Przejdź do treści

Nowa książka Jo Nesbo – Syn

369.jpg

W książce „Policja” Nesbo przygotował czytelników na pożegnanie ze swoim dotychczasowym bohaterem Harrym Holem. W swojej nowej książce przedstawia nam nowego bohatera – narkomana i zabójcę. I to jest ten pozytywny bohater.

Sonny siedzi już dwanaście lat w więzieniu za zbrodnie, których nie popełnił. Siedzi tam, bo się do nich przyznał w zamian za to, że do więzienia będzie miał dostarczane stale narkotyki. Poniewaz już nie widzi w swoim życiu sensu decyduje się na taki układ – więzienie w zamian za spokojne ćpanie.

Sonny ma jednak niezwykłą cechę. Umie świetnie słuchać. Powoli staje się powiernikiem tajemnic wszystkich współwięźniów. Jedna z tych tajemnic nagle nadaje sens jego życiu. Zmienia się wszystko.

Jednocześnie śledztwo w sprawie niewyjaśnionej śmierci księdza odwiedzającego więzienie prowadzi dawny przyjaciel ojca Sonny’ego. Ich drogi się przetną. A pomiędzy nimi staną naprawdę źli ludzie.

Ta wielowątkowa historia ma wszystko to, do czego Nesbo przyzwyczaił swoich fanów – jest świetnie napisana, ma wiele zwrotów akcji i nieoczekiwane zakończenie. 

Żałuję, że nie spotkałam się w tej książce z Harrym Holem, jednak podziwiam kunszt autora, któremu udało się zbudować bohatera, którego znów polubiłam, mimo, że to nieoczywista sympatia. Serdecznie polecam książkę tym wszystkim, którzy cenią skandynawskie kryminały. Nesbo bowiem to ich superliga. 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Diagnostyka mężczyzny w walce z niepłodnością – czego można się spodziewać?

diagnostyka mężczyzny

U podstaw leczenia niepłodności leży prawidłowa i szeroka diagnostyka. Dotyczy ona też panów, bowiem jak wskazują dane około, w około 35 proc. przypadków, to czynnik męski jest przyczyną niepowodzeń w staraniach o dziecko. Czego może spodziewać się mężczyzna podczas diagnostyki niepłodności?

Przede wszystkim ważne jest by diagnostyka była wykonana możliwie szybko – czas nie działa na korzyść płodności. Na pewno inaczej wygląda to u par, które ledwie przekroczyły 20 rok życia, a inaczej u tych po 35-tce. Często spotkać się można jednak z mitem, że wiek to problem dotyczący tylko płodności kobiet. Owszem, to one są bardziej narażone na upływ czasu, ale nie tylko: „U mężczyzn, w przeciwieństwie do kobiet, nie ma gwałtownego spadku płodności, ale dochodzi do stopniowego, delikatnego zmniejszania się koncentracji plemników objętości nasienia, a to powoduje, że np. 40 letni mężczyzna potrzebuje więcej czasu, żeby zapłodnić taką samą partnerkę niż 25 latek” – mówił w rozmowie z nami androlog [TUTAJ].

Istotne jest także wykonanie badań w wyspecjalizowanej placówce, w której pracują eksperci zajmujący się tym właśnie problemem. Najlepiej by było to szerokie grono specjalistów – androlog, urolog etc.

Czas start!

Wizyta u androloga rozpocząć powinna się od wywiadu – pytań dotyczących stylu życia, diety, używek, przebytych chorób, zaburzeń danego mężczyzny. Kolejny etap to sprawdzenie ogólnego stanu zdrowia, ale też badanie narządów płciowych. Lekarz może zlecić przy tym dodatkowe badania, takie jak morfologia, czy analiza nasienia.

Sprawdź opis przebiegu wizyty u androloga >>KLIK<<

Podstawowym badaniem nasienia jest seminogram. Pozwala ono sprawdzić koncentrację, ruchliwość, żywotności i budowę plemników, a także ocenę płynu nasiennego. Przed badaniem należy zachować wstrzemięźliwość płciową przez 2-7 dni.

Wykonany może zostać także posiew nasienia w kierunku bakterii i grzybów. Jeśli okaże się, że w danej próbce pojawiają się bakterie, których to ilość może spowodować stany zapalne, wykonywana jest dalsza diagnostyka. Ma ona na celu sprawdzenie, które grupy antybiotyków będą koniecznie do leczenia danego pacjenta.

Badaniem, które może także pojawić się w pracy z mężczyzną, jest między innymi biopsja. „Jeśli gruczoł krokowy jest powiększony, lekarz może zlecić także USG lub biopsję prostaty, badania markerów nowotworowych narządów płciowych (prostaty, jąder, nadnerczy): PSA, fl-HCG, AFP, CEA” – pisaliśmy w naszym portalu.

Należy pamiętać jednak, że każdy przypadek jest indywidualny. Warto zaufać w tym kontekście specjalistom – to oni mają największą wiedzę. Jeśli pojawiają się w nas jakiekolwiek pytania, zadajmy je lekarzowi. Także pytania odnośnie właśnie niezbędnych badań i testów. Należy też pamiętać, że nie zawsze wizyta u androloga powinna wiązać się z chęcią posiadania dzieci. Dobrze jest weryfikować swoją płodność już wcześniej: „To, że wyglądamy jak mężczyzna, mamy sprawne stosunki, dobrą jakość życia seksualnego, wcale nie oznacza, że jesteśmy płodni. To nie jest tożsame” – mówił podczas spotkania w ramach kampanii „Niepłodności nie widać”, androlog dr n. med. Jan Karol Wolski.

Drodzy Panowie, dbajcie o siebie!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Matkowanie matkom: „Laurka, kwiatek i przedstawienie są wspaniałe, ale matka musi o siebie dbać”

matkowanie matkom

Kiedy rodzi się dziecko, zostaje ono natychmiast objęte całodobową opieką. Siedem dni w tygodniu, trzysta sześćdziesiąt dni w roku. To oczywiste. Dziecko bez opieki nie przeżyje, jego los jest więc całkowicie zależny od dobrej woli i zaangażowania opiekunów. Zwykle tym opiekunem jest matka, która nierzadko łączy opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową (na cały lub część etatu) oraz opieką nad starzejącymi się rodzicami.

Zaopiekować się matką

Donald Winnicott mówił, że nie ma czegoś takiego jak niemowlę. To znaczy, że niemowlę zawsze istnieje w relacji z drugą osobą. Zwracał jednak również uwagę na to, że podobnie jak niemowlę, także matka musi zostać objęta odpowiednią opieką i uzyskać wsparcie. Zwykle zapewnia je ojciec dziecka, ale również system opieki społecznej. Niekoniecznie należy wskazywać jeden słuszny model opieki, jaki otrzymuje matka. Chodzi raczej o to, żeby miała w sobie przestrzeń, by pomieścić bardzo silne emocje dziecka i jego wymagania. Żeby mogła zaakceptować zmiany, jakie nastąpiły w jej życiu.

Winnicott zauważył więc, że niemowlęctwo to czas szczególny dla dziecka, ale w nie mniejszym stopniu dla matki. Teza ta może budzić zdziwienie dziś, w czasach, kiedy kobiety zaczynają korzystać z ciężko wypracowanej niezależności, szans na rozwój osobisty i zawodowy, siły i odporności. Ale właśnie może dlatego warto przypominać, że matka maleńkiego dziecka, niezależnie od tego, jak dobre ma wykształcenie, jak wiele osiągnęła i jak dobrze radziła sobie dotąd w trudnych sytuacjach, jest w szczególnej sytuacji. I jeśli ma się spełnić w swojej nowej roli, jeśli ma z niej czerpać radość i przyjemność i jeśli wreszcie jej dziecko ma otrzymać odpowiednią opiekę, musi ona otrzymywać regularne wsparcie.

Dwa światy

Kobiety sukcesu, kobiety które uzyskały dzięki swojej ciężkiej pracy bardzo dobre wykształcenie, są w szczególnie trudnej sytuacji, ponieważ nieustannie mylimy inteligencję z dobrostanem psychicznym. Wydaje się nam powszechnie, że człowiek inteligentny rozumie przecież to, co się z nim dzieje, potrafi znaleźć odpowiednie źródła i pomóc sobie. Inteligencję i świadomość, że dotychczas było się kobietą sukcesu trudno pogodzić się z tym, że codzienność z niemowlęciem może być doświadczeniem ekstremalnym i skutkować poważnymi trudnościami emocjonalnymi.

Trudno również zaakceptować, a nawet zauważyć, że opieka nad maleńkim dzieckiem połączona z pracą zawodową jest ogromnym obciążeniem. Kobiety potrzebowały wielu dziesięcioleci, żeby znaleźć w miejscu, w którym mogą się swobodnie rozwijać zawodowo. Chętnie więc z tego korzystają, ale jednocześnie niewątpliwe jest oczekiwanie społeczne, żeby kobieta szybko wróciła do pracy. Jednocześnie ma być idealną matką i pracownicą. Bardzo trudno to wszystko pogodzić.

Badania internetowe przeprowadzone w 2015 na grupie ponad 2000, zwykle dobrze wykształconych młodych matek dały interesujące wnioski. Badacze zidentyfikowali cztery zasadnicze przekonania, które pomagały matkom osadzić się w nowej roli: poczucie bycia bezwarunkowo kochaną, otrzymanie wsparcia w stresie, szczerość w relacjach oraz satysfakcja z przyjaźni. Nie bez znaczenia była również jakość związku z ojcem dziecka.

Pomocna dłoń

Różnorodne programy interwencyjne wprowadzano w różnych rejonach świata, zarówno dla młodych matek o wysokim statusie ekonomicznym i społecznym (na przykład w Mayo Clinic w Arizionie) oraz wśród uzależnionych od narkotyków i zmagających się z trudnościami finansowymi. I niezależnie od szczegółów programu oraz przede wszystkim zaplecza kobiet, programy te przynosiły niezmiennie te same, dobre efekty. Proponowano na przykład kobietom godzinne, regularne zajęcia grupowe oraz na przykład godzinę wolnego czasu. Okazuje się, że najważniejsze i przynoszące matkom najwięcej korzyści emocjonalnych było spędzanie czasu z innymi kobietami, rozmowa, wymienianie się doświadczeniami. Poziom stresu, jakiego doświadczały młode matki wyraźnie malał, co z kolei przekładało się na ich obecność w pracy. Rzadziej z niej również odchodziły.

Oprócz doraźnych korzyści płynących z programów interwencyjnych, również dzieci korzystały. Bo przecież jedynie zadbana emocjonalnie matka jest w stanie zadbać o dziecko.

I jeszcze raz Winnicott z „Rozmawiając z rodzicami”: „Na podstawie rozmów z wieloma matkami i obserwacji ich dorastających dzieci sądzę, że najlepiej wychodzą z tego matki, które potrafią się poddać na samym początku. Tracą wszystko, zyskują natomiast to, że w miarę upływu czasu mogą się wyzwolić, ponieważ ich dzieci stopniowo przestają nieustannie wysuwać roszczenia i są zadowolone, że ich matki są jednostkami posiadającymi własne prawa jako iż one same też wkrótce osiągną ten status.

Koniec maja to dobry okres, żeby sobie przypomnieć o sobie. Żeby przypomnieć, że laurka, kwiatek i przedstawienie w przedszkolu są wspaniałe, ale że matka musi o siebie dbać. Że ona też jest ważna.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

3 naturalne składniki, które pozytywnie wpływają na jakość nasienia – wiedzieliście?

jakość nasienia

Płodność to zawsze sprawa obu stron – zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Panowie zdają się jednak być mniej zainteresowani tematem, a szkoda. Mogą bowiem dzięki naturalnym składnikom diety wpłynąć na jakość swojego nasienia.

Często pierwszym krokiem jest sięgnięcie po suplementy, które nieraz polecają sami lekarze. Warto jednak wprowadzić do swojego życia także inne składniki, które poprzez swoje działanie mogą poprawić męską płodność. Oto 3 składniki, które starający się o dziecko mężczyzna, powinien mieć w swojej diecie:

1. Korzeń maca

Maca to roślina peruwiańskiego pochodzenia. Najbardziej ceniony jest jej korzeń, który wpływa między innymi właśnie na płodność – szczególnie na produkcję spermy i ruchliwość plemników. A wszystko to dzięki bogactwu aminokwasów, witamin i minerałów.

Energii dodają zawarte w macy węglowodany, które stanowią większość składu rośliny. Są one wysokiej jakości składnikami odżywczymi. Jeśli zaś chodzi o białko, jest one łatwo przyswajalne i stanowi ponad 10 proc. składu macy. Roślina jest też bogata w błonnik, co pomaga w pracy układu trawiennego.

Wracając jednak do aminokwasów, to właśnie niektóre z nich wpływają korzystnie na płodność. Jest to między innymi arginina, kwas asparaginowy, kwas glutaminowy, czy też glicyna. Dodatkowo pomocne są witaminy, szczególnie te z grupy B oraz wysoka zawartość selenu. Oba te składniki są odpowiedzialne za produkcję zdrowej spermy.

2. Buzdyganek

Jest to roślina, która szczególnie na dalekim Wschodzie, stosowana jest jako wsparcie w leczeniu niepłodności u mężczyzn. Wszystko ponoć dlatego, że zwiększa poziom hormonów, np. testosteronu. Ma podnosić libido, polepszać potencję, wspomagać erekcję, ale też wpływać na przyrost mięśni.

Nie potwierdzają tego jednak żadne znaczące badania, a działanie buzdyganka niektórzy tłumaczą efektem placebo.

3. Selen

Jest to składnik, o którym w tematyce płodności wiele już napisano. Jest on jednym z częstszych składników suplementów. Warto jednak postawić na jego naturalne źródła, które każdy mężczyzna może mieć w swojej diecie.

Selen odpowiada między innymi za liczbę oraz ruchliwość plemników. Bierze on bowiem udział w procesie tworzenia przeciwutleniaczy, wpływa też na produkcję testosteronu.

Znakomitymi źródłami są: orzechy brazylijskie, łosoś, tuńczyk. Pisaliśmy też w naszym portalu między innymi o czosnku i jajkach, jako produktach, które warto mieć w swojej diecie, jeśli dbamy o poziom selenu.

Jak wspomóc dietę mężczyzny w staraniach o dziecko? SPRAWDŹ:
Coś dla panów – 5 produktów, które zwiększą ilość plemników
Co jeść, aby poprawić swoją płodność?
Niepłodność, czyli męsko-damski problem, któremu można zapobiec

 

* Pamiętajmy jednak, że wprowadzanie do swojej diety nowych składników nie zawsze musi być dla nas korzystne. Warto wszystkie tego typu zmiany przedyskutować z lekarzem i dopytać o szczegóły ich oddziaływania.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Leki, tabletki, zastrzyki – jak możesz pomóc swojej wątrobie przetrwać walkę z niepłodnością?

czy warto brać coś osłonowo

Należy pamiętać, że organizm człowieka funkcjonuje jako całość. Wpływając na jeden aspekt fizjologii, siłą rzeczy wpływamy też na inny. Podczas leczenia niepłodności często zarówno kobiety, jak i mężczyźni, sięgają po rozmaite leki, które niestety mogą nie być bez znaczenia dla zdrowia układu trawiennego. Czy warto brać coś osłonowo?

Przy przyjmowaniu leków, zawsze warto zadbać o wsparcie żołądka, czy też wątroby. W aptekach dostępne są odpowiednie ku temu suplementy, o które warto zapytać farmaceutę, lub swojego lekarza. Postanowiliśmy jednak przedstawić kilka naturalnych produktów, które pomogą osłonić twój układ trawienny i wesprzeć funkcjonowanie organizmu podczas leczenia.

1. Olej z ostropestu

Ostropest – roślina ta od wieków uznawana jest jako lek na wątrobę. Można znaleźć zarówno jej nasiona, jak i używać jej w formie oleju.

Jakie ma właściwości? Badania wskazują, że obniża poziom cukru we krwi, wzmacnia system odpornościowy, ma działanie przeciwzapalne, a także antynowotworowe. Co jednak ważne w kontekście osłonowym, pracuje stabilizująco, ale też stymulująco na rozwój i regenerację komórek wątroby właśnie. Działa na nią regenerująco, ale dodatkowo tworzy też „barierę” przed wszelkimi trującymi składnikami, które mogą trafić do narządu. Olej z ostropestu polecany jest również m.in. w zaburzeniach dróg żółciowych, zapobiega też powstawaniu kamieni żółciowych.

Lecznicze spożywanie: 3 razy dziennie łyżeczka oleju przed posiłkiem.

W formie nasion: można je samodzielnie zmielić i dodawać do soków lub koktajli.

2. Jogurty

Jest to chyba najbardziej znany produkt, który poleca się osłonowo szczególnie podczas przyjmowania antybiotyków. Jednak nie każdy jogurt wiąże się właśnie z takim działaniem. Należy za każdym razem sprawdzić, czy dany produkt zawiera w sobie odpowiednie bakterie – pochodzące z naturalnej mikroflory bakteryjnej człowieka. Są to przede wszystkim pałeczki kwasu mlekowego, co przeważnie jest podkreślane przez producentów na opakowaniach nabiału.

Należy też sięgać przy tym po produkty, które nie zawierają w sobie cukru. Jest on bowiem czynnikiem, który może wpływać na namnażanie się niekorzystnych dla nas zarazków i grzybów.

3. Kiszona kapusta

Nie każdy dobrze reaguje na nabiał. Ratunkiem może być wtedy kiszona kapusta, która jest łatwo dostępna i tania. Co jednak najważniejsze, fermentacja kapusty pozwala na uaktywnienie się takich bakterii, jak na przykład Lactobacillus plantarum, czyli kwasu mlekowego. Jest to naturalny probiotyk, który dodatkowo stymuluje odporność. Kiszonki są bowiem znakomitym źródłem witaminy C. Jeśli jednak nie przepadasz za kapustą, sięgnij po ogórki kiszone – samo zdrowie!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.