinie refundacji” – podkreśliła Jolanta Drzewakowska, redaktor naczelna portalu i magazynu „Chcemy Być Rodzicami”.

Nominacja do Okularów Równości dla Chcemy Być Rodzicami

Nominacja do „Okularów Równości” dla Kariny Sasin i redakcji portalu „Chcemy Być Rodzicami”

„Okulary równości” dla ruchu „Lekarze Kobietom”

W zaszczytnym gronie nominowanych w kategorii „Prawa kobiet i przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na płeć” znalazły się również Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom, Toruńskie Dziewuchy Dziewuchom, Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom, Chór Czarownic i Chór Kobiet. Nagrodę „Okulary równości” otrzymał ruch społeczny „Lekarze Kobietom”.

Bardzo cieszę się z nagrody. Myślę jednak, że nasza praca skończy się dopiero wtedy, gdy żadna kobieta w Polsce nie będzie musiała do nas pisać, bojąc się, że spotka się ze złym traktowaniem ze strony lekarzy. (…) Musimy pamiętać, że nikt, a tym bardziej lekarz czy lekarka (…), nie mają prawa mówić wam, jak macie żyć – mówiła w imieniu inicjatywy ”Lekarze kobietom” lek. Natalia Jakacka, odbierając nagrodę.

W kategorii „Prawa mniejszości i przeciwdziałanie dyskryminacji z przyczyn innych niż płeć” nagrody otrzymali: JCC Centrum Społeczności Żydowskiej, Dom Ukraiński oraz Parada Równości. Zwycięzcą w kategorii „Sprawiedliwość społeczna i zwalczanie ubóstwa” zostali zaś „Obrońcy Puszczy Białowieskiej”.

Podczas wydarzenia przyznano także „Superokulary równości”. Otrzymała je prof. Magdalena Środa, feministka, naukowczyni, działaczka społeczna i współtwórczyni Kongresu Kobiet.

Pełnomocnik ds. równego traktowania „ślepy na łamanie praw człowieka”

Ostatnim punktem czwartkowej gali „Okulary równości” było przyznanie antywyróżnienia – „Skierowania do okulisty”. „Zwycięzcą” w tej kategorii został minister Adam Lipiński, pełnomocnik ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania. Antywyróżnienie otrzymał za „całkowitą ślepotę na problemy związane z łamaniem podstawowych praw człowieka w Polsce i doprowadzenie do obumarcia organu odpowiedzialnego za równe traktowanie”.  Na gali nie zjawił się żaden przedstawiciel rządu. ”Skierowanie do okulisty” zostanie dostarczone ministrowi drogą pocztową.

„Okulary równości” to nagroda przyznawana corocznie przez Fundację im. Izabeli Jarugi-Nowackiej – cenionej działaczki politycznej, która nie bała się głośno mówić o sprawach kobiet, aktywnie przeciwdziałać dyskryminacji i walczyć o równouprawnienie. Fundacja powstała w 2011 roku i stawia sobie za cel kontynuację działalności Izabeli Jarugi-Nowackiej. Uroczystą galę wręczenia nagród i nominacji poprowadzili w tym roku Dorota Warakomska i Piotr Pacewicz.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jesteśmy nominowani do „Okularów Równości”. Bo nasz głos ma moc i nie zawahamy się go użyć!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Botoks” na teście z religii. Licealiści uczą się, że in vitro to „głęboka niegodziwość”

Test z religii na podstawie filmu Botoks
Fot.: arch. M.K.

Jedno z tyskich liceów przeprowadziło na lekcji religii „test dotyczący problemów moralnych zawartych w filmie Botoks”. Wśród zdań, które uczniowie mieli uzupełnić odpowiednimi wyrazami, znalazło się m.in. takie, które określa techniki wspomaganego rozrodu jako „głęboko niegodziwe”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Test wartości moralnych na podstawie filmu Botoks”, który mieli do rozwiązania licealiści z Tych, uwzględnił cztery części: „Dziecko jako dar”, „Aborcja”, „In vitro”, „Eutanazja”, „Antykoncepcja”, „Wolny związek” i „Wykroczenia przeciwko czystości”. Cały test polegał na uzupełnieniu ideologicznych tekstów odpowiednimi wyrazami. Te podano niżej. Od razu w odpowiednich formach gramatycznych – dla ułatwienia, i z hashtagami – by zainteresować młodych odbiorców.

Nowoczesność zakończyła się jednak na formie; w treści było znacznie bardziej tradycyjnie. Dużo uwagi poświęcono m.in. technikom wspomaganego rozrodu. Już na starcie uczniowie dowiedzieli się, że embrion „ma prawo do bezwarunkowego szacunku, jaki należy się istocie ludzkiej”. Tymczasem – jak napisano – metoda in vitro zakłada, że „nie zasługuje on na pełny szacunek z tego powodu, że staje się rywalem wobec pragnienia, które trzeba zaspokoić”.

W innych fragmentach testu licealiści przeczytali, że metoda zapłodnienia pozaustrojowego „stosowana jest jak gdyby ludzki embrion był po prostu zbiorem komórek, które są używane, selekcjonowane i odrzucane”.

Moralność jak z billboardów pro-life

Uczestnicy testu z religii dowiedzieli się też, że techniki wspomaganego rozrodu są „moralnie niedopuszczalne”. Część z nich, zakładająca dawstwo nasienia lub komórek jajowych czy macierzyństwo zastępcze, określono wręcz jako „głęboko niegodziwą”. „Techniki te pozostają w sprzeczności z wyłącznym prawem małżonków do stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie” – czytamy w jednym z fragmentów testu. Z innego akapitu jasno wynika, że para, która decyduje się na taką metodę, „oddaje życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej”. Tymczasem „tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i w dzieciach”.

W „teście dotyczącym problemów moralnych zawartych w filmie Botoks” napisano też, że niepłodność jest krzyżem, który powinna godnie nieść dotknięta nią para. „Ewangelia ukazuje, że bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem. Małżonkowie, którzy po wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na bezpłodność, złączą się z krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej płodności. Mogą oni dać dowód swojej wielkoduszności, adoptując opuszczone dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz bliźniego” – czytamy dalej. A to tylko niektóre fragmenty kilkustronicowego dokumentu, który odniósł się też do kwestii masturbacji, orientacji seksualnej czy eutanazji.

Jeden obraz warto tysiąca (wulgarnych) słów

Chociaż podejście katechetów do kwestii praw reprodukcyjnych i seksualnych jest dobrze znane, w powyższym teście z religii najbardziej zaskakuje fakt, że oparto go o problemy, które przedstawia film Patryka Vegi. Jak to możliwe, że reżyser kojarzony z prymitywną, pełną wulgarności i przemocy rozrywką stał się ulubieńcem katechetów? Z pewnością pomogło jego spektakularne nawrócenie i głośne deklaracje, że Botoks to film misyjny i „starcie ciemności ze światłem”.

„Prawda”, którą rozświetla Vega, nie ma jednak zbyt dużego powiązania z faktami. Film sugeruje m.in., że w szpitalach pracuje niewykwalifikowany, skorumpowany i zdemoralizowany personel, na oddziałach dochodzi do gwałtów, powszechnie dokonuje się aborcji (sic!), a płód umiera po niej na tacy lub dusi się go poduszką. Na okrasę dostajemy sceny zoofilskie i urokliwe bon moty w stylu: „Każdy lekarzyk ma swój cmentarzyk”.

Vega twierdzi jednak, że wszystkie sytuacje z filmu miały miejsce naprawdę, a za scenariuszem stoi sam… Bóg, który dał twórcy natchnienie. W jednym z wywiadów przyznał jednak, że „ważne tematy trzeba przemycać w sposób przebiegły”.

– Trzeba być roztropnym jak wąż i czystym jak gołębica. Chcąc dotrzeć do wielu ludzi, muszę dostarczyć im przede wszystkim dobrej rozrywki, a dopiero przy okazji mogę spróbować przemycić jakieś ważne przesłanie – mówił w rozmowie z Gazetą Polską.

Wszak jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów – nie jest szczególnie istotne, czy ma coś wspólnego z prawdą.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Inhibina B: badanie i normy. Czy wysoki lub niski wynik może zagrażać płodności?

Fiolki z krwią w laboratorium; w tle mikroskop /Ilustracja do tekstu: Inhibina B: badanie i normy
Fot.: Fotolia

Pomaga oszacować szanse na zajście w ciążę i przewidzieć wynik stymulacji do in vitro, ale umożliwia też ocenę procesu tworzenia plemników i funkcjonowania męskiego narządu rozrodczego. Czym jest inhibina B i kiedy warto zdecydować się na jej zbadanie? Przeczytaj!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Inhibina B to białkowy hormon, który pełni funkcję inhibitora syntezy i wydzielania FSH. U kobiet peptyd ten produkowany jest przez komórki ziarniste wczesnych pęcherzyków antralnych, a także przez łożysko i przysadkę. Wydzielanie tej substancji odbywa się przede wszystkim w fazie folikularnej cyklu miesiączkowego. U mężczyzn inhibinę B wytwarzają komórki Sertolego.

Inhibina B a płodność

U kobiet  inhibina B to – wraz z AMH – jeden z głównych parametrów rezerwy jajnikowej. Oznaczenie stężenia tego hormonu pozwala nie tylko określić liczbę i jakość komórek jajowych, ale też przewidzieć odpowiedź na stymulację jajników do procedury wspomaganego rozrodu. Natomiast u mężczyzn inhibina B wpływa na proces spermatogenezy i hamuje wydzielanie FSH.

Zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn poziom inhibiny B spada wraz z wiekiem, czego konsekwencją jest wzrost poziomu FSH. Warto wiedzieć, że u kobiet w okresie menopauzy stężenie inhibiny B jest praktycznie nieoznaczalne.

Badanie stężenia inhibiny B – dla kogo?

Oznaczenie stężenia inhibiny B we krwi stosuje się w celu oceny płodności kobiety oraz prognozowania wyników stymulacji w procedurze in vitro. To także jedno z podstawowych badań w diagnostyce niepłodności kobiecej i męskiej.

U panów określenie poziomu inhibiny B pozwala na ocenę procesu spermatogenezy, funkcjonowania gonad męskich i sprawności kanalików nasiennych jądra. Wynik tego badania jest też podstawą do wdrożenia specjalistycznego leczenia.

Normy inhibiny B

Właściwy poziom inhibiny B zależy od płci pacjenta. W przypadku kobiet istotne są: wiek oraz faza, w której zostało przeprowadzone badanie.

Szacunkowe wartości referencyjne dla inhibiny B u kobiet:

  • wczesna faza folikularna (3-5 dzień cyklu miesiączkowego): 45-120 pg/ml
  • późna faza folikularna: 30-90 pg/ml
  • owulacja: 80-200 pg/ml

Szacunkowe wartości referencyjne dla inhibiny B u mężczyzn: 120-400 pg/ml

Wysoki poziom inhibiny B

Zbyt wysoki poziom inhibiny B, wykraczający ponad normę, może być objawem guzów jajnika.

Niski poziom inhibiny B

Gdy poziom inhibiny B u kobiet spada poniżej normy, jest to oznaką obniżenia rezerwy jajnikowej. W przypadku kobiet w wieku rozrodczym niski poziom inhibiny B może świadczyć o:

  • przedwczesnym wygasaniu czynności jajników,
  • występowaniu zespołu Savage (czyli tzw. zespołu opornych jajników) ,
  • zaburzeniach czynności podwzgórza.

Niskie stężenia inhibiny B u kobiet często wiążą się także z niepowodzeniami in vitro i ryzykiem samoistnych poronień.

W przypadku mężczyzn obniżenie poziomu tego hormonu może oznaczać azoospermię, czyli brak plemników w nasieniu. Bywa także symptomem:

  • zespołu samych komórek Sertolego,
  • uszkodzenia kanalików nasiennych jądra,
  • zatrzymania komórek zarodkowych,
  • rozwoju komórek nowotworu zarodkowego.

Przygotowanie do badania inhibiny B

Stężenie inhibiny B oznaczane jest w laboratorium analitycznym na podstawie próbki krwi. Nie są konieczne specjalne przygotowania. Nie ma również wymogu, by na badanie przybyć na czczo. W przypadku kobiet zalecane jest jednak, by poziom inhibiny B sprawdzić w fazie folikularnej – najlepiej 3. dnia cyklu miesiączkowego.

Źródło: ALAB, zdrowie.gazeta.pl, wylecz.to

POLECAMY TEŻ: Globulina SHBG – kiedy sprawdzić jej poziom i jakie są normy?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

PCOS a niepłodność. Wszystko, o czym powinnaś wiedzieć

PCOS a niepłodność
fot. Fotolia

PCOS dotyka nawet 15 proc. kobiet i może powodować trudność z naturalnym poczęciem. PCOS a niepłodność – wszystko, o czym powinnaś wiedzieć.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zespół policystycznych jajników, czyli PCOS, jest zaburzeniem hormonalnym dotykającym coraz więcej kobiet w wieku rozrodczym. Dokładna przyczyna powstania tej choroby nie jest do końca znana. Podejrzewa się jednak, że duże znaczenie ma tu genetyka. Najczęściej w rodzinie takiej kobiety są krewne- matka, ciotka lub siostry, które również cierpią na PCOS.

Do najczęstszych objawów PCOS zalicza się brak lub nieregularne miesiączki, owłosienie w nietypowych miejscach, trądzik, nadwagę i w końcu problemy z zajściem w ciążę.

Zobacz także: Zespół policystycznych jajników nie przekreśla ciąży!

PCOS a niepłodność

PCOS jest jedną z najczęstszych przyczyn kobiecej niepłodności. Charakteryzuje się zwiększonym stężeniem męskich hormonów.

U kobiet z zespołem policystycznych jajników dochodzi do zaburzenia prawidłowego rozwoju pęcherzyka jajnikowego, w którym mieści się komórka jajowa. Nie dochodzi również do owulacji, czyli najkorzystniejszego momentu do poczęcia dziecka.

To wszystko powoduje powstanie cykli bezowulacyjnych, przez co zajście w ciążę staje się nie lada wyzwaniem. Warto jednak zaznaczyć, że nie wszystkie pacjentki z PCOS mają trudności z naturalnym poczęciem.

Zobacz także: 5 specjalistów, którzy pomogą Ci wygrać z PCOS

PCOS a niepłodność – przede wszystkim diagnoza

Pierwszym krokiem do podjęcia leczenia jest przede wszystkim zdiagnozowanie choroby. Ta odbywa się zazwyczaj na podstawie tzw. kryteriów rotterdamskich. PCOS diagnozuje się w przypadku:

  • braku owulacji lub rzadkiego jej występowania
  • klinicznego i/lub biochemicznego hiperandrogenizmu (dużej ilości męskich hormonów)
  • obecności policystycznych jajników (powyżej 12 pęcherzyków o wielkości od 2 do 9 mm w jajniku lub co najmniej 10ml objętości jajnika)

Jeżeli 2 na 3 z tych kryteriów zostaną spełnione, u pacjentki diagnozuje się PCOS.

Zobacz także: Kieliszek czerwonego wina pomoże w PCOS? Sprawdź, co mówią badania!

PCOS a niepłodność – leczenie

Nie znając dokładnych mechanizmów powstania tej choroby, nie możemy mówić o jej wyleczeniu. Stosuje się natomiast leczenie objawowe, które dotyczy nieregularnych miesiączek, trądziku, hirsutyzmu (nadmiernego owłosienia), łysienia oraz niepłodności.

U kobiet z nadwagą zaleca się w pierwszej kolejności zrzucenie zbędnych kilogramów. Zmniejszenie masy ciała o 10 proc. może poskutkować przywróceniem prawidłowej owulacji nawet u połowy kobiet z PCOS!

Lekarze często przepisują pacjentom leki wykorzystywane w cukrzycy typu II- metforminę i rozyglitazon. Po takiej kuracji często owulacja wraca do normy lub łatwiejsze jest przeprowadzenie stymulacji jajeczkowania.

Z kolei w przypadku problemów z miesiączką stosuje się zazwyczaj progestageny oraz tabletki antykoncepcyjne, które mają przywrócić regularny cykl miesiączkowy. Tabletki antykoncepcyjne dwuskładnikowe są pomocne w unormowaniu poziomu hormonów we krwi.

W przypadku nadmiernego owłosienia, problemów z cerą, czy łysienia, leczenie bywa długotrwałe, a efekty terapii nie są długofalowe. Lekarze zazwyczaj zalecają pacjentkom przyjmowanie doustnych leków antykoncepcyjnych, leków zmniejszających insulinooporność i spironolaktonu. Na problemy z cerą pomocny jest natomiast octan cyproteronu.

Zobacz także: Dieta przy PCOS – co jeść i czego unikać? Radzi dietetyk

PCOS i szanse na ciążę

Jak już wcześniej wspomniano, w PCOS występują cykle bezowulacyjne. Aby przywrócić płodność stosuje się stymulację owulacji. Polega ona na podaniu na początku cyklu miesiączkowego leków stymulujących jajeczkowanie. Do tego celu stosuje się zazwyczaj klomifen. Należy jednak pamiętać, że jedną z konsekwencji stymulacji owulacji jest zwiększenie ryzyka ciąży mnogiej.

Kolejnym ze sposobów leczenia PCOS są również zabiegi – resekcja klinowa, laparoskopowe nakłuwanie jajnika, czy zmniejszenie grubości osłonki jajnika, dzięki którym owulacja może powrócić do normy. Efekty operacji nie są jednak trwałe.

Inną skuteczną metodą dającą kobietom z PCOS szansę na macierzyństwo jest in vitro. W przypadku pacjentek z zespołem policystycznych jajników jest to proces złożony. W pierwszej kolejności pęcherzyki obecne w jajnikach muszą zostać zlikwidowane. Potem następuje stymulacja, a po kilku lub kilkunastu dniach pacjentka posiada już pęcherzyki gotowe do wzrostu. Wtedy procedura in vitro ma największe szanse powodzenia.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Invicta www.mp.pl, parenting.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.