Przejdź do treści

Niepłodność i utrata ciąży. Dlaczego są tematem tabu?

Niepłodność i utrata ciąży

Społeczeństwo nadal widzi niepłodność i utratę ciąży jako tematy zakazane. Kobiety są na mniej lub bardziej świadomym poziomie oskarżane o niepowodzenia w zakresie płodności – uważa psycholog.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy Basia trafiła na izbę przyjęć, przez kilka godzin siedziała pomiędzy mocno zaokrąglonymi kobietami czekającymi na badanie ktg. Była to jej druga wizyta w tej izbie przyjęć. Dwa lata wcześniej też tak czekała, z tymi samymi objawami – mocnym krwawieniem i niewielkim już bólem. Wiedziała więc, czego się spodziewać. Pierwszą ciążę straciła w pierwszym trymestrze, teraz była w 6 tygodniu, ciąża była więc maleńka, bez szans na utrzymanie. Jednak badanie pokazało, ze tym razem dziecko rozwijało się bezpiecznie, a krwawienie brało się z opróżniającego się krwiaka.

Samotny ból po stracie a dookoła ciężarne

Basia poczuła ogromną ulgę i radość, jednak te godziny w poczekalni przypomniały jej to, co czuła dwa lata wcześniej – smutek, żal, poczucie porażki i ogromną samotność. Czuła, że nikomu nie może powiedzieć o stracie ciąży, o tym, jak się czuje. Z jednej strony bardzo chciała opowiadać, dokładnie, ze szczegółami o tym, co przeszła, na co czekała i co się nie wydarzyło, a z drugiej miała silne przeświadczenie, że o „tym” nie można swobodnie mówić. Strata ciąży nie była jednym, co się Basi i jej mężowi przydarzyło. O każdą ciąże starali się długo i korzystali z pomocy lekarzy. Straty były więc tym boleśniejsze, a tajemnice głębsze.

Niepłodność i utrata ciąży – tematy tabu

Społeczeństwo nadal widzi niepłodność i utratę ciąży jako tematy zakazane. Kobiety są na mniej lub bardziej świadomym poziomie oskarżane o niepowodzenia w zakresie płodności. Na to nakłada się niewiedza i ideologia fałszujące wiedzę na temat płodności, kontroli płodności oraz zaburzeń w tym obszarze.

Jeśli temat niepłodności ma się stać częścią realności, jeśli ma wejść do świadomości ludzi i przestać być dla pacjentów źródłem wstydu, trzeba zacząć o nim rozmawiać. Otwarcie, szczerze i uczciwie. W przeciwnym razie wokół niepłodności nadal będzie wiele mitów, nieprawdy, wyszydzania, a czasem nawet okrucieństwa. A ci, którzy jej doświadczyli nadal będą się zmagać w samotności.

Czytaj też: Samotność w niepłodności

 

Dlaczego kobiety milczą?

Macierzyństwo zawsze było rozumiane jako jedna z najważniejszych (jeśli nie najważniejsza) rola kobiety. Ciało kobiety jest od początku przygotowywane do tego, żeby móc urodzić i karmić. Matki mają szczególne miejsce w rodzinie i w społeczeństwie. Nawet jeśli dziś kobieta ma znacznie szerszy wybór i może zrobić ze swoim życiem wiele różnych rzeczy, to jednak gdzieś macierzyństwo zawsze jest jakoś rozważane. Nawet jeśli ma zostać ostatecznie odrzucone.
Macierzyństwo wydaje się sprawą nieskomplikowaną i oczywistą. A dzieje się tak między innymi dlatego, że nie mówimy o tym, jak czasem trudno jest zostać matką. Nie mówimy o tym, że nie każda ciąża kończy się porodem, a poród macierzyństwem. Widzimy tylko fragment rzeczywistości, który staje się ostateczny i wiążący.

Poronienia a statystyki

Powszechnie sądzi się, że poronienie jest problemem marginalnym. Jest to oczywista nieprawda. Statystyki mówią o tym, że jedna na cztery ciąże kończy się przedwcześnie. Nie bez powodu kobiety często ukrywają informacje o ciąży do „bezpiecznego” dwunastego tygodnia. Jednak z niewiedzy biorą kolejne przekłamania. Przy tak niewielkiej wiedzy na temat powszechności poronień, nietrudno o błędne przypisywanie ich przyczyn różnym zachowaniom kobiet. Można więc spotkać się z teoriami, że kobieta straciła ciążę, bo dźwigała, schylała się, wieszała firanki albo wzięła środek przeciwbólowy. Albo też dlatego, że jest na coś chora, nawet jeśli lekarze nie są w stanie znaleźć medycznej przyczyny utraty. A może piła alkohol, paliła, prowadziła niehigieniczny tryb życia, za dużo ćwiczyła lub za mało. Tak czy inaczej sama jakoś to poronienie spowodowała.

Im więcej ciąż straciła kobieta, tym większe ryzyko, że niepowołani do tego ludzie będą ją diagnozować, leczyć i doradzać.

Według niektórych specjalistów nawracające poronienia są rozumiane jako niepłodność.

Dlaczego więc o tym nie mówimy, skoro statystki są tak wyraźne? Skoro za każdą cyfrą stoi jakaś realna kobieta, skoro prawie każdy z nas zna kogoś, kto stracił ciążę?

Czasami kobiety milczą ze wstydu. Z poczucia, że zawiodły w tym najbardziej oczywistym i nieskomplikowanym celu, jakim jest zostanie matką. Wstydzą, tak jak zwykle wówczas, kiedy okazuje się, że nie jesteśmy doskonali. Zawodzi ciało albo co gorsza psychika. Niepłodność jest tematem tabu również z obawy, że rozmówca może się zawstydzić,  poczuć dyskomfort. Jednym ze sposobów na radzenie sobie z tego typu uczuciami jest sięgniecie po racjonalizację. Łatwiej wówczas szukać też wyjaśnień danej sytuacji, nawet mało prawdopodobnych. Ważne, żeby coś porządkowało rzeczywistość. Stąd mnogość „dobrych rad” i tłumaczeń. Jednak często oparte są one na dobrych chęciach, a te nie muszą wynikać z rzetelnej wiedzy.

Kobiety mają ogromną siłę sprawczą. Potrafią zmienić nawet najbardziej niekorzystną dla siebie rzeczywistość, wpłynąć na kształt prawa, jak również opinię publiczną. I to właśnie kobiety mogą również zacząć uczciwą dyskusję o niepłodności. Trudną, bo obnażającą bardzo intymne doświadczenia wielu z nas, ale tez bardzo potrzebną.

POLECAMY: 8 najczęstszych przyczyn utraty ciąży

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

Ciągle niewystarczająco, za mało, ciągle może być lepiej. I chociaż inni cię doceniają oraz powtarzają, jak fantastyczne rzeczy robisz, ty nieustannie widzisz tylko niedociągnięcia. Świat pod linijkę wcale nie jest dla ciebie prosty. Jeśli do tego dochodzą wciąż i wciąż nieudane próby zajścia w ciążę, perfekcjonistyczne zapędy mogą stać się kamieniem nie do uniesienia. Pan i pani perfekcyjni – jak mają sprostać niepłodności?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z pozoru wydaje się, że chęć jak najlepszego wykonywania postawionych na naszej drodze zadań, jest czymś bardzo dobrym. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Jednak o ile „jak najlepsze” może być zdrowym mechanizmem, o tyle „perfekcyjne” idzie już o krok za daleko. U perfekcjonistów nie ma miejsca na błędy. Sobie i innym stawiają wygórowane poprzeczki. Sprawy, które otoczeniu mogą wydawać się błahe, dla nich muszą być doprowadzone do końca na „tip-top”. Szczegóły są równie ważne, co końcowy efekt. A owy efekt zawsze może być przecież lepszy…. Droga do celu nigdy nie ma dla perfekcjonistów końca, bo cel staje się niemal zawsze niedościgniony.

Brzmi groźnie, prawda? Dlaczego jednak można odnieść wrażenie, że bycie perfekcjonistą to „stan marzenie”? Perfekcjonizm przynosi bowiem wiele korzyści. Nie ma co się oszukiwać – w szkole perfekcjoniści to często prymusi. Zawodowo jest to zaś genialny sposób na awanse, podwyżki, zbieranie laurów. Prowadzenie domu? Zawsze porządek oraz nienagannie ułożone świeże kwiaty w wazonie. I chociaż jest to tylko mały procent widocznych z zewnątrz objawów perfekcjonizmu i może on się objawiać w bardzo wielu innych sferach życia, to kiedy na drodze osób z takimi właśnie tendencjami staje niepłodność, poziom frustracji szybuje w górę z prędkością światła.

Emocje na szczycie

Dlaczego frustracji? Za perfekcjonizmem kryje się bowiem wiele emocji, które w inny sposób, niż kurczowe złapanie się kontroli, nie mają sposobu ujścia. Nie radząc sobie z bezradnością, ze złością, z żalem, z poczuciem osamotnienia, czy też ogromnym smutkiem, możemy starać się znaleźć własną siłę i poczucie sprawstwa w sferach, które z pozoru wydaje nam się, że możemy w pełni kontrolować. Stąd też perfekcjoniści często nie tolerują błędów. Uderzają one bowiem bezpośrednio w ich poczucie własnej wartości, które to nieraz nie jest niestety zbyt wysokie.

Nic więc dziwnego, że każde kolejne idealnie wypełnione zadanie jest nową nadzieją: „Może jak TO zrobię perfekcyjnie, to w końcu poczuję, że jestem coś warta” – takie właśnie echo moglibyśmy usłyszeć w myślach części osób o cechach perfekcjonistycznych. U pozostałej części są to motywy dużo bardziej ukryte i nieuświadomione. Na wierzch wychodzą wtedy raczej myśli: „Albo coś robię dobrze, albo wcale”, czy też „Jak już się za coś biorę, to robię to na 100 procent. Inaczej nie ma nawet sensu zaczynać” – brzmi znajomo?

Gdyby zaś móc spojrzeć na przytoczone tu zdania z dystansu, w oczy rzuca się ich skrajność. Czarno-białe podejście do rzeczywistości to element perfekcjonizmu. Nie ma tam bowiem miejsca na funkcjonowanie w odcieniach „szarości”. Nie da się wykonać zadania tylko po to, żeby zdążyć na czas, jeśli kosztem jest jego gorsza jakość. Albo oddaję jakiś projekt dopracowany do końca, albo wcale. Albo ćwiczę na siłowni do utraty tchu, albo wcale. Albo spełniam wszystkie zalecenia lekarza, stosuję najzdrowsze diety, sprawdzam parametry ciała kilka razy dziennie, współżyję z partnerem o porze wyznaczonej co do minuty, albo moje starania o dziecko w ogóle nie mają sensu. Całe życie podporządkowanie danemu zadaniu.

Za daleko, za dużo…

„Na pewno osoby z cechami typowymi dla perfekcjonistów, również przy staraniach o dziecko, wkładają zbyt wiele wysiłku w to, by czynności związane bezpośrednio ze staraniami o ciążę były świetnie zaplanowane. Chcą mieć wszystko pod kontrolą” – mówi w rozmowie z nami psycholog i psychoterapeutka Małgorzata Jacobi, która pracuje z ludźmi zmagającymi się z niepłodnością. „Podczas gdy większość kobiet w trakcie starań o dziecko odstawia mocną kawę i zaczyna zdrowiej się odżywiać, perfekcjonistki będą popadać w przesadę z rozpisywaniem diety, układaniem dokładnego planu, nie wspominając już o ściśle zaplanowanych z zegarkiem w ręku terminach współżycia. Starania o dziecko stają się dla nich niemalże kolejnym „projektem”, w którym coraz trudniej odnaleźć czas na prawdziwą intymność, refleksję i spontaniczność. Podporządkowanie życia temu „specjalnemu projektowi” sprawia, że osoba taka zaczyna żyć w ciągłym napięciu i stresie. Ma też dużo mniejszą tolerancję i odporność na wszelkie zakłócenia w jej idealnym grafiku – np. gdy mąż nie zdąży na akt poczęcia, czy lekarz przełoży wizytę. Popada wówczas w przesadne zdenerwowanie, złość i miewa całą masę pretensji do otoczenia, co w rezultacie może mieć też negatywny wpływ i zubożyć jej relacje z ważnymi osobami” – mówi ekspertka.

Jakże zatem złudny może być to stan! Perfekcjoniści chcą przecież dobrze, prawda? Nie widzą często niestety granicy w opisywanych przez terapeutkę „przesadach”. O ile słowa: „Wyluzuj, a uda ci się zajść w ciążę”, powodują zdenerwowanie niemalże u każdej starającej się o dziecko pary, o tyle u osób o cechach perfekcjonistycznych, uderzą one w najgłębsze rejony. Wyluzowanie wydaje im się prawie niemożliwe.

„Jak powszechnie wiadomo, niestety nie sprzyja to pojawieniu się dziecka. To jest właśnie największa pułapka perfekcjonisty – myśli, że ma wszystko pod kontrolą, a tak naprawdę, poprzez nazbyt zadaniowe podejście i popadanie w obsesje, może zmniejszać sobie szanse na poczęcie. Dzieje się to głównie przez silne i ciągłe aktywowanie układu współczulnego, który zazwyczaj uruchamia się głównie w sytuacjach zagrożenia. Zaczyna nam wtedy szybciej bić serce, mamy skrócony oddech itd. Jeśli jednak jest on zbyt często aktywowany, finalnie ma to negatywny wpływ na równowagę hormonalną, a wiadomo, że ta jest podstawą starań o rodzicielstwo” – mówi Małgorzata Jacobi.

Płynne, nieuchwytne, zmienne – granice

Zastanówmy się w takim razie, co może być wyznacznikiem tego, że być może chęć realizacji projektu pt. „Bycie rodzicem” poszła o krok za daleko. Gdzie znajdują się granice, których przekroczenie powinno zapalić nam czerwoną lampkę? „Myślę, że ‘pójście o krok za daleko’ to proces i dzieje się stopniowo, podobnie jak jest to z uzależnieniem. Niby wszystko jest w porządku, a tu nagle okazuje się, że jesteśmy w pułapce, albo coś, lub kogoś, utraciliśmy” – podkreśla psychoterapeutka. „Na pewno pierwszym niepokojącym sygnałem powinien być fakt ciągłego myślenia o ciąży. Myślenia, które czujemy, że jest intruzywne, że nie pozwala nam odetchnąć, że nieustannie prowadzimy wewnętrzny monolog o możliwej ciąży i pretensjach do losu, czemu jeszcze nie mamy „brzuszka” – dodaje. Może powodować to brak skupienia w pracy, utratę relacji ze znajomymi, problemy w odnalezieniu się w towarzystwie innych ludzi. Świat zaczyna się bowiem przenosić tylko i wyłącznie do wnętrza danej osoby. To we własnej głowie odbywa ona najważniejsze rozmowy, to tam dzieją się wszelkie wyobrażenia, które powodują oderwanie od realnej sytuacji i podejmowanie działań, które innym wydają się być owym „krokiem za daleko”.

Starania o dziecko, kiedy nie wszystko idzie po naszej myśli, są bardzo trudnym okresem w życiu kobiety i jej partnera. Naturalną sprawą jest więc wzmożone myślenie wokół tego tematu. Wszystko jest jednak kwestią prawidłowych proporcji. Jeśli w naszym wypadku 80 proc. stanowią myśli związane tylko z tematem starań o dziecko, to jest to już sygnał, że sprawy zaczynają iść za daleko, że tracę kontrolę nad sobą i swoim życiem.”

Małgorzata Jacobi, psychoterapeutka

Wulkany, które wybuchają

Nieustanne życie w tak dużym napięciu oddziałuje na całe otoczenie i warto o tym pamiętać. Szczególnie żyjąc w związku, nie możemy zapominać o partnerze, który jest świadkiem i uczestnikiem „życia pod linijkę”. Staje się on elementem – brzmi to bardzo uprzedmiatawiająco, ale tak to trzeba w pewnym sensie potraktować – skomplikowanej układanki mającej sztywno rozpisane reguły, których nie można przekraczać. „Brak zachowania równowagi w życiu finalnie ma również negatywny wpływ na nasze relacje. Jeśli związek zaczyna przeżywać kryzys, jeśli mamy coraz trudniejszy kontakt z bliskimi, to także są wyraźne znaki, że chyba w naszych staraniach straciliśmy już umiar. Tego typu sygnały powinny nas zatrzymać i skłonić do refleksji. Do głębszej rozmowy z mężem, przyjaciółką a może nawet z terapeutą” – podkreśla psycholog.

Nie bez przyczyny mowa o „realizacji planu”. Wydaje się bowiem być to wtedy metodycznie wypełniany punkt po punkcie, a każdy z nich musi być zrealizowany idealnie i na 100 procent. Może być to bardzo ograniczające i wywołujące całą masę napięcia. Nie da się bowiem uniknąć niepowodzeń, które w zderzeniu z codziennością, siłą rzeczy muszą się pojawiać.

Siła emocji

Jakie emocje może zatem powodować perfekcjonizm? Szczególnie ważny wydaje się być lęk. Poczucie kontroli na pewno pozwala go niwelować. Stąd idealne realizowanie wszelkich zaleceń daje poczucie, że mamy możliwość wpływu na starania o dziecko. I niewątpliwie tak jest. Duża w tym rola przyszłych rodziców, by o siebie zadbać. Z drugiej strony, tak naprawdę niezwykle wiele czynników nie podlega w tej sytuacji naszej kontroli. Czy właśnie to jest najtrudniejsze do przyjęcia i zaakceptowania? „Rzeczywiście. Myślę, że najtrudniejszy dla perfekcjonistów jest fakt, że żeby nie wiadomo ile wkładali starań w zostanie rodzicem – nie wiadomo ile przeznaczali na to czasu, funduszy i rozpisywania planów dnia – i tak istnieje jakiś tajemniczy czynnik, który w rezultacie decyduje o poczęciu dziecka. Co ważne, nie da się go w pełni przewidzieć. To potwornie frustruje osoby, które nauczyły się żyć „pod linijkę”. Starania o ciążę stają się wtedy często pierwszym doświadczeniem, w którym nie mają pełni mocy decydowania o wszystkim. To powoduje wewnętrzną niezgodę, żal, gniew, pretensje do losu. Jest to dość duży zalew negatywnych emocji, które nie mogą być zdrową glebą do zasiania owoców życia” – mówi Małgorzata Jacobi.

Perfekcjonizm niejedno ma imię

Warto przyjrzeć się jednak temu zagadnieniu szerzej. Perfekcjonizm pojawiający się w czasie starań o ciążę często jest cechą, którą możemy w danym człowieku dostrzec także w innych dziedzinach życia. Przeważnie już wcześniej miał on zadaniowe i mało elastyczne podejście do siebie, swojego życia, bliskich. Starania o dziecko mogły jednak perfekcjonizm dodatkowo nasilić. Kiedy bowiem pojawiają się ogromne przeszkody w tak ważnej sferze życia, nasze schematy zaczynają często przejmować nad nami kontrolę. W świetle trudności z zajściem w ciążę perfekcjonizm jest tylko jednym z mechanizmów radzenia sobie z problemami.

Można by jednak zaryzykować stwierdzenie, że jest to swego rodzaju znak naszych czasów. Najpierw musimy być perfekcyjnymi uczniami, bo tylko tacy mogą odnieść „sukces”. Później muszą być idealne studia i fantastyczna praca. W międzyczasie kupno wspaniałego mieszkania i nasze w nim zdjęcia (oczywiście mamy na nich perfekcyjne ciało), które śmiało – z nadzieją na ogrom lajków – można publikować w social mediach. Każdy szczegół wizerunku musi być pod naszą kontrolą. Nie ma tu miejsca na jakiekolwiek rysy. A przecież bycie człowiekiem nierozerwalnie wiąże się z potknięciami i słabościami. Czy chcąc znaleźć w sobie akceptację, powinniśmy konfrontować się właśnie z tymi mniej idealnymi elementami nas samych? Czy pogodzenie się z owymi, nieraz właśnie niezależnymi od nas trudnościami, może pomóc też w walce z perfekcjonistycznym podejściem do siebie i świata.

POLECAMY TAKŻE: Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

„Myślę, że kiedyś życie było prostsze, a po ziemi chodziło znacznie mniej perfekcjonistów i pracoholików 🙂 To faktycznie wydaje się być związane z konsumpcyjnym modelem świata oraz z tym, co oferują nam media i wirtualna rzeczywistość. Już od małego uczy się nas, że powinniśmy być wyjątkowo zdolni, utalentowani, o doskonałej wadze i urodzie. Powinniśmy być również bardzo zaradni życiowo, zrobić karierę, kupić dom, musowo każdego roku zaliczyć wakacje (najlepiej na innym kontynencie), żeby było co wstawić na Facebooka. No i też często w biegu i pośpiechu wpasować w to wszystko projekt „dziecko”. U perfekcjonistek projekt ten kłóci się jednak często z kontynuowaniem projektu „kariera” i chęcią niezaniedbywania projektu „perfekcyjna pani domu”. Stąd tak wiele napięcia i frustracji, bo jak to wszystko ze sobą pogodzić skoro doba ma tylko 24 godziny?! Pomimo trudności z zajściem w ciąże osoby te często nie potrafią jednak w swoim życiu zwolnić, zrezygnować z robienia kariery, oddania części domowych obowiązków mężowi. Wiąże się to bowiem z oddaniem chociaż odrobiny kontroli. Staje się to jednak dość przerażające, gdyż jak to już padło wcześniej, kontrola pełni funkcję niwelowania lęku. Pomaga też „zagłuszyć” poczucie niskiej wartości, którego zazwyczaj jest u perfekcjonistów sporo” – podkreśla Małgorzata Jacobi.

Zapętleni

Jak może się to objawiać? Często uderzaniem w samych siebie. Perfekcjonistom zdarza się bowiem odczuwać silne poczucie winy. Coś nie działa? Coś nie idzie po ich myśli? Coś wymknęło się z genialnie przecież ułożonego planu? „To moja wina! Mogłam to zrobić lepiej, więcej, dokładniej…” – stop! Ponownie kłania się tu koncepcja błędnych kół, o której pisaliśmy już w naszym portalu. Nakręcające się negatywne myśli potrafią tylko narastać i prowadzić często do błędnych wniosków, które powodują, że koniec końców znów lądujemy w podobnym momencie. Niestety zmęczenie owymi momentami ma przeważnie tylko tendencję rosnącą. Dopóki, rzecz jasna, nie uda nam się przerwać naszych – w tym kontekście perfekcjonistycznych – błędnych kół.

„Znasz koncepcję błędnego koła? Każdemu z nas zdarza się w nie wpadać, gdy pojawiające się myśli, czy też działania, zaczynają nakręcać kolejne mało konstruktywne sytuacje.”

Zobacz więcej: „Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Nie bez przyczyny karanie siebie i perfekcjonizm to powiązane ze sobą tematy. Często idą one w parze. Stąd też podobne wydają się być wskazówki, które pozwolą nam bliżej przyjrzeć się wymienionym tu cechom. Co jednak jeszcze może dać wsparcie i pomóc w odpuszczaniu perfekcyjnej kontroli? I czy owo odpuszczenie perfekcjonizmu da też ukojenie w staraniach – może pokaże nowe, nieznane dotąd, rozwiązania i otworzy przestrzeń na ich realizację? „Najważniejsza jest refleksja, zatrzymanie oraz przyjrzenie się sobie, swojemu życiu i swoim relacjom. Jeśli nie umiem sama, to idę do specjalisty. Ważne jest uświadomienie sobie, jakie uczucia zazwyczaj mnie przepełniają. Jeśli są to ciągłe napięcie i lęk, to należy zrozumieć, że nie sprzyjają one staraniom o dziecko i warto byłoby coś zmienić. Jednak aby coś zmienić, musimy najpierw przeanalizować nasze życie. Ile czasu poświęcamy staraniom o dziecko, a ile pracy, czy przyjemnościom? Starania powinny być częścią życia, tak jak i praca, czy dbanie o siebie. We wszystkim powinna być równowaga” – podsumowuje psychoterapeutka.

Jakie zatem pytania mogą pomóc w refleksji na ten temat?

Co zyskuję dzięki kontroli?

Co tracę przez swój perfekcjonizm?

Co najgorszego może się stać jeśli chociaż trochę odpuszczę? Czy naprawdę sobie z tym nie poradzę?

A może mogę coś zyskać – więcej czasu dla siebie, odpoczynek, lepsze relacje z ludźmi?

Czy dostaję sygnały od bliskich, że w pewnych sferach dobrze byłoby znaleźć więcej luzu?

Czy w związku z tym doświadczam z nimi konfliktów?

Jak to nieustanne napięcie może wpływać na moje zdrowie, a co za tym idzie, na starania o dziecko?

Na ile, na ten moment, jestem w stanie odpuścić?

I dlaczego tylko tyle? 😉

Ostatnie pytanie jest oczywiście postawione z wielkim przymrużeniem oka. Liczy się bowiem każdy, nawet najmniejszy krok. Już sam fakt, że zauważymy w sobie cechy perfekcjonizmu, może być ogromnym przełomem i otworzy furtkę do zmian. Nie ma co się jednak za bardzo zapędzać, bowiem nie warto być w przełamywaniu perfekcjonizmu… perfekcyjnym! Daj sobie przestrzeń na zmiany. Najmniejsze kroki mogą bowiem zaprowadzić nas na największą nawet górę. A że ta wędrówka będzie pełna potknięć? No cóż, to tylko oznacza, że idziemy do przodu!

 

Zobacz też:

Karanie siebie – czy naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból? [PODCAST]

Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

 

Ekspert

Małgorzata Jacobi

Psycholog i psychoterapeutka z Centrum Probalans w Warszawie. Prowadzi zarówno terapię indywidualną, jak i terapię par. Wspiera także osoby zmagające się z niepłodnością. Pracuje w nurcie integratywnym, korzystając z różnych metod i szkół psychoterapeutycznych.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Po męsku o płodności – InviMed zaprasza pary na warsztaty

Mężczyźni często nie zdają sobie sprawy jak bardzo styl życia wpływa na jakość nasienia. Ponadto, nie zawsze chcą i potrafią rozmawiać o płodności. Zdaniem ekspertów, co druga para w ogóle nie porusza tematów związanych z płodnością. Wiedza to podstawa świadomego starania się o dziecko, szczególnie w sytuacji, gdy coraz więcej Polaków zmaga się z problemem niepłodności.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W odpowiedzi na wyzwanie, jakim jest rozmowa o płodności, sieć klinik InviMed organizuje cykl bezpłatnych warsztatów dla par, gdzie w niewielkim i anonimowym gronie można porozmawiać z wysokiej klasy specjalistami – andrologami i embriologami – na temat płodności, badań nasienia czy o wpływie stylu życia i czynników zewnętrznych na męską płodność. 

Podczas warsztatów zwykle rozmawiamy o tym, jak wiele czynników wpływa na parametry nasienia. Przybliżamy samą procedurę badania nasienia, na czym polegają wykonywane testy dodatkowe, funkcjonalne plemników oraz jak należy interpretować wynik badania nasienia, co jest szczególnie istotne w erze „doktora Google” – zachęca do uczestnictwa w warsztatach, prowadzący spotkania, Sebastian Dąbrowski, embriolog. 

Niepłodność męska – warsztaty w Warszawie

Najbliższe spotkanie z cyklu „Męskie sprawy” obędzie się z okazji Dnia Ojca, 23 czerwca w klinice InviMed w Warszawie. Udział w spotkaniu jest bezpłatny. Uczestnicy warsztatów otrzymają vouchery na badania nasienia i zniżki na wizyty u androloga.Zapisy pod numerem 500 900 888.

POLECAMY: Inny Dzień Ojca

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Ciąża po 40-tce. Jakie mam szanse?

Kobieta w sukience trzyma wynik badania USG na ciążowym brzuchu. Układa ręce w kształt serca /Ilustracja do tekstu: Ciąża po 40. Jakie mam szanse?
Fot.: Bich Ngoc Le /Unsplash.com

W związku ze zmieniającym się stylem życia i brakiem stabilności na rynku pracy coraz więcej kobiet decyduje się na późne macierzyństwo. Niektóre z nas z kolei dopiero po 40. roku życia rozpoczynają starania o kolejne dzieci, mierząc się często z nieżyczliwymi komentarzami osób postronnych, które sugerują, że ciąża w tym wieku jest niestosowna. A jak to wygląda z perspektywy biologicznej? Jakie są szanse, by zajść w ciążę po 40-tce i urodzić zdrowe dziecko?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie jest tajemnicą, że szanse na ciążę maleją wraz z wiekiem. Każda kobieta rodzi się z określoną pulą pęcherzyków jajnikowych. których liczba zmniejsza się z każdym kolejnym cyklem miesiączkowym. Kiedy spadnie do zera, kobieta wkracza w okres menopauzy.

Zgodnie z wieloma badaniami, okres najwyższej płodności przypada na lata pomiędzy 19. a 25. rokiem życia. Wiele kobiet odkłada jednak macierzyństwo na później i – ze względów ekonomicznych czy społecznych – rozpoczyna starania po 30-tce, a nawet po 40-tce. Szanse, by uzyskać oraz utrzymać ciążę, są wówczas znacznie niższe.

Szacuje się, że przed 35. rokiem życia prawdopodobieństwo naturalnego poczęcia dziecka u zdrowej kobiety wynosi średnio 75%. Kilka lat później, między 40. a 45. rokiem życia, zmniejsza się ono do ok. 5-10%. Szansa na ciążę po 45. roku życia spada zaś nawet do 1%. Oznacza to, że po 40-tce bez problemu zajdzie w ciążę tylko kilka kobiet na 100.

Planujesz ciążę po 40.? Sprawdź poziom rezerwy jajnikowej

Jednym z podstawowych wskaźników kobiecej płodności jest tzw. rezerwa jajnikowa. Terminem tym określa się liczbę pęcherzyków jajnikowych, które dają początek przyszłym komórkom jajowym.

Aby dowiedzieć się, jak aktualnie przedstawia się stan naszej rezerwy jajnikowej, i świadomie zaplanować starania o dziecko po 40. roku życia, należy przede wszystkim wykonać badanie AMH. Skrót ten odnosi się do hormonu anty-Müllerowskiego, który znajduje się w kobiecych jajnikach, a ściślej – w pęcherzykach pierwotnych.

Dzięki oznaczeniu poziomu AMH dowiemy się, czy nie wkraczamy jeszcze w fazę menopauzalną, a tym samym – czy jesteśmy zdolne do zajścia w ciążę po 40-tce. Eksperci Kliniki Invicta wskazują, że największe szanse na to mają kobiety, u których stężenie AMH wynosi powyżej 2,4 ng/ml, a najmniejsze – te, u których poziom tego hormonu jest niższy niż 0,2 ng/ml.

Warto jednak mieć świadomość, że wysoki poziom AMH nie zawsze jest oznaką wysokiej płodności. Może również świadczyć o zespole policystycznych jajników (PCOS), czyli zaburzeniu, które jest jednym z powodów niepłodności.

WIĘCEJ O PCOS: PCOS a niepłodność. Wszystko, o czym powinnaś wiedzieć

Aby bardziej precyzyjnie ocenić płodność kobiety po 40. roku życia, oznaczenie poziomu AMH powinno zostać uzupełnione o dodatkowe badania:

  • oznaczenie stężenia hormonu FSH, który pobudza dojrzewanie pęcherzyków jajnikowych,
  • badanie AFC, czyli ocenę liczby pęcherzyków antralnych na podstawie USG.

Ciąża po 40. roku życia: sprawdź ogólny stan zdrowia

Ciąża jest zawsze dużym wyzwaniem dla organizmu kobiety, a wraz z wiekiem wysiłek ten dodatkowo wzrasta. Planując rozpoczęcie starań o dziecko po 40. roku życia, warto więc pamiętać o wykonaniu podstawowych badań. Pozwolą one wyeliminować czynniki, które mogłyby obniżyć nasze szanse na ciążę, a w kolejnych miesiącach zagrozić zdrowiu rozwijającego się płodu.

W okresie poprzedzającym starania wykonaj zatem poniższe badania:

  • badanie moczu,
  • morfologię krwi,
  • badanie ginekologiczne,
  • badania hormonalne,
  • badania infekcyjne – w kierunku toksoplazmozy, różyczki i cytomegalii, a także HPV i HIV.

Warto sprawdzić również poziom witaminy D w surowicy krwi – jak donoszą naukowcy, stężenie tego pierwiastka w organizmie kobiety ma istotne znaczenie dla prawidłowego rozwoju ciąży.

Zadbaj o dietę

W przypadku kobiet po 40. roku życia, które planują dziecko, niezwykle ważne jest unormowanie wagi. Okres starań powinna poprzedzić analiza jadłospisu i uwzględnienie w nim produktów bogatych w nienasycone kwasy tłuszczowe, niezbędne witaminy i minerały (m.in. żelazo, selen, magnez i cynk). Niezbędne jest także porzucenie szkodliwych nawyków i używek.

Wielu specjalistów doradza przyszłym mamom, by na trzy miesiące przed staraniami rozpoczęły też suplementację kwasu foliowego (w dawce 0,4 mg dziennie), aby zminimalizować ryzyko wystąpienia wady cewy nerwowej u płodu.

Ciąża po 40. roku życia: pamiętaj o badaniach prenatalnych

Pamiętajmy też, że tykający zegar biologiczny wiąże się z obniżeniem jakości komórek jajowych. Szacuje się, u kobiety po 40. roku życia nawet 80% oocytów może mieć uszkodzone DNA. To zaś powoduje większe ryzyko aneuploidii, czyli nieprawidłowej liczby chromosomów u płodu.W przypadku ciąży po 35. roku życia częściej występuje m.in. zespół Downa, Edwardsa czy Pataua, dlatego w II trymestrze ciąży wskazane jest wykonanie badań prenatalnych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Badania prenatalne – wczesna diagnoza ma znaczenie dla losów ciąży

Na jakość komórek jajowych kobiety mają też wpływ choroby współistniejące, m.in. endometrioza.

Ciąża po 40-tce: wzrasta ryzyko, ale też… świadomość

Warto wiedzieć, że ciąża po 40. roku życia traktowana jest przez lekarzy jako ciąża wysokiego ryzyka. Zgodnie z badaniami, kobieta w tym wieku jest statystycznie bardziej narażona na poronienie (przede wszystkim z powodu zaburzeń chromosomalnych zarodka) oraz komplikacje: zdrowotne (m.in. nadciśnienie, cukrzycę) i okołoporodowe. Z wiekiem wzrasta także ryzyko urodzenia wcześniaka lub dziecka o niskiej wadze urodzeniowej.

Czy powinien być to powód do paniki? Nie! Lekarze podkreślają, że mimo większego ryzyka aż 96% kobiety po 40. roku życia rodzi zdrowe dzieci. To m.in. zasługa wysokiej świadomości i wykonywania regularnych badań. Niejednokrotnie szanse na uzyskanie zdrowej ciąży zwiększa zastosowanie metody in vitro – z wykorzystaniem komórki jajowej dawczyni lub adopcji zarodka.

Ciąża po 40. roku życia: dłuższe życie mamy i lepsze zdrowie dziecka?

Późniejsza decyzja o dziecku nie wpływa, oczywiście, na zdolności macierzyńskie mamy. Może jednak – według badań przeprowadzonych przez naukowców z Glasgow – pozytywnie wpłynąć na inteligencję i zdrowie dzieci.

CZYTAJ TEŻ: „Jest pani przypadkiem jednym na milion”. Endometrioza i farmakologiczna menopauza nie przekreśliły jej marzeń

Z późnym macierzyństwem wiąże się też inna ciekawa zależność. Naukowcy z New England Centenarian Study dowiedli niedawno, że kobiety, które rodzą dzieci po 40. roku żucia, mają aż 40-krotnie wyższe szanse, by dożyć późnej starości, niż mamy, które ostatnie dziecko rodzą przed 30-tką. Badacze przypuszczają, że wydłużony okres płodności może być wyznacznikiem wolniejszego starzenia się organizmu.

Źródło: wehavekids.com, parenting.pl, edziecko.pl, wysokieobcasy.pl, klinikainvicta.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: In vitro. 9 rzeczy, których prawdopodobnie o nim nie wiesz

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

In vitro i 8 milionów urodzeń od 40 lat

In vitro i 8 milionów urodzeń od 40 lat
fot. Unsplash - Colin Maynard

W 1978 roku na świat przyszło pierwsze dziecko poczęte metodą in vitro. Od tego czasu dzięki tej metodzie i innym technikom wspomaganego rozrodu na świecie urodziło się 8 mln ludzi – wynika z raportu European Society of Human Reproduction and Ebryology.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

25 lipca Louise Brown będzie obchodzić 40 urodziny. To święto wyjątkowe, ponieważ narodziny kobiety były wynikiem pierwszego na świecie udanego zabiegu in vitro.

Louise Brown przyszła na świat 25 lipca 1978 roku, dokładnie o godzinie 23.47 w Wielkiej Brytanii w Oldham.

Zanim jednak to się stało, przez dziesięć lat państwo Brown próbowali wszystkiego – medycyny tradycyjnej, medycyny naturalnej oraz innych sposobów. Niestety, Lesley Brown miała niedrożne jajowody, nie mogła zajść w ciążę.

Wszystko zmieniło się za sprawą dwóch lekarzy: Roberta Edwardsa oraz Patricka Steptoe’a, którzy 10 listopada 1977 roku przeprowadzili pierwszy udany zabieg zapłodnienia pozaustrojowego. Od tego czasu wykonano miliony podobnych procedur.

Zobacz także: Na czym polega in vitro (zapłodnienie pozaustrojowe) – czyli in vitro krok po kroku

In vitro i 8 milionów urodzeń od 40 lat

Europejskie Towarzystwo Rozrodu Człowieka i Embriologii (ESHRE) opublikowało właśnie raport, z którego wynika, że dzięki metodzie zapłodnienia pozaustrojowego na świecie pojawiło się już 8 mln ludzi.

Zgodnie z raportem, kraj, który może się pochwalić największą liczbą ciąż w wyniku in vitro, to Hiszpania. Jak podaje ESHRE, wykonuje się tam 119875 zabiegów rocznie. Na kolejnych miejscach znajduje się Rosja (110723 cykle rocznie), Niemcy (96512 cykli rocznie) i były lider – Francja (93918 cykli rocznie).

Cykle opisywane przez ESHRE obejmują in vitro, śródplazmatyczne wstrzyknięcie plemnika (ICSI), jak również dawstwo komórek jajowych.

Zobacz także: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Rosnąca skuteczność i większa liczba ciąż

W krajach europejskich wskaźnik ciąż w wyniku transferu zarodka wynosi ok. 36 proc. (zarówno w przypadku in vitro, jak i ICSI). Liczba transferów zarodka w Europie stopniowo rośnie, natomiast wskaźnik ciąż mnogich maleje.

– Kiedy w 1990 roku zaczynałam wykonywać zabiegi in vitro, uważaliśmy, że 15 proc. ciąż było dobrym wynikiem. Teraz najlepsze kliniki mogą pochwalić się 40 proc. ciąż w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego  – mówi dr Gillian Lockwood, konsultantka w dziedzinie medycyny rozrodczej w IVI Midland, brytyjskim centrum leczenia niepłodności.

Ekspertka uważa jednak, że 8 milionów narodzin w wyniku in vitro to „dosyć ostrożne szacunki”.
– Wiemy, że w Chinach i Indiach wykonuje się mnóstwo zabiegów in vitro, które niekoniecznie są zgłaszane lub rejestrowane – twierdzi Lockwood.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: CNN

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.