Przejdź do treści

Na wiosnę: 2-tygodniowa dieta detoksykująca

771.jpg

Dietetycy zalecają, aby dieta oczyszczająca nie była zbyt restrykcyjna, bo nie chodzi o to, żeby wyniszczyć organizm, lecz o to, by pobudzić go do metabolizmu i usunąć toksyny. Detoksykacja zazwyczaj trwa dwa tygodnie. W tym czasie warto postawić na produkty o dużej zawartości błonnika, świeże surówki i soki. Trzeba też pić dużo wody mineralnej, na przykład z dodatkiem cytryny.

W okresie wiosennym szczególnym zainteresowaniem cieszą się diety oczyszczające, które łączą w sobie elementy pozwalające uzyskać smukłą sylwetkę, świetlistą cerę i przygotować się na wakacje – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Aleksandra Osłów, dietetyk Studia Sante.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dietetycy tłumaczą, że oczyszczenie organizmu z toksyn nie tylko pozwala uzyskać spektakularny efekt odchudzania, lecz także znacznie poprawia samopoczucie. Dzięki niemu zniknie zimowa depresja, a pojawią się siły witalne i chęć do życia. Wszystko trzeba zacząć od zmiany sposobu odżywiania – tłuste i wysokokaloryczne produkty zastąpić takimi, które zawierają składniki odżywcze i poprawiają trawienie.

– Dobrze zbilansowana dieta oczyszczająca powinna zwierać owoce i warzywa ( co najmniej 5 porcji dziennie), odpowiednią ilość płynów (od 1,5 do 2 litrów), musi być także bogata w błonnik. Dodatkowo proces detoksykacji wspomoże picie herbatek ziołowych o działaniu pobudzającym wydalanie moczu. Mogłabym tu zalecić miętę, lukrecję i kolendrę – tłumaczy Aleksandra Osłów.

Posiłki najlepiej przygotowywać samemu ze świeżych, nieprzetworzonych produktów. W tym czasie w osiedlowych warzywniakach pojawia się też coraz więcej nowalijek.

Podstawą diety są surówki i świeżo wyciskane soki. Jest to niezmiernie istotne z tego względu, że warzywa i owoce zawierają enzymy roślinne, które pomagają naszym komórkom pozbywać się zdegenerowanych struktur i metabolitów, oczyszczając płyny międzykomórkowe. Jeśli nie dostarczymy odpowiedniej ilości enzymów, to może się okazać, że nasze trawienie zostanie mocno upośledzone – wyjaśnia Aleksandra Osłów.

Dieta oczyszczająca zazwyczaj trwa około dwóch tygodni. Jeśli nie mamy aż tyle czasu, to warto przynajmniej zastosować ją przez 3 dni – przedłużony weekend spełni swoje zadanie w podstawowym wymiarze.

Nie powinniśmy zbyt restrykcyjnie oczyszczać swojego organizmu ze względu na to, że potrzebuje on też związków budulcowych. Odpowiednio zbilansowana dieta powinna zawierać również zdrowe nienasycone kwasy tłuszczowe i białka. Dodatkowym uzupełnieniem, pozwalającym osiągnąć szybkie rezultaty, jest błonnik, tzw. włókno pokarmowe. Pięknie wymiata on wszelkie zanieczyszczenia z naszych jelit, dbając o to, by nasz brzuch stał się płaski – mówi Aleksandra Osłów.

Dietetycy podkreślają, że niezwykle bogatym źródłem błonnika jest łuska gryczana – produkt od niedawna dostępny na naszym rynku, i otręby.

Otręby owsiane dodatkowo zawierają beta-glukany. Są to substancje odpowiedzialne za odporność naszego organizmu. Beta-glukan jest frakcją błonnika rozpuszczalną w wodzie i ma zdolność absorbowania wszelkich toksyn, włącznie z metalami ciężkimi. Ma zdolność wiązania cholesterolu i usuwania go z naszego organizmu. W związku z tym przyczynia się również do obniżenia poziomu cholesterolu we krwi i poprawienia jej parametrów – dodaje Aleksandra Osłów.

Uzupełnieniem diety detoksykującej jest aktywność fizyczna. W tym czasie można pozwolić sobie na rower, jogging czy nordic walking.

Newseria

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Staracie się o dziecko? Sięgnijcie po dynię!

pestki dyni na płodność
Pestki dyni bogate są w cynk, selen i żelazo

Dynia to królowa jesieni – w tym sezonie dostać ją można niemal w każdym sklepie. Oprócz niezaprzeczalnych walorów smakowych pełni ważną funkcję- może wspomóc naszą płodność.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O niezastąpionych właściwościach dyni mówi m.in. dr Venkat, dyrektor Kliniki Leczenia Niepłodności Harley Street w Wielkiej Brytanii. – Wierzcie lub nie, ale nasiona dyni zawierają jeden z najważniejszych mikroelementów wzmacniających męską płodność, czyli cynk. Polepsza jakość nasienia oraz zwiększa poziom testosteronu. Nasiona dyni to również źródło kwasów omega-3, dzięki którym poprawia się ukrwienie narządów płciowych, poprawiają się również funkcje seksualne – mówi.

Zobacz także: Maca na płodność

Pestki dyni mają również bardzo dobry wpływ na kobiecą płodność. Cynk jest bowiem niezbędny do produkcji jajeczek. – Dzięki cynkowi w pęcherzyku Graafa jest wystarczająca ilość płynu. Bez tego płynu jajeczko nie jest w stanie przemieszczać się po jajowodzie – tłumaczy dr Venkat.

Cynk ma pozytywny wpływ na funkcjonowanie gruczołu krokowego, działa przeciwmiażdżycowo, wzmacnia kości i przedłuża żywotność plemników. Natomiast panie doceniają cynk za jego zbawienny wpływ na skórę, włosy i paznokcie.

Pestki dyni bogate są również w magnez, który stabilizuje funkcje układu nerwowego, poprawia pamięć i odpowiada za sprawne funkcjonowanie układu naczyniowo-sercowego.

W pestkach dyni znajdziemy również żelazo, które wspomaga odporność i odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie komórek jajowych, a później zarodka.

Zobacz także: Witaminy płodności. Zobacz, które pomogą ci zajść w ciążę

Super przepisy na jesienne wieczory

Poniżej przedstawiamy super proste przepisy na pestki dyni. Są one bardzo zdrowe, pyszne i szybie! To świetna alternatywa dla niezdrowych przekąsek, takich jak paluszki czy chipsy.

Nagrzej piekarnik do 165 stopni, wydrąż dynię i wybierz pestki. Następnie opłucz je pod zimną wodą.
Wysuszone pestki dyni ułóż na papierze do pieczenia i piecz przez 30 minut.

Pestki możesz przyprawić według uznania. Oto kilka pomysłów:

  • delikatnie skrop pestki oliwą z oliwek, przyprawami i ponownie włóż pestki do piekarnika na ok. 20 minut, aż do uzyskania złotego koloru,
  • na słodko: nasmaruj pestki masłem, cukrem, cynamonem i miodem
  • po hiszpańsku: nasmaruj pestki wędzoną papryką i po pieczeniu wymieszaj je z migdałami
  • po włosku: dodaj do pestek oliwę z oliwek, przyprawy włoskie (np. bazylię, oregano, pietruszkę) i czerwony pieprz
  • serowe: do pestek dodaj masło, ser i paprykę

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Harley Street Fertility Clinic

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

In vitro – Terapia a nie fanaberia – felieton męskim okiem

In vitro
In vitro

Irytuje mnie, gdy słyszę wypowiedzi niektórych osób, które przekonują, że in vitro to nie jest  żadną terapią, bowiem nie rozwiązuje problemu jakim jest niepłodność. O dyskryminacji osób korzystających z in vitro w naprawdę mocnych słowach.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przecież nie jest to jedyna procedura medyczna, która działa właśnie na takiej zasadzie, czyli osiąga efekt terapeutyczny, ale nie likwiduje pierwotnego problemu. Nie trzeba szukać daleko aby przytoczyć inne przykłady powszechnie uznawanych procedur medycznych, które działają dokładnie tak samo, jak in vitro.

Na przykład zastrzyki z insuliny stosowane w leczeniu cukrzycy nie wyleczą przecież trzustki, ale wyręczą ją w wypełnianiu zadań, a co za tym idzie efekt terapeutyczny zostanie osiągnięty. Podobnie proteza nogi nie sprawi, że utracona noga nagle odrośnie, ale umożliwi w miarę normalne funkcjonowanie i poprawi komfort życia. Jakoś nie słychać głosów, że należy zaprzestać stosowania protez czy insuliny gdyż są przeciwko naturze.  Uznawanie jedynie procedury in vitro jako jedynej będącej przeciw naturze jest niesprawiedliwe i krzywdzące.

In vitro: procedura medyczna lecząca niepłodność

In vitro to przecież nic innego jak jednak z procedur medycznych, której celem jest osiąganie efektu terapeutycznego głównie w stosunku do osób borykającą się z problemem niepłodności. A niepłodność jest oczywiście chorobą, która jak każda inna znalazła swoje miejsce w międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10. Jako N97 oznaczona jest niepłodność kobiet a jako N46 mężczyzn. Dla odmiany cukrzyca insulinozależna to E11. Dlaczego zatem twierdzić, że leczenie jednej z chorób jest właściwe i zgodne z naturą i godnością człowieka, a innej już nie? Kto i dlaczego ma prawo podejmować takie decyzje?!

Czytaj też: Ostatnia szansa na vitro. Czy rząd zniszczy ich marzenia? 

In vitro: kto płaci za tę chorobę?

Moim zdaniem kluczowe jest, aby zacząć patrzeć na in vitro jako na metodę terapeutyczną, a  niepłodność zacząć postrzegać jak jedną z wielu chorób. Wystarczy już, że zapłodnienie in vitro nie jest refinansowane ze środków publicznych.

Przecież osoby borykające się z problemem niepłodności płacą normalne składki na NFZ, a jednak za leczenie swojej przypadłości muszą dodatkowo płacić ogromne pieniądze. Być może osoby takie wolałby aby NFZ przestał refundować operacje bariatryczne (odchudzające) a zaczął refundować kosztowne leczenie niepłodności.

Należy przy tym zwrócić uwagę, że problem niepłodności pomijając oczywistą konsekwencję niemożliwości posiadania potomstwa, wiąże się z szeregiem problemów natury psychicznej jak depresja oraz może utrudniać normalną egzystencje w społeczeństwie. Dokładnie tak, jak paraliż nóg utrudnia egzystencję w społeczeństwie osobie bez wózka inwalidzkiego. Nikt jednak nie krzyknie, że wózek inwalidzki jest wbrew naturze!

In vitro a protesty obrońców życia

O społecznej ignorancji dla problemu in vitro świadczą niewątpliwie protesty tak zwanych obrońców prawa do życia, którzy demonstrują z plakatami zamrożonych kilku miesięcznych płodów. Przecież zarodek jaki bierze udział w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego wygląda diametralnie inaczej.

To tylko kilka komórek, z której może lecz nie musi niestety powstać nowe życie. Osoby leczące się w klinikach in vitro byłby wielokrotnie bardziej szczęśliwe, gdyby transferowane zarodki wyglądały tak jak na plakatach przeciwników in vitro bowiem zapewne szansa  na ciąże z takich zarodków byłaby zdecydowanie większa. Tak jednak nie jest, a podany zarodek wcale nie musi zagnieździć się w macicy przyszłej matki… Dokładnie jak przeszczep narządu może, ale nie musi się przyjąć…

Złote rady o adopcji zamiast in vitro

Fatalnym jest gdy osoby borykające się z problemem niepłodności słyszą od innych osób „złote rady” , że mogą adoptować sobie dziecko.  Szkoda tylko, że osoby dające takie rady same nie adoptują dziecka. Domy dziecka wtedy nie byłyby tak przepełnione, bowiem wiele jest osób dających takie wspaniałe rady. Przecież adopcja to bardzo skomplikowana sprawa, o wiele bardziej złożona w porównaniu z posiadaniem biologicznego dziecka. Po pierwsze nie każdy jest gotowy aby zdecydować się na adopcje. Po drugie dzieci adoptowane często mają różne problemy zdrowotne, a nie każdy jest gotów wziąć na wychowanie chore dziecko. Decyzja o ewentualnej adopcji jest sprawą indywidualną każdego człowieka, i na pewno nie należy dawać rad tego typu osobom mającym problemy z płodnością. Dokładnie tak samo jak obrońcy życia walczą o zakaz aborcji chorych płodów, ale jednak sami nie ustawiają się w kolejce, aby adoptować chore dzieci. Najłatwiej zawsze decyduje się za innych czy ocenia postępowanie innych osób…

Czytaj też: Adopcja a niepłodność

In vitro: dyskryminowane społecznie

Jak już wcześniej pisałem in vitro wiąże się z ogromnymi kosztami, a nie jest refundowane przez Państwo. W związku z powyższym nie każdego stać na taką droga terapię. Niektórzy decydują się spróbować zebrać środki w internecie w ramach finansowania społecznościowego, które tak doskonale sprawdza się w przypadku innych chorób. Niestety, przeważnie napotykają na ogromne niezrozumienie i wiele negatywnych uwag. Często słyszy się, że skoro nie stać ich na in vitro to jak ma być ich stać na utrzymanie dziecka i że w związku z tym nie powinni go mieć. Czy na pewno tak jest, że utrzymanie dziecka kosztuje 60 tys rocznie czyli 5 tysięcy miesięcznie? Skąd taka kwota? Tyle bowiem potrafią kosztować dwa cykle terapii in vitro połączone z zaawansowaną diagnostyką. Takie dwie terapie z powodzeniem można odbyć w ciągu jednego roku. Czy zatem na pewno porównanie kosztów terapii in vitro do utrzymania dziecka jest zasadne? Poza tym niezrozumiałym wydaje się być, że finansowanie społecznościowe sprawdza się do zbierania środków na chore dzieci, a nie sprawdza się gdy ktoś chce zebrać środki na to aby mieć zdrowe dziecko dzięki in vitro, a co za tym idzie nie musieć zbierać pieniędzy na jego leczenie.. Czy na pewno nie lepiej zapobiegać niż leczyć ? Nie ma też niestety żadnych fundacji które umożliwiłyby zbieranie 1% podatku na leczenie niepłodności. Dlaczego tak choroba jest tak bardzo dyskryminowana społecznie?

In vitro: nie tylko na niepłodność

Kończąc należy podkreślić, że in vitro nie jest tylko i wyłącznie dedykowane osobom borykającą się z problemem niepłodności rozumianej jako niemożliwość zajścia w ciążę. In vitro umożliwia badanie genetyczne już na etapie blastocysty umożliwia wczesne wykrycie chorób przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Dzięki temu można sprawić, że dziecko narodzone będzie pozbawione ciężkiej choroby a co za tym idzie cierpienia, bólu czy nawet  przedwczesnej śmierci. Przecież żaden rodzic nie chce, aby jego dziecko cierpiało czy spędzało życie w szpitalu zamiast na placu zabaw. Dlaczego zatem nie miałby uchronić go od tego dzięki analizie genetycznej w stadium blastocysty? Obrońcy życia pewnie stwierdzą, że efektem takiej analizy jest to, że chore zarodki pozostają zamrożone w klinikach leczenia niepłodności co jest nieludzkie. Żaden problem, mogą przecież zgłosić się sami do takiej kliniki i adoptować taki zamrożony zarodek, a potem patrzyć jak cierpi po narodzeniu. Ale nie.. przecież osoby podnoszące takie argumenty mają przeważnie swoje cudowne bezproblemowe życie i gromadkę zdrowych dzieci. Dzięki temu mają czas aby oceniać pod względem moralno-etycznym postępowania innych…  Przecież gdyby siedzieli 24 godziny na dobę w szpitalu z chorym dzieckiem nawet przez głowę by im nie przyszło, że mogą stanąć na ulicy z absurdalnym transparentem pokazującym zamrożone kilkumiesięczne dzieci… Ale zdecydowanie prościej ocenia się innych, gdy samemu nie ma się pojęcia o tym co to znaczy mieć chore dziecko czy wyprawić swojemu dzieciątku pogrzeb zamiast imprezę na pierwsze urodziny…

In vitro pozwala uniknąć cierpienia zarówno dziecka jak i rodzica, cierpienia zarówno psychicznego oraz fizycznego i tak należy na nie patrzyć. Nie można też zastąpić go naprotechnologią, bowiem problemy które może rozwiązać zapłodnienie pozaustrojowe są zupełnie innego kalibru, niż te na które może pomóc obserwacja ciała kobiety….

Mam nadzieję, że społeczne postrzeganie in vitro w końcu się zmieni a osoby skazane na tą terapię dostaną należne społeczne wsparcie a nie potępienie..

Autor: Kacper K. bloger, który pisze o staraniach właśnie z in vitro z PGD po stracie dwóch córek http://facet-o-invitro.pl/

POLECAMY:

Rokowania w leczeniu niepłodności – najnowsze badania ESHRE

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pięć nietypowych objawów niepłodności. Mogłaś o nich nie wiedzieć

Pięć nietypowych objawów niepłodności
Nie tylko nieregularne miesiączki mogą wskazywać na problemy z płodnością. /fot. Pixabay

Najczęstszym objawem niepłodności u kobiet są nieregularne cykle miesiączkowe. Istnieją jednak inne, mało znane symptomy, które mogą wskazywać na problemy z zajściem w ciążę. Oto pięć nietypowych objawów niepłodności u kobiet.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zimne dłonie i stopy

Jeżeli bezustannie odczuwasz zimno w dłoniach i stopach, możesz cierpieć na niedoczynność tarczycy. Gruczoł ten jest m.in. odpowiedzialny za wytworzenie hormonów regulujących ciepłotę ciała. Problemy z tarczycą mogą mieć negatywny wpływ na owulację i cykle miesiączkowe. Inne typowe objawy przy chorobach tarczycy to sucha skóra, przewlekłe zmęczenie, trudności przy zrzucaniu zbędnych kilogramów, problemy z pamięcią, wypadanie włosów, kruche paznokcie. Często pojawiają się również stany depresyjne i problemy z niskim ciśnieniem.

Bolesne i nieregularne miesiączki

Bardzo bolesne krwawienia miesięczne mogą być oznaką endometriozy, czyli obecności błony śluzowej macicy poza jamą macicy. Około połowa kobiet zmagających się z niepłodnością ma również endometriozę. Przewlekły stan zapalny może doprowadzić do zrostów w obrębie jajowodów i zaburzyć zdolność prokreacyjną kobiety. Zapalenie w obrębie jajowodów może uszkodzić plemniki i jajniki, a także utrudnić ich ruch. W efekcie chore kobiety mogą mieć problem z zajściem w ciążę.

Nieregularne miesiączki mogą również wskazywać na PCOS, czy zespół policystycznych jajników. PCOS objawia się skąpymi krwawieniami lub ich zanikiem. W większości cykle przy PCOS są bezowulacyjne, czego przyczyną są zaburzenia hormonalne. Na PCOS wskazują również takie objawy jak trądzik, nadmierna skłonność do tycia, czy nadmierne owłosienie.

Zobacz, jakie ćwiczenia wykonywać przy endometriozie

Zobacz, jakie ćwiczenia wykonywać przy PCOS

Trądzik

Inną możliwą oznaką niepłodności jest trądzik. Często towarzyszy PCOS i innym problemom hormonalnym, które wpływają na zdolność do zajścia w ciążę. Często za wykwit trądziku odpowiedzialne są androgeny, a zwłaszcza testosteron. Stymulują skórę do zwiększonej produkcji łoju i zapaleń skórnych.

Spadek libido

W miarę wieku popęd seksualny maleje. Jednak znaczny spadek pragnienia seksualnego może być niepokojący. Zauważalny, nagły spadek libido jest często związany z zaburzeniami hormonalnymi, niedoczynnością tarczycy, czy endometriozą.

Wydzielina z sutków

Jest to kolejny możliwy objaw niepłodności, o którym mogłaś nie wiedzieć. O ile nie jesteś w ciąży lub w okresie karmienia piersią, żaden wyciek nie powinien mieć miejsca. Często kobiety, które  zauważą u siebie wydzielinę z piersi, obawiają się zmian nowotworowych.

Stan ten może jednak wskazywać na zaburzenie o nazwie hiperprolaktynemia, czyli podwyższone stężenie prolaktyny we krwi. Prolaktyna to hormon, który stymuluje wzrost gruczołów sutkowych w ciąży i wywołuje laktację. Nadmierna produkcja prolaktyny może wywołać jednak szereg niepożądanych efektów. Wśród nich wylicza się zaburzenia miesiączkowania, trądzik, czy depresję.

Zobacz także:

Jakie badania musi wykonać kobieta, która rok bezskutecznie stara się zajść w ciążę?

Przyczyny i objawy niepłodności

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: fertilitytips.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kielce nie dofinansują in vitro. Bo prezydent jest katolikiem

Kielce nie dofinansują in vitro
fot. Pixabay

Kieleccy radni Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej przygotowali projekt finansowanie zabiegów in vitro. Z tej inicjatywy może jednak nic nie wyjść, ponieważ sprzeciwia się jej prezydent. Jak tłumaczy, program jest sprzeczny z jego przekonaniami religijnymi.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na początku października radni PO i SLD złożyli projekt uchwały na ręce przewodniczącego Rady Miasta. Inicjatywa ta była odpowiedzią na zakończenie rządowego programu dofinansowania leczenia niepłodności metodą in vitro.

Radni zaproponowali dofinansowanie z budżetu miasta w kwocie 7,5 tys. zł dla pary na jeden zabieg. Chcieli, by na ten cel łącznie zarezerwować w 2018 roku 150 tys. zł, program miałby potrwać dwa lata i objąć chętne pary zameldowane w Kielcach.

Zobacz także: PO i SLD chcą dofinansowania in vitro w Kielcach

Kielce nie dofinansują in vitro

Entuzjazm radnych ostudził jednak prezydent miasta Wojciech Lubawski. W rozmowie z reporterką RMF MAXXX powiedział, że nie wesprze inicjatywy, ponieważ jest katolikiem.

Swoje stanowisko podobnie argumentował później podczas zamkniętego spotkania z przedstawicielami PO i SLD w Radzie Miasta. Powiedział, że jest członkiem Kościoła Katolickiego i że hierarchowie kościelni nie zezwalają na tego typu działania.

Taka odpowiedź zaskoczyła radnych, ponieważ wskazuje na wyznaniowy charakter w podejmowaniu decyzji przez prezydenta  – ujawnił radny SLD, Marcin Chłodnicki. Lubawski ma wsparcie w osobie wiceprezydenta Kielc, Andrzeja Syguta, który również nie popiera projektu.

Radni zapewniają jednak, że nie nadal będą walczyć o dofinansowanie in vitro z kasy miasta.

Tutaj kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło:strajk.eu, RMF24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.