Przejdź do treści

O niektórych psychologicznych aspektach dawstwa

Powiedzieć i rozmawiać - psychologiczne aspekty dawstwa

Niepłodność jest chorobą, która dotyka coraz więcej osób. Powoli przestaje być tematem tabu, osoby na nią cierpiące z większą otwartością mówią o swoich problemach niż jeszcze dwadzieścia lat temu. W odpowiedzi na rosnącą potrzebę i złożoność problemów z płodnością, medycyna oferuje coraz bardziej skomplikowane rozwiązania. Wydaje się jednak, że choć z fizycznymi aspektami niepłodności radzimy sobie coraz lepiej, jej psychiczne elementy są pomijane, a często po prostu zaniedbywane.

Tymczasem każda z procedur medycznych wiąże z jakimiś psychologicznymi konsewkencjami dla pacjenta. Czasami są to przejściowe trudności, konieczność adaptacji do nowej rzeczywistości. Bywa jednak również tak, że procedury medyczne, którym się poddajemy, nawet jeśli z wyboru, mają wpływ na życie wielu osób. Dawstwo komórek jajowych, nasienia czy też zarodków jest tego ważnym przykładem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szansa na rodzicielstwo

Dla coraz większej liczby osób skorzystanie dawstwa jest jedną szansą na biologiczne rodzicielstwo. Poczucie presji czasu, nierzadko desperacja, działanie pod wpływem silnych emocji i niemal kompulsywna potrzeba działania znajdują swój wyraz w podejmowanych decyzjach. Nierzadko są to decyzje, które trzeba podjąć w ciągu jednej wizyty lekarskiej. Nie dziwi więc ulegani iluzji, że mamy do czynienia prostu z komórka, a wszystko co najważniejsze zdarzy później, na etapie ciąży czy już po narodzinach dziecka.

Dawca lub dawczyni od samego początku stają się członkami formującej się rodziny. Ważny jest nie tylko sposób poczęcia dziecka, ale również to w jaki sposób budowana jest rodzina. Osoby korzystające z dawstwa, borykają się z różnymi trudnościami zwiazanymi z niepłodnością. Konieczność skorzystania z cudzej komórki wiąże się nie tylko z otwarciem na ingenercje medyczne w proces poczęcia, ale również z wprowadzeniem kolejnej osoby do systemu rodzinnego. Rodzina, akceptując dawcę, przyjmuje również jego dziedzictwo genetyczne oraz spuściznę psychologiczną. Zwykle jest to wybór nieświadomy, niewiele wiadomo o dawcy. Nie wiadomo też, czy gdyby wiedza ta była dostępna, decyzja biorcy byłaby taka sama. To niezwykle trudna i skomplikowana sytuacja.

Jak adoptowane?

Niektórzy badacze porównują sytuację dziecka poczętego z komórki dawcy lub dawczyni do sytuacji dzieci adoptowanych, wskazując na podobne psychologiczne konsekwencje bycia dzieckiem nieznanego rodzica, ale również ze względu na stres związany z szukaniem biologicznego rodzica. Inni badacze z kolei wskazują na zasadniczą różnicę pomiędzy dziećmi adoptowanymi a poczętymi przy użyciu niespokrewnionego dawcy, czyli fakt, że dzieci adoptowane doświadczyły na samym początku swojego życia porzucenia. Dzieci poczętę drogą sztucznego zapłodnienia są zwykle wyczekiwane. Otwartym pozostaje jednak  pytanie, w jaki sposób bycie dzieckiem poczętym z użyciem niespokrewnionej genetycznie komórki wpływa na kształtowanie się jego tożsamości i poczucia ja.

Powiedzieć i rozmawiać

Niedawno jeszcze lekarze zalecali rodzicom trzymanie informacji o dawstwie w tajemnicy przed dziećmi. Być może wynikało to z ograniczeń prawnych. Bardziej jednak prawdopodobne, że wiązało się z fantazją, że sytuacja ta może nieść jedynie negatywne psychologiczne konsekwencje dla dziecka, budząc w nim wątpliwości i niepewność.

W jednym z badań przeprowadzonym wśród uczestników grup internetowych zrzeszających dorosłych poczętych z użyciem dawcy zauważono, że zgłaszali oni między innymi brak zaufania do rodziców, brak poczucia kontynuacji genetycznej oraz negatywną odmienność. Autorzy badania twierdzą, że może to sugerować, że dzieci poczęte w ten sposón zmagają się z trudnościami asymilacyjnymi, nie potrafią ocenić oraz zintergrować faktu bycia potomkiem nieznanej osoby do swojej historii życia. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że uczestnicy zaproszeni do tego badania rekrutowali się ze specyficznej grupy, niekoniecznie reprezentatywnej. Być może też tego typu grupy powstają w sieci dlatego, że ich uczestnicy pozbawieni są w realnym życiu szansy na swobodną rozmowę o swoim pochodzeniu z bliskimi. Być może obawiają się, że stawiając pytania czy wyrażając wątpliwości ranią rodziców. Biorą więc na siebie odpowiedzialność za samopczucie rodziców i w samotności próbują odpowiedzieć sobie na trudne pytania.

Część życia

Zaprzeczanie faktowi, że skorzystanie z komórki czy nasienia osoby spoza związku ma skutki psychologiczne, jest działaniem doraźnym, wyniakającym ze zrozumiałego lęku oraz chęci chronienia najbliższych i samych siebie. Sięgnięcie po cudze komórki jest przecież kolejnym bolesnym momentem uświadomienia sobie, że biologiczne rodzicielstwo w danym momencie nie jest możliwe. Jest to jednak realne wydarzenie, które staje się częścią życia pacjentów i jako takie warto je zintegrować. Możliwość swobodnej rozmowy, wątpienia, stawiania pytań i  szukania własnych odpowiedzi ma ogromne znaczenie dla formującej się tożsamości dziecka. Wnosi też ważną jakość w życie rodziny, daje jej członkom szanse na mierzenie się z trudnościami, a nie unikanie ich.

Bycie dzieckiem poczętym na skutek dawstwa, jak również rodzicem, który z takiej możliwości skorzystał jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Jeśli jednak w nas samych oraz naszych rodzinach jest zgoda na myślenie o tym i rozmowę, może się okazać, że jest to również doświadczenie bardzo cenne.
Historia dawczyni do przeczytania tutaj

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Nadzieja – w jakich barwach widzisz swoją przyszłość? [PODCAST]

Patrząc w przyszłość, jakie widzisz barwy? Jest w tobie więcej lęku, który przywołuje nad głowę czarne chmury, czy może jednak nadziei? Nadziei, że nawet jeśli jest trudno, to jutro będzie lepsze i dasz sobie z nim radę. Czym jest nadzieja i czy masz ją w sobie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Nadzieja matką głupich”? Być może. Ktoś inny powiedziałby jednak, że „Głupi ma zawsze szczęście”. Patrząc zatem na oba te przysłowia z wielkim przymrużeniem oka, nadzieja jest jednym z elementów szczęśliwego życia. I jest w tym dużo prawdy, jest ona bowiem ogromnym zasobem, który pozwala lepiej radzić sobie w momentach potknięć, wyzwań, zmagań – także z niepłodnością.

Czy masz w sobie przestrzeń na myślenie o przyszłości z nadzieją? Czy widzisz, jak wielki może mieć ona wpływ na nasze działania? Czy wiesz, że możesz ją w sobie obudzić?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo chcę dać ci przestrzeń do namysł i wiarę w to, że jest w tobie miejsce na nadzieję!

 

Zobacz też:

Obezwładniający wstyd vs. wdzięczność – jak stworzyć w sobie przestrzeń na dobre emocje? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens?  – PODCAST psychologiczny

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością  – PODCAST psychologiczny

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Choruję na depresję, chcę być matką – jak wygrać obie te walki?

Gdy rzeczywistość staje się zbyt trudna do udźwignięcia, gdy świat dookoła traci sens, a codzienność przestaje cieszyć. Depresja – choroba XXI-ego wieku, która staje na drodze coraz większej ilości osób. Także osób chcących być rodzicami. Czy da się walczyć z zaburzeniami nastroju i jednocześnie spełnić swoje marzenie o rodzicielstwie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie, depresja to nie jest lenistwo. Nie, nie jest to celowe ignorowanie znajomych i bliskich. Nie, nie jest to szukanie zaczepki. Nie, nie, nie! Depresja to choroba, która dotyka około 350 milionów ludzi na całym świecie. W Polsce jest to 1,5 mln osób – jak wskazuje Kampania Społeczna Forum Przeciw Depresji, jest to niemalże tyle, ile mieszkańców Warszawy! Jak mówią zaś dane WHO, najczęściej taką właśnie diagnozę dostają osoby w wieku 20-40 lat, z czego dwa razy częściej są to kobiety. Zaraz, zaraz… czy nie brzmi to jak czas, w którym to pojawia się chęć założenia rodziny?

Przyjmuje się, że nawet do 25 proc. kobiet w wieku rozrodczym cierpi na depresję. W związku z tym, zagadnienie dotyczące leczenia tej choroby w okresie planowania ciąży i samej ciąży, w praktyce psychiatrycznej pojawia się dość często. Przede wszystkim należy pamiętać, że kobieta  z rozpoznaniem depresji może z powodzeniem zajść w ciążę i urodzić dziecko” – mówi w rozmowie z nami lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii, dr Sandra Błędek-Andrzejak.

„Czarny pies”

Zaburzenia nastroju, bo do takich należy też depresja (w „standardowym” rozumieniu mówimy tu o zaburzeniach afektywnych jednobiegunowych), mogą być bardzo różne zarówno pod kątem siły, z jaką uderzają, jak i objawów.

Stąd też bardzo ważna jest jak najszybsza konsultacja ze specjalistą – psychologiem, psychoterapeutą, psychiatrą. To właśnie pod ich skrzydłami należy szukać pomocy. Każdy z nich jest bowiem w stanie jej nam udzielić, tym bardziej, że formy leczenia depresji także mogą być zróżnicowane. Ich dobór zależy od stanu osoby, która zmaga się z chorobą, ale też niestety jej funduszy, czasu, dostępności leczenia. Jeśli zaś dotyczy to kobiet, które planują zostać matkami, pojawić się mogą dodatkowe znaki zapytania. „Obecnie w leczeniu depresji stosujemy przede wszystkim psychoterapię i farmakoterapię. I właśnie ta druga metoda budzi największe kontrowersje w kontekście ciąży” – podkreśla nasza ekspertka.

Pierwsze pytania pojawiają się już na etapie planowania – czy leki antydepresyjne mają wpływ na płodność? Istnieją badania, których wyniki sugerują, że może tak być. Głównie poprzez wpływ leków na układ hormonalny, np. niektóre z leków stosowanych w leczeniu depresji mogą zwiększać poziom prolaktyny. Leki mogą także przejściowo wpływać na jakość nasienia u mężczyzn. Nie można też zapomnieć o jednym z działań niepożądanych leków przeciwdepresyjnych, które ma na pewno pośredni wpływ na płodność. Jest to spadek libido zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Wymienione działania są jednak subtelne, przemijające, bądź możliwe do skorygowania, a zajście w ciążę podczas leczenia antydepresantami jest jak najbardziej możliwe (co niejednokrotnie udowadnia praktyka).

Dr Sandra Błędek-Andrzejak
Walcząc o zdrowie

Wracając jednak do faktu, iż depresja może przebiegać ze zróżnicowaną siłą, pojawić się na bardzo różnych etapach życia i może też powracać, przebieg leczenia oraz dobór farmakoterapii w każdym przypadku powinien być dobierany indywidualnie. „Generalnie odradza się planowanie ciąży w ostrej fazie choroby. Jeżeli jednak jej objawy są opanowane lub nastąpiła ich remisja możemy z powodzeniem zacząć odstawiać leki. Zazwyczaj dzieje się to poprzez stopniową ich redukcję. Jeżeli proces ten przebiegnie pomyślnie, nic nie stoi na przeszkodzie, by pacjentka mogła rozpocząć starania o powiększenie rodziny” – mówi dr Błędek-Andrzejak i dodaje:

Zdarza się jednak, że przebieg choroby jest ciężki, nawracający, a historia leczenia pokazuje, że próby odstawienia leków powodowały gwałtowny nawrót objawów, bądź u chorej występowały epizody psychotyczne, tendencje samobójcze, czy też silne zaburzenia odżywiania. Wówczas zaleca się nieprzerywanie leczenia farmakologicznego, ale należy je prowadzić przy użyciu leku najbezpieczniejszego, stosowanego w monoterapii, w najmniejszej skutecznej dawce (rozłożonej w ciągu dnia, by uniknąć dużego stężenia leku we krwi). Wśród wielu uznawanych za skuteczne leków przeciwdepresyjnych istnieją takie, które uważane są za względnie bezpieczne w czasie ciąży (po przeanalizowaniu korzyści i ryzyka wynikających z podjęcia leczenia).

Uderzenia z wielu stron

Zaznaczony przez ekspertkę został także inny ważny temat – współwystępowania przeróżnych problemów, które koniec końców łączyć mogą właśnie objawy depresyjne. Poruszona tu m.in. kwestia zaburzeń odżywiania jest niezwykle istotna jeśli mówimy o płodności. „Anoreksja, bulimia, napady objadania się – niektóre statystyki pokazują, że nawet 5-10 proc. kobiet doświadczyło na jakimś etapie swojego życia właśnie zaburzeń odżywiania. Najczęściej dotykają one młode dziewczyny będące u progu dorosłości. Są to zaburzenia psychiczne, które obejmują niemal wszystkie sfery życia” – pisaliśmy w jednym z magazynów „Chcemy Być Rodzicami”.

Wiele kobiet zmagających się z zaburzeniami odżywiania, ponosi poważne skutki somatyczne, które związane są między innymi z układem hormonalnym. „Chorując na anoreksję nie miałam miesiączki przez ponad rok, a moje BMI było dużo poniżej normy” – opowiada 25-letnia Magda, której problemy zaczęły się gdy miała kilkanaście lat.

„Chcemy Być Rodzicami” Nr 7 (28) 2017

Jeśli spojrzymy na badania dotyczące zaburzeń odżywiania i płodności, okazuje się, że w porównaniu z grupą kontrolną, chorujące kobiety potrzebowały więcej czasu na zajście w ciążę. Częściej też zmagały się z niepłodnością, lub z drugiej strony, w większej ilości przypadków były nieszczęśliwe właśnie z powodu zajścia w ciążę. Większe jest wtedy też ryzyko poronienia oraz innych powikłań. „Co ważne, niektórzy eksperci wskazują, że jeżeli zaburzenie jest aktywne w czasie ciąży, powinna być ona uznana za ciążę wysokiego ryzyka i poddana szczególnej obserwacji”- pisaliśmy.

Bardzo często osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania zmagają się też jednocześnie właśnie z depresją. Znacząco utrudnia to zdrowienie zarówno związane z nastrojem, jak i terapię dotyczącą jedzenia. Pokazuje to tylko, jak trudno jest wnioskować o tym, co w takich przypadkach było pierwsze – czy to zaburzenia jedzenia wywołały depresję? A może depresja doprowadziła do zaburzeń odżywiania? Należy podejść do tego problemu bardzo indywidualnie. Każda historia jest bowiem inna, każda jest trudna i zasługuje na jak najlepszą opiekę. Jeśli do tego w perspektywie jest chęć zostania matką, taka opieka jest niezbędna.

Różne ścieżki, jeden cel – zdrowie

W czasie depresji podporę mogą dawać ci nie tylko osoby z zewnątrz, ale też ty sama powinnaś otoczyć siebie dodatkową troską. Pamiętajmy, że to przede wszystkim właśnie my sami – jeśli pozwala na to nasz stan – decydujemy o tym, jak chcemy być leczeni. Jest to tym ważniejsze, a za razem trudniejsze, że depresja jest chorobą wpływającą niemalże na wszystkie obszary życia. Potrafi zabrać sprzed oczu wszelkie dobro i cele, które do tego czasu wydawały się nam przyświecać. Tym bardziej warto wtedy postawić nie tylko na leki, ale i na psychoterapię. Relacja terapeutyczna, konfrontacja z trudnościami, nauka dostrzegania pozytywów – to także skuteczna forma leczenia depresji. „W niektórych przypadkach można z powodzeniem zastąpić farmakoterapię oddziaływaniami psychoterapeutycznymi (zwłaszcza w depresji o łagodnym nasileniu). Psychoterapia jest też polecana, jako leczenia wspierające w przypadkach, gdy koniczne jest zastosowanie leków” – podkreśla lekarz.

Zobacz też: Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Jeśli zatem jesteśmy w stanie samodzielnie się tego podjąć, warto byśmy zastanowili się, czego potrzebujemy. Jaka forma leczenia będzie dla nas najlepsza? Wszystko należałoby robić oczywiście m.in. pod czujnym okiem lekarza, szczególnie w czasie starań o dziecko lub ciąży: „Decyzja o włączeniu leczenia, bądź jego zaprzestaniu, każdorazowo powinna być dogłębnie przeanalizowana. Powinna też opierać się na ścisłej współpracy między przyszłą matką, jej partnerem, psychiatrą oraz ginekologiem prowadzącym ciążę” – mówi dr Błędek-Andrzejak i co ważne, dodaje: „Rozpoznając depresję  i włączając leki u kobiety w wieku rozrodczym, lekarz psychiatra powinien poinformować ją o potencjalnym wpływie leków na ciążę. A także o konieczności niezwłocznego zgłoszenia przez pacjentkę rozpoczęcia starań o dziecko”.

Nasze ekspertka daje też przy tym znaczącą wskazówkę, która podkreśla, jak ważne jest w tym czasie zadbanie także o pozostałe aspekty zdrowia: „W kontekście leczenia psychiatrycznego niezwykle istotna w okresie planowania ciąży, bądź wczesnej ciąży, jest suplementacja kwasu foliowego. Ważne jest także, by w tym czasie konsultować z lekarzem wszystkie przyjmowane doraźnie leki uspokajające. Nawet preparaty ziołowe dostępne bez recepty” – podkreśla.

Zawalcz (nie tylko) o siebie!

Jest to szalenie złożony problem, a leczenie depresji wymaga wiele cierpliwości, ogromu samozaparcia oraz mnóstwo wysiłku włożonego w walkę o własne zdrowie psychiczne. Nie można więc bać się prosić o wsparcie, a takim też jest leczenie farmakologiczne. Pamiętajmy, że depresja jest chorobą, która może prowadzić do śmierci – a konkretniej targnięcia się na własne życie. Jeśli zatem obserwujesz u siebie niepokojące objawy, lub dotyka to bliską ci osobę, zaopiekuj się tym, co się dzieje. Jak widzisz, co wyjaśniła ekspertka, wcale nie przekreśli to szans na bycie rodzicem. Odpowiednio dobrane leki, konsultacje z lekarzem, terapeutą i zadbanie o siebie, to także zadbanie o swoje przyszłe dziecko.

 

Dr Sandra Błędek-Andrzejak – lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii. Na co dzień pracuje w Oddziale Psychiatrycznym Szpitala Bielańskiego w Warszawie, a także w Poradniach Psychiatrycznych.

 

Przeczytaj także:

Ryzyko zaburzeń psychicznych przy PCOS

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Biorę, piję, palę i… chcę być rodzicem! „Niestety niejednokrotnie decyzja o założeniu rodziny musi zostać odroczona”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens? [PODCAST]

Od porównań – stety, lub nie – nie uciekniemy. Mogą być one dla nas niezwykle rozwijające, to fakt. Mogą być też jednak hamulcem, powodem do wstydu oraz dodatkowym impulsem do pędu za niedoścignionym i de facto nie istniejącym ideałem. Także w staraniach o dziecko.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co ty robisz sobie porównaniami? Czy jest ich dużo w twoim życiu? Co z nich czerpiesz, co ci zabierają?

Od dziecka uczeni jesteśmy oceniania siebie i innych, a to właśnie proces oceny nieraz stoi za porównywaniem się. Oceniając siebie często jesteśmy niestety nieobiektywny i nic w tym dziwnego. Warto jednak pamiętać przy tym, jak duży mamy wpływ na to, co z owych porównań wynosimy. Czy nas zbudują, czy może ściągną w dół? Jak też możemy radzić sobie z poczuciem własnej wartości w świecie, który co i rusz bombarduje nas zachętą do porównań?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo chcę dać ci czas i przestrzeń na zastanowienie: jak to jest u mnie?

Zobacz też:

Obezwładniający wstyd vs. wdzięczność – jak stworzyć w sobie przestrzeń na dobre emocje? – PODCAST psychologiczny

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością  – PODCAST psychologiczny

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Kolejny test, kolejny stres. Jak radzić sobie ze stresem w oczekiwaniu na wyniki badań

jak radzić sobie ze stresem w czasie starań o dziecko
fot. Fotolia

Kiedy zmagamy się z niepłodnością, na wyniki wszystkich badań czekamy w wielkim napięciu, ale chyba nie ma nic bardziej stresującego niż test ciążowy. Po zabiegu inseminacji, po procedurze in vitro następuje wielkie oczekiwanie. Wielkie nadzieje, ale też wielki stres. Jak zatem radzić sobie ze stresem, który pojawia się przed zabiegami, badaniami, a przede wszystkim przed otrzymaniem wyników?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Każdy ma swój sposób reagowania na stres. Jedni reagują szybko i mocno. Stres uderza w nich z dużą siłą i taką samą siłę reakcji w nich wyzwala. Inni natomiast są bardziej odporni na stresujące czynniki. Każdy jednak, w zależności od potrzeb, może, (a nawet powinien) znaleźć swoją metodę i podejmować działania, które pozwolą lepiej radzić sobie w danej sytuacji.

Zobacz też: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog

Bądźcie gotowi

Stres dobrze redukuje wiedza. Warto zatem przed każdym zabiegiem i procedurą dokładnie się do nich przygotować. Zapoznać się z ich przebiegiem. Zadać lekarzowi nurtujące cię pytania. Personel medyczny każdej kliniki powinien być nie tylko dobrze przygotowany do udzielenia ci odpowiedzi, ale przede wszystkim gotowy, by poświęcić ci czas i podzielić się z tobą swoją wiedzą.

Dodatkowo, dzięki takiej rozmowie, zdobędziecie informacje dotyczące tego, co powinniście zrobić przed zabiegiem. Wykonywanie wszystkich tych czynności i zaleceń pozwoli Ci na pewno skutecznie odwrócić uwagę od samej procedury.

Weź głęboki oddech

Kontakt z naturą jest tym, co pozwala oczyścić głowę z emocji, złapać dystans, uzyskać inną perspektywę. Głęboki wdech świeżego powietrza może być świetnym remedium na stres. Dlatego w dni oczekiwania nie siedź w czterech ścianach. Wyjdź na spacer, pojedź na chwilę nad pobliskie jezioro lub do lasu. Warto również spróbować wtedy aktywności fizycznej.

Lubisz biegać? Jeździć na rowerze? Pływać? Zmniejszenie napięcia fizycznego może pomóc w redukcji napięcia psychicznego. Endorfiny wydzielane podczas wysiłku bywają kluczem do redukcji stresu, a co za tym idzie – poprawy naszego samopoczucia.

Zobacz też: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Nie myśl o kreskach

Często (niemal zawsze) jest tak, że najgorsze jest oczekiwanie. Najpierw na moment, kiedy już mogę wykonać test, a potem te zaklęte minuty (czy godziny) czekania na wynik.

Warto wtedy świadomie odwrócić uwagę od tego, na co czekamy, nie skupiać się na kreskach i poziomie Beta hCG, a na chwili obecnej. Zwrócić uwagę na drobne przyjemności. W takich dniach warto zrobić coś, czego nigdy wcześniej się nie robiło. Spróbować nowych rzeczy – pójść do restauracji, w której nigdy nie byliście, zjeść coś po raz pierwszy w życiu. Ośmiornica? Tofu?

Warto skupić swoją uwagę na czymś nieznanym. Można też zaplanować nowy wystrój sypialni czy zadbać o przydomowy ogródek. Być może takie odwracanie uwagi nie przyniesie skutku w stu procentach, ale z pewnością pozwoli złagodzić negatywne odczucia związane z oczekiwaniem.

Nihil novi

Nie lubisz próbować nowych rzeczy? Eksperymentowanie nie leży w twojej naturze? Skup się zatem na rutynie, a na myślenie o wynikach przeznacz na przykład 30 minut dziennie, rano przy porannej kawie lub wieczorem, kiedy możesz na spokojnie porozmawiać z partnerem czy przyjaciółką.

Pamiętaj, żeby po upływie wyznaczonego czasu przejść do innych czynności. Każdy uporczywy nawrót myślenia o kreskach odłóż, niczym zadanie, na wyznaczoną porę. Rutyna często pozwala opanować lęk.

Zobacz także: „Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Wyrzuć to z siebie

Bardzo ważna w procesie radzenia sobie ze stresem jest rozmowa z bliską osobą lub specjalistą, na przykład z psychologiem. Warto skorzystać ze spotkania z psychologiem w klinice leczenia niepłodności. Specjaliści, którzy tam pracują, mają już ogromne doświadczenie w pracy z pacjentami leczącymi się z powodu niepłodności. Potrafią wesprzeć w nazywaniu emocji, które się z tym wiążą, a opowiedzenie drugiej osobie o tym, co się przechodzi, szczególnie komuś, kto rozumie naszą sytuację, bardzo często przynosi ulgę.

Pamiętaj, że skorzystanie w takiej sytuacji z pomocy psychologa nie oznacza, że coś jest z tobą nie tak. Decyzja o konsultacji z psychologiem to przejaw dojrzałości i świadomego dbania o higienę swojego życia psychicznego. Zalecamy takie spotkanie szczególnie w sytuacji zwiększonego napięcia i stresu. Sesja z doświadczonym specjalistą może pomóc w uspokojeniu się i w znalezieniu innej perspektywy.

Znajdź swój sposób

Jak widzisz, sposobów radzenia sobie ze stresem jest mnóstwo. Ważne, by wsłuchać się w siebie i znaleźć swój własny. Jedni pójdą pobiegać, inni spotkają się z psychologiem, jeszcze inni wybiorą się na Orlą Perć lub pogaduchy z przyjaciółką. Nie jest ważne, co wybierzesz, ważne, by potem poczuć się lepiej.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dorota Gawlikowska

Psycholożka i psychoterapeutka par. Absolwentka Wydziału Psychologii UW. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach niepłodności. Odpowiedzialna za opiekę psychologiczną dostępną w klinikach leczenia niepłodności InviMed.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.