Przejdź do treści

O dawstwie komórek jajowych z dr Anną Janicką

Rozmowa z Koordynatorką Programu Dawstwa Komórek Jajowych Centrum Ginekologii i Leczenia Niepłodności VITROLIVE dr n. med. Anną Janicką

Czym jest dawstwo komórek jajowych?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

To forma dobrowolnej pomocy udzielanej przez kobietę niepłodnej Parze. Polega ona na tym, że zdrowa kobieta oddaje swoje komórki jajowe kobiecie, która nie może mieć dzieci z powodu pewnych dysfunkcji jajników. Nieprawidłowości w ich działaniu mogą być wynikiem przedwczesnego wygaśnięcia czynności jajników, poważnych zmian genetycznych czy też leczenia operacyjnego lub przeciwnowotworowego, skutkiem czego dana kobieta utraciła możliwość samodzielnego poczęcia biologicznego dziecka. W takich przypadkach dawstwo to jedyna szansa na urodzenie dziecka.

Dlaczego namawia się kobiety w pewnym wieku do ich oddania?

Nie użyłabym określenia, że się je namawia. Raczej generalnie mówi się o tym, że są wśród nas pary bezpłodne, dotknięte przez los i istnieje możliwość, by im pomóc. Dawczynie muszą świadomie przekazać swoje komórki na rzecz potrzebujących, nie może być przy tym żadnego nacisku, ani ze strony kliniki ani żadnej innej osoby trzeciej czy sytuacji. Świadomość decyzji, dojrzałość emocjonalna i gotowość do przekazania swoich komórek jest weryfikowana w trakcie konsultacji psychologicznej.   Ponadto dawczyni musi przejść kwalifikację medyczną. Wiek to jeden z istotniejszych elementów. Funkcjonujący w VITROLIVE Program Dawstwa Komórek Jajowych zakłada, że przekazująca swoje gamety kobieta ma się znajdować w przedziale 18-35 lat. Wraz z upływem czasu płodność kobiety maleje, wzrasta zaś ryzyko wad genetycznych.

Z jakim ryzykiem wiąże się oddanie komórek?

Z medycznego punktu widzenia ryzyko jest niewielkie. Oddanie komórek jajowych nie zmniejsza płodności dawczyni, a zdarzenia niepożądane związane ze stymulacją hormonalną i zabiegiem, takie jak zespół hiperstymulacji jajników, infekcje czy krwawienia, odnotowuje się niezwykle rzadko.

Dlaczego ankieta, którą należy wypełnić, jest tak szczegółowa? Padają w niej różne pytania, w tym bardzo intymne. W jakim celu się je zadaje? 

Celem osób nadzorujących realizację Programu Dawstwa, odpowiedzialnych za konstrukcję takich ankiet, jest upewnienie się, że kandydatka na dawczynię nie działa pod presją, a sama jest zdeterminowana i chętna do przekazania swoich komórek. Ponadto zależy nam na tym, by taka kobieta była świadoma tego, że jej gamety będą służyły do poczęcia dziecka, które nie będzie przy niej.

Co jest brane pod uwagę przez klinikę podczas analizy takiej ankiety?

Chcemy, by kandydatki były w zgodzie ze sobą i swoją decyzją, dlatego zadajemy pewne pytania, które sprawdzają, czy dawstwo zostało dogłębnie rozważone – na poziomie indywidualnym i w związku, w którym się przebywa. To trudny temat, dlatego naszym celem jest wielopłaszczyznowe przedstawienie go po to, by nie powodował dyskomfortu, nie budził w przyszłości żalu czy złych emocji. Zadajemy także, co pewnie jest oczywiste, pytania zdrowotne, które są istotne dla skuteczności i bezpieczeństwa przebiegu procedury. Mogą też mieć wpływ na zdrowie dzieci i – co istotne – samej dawczyni. Dają one również lekarzowi wstępny pogląd, czy udział w Programie Dawstwa Komórek Jajowych jest dla kandydatek bezpieczny (brak przeciwwskazań do stymulacji hormonalnej i punkcji jajników w znieczuleniu ogólnym). Z punktu widzenia niektórych par, które decydują się na procedurę in vitro z komórką jajową dawczyni, istotne są parametry fenotypowe dawczyni, takie jak kolor oczu czy włosów, biometryczne (waga, wzrost), wykształcenie, grupa krwi oraz fakt, czy posiada własne dzieci. Dane te są zbierane przez kliniki poprzez ankiety lub w trakcie indywidualnych spotkań z koordynatorem i/lub lekarzem.

Z jakiego powodu potencjalna dawczyni może zostać odrzucona?

Każda potencjalna, chętna do oddania komórek jajowych kobieta przechodzi proces weryfikacji psychologicznej, podczas którego określa się, czy jest ona gotowa, stabilna emocjonalnie i zdecydowana na oddanie gamet. Jeśli nie ma przeciwwskazań psychologicznych, zgodnie z międzynarodowymi standardami, dawczyni przechodzi przez szczegółowy wywiad medyczny oraz niezbędną diagnostykę. W ramach Programu Dawstwa otrzymuje ona gwarantowany pakiet specjalistycznych badań medycznych obejmujący badanie przedmiotowe, badanie ginekologiczne, badanie ultrasonograficzne oraz konsultację internistyczną z oceną EKG. Ponadto zostaje poproszona o oddanie krwi na badania laboratoryjne i genetyczne. Ich celem jest ocena ogólnego stanu zdrowia, analiza rezerwy jajnikowej, wykluczenie czynników zakaźnych i nosicielstwa wad genetycznych. W przypadku nieaktualnego wyniku cytologii – pobiera się też próbki materiału biologicznego z szyjki macicy. Nieprawidłowe wyniki są powodem dyskwalifikacji i, jeśli to możliwe, inicjują pogłębioną diagnostykę i wdrożenie leczenia.

Co się dzieje, kiedy dawczyni przejdzie już wszystkie etapy kwalifikacji?

Po pozytywnym przejściu badań zdrowotnych i psychologicznych, rozpoczyna się przygotowanie dawczyni do pobrania komórek. Stymulacja hormonalna trwa około 10 dni i polega na podawaniu preparatów zawierających gonadotropiny (FSH lub FSH/LH). W efekcie dochodzi do wzrostu i dojrzewania zwykle kliku – kilkunastu pęcherzyków jajnikowych, a nie jednego, jak to ma miejsce w cyklu naturalnym. Płyn pęcherzykowy wraz z komórkami jajowymi pobiera się w dość prosty i bezbolesny sposób. Odbywa się to metodą punkcji jajników i realizowane jest ambulatoryjnie, tzn. nie wymaga pobytu w szpitalu. Pobrane komórki jajowe trafiają do banku komórek jajowych VITROLIVE, a dawczyni w przyszłości może ponownie zgłosić się do Programu Dawstwa.

Gdzie są takie komórki przechowywane? 

Pobrane komórki jajowe mogą być przekazane bezpośrednio do procedury zapłodnienia pozaustrojowego albo zostać poddane witryfikacji i w temperaturze ciekłego azotu czekać na moment ich wykorzystania.

Czy mogą być oddawane do innych klinik? Jeśli tak, to czy takie przekazanie jest odpłatne czy nieodpłatne?

Kwestie dawstwa i biorstwa komórek rozrodczych nie są w Polsce regulowane prawnie. Właściwe postępowanie z materiałem biologicznym opisują dyrektywy unijne, przez nasz kraj wciąż nie implementowane, stanowiące jednakże bazę do ustalania procedur wewnętrznych w klinikach leczenia niepłodności.

Wg projektu ustawy o leczeniu niepłodności przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia dawca komórek rozrodczych, które nie zostały wykorzystane, będzie mógł w każdym czasie żądać ich zniszczenia lub przekazać na cele badawcze. W chwili obecnej kwestię postępowania z komórkami jajowymi dawczyni regulują zasady wewnętrzne.

Co to jest dawstwo jawne? 

Dawstwo jawne (lub ze wskazaniem) polega na przekazaniu komórek jajowych przez dawczynię znanej biorczyni lub biorcom, najczęściej rodzinie, przyjaciołom lub znajomym. W takim przypadku tożsamość dawczyni znana jest biorczyni i na odwrót, a pomiędzy tymi stronami najczęściej istnieje jakaś relacja – rodzinna, przyjacielska, koleżeńska.

Czy uważa Pani, ze powinno być jawne czy anonimowe?

W VITROLIVE dane personalne obu stron zawsze utrzymujemy w anonimowości. W projekcie ustawy o leczeniu niepłodności Ministerstwo proponuje ujawniać rok i miejsce urodzenia dawcy osobie urodzonej w wyniku procedury medycznie wspomaganej prokreacji po osiągnięciu przez nią pełnoletniości. Niezależnie od tego, co będzie upubliczniane, należy pamiętać, że jawność czy anonimowość to kwestia złożona socjologicznie, psychologicznie i medycznie. W moim odczuciu winna ona być transparentna, a najlepiej szczegółowo uregulowana prawnie, aby obie zaangażowane strony znały i akceptowały wszelkie aspekty związane ze swoją decyzją.

Czy można w pewnym momencie wycofać zgodę na wykorzystanie jej komórek?

Projekt ustawy rządowej zakłada, że tak.W VITROLIVE, zgodnie z obowiązującym formularzem świadomej zgody podpisywanym przez potencjalne dawczynie, dysponentem pobranych gamet jest klinika. Dawczyni może wycofać się z udziału w Programie na każdym jego etapie aż do momentu zabiegu punkcji jajników.

Czy Dawczyni ma informacje o tym, ile komórek zostało wykorzystanych a ile było urodzeń dzieci?

Tak, w naszym ośrodku dawczyni ma prawo do informacji o liczbie pobranych komórek jajowych. Nie zna wyniku danej procedury, jednakże liczba ciąż klinicznych potwierdzonych badaniem USG jest czynnikiem limitującym dalszy udział dawczyni w Programie.  

Jakie prawa ma dawczyni?

Przede wszystkim biorąc udział w Programie Dawstwa kobieta ma wszelkie prawa wynikające z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, w tym prawo do informacji, zachowania tajemnicy lekarskiej, wyrażenia zgody na zabieg, poznania możliwych zdarzeń niepożądanych, prawo do dokumentacji medycznej czy poszanowania intymności i godności osobistej. Do momentu punkcji jajników dawczyni może wycofać swoją zgodę na udział w Programie bez podawania przyczyn swojej decyzji. W naszej klinice dawczyni ma też prawo do zachowania pełnej anonimowości danych osobowych i teleadresowych.

Zgodnie z Dyrektywą 2004/23/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 31 marca 2004 r. w sprawie ustalenia norm jakości i bezpiecznego oddawania, pobierania, testowania, przetwarzania, konserwowania, przechowywania i dystrybucji tkanek i komórek ludzkich kobieta, która podejmuje decyzję o przekazaniu swoich komórek jajowych innej parze może otrzymać rekompensatę, obejmującą zwrot poniesionych wydatków i zadośćuczynienie za niewygody związane z oddawaniem komórek jajowych.

Jeśli idzie o aspekty prawne związane z samym dawstwem, dawczyni komórki jajowej, ani kobieta przekazująca zarodek nie mają praw rodzicielskich do dziecka. Prawa te posiada wyłącznie kobieta, która dziecko urodziła. Określa to kodeks rodzinny i opiekuńczy.

A jakie prawa mają biorczynie? 

Pacjenci-biorcy mają prawo otrzymać w pełni wartościowe oocyty od dawczyni. Ważne jest też, by czuli się bezpiecznie. Ma  w tym pomóc zapewnienie, że w VITROLIVE procedura donacji jest przeprowadzana zgodnie z najwyższymi standardami, obowiązującymi wymaganiami prawnymi i medycznymi. Możliwość pozostania dawczynią komórek jajowych jest obwarowana rygorystycznymi warunkami wg surowych norm Unii Europejskiej. Biorcy, podobnie do dawczyni, zachowują pełną anonimowość. Mogą za to poznać grupę krwi, wiek, wagę, wzrost, kolor oczu, włosów i wykształcenie pacjentki, od której komórki jajowe pochodzą.

Co do kwestii formalnych, jak mówiłam, kodeks rodzinny i opiekuńczy przyjmuje, że matką dziecka jest zawsze kobieta, która je urodziła, nawet jeśli ciąża była wynikiem zabiegu medycznego, polegającego na zapłodnieniu komórki jajowej pochodzącej od osoby trzeciej lub transferu zarodka pochodzącego od innej Pary. Tak więc biorczyni ma prawo czuć się matką.

Czy biorczynie są przygotowywane psychologicznie na wzięcie obcej komórki jajowej?

W naszej klinice staramy się, by tak było. Każdej parze, przed podjęciem decyzji i podpisaniem zgody na procedurę biorstwa, zaleca się rozmowę z psychologiem. Programy wsparcia terapeutycznego dla dawczyń oraz biorczyń w VITROLIVE prowadzone zgodnie z treścią wytycznych ESHRE Special Interest Group Psychology and Counselling.

Biorcy korzystający z pomocy dawczyń z Programu egg-sharing są informowani o znaczeniu i konsekwencjach anonimowej donacji. Tłumaczy się im, że dobór dawczyni może dotyczyć tylko pewnych parametrów i muszą być przygotowani na czas oczekiwania i niepewności. Otrzymują także informację, że w przypadku zabiegów z użyciem komórek jajowych, jeśli dawczyni nie będzie w stanie przekazać wymaganej liczby gamet, wykonanie procedury zapłodnienia zostanie przesunięte w czasie. Wszystkim osobom rozważającym wykorzystanie Programu Biorstwa Komórek Jajowych VITROLIVE polecamy zapoznanie się z materiałami poradnikowymi dostępnymi na naszej stronie www.vitrolive.pl w zakładce Materiały dla pacjenta/Poradniki i informatory (szczególnie rekomendowane są zeszyty „Powiedzieć i Rozmawiać”).

Czemu dawstwo budzi tyle wątpliwości?

W pierwszej kolejności pewnie związane jest to z faktem, iż w Polsce dawstwo komórek jajowych, jak zresztą wszelkie kwestie związane z leczeniem niepłodności, nie są uregulowane prawnie. Pacjenci boją się złego traktowania, bo wokół medycyny rozrodu narósł obraz czarnego biznesu, aktywności zarobkowej a nie nastawionej na człowieka i dar życia. To oczywiście przejaskrawiony opis, ale wielu pacjentów poczuło się podczas leczenia jak towar. Szczęśliwie rynek się oczyszcza i jesteśmy już coraz dalej od tego, ośrodki muszą starać się o pacjenta i walczą między sobą argumentem skuteczności i jakości.

Nakłada się na to dodatkowo negatywna ocena społeczna – w Polsce akt przekazania gamet ciągle budzi ostracyzm kulturowy i religijny. Traktuje się te zaangażowane w pomoc niepłodnym parom panie z góry, a ich działanie kategoryzuje się jako przedmiotowe i nastawione na zarobek. Jest to zupełnie niesprawiedliwe, bo z badań naukowych wynika, że dawcami kierują zwykle ich własne potrzeby, wśród których niezwykle istotna jest potrzeba bycia ważnym oraz motywy altruistyczne.

Jak można je rozwiać?

Podstawą budowania akceptacji społecznej i szacunku dla tematów trudnych jest edukacja. Jako środowisko profesjonalistów pomagających w leczeniu niepłodności powinniśmy systemowo szerzyć wiedzę na temat bezdzietności nieintencjonalnej wśród społeczeństwa. Powinniśmy pomagać identyfikować problem, opowiadać o przyczynach niepłodności i sposobach jej leczenia oraz publicznie wskazać na aspekty psychologiczne choroby, zwłaszcza na obciążenie, jakim jest niemożność poczęcia dziecka z własnych gamet. Na tym tle warto mówić o sposobach pomocy parom dotkniętym problemem. Takie działania, według mnie, winny wypływać z naszej strony. Państwo zaś, ze swojej strony, winno zadbać o jasne standardy postępowania i jednoznaczne prawodawstwo.  

 

Dr n. med. Anna Janicka – wielokrotnie wyróżniana absolwentka studiów biotechnologicznych Akademii Rolniczej w Szczecinie. W 2006 roku obroniła pracę doktorską realizowaną w Zakładzie Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie pod kierownictwem prof. dr hab. n. med. Jana Lubińskiego, uzyskując stopień naukowy doktora nauk medycznych w zakresie biologii medycznej. Kilkukrotnie nagrodzona przez Ministra Zdrowia za cykl publikacji dotyczących biologii molekularnej i diagnozowania predyspozycji do nowotworów dziedzicznych. Od 5 lat zawodowo i naukowo związana z medycyną wspomaganego rozrodu w klinice VITROLIVE w Szczecinie. Od 2014 roku jest członkiem Zarządu Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu (PTMR), a także członkiem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego (PTG) oraz Europejskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii (ESHRE). Od 2010 roku bezpośrednio angażuje się w realizację programów: „European IVF Monitoring (EIM)” na rzecz ESHRE oraz „Oocyte donation study” realizowanego dla the Cross Border Reproductive Care ESHRE – Taskforce. Reprezentant Polski w Komitecie Przedstawicieli Krajowych ESHRE w kadencji przypadającej na lata 2014 – 2017. 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Minister zdradził szczegóły prac nad programem „Mama+”

Pojemnik na leki z oznaczeniem dni tygodnia. W środku kolorowe tabletki. /Ilustracja do tekstu: Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad Mama+
Fot.: Pixabay.com

Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło analizy eksperckie w zakresie planowanego programu „Mama+”, który zakłada m.in. wprowadzenie bezpłatnych leków dla kobiet w ciąży. Jak zapowiedział szef resortu Łukasz Szumowski, program ma zostać wprowadzony jeszcze w tym roku. Czy wiadomo już, na co będą mogły liczyć pacjentki?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas środowej konferencji prasowej minister zdrowia odpowiedział na pytania dziennikarzy o zapowiedziany przez Beatę Szydło program „Mama+”. Jednym z jego elementów ma być zapewnienie darmowych leków kobietom w ciąży.

– Pracujemy nad tym w resorcie, analizujemy, jaki jest skład i jakie są koszty leków, które przyjmują kobiety w ciąży – podkreślił Szumowski.

CZYTAJ TEŻ: Co do czego pasuje. Jak brać leki, żeby działały i żeby sobie nie szkodzić [EKSPERT]

Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży jeszcze w tym roku?

Minister zapewnił, że opracowanie listy refundowanych medykamentów i kosztów, które się z tym wiążą, nie powinno potrwać długo. Resort zdrowia liczy na szybkie wprowadzenie nowego rozwiązania w życie.

– Na pewno w tym roku będzie miała miejsce implementacja tych programów, które pani premier i pan premier ogłosili – zaznaczył minister Szumowski.

Szef Ministerstwa Zdrowia zaznaczył jednocześnie, że na liście dotowanych środków na pewno nie znajdą się suplementy diety.

– To jest tak naprawdę kategoria bardzo słabo zdefiniowana i wchodzenie w suplementy diety oznaczałoby otwarcie worka bez dna – przyznał minister.

Przypomnijmy, że program „Mama+” został ogłoszony podczas ubiegłotygodniowej konwencji PiS i Zjednoczonej Prawicy. Wicepremier Beata Szydło zapowiedziała wówczas, że obejmie on takie rozwiązania, jak premie za szybkie urodzenie drugiego dziecka, zabezpieczenie emerytalne dla niepracujących matek minimum czwórki dzieci oraz bezpłatne leki dla kobiet w ciąży.

– Wszystkim nam zależy, żeby mamy w czasie ciąży były zdrowe i żeby dzieciaki rodziły się zdrowe – mówiła wówczas wicepremier.

Źródło: rynekzdrowia.pl

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ciąża nie ochroni ciężarnej przed zwolnieniem? Szykują się zmiany w Kodeksie pracy

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Filiżanka kawy w ciąży nie taka bezpieczna dla płodu. Naukowcy odkryli alarmujące powiązania

Filiżanka estetycznie podanej kawy, a na niej kobieca dłoń /Ilustracja do tekstu: Kawa w ciąży a nadwaga dziecka
Fot.: Robert Nelson/Unsplash.com

Otrzymawszy pozytywny wynik testu ciążowego, wiele przyszłych mam zmienia swoje nawyki żywieniowe z myślą o zdrowiu rozwijającego się płodu. Często najtrudniej jest im jednak całkowicie zrezygnować z kawy – szczególnie, że na temat jej wpływu na rozwój dziecka co rusz pojawiają się sprzeczne opinie. Ostatnie badania skandynawskich naukowców wykazały jednak działanie, o którym nikt dotąd nie informował.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W swoich najnowszych analizach naukowcy ze Sahlgrenska Academy na Uniwersytecie w Göteborgu oraz z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego przyjrzeli się nawykom żywieniowym blisko 51 tys. kobiet w ciąży i późniejszemu stanowi zdrowia ich dzieci. Przedmiotem badania było określenie wpływu spożycia kofeiny przez ciężarne na przyszłe potomstwo.

Jedna kawa w ciąży nie taka bezpieczna, jak się wydawało?

Wnioski z tych analiz okazały się alarmujące. Z pozyskanych danych wynika, że potomstwo kobiet, które w czasie ciąży spożywały od 50 do 199 miligramów kofeiny dziennie, miały o 15% wyższe ryzyko otyłości w porównaniu do ciężarnych, które w codziennych napojach dostarczały mniej niż 50 mg tego składnika. Oznacza to, ze ryzykowne dla przyszłego zdrowia dzieci może być nawet picie jednego espresso dziennie.

Nadmierny przyrost wagi u dziecka obserwowany był już przed ukończeniem przez nie 1. roku życia i utrzymywał się w wieku przedszkolnym i szkolnym. Dzieci obserwowano przez 8 lat.

CZYTAJ TEŻ: Płodność, ciąża a celiakia. Dieta bezglutenowa w staraniach o dziecko

Więcej kawy to wyższe ryzyko dla zdrowia dziecka

Co więcej, wzrost masy ciała dziecka był proporcjonalny do wcześniejszego spożycia kawy przez ciężarną. Gdy przyszła mama codziennie dostarczała organizmowi wyższe dawki kofeiny (200-299 mg), późniejsze zagrożenie nadwagą u jej dzieci wzrastało do 22 procent. W przypadku bardzo wysokich dawek (minimum 300 mg) ryzyko to osiągało nawet poziom 45%.

Szwedzko-norweska analiza uwzględniła różne źródła kofeiny: kawę, czarną herbatę, czekoladę i napoje energetyczne. –  [W przypadku wszystkich tych napojów] odkrywaliśmy podobny wpływ na masę ciała dzieci – wyjaśniła Verena Sengpiel z Uniwersytetu w Göteborgu, współautorka badań.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Poród skraca życie? Zobacz najnowsze badania naukowców

Kawa w ciąży a ryzyko chorób dziecka

Warto zauważyć, że zgodnie z zaprezentowanymi wynikami badań nadwaga lub otyłość mogą pojawić także u dzieci, których matki spożywały w czasie ciąży dopuszczalne ilości kofeiny. Według norm Europejskiego Urzędu Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) bezpieczny limit tego składnika wynosi 200 mg dziennie. W krajach skandynawskich jest to nawet 300 mg.

Szczególny powód do niepokoju stanowi fakt, że w innych badaniach wykazano powiązanie pomiędzy nadwagą w dzieciństwie a podwyższonym ryzykiem choroby sercowo-naczyniowej i cukrzycy typu 2. w późniejszych latach życia.

Źródło: Reuters, PAP, kopalniawiedzy.pl

POLECAMY: Katarzyna Skrzynecka o poronieniach: Czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ten chłopczyk przyszedł na świat cztery lata po śmierci rodziców. Jego historia wyciska łzy

Śpiące niemowlę /Ilustracja do tekstu: Tiantian, czyli słodycz. Chłopczyk urodził się cztery lata po śmierci rodziców

Ma trzy miesiące i jest rozkosznym bobasem, który rozwija się zdrowo pod opieką kochających dziadków. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że urodził się… cztery lata po śmierci swoich rodziców. Jak to możliwe?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Historia trzymiesięcznego Tiantiana zaczęła się przed pięcioma laty. Shen Jie oraz jego żona Liu Xi, młodzi małżonkowie z chińskiej miejscowości Yixing, pragnęli powiększyć rodzinę, ale szansą dla nich była jedynie procedura in vitro. Po pobraniu komórek udało im się uzyskać zarodki, które następnie zostały zamrożone i oczekiwały na zabieg w szpitalu w Nankin. Niestety, tragiczne wydarzenia pokrzyżowały plany małżonków. W marcu 2013 roku przydarzył się tragiczny wypadek, w którym oboje zginęli na miejscu.

Długa i wyboista droga do szczęścia

Rodzice zmarłej pary, znając szczegóły planowanej procedury in vitro, przez długi czas walczyli o prawo do wykorzystania pozostawionych zarodków. W wielomiesięcznej batalii sądowej podnoszono szereg kwestii prawnych, takich jak prawo dziadków do rozporządzania zarodkami swoich dzieci, wybór metody uzyskania ciąży z użyciem zarodków, a także to, czy zarodki można uznać za istoty żywe. Sytuację dodatkowo komplikował fakt, ze w Chinach nie było dotąd podobnego przypadku, zatem sprawa była precedensowa.

Po wielu trudnych rozprawach udało im się uzyskać prawo do zarodków. Ale na tym problemy przyszłych dziadków się nie skończyły. Zarodki mogły zostać zabrane ze szpitala w Nankin tylko wtedy, gdy inna instytucja wyraziłaby formalną zgodę na ich przechowywanie. To zaś jest w Chinach kwestią problematyczną – w tamtejszym prawie brakuje precyzyjnych zapisów dotyczących ochrony nieprzetransferowanych zarodków. Dodatkowo chińskie prawo blokuje drogę do wykorzystania zarodków – czyli surogację. Ta bowiem jest w Chinach zabroniona.

PRZECZYTAJ TEŻ: Surogacja – dlaczego i komu jest potrzebna?

Tiantian, czyli słodycz

Po długich poszukiwaniach właściwego rozwiązania rodzice zmarłej pary zdecydowali się na komercyjną surogację w Laosie, gdzie takie praktyki są dopuszczone przez prawo. Na przetransportowanie zarodków, zabezpieczonych w ciekłym azocie i umieszczonych we wnętrzu pojemnika o wielkości termosu, nie wyraziła jednak zgody żadna linia lotnicza. Nie mając innego wyboru, przyszli dziadkowie zdecydowali się, by cenny załadunek przewieźć drogą lądową – w samochodzie.

Na miejscu wszystko poszło już zgodnie z planem – embrion został przetransferowany do macicy surogatki i rozwinęła się z niego zdrowa ciąża. Pozostawała jednak kwestia obywatelstwa dziecka. Aby noworodek nie został Laotańczykiem, zastępcza matka, dysponując jedynie wizą turystyczną, przed porodem musiała odbyć podróż z Laosu do Chin.

Przedsięwzięcie to nie należało do najłatwiejszych, ale udało się je pomyślnie przeprowadzić. Chłopiec urodził się w grudniu 2017 roku w chińskim szpitalu i otrzymał imię Tiantian. Władze Chin, zanim nadały mu chińskie obywatelstwo, musiały przeprowadzić szczegółowe badanie pokrewieństwa. Ponieważ oboje rodzice zginęli cztery lata przed narodzinami dziecka, próbki DNA pobrano od czwórki dziadków.

Dziś Tiantian ma już wszystkie niezbędne dokumenty i daje wiele szczęścia swoim ciężko doświadczonym przez los dziadkom.

– Ma oczy po mojej córce, ale trochę bardziej przypomina swojego tatę – mówiła babcia od strony matki podczas rozmowy z Channel News Asia.

Jak wyjaśniła, imię Tiantian oznacza „słodycz” – miał on bowiem osłodzić dziadkom gorzkie lata po śmierci ukochanych dzieci.

Źródło: BBC, Channel News Asia, straitstimes.com

CZYTAJ TAKŻE: Surogacja a status cywilny dziecka urodzonego za granicą

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.