Przejdź do treści

Nie karmisz piersią? Masz do tego prawo!

430.jpg

Karmienie piersią jest korzystne zarówno dla dzieci, jak i matek. Choć pewnie mało kogo dziwi to stwierdzenie, w ostatnich latach pojawił się szereg kampanii ukierunkowanych na zachęcanie do tej czynności.

Każdego roku, w dniach 1-7 sierpnia odbywa się World Breastfeeding Week – coroczna kampania organizowana przez World Alliance for Breastfeeding Action (WABA). Wydaje się, że akcje tego typu przynoszą rezultat – w samych tylko Stanach Zjednoczonych, liczba noworodków karmionych piersią w 2011 wzrosła do 79%, w porównaniu z 71% w 2000 roku.

Oczywiście, niektórym kobietom karmienie piersią sprawia trudność. W artykule opublikowanym w 2012 w The Independent, 28-letnia matka wyjaśnia:

„Piersi mogą być zdolne do karmienia, ale nie oznacza, że będzie to łatwe. Karmienie może boleć, jest to powtarzająca się wykańczająca czynność fizyczna. Oznacza to cięknące i popękane sutki, specjalne biustonosze, a jeśli masz zamiar wrócić do pracy – odciąganie mleka w toalecie w porze lunchu, by mleko nie przestało się wytwarzać. Potrzebowałam grupy wsparcia i antybiotyków (na zapalenie sutka), by przetrwać pierwszy miesiąc.”

Niektóre matki w ogóle nie są w stanie karmić piersią swojego dziecko. Szacunki wskazują, że do 5% młodych matek nie może karmić z różnych powodów, takich jak choroby, które zmniejszają produkcję mleka.

Karmienie piersią jest związane z licznymi długoterminowych świadczeniami zdrowotnymi. Jednakże, jak zauważa dr Valerie Flaherman, prowadząca badania UCSF, ​​nowsze badania sugerują, że karmienie piersią może nie przynosić aż tak wielu korzyści, jak początkowo sądzono. Flaherman uważa także, że niektóre organizacje społeczne lub kampanie w dalszym ciągu podkreślają pewne badania, które promują korzyści z karmienia piersią, nawet jeśli nie ma wystarczających dowodów na ich poparcie.

“Istnieją realne i bardzo ważne korzyści zdrowotne, które pochodzą z karmienia piersią. Jednak niektóre organizacje poparcia społecznego przedstawiają karmienie piersią jako panaceum, w związku z czym mogą piętnować matki, które nie chcą karmić”, mówi dr Flaherman, podkreślając, że pediatrzy nie powinni ulegać tej tendencji. “Jako pediatrzy, mamy obowiązek edukowania rodziców na bieżąco, więc każda matka może sama podjąć decyzję, jak karmić swoje dziecko, a my powinniśmy ją wspierać w wyborze. Karmienie piersią jest bardzo ważne, ale to nie jest pretekst do rezygnacji z naszej roli jako dostawców usług medycznych.”

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Przewidywanie stanu przedrzucawkowego

433.jpg

Naukowcy z University of Iowa odkryli biomarker, który może sprawić, że lekarze na podstawie prostego testu krwi będą w stanie z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć pojawienie się stanu przedrzucawkowego już w 6. tygodniu ciąży.

Stan przedrzucawkowy jest powszechnie występującym pod koniec ciąży schorzeniem układu krążenia. Często prowadzi do przedwczesnego porodu. Stan przedrzucawkowy pojawia się w przypadku  5-7% wszystkich ciąż w Stanach Zjednoczonych (500 tysięcy ciąż rocznie). Każdego roku w wyniku tego powikłania umiera 100 000 kobiet na całym świecie.

Zespół naukowców przeprowadził badanie, które wskazuje na to, że podwyższone wydzielanie wazopresyny argininowej (AVP) może być bardzo wczesnym biomarkerem stanu przedrzucawkowego.

Jak twierdzi jeden z autorów badania, dr med. Mark Santillan: „Stan przedrzucawkowy to powikłanie ciąży, które może być bardzo niebezpieczne zarówno dla matki, jak i dziecka. Może spowodować uszkodzenie wątroby, niewydolność nerek, drgawki i śmierć. Zwiększa także ryzyko wystąpienia ataków serca, udaru mózgu i cukrzycy. Niestety, na ten moment nie mamy niezawodnego sposobu przewidywania i zapobiegania stanom przedrzucawkowym”.

Odkrycie badaczy może bardzo wpłynąć na opiekę położniczą w społecznościach wiejskich i obszarach mniej rozwiniętych. Wczesne wykrycie ryzyka wystąpienia stanu przedrzucawkowego jest znaczący, by lekarze mogli pomóc kobietom w ciąży poprzez podnoszenie ich świadomości odnośnie istotnych objawów tego stanu lub, w razie potrzeby, zatrzymać je w szpitalu w celu zapewnienia wyższego poziomu opieki medycznej.

„Czasami objawy normalnej ciąży, takie jak bóle głowy, zamazane widzenie, sporadyczny ból brzucha i obrzęk są tak naprawdę objawami stanu przedrzucawkowego”, mówi dr Donna Santillan.

Naukowcy odkryli, że poziom kopeptyny w osoczu – obojętnego, stabilnego biomarkera wydzielania wazopresyny o znacznie dłuższym okresie półtrwania we krwi niż wazopresyna – jest przydatnym klinicznie wskaźnikiem, który przewiduje stan przedrzucawkowy. W celu wykonania badania wykorzystano próbki z Maternal Fetal Tissue Bank. Poziomy kopeptyny były mierzone w osoczu kobiet spodziewających się dziecka. Utworzono 2 grupy: matki, u których wystąpił stan przedrzucawkowy i grupa kontrolna. Okazało się, że poziomy kopeptyny były wyższe u kobiet, u których wystąpił stan przedrzucawkowy, niż u tych z grupy kontrolnej.

Badacze aktualnie testują, czy poziom biomarkera kopeptyny jest podwyższony także w moczu, a co za tym idzie: czy można robić test na jego poziom przy użyciu prostego domowego testu.

Chociaż obecnie nie istnieje metoda leczenia stanu przedrzucawkowego, inna niż przedwczesny poród dziecka, naukowcy pracują także nad lekarstwami. Niedawno wykazanno, że ​​infuzja wazopresyny do ciężarnych myszy powoduje wystąpienie wszystkich głównych objawów stanu przedrzucawkowego. Do czasu tego odkrycia, nie było skutecznego modelu zwierzęcego skupiających się na wydarzeniach wczesnej ciąży, które prowadzą do stanu przedrzucawkowego.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Oficjalne stanowisko: Polskie Towarzystwo Ginekologiczne krytykuje rządowy projekt ustawy o leczeniu niepłodności

432.jpg

18 sierpnia Sekcja Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego (SPiN PTG), odpowiedzialna za kontrolę kondycji i rozwoju medycyny rozrodu w Polsce, podała do publicznej wiadomości dokument, w którym podważa jakość rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności. Zdaniem czołowych ekspertów medycznych obecnie wypracowana przez polityków propozycja aktu prawnego dotknięta jest wieloma wadami merytorycznymi i prawnymi.

Listę zarzutów otwiera punkt o całkowitym zlekceważeniu przez Ministerstwo Zdrowia na etapie samych prac nad projektem roli konsultacji specjalistycznej z przedstawicielami środowisk lekarzy, embriologów i naukowców zajmujących się problematyką niepłodności człowieka. Zdaniem PTG rozmowa z praktykami pozwoliłaby uniknąć błędów m.in. w zakresie wymagań technicznych dotyczących badania tkanek i komórek ludzkich, do których politycy będą musieli wrócić.

Poważne obiekcje dotyczą też samego zakresu przedmiotowego ustawy – zdaniem specjalistów ze SPiN PTG propozycja odnosi się tylko do kwestii dawstwa komórek i in vitro, czyli selektywnie wybranych obszarów postępowania medycznego, które dotyczą de facto kilku procent populacji. Bardzo lakonicznie dokument reguluje szeroko rozumiany problem leczenia niepłodności, a przecież w gruncie rzeczy tym powinien się zajmować. Brak kompleksowego określenia zasad dla obszaru zdrowia rozrodczego społeczeństwa, profilaktyki niepłodności oraz jej leczenia podważa całą ideę prac rządowych i, ze smutkiem można rzec, odsyła parlamentarzystów do początków procesu legislacyjnego.

Kolejne niedociągnięcia zarzucane ministrowi odnoszą się do sformułowań w zakresie procedury nadawania statusu centrum leczenia niepłodności ośrodkom zdrowia oraz warunków, które muszą one spełniać. Autorzy stanowiska PTG sugerują, że wymogi są nieprecyzyjne, nadają władzy daleko posunięty „luz decyzyjny” i mogą prowadzić do nadużyć, nieakceptowalnych przy regulacjach tej rangi.

Nie do przyjęcia dla środowiska jest też nałożenie na już istniejące ośrodki wykonujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji obowiązku uzyskiwania pozwolenia od Ministerstwa na funkcjonowanie. Zdaniem lekarzy ginekologów minister narusza zasadę niedziałania prawa wstecz.
Z niewiadomych przyczyn wprowadza także udzielanie pozwolenia na prowadzenie kliniki tylko na 5 lat, czym ogranicza swobodę działalności gospodarczej poprzez wprowadzenie uciążliwości niezgodnych z nakazami dyrektyw unijnych. Szczególnie nieprzychylnie SPiN wypowiada się też na temat tych przepisów, które miałyby konstytuować natychmiastową wykonalność dla decyzji o cofnięciu pozwolenia na prowadzenie ośrodka, pozwalając tym samym na zamknięcie kliniki z dnia na dzień, bez jakiegokolwiek dalszego wskazania o losach pacjentów będących np. w zaawansowanych fazach leczenia.

Kolejne skargi odnoszą się do mało racjonalnego, a bardzo kosztownego wymogu posiadania przez ośrodki medycznie wspomaganej prokreacji laboratorium diagnostycznego. W istocie zapis ten w ogóle nie jest potrzebny, gdyż usługi diagnostyczne z powodzeniem można zlecać wyspecjalizowanym podmiotom zewnętrznym, a jedyne czego potrzebuje klinika to pracownia embriologiczna, o którą prawdopodobnie twórcom ustawy chodziło.

Enigmatycznie też ustawa nakazuje ośrodkom zawarcie umowy z „podmiotem, którego działalność wpływa na jakość i bezpieczeństwo komórek rozrodczych i zarodków”, nie precyzując, jakiego rodzaju jest to podmiot, na czym polega jego działalność, ani w jaki sposób wpływa ona na jakość już istniejących i funkcjonujących ośrodków wykonujących procedury medycznie wspomaganej prokreacji. Kontrowersje wzbudzają również regulacje odnoszące się do powoływanego przez ministra ciała doradczo‐opiniodawczego, czyli Rady do Spraw Leczenia Niepłodności. Dokument nie wymaga od członków Rady żadnego wykształcenia przedmiotowego, za to pozostawia osobie ministra kompletną swobodę w ich doborze. W opinii SPiN PTG otwiera to furtkę do upolitycznienia Rady, nie zaś budowania jej siły merytorycznej.

Listę wątpliwości zamyka punkt o wymaganiach zdrowotnych postawionych względem dawców komórek rozrodczych. O ile sprecyzowanie warunków dla dawcy znajduje uzasadnienie w przypadku dawstwa anonimowego, o tyle spełnienie kryteriów nie powinno dotyczyć par i dawstwa w ich ramach. Małżeństwa i osoby pozostające we wspólnym pożyciu powinny mieć prawo do podejmowania prób prokreacyjnych mimo, że ich warunki zdrowotne nie odpowiadają tym opisanym przez rząd. A nóż zdarzy się cud…

Źródło: materiały prasowe, www.f2fevolution.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Przeczytaj również

Przekroczone granice zagranicznych adopcji – myśleć, widzieć, czuć

Czy cokolwiek więcej da się jeszcze powiedzieć? – myślałam. O ograniczeniach w zagranicznych adopcjach piszą ostatnio wszyscy, my też dorzuciliśmy do tego swoje trzy grosze. Nie wierzę jednak, że sprawa […]

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. Są coraz bardziej świadome wagi karmienia piersią, znaczenia tego faktu dla dziecka, a także dla nich samych. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. Mamy spotykają się z wieloma przeszkodami, od braku własnych umiejętności i doświadczenia, niedostatecznej ilości pokarmu, poprzez słaby dostęp do edukacji, brak pomocy i profesjonalnej porady laktacyjnej, aż do niechęci społeczeństwa do publicznego karmienia piersią. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy wybrane aspekty tego ważnego tematu, m.in. opinie samych mam.

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy opinie samych mam.