Przejdź do treści

Nie mogę zajść w ciążę – co dalej? 5 porad

Nie mogę zajść w ciążę

Test ciążowy kolejny raz pokazuje jedną kreskę. Rośnie w tobie niepokój, stres i frustracja. Przedstawiamy pięć porad, jak nie zwariować.

Nie siej paniki

Być może twoje obawy są przedwczesne i na wyrost. Nie w każdym wypadku należy dmuchać na zimne, bo stres nie jest twoim sprzymierzeńcem. W zależności od wieku pary starającej się o potomstwo, jeśli mimo regularnego współżycia bez zabezpieczeń przez okres powyżej 6 miesięcy (jeśli przektoczyłaś 35 rok życia) lub powyżej 12 miesięcy (w przypadku młodszych kobiet), nie udaje się zajść w ciążę, należy zgłosić się do kliniki specjalizującej się w leczeniu niepłodności.

Zbadaj się

Zanim sama postawisz sobie diagnozę ustąp miejsca specjaliście. Przyczyną żeńskiej niepłodności zazwyczaj są najczęsciej zaburzenia hormonalne, hiperprolaktynemia ,zaburzenia fazy lutealnej, choroby tarczycy, enodmetrioza, niewydolność jajników, stany zapalne lub mięśniaki macicy. To jednak czarny scenariusz, być może brakuje ci jedynie witamin lud odpoczynku. Pozwól lekarzowi zatroszczyć się o swoje zdrowie. Pamiętaj jednak, że wizyta w klinice niepłodności nie oznacza od razu konieczności korzystania z procedury in vitro. Być może po sprawdzeniu cyklu i wykonaniu podstawowych badań uda ci się naturalnie zajść w ciążę.

Porozmawiaj z partnerem

Decyzja o dziecku była waszą wspólną, droga do rodzicielstwa też jest waszą wspólną, a więc i ewentualne bariery powinniście pokonywać wspólnie. Ważne, żeby problemy, z którymi musicie sobie poradzić nie osłabiły waszej relacji, dlatego warto rozmawiać o swoich uczuciach, potrzebach i obawach.

Idź do psychologa

Niemożność posiadania dziecka może być rozpatrywana w kontekście kryzysu życiowego. Szczególnie diagnoza niepłodności i perspektywa uciążliwości samego procesu  leczenia może przyczynić się do stresu chronicznego. Diagnoza niepłodności może być jednym z najsilniej stresujących wydarzeń w  życiu, dlatego nie zostawiaj swoich problemów i pozwól sobie pomóc. Możesz się dowiedzieć, że uczucia, które przeżywasz są całkowicie naturalne w twojej sytuacji.

Sprawdź opcje

Może jesteś już po diagnozie, może przeszłaś przez długotrwały proces leczenia, może wylałaś już morze łez… Usłyszałaś diagnozę lub przeciwnie – nie wiadomo, czemu nie macie dzieci. Sprawdźcie spokojnie wszystkie alternatywy: inseminacja, in vitro, adopcja, dawstwo zarodków, komórek jajowych, plemników czy wreszcie świadoma bezdzietność. Są różne drogi, abyście mogli być szczęśliwi. Wybór należy do was i nikt nie ma prawa was oceniać.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Rusza pierwszy bank nasienia w Olsztynie. Trwają poszukiwana dawców

bank nasienia w Olsztynie
fot. Pixabay

Już niebawem zostanie otwarty pierwszy w regionie bank nasienia w Olsztynie. Centrum Ginekologii, Endokrynologii i Medycyny Rozrodu Artemida poszukuje już dawców.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ciągu miesiąca zostanie otwarty bank nasienia w Olszynie. To pierwsze tego typu miejsce w regionie. Obecnie trwają poszukiwania dawców.  W mieście pojawiły się plakaty zachęcające potencjalnych dawców do oddawania nasienia.

„Każdy mężczyzna ma w sobie bohatera. Pomóż stworzyć nowe życie i zostań dawcą nasienia” – głosi treść plakatu, na którym widzimy strażaka tulącego niemowlę.

Zobacz także: Dziecko zostało poczęte dzięki dawcy nasienia? Ojca wymyśli mu urzędnik

Pierwszy bank nasienia w Olsztynie. Kto może zostać dawcą?

Jak tłumaczy dr Jan Domitrz, specjalista położnictwa i ginekologii z centrum Artemida, dawcami mogą zostać mężczyźni w wieku od 18 do 39 lat. Muszą oni jednak spełniać pewne kryteria.

Wśród nich wymienia się: dobry stan zdrowia, brak nałogów i wykształcenie co najmniej średnie zakończone maturą. Ponadto większe szanse mają panowie, którzy już mają własne potomstwo.

Dr Domitrz zaznacza jednak, że nie każdy, kto spełni wyżej wymienione wymogi, będzie mógł zostać dawcą. – Nie są to przypadkowe osoby, które przyjdą do naszej kliniki i szybko załatwią sprawę. W praktyce wiąże się to z szeregiem badań zarówno nasienia jak i krwi, wykluczeniem chorób genetycznych, pytaniami zawartymi w obszernym wywiadzie lekarskim, okresem karencji – cytuje słowa eksperta portal olsztyn.wm.pl.

Zobacz także: Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

Czy przyszli rodzice będą mieli wpływ na wybór dawcy?

Po pozytywnej weryfikacji lekarz tworzy profil dawcy. Taki dokument zawiera m.in. informacje na temat grupy krwi, koloru oczu i włosów, ogólnego wyglądu, zainteresowań, czy nawyków.

Zgodnie z polskim prawem, decyzję o tym, który dawca zostanie przydzielony do konkretnej pary, podejmuje lekarz. Jednak przed wyborem dawcy, przyszli rodzice mają prawo zasugerować, jaki profil odpowiada im najbardziej.

Aby bank nasienia w Olsztynie ruszył, potrzebny jest materiał od kilkunastu panów. Jak podkreśla Jan Domitrz, dawcy nie dostaną gratyfikacji pieniężnej, jednak centrum pokryje koszty związane z dojazdem, zakwaterowaniem, a panowie dostaną pełen pakiet darmowych badań.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: olsztyn.wm.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Przełomowa decyzja sądu ws. drastycznych billboardów. Mamy precedens!

Billboard pro-life o in vitro/ Ilustracja do tekstu: Drastyczne billboardy będą karane? Jest precedensowy wyrok
Jeden z billboardów Pro - Prawo do Życia. Tym razem dotyczący dzieci z in vitro

Krakowski Sąd Rejonowy wydał precedensowy wyrok w sprawie billboardu ze zdjęciami rozszarpanego płodu, który 2 lata temu zawisł na jednej z kamienic. Chociaż sąd nie wymierzył oskarżonemu kary, uzasadnienie wyroku było przełomowe. To precedens – komentują miejscy aktywiści.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sprawa, która toczyła się przed krakowskim sądem, dotyczyła antyaborcyjnego billboardu, który w 2016 r. pojawił się na budynku przy ul. Monte Cassino w Krakowie. Nielegalnie zawiesił go wówczas przedstawiciel fundacji Pro – Prawo do Życia.

Wielkoformatowe fotografie martwego, porozrywanego płodu wywołały oburzenie mieszkańców, którzy domagali się natychmiastowego ich usunięcia. Po doniesieniu złożonym przez członkinie małopolskich struktur Razem sprawą zajął się Sąd Rejonowy w Krakowie, który postanowił sprawdzić, czy nie doszło do złamania przepisów art. 51 kodeksu wykroczeń.

– W całej sprawie nie chodzi o temat, jaki treść billboardu porusza, ale o środki przekazu, jakie wykorzystuje, i granice dyskursu publicznego – argumentował mecenas reprezentujący pokrzywdzonych.

Drastyczne billboardy są zagrożeniem dla dzieci

13 marca br. sprawa została rozstrzygnięta. Krakowski sąd wprawdzie zdecydował o uniewinnieniu mężczyzny, ale uzasadniając wyrok, zaznaczył, że działania oskarżonego wyczerpują znamiona przedmiotowe wybryku. Zdaniem sądu, ekspozycja billboardu przekroczyła powszechnie przyjęte normy społeczne, a treści, które się na nim znalazły, były zbyt drastyczne w stosunku do celu zakładanego przez obwinionego.

– We współczesnym świecie istnieje wiele obrazów o drastycznych treściach, ale dostęp do nich jest ograniczony – podkreślił sąd.

W uzasadnieniu dodano, że plakat był “nachalną próbą forsowania światopoglądu”. Naraził też dzieci, których dobrostan rzekomo miał być przedmiotem ochrony.

Będą konsekwencje za kolejne billboardy dot. aborcji i in vitro?

Krakowski sąd wyjaśnił, że wyrok uniewinniający wynika z faktu, że oskarżony miał przeświadczenie, że jego działania są zgodne z prawem. Opierało się ono ma wielu zbliżonych sprawach z przeszłości. Przedstawiciel fundacji został jednak pouczony, że w poprzednich sprawach nie skupiono się głęboko na skutkach psychicznych, jakie może wywołać ekspozycja dzieci na podobne treści.

– Obwiniony w przyszłości będzie musiał brać pod uwagę, że ocena tego czynu może być inna niż przedstawiona w wyrokach, na których się opierał – zaznaczył sąd.

Pouczenie sądu jest przełomowe. Oznacza, że kolejne osoby, które zdecydują się na ekspozycje tak drastycznych treści, będą surowiej karane za swoje czyny.

— Z nadzieją oczekujemy na kolejne wyroki sądów oparte o dzisiejsze (z 13 marca br. – przyp. red.) uzasadnienie — mówiła Monika Szymańska, która wraz z Joanną Grzymałą-Moszczyńską pełniła funkcję oskarżycielki posiłkowej.

Fundacja Pro – Prawo do Życia prezentuje podobne plakaty w przestrzeni publicznej całego kraju. Nie oszczędza również dzieci z in vitro. Na drastycznym billboardzie, który zawisł m.in. w Kielcach, widniały zdjęcia zakrwawionego noworodka i treści sugerujące, że dzieci poczęte drogą in vitro „mrozi się w beczkach” i „porzuca chore” oraz że tylko „5% z nich ma szansę na życie”. Wielu mieszkańców złożyło w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Marcowy wyrok daje nadzieję na ostrzejsze karanie sprawców tych bulwersujących wykroczeń.

Źródło: Razem Małopolska

POLECAMY TEŻ: Skandal z bilbordem o dzieciach z in vitro z finałem w sądzie. Uwaga! Drastyczne zdjęcia!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Odra znów zagraża – szczególnie małym dzieciom. Wszystko przez brak szczepień

Dziecko z wysypką różyczkową, ułozone na rekach lekarza /Ilustracja do tekstu: Odra znowu zagraża
fot. Fotolia

W ubiegłym roku w Europie odnotowano blisko 15 tys. zachorowań na odrę – aż trzykrotnie więcej niż w 2016 r. To skutek niedostatecznej liczby szczepień – alarmują w najnowszym raporcie eksperci Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). Czy Polacy mają się czego obawiać?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zachorowania na odrę odnotowuje się na całym świecie od lat, ale w ostatnim czasie ich liczba znacznie się zwiększyła. Najwięcej przypadków odry jest w krajach o niskim poziomie wyszczepienia. Na 14 451 potwierdzonych zakażeń (w 30 zbadanych krajach) aż 5560 odnotowano w Rumunii. Niechlubną czołówkę uzupełniły Włochy (5004) i Grecja (967). Choć Polska – z 62 przypadkami odry – znalazła się daleko poza podium, niepokojący jest fakt, że znacznie wzrosła liczba zachorowań w krajach z nami sąsiadujących: w Niemczech (929), a także na nieujętej w zestawieniu ECDC Ukrainie. Zgodnie z danymi Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku, u naszych wschodnich sąsiadów odnotowano w ubiegłym roku aż 4767 przypadków odry.

Jeden chory na odrę może zarazić nawet 18 osób

Warto mieć świadomość, że odra jest wysoce zakaźną chorobą wirusową, która niezwykle łatwo rozprzestrzenia się drogą kropelkową. Szacuje się, że jedna osoba zaraża średnio 12-18 osób (dla porównania: chory na grypę przeważnie zaraża 1-4 osób).

Pierwsze objawy odry pojawiają się w ciągu 10-12 dni od zakażenia. Choć początkowo przypominają zwykłe przeziębienie, wraz z rozwojem choroby znacznie wzrasta temperatura (nawet do 41°C), a na ciele pojawia się charakterystyczna czerwona wysypka.

Aż 25% chorych wymaga hospitalizacji, a w jednym przypadku na 1000 odra prowadzi do zgonu pacjenta. To również skutek powikłań, z którymi w 30% przypadków wiąże się ta groźna choroba. U jednej na 1000 zakażonych osób rozwija się groźne zapalenie mózgu, które może doprowadzić do dysfunkcji  narządu słuchu lub niepełnosprawności intelektualnej. Zdarza się również uszkodzenie rogówki oka, a nawet podostre stwardniające zapalenie mózgu (SSPE). To ostatnie może wystąpić nawet kilkanaście lat po przejściu odry.

Niezbędne szczepienia przeciw odrze

Specjaliści przypominają, że nie ma skutecznego lekarstwa na odrę. Przed zachorowaniem można się jednak uchronić, stosując szczepienia. Szczepionka przeciwko odrze (skojarzone szczepienie MMR) to  jeden z najlepszych preparatów w ochronie zdrowia publicznego. Aby jednak zapobiegł wybuchowi epidemii odry, potrzebne jest zaszczepienie min. 95% populacji. A to w ostatnich latach rodzi problemy.

Na całym świecie rośnie liczba osób, które nie decydują się na szczepienia, wskazując na ich potencjalne niebezpieczeństwo dla zdrowia. Tymczasem ryzyko związane z odrą jest realne – aż 87% osób, u których zdiagnozowano odrę, było niezaszczepionych. Alarmujące są szczególnie statystyki dotyczące zachorowań dzieci: niezaszczepiona była zdecydowana większość pacjentów między 1. a 4. rokiem życia.

Polecamy też: Szczepienie przeciwko odrze pomaga bardziej, niż sądzono

Wiedzy o szczepieniach szukamy na własną rękę

Specjaliści uważają, że ten trend wynika przede wszystkim z niewiedzy lub wiedzy bardzo wybiórczej. Wiele osób informacje o groźnych odczynach poszczepiennych uzyskuje z niesprawdzonych i nieweryfikowalnych źródeł: grup dyskusyjnych i portali społecznościowych. Zdają się to potwierdzać badania przeprowadzone przez firmę Millward Brown w 2015 r. Wynika z nich, że dla blisko 20% osób pierwszym źródłem wiedzy o szczepieniach jest internet. Dopiero na drugim miejscu znalazła się informacja pochodząca bezpośrednio od lekarza.

Tymczasem osoby, które rezygnują z powszechnie dostępnych szczepień ochronnych znacznie przyczyniają się do rozprzestrzeniania się ognisk odry – zauważa dr Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Problemem jest według niego także migracja z krajów o wysokim ryzyku zakażenia.

Monitoring zachorowań na odrę

Eksperci podkreślają, że każdy przypadek zachorowania, a nawet podejrzenia zachorowania na odrę powinien być  niezwłocznie zgłoszony przez lekarza prowadzącego do Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Instytucja wdraża wówczas tzw. dochodzenie epidemiologiczne, które ma ustalić źródła, przyczyny i drogi szerzenia się zachorowań na odrę.

W przypadku odnotowania ognisk odry inspektorat może przeprowadzić szczepienia ochronne wśród osób szczególnie narażonych na zachorowanie, nieuodpornionych lub niemających udokumentowanych szczepień. To tzw. szczepienia akcyjne – informacja o nich podawana jest do wiadomości publicznej.

Ponadto ponowne szczepienie przeciw odrze powinny rozważyć osoby urodzone przed 1975 r. , które mają na co dzień kontakt z grupami osób o niskim stopniu uodpornienia populacji oraz pracownicy przedszkoli, szkół oraz opieki zdrowotnej – szczególnie jeśli wyjeżdżają w regiony o wysokim ryzyku zachorowania na odrę.

Źródło: ecdc.europa.eu, wsse.gda.pl, poradnikzdrowie.pl, rynekzdrowia.pl

Przeczytaj również: Jakie problemy zdrowotne mogą utrudniać zajście w ciążę?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Palenie zagraża nie tylko ciężarnym. Wiesz, jak odbija się na twojej płodności?

Kobieta paląca /Ilustracja do tekstu: palenie a płodność

Szacuje się, że w Polsce tytoń pali 31% mężczyzn i 23% kobiet. Naukowcy nie pozostawiają złudzeń – wiele z nich z powodu zgubnego nałogu doświadczy problemów z płodnością. W dodatku na negatywne efekty dla zdrowia reprodukcyjnego narażeni są nie tylko palacze czynni, ale również bierni. Dym tytoniowy zawiera bowiem tysiące szkodliwych substancji chemicznych (m.in. nitrozaminę, benzopiren, nikotynę i kotyninę), które wpływają na organy naszego ciała, a tym samym zaburzają pracę całego organizmu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Choć dla lekarzy związek pomiędzy paleniem a niepłodnością jest oczywisty, okazuje się, że wiele osób, które starają się o dziecko, nie ma o tym pojęcia. Z ankiety, która przeprowadzili pracownicy jednej z placówek medycznych w USA, wynika, że co czwarta pacjentka nie zdaje sobie sprawy, jak poważnie dym tytoniowy wpływa na płodność. Poznajcie zatem kilka podstawowych faktów.

Palenie a płodność kobiety

Jak wynika z licznych badań, palenie nie pozostaje obojętne dla żadnego z procesów odpowiadających za płodność kobiety. Dym papierosowy powoduje zaburzenia funkcjonowania układu dokrewnego, które prowadzą do deregulacji pracy całego organizmu. Wpływa to negatywnie m.in. na:

  • proces dojrzewania komórek jajowych,
  • syntezę i sekrecję hormonów płciowych, m.in. progesteronu i estradiolu,
  • proces przygotowania macicy do ciąży.

POLECAMY TAKŻE: Jakie problemy zdrowotne mogą utrudniać zajście w ciążę?

Palenie a rezerwa jajnikowa i skuteczność in vitro

W wyniku palenia dochodzi także do akumulacji wielu toksycznych substancji w płynie pęcherzykowym. To zaś – pośrednio – stymuluje atrezję (czyli zanikanie) pęcherzyków i powoduje zmniejszenie rezerwy jajnikowej.

Okazuje się, że palenie może przyczyniać się również do zmniejszenia skuteczności in vitro. Badania przeprowadzone na pacjentkach poddających się procedurze zapłodnienia pozaustrojowego wykazały związek pomiędzy paleniem a:

  • zaburzeniami wzrostu i dojrzewania pęcherzyków jajnikowych,
  • dojrzewaniem oocytów,
  • uzyskiwaniem przez te komórki zdolności do zapłodnienia.

Toksyczne substancje zawarte w dymie tytoniowym mogą również uszkodzić powstały zarodek – jeszcze zanim zagnieździ się on w ścianie macicy.

Palenie a menopauza

Na tym jednak wpływ palenia na płodność kobiety się nie kończy. Jak wynika z badań, panie, które regularnie palą, przechodzą menopauzę przeciętnie o dwa lata szybciej niż ich niepalące rówieśniczki.

Co szczególnie alarmujące, zagrożenie przedwczesną menopauzą dotyczy też kobiet, które mają tylko bierny kontakt z dymem tytoniowym. Do trwałego zatrzymania cyklu miesiączkowego dochodzi u nich nawet o 13 miesięcy wcześniej niż w grupie nienarażonej na działanie dymu papierosowego. W obu przypadkach powodem takiego stanu rzeczy jest spadek poziomu estrogenu.

ZOBACZ TEŻ: Bierne palenie zabija płodność i prowadzi do wcześniejszej menopauzy

Palenie w ciąży a poronienie i wady płodu

Pomimo coraz ostrzejszych przepisów oraz wzrastającej świadomości społecznej w zakresie negatywnych skutków palenia papierosów, wśród palaczy wciąż nie brakuje kobiet ciężarnych. Tymczasem substancje zawarte w dymie tytoniowym mają udowodniony wpływ na  płód. Szkodliwe chemikalia przenikają do łożyska, co może doprowadzić do nieprawidłowości w rozwoju płodu.

U kobiet, które palą w czasie ciąży, dwukrotnie wzrasta ryzyko poronień samoistnych i komplikacji ciążowych. Dodatkowo dzieci, które w życiu płodowym narażone były na dym tytoniowy, mają wyższe ryzyko przedwczesnego urodzenia i osiągnięcia niskiej masy urodzeniowej. Wzrasta u nich też ryzyko wad wrodzonych.

Coraz więcej mówi się także o długofalowych skutkach palenia w czasie ciąży na zdrowie dziecka – dotyczących nawet ich przyszłej płodności.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Palenie w ciąży wpływa na płodność przyszłych pokoleń

Palenie a płodność męska

Dym tytoniowy wywiera również wpływ na płodność i funkcje seksualne mężczyzn. Problem z poczęciem potomka może pojawić się już na etapie starań – palenie jest bowiem znanym czynnikiem wywołującym zaburzenia erekcji.

U panów, którzy regularnie palą, obserwuje się też obniżenie parametrów nasienia i mniejszą integralność DNA plemników. To zaś przyczynia się do słabych rokowań zarodka już na etapie blastocysty.

Co więcej, badania naukowców sugerują, że palenie dużej liczby papierosów dziennie (powyżej jednej paczki dziennie) przez mężczyzn, którzy rozpoczęli starania o dziecko, zwiększa u dziecka ryzyko późniejszego rozwoju astmy. Inne analizy wskazują dodatkowo na wyższe ryzyko zachorowania przez dziecko na białaczkę.

Palenie a płodność – nie istnieje bezpieczny limit

Chociaż wielu osobom wydaje się, że umiarkowane i okazjonalne palenie nie stanowi powodu do nadmiernych obaw, naukowcy podkreślają, że nie ma bezpiecznego limitu wypalanych papierosów. Jedynym skutecznym sposobem ochrony swojego zdrowia reprodukcyjnego (a tym samym – zdrowia przyszłego dziecka) jest całkowite rzucenie palenia.

W przypadku kobiet zaleca się, by palenie rzucić na ok. 12 miesięcy przed planowanymi staraniami o dziecko. W przypadku mężczyzny okres ten powinien wynosić nie mniej niż 3 miesiące – tyle trwa bowiem proces dojrzewania plemników.

Źródło: Medycyna Środowiskowa (2015, Vol. 18, no. 2, s.11-16), yourfertility.org.au

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Stres w ciąży a zdrowie dziecka. Przełomowe odkrycie naukowców potwierdza długoletnią tezę

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.