Przejdź do treści

„Nie mogliśmy sobie pozwolić na choćby jedną negatywną myśl”

fotolia-68489654-xs.jpg

Szwedzcy rodzice pierwszego na świecie dziecka urodzonego dzięki przeszczepowi macicy kilka dni po pierwszych urodzinach swojego syna opowiedzieli o swoim niesamowitym doświadczeniu.

Vincent urodził się 4go września rok temu. W jednym z ostatnich wywiadów udzielonych dla szwedzkiej prasy jego rodzice poinformowali, że chłopczyk jest zdrowy, szczęśliwy i niczym nie różni się od swoich rówieśników.

Jednak jest jedna rzecz, która odróżnia Vincenta od pozostałych dzieci. Chłopiec jest pierwszym człowiekiem na świecie urodzonym dzięki operacji przeszczepu macicy. Rok temu Vincet poza radością dla swoich rodziców przyniósł nadzieję dla setek niepłodnych kobiet na całym świecie. Dlatego 4 września 2014 roku stał się ważną datą nie tylko dla rodziny chłopca, ale dla całej medycyny.

Dopiero teraz rodzice Vinceta zaczęli wypowiadać się w mediach. Po urodzeniu chłopca jedynie jedna agencja prasowa opublikowała anonimowy wywiad, w którym para opisywała swoje podróże wypełnione setkami wizyt szpitalnych, ryzykowanych operacji i leczenie hormonalnego.

„Nie mogliśmy sobie pozwolić choćby na jedną negatywną myśl” – opowiada o ciężkich chwilach Claes Nilsson, tata chłopca.

Dziś rodzice Vinceta nie potrafią wyrazić wdzięczności, jaką czują do 61-letniej kobiety, przyjaciółki rodziny i dawcy macicy. – „Dziękuje” nie wystarczy – mówi Nillson.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Leki, tabletki, zastrzyki – jak możesz pomóc swojej wątrobie przetrwać walkę z niepłodnością?

czy warto brać coś osłonowo

Należy pamiętać, że organizm człowieka funkcjonuje jako całość. Wpływając na jeden aspekt fizjologii, siłą rzeczy wpływamy też na inny. Podczas leczenia niepłodności często zarówno kobiety, jak i mężczyźni, sięgają po rozmaite leki, które niestety mogą nie być bez znaczenia dla zdrowia układu trawiennego. Czy warto brać coś osłonowo?

Przy przyjmowaniu leków, zawsze warto zadbać o wsparcie żołądka, czy też wątroby. W aptekach dostępne są odpowiednie ku temu suplementy, o które warto zapytać farmaceutę, lub swojego lekarza. Postanowiliśmy jednak przedstawić kilka naturalnych produktów, które pomogą osłonić twój układ trawienny i wesprzeć funkcjonowanie organizmu podczas leczenia.

1. Olej z ostropestu

Ostropest – roślina ta od wieków uznawana jest jako lek na wątrobę. Można znaleźć zarówno jej nasiona, jak i używać jej w formie oleju.

Jakie ma właściwości? Badania wskazują, że obniża poziom cukru we krwi, wzmacnia system odpornościowy, ma działanie przeciwzapalne, a także antynowotworowe. Co jednak ważne w kontekście osłonowym, pracuje stabilizująco, ale też stymulująco na rozwój i regenerację komórek wątroby właśnie. Działa na nią regenerująco, ale dodatkowo tworzy też „barierę” przed wszelkimi trującymi składnikami, które mogą trafić do narządu. Olej z ostropestu polecany jest również m.in. w zaburzeniach dróg żółciowych, zapobiega też powstawaniu kamieni żółciowych.

Lecznicze spożywanie: 3 razy dziennie łyżeczka oleju przed posiłkiem.

W formie nasion: można je samodzielnie zmielić i dodawać do soków lub koktajli.

2. Jogurty

Jest to chyba najbardziej znany produkt, który poleca się osłonowo szczególnie podczas przyjmowania antybiotyków. Jednak nie każdy jogurt wiąże się właśnie z takim działaniem. Należy za każdym razem sprawdzić, czy dany produkt zawiera w sobie odpowiednie bakterie – pochodzące z naturalnej mikroflory bakteryjnej człowieka. Są to przede wszystkim pałeczki kwasu mlekowego, co przeważnie jest podkreślane przez producentów na opakowaniach nabiału.

Należy też sięgać przy tym po produkty, które nie zawierają w sobie cukru. Jest on bowiem czynnikiem, który może wpływać na namnażanie się niekorzystnych dla nas zarazków i grzybów.

3. Kiszona kapusta

Nie każdy dobrze reaguje na nabiał. Ratunkiem może być wtedy kiszona kapusta, która jest łatwo dostępna i tania. Co jednak najważniejsze, fermentacja kapusty pozwala na uaktywnienie się takich bakterii, jak na przykład Lactobacillus plantarum, czyli kwasu mlekowego. Jest to naturalny probiotyk, który dodatkowo stymuluje odporność. Kiszonki są bowiem znakomitym źródłem witaminy C. Jeśli jednak nie przepadasz za kapustą, sięgnij po ogórki kiszone – samo zdrowie!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dziś pracujemy o dwie godziny krócej

Kilkaset firm w Polsce weźmie dziś udział w szóstej już odsłonie akcji „Dwie godziny dla rodziny”. Tegoroczne hasło przewodnie to „Gotowanie na rodzinnym planie”. Wielu z nas wyjdzie z pracy dwie godziny wcześniej, by spędzić ten czas z rodziną.

Każdego roku, 15 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Rodzin ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych w 1993 roku. Inicjatorem polskich obchodów jest Fundacja Humanites – Sztuka Wychowania.

Polacy to szczególnie zapracowany naród. Zwykle spędzamy w pracy więcej niż osiem godzin dziennie, wielu z nas poświęca także dla pracy rodzinne weekendy. Akcja „Dwie godziny dla rodziny” ma na celu uświadomienie jak wielką wartością jest rodzina, budowanie relacji i dbałość o nie.

Dwie wspólnie spędzone godziny być może nie załatwią problemu, ale mogą nam wiele uświadomić.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Szukasz metody, by zajść w ciążę? A słyszałaś o refleksologii?

sekuła

Łatwo powiedzieć – naciskaj dla płodności. Ale czy refleksologia naprawdę ma wpływ na zajście w ciążę? Najlepszym przykładem, że to prawda, jest nasza autorka, Beata Sekuła.

Podjęliśmy starania o dziecko, kiedy miałam 36 lat, a mój partner 40. Mój ginekolog określał nas już wówczas mianem starych rodziców, a nasze szanse oceniał bardzo słabo nie tylko z powodu wieku, ale także moich wątpliwych „warunków macicznych” . Kilka lat wcześniej przeszłam operację konizacji szyjki macicy, po tym jak rozpoznano u mnie CIN 3, czyli dość zaawansowane stadium raka.

Wbrew statystykom

W opinii lekarza miałam mieć zatem trudności z zapłodnieniem i właściwym zagnieżdżeniem się zarodka, groziło mi poronienie albo wręcz ich seria, a w najlepszym razie, gdyby jednak przypadkiem udało mi się zajść w ciążę, wsparciem dla mojej szyjki macicy miał być szew i spędzenie reszty błogosławionego stanu w pozycji leżącej. Pojawiła się też opcja in vitro.

Nie uwierzyliśmy lekarzowi na słowo. Statystyki nas nie interesowały. Nie przestraszyły nas ani fakty anatomiczno-fizjologiczne, ani nasze pesele. Ba, nawet jatrogenny (czyli taki, który ma szkodliwy wpływ na nasz stan fizyczny, emocjonalny i umysłowy) opis naszej przyszłości nie odwiódł nas od chęci bycia rodzicami.
Lekarz nie odebrał nam nadziei, bo jako dojrzali ludzie mieliśmy już świadomość, że na tyle siebie znamy, na ile nas sprawdzono, a „robieniem dzieci” jeszcze się nie zajmowaliśmy.

Już wtedy, czyli 10 lat temu, z powodzeniem zajmowałam się refleksologią i koncepcją holistycznego podejścia do zdrowia, a mój partner nie „żegnał się”, gdy słuchał o moich planach naturalnego przygotowania nas obojga do ciąży.

Do tej pory ubolewam, że niezwykle rzadko na osoby starające się o dzieci patrzy się holistycznie i uwzględnia fakt, iż nasze organizmy dysponują własnymi zasobami do regeneracji oraz regulacji i w efekcie – do samouzdrawiania.

Spojrzeć holistycznie
Wbrew wszelkim diagnozom zaszliśmy w ciążę przy próbach w drugim cyklu!

Pomiędzy pierwszym a drugim cyklem żyliśmy w rozłące przez kilka miesięcy. Ja w Polsce, on za oceanem. Pierwsze starania były bardzo spontaniczne i miały udowodnić, że mój lekarz nie miał racji, a my mu dopiero pokażemy! Nie udało się, ale nie osłabiło to naszej woli ani motywacji. Sprawdziliśmy tylko, że intencja w stylu „ja wam pokażę” nie działa.

Oboje postanowiliśmy przygotować się za pomocą refleksologii, diety oczyszczającej i dżemu pełnego antyoksydantów. Drugą próbę zajścia w ciążę podjęliśmy, kiedy byłam lżejsza o 5 kilo, pełna wigoru po refleksologii twarzy i z genialnymi wynikami hemoglobiny i żelaza. Lżejszy i silniejszy był też przyszły tata. Oboje byliśmy nie tylko widocznie szczuplejsi, ale „odświeżeni” fizycznie i emocjonalnie, zrelaksowani i w optymistycznych nastrojach. Zniknęło też gdzieś „parcie” na ciążę.

Pola urodziła się zdrowa i o czasie. Moja ciąża rozwijała się bezproblemowo, choć z typowymi dolegliwościami. Miałam tylko ciężki poród, bo blizna po konizacji szyjki macicy trzymała ciążę lepiej niż szew, ale to już inna historia…

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Nie ochrzczę swojego dziecka. To fanaberia czy coraz częstsza decyzja? Prawdziwa historia

chrzest dziecka z in vitro

Chrzest dziecka to w Polsce niemal obowiązek. Czy powiedzieć księdzu, że nie zostało poczęte drogą naturalną? Rozmawiamy z Anetą, mamą Alana – dziecka urodzonego dzięki metodzie in vitro.

Powiedziałaś mi jakiś czas temu, że nie ochrzcisz Alana. Czy pozostajesz przy tej decyzji?

Tak, Alan nie będzie ochrzczony. Często słyszę od znajomych: „przecież nie musisz mówić, że twoje dziecko jest z in vitro”. Ale dlaczego mam to ukrywać? Nie zrobiliśmy nic złego. Czy in vitro to jakaś dżuma, powód do wstydu? W trakcie procedury dużo czasu spędzałam na forach i czytałam wypowiedzi wielu praktykujących katoliczek, które jak my zdecydowały się na tę metodę, bo pragnęły dziecka, bo mają do niego pełne prawo. To metoda leczenia niepłodności, która moim zdaniem jest etapem w rozwoju ludzkości i jak inne, na przykład przeszczepy serca, daje nam szansę na szczęśliwe życie. Czy niedowidzący ma zrezygnować z okularów, bo działa wbrew woli Boga?

Pewnie znalazłby się ksiądz, który ochrzciłby wasze dziecka bez zadawania pytań

Zacznę może od tego, że czuję się bardzo skrzywdzona tymi komentarzami i opiniami, że decydując się na in vitro zabijam nienarodzone dzieci. To mnie odpycha od kościoła.

Nie chcę łaskawej zgody. Nie chcę usłyszeć, że ktoś w drodze wyjątku ochrzci moje dziecko, bo to przecież nie jego wina, ale tych bezbożników, którzy sprowadzili je na świat. Kiedyś usłyszałam, że zadziałaliśmy wbrew woli Boga, być może w jego zamyśle mieliśmy nie mieć dzieci. A już zupełnie powaliło mnie stwierdzenie, że Alan jest dzieckiem szatana.

A metoda in vitro jest coraz częściej ostatnią szansą na rodzicielstwo.

Tak, my mamy wielu znajomych, którym nie udało się począć dziecka w sposób naturalny. Czy kościół będzie mógł sobie pozwolić na odrzucenie tylu potencjalnych wiernych? Mam nadzieję, że atmosfera wokół in vitro zmieni się. Może nie za rok czy dwa, jestem realistką, ale jednak w najbliższych latach. Zaczniemy postrzegać metodę przez pryzmat medycyny, a nie religii. Uważam, że podjęliśmy słuszną decyzję. Każde dziecko, którego się pragnie, jest darem od Boga dla katolików i darem od losu dla pozostałych.

Cofnijmy się o kilka lat. Dlaczego zdecydowaliście się in vitro?

Bardzo chcieliśmy mieć dziecko,  niestety mimo prób nie udawało się. Jak wiele par trafiliśmy do lekarza. Moje badanie USG wyszło dobrze. Zasugerowano nam, że najrozsądniej będzie rozpocząć diagnostykę od Michała. Okazało się, że ma zbyt mało plemników zdolnych do zapłodnienia. Stanęliśmy przed dylematem – albo decydujemy się na leczenie, które może potrwać nawet dwa lata, albo rozpoczynamy procedurę in vitro. Wybraliśmy drugie rozwiązanie. Udało się dopiero za czwartym razem. Wykorzystaliśmy wszystkie zarodki. Każda kolejna próba była dla mnie wielkim przeżyciem. Te trzy straty mogłabym porównać do poronień, myślę, że to takie uczucie,  jak po stracie dziecka.

Rozumiem, że gdybyś mogła cofnąć czas, nie zmieniłabyś decyzji?

W żadnym wypadku.

Czy zdecydowałabyś się na przekazanie zarodków do adopcji?

Ależ oczywiście. Gdyby sukcesem zakończyła się któraś z wcześniejszych prób, jak najbardziej. Jest tylu ludzi, którzy marzą o dziecku. Wiem, jakie to uczucie. Zrobiłabym to bez wahania. Może dlatego tak bardzo denerwuje mnie, kiedy słyszę słowa księży i niektórych polityków o mordowaniu dzieci. Przeraża mnie ta obłuda lub niewiedza – nie wiem, co gorsze.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego