Przejdź do treści

Pijesz popularne napoje? Uważaj – to szkodzi płodności!

Napój gazowany w puszce
Fot.: Pixabay.com

Spożywanie gazowanych napojów każdego dnia może zmniejszyć szanse na poczęcie dziecka aż o 30% – alarmują naukowcy. Ten negatywny efekt zaobserwowano zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. O jakie napoje konkretnie chodzi?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy z Uniwersytetu w Bostonie przebadali grupę 3 828 kobiet i 1 045 mężczyzn, aby poznać , jak popularne wśród konsumentów napoje wpływają na płodność. Uczestnicy badania byli w wieku 21-45 lat. Każdy z nich wypełnił kwestionariusz, w którym przedstawił szczegółowo swoją historię medyczną, styl życia i nawyki żywieniowe. Kolejne ankiety badani wypełniali co dwa miesiące przez okres jednego roku.

Niebezpieczny związek między napojami gazowanymi i niepłodnością

Dzięki uzyskanym odpowiedziom eksperci wykryli silny związek pomiędzy zaburzeniami płodności a nadmierną konsumpcją napojów gazowanych zawierających cukier. W przypadku kobiet wypijanie nawet jednego słodzonego napoju gazowanego dziennie obniżało szanse na zajście w ciążę aż o 25%. W grupie mężczyzn, którzy spożywali takie napoje z podobną intensywnością, obniżenie płodności było jeszcze większe – wyniosło aż 33%.

– Zależności te były silne nawet gdy wzięliśmy pod uwagę wiele innych czynników wpływających na płodność, takich jak otyłość, spożywanie alkoholu, palenie papierosów i ogólna jakość diety – zauważa kierująca badaniami Elizabeth Hatch z Uniwersytetu w Bostonie.

Co ciekawe, badanie wykazało, że wpływ niesłodzonych napojów gazowanych oraz soków owocowych na płodność był niewielki.

Planujesz dziecko? Ogranicz napoje gazowane z cukrem

Zdaniem dr Hatch, te niepokojące wyniki sugerują potrzebę zmiany powszechnych nawyków żywieniowych i zwiększenia świadomości w zakresie wpływu słodzonych napojów gazowanych na zdrowie. Badaczka podkreśla, że osoby, które planują ciążę, powinny znacznie ograniczyć spożycie tych napojów.

– Szczególnie, że konsumpcja tych napojów jest powiązana też z innymi niekorzystnymi efektami dla zdrowia – dodaje dr Hatch.

W dotychczasowych badaniach wykazano, że wysoki poziom glukozy utrudnia zagnieżdżenie się zarodka, a także spowalnia jego rozwój. Inne analizy wykryły związek pomiędzy dietą bogatą w cukier a problemami z erekcją u mężczyzn i obniżeniem jakości nasienia.

Źródło: goodtoknowco.uk, dailymail.co.uk

Polecamy także: 4 przepisy na dania zawierające afrodyzjaki – od dietetyka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Mężczyzna biegnie po ścieżce w promieniach zachodzącego słońca /Ilustracja do tekstu: Wysiłek fizyczny a płodność męska
Fot. Pixabay.com

Regularna aktywność fizyczna to, obok zbilansowanej diety i kontroli wagi, nieodłączny element życia każdego mężczyzny, który dba o zdrowie reprodukcyjne. Niewiele przyszłych ojców zdaje sobie jednak sprawę, że sport może nieść za sobą też zagrożenia dla płodności. Jak ich uniknąć?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sport wpływa nie tylko na masę mięśniową, ale też na wiele parametrów naszego organizmu. Pozwala zredukować wagę, zwiększyć wydolność, a nawet poprawić jakość nasienia. Zdaniem ekspertów, zalecany czas, który warto poświęcić na zdrową aktywność fizyczną, to około 150 minut tygodniowo. No właśnie – zdrową. Co to właściwie oznacza?

W opinii lekarzy, wysiłek fizyczny, który wspomaga nasz organizm, to ten, który nie powoduje nadmiernego podwyższenia tętna. W czasie aktywności sportowej nie powinno ono przekraczać 70% wartości tętna maksymalnego (HRmax). Pozwala na to większość łagodnych sportów, takich jak: bieganie rekreacyjne, lekki wysiłek na siłowni, pływanie czy jazda na rowerze. Ale… z umiarem!

ZOBACZ TEŻ: Najlepsze sposoby na płodność: wasze propozycje

Intensywny wysiłek fizyczny a płodność męska

Choć sport to zdrowie, warto wiedzieć, że dotyczy to tylko form aktywności, które nie narażają organizmu na nadmierne obciążenie. Zupełnie inne konsekwencje dla zdrowia ma bowiem lekki wysiłek niż wyczerpujący trening. Tymczasem w Polsce z roku na rok rośnie liczba uczestników masowych imprez sportowych – takich, jak długodystansowe biegi, półmaratony, maratony i triathlon. Co roku biorą w nich udział tysiące mężczyzn. Jak to wpływa na ich płodność?

Jak wykazują badania, odpowiedź hormonalna męskiego organizmu na długotrwały, intensywny wysiłek fizyczny jest podobna do tej, która towarzyszy chronicznemu stresowi. Aktywacji ulega wówczas autonomiczny układ nerwowy oraz oś podwzgórze–przysadka–nadnercza. To zaś prowadzi do upośledzenia wydzielania hormonu uwalniającego gonadotropiny (GnRH), a w konsekwencji – do obniżenia poziomu testosteronu (wolnego i całkowitego) oraz hormonu luteinizującego.

Podczas innych analiz wykryto też, że sport wyczynowy obniża parametry nasienia, a zwięks­za stężenie wykładników stanu zapalnego: białka C-reaktywnego i interleukin prozapalnych. Co więcej, intensywny wysiłek fizyczny aż 10-krotnie zwiększa zużycie tlenu przez komórki. Dodatkowo nasila produkcję reaktywnych form tlenu, które mogą uszkadzać błony komórkowe.

CZYTAJ TEŻ: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

Długodystansowa jazda na rowerze a parametry nasienia

Z zagrożeniem dla płodności wiąże się też intensywna, długodystansowa jazda na rowerze. Nie chodzi jednak wyłącznie o podwyższone tętno. Długi czas spędzony w siodełku (szczególnie niedostatecznie wygodnym) powoduje nadmierny nacisk i mikrourazy jąder, które prowadzą niekiedy do torbieli najądrza, zwapnień w jądrach i najądrzach, a nawet do raka prostaty. Dodatkowo ciasne spodenki rowerowe, wykonane najczęściej z lycry, zmniejszają dopływ krwi do genitaliów, podwyższają temperaturę jąder, a tym samym mogą wpływać na obniżenie parametrów nasienia.

Wniosek ten znalazł potwierdzenie nawet w szerokim badaniu, którym objęto pacjentów kliniki leczenia niepłodności. Naukowcy, przeanalizowawszy 2261 próbek nasienia (pobranych przed procedurą zapłodnienia in vitro) oraz szczegółowe wywiady w zakresie aktywności fizycznej badanych mężczyzn, wykryli związek między intensywnością sportu a koncentracją i ruchliwością plemników Istotny spadek obu tych parametrów wykryto w grupie mężczyzn jeżdżących na rowerze dłużej niż 5 godzin tygodniowo. Wysiłek o mniejszym natężeniu nie wiązał się z uszczerbkiem na płodności.

Urazy sportowe a płodność męska

Zagrożeniem dla męskiej płodności są także sporty zespołowe, ekstremalne i kontuzjogenne, m.in. jeździectwo konne, boks, zapasy, piłka nożna, snowboard czy rugby). Łączą się one z ryzykiem z urazu jąder – w wyniku uderzenia lub przypadkowego kontaktu z przeciwnikiem na boisku.

Czasem poważny uraz może skutkować nie tylko silnym bólem, ale nawet pęknięciem jądra – to zaś może prowadzić do trwałej niepłodności. Dlatego jeśli uprawiamy sport, który wiąże się z ryzykiem urazu, warto zainwestować w odpowiednie ochraniacze.

Źródło: Andrology Australia; Postępy Andrologii Online, 2015 (s. 34-40)

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jak leczyć niepłodność idiopatyczną u mężczyzn?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nowe stowarzyszenie zawalczy o politykę zdrowotną opartą na nauce.  Chce zacząć od odwołania prof. Chazana

Narzędzia lekarskie, karta pacjenta i telefon /Ilustracja do tekstu" Ruszył projekt Łączy nas pacjent. Infolinia dla pacjentów
Fot. Pixabay.com

Stowarzyszenie na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce to nowa organizacja pozarządowa, która powstała po to, by zadbać o prawo do usług lekarskich opartych na rzetelnych podstawach naukowych. Członkowie stowarzyszenia rozpoczęli swoją działalność od skierowania apelu do wojewody świętokrzyskiej Agaty Wojtyszek. Chcą wymóc na niej zmianę decyzji ws. powołania prof. Bogdana Chazana na stanowisko świętokrzyskiego konsultanta wojewódzkiego do spraw ginekologii i położnictwa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak uzasadniono w oświadczeniu skierowanym do wojewody, prof. Chazan jest lekarzem, który „niejednokrotnie występował publicznie przeciwko współczesnej wiedzy medycznej, m.in. popierając tzw. naprotechnologię jako metodę leczenia niepłodności czy też porównując antykoncepcję postkoitalną do aborcji”. Ponadto eksperci Stowarzyszenia na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce zauważyli, że medialne wypowiedzi prof. Chazana „są nacechowane wyłącznie ideologią, a nie medycyną opartą na faktach (EBM)”.

„Sytuacją skandaliczną jest, gdy na stanowisko konsultanta wojewódzkiego zostaje powołany ktoś, kto podejmuje decyzje medyczne wyłącznie w oparciu o swój światopogląd, a nie wartości pacjentki. Ktoś, kto ignoruje najnowsze osiągnięcia medycyny reprodukcyjnej, jednocześnie odmawiając ich swoim pacjentkom” – czytamy w oświadczeniu.

POLECAMY TEŻ: Prof. Chazan powołany na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Mimo protestów!

Stowarzyszenie na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce: wiedza, nie światopogląd

Stowarzyszenie na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce zostało założone po to, by – głosem pracownic i pracowników ochrony zdrowia oraz organizacji pacjenckich – opowiedzieć się za poszanowaniem praw pacjentów i medycyną opartą na faktach.

„Zapewniamy niezbędny głos, który sprzeciwia się wykorzystywaniu medycyny dla celów dominacji ideologicznej i religijnej oraz opowiada się za szacunkiem dla osób potrzebujących pomocy medycznej” – podkreśla zarząd nowo powołanej organizacji.

Wśród założycielek i założycieli stowarzyszenia znaleźli się lekarze, ratownicy medyczni, popularyzatorzy nauki i fizjoterapeuci. Jedną z lekarek zaangażowanych w prace nowej organizacji jest lek. Natalia Jakacka, przedstawicielka nagrodzonego „Okularami Równości” ruchu społecznego „Lekarze Kobietom”.

Więcej informacji o działalności Stowarzyszenia na rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej na Nauce można znaleźć na stronie: medycynaopartananauce.pl.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Porównania są zbędne. Dr Agnieszka Kuczyńska z Kriobanku o fascynacji medycyną i o cudzie istnienia

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Po transferze: co wolno, czego nie?

Często pacjentki interesuje, co dzieje się w organizmie kobiety po transferze. Na te pytania odpowiada dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii w Przychodni Lekarskiej nOvum. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kobieta po transferze niespecjalnie czuje, że coś się z nią dzieje szczególnego. Oczywiście leki hormonalne, mogą powodować huśtawki nastrojów, obrzmienie piersi, ale tak naprawdę najważniejsze rzeczy zachodzą w jej macicy.

– Zarodek się zagnieżdża, czyli implantuje w błonie śluzowej macicy około 7. dnia, czyli jeśli podajemy zarodek 2-3 dniowy to będzie za około 4 dni, a jeśli podajemy blastocystę, to za dwa dni – mówi  dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii z Przychodni Lekarskiej nOvum. – Jest taki moment, w którym może wystąpić delikatne plamienie po transferze i ważne, żeby to podkreślić, żeby pacjentki się od razu tym nie przerażały.

W zależności od tego, czy mamy do czynienia ze świeżym transferem, czy z kriotransferem (wykonywanym w cyklu naturalnym lub na cyklu wspomaganym) pacjentka przyjmuje suplementację gestagenami.
– Dzieje się to po to, żeby doszło do luteinizacji, czyli przygotowania endometrium do przyjęcia zarodka– wyjaśnia dr Łukasiewicz z nOvum. – Brzmi to bardzo skomplikowanie, ale w rzeczywistości jest bardzo proste. Dajemy gestageny, endometrium się przygotowuje i w tym momencie taki zarodek może się zagnieździć w śluzówce endometrium.

Jak podkreśla dr Łukasiewicz, w przypadku, kiedy mamy do czynienia z zarodkiem niemrożonym, to według badań, metaanaliz, możemy przerwać taką suplementację gestagenami w momencie, kiedy potwierdzamy ciążę kliniczną.

– Często jednak ze względu na to, że mogą wystąpić plamienia, pacjentki potrzebują dalszego wsparcia progesteronem – jak mówią pacjentki: „dla podtrzymania ciąży” – dodaje dr Łukasiewicz. – Suplementację progesteronem utrzymujemy nawet do 10 – 12 tygodnia ciąży. 

Po transferze: czy ciąża po in vitro wymaga specjalnego traktowania? 

Ciąża po in vitro rozwija się tak, jak ciąża naturalna i tak należy ją traktować. Wiadomo, że pacjentka wymaga szczególnej uwagi z tego powodu, że często bardzo długo starała się o ciążę, bywa emocjonalnie wyczerpana, bardzo martwią się o ciążę. Po prostu oczekuje szczególnej uwagi i wsparcia. Oczywiście początek ciąży do tego 12. tygodnia jest zawsze newralgicznym etapem wymagającym szczególnej uważności, ale zawsze tak samo o nią dbamy, czy jest to ciąża po in vitro, czy ciąża naturalna.

POLECAMY: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro [WIDEO]

Jak liczyć wiek ciąży po transferze?

Wiele pacjentek o to pyta swoich lekarzy. Wiek ciąży po transferze nie liczymy, tak jak w przypadku ciąży naturalnej – od daty ostatniej miesiączki.
Wiek ciąży liczymy, albo od dnia transferu – w przypadku kriotransferu, i tu dodatkowo ważna jest informacja iludniowy zarodek został podany, albo od dnia punkcji jajników jeśli ciążą jest efektem świeżego transferu – wyjaśnia dr Łukasiewicz z nOvum.
Pomocne do tego mogą być aplikacje w telefonach, które precyzyjnie wyliczą wiek ciąży.

Zalecenia po transferze

Lekarze zalecają żeby po transferze, trochę się oszczędzać. Dużo zależy od tego jak kobieta się czuje, jak przebiegała stymulacja i punkcja jajników.

– Jeżeli ciąża jest wynikiem świeżego transferu, to kobieta jest po punkcji jajników, które mogą być powiększone  zmienione, mogą pojawić się wzdęcia brzucha – mówi dr Łukasiewicz. – W związku z tym zalecamy dietę lekkostrawną, unikanie gazowanych napojów, warzyw, czy owoców, które mogą powodować wzdęcia brzucha. W tym okresie zalecamy współżycia, z tego względu, że jajniki mogą być bolesne, a kobieta może po prostu nie mieć ochoty na zbliżenie w tym trudnym okresie. 

Jeśli ciąża poczęła się po kriotransferze na cyklu suplementowanym, nie ma przeciwskazań do współżycia zarówno przed jak i po transferze. Jeśli kriotransfer wykonany będzie na cyklu naturalnym, lekarze sugerują wstrzemięźliwość, ponieważ czekamy na owulację i w przypadku współżycia może być taka sytuacja, że  podajemy zarodek a pacjentka ma owulacje i może dojść do ciąży z jej własnej komórki – mówi dr Monika Łukasiewicz.

I jeszcze jedna uwaga: współżycie po transferze może spowodować plamienie, co pacjentki odbierają jako zagrożenie ciąży – dodaje lekarka z nOvum. – Dlatego czasami lepiej przez te kilka dni faktycznie się wstrzymać.

Sport a transfer zarodka

– Jeśli pacjentka wcześniej uprawiała sporty i chciałaby iść na jogę, albo jakoś się zrelaksować to już po tygodniu od transferu może delikatnie wracać do stałej aktywności. Natomiast jeśli pacjentka nigdy nie uprawiała sportu i nagle postanawia rozpocząć intensywną aktywność, to absolutnie odradzam! – dodaje lekarz. – I nie chodzi o to, by po transferze prowadzić kanapowy tryb życia, ale wybierać te bardziej relaksacyjne formy, na przykład można iść na spacer i ćwiczyć głębokie oddychanie.
Pacjentki po transferze powinny też unikać gorących kąpieli, sauny.

Czytaj też: Nieudane in vitro – dlaczego?

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Zaryzykować życie córki czy synów? Tę dramatyczną decyzję wymusiło na niej życie

dDłoń noworodka w dłoni matki /Ilustracja do tekstu: Dramatyczna decyzja matki: Zaryzykować życie córki czy synów

Młodzi rodzice byli podekscytowani, gdy dowiedzieli się, że za kilka miesięcy mogą powitać na świecie trojaczki. Żadne z nich nie podejrzewało, że ich nieopisana radość ustąpi wkrótce miejsca niezwykle dramatycznym chwilom, a ich skutki mogą zaważyć na ich przyszłym życiu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chloe i Rohan z Australii byli już rodzicami trójki zdrowych i uroczych chłopców. W głębi serca oboje pragnęli jednak, by ich rodzina powiększyła się też o dziewczynkę. Postanowili spróbować jeszcze jeden, ostatni raz. Nie spodziewali się, że efektem tych starań będą… trojaczki.

– Podczas USG powiedziano nam, że nasze czwarte i ostatnie dziecko będzie tak naprawdę czwartym, piątym i szóstym. Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia. Jestem jednocześnie przerażona, podekscytowana, przejęta i przepełniona szczęściem oraz niemal wszystkimi innymi emocjami, które może sobie wyobrazić człowiek – pisała wówczas na swoim fanpage’u.

Dramatyczna decyzja matki: kogo ratować?

Obawy Chloe i Rohana szybko przykryła wzbierająca fala ogromnej radości. Gdy powoli przygotowywali się do powitania na świecie potrójnego szczęścia: dwójki chłopców i wymarzonej córeczki, sytuacja przybrała niespodziewany obrót. Rutynowe badanie wykazało, że dwójka chłopców zabiera zbyt dużo miejsca w macicy Chloe, co poważnie zagraża dziewczynce.

Sytuacja z dnia na dzień się komplikowała. Lekarze byli zdania, że żeński płód najprawdopodobniej nie przetrwa. Jedyną szansa, by go uratować, był przedwczesny poród. Ten jednak wiązał się z zagrożeniem dla pozostałych płodów. Niebezpieczeństwa dla nich można byłoby uniknąć, gdyby Chloe pozwoliła na naturalne obumarcie płodu córeczki.

Te nieoczekiwane wieści spadły na młodych rodziców jak grom z jasnego nieba. Z dnia na dzień stanęli przed decyzją wręcz niemożliwą do podjęcia. Przed tak trudnymi, dramatycznymi i obciążającymi wyborami nie powinien stawać przecież nikt. Załamana Chloe czuła w głębi serca, że żadne rozstrzygnięcie tej patowej sytuacji nie będzie dostatecznie racjonalne i dobre.  Ale decyzję – mimo to – trzeba było podjąć…

CZYTAJ TEŻ: Z jego nasienia narodziło się dziecko innego mężczyzny. Niesamowity przypadek w USA

Walcząc o wszystkie dzieci

– W tamtym okresie ledwie mogłam tego wszystkiego słuchać. Mój umysł skupiał się tylko na myśli: „Chcę, by przeżyły wszystkie moje dzieci”. Rozważyłam wszystkie alternatywy, zebrałam niezbędne informacje i próbowałam dowiedzieć się, co czeka moje dzieci w każdym ze scenariuszy… Wiedziałam, że będzie trudno, ale nie potrafiłam nie zawalczyć o córeczkę. Wiedziałam, że jest silna – przetrwała przecież do 28. tygodnia ciąży, nie mając dla siebie praktycznie żadnych składników odżywczych w macicy.

 

Chloe przyznaje, że czuła się winna, że decyduje się na przedwczesny poród, narażając tym samym  swoich synów na zagrażające ich zdrowiu procedury. Samopoczucie mamy pogarszały dodatkowo zdrowotne komplikacje Pearl (bo takie imię otrzymała córeczka). Odnotowano u niej spadek wagi urodzeniowej, z trudem walczyła też z infekcjami i wymagała podłączenia do specjalistycznej aparatury.

– Czasem czułam, że podjęłam złą decyzję, że powinnam zdecydować się na inna opcję, w której żadne z dzieci by nie cierpiało. Trudno było mi poradzić sobie z tymi uczuciami, a nawet przyznać się do nich – wspomina Chloe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Męska perspektywa niepłodności. „Bezradność i wykastrowanie to dwa podstawowe uczucia, których doświadczałem”

Szczęśliwy finał

Ale czas mijał, a cała trójka dzieci stawała się silniejsza. W czasie, gdy Chloe koncentrowała się na zdrowiu dwójki chłopców, którzy wciąż czekali na swój czas, by przyjść na świat, Rohan wziął na siebie obowiązki rodzicielskie nad pozostałymi dziećmi. Wspólny wysiłek i odwaga obojga rodziców przyniosły wspaniałe rezultaty. Wkrótce urodzili się oczekiwani synowie, a Pearl z pomocą lekarzy wybrnęła z początkowych kłopotów zdrowotnych. I choć dziś – dwa lata od urodzin – jest nieco mniejsza od swoich młodszych braci, wiedzie prym wśród piątki rodzeństwa.

Takie zakończenia dają nadzieję każdej parze, która mierzy się z komplikacjami w okresie ciąży. Oby takich finałów było jak najwięcej!

Źrodło: fempositive.com, facebook.com/chloeandthebeans

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.