Przejdź do treści

Nieinwazyjna diagnostyka prenatalna

664.jpg

Dzięki współczesnej, nieinwazyjnej diagnostyce prenatalnej kobieta jeszcze przed porodem może nabrać pewności, że urodzi zdrowe, nieobarczone wadami genetycznymi dziecko. Jest to również szansa na uniknięcie inwazyjnych badań, które niosą ze sobą ryzyko utraty ciąży.

Osiągnięcia w zakresie aktualnej diagnostyki pozwalają odpowiedzieć na o wiele więcej pytań dotyczących płodu niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Podstawą nieinwazyjnej diagnostyki prenatalnej jest badanie USG 3 D wykonywane przez ginekologa w I trymestrze ciąży (11.-13. tydzień). Za pomocą ultrasonografu lekarz mierzy wymiary CRL (ciemiążkowo – pośladkowy) i NT (przezierność karkowa) czy, od niedawna, stwierdza obecność kości nosowej (jej brak jest charakterystyczny dla zespołu Downa). 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Obecnie w skład tego rodzaju diagnostyki wchodzą także badania wykonywane w laboratorium: testy porównawcze i statystyczne, badania biochemiczne i hormonalne. Dzięki nim można ocenić ryzyko wystąpienia wad chromosomalnych np. zespołu Downa, zespołu Edwardsa, zespołu Patau i innych. Kolejną korzyścią jest wykluczenie potrzeby zastosowania testów inwazyjnych, takich jak biopsja kosmówki, amniopunkcja (amnicenteza) czy kordocenteza. 

Przesiewowa diagnostyka prenatalna

Badania biochemiczne

Wykonywane są z pobranej krwi, a ich wyniki opracowywane przez program PRISCA 4, który pozwala oszacować ryzyko wystąpienia zespołu Downa, zespołu Edwardsa i czy otwartych wad ośrodkowego układu nerwowego. Program ten bierze pod uwagę fakt, że na rozkłady stężeń markerów wpływ mogą mieć czynniki związane z matką.

Test I trymestru: białko PAPP-A i wolna podjednostka beta – hCG

PAPP-A, czyli Pregnancy Associated Plasma Protein to osoczowe białko ciążowe, produkowane głównie przez łożysko i przechodzące do krwi matki. W ciąży z trisomią 21. chromosomu (zespół Downa) poziom PAPP-A we krwi matki jest obniżony w stosunku do jego stężenia w warunkach prawidłowych. Z kolei poziom wolnej podjednostki b-hCG we krwi matki w warunkach prawidłowych maleje wraz z wiekiem ciążowym, podczas gdy w ciążach powikłanych zespołem Downa odnotowuje się w skład testu I trymestru, który wykonywany jest po rozpoczęciu 10. tygodnia ciąży. 

Dalszą część artykułu przeczytasz w  7 numerze naszego magazynu

Wpływ witaminy D na chorobę Hashimoto

wpływ witaminy D na Hashimoto
Pixabay

Witamina D niezbędna jest do prawidłowego funkcjonowania układu kostnego, układu krążenia. Właściwy poziom tej witaminy zmniejsza także ryzyko rozwoju raka. W ostatnim czasie lekarze zaczęli również zwracać uwagę na wpływ witaminy D na chorobą Hashimoto.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Hashimoto jest najpowszechniejszą chorobą autoimmunologiczną, szacuje się, że cierpi na nią ok. 2 proc. populacji. Rocznie zapada na nią 30 do 150 na 100 tys. osób.

– U około 15-25 procent kobiet, 5-10 procent mężczyzn i 5-11 procent dzieci stwierdza się podwyższone wartości przeciwciał przeciwtarczycowych nawet w przypadku braku objawów niedoczynności tarczycy – mówi profesor Ewa Sewerynek, kierownik Zakładu Zaburzeń Endokrynnych i Metabolizmu Kostnego UM w Łodzi. Właśnie tam prowadzone są obecnie badania na temat korelacji między witaminą D a chorobą Hashimoto.

Według badań, co piąta osoba z niedoborami witaminy D miała podwyższone miana przeciwciał przeciwtarczycowych. W innym badaniu wzięli udział zdrowi ochotnicy. Okazało się, że podwyższone miana przeciwciał przeciwtarczycowych występowały u osób z deficytem witaminy D3 (poniżej 10 ng/dl) lub jej niedoborem poniżej 20 ng/ml. Ponadto u osób dorosłych z wolem Hashimoto zauważono większy deficyt witaminy D w porównaniu z osobami zdrowymi.

Wpływ witaminy D na chorobę Hashimoto u dzieci

Jak mówi prof. Sewerynek, u dzieci problem związku między wolem Hashimoto i niedoborem witaminy D nie został tak dobrze zbadany. Jednak także i w tej grupie obserwowano większe lub mniejsze deficyty tej witaminy w porównaniu z dziećmi zdrowymi, stosunek wynosił 73:17. Zaobserwowano również związek między obniżonym poziomem witaminy D a podwyższonym mianem przeciwciał przeciwtarczycowych.

Autorzy badań przypuszczają, że niedobór witaminy D może odgrywać rolę w stymulacji procesów autoimmunologicznych w przewlekłym zapaleniu tarczycy, stanowiąc jeden z czynników odpowiedzialnych za Hashimoto. Suplementacja tej witaminy może zatem poprawić parametry immunologiczne.

Nie wiadomo jednak, czy niedobór witaminy D jest przyczyną, czy raczej skutkiem choroby Hashimoto. Możliwe bowiem, że zmiany stężenia witaminy to skutek innej choroby autoimmunologicznej towarzyszącej zapaleniu tarczycy. Ten problem jest ciągle w fazie badań.

Zobacz także:

Co jeść przy chorobie Hashimoto – dieta bezglutenowa, paleo, a może zgodna z grupą krwi?

Medyczna marihuana i jej zastosowanie – czy pomaga w walce z Hashimoto?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Puls Medycyny

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Reproductive exodus- Quo vadis Polonia?

IMG_8207

It has been a year since millions of Poles took to the streets to protest the barbaric plan of total abortion, contraception and IVF ban. It was the first and only time when the ruling party, PiS (Law and Justice) gave up. In the last two years they destroyed all Constitutional basis of the country: the rule of law is no longer in action, Armed Forces and Military Police are just tools to oppress the citizens, public healthcare system is just a sad joke and human rights are a slogan valid abroad. How do Poles deal with limiting their reproductive rights? Yes, right! Go abroad!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

The war on our reproductive rights has begun shortly after the fall of communism when the new government had to pay off to the Roman Catholic Church for its support in getting communists a rid. Bishops very much wanted to pursue their crazy vision of „protection of unborn babies” and they got what they asked for. In 1993 abortion ban got into force. In theory it allows abortion in 3 situations: (I) maternal life is in danger, (II) fetus has serious and untreatable disease/defect(s), and (III) pregnancy is a direct effect of crime (rape, incest, etc.). In real life obtaining legal abortion is a kind of „mission impossible”.

Catholic extremists didn’t stop their war on women and have been asking for more and more: no evidence-based sex ed, no access to healthcare for unaccompanied minors, no coverage for contraception and fertility treatments. They got it all. In 2015 they pursued centrist government to implement IVF law which bans single and homosexual women from accessing assisted reproductive technologies. It was a milestone for many of us who were personally hurt by the new law. While the public healthcare budget is tight we understand that there are other priorities than state-funded IVF but how the hell can anyone limit how I spend my own, hard-earned and highly-taxed money?! It was a kind of slap on the face and the straw which broke the camel’s back. At that time no one listened to us when we were protesting! Literally, no one…

Today the ex-health minister Dr Bartosz Arłukowicz, author of this draconian law is the first one who cries out loud that PiS may limit county councils’ financial support for infertile couples to obtain IVF (which is less than circa 5% of money earned by the fertility clinics). How double-faced it is to be such arrogant misogynist in 2015 and pretend to be a friend and savior of women in 2017 just because it’s trendy?! My stomach turns upside-down when I see him „fighting” for the reproductive rights!

Paper-pushers from the government and opposition are arguing with each other at the Parliament but what does it mean to an average woman? NOTHING! If you become pregnant but you don’t want to become a mother or your baby has lethal birth defects there is no way you can get a legal termination of pregnancy in Poland. You can either risk being caught and imprisoned for using Women on Web telemedicine service or simply go abroad and be treated with dignity and respect. When you give birth to a child with a serious disease you most likely will go abroad for his/her treatment. If you’re affected by infertility you can get basic treatments for a huge price in Poland but if you need more advanced treatment options you’ll fly out to Denmark, Sweden, The Netherlands or the UK. The government won’t help you at all but would happily take legal actions against you and send you to the prison.

Quoting my ex-boss „Why do you care? You make money, speak foreign languages and have contacts abroad, so you will get whatever you need. It’s not your business that „the dark mass” can’t get fertility treatments while you’re working for the gov and are privileged.” is probably what all the politicians think. I left my supposedly privileged position to be never associated with the PiS regime. I become one of the first political refugees but many have followed. For some it is too late and now they are imprisoned for political and social activities. Somehow I understand those who still work for the government: they have rent to pay, children to feed and dress, elderly parents to take care of. I don’t know if there was no conflict between me and my boss because of the Minister of Health I might still be holding a senior position at one of the ministries and live my happy privileged life and going abroad for reproductive care… Who knows…

Now, here I am working on the totally not prestigious position but I no longer fear that I am a part of the Kaczyński’s regime and- God forbid!- I am one of the SRHR oppressors! Has it changed anything in my very own war with infertility? Not yet. Current place of residence should potentially help or at least I thought so when I furiously resigned from my all so fancy job in Poland. I admit I was expecting to have my dreams come true as soon as I put my feet on the Swedish soil but I now know it was far from realistic plan. Hopefully it will happen as soon as I win the not yet finished war with the MoH and the National Health Fund to clear out my mind and feel free from the Polish oppressive system. Fingers crossed for a baby in two years 🙂

On this 1st anniversary of the Black Protest I wish all of us a full access to free reproductive healthcare!

No woman can call herself free who does not own and control her body. No woman can call herself free until she can choose consciously whether she will or will not be a mother.

Margaret Sanger

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

PIS będzie karał miasta za dofinansowanie in vitro?

Czy posłowie przykładają sie do pracy?

„Rząd dostanie możliwość karania samorządów za in vitro?”!!! – alarmuje Bartosz Arłukowicz, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, poseł PO.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy to oznacza, że minister Konstanty Radziwiłł z rządu PiS toruje sobie drogę do blokowania programów in vitro w miastach, które chcą lub już finansują tę metodę leczenia niepłodności?

PiS przygotował nowy projekt ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych oraz odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Projekt został zaakceptowany przez Radę Ministrów w lipcu 2017 roku a we wrześniu 2017 przeszedł przez wspólną Komisję Zdrowia i Finansów Publicznych, gdzie odbyło się pierwsze czytanie ustawy.

Posłowie PO – Monika Wielichowska i Bartosz Arłukowicz alarmują, w mediach społecznościowych, że PiS wprowadza przepisy, które pozwolą karać samorządy za finansowanie in vitro.

 

Arłukowicz

Źródło: Screen/twitter/Bartosz Arłukowicz

Nowa ustawa zwiększa kompetencje ministra zdrowia?

Opinia podległej ministrowi Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji będzie teraz wiążąca. Jeśli negatywnie oceni finansowanie in vitro, samorządy nie będą mogły dofinansować leczenia – pod groźbą kary finansowej. Do tej pory opinia prezesa Agencji nie była wiążąca. Nawet gdy była negatywna, samorządy mogły uruchamiać programy polityki zdrowotnej.

Ostrzeżenia Arłukowicza oparte są na przekonaniu, że ministerstwo jest w stanie wywrzeć presję na Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Prezes Agencji wybierany jest w konkursie na pięcioletnią kadencję. Konkurs ogłasza minister zdrowia. Do tej pory opinie Agencji o programach in vitro były zawsze pozytywne, nawet gdy programy w miastach budziły wątpliwości wojewodów czy prawicowych radnych.
Programem, który otrzymał negatywną opinię, a mimo to został wprowadzony – był za to program leczenia niepłodności metodą naprotechnologii w woj. mazowieckim.

Miasta za i przeciw in vitro

In vitro jest obecnie refundowane z budżetu miasta w Częstochowie i Łodzi, a także Gdańsku, Poznaniu, Bydgoszczy i Warszawie. Do miast dołączyć chcą również: Zielona Góra, Grudziądz, Szczecinek, które podjęły już uchwały w sprawie dofinansowania in vitro. A może teraz miasta pójdą w ślady Płocka, gdzie dofinansowanie na in vitro zostanie sfinansowane z budżetu obywatelskiego?

Zdaniem łódzkiego radnego, to nie pierwsze podejście do zmiany tej ustawy.
– Próby ingerencji ze strony ministra zdrowia były już znacznie wcześniej, ale udało się je zatrzymać – mówi Adam Wieczorek, radny z Łodzi. – Moim zdaniem tak skrajna centralizacja władzy i próba ingerencji w finanse samorządów jest bardzo niebezpieczna i niesprawiedliwa. Jeśli rząd z jakiś powodów – ideologicznych – wycofał program in vitro w skali kraju, to nie powinien  ograniczać tego samego groźbą władzy lokalnej. Nas  – podobnie – jak rząd wybrało społeczeństwo,  które oczekuje od nas realizacji programów, także w kwestii in vitro.

Będzie protest?

Poseł PO wzywa do protestu kobiety, które brały dział w demonstracjach rok temu przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji, by teraz również zabrały publicznie głos w sprawie dofinansowania z budżetu miast in vitro. Wtedy udało się zablokować kontrowersyjny projekt. Czy uda się i tym razem? Ogólnopolski Strajk Kobiet planowany jest na wtorek, 3 października. Czy zapisy w nowelizowanej ustawie sprawią, że obrońców metody in vitro przybędzie na wtorkowych demonstracjach?

Źródło: Oko.press, natemat.pl, tokfm.

POLECAMY:

Dofinansowanie in vitro z budżetu miasta – Zielona Góra ma już projekt

Dofinansowanie in vitro z pieniędzy samorządu – Grudziądz ma drugie podejście

Tu do nabycia Najnowszy Numer Magazynu Chcemy Być Rodzicami

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Magdalena Boczarska poparła czarny protest. Fani oburzeni

Magdalena Boczarska o aborcji
Instagram- @magdalena_boczarska

W miniony wtorek tysiące Polek wyszło na ulice, aby zaprotestować przeciwko zaostrzeniu polityki antyaborcyjnej i karaniu przez rząd samorządów dofinansowujących in vitro. Aktorka Magdalena Boczarska również postanowiła poprzeć ideę Czarnego Wtorku i na swoim profilu na Instagramie zamieściła grafikę wyrażającą solidarność z uczestniczkami czarnego protestu. Jej wpis wywołał burzę w internecie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„#CzarnyWtorek Nie składamy parasolek” – napisała na swoim profilu Boczarska. Post od razu skomentowała jedna z internautek.

Pani Magdo, jest Pani w ciąży, czy usunęłaby Pani taką ciążę?? Bo właśnie postulatami między innymi jest aborcja do końca ciąży, zgadza się Pani z tym?? – zapytała.

„Nie krytykuję aborcji ze względów zdrowotnych czy w wyniku gwałtu, ale mówię stanowcze NIE aborcji na życzenie „bo mieszkanie było za małe”” – napisała z kolei inna internautka.

Magdalena Boczarska o in vitro i aborcji

Aktorka zdecydowała się odpowiedzieć na kontrowersyjne wpisy i wytłumaczyła, że nigdy nie była zwolenniczką aborcji na życzenie. „Myślę, że nie jest Pani dobrze poinformowana. Aborcja do końca ciąży nigdy nie była i nie będzie możliwa. Nie jestem też zwolenniczką aborcji na życzenie.. co wielokrotnie podkreślałam. Chodzi o zachowanie kompromisu tylko w trzech i tak dramatycznych przypadkach. To nigdy nie była wyłącznie kwestia prawa do przerywania ciąży. Zawsze chodziło o coś więcej. Jak choćby dostęp do refundowanego in vitro dla wszystkich którzy marzą o dziecku, a in vitro jest właśnie dla nich ostatecznością. Myślę też, ze KAŻDA Kobieta ma prawo do własnego wyboru i własne sumienie. Serdeczności” – odpowiedziała gwiazda.

Magdalena Boczarska (38 l.) znana jest m.in. z roli w filmie pt. „Sztuka kochania”, w którym zagrała wyzwoloną lekarkę Michalinę Wisłocką. Aktorka jest w szóstym miesiącu ciąży i wraz ze swoim partnerem Mateuszem Banasiukiem oczekują pierwszego dziecka.

Zobacz także:

Czarny protest – czy leczenie niepłodności jest prawem człowieka

Małgorzata Rozenek o in vitro: to skomplikowana procedura

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Instagram – @magdalena_boczarska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.