Przejdź do treści

O 68 proc. urodzeń mniej w ciągu stu lat Czy in vitro będzie szansą na niż demograficzny?

Obecnie liczba urodzeń w Polsce jest o połowę niższa niż podczas ostatniego „baby boom” w 1983 r. Z raportu Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) z 2015 r.* wynika, że w 2050 r. urodzi się o jedną trzecią mniej dzieci niż teraz. Jakie są tego przyczyny i czy można temu zapobiec?

W latach 50-tych XX wieku rodziło się około 800 tys. Polaków rocznie. Nie licząc wyżu demograficznego na początku lat 80–tych, odsetek dzieci urodzonych w kolejnych latach sukcesywnie spadał. W 2013 r. na świat przyszło zaledwie 370 tys. Polaków. Oznacza to, że dwa lata temu urodziło się aż o 54 proc. mniej dzieci niż 60 lat wcześniej. Jak wynika z prognoz GUS, liczba urodzeń w 2050 r. wyniesie około 255 tys. Jeśli szacunki się potwierdzą, w ciągu stu lat, bo od 1950 do 2050 r. liczba urodzeń w Polsce spadnie aż o 68 proc.
 
(R)ewolucja

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Znaczący spadek demograficzny rozpoczął się w latach 90. Pojawił się wtedy problem „pokolenia jedynaków”. Jeśli para chciała mieć dziecko, to zazwyczaj jedno, czasami dwoje, co nie pozostało bez konsekwencji dla urodzeń w kolejnym pokoleniu. Przyczyną zmniejszania dzietności były zmiany światopoglądowe i ekonomiczne po 1989 r. Możliwości, które przyniósł nowy ustrój polityczny skłaniały młodych ludzi do zmiany priorytetów i systemu wartości. – Szczególnie ciekawie wyglądała emancypacja kobiet, która dotyczyła nie tylko ich samoświadomości i tego jak chcą układać swoje plany życiowe i je realizować. Kobiety otworzyły się na podróże, edukację i na samoedukację – zaczęły zapisywać się na studia podyplomowe, warsztaty i szkolenia. Tak jest do dzisiaj – mówi Sylwia Chutnik, prezeska Fundacji „MaMa”, pisarka i kulturoznawczyni. – Procesy emancypacyjne zachodzą niezależnie od tego, jakie kobieta ma preferencje polityczne lub wartości życiowe. Nie ma znaczenia czy jest bardziej liberalna czy konserwatywna, po prostu jest uczestniczką zmian kulturowych, które się toczą – dodaje Sylwia Chutnik.  Również podejście do kwestii macierzyństwa uległo istotnej zmianie. Jak zaznacza kulturoznawczyni, samoświadomość kobiet sprawia, że coraz częściej odkładają w czasie decyzję o założeniu rodziny, ponieważ mają inne priorytety. Chcą czerpać z życia, podobnie jak mężczyźni. O ile w latach 90. średnia wieku Polek, które rodziły pierwsze dziecko wynosiła 23 lata, to obecnie jest to 27 lat. Podobną tendencję obserwuje się w innych krajach. W USA średnia wieku rodzących po raz pierwszy to 25 lat (w 1970 roku było to 21 lat), a w Wielkiej Brytanii 30 lat. Średnia wieku młodych matek w Europie Zachodniej to 32-33 lata. – Czasami czyta się w gazetach, o tym że kobieta urodziła dziecko w wieku 40 lat i że to późno. A przecież urodzenie dziecka w wieku 34-35 lat to teraz nie jest późne macierzyństwo, to norma. Ta granica przesunęła się od lat 70-tych o 7-9 lat.
 
Bardzo dobrze, że są różne organizacje i instytucje, które zdają sobie sprawę z tej zmiany i próbują kobietom pomóc – mówi Sylwia Chutnik.
Inną przyczyną zniechęcającą Polaków do zakładania dużych rodzin jest niepokój ekonomiczny, który również trwa od czasu zmian ustrojowych. Brak perspektyw stałego zatrudnienia i zapewnienia dzieciom dobrego startu w życiu stały się przeszkodą do zaplanowania wczesnego rodzicielstwa. -Ta tendencja utrzymuje się do dzisiaj, tym bardziej, że polityka prorodzinna państwa jest mało spójna i nie zachęca do powiększania rodziny – dodaje Sylwia Chutnik.
 
Zdrowie
 
Nie tylko brak stabilizacji finansowej młodych par i zmiany kulturowe stają na drodze do polepszenia statystyk urodzeń. Polacy, podobnie jak inni Europejczycy coraz częściej mierzą się z chorobą – niepłodnością. Jej przyczyn jest wiele i w równym stopniu dotyczą obu płci. U kobiet są to najczęściej problemy z jajnikami i jajowodami, zaburzenia hormonalne, endometrioza, czasami choroba nowotworowa. W przypadku mężczyzn m.in. zła jakość nasienia wynikająca z niezdrowego trybu życia, żylaki powrózka nasiennego, infekcje narządów płciowych i wady genetyczne. Za niepowodzenia w staraniach o dziecko bardzo często odpowiada wiek rodziców, zwłaszcza przyszłej mamy.- Trzeba pamiętać, że płodność zarówno kobiet maleje z wiekiem. Do 35. roku życia tracą 88 proc. komórek jajowych. Po czterdziestce mają ich już tylko ok. 3 proc. Wyraźny spadek płodności przekłada się na szanse zajścia w ciążę. Trudności ma jedna na trzy kobiety w wieku od 35 do 39 lat. W przypadku przedziału wiekowego 40-44 lata odsetek jest wyższy, sięga 64 proc.– mówi dr n.med. Łukasz Sroka, specjalista ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Poznaniu.
 
Czy in vitro jest przyszłością?
 
Dane GUS pokazują wzrost urodzeń u kobiet, które przekroczyły trzydziesty rok życia. W 1990 r. kobiet, które zostały matkami w wieku 30-34 było 17 proc. W 2013 r. ten odsetek wzrósł do 30 proc. Podobną sytuację zaobserwować można dla przedziału wiekowego 35-39 lat. Odsetek wzrósł odpowiednio z 8 proc. do 12 proc. Zwiększyła się też, choć nieznacznie, liczba kobiet które zdecydowały się zostać matkami po 40 roku życia. Przesunięcie wieku, w którym Polki rodzą dzieci może mieć wpływ na obniżenie liczby urodzeń, zwłaszcza że nie jest to jedyna przyczyna obniżenia płodności. Obecnie medycyna stwarza już możliwości zachowania płodności dla tych osób, które chcą mieć dzieci w późniejszym wieku lub przechodzą leczenie onkologiczne. Zapewnia też wiele metod walki z niepłodnością. Różne techniki zapłodnienia in vitro o wysokiej skuteczności pozwalają cieszyć się urokami rodzicielstwa parom, które od wielu lat starają się o dziecko i z przyczyn medycznych nie mogą go mieć w naturalny sposób. Czy zapłodnienie in vitro stanie się kiedyś filarem dla rozrodu człowieka i receptą na problemy demograficzne? Być może tak.
 
Zmiana myślenia

Jeśli nawet wizja społeczeństwa, które powiększa się dzięki technikom wspomaganego rozrodu jest dla niektórych zbyt futurystyczna, to na pewno nie tak mało realna jakby mogło się wydawać. Już w tej chwili z niepłodnością boryka się co piąta para w wieku rozrodczym. Problem przybiera na sile, a kwestie z nim związane są przedmiotem gorących debat. Mimo że sondaże CBOS z listopada 2014 r. pokazują, że prawie 80 proc. ankietowanych poparło możliwość skorzystania z zapłodnienia in vitro, to polskie społeczeństwo jest dość mocno spolaryzowane. Czy jest szansa, że Polacy będą gotowi na zmianę sposobu myślenia o in vitro? – In vitro wykonywane jest w Polsce od wielu lat. To się dzieje niezależnie od tego, czy jakaś grupa to akceptuje czy nie. Trzeba mieć świadomość, że społeczeństwo jako całość nigdy nie będzie mówiło jednym głosem „tak” lub „nie”, bo jest zbyt zróżnicowane. Ale to nie powinien być problem, bo jest to kwestia dotycząca spraw i wyborów indywidualnych. Pytanie jest raczej o to, jak wynieść debatę z tej nagonki, którą teraz obserwujemy i jak pomóc parom, które decydują się na in vitro. – podsumowuje Sylwia Chutnik, prezeska Fundacji „MaMa”.

Zmiany demograficzne są w dużym stopniu wynikiem zmiany sposobu myślenia ludzi. Ta z kolei pociąga za sobą konieczność redefiniowania pewnych pojęć, takich jak rodzina, która nie funkcjonuje już w takim modelu jak kilkadziesiąt lat temu, uznawanym za „tradycyjny”. Zmienił się światopogląd, ale zmieniły się też realia związane z zachorowaniami m.in. na niepłodność. Postęp medycyny daje jednak wiele możliwości. Prawo wyboru skorzystania z nich jest jedną z fundamentalnych zasad cywilizacji europejskiej.
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Przygotowania do in vitro – jak to wygląda? [WIDEO]

Przygotowanie do in vitro do skomplikowany proces, który składa się z wielu etapów i wymaga odpowiednich przygotowań. Jak wyglądają one z punktu widzenia kobiety i mężczyzny? Opowiedziała nam o tym dr Katarzyna Kozioł z Przychodni Lekarskiej nOvum, specjalistka położnictwa i ginekologii, embriolog kliniczny PTMRiE, senior clinical embryologist ESHRE.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przygotowanie do in vitro – etap pierwszy: stymulacja hormonalna

Pierwszym etapem przygotowań do zapłodnienia pozaustrojowego jest stymulacja hormonalna jajników. Polega ona na podawaniu pacjentce leków hormonalnych a oczekiwanym rezultatem stymulacji jest uzyskanie wzrostu kilku do kilkunastu pęcherzyków jajnikowych. 

Po ok. dwóch tygodniach dojrzałe pęcherzyki jajnikowe powinny osiągnąć odpowiednią wielkość, czyli 17-20 mm. – Takich pęcherzyków, które osiągną odpowiednią wielkość, musi być przynajmniej trzy, co pozwala sądzić, że większość komórek jajowych będzie dojrzała. Stymulacja hormonalna zostaje wtedy zakończona i podaje się lek hormonalny (najczęściej hormon hCG), który wyzwala owulację. Podaje się go na ok. 36 godzin przed planowaną punkcją jajników.

– Uważa się, że stymulacja hormonalna przebiega dobrze i szansa na ciążę jest największa jeśli pęcherzyków jajnikowych rokujących dojrzałość jest 8 ÷ 15– wyjaśnia nam dr Katarzyna Kozioł.

Przygotowanie do in vitro – etap drugi: punkcja jajników. Jak wygląda i czy jest bolesna?

Jak wyjaśnia ekspertka, punkcja jajników jest przeprowadzana w krótkim znieczuleniu ogólnym.
– Pacjentka śpi i nie czuje nic,  dzięki czemu punkcja jest przeprowadzona bezboleśnie. Sen jest bardzo przyjemny – zazwyczaj nasze pacjentki miło wspominają te chwile – podkreśla dr Kozioł.

Punkcja jajników polega na pobraniu komórek jajowych z pęcherzyków jajnikowych, które urosły w wyniku stymulacji hormonalnej. Taki pęcherzyk jest wypełniony płynem, w którym znajduje się komórka jajowa – uwolniona pod wpływem leku wyzwalającego.  

– Punkcję przeprowadza się przezpochwowo pod kontrolą USG. Lekarz nakłuwa długą igłą wszystkie duże, dojrzałe pęcherzyki jajnikowe i przy pomocy specjalnej pompy delikatnie wysysa do próbówek płyn pęcherzykowy wraz z komórkami jajowymi. Probówki z pobranym płynem pęcherzykowym przekazywane są do laboratorium embriologicznego. Tam embriolog w pobranym materiale, wyszukuje komórki jajowe. 

Komórki umieszczane są w inkubatorze w temperaturze ludzkiego ciała – opisuje przebieg zabiegu dr Katarzyna Kozioł.

Przygotowanie do in vitro – etap trzeci: pobranie nasienia

W międzyczasie partner pacjentki oddaje nasienie. W szczególnych przypadkach nasienie oddawane jest wcześniej i zamrożone czeka na dzień pobrania komórek jajowych. 

– Partner pacjentki oddaje nasienie w specjalnym pomieszczeniu, zapewniającym intymność. Następnie jest  ono przekazywane do laboratorium seminologicznego. Po wstępnej ocenie parametrów nasienia, czyli liczby plemników i ich ruchliwości, jest ono przekazywane do laboratorium embriologicznego. Tam jest odpowiednio przygotowywane, żeby mogło być użyte do zapłodnienia pozaustrojowego – mówi dr Katarzyna Kozioł. 

Przygotowanie do in vitro  – etap czwarty: zapłodnienie in vitro – klasyczne lub ICSI

  Jeśli parametry nasienia są prawidłowe, czyli odpowiednia jest liczba plemników (ok. 15 mln/ml) oraz ich ruchliwość (powyżej 40% ruchliwości, w tym  32% ruchliwości postępowej), to takie nasienie jest kwalifikowane do tzw. klasycznego zapłodnienia pozaustrojowego – wyjaśnia dr Kozioł.

Oznacza to, że po odpowiednim przygotowaniu nasienia dodaje się je do pobranych wcześniej komórek jajowych. Plemniki te – w szalce, dodane do  odpowiedniej pożywki, w której wcześniej umieszczone zostały komórki jajowe – samodzielnie docierają do komórek i zapładniają je.

– Tu trzeba podkreślić, że zgodnie z prawem u pacjentek poniżej 35. roku życia można zapłodnić maksymalnie sześć komórek, więc nawet jeśli udało się uzyskać ich więcej, to te ponad 6 komórek nie mogą być zapłodnione, mogą natomiast być zamrożone i możliwe do wykorzystania, jeśli ta próba by się nie powiodła albo jeśli pacjentka będzie chciała wrócić po kolejne dziecko – opowiada dr Kozioł.

Jeśli natomiast parametry nasienia są niezadowalające lub jeśli istnieje ryzyko, że z jakiegokolwiek innego powodu komórki jajowe mogą samoistnie się nie zapłodnić, wtedy należy zastosować odmianę zapłodnienia pozaustrojowego, która nazywa się mikroiniekcją plemnika do komórki jajowej (ICSI).
– W skrajnych przypadkach może w ogóle nie być plemników w nasieniu. Wtedy należy poszukiwać ich w jądrze lub najądrzu – mówi ekspertka nOvum. Pozyskiwanie takich plemników odbywa się podczas zbiegu (w znieczuleniu ogólnym) biopsji jąder lub najądrzy męża lub partnera pacjentki jeszcze na etapie przygotowania do in vitro.

Spośród pozyskanych plemników embriolog wybiera najlepsze plemniki (najlepiej zbudowane i najbardziej ruchliwe) a następnie przy pomocy szklanej, bardzo cienkiej pipetki pod mikroskopem wstrzykuje pojedynczo do wnętrza komórki jajowej. 

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

In vitro i ludzkie komórki na szkle? Takich witraży jeszcze nie widziałeś!

witraż z in vitro
fot. Pixabay

Fragmenty tkanek, komórki nerwowe, czy zapłodnienie in vitro – to tematy niezwykłych witraży. Ich autorką nie jest jednak plastyk, lecz profesor biologii Barbara Gawrońska-Kozak.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Robienie witraży stało się dla pani Barbary ucieczką od stresów w pracy. Profesor Gwarońska-Kozak przez 11 lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowała naukowo.  Od lat prowadzi badania nad bezbliznowym gojeniem ran.

Jak opowiada pani Barbara, aby utrzymać się w Stanach Zjednoczonych na stanowisku lidera grupy naukowej, trzeba zdobywać granty i przynosić pieniądze na coraz to nowsze projekty. To nie zawsze się udawało, co niosło za sobą frustracje i stresy.

Zobacz także: Endometrioza – tego bólu nie da się opisać. Oto obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów!

Na stresy najlepsza sztuka

W chwili zwątpienia pani Barbara postanowiła poszukać zajęcia, które ukoiłoby jej nerwy. W USA przy uczelniach często spotkać można ośrodki, w których w godzinach popołudniowych odbywają się różnorakie kursy.

Profesor od dziecka marzyła o robieniu ceramiki i to właśnie na takie zajęcia chciała się zapisać. Pech chciał, że wszystkie miejsca na kursie garncarstwa były już zajęte. Padło zatem na robienie witraży. Od pierwszych zajęć wiedziała już, że znalazła to, czego szukała.

Po powrocie do Polski profesor Gawrońska-Kozak doskonaliła swoje umiejętności. Inspirację czerpała… z pracy! Tematem jej witraży stały się mikroskopowe preparaty tkankowe.

– Preparaty są tak niesamowicie piękne, pomyślałam: a co by się stało, gdybym taki obraz przeniosła na szkło, na witraż? – cytuje słowa pani Barbary portal „Nauka w Polsce”.

Zobacz także: Malarka i niedoszła matka. Obrazy Fridy Kahlo

Witraż z in vitro

Na witraże profesor biologii przenosi m.in. tkankę tłuszczową żółtą i brązową, komórki nerwowe, tkanki ludzkiej skóry z mieszkiem włosowym, włosem i naczyniami krwionośnymi, czy komórki macierzyste tkanki tłuszczowej.

W swoim dorobku pani Barbara ma również witraż z in vitro, który przedstawia komórkę jajową z jądrem komórkowym, krążące wokół plemniki oraz igłę iniekcyjną wprowadzającą jeden z plemników do jajeczka.

Praca nad witrażem jest czasochłonna– zajmuje od jednego do trzech miesięcy. Najpierw na kartce papieru powstaje projekt, który z biegiem czasu przybiera realne kształty.

Pani Barbara podkreśla jednak, że nie jest artystką, lecz rzemieślnikiem. W roku 2015 odbyła się wystawa pt. „Tkanki ze szkła” na której można było podziwiać prace profesor.

Barbara Gawrońska Kozak – „Tkanki ze szkła”
18 września 2015 r. // fot. www.wbp.olsztyn.pl

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Nauka w Polsce

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Joanna Krupa planuje ciążę. „Na początku chciałam dziecko z in vitro”

Joanna Krupa planuje ciążę
fot. Facebook @joannakrupafanpage

Joanna Krupa planuje ciążę! Szczegółami podzieliła się ze swoimi fanami. Co jeszcze ujawniła?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Modelka udzieliła ostatnio wywiadu dla magazyny „Viva!”. Podczas rozmowy wyznała, że wraz z narzeczonym Douglasem planują ślub. Przy okazji zdradziła też, że marzą o dwójce dzieci– chłopczyku i dziewczynce. – Zobaczymy, co Bóg nam da – powiedziała modelka.

Jak przyznaje, ona chciałabym mieć synka, jednak Douglasowi w pierwszej kolejności marzy się córeczka.
– Ma fantazję, że to będzie taka mini ja, podobna do mnie, że będziemy chodzić podobnie ubrane – powiedziała na łamach Vivy.

Zobacz także: Gwiazda zamroziła swoje komórki jajowe – „ubezpieczenie” płodności?

Joanna Krupa planuje ciążę. Czy wykorzysta zamrożone jajeczka?

Kilka lat temu Krupa zamroziła swoje jajeczka. Teraz przyznaje jednak, że z partnerem będą się starać o dziecko metodą naturalną.

– Na początku chciałam dziecko z in vitro. Mam zamrożonych 14 jajeczek, są o cztery lata młodsze.  W in vitro można zrobić testy, zobaczyć, jakie są genetyczne choroby. Ale w naturalnej ciąży również do 12. tygodnia można takie testy wykonać. Więc spróbujemy naturalnie – wyznała.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: plejada.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Patryk Jaki chce wesprzeć in vitro. Odważna deklaracja czy polityczna gra?

Na zdjęciu: Patryk Jaki /Ilustracja do tekstu" Patryk Jaki o in vitro: Popieram
Fot.: Facebook.com/PatrykJaki

W czasie piątkowej audycji „Fakty po faktach”, która została wyemitowana na antenie TVN24, konserwatywny polityk Patryk Jaki złożył niespodziewaną deklarację w sprawie in vitro. Czy pary, które zmagają się z niepłodnością, mogą ją wziąć za dobrą monetę?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas programu „Fakty po faktach” prowadzący Grzegorz Kajdanowicz pytał swojego gościa m.in. o poparcie dla postulatów strajkujących rodziców dzieci z niepełnosprawnościami oraz opinie na temat patronatu dla Parady Równości i dofinansowania programu in vitro z budżetu miasta stołecznego Warszawy. W tej ostatniej sprawie Patryk Jaki zajął stanowisko, którego wiele osób się nie spodziewało.

– Moja stanowcza deklaracja jest taka: jeżeli chodzi o samo in vitro – to popieram. Natomiast jaka ilość środków z budżetu Warszawy miałaby być ewentualnie na to przeznaczona, to tutaj musimy się poważnie zastanowić – przyznał polityk. Dodał jednocześnie, że według niego dofinansowanie in vitro w Warszawie byłoby za jego kadencji możliwe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Konserwatywny polityk zawalczy o fotel prezydenta Warszawy. Rywal pyta o in vitro

Patryk Jaki o in vitro: prezydent Warszawy powinien być otwarty dla wszystkich

Prowadzący program przypomniał jednak, że w 2014 r., gdy Platforma Obywatelska wprowadzała rządowy program refundacji in vitro, Patryk Jaki zagłosował przeciwko temu projektowi. Kandydat na prezydenta Warszawy uciął jednak ten temat, mówiąc krótko, że brak poparcia dla tej inicjatywy wynikał z „wad legislacyjnych”.

– Chcę spojrzeć na to szerzej. Polityka samorządowa powinna być wyjęta spod sporów ideologicznych. Prezydent Warszawy powinien być otwarty dla wszystkich – dodał.

Niestety, podobną otwartością Patryk Jaki nie wykazał się w stosunku do Parady Równości, w której każdego roku uczestniczy nawet 50 tys. mieszkańców. Kandydat Zjednoczonej Prawicy podkreślił, że nie popiera tej inicjatywy i nie ma zamiaru brać w niej udziału. Zaznaczył jednak, że jeśli zostaną spełnione wszystkie wymogi formalne, to jako prezydent Warszawy nie będzie blokował organizacji tego wydarzenia.

Przypomnijmy, że Patryk Jaki jest wiceministrem sprawiedliwości, szefem komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji i kandydatem na fotel prezydenta Warszawy z ramienia Zjednoczonej Prawicy. Podczas wyborów samorządowych zmierzy się m.in. z kandydatem PO Rafałem Trzaskowskim.

Źródło: tvn24.pl

POLECAMY TEŻ: Deklaracje ws. in vitro i walki o prawa kobiet – tym kandydat PO chce przekonać warszawiaków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.