Przejdź do treści

Niepłodność – kiedy możemy o niej mówić i jakie są jej przyczyny

92.jpg

Już w I Księdze Mojżeszowej Bóg leczy niepłodność obdarowując potomstwem 100-letniego Abrahama i Sarę, która przestała już miesiączkować. Przez tysiąclecia niepłodność była powodem upadków dynastii, oddalania niezdolnych do spłodzenia potomka żon i niemal zawsze przyczyną ostracyzmu społecznego oraz olbrzymiego stresu psychicznego.

Jak poważny jest to problem dzisiaj świadczą statystyki. Dotyka bowiem ona 15–20% populacji w wieku rozrodczym, co w przypadku naszego kraju może oznaczać nawet 1,5 mln par. Definicja niepłodności jest dość prosta: to brak ciąży po roku regularnego współżycia seksualnego i wbrew temu co twierdzi wielu, zapewne głęboko wierzących, polityków czy publicystów, bez wątpienia jest chorobą. Dlatego też, roczny okres oczekiwania na ciążę uprawnia do zgłoszenia się do lekarza ginekologa po pomoc. W pewnych sytuacjach, takich jak zaburzenia miesiączkowania, wiek kobiety powyżej 35 lat czy uzasadnione podejrzenie patologii macicy lub niepłodności męskiej, okres ten należy skrócić.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Diagnostyka dla dwojga

Diagnostyka niepłodności powinna zawsze obejmować obydwoje partnerów. Do najczęstszych jej przyczyn należą czynnik męski, zaburzenia jajeczkowania, uszkodzenie lub niedrożność jajowodów, zaawansowany wiek kobiety, nieprawidłowości macicy (polipy endometrialne, zrosty wewnątrzmaciczne, wrodzone wady budowy), choroby ogólnoustrojowe (np. niewydolność nerek, choroby autoimmunologiczne itp), czynnik szyjkowy lub immunologiczny oraz czynnik niewyjaśniony.

Tanie oraz nieinwazyjne badanie nasienia wciąż pozostaje podstawą oceny płodności mężczyzny. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, istnieje możliwość wykonania ponadstandardowych testów nasienia, badań hormonalnych lub genetycznych.  Niestety tylko niektóre zaburzenia hormonalne poddają się skutecznemu leczeniu farmakologicznemu. W większości przypadków pozostaje skorzystanie z technik wspomaganego rozrodu jak inseminacja wewnątrzmaciczna lub zapłodnienie pozaustrojowe (in vitro), zwłaszcza z wykorzystaniem metody wstrzyknięcia pojedynczego plemnika do komórki jajowej (ICSI). Ułatwiają one bowiem posiadanie potomstwa mężczyznom z mniejszą lub bardzo małą ilością plemników. W wielu przypadkach jednak jedynym wyjściem jest użycie nasienia dawcy.

 

Brak jajeczkowania

Diagnostykę kobiety rozpoczyna się najczęściej od wykluczenia braku jajeczkowania. Bardzo pomocne są dane z wywiadu, gdyż jeśli rytm miesiączkowania jest zawarty w granicach od 21 do 35 dni, mało prawdopodobne jest aby były to cykle bezowulacyjne. W celu uzyskania pewności co do faktu występowania jajeczkowania, można oznaczyć stężenie progesteronu w surowicy krwi na siedem dni przed terminem spodziewanej miesiączki. Wszelkie zaburzenia regularności lub brak krwawień miesiączkowych są wskazaniem do wykonania badań hormonalnych. Przyczynami braku jajeczkowania mogą być niewydolność podwzgórzowo – przysadkowa, zespół policystycznych jajników, hiperprolaktynemia, schorzenia tarczycy jak również otyłość, nadmierne odchudzanie lub intensywne uprawianie sportu. Leczenie obejmuje przede wszystkim zidentyfikowanie przyczyny i jej ewentualne usunięcie lub skorygowanie. W wybranych sytuacjach stosuje się również leki stymulujące jajeczkowanie w postaci tabletek  lub zastrzyków.

Zmiany w narządach rodnych

Kolejnym etapem jest weryfikacja budowy narządów rodnych i drożności jajowodów. W tym celu, poza ultrasonografią, wykonuje się histerosalpingografię (HSG), która jest badaniem radiologicznym polegającym na podaniu do macicy środka kontrastującego i zobrazowaniu kształtu jamy macicy oraz wypływania płynu przez jajowody do jamy brzusznej. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zaleca się wykonanie laparoskopii i histeroskopii. Niektóre zmiany, jak mięśniaki, polipy endometrialne, przegrody jamy macicy czy niedrożność jajowodowa spowodowana przez zrosty około przydatkowe mogą zostać usunięte. Niestety część wad wrodzonych macicy nie podlega korekcji chirurgicznej. Natomiast jajowody, które są w znacznym stopniu zniszczone, niejednokrotnie muszą być usunięte, co jednocześnie kwalifikuje pacjentkę do programu in vitro. Przyczyną niedrożności jajowodów mogą być choroby przenoszone drogą płciową (np. zapalenie wywołane przez bakterię Chlamydię trachomatis), dlatego też w uzasadnionych przypadkach zalecana jest diagnostyka w tym kierunku.

Endometrioza

Często spotykaną potencjalną przyczyną niepłodności jest endometrioza czyli schorzenie charakteryzujące się obecnością komórek endometrium poza jamą macicy. Objawia się bólami w podbrzuszu, bolesnym miesiączkowaniem czy współżyciem seksualnym. O ile związek zaawansowanej endometriozy, która prowadzi zazwyczaj do powstawania masywnych zrostów, z niepłodnością jest oczywisty, o tyle wpływ jej łagodnej postaci na zmniejszony potencjał rozrodczy pozostaje wciąż niejasny. Zarówno w przypadku łagodnej jak i zaawansowanej choroby, optymalnym postępowaniem jest chirurgiczne usunięcie ognisk endometriozy (najlepiej w laparoskopii) i jak najszybsze zastosowanie technik wspomaganego rozrodu.

Wiek

Bardzo poważnym problemem jest zaawansowany wiek kobiety oraz przedwczesne wygasanie czynności jajników. Wiek jest jednym z najważniejszych czynników determinujących powodzenie zarówno w cyklach samoistnych jak i in vitro. Niewielki spadek płodności obserwuje się już po skończeniu 30 roku życia, który po 35 roku znacznie przyspiesza, by w wieku 45 lat osiągnąć wartości minimalne. Priorytetem w tej grupie kobiet jest maksymalne skrócenie diagnostyki i jak najwcześniejsze przejście do programu zapłodnienia pozaustrojowego często z wykorzystaniem komórki jajowej od dawczyni.

Inseminacja – zapłodnienie wspomagane

Dość dużą grupę par (ok. 15 a może nawet 20%) obejmuje niepłodność niewyjaśnionego pochodzenia, u których dotychczasowo wykonane rutynowo badania nie wykazały przyczyny kłopotów z zajściem w ciążę. Najczęściej proponowanym postępowaniem jest zwiększenie szans na ciążę, które polega na farmakologicznej stymulacji owulacji u jajeczkujących przecież kobiet (zamiast jednej komórki jajowej uzyskuje się dwie lub trzy) oraz wykonaniu wspomnianej wcześniej inseminacji. Inseminacja zaś to podanie przy pomocy cewnika do jamy macicy, wcześniej przygotowanego w laboratorium nasienia, co znacznie zwiększa ilość ruchliwych plemników w drogach rodnych. W przypadku niepowodzenia kilku cykli inseminacji zaleca się wykonanie zapłodnienia pozaustrojowego. W dużym skrócie jest to procedura, w której komórki jajowe pobiera się z jajników na drodze przezpochwowej punkcji, następnie poddaje zapłodnieniu w „szkiełku” (stąd nazwa in vitro) a na końcu, po kilkudniowej hodowli (2-5 dni), rozwijający się zarodek podaje się do jamy macicy, gdzie ulega on zagnieżdżeniu w endometrium. Endometrium to błona wyścielająca jamę macicy i musi ono zostać wcześniej odpowiednio przygotowane na przyjęcie zapłodnionej komórki jajowej. Za proces ten jest odpowiedzialny progesteron, hormon produkowany przez ciałko żółte, który jest kluczowy dla prawidłowego rozwoju i podtrzymania ciąży. Niestety w cyklach wspomaganego rozrodu, ze względu na stosowanie analogów hormonów podwzgórza, obserwuje się niewydolność ciałka żółtego i występuje konieczność uzupełniania progesteronu. W USA badano jaka byłaby najbardziej optymalna droga jego podawania (domięśniowe zastrzyki, tabletki doustne lub dopochwowe), każda z nich ma bowiem swoje wady i zalety. Ostatecznie zarówno korzyści jak i mała ilość objawów ubocznych zdają się przemawiać za dopochwową formą aplikacji. Podobnie w naszym kraju najczęściej rekomenduje się podawanie tabletek progesteronu dopochwowo co najmniej przez 14 dni, kiedy pacjentka wykonuje test ciążowy. Jeśli w wyniku stymulacji jajeczkowania uzyskano więcej żywych zarodków, można je zamrozić i wykorzystać w kolejnych cyklach.

Słaba ruchliwość plemników

Do rzadszych przyczyn niepłodności należą czynnik szyjkowy czyli utrata ruchliwości plemników w śluzie szyjkowym oraz czynnik immunologiczny (obecność przeciwciał przeciwko plemnikom zarówno u mężczyzny jak i kobiety). Ponieważ obie przyczyny trudno poddają się leczeniu, przeszkodę omija się więc najczęściej wykonując inseminacje bądź procedurę in vitro.

Poradnictwo genetyczne

Należy pamiętać też, że w wybranych, aczkolwiek rzadkich przypadkach (np. nieprawidłowy rozwój cech płciowych, wady wrodzone) wskazane może być poradnictwo genetyczne.

 

Podsumowując, konieczny podkreślenia jest fakt, że zarówno krajowe rekomendacje w zakresie diagnostyki i leczenia niepłodności jak i poziom wyszkolenia kadry medycznej nie odbiegają znacząco od powszechnie uznanych w świecie. Natomiast stworzenie rozwiązań systemowych, dzięki którym dostępność do zaawansowanych technik wspomaganego rozrodu ulegnie zwiększeniu, stanowi duże wyzwanie dla decydentów.

 

Artykułu autorstwa  prof. dr hab. n. med. Leszek Pawelczyka i  dr n. med. Marcin Kormana z Kliniki Niepłodności i Endokrynologii Rozrodu Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu powstał w ramach kampanii „Polka w ciąży”.

 

prof. dr hab. n. med. Leszek Pawelczyk, dr n. med. Marcin Korman

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na uniwersytecie. Władze uczelni reagują

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na UMCS
Pixabay

„Aborcja jest zabiciem dziecka”, „Ponad 70 proc. dzieci poczętych z in vitro nie może się normalnie rozwijać” – takie i inne równie szokujące hasła mogli na plakatach przeczytać studenci i pracownicy Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Ktoś bezprawnie zamieścił je w szklanej gablocie, władze uczelni zareagowały błyskawicznie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„60 – 90 proc. dzieci poczętych z in vitro ginie przed narodzeniem” Po dokonaniu aborcji: 100% badanych kobiet doświadcza smutku, poczucia straty, 73% czuje się nieswojo w obecności dzieci, 69% czuje niechęć do współżycia seksualnego, 61% zaczęło nadużywać alkoholu, 23% podjęło próby samobójcze”. To tylko niektóre z kontrowersyjnych treści, które w piątek pojawiły się przy wejściu do Zakładu Anatomii Porównawczej i Antropologii na UMCS.

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na UMCS

Kto je tam zamieścił? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że musiał to być pracownik uniwersytetu, ponieważ gablotka zamykana jest na kluczyk. Jak poinformowała rzecznik UMCS Aneta Adamska, plakaty zostały umieszczone bez wiedzy i zgody władz Wydziału Biologii. Władze uczelni zareagowały błyskawicznie- plakaty zdjęto już w sobotę i zapowiedziano rozmowę dyscyplinującą z pracownikiem, który samowolnie umieścił treści w budynku.

KOD reaguje

Zdjęcia z lubelskiego Wydziału Biologii zobaczyła jedna z lokalnych działaczek KOD, która z wykształcenia jest biologiem. Kobieta zauważa, że informacje na temat aborcji zawierają dane liczbowe, nie ma jednak żadnej informacji na temat źródła, z którego zostały zaczerpnięte.

Z kolei treści dotyczące in vitro są jej zdaniem nacechowane negatywnie, co może budzić wątpliwość co do rzetelności danych. Działaczka podejrzewa, że autor „wystawy” zrobił ją na własną rękę. KOD wystosował już oficjalny list do rektora uczelni. Zdaniem działaczy uniwersytet nie jest miejscem do eksponowania treści „pod którymi śmiało mogliby podpisać się członkowie organizacji reprezentujących skrajne stanowisko”. Ponadto w liście zwrócono uwagę że dane oparte są na nieudokumentowanych źródłach.

Zobacz także:

Oszustwo metodą na „ciążę z in vitro”. Ukradła 10 tysięcy złotych

Siostry zakonne modlą się w intencji par starających się o dziecko

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Tok FM, TVP Info

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Manipulacja, marginalizacja, maskulinizacja…

facts-mag-glass

Od prawie dwóch tygodni trwa Protest Medyków, głównie lekarzy-rezydentów. Rząd uznaje, że nie ma problemu, minister Radziwiłł odwraca się od problemu, premier Szydło udaje Margaret Thatcher vel Żelazną Damę, a pacjenci są podzieleni w ocenach słuszności postulatów do których należą m.in.: wzrost wydatków publicznych na ochronę zdrowia do min. 6.8% PKB oraz podniesienie wynagrodzeń.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ameryki nie odkryję mówiąc, że publiczny system ochrony zdrowia w Polsce jest jednym z najgorszych w Europie. Potwierdzają to liczne badania, m.in. WHO i EHCI. Od długich kolejek poprzez kiepskie warunki socjalno-bytowe, a skończywszy na nieludzkim traktowaniu pacjentów, problemów jest mnóstwo. Część z nich wynika z niedofinansowania, złego zarządzania, braków kadrowych, ale w wielu przypadkach czynnik ludzki jest główną przyczyną. Warto się zastanowić co jest największym problemem: kolejka, którą można ominąć idąc na prywatną wizytę czy lekarz, który odmawia leczenia zasłaniając się swoim sumieniem, często oszukując pacjentkę, a może ten, który z przepracowania źle przeoczy zły zapis ktg, w wyniku czego dziecko urodzi się w zamartwicy?

Słynny przypadek odmówienia pacjentce prawa do legalnej aborcji przez prof. Chazana, odmowa leczenia ciężkiej postaci zapalenia jelita grubego z powodu ciąży (sprawa przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka „Z. przeciwko Polsce”), likwidacja rządowego programu leczenia niepłodności przez ministra Radziwiłła czy zakaz leczenia niepłodności dla singielek i par nieheteroseksualnych wprowadzony przez min. Arłukowicza., to tylko wybrane przykłady szkodliwości (często śmiertelnej) wywyższania przez lekarzy własnego światopoglądu ponad prawa i dobro pacjentek. Gangrena opieki w zakresie zdrowia reprodukcyjnego, czyli tzw. „klauzula sumienia” jest główną przyczyną łamania praw pacjentek w zakresie planowania rodziny (począwszy od dostępu do antykoncepcji, poprzez egzekwowanie prawa do terminacji ciąży, opiekę perinatalną, a skończywszy na zapewnieniu dostępu do pełnego wachlarza leczenia niepłodności metodami rozrodu wspomaganego). O ile jest to robione w świetle prawa (no i jak mam bronić Trybunału Konstytucyjnego, który w czasach swojej legalności rozszerzył dopuszczalny tryb użycia klauzuli?!), o tyle tworzenie prawa pod dyktando „sumienia” miłościwie panującego ministra (likwidacja ministerialnego programu refundacji IVF, wprowadzenie wymogu posiadania recepty na antykoncepcję postkoitalną czy niekonstytucyjna ustawa o leczeniu niepłodności) jest nielegalne i tylko czekać, kiedy prawo zaczne być pisane pod zgodność z nauką Kościoła Katolickiego, a nie z Konstytucją…

Dzisiaj ucięłam sobie krótką rozmowę z jednym z najbardziej znanych polskich profesorów ginekologii i położnictwa, który uznał, że aborcja powinna być zakazana, gdyż kobieta powinna ponieść odpowiedzialność za swoje frywolne zachowanie pod postacią niezabezpieczonego stosunku. Dalszych teorii tego pana nie byłam w stanie wysłuchać, gdyż już w tym momencie byłam bliska zwymiotowania. Mogę tylko domniemywać, że niepłodność czy letalne wady płodu to pewnie kara za grzechy… Pozostaje mi tylko współczuć polskim kolegom i koleżankom takiego przedstawiciela…

Wracając do obecnego protestu, czy ktoś słyszał choć pół słowa oficjalnego wsparcia ze strony lekarskich towarzystw naukowych, związków zawodowych czy izb dla Czarnego Protestu czy którejkolwiek z inicjatyw na rzecz praw reprodukcyjnych? Poprawna odpowiedź: nie! Żadna z instytucji zrzeszających lekarzy nie odezwała się ani słowem. W prywatnych rozmowach można było usłyszeć argumenty takie jak „apolityczność”, „nie nasza sprawa”, „lekarki i tak dadzą sobie radę w razie czego” itp. Podkreślić również należy, że Prezes OZZL, czyli związku zawodowego organizującego strajk jest powszechnie znany ze swoich poglądów „anti-choice” o czym wiosną tego roku pisało „Na Temat”.

W tym miejscu rodzi się pytanie dlaczego Organizatorki Czarnego Protestu popierają Protest Medyków, skoro jego szef należy do „szacownego” grona #wladcymacic? Pytałam u źródeł, ale odpowiedzi nie uzyskałam… Ciekawym zjawiskiem na które należy zwrócić uwagę jest brak kobiet jako liderek organizacji zrzeszających lekarzy, choć blisko połowa posiadaczy prawa wykonywania zawodu to lekarki. Pośród strakujących lekarzy-rezydentów widać kilka pań, jednak głównie robią za tło wypowiadającym się mężczyznom…

Czy popieram postulaty strajkujących? Częściowo. Trochę jak polska podróba Żelaznej Damy stawiam warunki, które muszą zostać spełnione, by strajk otrzymał moje pełne poparcie:
– reforma systemu ochrony zdrowia na wzór holenderski bądź izraelski (pakowanie dodatkowych pieniędzy w obecny nieefektywny, dziurawy i źle zarządzany system jest jak chęć przenoszenia wody w dziurawym wiadrze- niezależnie ile się wleje i tak większość wycieknie dziurą),
– zniesienie klauzuli sumienia, gdyż narusza ona prawa pacjenta, a lekarz-katolik może wybrać specjalizację, w której jego sumienie nie będzie mieć dylematów (mikrobiologia kliniczna, patomorfologia, diagnostyka laboratoryjna) albo zmienić zawód. Pacjentka w trudnej sytuacji jest zdana na łaskę bądź niełaskę danego lekarza i tego wyboru nie ma,
– poprawa ściągalności składki na ubezpieczenie zdrowotne oraz ustanowienie jednolitej wysokości dla wszystkich (kwota, a nie procent dochodu),
– wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia zgodnie z zachodnimi standardami (W Szwecji i Danii lekarz-stażysta zarabia średnią krajową, lekarz-rezydent 1.2-1.8 średniej krajowej, a specjalista min. 1.5 średniej zależnie od regionu i specjalizacji. Za etat, czyli 35h godzin tygodniowo. Nadgodziny, maksymalnie do łącznie 48h tygodniowo, płatne są dodatkowo.).

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Wieczne zmęczenie i problemy z nadwagą? To może być insulinooporność!

insulinooporność
Pixabay

Borykasz się z problemami z wagą, chronicznym zmęczeniem i wiecznym uczuciem głodu? Uważaj, to mogą być objawy insulinooporności. Czym jest insulinooporność i jak z nią walczyć? Poznaj najważniejsze fakty.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1. Czym jest insulinooporność?

Jest to zaburzenie polegające na zmniejszeniu wrażliwości tkanek na działanie insuliny pomimo jej prawidłowego lub podwyższonego stężenia we krwi. Insulina odpowiada za stabilizację poziomów glukozy. W niektórych przypadkach trzustka wydziela zbyt duże ilości insuliny, która krąży po organizmie, a tkanki nie mogą jej w odpowiedni sposób wykorzystać.

2. Jakie są objawy insulinooporności?

Do najczęstszych objawów insulinooporności należą senność, stany depresyjne, wzmożony apetyt, wzrost masy ciała, brązowe przebarwienia skóry w okolicach pach, karku, kolan i łokci, nadciśnienie tętnicze i podwyższony poziom cukru i trójglicerydów. Niestety objawy te nie są na tyle specyficzne, by postawić szybką diagnozę. Ponadto u części osób, których dotyczy ten problem, nie występują niepokojące objawy i o zaburzeniu dowiadują się dopiero podczas rutynowych badań.

3.Skąd się bierze insulinooporność?

Przyczyny zaburzenia nie są jeszcze do końca znane. Wśród głównych czynników wymienia się uwarunkowania genetyczne, stres, niezdrową dietę, brak ruchu, niedobór snu, czy palenie papierosów.

4. Jak leczyć insulinooporność?

Opiekę nad pacjentem najczęściej sprawują endokrynolog, ginekolog i diabetolog. Dopiero po szczegółowym wywiadzie lekarz zleca szereg badań i przepisuje odpowiednie leki i suplementy. Ważną rolę odgrywa również dietetyk, który ustala spersonalizowaną dietę. Niezwykle istotna jest również zmiana stylu życia. Należy spożywać dużo świeżych warzyw, owoców, ryb, produktów pełnoziarnistych, zdrowych tłuszczy, jajek itp oraz odsunąć na bok tłuste jedzenie. Nieodłączną częścią jest również codzienna aktywność fizyczna, odpowiednia dawka snu, ograniczenie do minimum stresu i rezygnacja z używek.

5. Do czego prowadzi nieleczona insulinooporność?

Nieleczona insulinooporność prowadzi do rozwoju cukrzycy, chorób sercowo-naczyniowych, otyłości, zapalenia wątroby, czy Alzheimera.

6. Jakie choroby mogą towarzyszyć insulinooporności?

Częste choroby towarzyszące insulinooporności to otyłość, zespół policystycznych jajników (PCOS), choroby tarczycy i niepłodność. Szacuje się, że od 62 do 80 proc. otyłych kobiet z PCOS oraz od 11 do 50 proc. kobiet z prawidłową masą ciała ma również insulinooporność, a około 50 proc. pacjentek z PCOS ma nadwagę lub otyłość.

7. Czy insulinooporność stanowi przeszkodę przy zajściu w ciążę?

Osoby z insulinoopornością mają szanse na zajście w ciążę, nawet jeśli cierpią z powodu innych chorób towarzyszących, takich jak PCOS, otyłość, nadwaga czy choroby tarczycy. Zdarzają się przypadki, gdy kobiety przy odpowiednio uregulowanych hormonach zachodzą w ciążę dość szybko i bez większych problemów. Jednak w wielu przypadkach wymaga to czasu.

Zobacz także:

Z insulinoopornością naprawdę można wygrać

Insulinooporność a niepłodność

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Palenie w ciąży wpływa na płodność przyszłych pokoleń

palenie w ciąży a płodność
Palenie w ciąży może mieć wpływ na zdrowie przyszłych pokoleń / fot. Pixabay

Badania wykazują, że palenie papierosów zmniejsza kobiecą płodność. Jednakże, coraz częściej pojawiają się dowody na to, że palenie w czasie ciąży obniża płodność córki palaczki i i zwiększa szanse na wystąpienie raka i astmy u kolejnych pokoleń.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Australijscy naukowcy przeprowadzili eksperymenty na myszach- samice przez pięć tygodni były trzymane w pomieszczeniu, w którym wdychały dym papierosowy. Również w okresie ciąży i karmienia młodych, samice narażone były na obecność dymu.

Po porodzie, z potomstwa „myszy palaczek” wyselekcjonowano samice, które rozmnożono, tworząc tym samym kolejne pokolenie (F2). Po pewnym czasie również z nich wyselekcjonowano samice, które wydały na świat potomstwo (pokolenie F3).

Dym papierosowy obniża płodność następnych pokoleń

Naukowcy przez 9 miesięcy badali, jak dym papierosowy wpłynął na płodność kilku następnych pokoleń myszy. Okazało się, że u samic z pokolenia F2 proliferacja (czyli silne rozrastanie) komórek macierzystych jajników zostało zredukowane w porównaniu z innymi samicami.

Jednak najbardziej zauważalną zmianą u F2 był znacznie bardziej wydłużony czas potrzebny na poczęcie oraz wydłużony czas pomiędzy ciążami. U pokolenia F3 zauważono natomiast nieznaczny wzrost liczby oocytów i pęcherzyków, a zarodek w ich ciele rozwijał się już prawidłowo.

Opis i wyniki badań opublikowano na łamach Human Reproduction 1 czerwca 2017 roku.

Zobacz także:

Palenie w ciąży może zniszczyć wątrobę dziecka – sprawdź najnowsze badania

Bierne palenie zabija płodność i prowadzi do wcześniejszej menopauzy

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Human Reproduction

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.