Przejdź do treści

O dawstwie komórek jajowych z dr Anną Janicką

Rozmowa z Koordynatorką Programu Dawstwa Komórek Jajowych Centrum Ginekologii i Leczenia Niepłodności VITROLIVE dr n. med. Anną Janicką

Czym jest dawstwo komórek jajowych?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

To forma dobrowolnej pomocy udzielanej przez kobietę niepłodnej Parze. Polega ona na tym, że zdrowa kobieta oddaje swoje komórki jajowe kobiecie, która nie może mieć dzieci z powodu pewnych dysfunkcji jajników. Nieprawidłowości w ich działaniu mogą być wynikiem przedwczesnego wygaśnięcia czynności jajników, poważnych zmian genetycznych czy też leczenia operacyjnego lub przeciwnowotworowego, skutkiem czego dana kobieta utraciła możliwość samodzielnego poczęcia biologicznego dziecka. W takich przypadkach dawstwo to jedyna szansa na urodzenie dziecka.

Dlaczego namawia się kobiety w pewnym wieku do ich oddania?

Nie użyłabym określenia, że się je namawia. Raczej generalnie mówi się o tym, że są wśród nas pary bezpłodne, dotknięte przez los i istnieje możliwość, by im pomóc. Dawczynie muszą świadomie przekazać swoje komórki na rzecz potrzebujących, nie może być przy tym żadnego nacisku, ani ze strony kliniki ani żadnej innej osoby trzeciej czy sytuacji. Świadomość decyzji, dojrzałość emocjonalna i gotowość do przekazania swoich komórek jest weryfikowana w trakcie konsultacji psychologicznej.   Ponadto dawczyni musi przejść kwalifikację medyczną. Wiek to jeden z istotniejszych elementów. Funkcjonujący w VITROLIVE Program Dawstwa Komórek Jajowych zakłada, że przekazująca swoje gamety kobieta ma się znajdować w przedziale 18-35 lat. Wraz z upływem czasu płodność kobiety maleje, wzrasta zaś ryzyko wad genetycznych.

Z jakim ryzykiem wiąże się oddanie komórek?

Z medycznego punktu widzenia ryzyko jest niewielkie. Oddanie komórek jajowych nie zmniejsza płodności dawczyni, a zdarzenia niepożądane związane ze stymulacją hormonalną i zabiegiem, takie jak zespół hiperstymulacji jajników, infekcje czy krwawienia, odnotowuje się niezwykle rzadko.

Dlaczego ankieta, którą należy wypełnić, jest tak szczegółowa? Padają w niej różne pytania, w tym bardzo intymne. W jakim celu się je zadaje? 

Celem osób nadzorujących realizację Programu Dawstwa, odpowiedzialnych za konstrukcję takich ankiet, jest upewnienie się, że kandydatka na dawczynię nie działa pod presją, a sama jest zdeterminowana i chętna do przekazania swoich komórek. Ponadto zależy nam na tym, by taka kobieta była świadoma tego, że jej gamety będą służyły do poczęcia dziecka, które nie będzie przy niej.

Co jest brane pod uwagę przez klinikę podczas analizy takiej ankiety?

Chcemy, by kandydatki były w zgodzie ze sobą i swoją decyzją, dlatego zadajemy pewne pytania, które sprawdzają, czy dawstwo zostało dogłębnie rozważone – na poziomie indywidualnym i w związku, w którym się przebywa. To trudny temat, dlatego naszym celem jest wielopłaszczyznowe przedstawienie go po to, by nie powodował dyskomfortu, nie budził w przyszłości żalu czy złych emocji. Zadajemy także, co pewnie jest oczywiste, pytania zdrowotne, które są istotne dla skuteczności i bezpieczeństwa przebiegu procedury. Mogą też mieć wpływ na zdrowie dzieci i – co istotne – samej dawczyni. Dają one również lekarzowi wstępny pogląd, czy udział w Programie Dawstwa Komórek Jajowych jest dla kandydatek bezpieczny (brak przeciwwskazań do stymulacji hormonalnej i punkcji jajników w znieczuleniu ogólnym). Z punktu widzenia niektórych par, które decydują się na procedurę in vitro z komórką jajową dawczyni, istotne są parametry fenotypowe dawczyni, takie jak kolor oczu czy włosów, biometryczne (waga, wzrost), wykształcenie, grupa krwi oraz fakt, czy posiada własne dzieci. Dane te są zbierane przez kliniki poprzez ankiety lub w trakcie indywidualnych spotkań z koordynatorem i/lub lekarzem.

Z jakiego powodu potencjalna dawczyni może zostać odrzucona?

Każda potencjalna, chętna do oddania komórek jajowych kobieta przechodzi proces weryfikacji psychologicznej, podczas którego określa się, czy jest ona gotowa, stabilna emocjonalnie i zdecydowana na oddanie gamet. Jeśli nie ma przeciwwskazań psychologicznych, zgodnie z międzynarodowymi standardami, dawczyni przechodzi przez szczegółowy wywiad medyczny oraz niezbędną diagnostykę. W ramach Programu Dawstwa otrzymuje ona gwarantowany pakiet specjalistycznych badań medycznych obejmujący badanie przedmiotowe, badanie ginekologiczne, badanie ultrasonograficzne oraz konsultację internistyczną z oceną EKG. Ponadto zostaje poproszona o oddanie krwi na badania laboratoryjne i genetyczne. Ich celem jest ocena ogólnego stanu zdrowia, analiza rezerwy jajnikowej, wykluczenie czynników zakaźnych i nosicielstwa wad genetycznych. W przypadku nieaktualnego wyniku cytologii – pobiera się też próbki materiału biologicznego z szyjki macicy. Nieprawidłowe wyniki są powodem dyskwalifikacji i, jeśli to możliwe, inicjują pogłębioną diagnostykę i wdrożenie leczenia.

Co się dzieje, kiedy dawczyni przejdzie już wszystkie etapy kwalifikacji?

Po pozytywnym przejściu badań zdrowotnych i psychologicznych, rozpoczyna się przygotowanie dawczyni do pobrania komórek. Stymulacja hormonalna trwa około 10 dni i polega na podawaniu preparatów zawierających gonadotropiny (FSH lub FSH/LH). W efekcie dochodzi do wzrostu i dojrzewania zwykle kliku – kilkunastu pęcherzyków jajnikowych, a nie jednego, jak to ma miejsce w cyklu naturalnym. Płyn pęcherzykowy wraz z komórkami jajowymi pobiera się w dość prosty i bezbolesny sposób. Odbywa się to metodą punkcji jajników i realizowane jest ambulatoryjnie, tzn. nie wymaga pobytu w szpitalu. Pobrane komórki jajowe trafiają do banku komórek jajowych VITROLIVE, a dawczyni w przyszłości może ponownie zgłosić się do Programu Dawstwa.

Gdzie są takie komórki przechowywane? 

Pobrane komórki jajowe mogą być przekazane bezpośrednio do procedury zapłodnienia pozaustrojowego albo zostać poddane witryfikacji i w temperaturze ciekłego azotu czekać na moment ich wykorzystania.

Czy mogą być oddawane do innych klinik? Jeśli tak, to czy takie przekazanie jest odpłatne czy nieodpłatne?

Kwestie dawstwa i biorstwa komórek rozrodczych nie są w Polsce regulowane prawnie. Właściwe postępowanie z materiałem biologicznym opisują dyrektywy unijne, przez nasz kraj wciąż nie implementowane, stanowiące jednakże bazę do ustalania procedur wewnętrznych w klinikach leczenia niepłodności.

Wg projektu ustawy o leczeniu niepłodności przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia dawca komórek rozrodczych, które nie zostały wykorzystane, będzie mógł w każdym czasie żądać ich zniszczenia lub przekazać na cele badawcze. W chwili obecnej kwestię postępowania z komórkami jajowymi dawczyni regulują zasady wewnętrzne.

Co to jest dawstwo jawne? 

Dawstwo jawne (lub ze wskazaniem) polega na przekazaniu komórek jajowych przez dawczynię znanej biorczyni lub biorcom, najczęściej rodzinie, przyjaciołom lub znajomym. W takim przypadku tożsamość dawczyni znana jest biorczyni i na odwrót, a pomiędzy tymi stronami najczęściej istnieje jakaś relacja – rodzinna, przyjacielska, koleżeńska.

Czy uważa Pani, ze powinno być jawne czy anonimowe?

W VITROLIVE dane personalne obu stron zawsze utrzymujemy w anonimowości. W projekcie ustawy o leczeniu niepłodności Ministerstwo proponuje ujawniać rok i miejsce urodzenia dawcy osobie urodzonej w wyniku procedury medycznie wspomaganej prokreacji po osiągnięciu przez nią pełnoletniości. Niezależnie od tego, co będzie upubliczniane, należy pamiętać, że jawność czy anonimowość to kwestia złożona socjologicznie, psychologicznie i medycznie. W moim odczuciu winna ona być transparentna, a najlepiej szczegółowo uregulowana prawnie, aby obie zaangażowane strony znały i akceptowały wszelkie aspekty związane ze swoją decyzją.

Czy można w pewnym momencie wycofać zgodę na wykorzystanie jej komórek?

Projekt ustawy rządowej zakłada, że tak.W VITROLIVE, zgodnie z obowiązującym formularzem świadomej zgody podpisywanym przez potencjalne dawczynie, dysponentem pobranych gamet jest klinika. Dawczyni może wycofać się z udziału w Programie na każdym jego etapie aż do momentu zabiegu punkcji jajników.

Czy Dawczyni ma informacje o tym, ile komórek zostało wykorzystanych a ile było urodzeń dzieci?

Tak, w naszym ośrodku dawczyni ma prawo do informacji o liczbie pobranych komórek jajowych. Nie zna wyniku danej procedury, jednakże liczba ciąż klinicznych potwierdzonych badaniem USG jest czynnikiem limitującym dalszy udział dawczyni w Programie.  

Jakie prawa ma dawczyni?

Przede wszystkim biorąc udział w Programie Dawstwa kobieta ma wszelkie prawa wynikające z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, w tym prawo do informacji, zachowania tajemnicy lekarskiej, wyrażenia zgody na zabieg, poznania możliwych zdarzeń niepożądanych, prawo do dokumentacji medycznej czy poszanowania intymności i godności osobistej. Do momentu punkcji jajników dawczyni może wycofać swoją zgodę na udział w Programie bez podawania przyczyn swojej decyzji. W naszej klinice dawczyni ma też prawo do zachowania pełnej anonimowości danych osobowych i teleadresowych.

Zgodnie z Dyrektywą 2004/23/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 31 marca 2004 r. w sprawie ustalenia norm jakości i bezpiecznego oddawania, pobierania, testowania, przetwarzania, konserwowania, przechowywania i dystrybucji tkanek i komórek ludzkich kobieta, która podejmuje decyzję o przekazaniu swoich komórek jajowych innej parze może otrzymać rekompensatę, obejmującą zwrot poniesionych wydatków i zadośćuczynienie za niewygody związane z oddawaniem komórek jajowych.

Jeśli idzie o aspekty prawne związane z samym dawstwem, dawczyni komórki jajowej, ani kobieta przekazująca zarodek nie mają praw rodzicielskich do dziecka. Prawa te posiada wyłącznie kobieta, która dziecko urodziła. Określa to kodeks rodzinny i opiekuńczy.

A jakie prawa mają biorczynie? 

Pacjenci-biorcy mają prawo otrzymać w pełni wartościowe oocyty od dawczyni. Ważne jest też, by czuli się bezpiecznie. Ma  w tym pomóc zapewnienie, że w VITROLIVE procedura donacji jest przeprowadzana zgodnie z najwyższymi standardami, obowiązującymi wymaganiami prawnymi i medycznymi. Możliwość pozostania dawczynią komórek jajowych jest obwarowana rygorystycznymi warunkami wg surowych norm Unii Europejskiej. Biorcy, podobnie do dawczyni, zachowują pełną anonimowość. Mogą za to poznać grupę krwi, wiek, wagę, wzrost, kolor oczu, włosów i wykształcenie pacjentki, od której komórki jajowe pochodzą.

Co do kwestii formalnych, jak mówiłam, kodeks rodzinny i opiekuńczy przyjmuje, że matką dziecka jest zawsze kobieta, która je urodziła, nawet jeśli ciąża była wynikiem zabiegu medycznego, polegającego na zapłodnieniu komórki jajowej pochodzącej od osoby trzeciej lub transferu zarodka pochodzącego od innej Pary. Tak więc biorczyni ma prawo czuć się matką.

Czy biorczynie są przygotowywane psychologicznie na wzięcie obcej komórki jajowej?

W naszej klinice staramy się, by tak było. Każdej parze, przed podjęciem decyzji i podpisaniem zgody na procedurę biorstwa, zaleca się rozmowę z psychologiem. Programy wsparcia terapeutycznego dla dawczyń oraz biorczyń w VITROLIVE prowadzone zgodnie z treścią wytycznych ESHRE Special Interest Group Psychology and Counselling.

Biorcy korzystający z pomocy dawczyń z Programu egg-sharing są informowani o znaczeniu i konsekwencjach anonimowej donacji. Tłumaczy się im, że dobór dawczyni może dotyczyć tylko pewnych parametrów i muszą być przygotowani na czas oczekiwania i niepewności. Otrzymują także informację, że w przypadku zabiegów z użyciem komórek jajowych, jeśli dawczyni nie będzie w stanie przekazać wymaganej liczby gamet, wykonanie procedury zapłodnienia zostanie przesunięte w czasie. Wszystkim osobom rozważającym wykorzystanie Programu Biorstwa Komórek Jajowych VITROLIVE polecamy zapoznanie się z materiałami poradnikowymi dostępnymi na naszej stronie www.vitrolive.pl w zakładce Materiały dla pacjenta/Poradniki i informatory (szczególnie rekomendowane są zeszyty „Powiedzieć i Rozmawiać”).

Czemu dawstwo budzi tyle wątpliwości?

W pierwszej kolejności pewnie związane jest to z faktem, iż w Polsce dawstwo komórek jajowych, jak zresztą wszelkie kwestie związane z leczeniem niepłodności, nie są uregulowane prawnie. Pacjenci boją się złego traktowania, bo wokół medycyny rozrodu narósł obraz czarnego biznesu, aktywności zarobkowej a nie nastawionej na człowieka i dar życia. To oczywiście przejaskrawiony opis, ale wielu pacjentów poczuło się podczas leczenia jak towar. Szczęśliwie rynek się oczyszcza i jesteśmy już coraz dalej od tego, ośrodki muszą starać się o pacjenta i walczą między sobą argumentem skuteczności i jakości.

Nakłada się na to dodatkowo negatywna ocena społeczna – w Polsce akt przekazania gamet ciągle budzi ostracyzm kulturowy i religijny. Traktuje się te zaangażowane w pomoc niepłodnym parom panie z góry, a ich działanie kategoryzuje się jako przedmiotowe i nastawione na zarobek. Jest to zupełnie niesprawiedliwe, bo z badań naukowych wynika, że dawcami kierują zwykle ich własne potrzeby, wśród których niezwykle istotna jest potrzeba bycia ważnym oraz motywy altruistyczne.

Jak można je rozwiać?

Podstawą budowania akceptacji społecznej i szacunku dla tematów trudnych jest edukacja. Jako środowisko profesjonalistów pomagających w leczeniu niepłodności powinniśmy systemowo szerzyć wiedzę na temat bezdzietności nieintencjonalnej wśród społeczeństwa. Powinniśmy pomagać identyfikować problem, opowiadać o przyczynach niepłodności i sposobach jej leczenia oraz publicznie wskazać na aspekty psychologiczne choroby, zwłaszcza na obciążenie, jakim jest niemożność poczęcia dziecka z własnych gamet. Na tym tle warto mówić o sposobach pomocy parom dotkniętym problemem. Takie działania, według mnie, winny wypływać z naszej strony. Państwo zaś, ze swojej strony, winno zadbać o jasne standardy postępowania i jednoznaczne prawodawstwo.  

 

Dr n. med. Anna Janicka – wielokrotnie wyróżniana absolwentka studiów biotechnologicznych Akademii Rolniczej w Szczecinie. W 2006 roku obroniła pracę doktorską realizowaną w Zakładzie Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie pod kierownictwem prof. dr hab. n. med. Jana Lubińskiego, uzyskując stopień naukowy doktora nauk medycznych w zakresie biologii medycznej. Kilkukrotnie nagrodzona przez Ministra Zdrowia za cykl publikacji dotyczących biologii molekularnej i diagnozowania predyspozycji do nowotworów dziedzicznych. Od 5 lat zawodowo i naukowo związana z medycyną wspomaganego rozrodu w klinice VITROLIVE w Szczecinie. Od 2014 roku jest członkiem Zarządu Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu (PTMR), a także członkiem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego (PTG) oraz Europejskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii (ESHRE). Od 2010 roku bezpośrednio angażuje się w realizację programów: „European IVF Monitoring (EIM)” na rzecz ESHRE oraz „Oocyte donation study” realizowanego dla the Cross Border Reproductive Care ESHRE – Taskforce. Reprezentant Polski w Komitecie Przedstawicieli Krajowych ESHRE w kadencji przypadającej na lata 2014 – 2017. 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Lekarze mówili, że nie zajdzie w ciążę. Dziś jest matką piątki dzieci!

ciąża po usunięciu jajowodów
fot. Facebook - The Johnson Rainbow Quad Squad

Kiedy na skutek choroby kobieta przeszła operację usunięcia jajowodów lekarze ostrzegli ją, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie matką. Czy ciąża po usunięciu jajowodów jest możliwa?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W październiku 2013 roku Virginia dowiedziała się, że jest w ciąży pozamacicznej. Nie był to niestety koniec złych wieści. Podczas badania lekarze wykryli guza na pęcherzu kobiety. Żeby zapobiec rozprzestrzenieniu się choroby trzeba było usunąć lewy jajowód.

Zobacz także: Straciła bliźnięta. Trzy miesiące później dowiedziała się, że urodzi bliźniaki!

PCOS, rak pęcherza i usunięcie jajowodów

Decyzja ta zabrzmiała jak wyrok, ponieważ w wieku 13 lat na skutek komplikacji związanych z PCOS Virginia przeszła operację usunięcia prawego jajowodu. Oznaczało to, że prawdopodobnie już nigdy nie zostanie matką.

– Kiedy lekarze wykryli u mnie raka byłam załamana. Po długich staraniach o dziecko, byliśmy niesamowicie szczęśliwi, że udało nam się począć naturalnie. I nagle po dwóch tygodniach odebrano nam to – opowiada Virginia.

Długi czas zajęło mi zrozumienie, że ciąża pozamaciczna przytrafiła się nie bez powodu. Moje ciało mówiło wówczas: „nie martw się, będziesz mamą, ale jeszcze nie teraz. Twoje ciało nie jest jeszcze na to gotowe, najpierw pokonajmy raka” – dodaje.

Zobacz także: 9 lat starań i DWA szczęśliwe zakończenia – WASZE HISTORIE

Ciąża po usunięciu jajowodów

Virginia postanowiła spróbować zapłodnienia metodą pozaustrojową. Takim sposobem w październiku 2014 roku Virginia i jej mąż Victor zostali rodzicami ślicznej córeczki Zoey.

W zeszłym roku małżeństwo zdecydowało się kolejny raz skorzystać z in vitro. Znów się udało. Okazało się, że tym razem Virigia spodziewała się… czworaczków! Na świat przyszły trzy dziewczynki i jeden chłopiec: Ava, Madelyn, Olivia i Victor.

Matka piątki dzieci prowadzi profil na Insagramie, który śledzą tysiące osób. Virginia zamieszcza tam zdjęcia swoich pociech: 4-letniej Zoey i ośmiomiesięcznych już czworaczków.

– Jestem niesamowicie szczęśliwa, kiedy patrzę na moje dzieci. Nigdy nie przypuszczałam, że to mi się przytrafi. To nie była typowa ścieżka do rodzicielstwa, jednak za nic w świecie bym jej nie zamieniła – mówi na łamach „Daily Mail” Virginia Johnson.

Virginia Johnson

Virginia Johnson z mężem Victorem i czworaczkami // fot. Facebook – The Johnson Rainbow Quad Squad

Virginia Johnson

Zdjęcia czworaczków cieszą się niezwykłą popularnością na portalach społecznościowych // fot. Facebook – The Johnson Rainbow Quad Squad

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Teddi Mellencamp szczerze o niepłodności i in vitro

Teddi Mellencamp (Żony Beverly Hills)
Fot.: mat. Bravo TV

36-letnia Teddi Mellencamp, gwiazda reality show Żony Beverly Hills, opowiedziała przed kamerami o swoich zmaganiach z niepłodnością, zapłodnieniu in vitro i kontrowersjach związanych z wyborem płci dziecka.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chociaż program Żony Beverly Hills, ukazujący życie zamożnych kobiet z zachodniego wybrzeża USA, kojarzyć się może głównie z sukniami od znanych projektantów i diamentowymi koliami, w ostatnim odcinku zrobiło się w nim znacznie poważniej. Teddi Mellencamp i jej partner Erwin Arroyave szczerze opowiedzieli o trudnych chwilach, przez które przeszli, starając się o dziecko.

– Smutna prawda jest taka, że nie mogę zajść w ciążę naturalnie. Nasze pierwsze dziecko, Slate, zostało poczęte w wyniku inseminacji – wyznała Teddi Mellencamp.

Niepłodność była dla gwiazdy Żon Beverly Hills bardzo bolesnym doświadczeniem. Parze zależało jednak na kolejnym dziecku, dlatego wspólnie zdecydowali się na zabieg in vitro.

– To jedno z najtrudniejszych doświadczeń dla kobiety. Kiedy nie możesz zajść w ciążę, masz poczucie, że zawodzisz – opowiedziała w programie.

Szczere wyznanie Żony Beverly Hills

Teddi i Erwin chcieli, by ich roczny wówczas syn Slate zyskał brata, dlatego z 12 otrzymanych zarodków wybrali ten, który w testach genetycznych został oceniony jako męski.

– Mieliśmy możliwość wybrania płci dziecka i zdecydowaliśmy się na chłopca – wyjaśniła Teddi.

Gdy po wielu próbach udało się uniknąć komplikacji i utrzymać ciążę, Teddi i Erwin liczyli, że czekają ich już wyłącznie łzy szczęścia. Niestety – po długim i wyczerpującym porodzie okazało się, że nowo narodzony synek Cruz ma problemy z sercem i wymaga natychmiastowej reanimacji.

– On nie oddychał, a ja mogłam tylko siedzieć i patrzeć – wspominała dramatyczny moment Mellencamp.

– Modliłem się: Boże, daj mi jeszcze tę jedną szansę. Obiecuję, że już nigdy więcej tego nie zrobię – dodał Arrovaye, nawiązując do wyboru płci dziecka.

Teddi Mellencamp: „Jego płeć to mój wybór, nie Boga”

Choć u małego Cruza ostatecznie zdiagnozowano wadę serca, wydaje się, ze najgorsze już za nimi. Mimo to rodzice obwiniają się o stan zdrowia 3-letniego dziś synka.

– Jestem jego matką. Powinnam go chronić, a czuję, że jest wynikiem selekcji. Jego płeć to mój wybór, nie Boga. Już zawsze będę się czuła z tego powodu trochę winna – wyznała Mellencamp.

Obciążeni trudnymi doświadczeniami, Teddi i Erwin zdecydowali, by nie podejmować starań o kolejne dziecko. Jak zaznaczają, dwójka wspaniałych synów spełniła ich marzenia o rodzicielstwie i nie potrzebują do szczęścia nic więcej.

–  Każdego dnia jestem wdzięczna za nasze dwa prezenty od losu – podkreśla Mellencamp.

Źródło: bravotv.com, people.com

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Najstarsza matka świata żałuje decyzji o macierzyństwie?

najstarsza matka świata
fot. East News

Rok temu Daljinder Kaur z Indii została okrzyknięta najstarszą matką świata. Kobieta urodziła swoje pierwsze dziecko w wieku…72 lat! Jak sobie radzi z opieką nad synem?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Daljinder Kauri jej mąż Mohinder o potomka starali się niemal 40 lat. Po bezowocnych próbach końcu zdecydowali się na zapłodnienie metodą in vitro. Ze względu na wiek kobiety, lekarze nie dawali jednak parze wielkich szans na powodzenie.

– Na początku chciałem ją odwieść od tego pomysłu. Była bardzo słaba, wątłej postury. Jednak po zrobieniu badań okazało się, że wszystkie wyniki są w normie, więc zgodziłem się, by doszło do zapłodnienia – powiedział doktor Bishnoi, który prowadził ciążę Daljinder.

Zobacz także: 13 lat temu urodziła bliźniaki, dziś kończy… 70 lat!

Najstarsza matka świata o trudach macierzyństwa

Zabieg jednak zakończył się powodzeniem, a 19. kwietnia 2016 roku kobieta urodziła synka imieniem Armaan.

Rok po tych niezwykłych narodzinach w rozmowie z agencją Cover Asia Press Hinduska przyznała, że macierzyństwo w tym wieku jest trudniejsze, niż jej się początkowo wydawało.

To trudniejsze niż się spodziewałam, ale nie żałuję swojej decyzji. – mówi Kaur.

Zobacz także: Wiek matki a płodność córki

„Ludzie pytają mnie, co stanie się z dzieckiem, kiedy umrzemy”

Kobieta ma m.in. problemy z ciśnieniem,cierpi na bóle stawów i szybko się męczy. Zdradza, że martwi się również o zdrowie syna. – Martwię się o Armaana. Muszę dbać o własne zdrowie, ale o niego też muszę zadbać – tłumaczy.

Wiele osób zarzuca rodzicom chłopca lekkomyślność, Kaur jest jednak dobrej myśli i wierzy w boską opatrzność. – Ludzie pytają, co się stanie z dzieckiem, kiedy umrzemy, ale ja mam ogromną wiarę w Boga, wiem, że on się wszystkim zajmie i zaopiekuje nami – tłumaczy. Przypomnijmy, że ojciec dziecka ma 80 lat.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Viva!

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Test na depresję w standardach opieki okołoporodowej? Szykują się zmiany

Pielęgniarka przy łóźku pacjentki - opieka okołoporodowa

Diagnozowanie depresji w czasie ciąży i po porodzie, zalecenie karmienia piersią i zakaz reklamy mleka modyfikowanego – to zapisy, które prawdopodobnie znajdą się w nowym projekcie standardów opieki okołoporodowej – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mleko modyfikowane tylko za zgodą lekarza

Według Dziennika Gazety Prawnej („DGP”) duży nacisk w nowych standardach opieki okołoporodowej zostanie położony na karmienie piersią. W dokumencie ma znaleźć się zapis, zgodnie z którym każdy szpital będzie miał obowiązek zapewnić młodym mamom dostęp do laktatora. Brak tego sprzętu jest dziś w wielu szpitalach powodem karmienia noworodków mlekiem modyfikowanym. Mleko to zaś, w opinii ekspertów, powinno być podawane dzieciom tylko po wydaniu takiego zalecenia przez lekarza.

Z nacisku na karmienie mlekiem matki ma wynikać także inne zalecenie: zakaz przekazywania tzw. paczek dla malucha, w których znajdują się próbki produktów. Wiele takich pakietów stanowi reklamę producentów mleka modyfikowanego – zauważa „DGP”.

Test na depresję

O nowych zaleceniach, które mają znaleźć się w przygotowywanym dokumencie, poinformowało także Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Jak podkreślili specjaliści, do standardów opieki okołoporodowej ma dołączyć ocena samopoczucia przyszłej mamy.

– Od 2019 r. w nowych standardach opieki okołoporodowej w ciąży i po porodzie będzie badanie przesiewowe, które określi ryzyko depresji (…). W ramach opieki kobieta ma trzy razy dokonać samooceny pod kątem depresji – mówił prof. dr hab. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

Zdrowie psychiczne pacjentki zostanie sprawdzone w pierwszym trymestrze ciąży, na miesiąc przed porodem i w pierwszym miesiącu po rozwiązaniu. Lekarz ma w tym celu posłużyć się tzw. skalą depresji Becka. Gdy dostrzeże zagrożenie, powinien skierować kobietę na konsultację do specjalisty (psychiatry lub psychologa).

Poród: ze znieczuleniem czy bez?

Zmianie ma ulec także termin połówkowego badania USG. Zgodnie z planowanymi wytycznymi, od przyszłego roku ma ono odbywać się między 18 a 22 tygodniem ciąży. Obecnie wykonuje się je między 20 a 26 tygodniem ciąży.

Największe zainteresowanie wzbudza jednak kwestia znieczulenia podczas porodu. Jak donosi „DGP”, ostateczna wersja zapisów w tej sprawie nie została jeszcze wypracowana – rozmowy ekspertów wciąż trwają.

Standardy opieki okołoporodowej wyznaczają normy w zakresie jakości opieki szpitalnej, którą kobiety otrzymują w czasie ciąży, porodu i połogu oraz w okresie opieki nad noworodkiem. Projekt nowego dokumentu w tej sprawie ma zostać przygotowany do końca marca 2018 r. Zapisy wejdą w życie w 2019 r.

Źródło: Gazetaprawna.pl, Newsweek.pl, Politykazdrowotna.com, Rynekzdrowia.pl

Przeczytaj również: Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował. Jak działa rządowy program prokreacyjny?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.