Przejdź do treści

Opis programu refundacyjnego

33.jpg

Ministerstwo wprowadziło program redundacyjny dla par zmagających się z niepłodnością

Program zapewnia możliwość korzystania z procedury zapłodnienia pozaustrojowego parom, u których stwierdzono niepłodność, a inne możliwości terapeutyczne nie istnieją lub się wyczerpały. Dotychczasowe doświadczenia w stosowaniu zapłodnienia pozaustrojowego wskazują, że największe prawdopodobieństwo skutecznego leczenia osiągnięte zostanie przy zapewnieniu możliwości skorzystania z maksymalnie 3 cykli leczniczych u jednej pary (pary powinny zostać poinformowane o tym, że szansa na urodzenie żywego dziecka jest znana tylko dla pierwszych trzech cykli leczenia), co przewiduje Program. W przypadku, gdy para zgłosi się pod koniec realizacji Programu będzie miała wykonane tylko tyle cykli, ile możliwe będzie w danym czasie. Program zapłodnienia pozaustrojowego składa się z części klinicznej i biotechnologicznej.

 

Część kliniczna związana jest ze sposobem przeprowadzenia kontrolowanej stymulacji jajeczkowania. Wybór właściwej metody zależy od potencjału rozrodczego pacjentki oraz współistniejących nieprawidłowości w naturalnych procesach wytwarzania gamet. Ich rozpoznanie oraz wdrożenie odpowiedniego postępowania (terapia specyficzna, zindywidualizowana), umożliwia uzyskanie komórek jajowych o pełnym potencjale rozrodczym. Przebieg stymulacji wymaga oceny ultrasonograficznej (ocena liczby i średnicy wzrastających pęcherzyków) i oznaczenia stężeń progesteronu oraz estradiolu w surowicy krwi jako wykładnika endokrynnej funkcji rozwijających funkcji rozwijających się pęcherzyków Grafa. Po uzyskaniu przez dominujące pęcherzyki przedowulacyjne wielkości powyżej 18 mm i średniego stężenia estradiolu na poziomie 150-200 pg/pęcherzyk, podanie 5000-10 000 jednostek gonadotropiny kosmówkowej zastępuje wyrzut hormonu luteinizującego.

 

Część biotechnologiczna zaczyna się pobraniem komórek jajowych, co ma miejsce 34-36 godzin po podaniu gonadotropiny kosmówkowej metodą punkcji jajników i pod kontrolą ultrasonografie. Warunkiem zapłodnienia komórki  jajowej jest jej pełna dojrzałość jądrowa (stadium metafazy II-go podziału redukcyjnego) oraz cytoplazmatyczna.

Zapłodnienie komórki jajowej uzyskuje się drogą klasyczną (samoistne zapłodnienie) lub metodą docytoplazmatycznej iniekcji plemnika. W tej pierwszej metodzie, przed inseminacją, komórki jajowe są inkubowane przez około 3 godziny, co umożliwia ich ostateczne dojrzewanie. Do komórek jajowych umieszczonych w płytce hodowlanej dostaje się około 100 000 plemników, a po 19-stu godzinach inkubacji ocenia się liczbę przedjądrzy. Ich obecność świadczy o dokonanym zapłodnieniu. W prawidłowo zapłodnionych komórkach jajowych stwierdza się dwa przedjądrza, a w przestrzeni okołożółtkowej również dwa ciałka kierunkowe. Około 28-32 godzin po zapłodnieniu dokonuje się pierwszy podział zarodkowy i widoczne są dwa elastomery. W drugiej dobie zarodki składają się z 3-5 komórek, po kolejnych 48-72 godzinach osiągają stadium moruli i blastocysty.

Metoda docytoplazmatycznej iniekcji plemnika (ICSI) polega na bezpośrednim wprowadzeniu gamety męskiej do cytoplazmy komórki jajowej. Wskazania do zastosowania ICSI obejmują: endometriozę, niepłodność idiomatyczną oraz czynnik męski.

Do ICSI wykorzystuje się plemniki pochodzące z nasienia, najądrza (PESA) lub jądra o najkorzystniejszych parametrach budowy i ruchliwości, unieruchamia, oraz wprowadza do wnętrza komórki jajowej za pomocą mikropipety iniekcyjnej. W 9-12 godzinie od zabiegu możliwa jest zazwyczaj ocena aktywacji komórki jajowej oraz przebiegu zapłodnienia. Dalsze etapy postępowania są analogiczne jak w przypadku klasycznej metody zapłodnienia pozaustrojowego opisane powyżej.

Niezależnie od tego jaką metodę zapłodnienia zastosowano, do jamy macicy mogą być przenoszone zarodki 2,3 lub 5- tej dobie po zapłodnieniu. W tym zakresie rekomenduje się stosowanie standardów i rekomendacji Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu.

 

Zastosowana metoda zapłodnienia, liczba zapładnianych komórek jajowych, liczba transferowanych zarodków do macicy powinny być uzależnione od wskazań do procedury, potencjału rozrodczego i wieku kobiety oraz wyników embriologicznych.

 

Postępowaniem z wyboru jest klasyczne zapłodnienie pozaustrojowe. ICSI wykonuje się u par, u których wskazaniem do zapłodnienia pozaustrojowego są czynnik męski i idiomatyczny niepłodności, endometrioza lub brak zapłodnień przy pierwszej próbie klasycznego zapłodnienia pozaustrojowego.

W jednym cyklu stymulowanego jajeczkowania można zapłodnić do sześciu komórek jajowych u pacjentek do ukończenia 35 rż. Natomiast po dwóch nieudanych próbach związanych z zapłodnieniem 6 komórek dopuszcza się możliwość zapłodnienia wszystkich uzyskanych komórek. U pacjentek powyżej 35 rż. Nie ogranicza się liczby zapładnianych komórek jajowych.

Dopuszczalny jest transfer maksymalnie dwóch zarodków w jednej procedurze przeniesienia zarodków do macicy, przy czym:

  1. zaleca się transferowanie jednego zarodka, a jedynie w uzasadnionych klinicznie przypadkach dopuszcza się transfer dwóch zarodków
  2. u pacjentek powyżej 35 rż. Liczba transferowanych zarodków może ulec zwiększeniu do dwóch
  3. w przypadku zaistnienia przyczyn wykluczających wykonanie transferu w cyklu stymulowanym wszystkie zarodki są przechowywane.

 

Zarodki o prawidłowym rozwoju, które nie zostały przeniesione do macicy, przechowuje się do czasu ich wykorzystania. Opracowano różne metody przygotowania zarodków do ich przechowywania, spośród których największe znaczenie ma metoda witryfikacji.

Ograniczenie liczby przenoszonych do macicy zarodków, zmusza do przechowywania ich pojedynczo. Wyniki leczenia uzyskiwane są po przeniesieniu zarodków przechowywanych są takie same jak po przeniesieniu zarodków świeżych, co potwierdza bezpieczeństwo tej metody. Przeniesienie do macicy przechowywanych zarodków powinno mieć miejsce w najbliższym możliwym czasie, tak aby okres ich przechowywania był jak najkrótszy. Transfer powinien być wykonywany w optymalnym dla danej pacjentki cyklu.

Przechowywanie zarodków zaczyna się od etapu blastocysty. Zarodki te mogą być przenoszone do macicy w kolejnych cyklach naturalnych kobiety lub cyklach przygotowanych farmakologicznie. U kobiet do ukończenia 35 rż. w jednym czasie można przenieść jeden zarodek w czasie kolejnego cyklu naturalnego lub indukowanego farmakologicznie, natomiast u kobiet, które ukończyły 35 rż, jednoczasowo można przenieść do macicy nie więcej niż dwa zarodki w czasie jednego transferu.

Joanna Rawik

Zbyt dużo cukru utrudnia zajście w ciążę? Sprawdź, co o diagnozie PCOS mówi dietetyczka

dieta w pcos

Dietetyczka Michele Chevalley Hedder przyjrzała się kobietom, które mają postawioną diagnozę PCOS oraz ich sposobowi żywienia. Zaznacza, że nawet połowa z nich może cierpieć z powodu insuliooporności.

PCOS prezentuje wiele symptomów – od problemów z płodnością lub brakiem owulacji, do zmian nastrojów, otyłości, czy trądziku. Pomimo coraz większej powszechności występowania tej dolegliwości, eksperci wciąż nie wiedzą, co jest dokładną przyczyną zespołu policystycznych jajników. Australijska dietetyczka zauważyła, że są przypadki bez zdiagnozowanej przyczyny, które mogą być powiązane ze spożyciem cukrów.

Duża część przypadków może być napędzana insulinoopornością i powiązana z dysfunkcjami cukru we krwi” – mówi i dodaje: „W większości przypadków, które obserwujemy teraz w roku 2017, PCOS może być złagodzone i skorygowane tylko poprzez pożywienie” – jej słowa cytuje „Daily Mail”. Zaznacza, że cukier jest winowajcą wielu procesów i stanów chorobowych organizmu. Co ważne, nie zawsze jest to jednak cukier pochodzący z produktów, które powszechnie uznawane są za „śmieciowe jedzenie”. Często kryje się on w pozornie zdrowej żywności.

Dietetyczka podkreśliła, iż nie tylko objawy PCOS, ale także pojawiające się problemy z nieprawidłowym poziomem glukozy we krwi można u kobiet z PCOS załagodzić. „Nie twierdzę, że każda kobieta z PCOS może być wyleczona odżywianiem, ale zaznaczam, że ludzie powinni poddać to obserwacji” – ocenia.

O powiązaniu insulinooporoności i zespołu policystycznych jajników pisaliśmy już w naszym portalu: „Jest to jeden z najczęściej występujących przypadków. Niektóre badania wskazują, że nawet 50-70 proc. kobiet z PCOS ma insulinooporność, niezależnie od tego, czy są szczupłe, czy też nie. Wysoki poziom insuliny i leptyny hamuje owulację i pobudza jajniki do produkcji testosteronu”.

Sprawdź więcej: >>KLIK<<

PCOS i dieta – oto ciekawostki:

Kieliszek czerwonego wina pomoże w PCOS? Sprawdź, co mówią badania!

Mleko sojowe pomocne w PCOS – sprawdź, co mówią eksperci

Oto twój nowy sprzymierzeńca w walce z PCOS – MAGNEZ!

 

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak przetrwać walkę z niepłodnością? Oto 5 cennych wskazówek – zadbaj o siebie!

walka z niepłodnością

Walka z niepłodnością to codzienne zmagania, od których trudno uciec. Myśli wciąż i wciąż wracają do jednego tematu. A co ważne, zdrowie psychiczne jest w staraniach równie ważne, co zdrowie fizyczne. Jak możesz o siebie zadbać?

5 wskazówek, które pomogą Ci w staraniach
1. Lekarz, któremu ufasz

Odpowiedni lekarz jest podstawą. Leczenie niepłodności to długotrwały proces, który wymaga zaangażowania nie tylko z twojej strony, ale i ze strony medyków. Jeśli nie masz poczucia bycia wysłuchaną i zaopiekowaną, nie obawiaj się konsultacji u innego doktora, czy też w innej klinice. Znajdź miejsce, które pozwoli ci czuć się komfortowo i pewnie.

2. Sposób na stres

We współczesnym świecie stres obarczany jest odpowiedzialnością za niemal wszystkie problemy. I nic dziwnego! Owszem, może być korzystny, ale w nadmiarze i w nieodpowiednich momentach potrafi zrujnować nam nie tylko samopoczucie, ale też funkcjonowanie somatyczne. Zdecydowanie nie pomaga też w płodności. Znajdź więc zajęcie, które pozwoli ci zmniejszyć napięcie i chociaż na chwilę oderwać głowę. Lubisz tańczyć? Świetnie – lekcje salsy są dla ciebie. Kochasz kino? Znakomicie – zainwestuj w miesięczny karnet na filmy ulubionego reżysera. A może medytacja i ćwiczenia oddechowe? Świetnie działają, co udowodniły badania, o których pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

3. Akupunktura

Leczenie niepłodności często wiąże się z dużymi kosztami finansowymi. Akupunktura jest jedną z tańszych metod wsparcia starań. Pomaga nie tylko się zrelaksować, ale też ułatwia pracę układu hormonalnego. Jeśli zaś chodzi o panów, jest to jedna z lepszych alternatywnych metod leczenia zaburzeń erekcji!

4. Lektury

Tę wskazówkę można potraktować na dwa sposoby. Z jednej strony, dobra literatura to znakomita forma rozrywki i szansa na oderwanie się od codziennych problemów. Z drugiej, warto zerknąć na strony książek, które poświęcone są właśnie problemom niepłodności. Może okazać się to bardzo wspierające i dodające otuchy.

Po jakie tytuły warto sięgnąć?

Dieta dla płodności, czyli wszystko co przyszły rodzic powinien wiedzieć

O in vitro na spokojnie. Niezwykła książka wyjątkowej autorki

Nadzieja na nowe życie

Księga Adoptowanego Dziecka

5. Ktoś kto wysłucha

Jest to wskazówka, którą zdają się powtarzać wszyscy eksperci – niepłodność nie jest problemem, z którym powinniśmy walczyć w pojedynkę. Przede wszystkim, świetnie jeśli możesz porozmawiać ze swoim partnerem. To podstawa, która daje siłę do walki i buduje pomiędzy wami bliskość. Z drugiej strony, warto szukać też wsparcia na zewnątrz. Nie o wszystkim chcemy się dzielić z ukochaną osobą, boimy się o jej uczucia, nie chcemy dodatkowo obciążać. Kiedy jednak dusimy w sobie emocje, które w staraniach są ogromne – lęk, złość, żal, wstyd – robimy sobie sami krzywdę. Jeśli mamy przyjaciółkę, której ufamy, warto poszukać oparcia na jej ramieniu. Możemy też sięgnąć po pomoc terapeutyczną – psychoterapeuty, czy też odpowiedniej grupy wsparcia. Ludzie to istoty społeczne, warto o tym pamiętać.

Inspiracja: „babble.com”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jajniki z drukarki 3D przełomem w leczeniu niepłodności

Naukowcy z Northwestern University w Stanach Zjednoczonych dokonali przełomu w leczeniu niepłodności. Wszczepili myszom bioprotezy jajników wydrukowane na drukarce 3D. Osiągnięto oczekiwany efekt – urodziło się zdrowe mysie potomstwo. Czy to oznacza, że niepłodne kobiety już niebawem będą mogły cieszyć się macierzyństwem?

Jest na to ogromna szansa – szczególnie dla pacjentek po zabiegach onkologicznych, które straciły jajniki lub tych, które cierpią na zaburzenia hormonalne.

 

Sztuczny jajnik pełni funkcję bioprotezy – po jej wszczepieniu doszło do owulacji a w konsekwencji do naturalnego zapłodnienia. Wyniki badań są tym bardziej optymistyczne, że myszy karmiły małe własnym mlekiem, co oznacza, iż przesyłanie sygnałów hormonalnych odbywało się bez żadnych przeszkód.

Jajniki wyprodukowano z żelatyny i choć druk każdemu kojarzy się z czymś prostym, to nikomu dotąd nie udało się stworzyć tak skomplikowanej konstrukcji geometrycznej. Tym bardziej, że z jednej strony musiała ona wytrzymać proces wszczepiania, a z drugiej być na tyle porowata, by bez problemu przebiegł proces zadomowienia się w organizmie i przepuszczania substancji. I co najważniejsze bioprotezy musiały być tak skonstruowane, by mogły się w nich rozwijać komórki jajowe.

Amerykańskie naukowczynie (cały zespół stanowią kobiety) z wielkim optymizmem patrzą w przyszłość. Przygotowują się do przeprowadzenia eksperymentów na świniach. Jeśli zakończą się one sukcesem, już w ciągu kilku najbliższych lat możemy spodziewać się niewiarygodnego przełomu, którego konsekwencje odmienią los wielu par.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Matkowanie matkom: „Laurka, kwiatek i przedstawienie są wspaniałe, ale matka musi o siebie dbać”

matkowanie matkom

Kiedy rodzi się dziecko, zostaje ono natychmiast objęte całodobową opieką. Siedem dni w tygodniu, trzysta sześćdziesiąt dni w roku. To oczywiste. Dziecko bez opieki nie przeżyje, jego los jest więc całkowicie zależny od dobrej woli i zaangażowania opiekunów. Zwykle tym opiekunem jest matka, która nierzadko łączy opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową (na cały lub część etatu) oraz opieką nad starzejącymi się rodzicami.

Zaopiekować się matką

Donald Winnicott mówił, że nie ma czegoś takiego jak niemowlę. To znaczy, że niemowlę zawsze istnieje w relacji z drugą osobą. Zwracał jednak również uwagę na to, że podobnie jak niemowlę, także matka musi zostać objęta odpowiednią opieką i uzyskać wsparcie. Zwykle zapewnia je ojciec dziecka, ale również system opieki społecznej. Niekoniecznie należy wskazywać jeden słuszny model opieki, jaki otrzymuje matka. Chodzi raczej o to, żeby miała w sobie przestrzeń, by pomieścić bardzo silne emocje dziecka i jego wymagania. Żeby mogła zaakceptować zmiany, jakie nastąpiły w jej życiu.

Winnicott zauważył więc, że niemowlęctwo to czas szczególny dla dziecka, ale w nie mniejszym stopniu dla matki. Teza ta może budzić zdziwienie dziś, w czasach, kiedy kobiety zaczynają korzystać z ciężko wypracowanej niezależności, szans na rozwój osobisty i zawodowy, siły i odporności. Ale właśnie może dlatego warto przypominać, że matka maleńkiego dziecka, niezależnie od tego, jak dobre ma wykształcenie, jak wiele osiągnęła i jak dobrze radziła sobie dotąd w trudnych sytuacjach, jest w szczególnej sytuacji. I jeśli ma się spełnić w swojej nowej roli, jeśli ma z niej czerpać radość i przyjemność i jeśli wreszcie jej dziecko ma otrzymać odpowiednią opiekę, musi ona otrzymywać regularne wsparcie.

Dwa światy

Kobiety sukcesu, kobiety które uzyskały dzięki swojej ciężkiej pracy bardzo dobre wykształcenie, są w szczególnie trudnej sytuacji, ponieważ nieustannie mylimy inteligencję z dobrostanem psychicznym. Wydaje się nam powszechnie, że człowiek inteligentny rozumie przecież to, co się z nim dzieje, potrafi znaleźć odpowiednie źródła i pomóc sobie. Inteligencję i świadomość, że dotychczas było się kobietą sukcesu trudno pogodzić się z tym, że codzienność z niemowlęciem może być doświadczeniem ekstremalnym i skutkować poważnymi trudnościami emocjonalnymi.

Trudno również zaakceptować, a nawet zauważyć, że opieka nad maleńkim dzieckiem połączona z pracą zawodową jest ogromnym obciążeniem. Kobiety potrzebowały wielu dziesięcioleci, żeby znaleźć w miejscu, w którym mogą się swobodnie rozwijać zawodowo. Chętnie więc z tego korzystają, ale jednocześnie niewątpliwe jest oczekiwanie społeczne, żeby kobieta szybko wróciła do pracy. Jednocześnie ma być idealną matką i pracownicą. Bardzo trudno to wszystko pogodzić.

Badania internetowe przeprowadzone w 2015 na grupie ponad 2000, zwykle dobrze wykształconych młodych matek dały interesujące wnioski. Badacze zidentyfikowali cztery zasadnicze przekonania, które pomagały matkom osadzić się w nowej roli: poczucie bycia bezwarunkowo kochaną, otrzymanie wsparcia w stresie, szczerość w relacjach oraz satysfakcja z przyjaźni. Nie bez znaczenia była również jakość związku z ojcem dziecka.

Pomocna dłoń

Różnorodne programy interwencyjne wprowadzano w różnych rejonach świata, zarówno dla młodych matek o wysokim statusie ekonomicznym i społecznym (na przykład w Mayo Clinic w Arizionie) oraz wśród uzależnionych od narkotyków i zmagających się z trudnościami finansowymi. I niezależnie od szczegółów programu oraz przede wszystkim zaplecza kobiet, programy te przynosiły niezmiennie te same, dobre efekty. Proponowano na przykład kobietom godzinne, regularne zajęcia grupowe oraz na przykład godzinę wolnego czasu. Okazuje się, że najważniejsze i przynoszące matkom najwięcej korzyści emocjonalnych było spędzanie czasu z innymi kobietami, rozmowa, wymienianie się doświadczeniami. Poziom stresu, jakiego doświadczały młode matki wyraźnie malał, co z kolei przekładało się na ich obecność w pracy. Rzadziej z niej również odchodziły.

Oprócz doraźnych korzyści płynących z programów interwencyjnych, również dzieci korzystały. Bo przecież jedynie zadbana emocjonalnie matka jest w stanie zadbać o dziecko.

I jeszcze raz Winnicott z „Rozmawiając z rodzicami”: „Na podstawie rozmów z wieloma matkami i obserwacji ich dorastających dzieci sądzę, że najlepiej wychodzą z tego matki, które potrafią się poddać na samym początku. Tracą wszystko, zyskują natomiast to, że w miarę upływu czasu mogą się wyzwolić, ponieważ ich dzieci stopniowo przestają nieustannie wysuwać roszczenia i są zadowolone, że ich matki są jednostkami posiadającymi własne prawa jako iż one same też wkrótce osiągną ten status.

Koniec maja to dobry okres, żeby sobie przypomnieć o sobie. Żeby przypomnieć, że laurka, kwiatek i przedstawienie w przedszkolu są wspaniałe, ale że matka musi o siebie dbać. Że ona też jest ważna.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami