Przejdź do treści

Odczepcie się od mojej macicy!

78.jpg

Czy nie denerwują was uporczywe dociekania starych ciotek i koleżanek mamy, które – gdyby mogły – same zajrzałyby wam do macicy, utyskując: „Nic tu nie widzę, a jesteś przecież tak wspaniałą dziewczyną – kiedy wreszcie będziesz mieć dziecko?”. Ech, w takich chwilach w kobiecie budzi się bestia. Jak uporać się z tym problemem raz na zawsze – radzi Joanna Keszka z portalu Barbarella.pl

XXI wiek to wymagający czas dla bezdzietnych trzydziestolatek, bowiem z każdej strony otaczają je domorośli ginekolodzy. Na domiar złego jeszcze bardziej skrupulatni i wymagający od tych z dyplomami: wspominane już ciotki, kuzynki, czy – o zgrozo! – babki. Każda jedna próbuje na własną rękę ustalić przyczynę problemu”, zupełnie nie dostrzegając, że „problemem” może być np. jakże prozaiczny brak gotowości czy chociażby odrobinę wyższe wymagania stawiane partnerowi. No i pozostaje jeszcze ta jedna, drobna kwestia – to zwyczajnie nie ich sprawa!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naturalnie w takiej sytuacji dobre wychowanie nie pozwala ryknąć: „Odpieprzcie się od mojej macicy raz na zawsze!”, a i rękoczyny nie są akceptowane jako właściwy środek odwetowy w naszej kulturze. Co więc pozostaje? Redaktorki portalu „Heartless Doll” przekonują, że najlepszym wyjściem z tej patowej sytuacji jest obrzydzenie tego pytania tym, którzy najczęściej je zadają. Trzeba więc wymyślić jakąś rozbrajającą odpowiedź, a następnie z uśmiechem na ustach cisnąć nią tak, by ciotkom, wujkom i koleżankom mamy poszło w pięty. 

A więc gdy następnym razem ktoś cię zapyta: „Kiedy ty wreszcie będziesz mieć dziecko?”, nie wij się jak piskorz, szukając usprawiedliwienia, tylko wyobraź sobie, że jesteś członkinią Latającego Cyrku Monty Pythona albo gwiazdą rocka i rzuć prosto z mostu np.: „O już niedługo, jak tylko odstawię crack. Chociaż w sumie, jeśli tylko ograniczę, to dziecko nawet nie powinno tego odczuć, prawda?”. Albo: „Już jestem, masz może whisky?”. Możesz też zastosować strategię skrajnie odwrotną: „A wiesz, że sama nie mam pojęcia – czekam na wizytę Archanioła Gabriela.” Lub też: „W przyszły wtorek, po wiadomościach”. A kiedy pod rękę podejdzie ci ktoś, kto swoim wścibstwem wprost od zawsze doprowadza cię do białej gorączki, nie bój się pojechać po bandzie: „Wiesz, dziwna sprawa – miałam dziecko w planach, ale jak tylko poznałam twoje, z miejsca pobiegłam do ginekologa, żeby podwiązał mi jajniki!”.

Szalone? Wcale nie! Nie bój się odbić piłeczki. Musisz wreszcie zrozumieć, że nie masz obowiązku tłumaczyć się przed nikim, to zaś, czy chcesz mieć dziecko  a jeżeli tak, to kiedy  to wyłącznie twoja sprawa! Jeśli więc spotkasz na swojej drodze ludzi, którzy zwyczajnie nie potrafią tego uszanować, nie sil się na kurtuazję. Niech posmakują własnego lekarstwa, bo czasami nic innego po prostu nie działa. Niektórzy muszą się nauczyć w najcięższy z możliwych sposobów.

A swoją drogą, kiedy Ty wreszcie będziesz mieć dziecko?

Joanna Keszka, Barbarella.pl

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Sześć warszawskich klinik chce wziąć udział w miejskim programie in vitro

Miejski program in vitro w Warszawie
Pixabay

W czerwcu tego roku Rada Warszawy przyjęła program refundacji zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2017-2019. Do konkursu przystąpiło sześć klinik. Ratusz ogłosi wyniki już 12 października.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Oferty mogły nadsyłać kliniki z Warszawy, które mają pozwolenie ministra zdrowia na prowadzenie ośrodka medycznie wspomaganej prokreacji. Placówki te muszą również posiadać odpowiedni sprzęt, kadrę medyczną i co najmniej pięcioletnie doświadczenie w leczeniu niepłodności metodą in vitro.

Miejski program in vitro w Warszawie

W piątek w stołecznym ratuszu opublikowane zostały oferty w konkursie na realizację programu. Do plebiscytu zgłosiło się sześć klinik: Centrum Bocian, FeritMedica Centrum Płodności, Invicta, Przychodnia Lekarska „nOvum”, Invimed-T i Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Komisja może wyłonić w konkursie od jednej do sześciu ofert.

Miasto dofinansuje 80 proc. kosztów zabiegu, jednak nie więcej niż 5 tys. zł na parę. Z programu skorzystać mogą warszawianki w wieku od 25 do 40 lat. Będą im przysługiwać trzy próby zapłodnienia.

Samorządowe programy in vitro zagrożone?

Pod koniec września 2017 roku Sejm uchwalił nowelizację dwóch ustaw: o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych oraz o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Od teraz samorządy dofinansowujące zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego z własnych pieniędzy będą musiały w pierwszej kolejności zgłosić się po opinię do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Warto zaznaczyć, że komisja ta podlega ministrowi zdrowia.

Za rozpoczęcie programu bez wydania decyzji AOTMiT oraz w przypadku negatywnej opinii, samorządom będą grozić kary. Wiele miast obawia się, że taka polityka rządu to dążenia do całkowitego zakazu in vitro w Polsce.

Zobacz także:

Warszawiacy niedługo będą mogli korzystać z dofinansowania in vitro

Kontrowersyjna ustawa przegłosowana. Czy to koniec lokalnych programów in vitro?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

18 razy straciła ciążę, dziś jest szczęśliwą mamą

Louise Warneford urodziła dziecko po 18 poronieniach
/fot. Pixabay

Louise Warneford i jej mąż Mark rozpoczęli starania o dziecko w 2001 roku. Od tego czasu kobieta poroniła aż 18 razy. Dopiero po kilku latach starań Louise dowiedziała się, że cierpi na rzadką chorobę, przez którą nie jest w stanie donosić ciąży. Potem zdarzył się cud.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

48-letnia Louise i 55-letni Mark z Wielkiej Brytanii przeszli niezliczoną liczbę prób in vitro. Łącznie, w ciągu kilkunastu lat starań na zabiegi wydali 80 tys. funtów. Każda próba kończyła się jednak niepowodzeniem. W roku 2010 para zdecydowała się, że spróbują ostatni raz przed 50 urodzinami Louise.

Przełom nastąpił w Czechach

Przełom nastąpił w 2015 roku, kiedy lekarze odkryli u kobiety zaburzenia immunologiczne, przez które dochodziło do utraty ciąży. Lekarz poinformował ich, że rozwiązaniem może być adopcja zarodka. Małżeństwo postanowiło skorzystać z tej opcji, w tym celu w 2015 roku udali się do Czech.

– Spróbowałam znaleźć klinikę na własną rękę i załapałam się na adopcję zarodka w Klinice Gynem w Pradze – mówi kobieta. Już w następnym roku w 37 tygodniu ciąży na świat przyszedł ich synek – William.

Wraz z Markiem staraliśmy się o dziecko od kiedy skończyłam 32 lata. Doświadczyliśmy 18 poronień i wydaliśmy 80 tys. funtów, ale patrząc na Williama – było warto – mówi Louise.

– Chociaż nie mogłam się cieszyć ciążą, ponieważ była zagrożona, wszystko to było warte mojego dziecka marzeń – dodaje.

Zobacz także:

Poroniła i informuje o tym robiąc tatuaż! To forma terapii – uważa psycholog. A co czuje kobieta po stracie?

9 lat starań i DWA szczęśliwe zakończenia – WASZE HISTORIE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: dailymail.co.uk

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Z jego nasienia narodziło się dziecko innego mężczyzny. Niesamowity przypadek w USA

newborn-baby-990691_1280

34-letni mieszkaniec Waszyngtonu i jego żona zdecydowali się na in vitro. Mogłoby się wydawać, że to historia jak tysiące innych. Jednak kiedy ich dziecko przyszło na świat, rodzice dowiedzieli, że ma odmienną  grupę krwi. Prawda okazała się szokująca.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rodzice malucha poddali się badaniom, mającym ustalić przyczynę niezgodności genetycznej. Badania te ujawniły, że geny w spermie ojca tylko w 10 proc. pasowały do genów dziecka.

W pierwszej kolejności rodzice pomyśleli, że pracownicy kliniki, w której odbył się zabieg zapłodnienia, pomylili probówki z nasieniem. Nie spodziewali się jednak usłyszeć, że biologicznym ojcem dziecka jest w rzeczywistości… jego wujek.

Zobacz także: Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

Okazało się, że ojcem noworodka jest bliźniak 34-latka. Był tylko jeden problem. Mężczyzna nie miał żadnego brata, a przynajmniej nie wiedział o jego istnieniu. Jak zatem doszło do zapłodnienia?

Po przestudiowaniu przypadku, lekarze odkryli, że mają do czynienia z ludzką chimerą. Jak odkryli, jeszcze w życiu płodowym mężczyzna musiał „wchłonąć” swojego brata, absorbując jego DNA.

Znane są również inne przypadki ludzkich chimer. Przykładem może być Karen Keegan z Bostonu. Kobieta ma dwóch synów, jednak ich materiał genetyczny różnił się od materiału matki. W toku badań okazało się, że biologiczną matką chłopców była bliźniaczka Karen, która nigdy się nie urodziła.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Independent

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Sentencje na nagrobek maluszka – podpowiadają Aniołkowe Mamy

Chcemybycrodzicami.pl
Chcemybycrodzicami.pl

Aniołkowe Mamy, czyli kobiety po stracie podpowiadają, jakie sentencje zamieściły na nagrobkach swoich utraconych dzieci. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kto, jak nie inna kobieta po stracie rozumie lepiej, prawda? Aniołkowe mamy i ich propozycje sentencji, napisów na nagrobek pochowanego maluszka.

Jaki skarb kryje ten grób, wie tylko Mama Tata i Bóg

Jesteś naszą cząstką w niebie, dzieli nas tylko czas

Aniołku, byłeś naszym marzeniem. Jesteś i będziesz naszą miłością…

Nie czekajcie Ja nie wrócę, Nie śpieszcie się Ja Poczekam.

Na zawsze w naszych sercach

Śpij aniołku

Jedną małą duszą tak wiele ubyło

Byłaś naszym światłem, nadzieją i radością

Ludzie marzą o Aniołach My mieliśmy szczęście trzymać Jednego w ramionach

Nic tak nie boli jak śmierć spełnionego marzenia… Śpij aniołku

Z miłości zrodzony, miłością pozostaniesz….

Widocznie Mało Aniołków jest w niebie skoro Bóg zabrał Nam Ciebie

Z miłości Nam dany. Nigdy niezapomniany

POLECAMY:

Nie ma dziecka i co dalej?

Prawa kobiety po stracie dziecka

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami