Przejdź do treści

Nagła śmierć łóżeczkowa

397.jpg

Zespół nagłej śmierci łóżeczkowej jest najczęstszym powodem śmierci niemowląt w wieku 1-12 miesięcy. Każdego roku w Stanach Zjednoczonych ponad 2000 niemowląt umiera z przyczyny zdefiniowanej jako nagła śmierć niemowląt poniżej 1 roku życia, która nie może być wyjaśniona.

Nowe badanie wskazują na to, że dzielenie łóżka jest najistotniejszym czynnikiem ryzyka zgonów związanych ze snem u młodszych niemowląt.

Nowe badania, opublikowane w Pediatrics, analizowali zgony podczas snu niemowląt z 24 państw, w okresie 2004-2012.

Według Centers for Disease Control and Prevention (CDC), trzy najczęściej zgłaszane przyczyny nagłej śmierci niemowląt są: zespół nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS), przyczyna nieznana, przypadkowe uduszenie/uduszenie się w łóżku.

Według danych, SIDS występuje najczęściej u niemowląt w wieku 1-4 miesięcy, nie mniej jednak dzieci umierają na ten zespół aż do pierwszego roku życia.

Ponieważ czynniki ryzyka zgonów niemowląt, związanych ze snem mogą się różnić między różnymi grupami wiekowymi, naukowcy wyróżnili dwie grupy wiekowe: 0-3 miesiące i 4-12.

W sumie, badacze przeanalizowali 8 207 zgonów. Okazało się, że 69% niemowląt z tej grupy zmarło podczas spania w jednym łóżku z rodzicami. Naukowcy wykryli także, że młodsze niemowlęta (73,8%) częściej spały z rodzicami, na ich łóżku lub w pobliżu osoby dorosłej, niż te starsze (58,9%). Tymczasem starsze niemowlęta częściej odnajdywano martwe, ułożone twarzą w dół, uduszone przez koc lub maskotki.  

Naukowcy twierdzą, że ich wyniki pokazują, iż czynniki ryzyka śmierci niemowląt różnią się w w zależności od wieku dziecka, a zatem rodzice powinni być ostrzeżeni przed niebezpieczeństwami specyficznymi dla wieku dziecka.


Źródło: www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Perfekcyjna mama i zmagania z depresją poporodową – te zdjęcia wiele mówią!

Foto: Kathy DiVincenzo Facebook
Foto: Kathy DiVincenzo Facebook

Perfekcyjne macierzyństwo nie istnieje – oto kobieta, która w odważny sposób stara się o tym przypomnieć światu. Matka cierpiąca na depresję poporodową, obok idealnych zdjęć publikuje też te, które pokazują jej codzienne zmagania z chorobą.

Dwie strony życia

Kathy DiVincenzo, pochodząca z Cleveland w Ohio, stworzyła serię zdjęć, które zrobione były przez jej przyjaciółkę Danielle. Na jednej z fotografii Kathy jest ślicznie ubrana i podczas zabawy z dwójką swoich dzieci, Gianną i Dominic’iem, uśmiecha się od ucha do ucha. Inne zdjęcie przedstawia zaś stres i problemy, z którymi mierzy się młoda matka podczas wychowywani dzieci. Co więcej, matka cierpiąca na depresję poporodową. Kathy wyjaśnia, że pomimo dramatycznych różnic obie te fotografie są jak najbardziej prawdziwe. Obie przestawiają jej codzienność, a na żadnej nie mija się z prawdą – po prostu nic nie jest tylko czarne, albo białe. Kobieta postanowiła podzielić się zdjęciami, by uhonorować miesiąc poświęcony właśnie depresji poporodowej.

Kathy jest matką dwójki maluchów i śmiało prezentuje dwa skrajne obrazy swojego macierzyństwa. Chce tym samym pokazać, jakie są realia życia z zaburzeniami nastroju, z którymi musi się na co dzień zmagać. W zdjęciach liczy się każdy niemal szczegół. Na jednym z nich młoda matka ma opadające ramiączko od ciążowego biustonosza i niechlujnie spięte włosy. Stara się w tym wszystkim znaleźć balans pomiędzy równoczesnym poświęcaniem czasu i uwagi córeczce oraz małemu synkowi.

„Pracuję dwa razy ciężej, by ukryć przez wami realia, ponieważ boję się, że poczujecie się niekomfortowo. (…) Boję się, że pomyślicie, iż jestem słaba, szalona, jestem koszmarną matką, albo milion innych określeń, do których przekonuje mnie mój umysł i wiem, że nie jestem w tych myślach sama” – słowa Kathy cytuje „Daily Mail”.

Zaopiekujmy się psychiką

Szalenie ważne jest głośne mówienie o depresji poporodowej, bowiem niektóre badania wskazuję, iż dotyka ona nawet jedną na siedem matek. Należy przestać ją stygmatyzować, podobnie jak i inne problemy psychiczne, co również jest przesłaniem Kathy. Rodzicielstwo to trudny orzech do zgryzienia, a zostanie rodzicem zawsze wiąże się z ogromnymi zmianami w życiu. Jeśli, jako społeczeństwo, będziemy uważni na troski młodych rodziców i ich zdrowie psychiczne, jest większa szansa, że wielu z nich odważy się prosić o wsparcie. „Być może, jeśli młode matki uwierzą, że można być wystarczającą, a nie idealną matką, szukanie pomocy stanie się łatwiejsze” pisała już w naszym portalu o depresji poporodowej psychoterapeutka Katarzyna Mirecka. Warto przy tym pamiętać, że szczęśliwy rodzic z większym prawdopodobieństwem będzie mógł dać szczęście nie tylko sobie, ale i swojemu dziecku.

Źródło: „Daily Mail”

Foto: Kathy DiVincenzo Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

„Jestem twarzą niepłodności i nie jestem sama”. Trudna droga do macierzyństwa znanej dziennikarki – odnajdujesz w niej siebie?

Fot: Stacey Strysak Facebook
Fot: Stacey Strysak Facebook

Otwarte mówienie o zmaganiach z niepłodnością może być bardzo trudnym przeżyciem. Wyjście do świata z całym bagażem swoich doświadczeń, często wstydliwych emocji i przeżyć. Stąd tak ważny jest każdy pojawiający się głos szczerości. Oto historia Stacey Skrysak, znanej amerykańskiej dziennikarki – dziś jest mamą ślicznej 4-latki, jaka była jej droga do macierzyństwa?

Siła otwartego głosu

Stacey, podobnie jak wiele innych osób rozpoczynających starania o dziecko, nie zwracała szczególnej uwagi na statystyki. Tym bardziej, nie przypuszczała, że będzie jedną z nich. „Jedna na osiem par ma problemy z zajściem w ciążę. Jestem twarzą niepłodnością… i nie jestem sama” – pisze.

Jest to coś, o czym nigdy nie myślałam. 10-15 lat temu, nie wyobrażałam sobie, że zmierzę się na swojej drodze z trudnościami z zajściem w ciążę. Życie zawsze układało się tak, jak chciałam – perfekcyjny mąż, sukces zawodowy, kochająca rodzina i przyjaciele. Jedynym brakującym elementem było nasze własne dziecko. Jednak miesiąc po miesiącu test ciążowy okazywał się być negatywny. Co miesiąc moje serce zapadało się coraz głębiej.

Coś, co według Stacey w ciągu tych wielu lat starań było najtrudniejsze, to emocje – cały ich wachlarz. Zaczynało się od frustracji, później pojawiał się żal i tak dobrze znane wszystkim osobom zmagającym się z niepłodnością pytanie: „Dlaczego to właśnie ja?!”. Rzeka wylanych łez, poczucie niesprawiedliwości, ale też zdrowotne komplikacje. Dochodzą do tego kosztowne badania, leczenie, kolejne wizyty u specjalistów i finalnie problemy finansowe. „Pomimo myśli, że jestem otoczona miłością, fakt, że moje ciało zawodzi, powodował uczucie bycia pokonaną” – wspomina w swoich wyznaniach na „Perfectly Peyton”.

Ramię w ramię

Ważny jest także inny zaznaczony przez nią aspekt – social media. Nieustannie na Facebook’u miała przed oczami kolejne zdjęcia nowonarodzonych dzieci znajomych i ogłoszenia o ciąży koleżanek z pracy. Powodowało to u niej płacz, ale też emocję, do której trudno było się jej przyznać – zazdrość. Kiedy jednak zaczęła coraz bardziej otwierać się ze swoimi przeżyciami przed światem, zobaczyła, że w internecie jest masa osób zmagających się z podobnymi problemami. „Jest tam cała społeczność wypełniona ludźmi, którzy przechodzą przez podobne okoliczności, ale tylko niektórzy czują się dobrze mówiąc o nich. Jest 2017 rok, a ciągle niepłodność uważana jest za temat tabu” – ocenia.

Stacey i jej mężowi udało się w końcu zostać rodzicami dzięki metodzie in vitro, co też było dla nich niełatwym doświadczeniem. Kobieta zwierza się między innymi z trudnych emocji, które pojawiają się podczas odwiedzania klinik niepłodności oraz zabiegów medycznych, które są często bolesne nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Dodatkowo ich córka była wcześniakiem, a co za tym idzie, silny lęk o jej zdrowie i kolejne pytania: „Dlaczego?”. Coś, co jednak wydaje się być najważniejsze w jej wypowiedzi, to chęć zdjęcia stygmatyzacji z tematu niepłodności. Tak ważne jest bowiem w tej walce wsparcie, a jak można je uzyskać, gdy nie mówi się głośno o tym, co przeżywamy?

Gdy zaczęłam mówić przyjaciołom o naszej niepłodności, coraz więcej osób zaczęło się przede mną otwierać. Nie byłam sama. Niektórzy ludzie potrzebowali po prostu ramienia, na którym mogliby się wypłakać, podczas gdy inni chcieli podzielić się sukcesem związanym z zajściem w ciążę. Każda historia była unikatowa, ale wszyscy byliśmy połączenie wspólną więzią.

Stacey Skrysak

Źródło: „Perfectly Peyton”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

„Kto się czubi, ten się lubi – rozmowy o seksie i nie tylko”. III Śląska Konferencja Seksuologiczna już 6 maja

konferencja

Seksuologia to zdecydowanie niedoceniania dziedzina medycyny, co znajduje swoje odbicie w programach nauczania dla kierunków lekarskich. W dodatku to wciąż temat tabu w naszym życiu codziennym.

Organizatorzy konferencji postanowili przełamać stereotypy i pokazać, że ludzka seksualność jest niesamowicie złożonym tematem i ważnym aspektem codzienności, o którym można i warto rozmawiać.

Konferencja będzie miała miejsce 06.05.2017 na auli im. Prof. W. Zahorskiego na Ligocie w Katowicach i jest organizowana przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Medycyny IFMSA-Poland Oddział Śląsk (w ramach Programu Stałego ds. Zdrowia Reprodukcyjnego i AIDS) oraz Studenckie Koło Naukowe przy Klinice Ginekologii i Położnictwa WLK SUM.

Wśród prelegentów nie zabraknie najwybitniejszych autorytetów w dziedzinie seksuologii.

 

Swoje wykłady poprowadzą:

Prof. dr hab n. med. Zbigniew Lew-Starowicz – „Seksualność kobiet w ciąży i po 60-tce”

Dr hab. n. med. Dariusz Kałka – „Kilka słów o twardości”

Dr hab. n. med. Krzysztof Nowosielski – „Ryzykowne zachowania seksualne”

Dr Marlena Banasik – „Seksualność psychopatów”

Członek Zarządu Fundacji Trans-Fuzja, Julia Kata – „Seksualność osób transpłciowych”

Wstęp na Konferencję jest darmowy. Start o godzinie 9.00

 

Dla wszystkich tych, którzy z różnych powodów do Katowic nie dotrą, przygotujemy obszerny materiał z wydarzenia.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Najlepsze przyjaciółki i zsynchronizowana miesiączka – czyżby to był mit?!

zsynchronizowana miesiączka

Zapewne spotkaliście się z przekonaniem, że cykl kobiet, które są sobie bliskie lub mieszkają ze sobą, potrafi się zsynchronizować. Część dziewczyn szczerze zarzeka się, że tak właśnie jest! Najnowsze badania obalają jednak ten mit. Okazuje się to być naprawdę mało prawdopodobne.

Sprawdźmy!

Badania przeprowadzała dr Alexandra Alvergne z University of Oxford. Opierała się między innymi na aplikacji Clue, która pomagała kobietom śledzić cykl menstruacyjny. Dodatkowo, zadała uczestniczkom badania pytania dotyczące ich stylu życia. Wzięło w nich udział 1500 kobiet. O co pytano? Czy uważają, że ich cykl jest zsynchronizowany z cyklem innej kobiety. Zapytano także o relacje z tą osobą – czy jest to siostra, matka, przyjaciółka, partnerka, współlokatorka – oraz czy razem mieszkają. Znaczącą była też informacja o tym, czy stosują hormonalną antykoncepcję.

Analizie poddano trzy kolejne cykle w 360-ciu parach kobiet, które były ze sobą blisko. Okazało się, że aż w 273 parach cykl podczas trwania badania stawał się coraz mniej spójny. Spośród badanych tylko 79 doświadczyło zminimalizowania różnić w datach rozpoczęcia cyklu.

Skąd zatem pojawiło się takie przekonanie? W latach 70-tych przedstawiono badanie, które pokazało, że miesiączki amerykańskich kobiet rozpoczynających wspólne mieszkanie podczas studiów, synchronizują się. Istnieje także teoria, że jednoczesny cykl kobiet żyjących w danej grupie ma być sposobem na „kontrolę” mężczyzn. Miałoby to utrudniać mężczyźnie seksualny dostęp do wielu partnerek w tym samym czasie.

Jeden z ekspertów, dr Alvergne, wyjaśniał: „Jako ludzie, nieustannie lubimy ekscytujące historie. To, co obserwujemy, chcemy wyjaśnić w sposób, który ma sens. Pomysł, że coś jest kwestią przypadku, nie jest po prostu aż tak interesujący” – czytamy w „IFL Science!”.

Pewnie, że wszelkiego rodzaju „teorie spiskowe” są fascynujące. Jeśli jeszcze pomagają nam spełniać potrzebę bliskości – jesteśmy niczym jeden organizm! – tym bardziej chcemy w nie wierzyć. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że wpływ na cykl ma szalenie wiele czynników. Bliska relacja z przyjaciółką, czy też siostrą, niekoniecznie musi być jednym z nich.

Zobacz koniecznie:

Kobiecy cykl w 2 minuty – ten FILMIK wyjaśnia więcej, niż tysiąc słów!

Źródło: „IFL Science!”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.