Przejdź do treści

Można jeść orzeszki w ciąży

Jak dowodzą badania przeprowadzone w Boston Children’s Hospital alergie na orzeszki ziemne są rzadsze u dzieci kobiet, które jadały je w czasie ciąży.

Dotychczas uważano, że spożywanie wysoce alergizujących pokarmów, takich właśnie jak orzeszki ziemne, w czasie ciąży i karmienia piersią, może być niebezpieczne. Amerykańska Akademia Pediatryczna (AAP) zalecała nawet unikanie jedzenia fistaszków przez dzieci do 3. r.ż. Mimo tego liczba przypadków alergii na orzechy ziemne w USA w latach 1997-2007 potroiła się.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z braku dowodów naukowych na to, że unikanie orzechów na wczesnych etapach życia pomaga, AAP wycofała swoje rekomendacje.

Naukowcy postanowili przeanalizować dokumentację medyczną ponad 8 tys. dzieci zebraną w ramach Growing Up Today Study (GUTS). Zidentyfikowali 140 przypadków alergii na orzechy ziemne i w tych przypadkach przeanalizowali menu matek maluchów w okresie okołociążowym. Następnie porównywali je z nawykami dietetycznymi kobiet, których dzieci nie miały alergii na orzechy.

Badacze zauważyli zaskakującą zależność: wskaźnik alergii na fistaszki był znacząco niższy u dzieci, których matki jadły orzeszki w okresie okołociążowym. Naukowcy podkreślają jednak, że wciąż jest za mało danych, aby dojść do wniosku, że jedzenie większej ilości orzeszków ziemnych w czasie ciąży zapobiegnie alergii na fistaszki u dzieci. To jedynie nowe dane na poparcie hipotezy, że wczesne wystawienie na oddziaływanie alergenów zwiększa tolerancję i zmniejsza ryzyko dziecięcej alergii pokarmowej.

 

źródło: kopalniawiedzy.pl

Test na depresję w standardach opieki okołoporodowej? Szykują się zmiany

Pielęgniarka przy łóźku pacjentki - opieka okołoporodowa

Diagnozowanie depresji w czasie ciąży i po porodzie, zalecenie karmienia piersią i zakaz reklamy mleka modyfikowanego – to zapisy, które prawdopodobnie znajdą się w nowym projekcie standardów opieki okołoporodowej – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mleko modyfikowane tylko za zgodą lekarza

Według Dziennika Gazety Prawnej („DGP”) duży nacisk w nowych standardach opieki okołoporodowej zostanie położony na karmienie piersią. W dokumencie ma znaleźć się zapis, zgodnie z którym każdy szpital będzie miał obowiązek zapewnić młodym mamom dostęp do laktatora. Brak tego sprzętu jest dziś w wielu szpitalach powodem karmienia noworodków mlekiem modyfikowanym. Mleko to zaś, w opinii ekspertów, powinno być podawane dzieciom tylko po wydaniu takiego zalecenia przez lekarza.

Z nacisku na karmienie mlekiem matki ma wynikać także inne zalecenie: zakaz przekazywania tzw. paczek dla malucha, w których znajdują się próbki produktów. Wiele takich pakietów stanowi reklamę producentów mleka modyfikowanego – zauważa „DGP”.

Test na depresję

O nowych zaleceniach, które mają znaleźć się w przygotowywanym dokumencie, poinformowało także Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Jak podkreślili specjaliści, do standardów opieki okołoporodowej ma dołączyć ocena samopoczucia przyszłej mamy.

– Od 2019 r. w nowych standardach opieki okołoporodowej w ciąży i po porodzie będzie badanie przesiewowe, które określi ryzyko depresji (…). W ramach opieki kobieta ma trzy razy dokonać samooceny pod kątem depresji – mówił prof. dr hab. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

Zdrowie psychiczne pacjentki zostanie sprawdzone w pierwszym trymestrze ciąży, na miesiąc przed porodem i w pierwszym miesiącu po rozwiązaniu. Lekarz ma w tym celu posłużyć się tzw. skalą depresji Becka. Gdy dostrzeże zagrożenie, powinien skierować kobietę na konsultację do specjalisty (psychiatry lub psychologa).

Poród: ze znieczuleniem czy bez?

Zmianie ma ulec także termin połówkowego badania USG. Zgodnie z planowanymi wytycznymi, od przyszłego roku ma ono odbywać się między 18 a 22 tygodniem ciąży. Obecnie wykonuje się je między 20 a 26 tygodniem ciąży.

Największe zainteresowanie wzbudza jednak kwestia znieczulenia podczas porodu. Jak donosi „DGP”, ostateczna wersja zapisów w tej sprawie nie została jeszcze wypracowana – rozmowy ekspertów wciąż trwają.

Standardy opieki okołoporodowej wyznaczają normy w zakresie jakości opieki szpitalnej, którą kobiety otrzymują w czasie ciąży, porodu i połogu oraz w okresie opieki nad noworodkiem. Projekt nowego dokumentu w tej sprawie ma zostać przygotowany do końca marca 2018 r. Zapisy wejdą w życie w 2019 r.

Źródło: Gazetaprawna.pl, Newsweek.pl, Politykazdrowotna.com, Rynekzdrowia.pl

Przeczytaj również: Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował. Jak działa rządowy program prokreacyjny?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Już 56 kobiet zaszło w ciążę dzięki poznańskiemu programowi in vitro

Noworodek
Fot.: Pixabay

Program dofinansowania in vitro w Poznaniu działa zaledwie od sierpnia ubiegłego roku, a już ma na swoim koncie sukcesy. Do tej pory w ciążę  zaszło aż 56 kobiet, a sześć z nich spodziewa się bliźniaków – chwalą się przedstawiciele magistratu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak podkreśliła w rozmowie z Gazetą Wyborczą dyrektorka poznańskiego wydziału zdrowia i spraw społecznych Magdalena Pietrusik-Adamska, miasto jest bardzo zadowolone z efektów programu, ale czeka jeszcze na wyniki za pełne pół roku jego funkcjonowania.

 – W pełni zadowoleni będziemy, gdy po pół roku od wprowadzenia programu sprawdzimy, ile par zakończyło procedurę medyczną i ile z tych procedur – po upływie miesiąca od zabiegu – zakończyło się ciążą – wyjaśniła Pietrusik-Adamska.

Przypomnijmy, że program realizowany jest w klinikach leczenia niepłodności InviMed i Ivita, a także w poznańskim szpitalu klinicznym (przy ul. Polnej), który wcześniej wykonywał podobne zabiegi w ramach programu rządowego. Budżet, w kwocie 1,8 mln zł rocznie, pozwala na dofinansowanie procedur in vitro 367 parom w każdym roku realizacji programu.

Dofinansowanie in vitro w Poznaniu – przykład dla innych miast

Założenia programu dofinansowania in vitro w Poznaniu przygotowały wspólnie Stowarzyszenie „Nasz Bocian” oraz radni z PO i Zjednoczonej Lewicy. Urzędnicy podkreślają, że inne miasta, które chciałyby wprowadzić podobny program u siebie, mogą skorzystać z doświadczeń Poznania.

– Te miasta, które chcą mieć swój program in vitro, odzywają się do nas – mówi Magdalena Pietrusik-Adamska.

Program, w ramach którego mieszkańcom Poznania oferowane jest dofinansowanie na zabiegi in vitro, ma obowiązywać do 2020 roku. Radni Platformy Obywatelskiej zapowiadają, że wznowią go w kolejnych latach, a dodatkowo przeznaczą na ten cel więcej pieniędzy z budżetu miasta.

Więcej informacji o miejskim programie dofinansowania in vitro w Poznaniu pisaliśmy m.in. tutaj.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Przeczytaj również:  10 sposobów na zwiększenie płodności

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ciągły monitoring zarodków zwiększa szanse in vitro o 25%

Specjalista ds. embriologii przy mikroskopie
fot. Fotolia

System ciągłego monitoringu zarodków, który jest już dostępny w wielu klinikach leczenia niepłodności, może znacząco zwiększać skuteczność zabiegów in vitro – prognozują lekarze. Ich opinię potwierdziły najnowsze badania.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

System ciągłego monitoringu zarodków opiera się na zastosowaniu embrioskopu, który w kilkunastominutowych odstępach czasowych dokonuje obserwacji zarodków umieszczonych w inkubatorach. Uzyskane w ten sposób dane przesyłane są do komputera. Tam specjalny algorytm oceny parametrów morfokinetycznych analizuje, który z zarodków daje najlepsze rokowania na ciążę i żywe urodzenie dziecka.

Dzięki nowej technice obrazowania dla każdego 5-dniowego zarodka można uzyskać nawet 1000 zdjęć. To olbrzymia zmiana w stosunku do praktyk stosowanych wcześniej – wówczas podobne dane uzyskiwane były jedynie raz na dobę. Dodatkowo tradycyjny proces monitorowania zarodków wymagał wyjęcia ich z optymalnych warunków rozwoju, co łączyło się z ryzykiem uszkodzenia.

Ciągły monitoring zarodków to rewolucja w leczeniu niepłodności

Jak wynika z najnowszych badań, nowa metoda monitoringu zarodków daje o 25% wyższe szanse na urodzenie dziecka. Tak obiecujące rezultaty zaobserwowano zarówno u kobiet, które do zapłodnienia in vitro wykorzystały komórki jajowe pozyskane od dawczyń, jak i u tych, które użyły własnych.

Badaniami, które miały na celu ocenę wpływu ciągłego monitorowania zarodków na szanse ciąży i późniejszego żywego urodzenia, kierował specjalista ds. medycyny rozrodu prof. Simon Fishel. Obiecujące wyniki, które przedstawiono w portalu medycznym Reproductive BioMedicine Online, opierają się na analizie 24 000 historii leczenia za pomocą zabiegów in vitro, do których wykorzystano nową technikę obrazowania.

W trakcie analiz eksperci zauważyli m.in., że jednym z czynników, które odpowiadają za pomyślny finał ciąży, jest szybkość rozwoju embrionu, a także sposób, w jaki dzielą się komórki. Odkrycie to nie byłoby możliwe przy tradycyjnym monitoringu zarodków.

– Nowa technologia zrewolucjonizuje zabiegi in vitro. – To najbardziej ekscytujące usprawnienie od 40 lat, gdy zacząłem prace w tej dziedzinie – mówi prof. Fishel.

Rozwój zarodka pod baczną obserwacją

Jedną z par, które wzięły udział w badaniach prowadzonych przez Fishela, byli Paula i Paul Chapmanowie z Mansfield w angielskim hrabstwie Nottinghamshire. Zarodek, który wówczas przetransferowano Pauli, prawidłowo zagnieździł się w macicy, a ciąża zakończyła się zdrowym urodzeniem. Dziś ich córeczka Jaycie ma 3 lata, a jej rodzice bardzo cieszą się, że skorzystali z nowej techniki.

– Mogliśmy obserwować rozwój Jaycie od samego początku jej istnienia – mówi Paul Chapman w rozmowie z Daily Mail.

Chociaż technika ciągłego monitoringu zarodka została opracowana z myślą o zabiegach in vitro, naukowcy obecnie upatrują w niej szans na usprawnienie procesów diagnostycznych w codziennej praktyce medycznej. Szczegółowo zostanie przedstawiona za kilka miesięcy – podczas konferencji naukowej organizowanej w maju 2018 r. we Włoszech.

Źródło: rbmojournal.com, dailymail.co.uk

Polecamy również: Dowiedziała się, że jest w ciąży, 45 minut przed porodem

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Przez 10 lat czekali na cud. Dzięki in vitro w ich życiu pojawił się Jaś!

Niemowlę /Ilustracja do tekstu: Mają dziecko dzięki in vitro
Fot. Pixabay.com

Długie lata starań o dziecko, dziesiątki wizyt u specjalistów, setki testów ciążowych i powoli niknąca nadzieja. Po wielu dotkliwych porażkach zły los się odwrócił – Anna i Krzysztof ze Szczytna zostali rodzicami dzięki in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Anna i Krzysztof ze Szczytna są małżeństwem od 14 lat. Oboje marzyli o dużej rodzinie, dlatego niedługo po ślubie rozpoczęli starania o dziecko. Gdy kolejne próby nie dawały rezultatu, postanowili poszukać przyczyny u specjalistów.

Bolesna cisza pod sercem

Powtarzające się wizyty u lekarzy i diagnostów oraz długotrwałe leczenie niepłodności nie przynosiły jednak spodziewanych efektów. Mimo nieustannych starań, wiadomość o upragnionej ciąży wciąż nie nadchodziła.

— Bolesna była ta cisza pod sercem — opowiada p. Anna. — Co kilka dni kupowałam testy ciążowe, wokół widziałam tylko wózki z niemowlakami. Nie da się opisać, co czuje kobieta, która pragnie być matką — tłumaczy w rozmowie z Gazetą Olsztyńską.

Po blisko 10 latach leczenia niepłodności lekarz oznajmił małżonkom, że najprawdopodobniej nie uda im się począć dziecka w sposób naturalny. Ostatnią nadzieją dla nich było zapłodnienie in vitro.

— Przez rok rozpaczałam, zaglądałam do wszystkich wózków, przystawałam, patrząc na bawiące się dzieci. Podjęłam decyzję, że spróbujemy in vitro; jeśli się nie uda, zaczniemy starać się o adopcję — przywołuje wspomnienia p. Anna.

Upragnione dziecko dzięki in vitro

Choć decyzja o poddaniu się procedurze in vitro nie należała do łatwych, małżonkowie ze Szczytna postanowili znów zgłosić się do kliniki leczenia niepłodności i rozpocząć przygotowania do zabiegu. Od pary pobrano komórki do zapłodnienia pozaustrojowego, a dwa uzyskane w ten sposób zarodki przetransferowano do macicy p. Anny.

Następne 10 dni wypełniło nerwowe oczekiwanie na badanie stężenia hormonu hCG. Obawiając się kolejnej porażki i konieczności ponownego zmierzenia się z trudem przygotowań do zabiegu, para zdecydowała, że będzie to ich jedyna próba. Na szczęście kolejne nie były potrzebne – pierwszy cykl zakończył się sukcesem!

Gdy lekarz oznajmił im radosną nowinę o ciąży, nie mogli powstrzymać łez wzruszenia, które popłynęły im po policzkach.

— Z tej radości nie potrafiłem nic powiedzieć. Patrzyłem na żonę — płakała, ja też nie mogłem powstrzymać łez. I dziś, gdy patrzę na synka, to wiem, że wszystko, przez co przeszliśmy, pozwala nam docenić, jakim cudem jest nasze dziecko — mówi wzruszony Krzysztof.

Szansa na rodzicielstwo

Ciąża przebiegła prawidłowo. Mały Jaś przyszedł na świat w zimowy poranek i z miejsca rozkochał w sobie całą rodzinę. Dzięki szczęśliwemu finałowi Anna i Krzysztof przekonali się, jak wielką szansą dla niepłodnych par jest procedura in vitro. Kontrowersje, które w wielu środowiskach budzi ta metoda poczęcia dziecka, nie są dla nich zrozumiałe.

— Z in vitro problem mają ludzie, którzy albo nigdy nie chcieli mieć dzieci, albo mają dzieci bez żadnych trudności — uważają małżonkowie. — Nie wiemy, dlaczego ludziom odbiera się szansę na rodzicielstwo. Nikt na tym nie cierpi, nikomu nie dzieje się krzywda, nikt nie jest zmuszony, żeby stosować in vitro — podkreślają Anna i Krzysztof.

Młodzi rodzice są wdzięczni za każdą chwilę, którą mogą spędzić z Jasiem. Zastanawiają się nawet, czy nie rozpocząć starań o rodzeństwo dla synka.

— Tylko ten, kto przeszedł ciężką drogę w staraniach o dziecko, wie, jakim szczęściem jest posiadanie potomstwa. Zaczęliśmy się nawet zastanawiać nad kolejnym dzieckiem – mówią radośnie.

Parze życzymy kolejnych dobrych wiadomości!

Źródło: szczytno.wm.pl

Polecamy również: 14 symptomów, które mogą świadczyć o zaburzeniach hormonalnych

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.