Przejdź do treści

O adopcji z Magdą Modlibowską

593.jpg

Magda Modlibowska, autorka książki „Odczarować adopcję” i redakcyjna koleżanka, odpowiada na nasze pytania.

Jakby opisała pani adopcję osobie, która nie ma o niej żadnego pojęcia, nie wie czym jest?

Adopcja to przyjęcie dziecka do rodziny, tyle tylko, że urodziło się ono w innej rodzinie biologicznej. Tak należy to rozumieć. Dla osób starających się może być to  jedna z opcji zostania rodzicami. Oczywiście nie dla każdego, tylko tych, którzy są zdolni przyjąć dziecko z jego historią. To jest po prostu wejście w rodzicielstwo.

Czy warto mówić o adopcji, szczególnie w debacie publicznej?Co to zmienia dla dzieci i rodziców adopcyjnych?

Zawsze warto mówić o czymś, co jest dobre, pożądane, a mało znane. Natomiast, trzeba osobiście rozsądzić, jaką cenę się płaci. Jeśli patrzymy globalnie na to jak niewiele mówi się o adopcji, na wypowiedzi laików, którzy chętnie mówią, ale tak naprawdę mało wiedzą, to oczywiście warto. Wtedy będzie łatwiej przede wszystkim, tym rodzinom, które  – tak jak moja – są na całe życie związane przymiotnikiem: adopcyjna. Będę miała lepszy odbiór społeczny, będę czuć się lepiej w środowisku, które wie, co to adopcja, niż w tym, które nie wie.

W mediach mainstreamowych pokazuje się jednak adopcję trochę inaczej, np. w ostatniej edycji Top Model brał udział chłopak, który otwarcie powiedział, że jest adoptowany. Jurorzy zareagowali pozytywnie, wzruszyli się. Komentarze widzów były też bardzo empatyczne.

Na pewno odbiór adopcji jest inny, ale obraz – nie wiem. To, że jest coraz więcej mowy na ten temat w mediach czy w ogóle,  na pewno jest bardzo dobre. Zwróćmy jednak uwagę, w jakich kontekstach on pada. Prawidłowe postrzeganie adopcji to zobaczenie w niej rodzicielstwa. Rodzicielstwa, które jest pełne wyzwań, radości, ale rodzicielstwa – a nie bohaterstwa, szczególnej odwagi wzięcia obcego dziecka, wychowania go. To „obce dziecko” bardzo często się pojawia. Jeżeli ludzie będą dobrze wiedzieli, jak definiować adopcję, będą wtedy takie wyznania, o których wspomniałaś, odbierać naturalnie, a nie przez obraz heroicznego altruizmu albo obowiązkowej wdzięczności dziecka wobec adopcyjnych rodziców. Na razie brakuje rzetelnego mówienia o adopcji przez ekspertów i specjalistów. Kobieta planująca zajść w ciążę, ma podręczniki i ulotki, cały sztab marketingowy stoi już gotowy, by jej pomóc. Tego nie ma w przypadku adopcji, zostaje dzwonienie do ośrodka, idzie się na spotkanie i sprawa się kończy.

Zanim podjęła pani decyzję, co pani wiedziała?

Mniej więcej tyle, co wszyscy inni, czyli niewiele więcej (śmiech). Aczkolwiek ja chwilę wcześniej zastanawiałam się nad tym, że w ogóle fajnie by było adoptować dziecko. Wynikało to z chęci posiadania dużej rodziny i myślenia, że nie wszystkie dzieci muszę urodzić. Gdzieś to było, ale nigdy nie wchodziłam w szczegóły, czym adopcja dokładnie jest.

Kiedy pojawiła się myśl „Chcę adoptować dziecko?”

Luźno z mężem rozmawialiśmy na samym początku, że chcemy mieć dużo dzieci. Byliśmy natomiast małżeństwem z dość pokaźnym stażem, całkiem dobrym wyposażeniem, konta i kariery pozaliczane. Zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie to główne marzenie. Przeszliśmy wszystkie możliwe badania, ponieważ natura nie dawała odpowiedzi. Wtedy wróciła myśl o adopcji.

Szybko podjęła pani kolejne kroki – ale chyba nie wszyscy tak robią.

Po prostu zaczęłam działać. Tylko to nie jest też dobre dla każdego. Ośrodki adopcyjne dają dużą swobodę, jakieś ramy czasowe i terminy na spotkania, szkolenia, ale jeśli rodzice potrzebują więcej czasu , to  go dostają.

Dlaczego nie brała pani pod uwagę innych możliwości, by zostać mamą – np. in vitro ?

In vitro wydawało mi się za dużą ingerencją w organizm. Jestem umiarkowaną naturalistką i jeśli mój organizm mówi, że on czegoś  nie chce, to robi to  z jakiegoś powodu. Uderzyło mnie jednak, że lekarze gratulowali mi wspaniałego stanu zdrowia, płodności – wszystko miałam idealne. Mój mąż także. Byliśmy tacy idealni. Tak sobie pomyślałam „Ok, teraz, żeby zajść w ciążę, jeśli rozpatrywalibyśmy in vitro, musiałabym zburzyć ten idealny porządek”. Prawdę mówiąc, było mi tego szkoda. Poza tym myślę, że znaczenie ma to, że wcześniej były rozmowy o adopcji – blade, niewyraźne, przy spacerze z psem, ale były zakotwiczone.

Czy konsultowała się pani z rodziną, przyjaciółmi?

Nie w momencie, kiedy podejmowaliśmy decyzję. Moja przyjaciółka, u której zresztą wykonywaliśmy telefony, była jedyną osobą, która wiedziała, że naprawdę zaczynamy działać. Później, kiedy proces był już na zaawansowanym etapie, zorganizowaliśmy kolację dla rodziny i ogłosiliśmy informację o ciąży adopcyjnej.

Fajne określenie!

Adopcja nie jest tym samym, co biologiczne macierzyństwo, ale ma tę samą moc i wartość. Trzeba to podkreślać, że daje szczęście i  również potrzebuje wsparcia.

Jak otoczenie zareagowało na pani decyzję?

Moja mama się popłakała, teściowa zaczęła bić brawo. Pierwsze wrażenie było więc bardzo przyjemne. Potraktowaliśmy to jako ogłoszenie ciąży i myślę, że tak zostało ono odebrane. Nikt poza rodziną nie wiedział o adopcji.

Zastanawiałam się nad kwestią momentu w ośrodku, kiedy określa się swoje preferencje, które trochę kojarzą mi się z zakupem towaru.

To wygląda tak, jakby rodzice szli i mówili: To my poprosimy dziecko takie i takie. Spotkanie mówiące o oczekiwaniach  jest dużo szersze, pozwala sobie uświadomić, czy faktycznie jesteśmy gotowi na przyjęcie jakiegoś dziecka i co musiałoby się zadziać, że je przyjmiemy. Jeśli całe życie marzyliśmy o dziewczynce, to nie mówmy, że wszystko nam jedno. Określenie jest bardzo ważne – ośrodek daje na to dwie szanse. Pierwsze spotkanie , na początku procedury dotyczy preferencji, później po zakończeniu szkolenia rodzice rozszerzają często swoje oczekiwania wobec dziecka.

Jaki jest cel ośrodka?

Przede wszystkim znaleźć rodzinę dla DZIECKA, nigdy odwrotnie.To, że coś mówimy, nie oznacza, że pracownik ośrodka wyjmie katalog, z którego wybierzemy idealne dziecko. Użyłabym prostego przykładu, który może to dobrze uzmysłowić: Jeżeli widzę, że malec intelektualnie nie będzie orłem, to dawanie mu rodziców stawiających na karierę, z oczekiwaniami, że ich dziecko skończy Harvard, będzie krzywdą dla tego dziecka. Natomiast dając mu rodziców, którzy mówią: Nam jest wszystko jedno, byle było szczęśliwe i zdrowe, wtedy zmienia to postać rzeczy. Dziecko musi pasować do obrazka w głowie rodziców. Pracownicy ośrodka powinni jak najlepiej poznać ten obrazek, żeby potem go dobrze dopasować do potrzeb i możliwości dziecka.

Wydaje mi się, że przyszli rodzice próbują jak najlepiej wypaść podczas rozmowy – czy to dobrze?

Najważniejsze jest, by być autentycznym. Jeśli mam naturę osoby dynamicznej, to nie będę udawać flegmatyka, bo taka po prostu jestem. Nie ukrywam, że warto mieć zaufanie do procesu adopcyjnego. W ośrodkach pracują eksperci, którzy wiedzą, jak rozmawiać, żeby wydobyć tę autentyczność. Nie ma szansy, żeby po przejściu przez proces, rodzice byli kompletnie niezidentyfikowani.

A czy kandydaci powinni się bać podejrzliwości, niechęci ze strony pracowników ośrodka?

Ludzie są różni. Nie mogę zagwarantować, że wszyscy są mili i sympatyczni. Komuś będzie odpowiadała pani Ania, a innej osobie pani Kasia. Myślę, że ważne jest, by popatrzeć na to tak, że po prostu chcemy się dogadać i czuć się bezpieczni. Ważne jest też pozytywne nastawienie kandydatów, poszukanie w drugiej osobie partnera do rozmowy. Pamiętajmy, że nie jesteśmy oceniani pod kątem: dobry / zły, ale JAKI.

Poznała pani przeszłość swoich dzieci – nie przerażała pani?

W moją rodzinę jest wpisana jeszcze jedna para rodziców, koniec kropka. Oczywiście, byłam przerażona, ale przyjęłam dzieci z dobrodziejstwem inwentarza. To kwestia bezwarunkowej miłości wobec dziecka. Tylko kiedy jestem w ciąży, kocham je już od iskierki, którą sama wzbudziłam.  A w adopcji  muszę pokochać bezwarunkowo ze wszystkim tym, co było wcześniej. Rozszerzam uczucie na historię dziecka. Jeżeli jesteśmy gotowi to zrobić, wtedy są większe szanse, że adopcja będzie szczęśliwa.

fot. Monika Motor

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Zamieszanie wokół in vitro w Szczecinku. Poczekamy dłużej?

City Hall Building in Szczecinek - Poland
City Hall Building in Szczecinek - Poland

Szczecinek chce dołączyć do grona samorządów wspierających osoby borykające się z niepłodnością i zapewnić swoim mieszkańcom dofinansowanie in vitro w wysokości 5 tys. zł. na parę.

W tej chwili trwa procedura uruchamiania programu częściowej refundacji, który w Szczecinku wywołuje niemałe kontrowersje wśród członków Rady Miasta. Na tym jednak nie koniec problemów. Choć program został wstępnie przyjęty na marcowym posiedzeniu Rady Miasta, zgodnie z procedurą trafił do zaopiniowania przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, a ta, choć projekt zaopiniowała pozytywnie, ma kilka uwag, z którymi radni będą musieli się zmierzyć.

  • należy uzupełnić informacje o celach programu i miernikach efektywności.

  • zastrzeżenia budzi wyznaczenie górnej granicy wieku kobiet na 40 lat. – Większość krajów UE wprowadziła granice wieku do korzystania z procedury in vitro. Najczęściej jest to wiek kobiet między 40 a 45 r.ż. Warto również podkreślić, że obowiązująca w Polsce ustawa o leczeniu niepłodności nie określa górnej granicy wieku kobiety, u której planuje się przeprowadzenie ww. zabiegu. Ze względu na brak jednoznacznych wytycznych w Polsce dotyczących górnej granicy wieku kobiet, u których możliwe jest wykonanie zapłodnienia pozaustrojowego, jak również szerokie wątpliwości natury etycznej nie można w sposób jednoznaczny odnieść się do zaproponowanej w programie górnej granicy wieku kobiet – czytamy w dokumencie zawierającym ocenę AOTMiT.

  • konieczne jest doprecyzowanie liczby przenoszonych zarodków.

  • w pierwotnym projekcie brakuje wzmianki o tym, że uczestnicy programu muszą wcześniej przeprowadzić pełną diagnostykę niepłodności.

  • miasto nie wyceniło w programie cen poszczególnych usług, które będą wykonywane w ramach programu.

  • brak wyceny kosztów kampanii informacyjnej.

Zgodnie z założeniami programu przewidującego dofinansowanie in vitro w Szczecinku na lata 2017-2019 z częściowej refundacji – 5 tys. zł. skorzysta 20 par rocznie. Program będzie kosztował Szczecinek 100 tys. zł w każdym roku jego trwania.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

5 PORAD: Mężczyzno – sprawdź, jak możesz poprawić swoją płodność!

męska płodność

Czas starań o dziecko to czasem czas pytań, jak poprawić męską płodność. Obie strony powinny w tym czasie o siebie zadbać. Dbając o siebie, dbają bowiem także o zdrowie swojego przyszłego dziecko. Zróbmy najpierw jednak krok w tył – zacząć trzeba od ciąży. Oto 5 wskazówek dla mężczyzn, które pomogą im w staraniach:

1. Nie przegrzewaj jąder

Wielogodzinne podróże za kółkiem, siedzący tryb życia (kilka-kilkanaście godzin dziennie za biurkiem), praca z laptopem na kolanach. Są to tylko niektóre przykłady szkodliwych dla mężczyzn zachowań. Mogą one bowiem powodować wzrost temperatury jąder. Podobnie jak gorące kąpiele, korzystanie z sauny, czy też noszenie obcisłych ubrań zrobionych ze sztucznych materiałów.

Prawidłowy przebieg spermatogenezy (produkcji plemników) odbywa się w temperaturze około 35-35,5°C. Jest to temperatura niższa, niż normalna temperatura ciała. Jeśli dojdzie więc do permanentnego przegrzewania męskich narządów, może wpłynąć to na obniżenie jakości nasienia. Wiąże się to między innymi ze zmniejszeniem liczebności i ruchliwości plemników. Lepiej więc unikać zbytniego gorąca, ruszać się i postawić na naturalną odzież” – pisaliśmy w naszym magazynie.

2. Zbawienna siła snu

Badania mówią, że odpowiednia ilość snu, ale też godziny, w których się on odbywa, mogą wpłynąć na jakość nasienia. Naukowcy odkryli, że najlepszą ruchliwość plemników, co zwiększa szanse na zapłodnienie, mają mężczyźni zasypiający w godzinach 20-22. Jeśli zaś chodzi o ilość snu, szkodliwy jest zarówno krótki czas wypoczynku – czyli 6 godzin lub mniej, jak i zbyt długi – 9 godzin snu i więcej także nie jest wskazane. Eksperci zauważyli, że niewłaściwy sen może być szkodliwy, ponieważ zwiększa się wtedy poziom przeciwciał antyspermowych. Mogą one niszczyć zdrowe plemniki. [sprawdź: KLIK]

3. Uwaga na stres!

Stres wpływa nie tylko na funkcjonowanie psychiczne i samopoczucie, ale ma też konkretny wymiar dla naszego zdrowia somatycznego. Często jednak słysząc to określenie, nasuwają nam się na myśl właśnie „nerwy”. Warto jednak poznać też inną definicję: „stres oksydacyjny” – cóż to właściwie jest?

Jest to brak równowagi pomiędzy wolnymi rodnikami – inaczej reaktywnymi formami tlenu, a antyoksydantami w organizmie. Oba rodzaje związków są nam potrzebne. Kiedy jednak produkcja wolnych rodników wzrasta lub gdy antyoksydanty przestają wystarczająco pracować, może wystąpić właśnie stres oksydacyjny” – pisaliśmy. Jest to stan bardzo szkodliwy dla męskiej płodności. Uszkodzone mogą zostać wtedy plemniki, co wpłynie na ich ruchliwość, żywotność, czy też kapacytację. Często jednak sami mamy wpływ na tego typu stan. Duże znaczenie ma bowiem niezdrowy styl życia.

4. Pysznie i zdrowo na talerzu

Dbanie o swoją płodność i zdrowie często zaczyna się na talerzu. Warto wiedzieć, po jakie dania i produkty sięgać. Oto przykład dania, który jest skrojony na wasze potrzeby:

Sałatka z wątróbką i owocami

Wątróbka i rukola – zawiera kwas foliowy, którego niedobór może wpływać na obniżoną objętość nasienia i ruchliwość plemników.

Kiwi – to źródło witaminy C, która między innymi chroni DNA plemników przed uszkodzeniem.

Granat – jego składniki oddziałują na potencję i wpływają korzystnie na wzrost libido.

5. Z pomocą idzie suplementacja

Panowie, suplementacja może w prosty sposób pomóc wam uzupełnić niedobory witaminowe, które są bardzo powszechne we współczesnym świecie. Brak ruchu, nieodpowiednia dieta, szybki tryb życia – to wszystko wpływa na brak odpowiednich składników w naszych organizmach. Na rynku dostępne są produkty dedykowane konkretnie płodności [sprawdź: KLIK], które eksperci przygotowali właśnie z myślą o panach chcących zostać ojcami. . Warto jednak w tym kontekście pamiętać o konsultacji ze specjalistą – bezpieczeństwo przede wszystkim.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

co jeść przed i po transferze

Transfer zarodków jest jednym z ostatnich elementów leczenia in vitro. Najczęściej odbywa się 3 dni po pobraniu komórek jajowych. Wokół tego szczególnego etapu pojawia się wiele pytań, które mają na celu zwiększenie skuteczności terapii. W końcu jeśli można lepiej o siebie zadbać, dlaczego tego nie zrobić? Jednym z komponentów wsparcia leczenia jest żywienie.

Zadaliśmy pytanie specjalistce:

Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

„Należy ograniczyć kofeinę, laktozę, gluten, ostre przyprawy, cukry proste. Zaleca się spożywanie dużej ilości płynów (ok. 2 litry dziennie) oraz wysokobiałkową, dobrze zbilansowaną dietę” – odpowiedziała nam dr n.med. Patrycja Sodowska, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach.

Żywienie – warto o nie dbać

Przede wszystkim należy podkreślić, że zbilansowana dieta ważna jest nie tylko w czasie około transferowym, ale podczas całego okresu starań o ciążę. Nawiązując do wypowiedzi ekspertki postanowiliśmy przybliżyć konkretne zagadnienia:

Dieta bez glutenu

Brak tolerancji glutenu, czyli białka znajdującego się np. w pszenicy, jest cechą charakterystyczną choroby zwanej celiakią. Jest to choroba immunologiczna, która może wiązać się także z innymi objawami, związanymi m.in. z układem rozrodczym. „Związek pomiędzy płodnością i celiakią nadal zastanawia lekarzy, tak samo jak unikanie glutenu w staraniach. Stephanie M. Moleski z Thomas Jefferson University Hospitals w Filadelfii odkryła jednak, że chore na celiakię częściej borykają się z niepłodnością, komplikacjami w ciąży i rodzą mniej dzieci niż kobiety zdrowe. Schorzenie zwiększa też ryzyko poronień, przedwczesnego porodu i wymusza cesarskie cięcie. Portal Furtherfood.com pisze jeszcze o innych, równie niepokojących wynikach badań. Te wskazują, że nadwrażliwość na gluten wiąże się z brakiem miesiączki, endometriozą czy niską wagą noworodków” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Kofeina

Badania wskazują, że zbyt duże spożycie kofeiny utrudnia nie tylko zajście w ciążę, ale i jej utrzymanie. Co więcej, okazuje się, że nie jest to tylko kwestia spożyci kofeiny przez przyszłą mamę, ale też jej partnera.

W jednym z badań analizie poddano 344 pary, które były w ciąży. „Wnioski były zatrważające – 98 zakończyło się przerwaniem, a to połączono z sięganiem po kofeinę przynajmniej trzy razy dziennie. Ryzyko utraty płodu rosło aż do ponad 70 proc.” – pisaliśmy >>KLIK<<. Jeśli zaś chodzi o zmniejszenie prawdopodobieństwa zajścia w ciążę, inny eksperci wskazują, iż kofeina: „obniża aktywność mięśni w jajowodach, których zadaniem jest przemieszczenie jajeczek z jajników do macicy„. Stąd też pojawiają się wnioski mówiące o dłuższym czasie, jakiego kobiety spożywające duże ilości kofeiny, potrzebują na zajście w ciążę. Pamiętajmy przy tym, że kofeina to nie tylko kawa, ale też herbata, kakao, cola.

Dietetyczne wskazówki

Wspomniana już wyżej dieta wysokobiałkowa (istotne jest spożywanie co najmniej 60-70 g białka dziennie) pomoże organizmowi produkować zdrowsze komórki jajowe, ale wpłynie także na większą ich ilość. Skąd czerpać białko? Chude mięso i ryby, fasola, soczewica, tofu, jajka.

Warto też pamiętać o żywności, która bogata jest w wapń. Znajdziemy go m.in. w jogurtach, migdałach, serach, czy warzywach takich jak rzepa, czy szpinak.

Podstawą jest również odpowiednie nawodnienie: „Zaleca się picie 2 litrów płynów dziennie, co pozwoli utrzymać odpowiednie nawodnienie organizmu, dzięki czemu szanse na udany zabieg wzrosną” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Zobacz też:

Urodowe znaki zapytania – czy przed i po transferze można farbować włosy?

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Suplementacja w ciąży. Czy to konieczność?

Suplementacja witaminami u kobiety w czasie ciąży odgrywa niezwykle istotną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu matki, ale przede wszystkim odpowiednim rozwoju jej dziecka. Wybór witamin jest bardzo ważny, ponieważ wpływa na zdrowie i dobre samopoczucie ciężarnej oraz dziecka. Jakie witaminy będą odpowiednie dla przyszłej mamy i jej dziecka radzi Anna Sapiejewska, położna i Ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

Ważna rola witamin

Witaminy to grupa związków chemicznych, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu, dlatego ważne jest, żeby były dostarczane do niego wraz z pożywieniem lub w postaci odpowiednich preparatów witaminowych. Warto pamiętać, że jeśli lekarz zleci suplementację witaminami i minerałami kobiecie w ciąży, to dobrze jest przyjmować takie preparaty witaminowe, które są odpowiednio przystosowane dla ciężarnych i zawierają najważniejsze wybrane składniki takie jak m.in.: kwas foliowy, żelazo, jod, kwas DHA, witamina D3 i K.

Kwas foliowy

Kwas foliowy jest witaminą z grupy B, którą należy przyjmować zarówno przed planowaną ciążą, jak i podczas pierwszych jej miesięcy, żeby zapobiec powstawaniu wad cewy nerwowej u dziecka. Natomiast przyjmowanie kwasu foliowego przez kobietę w późniejszych etapach ciąży wiąże się ze zmniejszonym ryzykiem wystąpienia anemii u ciężarnej.

Żelazo

Przyjmowanie żelaza w czasie ciąży pozytywnie wpływa na produkcję krwi. Zapotrzebowanie na żelazo w tym okresie wzrasta ze względu na zwiększającą się objętość krwi w organizmie kobiety, co może doprowadzić do anemii. W praktyce, sama dieta może okazać się niewystarczająca, a suplementacja żelaza zapobiega jej powstawaniu. U niektórych kobiet konieczne jest podawanie preparatów z żelazem.

Witamina D3 i K

Witamina D3 jest substancją odgrywającą bardzo ważną rolę w regulacji poziomu wapnia i fosforu w organizmie oraz wspiera proces mineralizacji kości. Wzmacnia również odporność. Od witaminy D3 zależy praca hormonów. Witamina ta wpływa również na pracę tarczycy, która ma ogromny wpływ na rozwój dziecka podczas ciąży. Jeżeli więc organizm matki jest odpowiednio nasycony witaminą D3, zmniejsza się ryzyko nieprawidłowego rozwoju dziecka.

Ponadto, witamina D3 wpływa na produkcję naturalnych antybiotyków w organizmie, co powoduje zmniejszone ryzyko powstawania chorób u matki i jej dziecka. Zgodnie z obecnymi zaleceniami specjalistów, kobiety ciężarne powinny przyjmować preparat witaminy D3, który uzupełnia niezbędną dawkę zapotrzebowania tej witaminy dla organizmu.

Witamina K ma natomiast wpływ na proces krzepnięcia i przemianę materii organizmu kobiety w ciąży. Zapobiega krwawieniom wewnętrznym oraz krwotokom. Obecność witaminy K jest istotna w mineralizacji tkanek oraz umożliwia prawidłowe funkcjonowanie układu kostnego.

DHA

To kwas należący do grupy omega-3, odpowiadający za prawidłowy rozwój mózgu
i wzroku nienarodzonego dziecka, zmniejsza ryzyko porodu przedwczesnego i wystąpienia depresji poporodowej. Kobiety ciężarne powinny zadbać o suplementację kwasów omega-3 przyjmując odpowiednie preparaty DHA lub wzbogacić swoją dietę o spożywanie ryb. Przy ich wyborze należy jednak pamiętać, że niektóre z nich mogą być skażone metalami ciężkimi, dlatego niezwykle ważne jest zachowanie rozsądku i zasięgnięcie np. u dietetyka bądź specjalisty ds. żywienia, odpowiedniej wiedzy, które z nich wybrać.

Jod

W ciąży wzrasta zapotrzebowanie na jod, ponieważ zwiększa się produkcja hormonu produkowanego przez tarczycę – tyroksyny, który jest niezbędny do odpowiedniego funkcjonowania hormonalnego tarczycy. W późniejszym okresie jod transportowany jest też do dziecka (płodu) w celu produkcji hormonów tarczycy dziecka. Zapotrzebowanie na jod wzrasta, ponieważ zwiększa się również jego wydalanie wraz z moczem. Pierwiastek ten pełni ważną rolę w rozwoju ośrodkowego układu nerwowego u dziecka, a jego niedobór może powodować upośledzenie umysłowe i zaburzenia neurologiczne u noworodka. Dlatego niezwykle ważne jest, aby kobieta w okresie ciąży zadbała o odpowiedni poziom jodu w organizmie.

Witaminy dla noworodków?

Suplementację witaminami stosuje się również u noworodków. Są to witaminy, których nie dostarcza się w odpowiedniej ilości w mleku matki. Witaminę D3 stosuje się u noworodków od pierwszych dni życia w dawce 400 j.m. na dobę. Źródłem witaminy D3 nie jest tylko suplementacja doustna. Organizm syntetyzuje ją również na skutek kontaktu ze światłem słonecznym. Niemniej jednak nie zaleca się wystawiania dzieci do 6 miesiąca życia na bezpośrednie działanie mocnych promieni słonecznych, zalecając tym samym suplementację witaminy D3.

Jeszcze jedną witaminą podawaną noworodkom jest wspomniana witamina K. Wszystkie noworodki, niezależnie od tego, w jaki sposób przyszły na świat (poród fizjologiczny czy cesarskie cięcie), otrzymują w szpitalu jednorazową dawkę tej witaminy. Jej podanie zabezpiecza przed krwawieniem (również wewnętrznym), które może być spowodowane jej niedoborem. Ponadto w jelicie grubym noworodka znajdują się tzn. bifidobakterie, które nie produkują witaminy K, a jest ona bardzo potrzebna do ich prawidłowego funkcjonowania.

Jeżeli suplementacja witaminami i minerałami jest niezbędna, należy pamiętać, że muszą być one podawane w ściśle określonych i przestrzeganych ilościach. Ich nadmiar może powodować hiperwitaminozę, niedobór hipowitaminozę, a ich brak awitaminozę. Standardy suplementacji witaminami wciąż się zmieniają, dlatego należy pamiętać, że każde ich stosowanie powinno być poprzedzone konsultacją z lekarzem specjalistą.

 

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, czwartej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2017 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2017 roku. Nominacje i głosy odbywają się na stronie www.poloznanamedal2017.pl

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.