Przejdź do treści

Można jeść orzeszki w ciąży

133.jpg

Jak dowodzą badania przeprowadzone w Boston Children’s Hospital alergie na orzeszki ziemne są rzadsze u dzieci kobiet, które jadały je w czasie ciąży.

Dotychczas uważano, że spożywanie wysoce alergizujących pokarmów, takich właśnie jak orzeszki ziemne, w czasie ciąży i karmienia piersią, może być niebezpieczne. Amerykańska Akademia Pediatryczna (AAP) zalecała nawet unikanie jedzenia fistaszków przez dzieci do 3. r.ż. Mimo tego liczba przypadków alergii na orzechy ziemne w USA w latach 1997-2007 potroiła się.

Z braku dowodów naukowych na to, że unikanie orzechów na wczesnych etapach życia pomaga, AAP wycofała swoje rekomendacje.

Naukowcy postanowili przeanalizować dokumentację medyczną ponad 8 tys. dzieci zebraną w ramach Growing Up Today Study (GUTS). Zidentyfikowali 140 przypadków alergii na orzechy ziemne i w tych przypadkach przeanalizowali menu matek maluchów w okresie okołociążowym. Następnie porównywali je z nawykami dietetycznymi kobiet, których dzieci nie miały alergii na orzechy.

Badacze zauważyli zaskakującą zależność: wskaźnik alergii na fistaszki był znacząco niższy u dzieci, których matki jadły orzeszki w okresie okołociążowym. Naukowcy podkreślają jednak, że wciąż jest za mało danych, aby dojść do wniosku, że jedzenie większej ilości orzeszków ziemnych w czasie ciąży zapobiegnie alergii na fistaszki u dzieci. To jedynie nowe dane na poparcie hipotezy, że wczesne wystawienie na oddziaływanie alergenów zwiększa tolerancję i zmniejsza ryzyko dziecięcej alergii pokarmowej.

 

źródło: kopalniawiedzy.pl

Joanna Rawik

Liza Marklund „Granice”

135.jpg

Najnowsza książki Lizy Marklund pozytywnie zaskakuje.

Od zawsze czytam kryminały. Uwielbiam historie, gdzie przenikliwość detektywa pokonuje pomysłowość przestępcy. Kryminały skandynawskie czytam od dość dawna, zaczynając swoje zamiłowanie do mrocznych, mglistych historii od genialnego Henninga Mankella. 

Liza Marklund nie pisze typowych kryminałów. Jej bohaterką jest reporterka kryminalna Annika Bengzton, której życie prywatne jest prawie równie ważne jak tropienie zawodowych morderców i terrorystów. Powiem szczerze, nie przepadam za Anniką (a sympatia do głównego bohatera jest dla mnie ważna). Zawsze była troche za bardzo rozhisteryzowana, nieracjonalna, nie rozumiałam jej wyborów. Dlatego nie ceniłam serii książek Marklund o Annice.

Tymczasem „Granice” to świetna książka. Myślę, że to jej pierwsza naprawdę dobra książka. Tak jakby przez kilka lat od wydania „Miejsca w słońcu” autorka wraz z bohaterką dorosły. Marklund pisarsko a Bengzton życiowo.

W książce są dwa główne wątki. Jeden to historia uprowadzenia Thomasa, męża Anniki, wraz z całą delegacją Fronteksu, przez terrorystów. Historia jest opowiadana przez Thomasa i robi piorunujące wrażenie. Opis życia porwanych, upodlenie, poniżenie, śmierć.Ta historia dla mnie zdominowała książkę. Mimo, że jest jej mniej ma wielką siłę rażenia.

Drugi wątek to życie Anniki w Sztokholmie po porwaniu. Trochę pracy (wątek seryjnego mordercy kobiet) oraz negocjacje z terrorystami prowadzone wspólnie z Haleniusem, przełożonym Thomasa. Co się zrodzi z tej współpracy w trudnych warunkach? Czy Annika poświęci wszystko by wydostać Thomasa? I czy Thomas przeżyje?

Warto przeczytać.

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Skorzystanie z programu refundacyjnego w przypadku posiadania dziecka z in vitro.

132.jpg

Nasza czytelniczka przysłała nam pytanie dotyczące rządowego programu refundacyjnego. Wymaga ono dłuższej odpowiedzi, niż przewidziana pod tekstem. „Mam dziecko urodzone z in vitro (ma już prawie 3 lata), czy teraz mogę podejść do programu rządowego, bo bardzo bym chciała mieć drugie dziecko. Czy znowu powinnam się rok leczyć, żeby startować w refundacji?”

Odpowiedź na zadane przez Czytelniczkę pytanie nie jest łatwa, także ze względu na konieczność przyjęcia kilku założeń (o których mowa dalej w tekście).

Podpisany przez Ministra Zdrowia „Program – Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na lata 2013-2016” w części IV. „Opis programu” zawiera fragment zatytułowany „Kwalifikacja do zapłodnienia pozaustrojowego”. Zgodnie z jego pierwszym zdaniem „Z Programu będą mogły skorzystać pary, u których stwierdzono i potwierdzono dokumentacją medyczną, bezwzględną przyczynę niepłodności lub nieskuteczne zgodne z rekomendacjami i standardami praktyki lekarskiej leczenie niepłodności w okresie 12 miesięcy poprzedzających zgłoszenie się do Programu”. W opisie Programu brak jest stwierdzenia, że chodzi o 12 miesięcy „bezpośrednio poprzedzających” zgłoszenie się do Programu.

Trzeba jednak pamiętać, że opis Programu nie jest ustawą, ani rozporządzeniem, więc jego interpretacja (wykładnia jego treści) raczej nie powinna się opierać o dosłowne brzmienie, lecz cel, dla jakiego Program został wprowadzony. Celem Programu natomiast – co wynika wprost z jego części I. zatytułowanej „Streszczenie” – jest „obniżenie liczby par bezdzietnych”. Oznacza to, że Program do tych właśnie par jest przede wszystkim adresowany.

Kwalifikację pary do Programu przeprowadza nie Ministerstwo Zdrowia, a klinika, która jest na liście tzw. realizatorów Programu. Kwalifikacja odbywa się po odbyciu odpowiednich badań i wizycie lub wizytach lekarskich. Proponuję zatem odbyć wizytę w wybranej klinice i – o ile pozostałe warunki kwalifikacyjne (np. wiek Czytelniczki) są spełnione – próbować rozpocząć procedurę kwalifikacji do Programu. Trzeba też pamiętać o tym, że „kolejki” w niektórych klinikach są już bardzo długie i do refundowanego in vitro raczej nie można – także z tego względu – podejść „z marszu”.

Posiadanie dziecka z in vitro nie jest moim zdaniem ani kwalifikujące, ani dyskwalifikujące. Zakładam – choć Czytelniczka o tym nie pisze – że przed poczęciem dziecka para miała kłopoty z zajściem w ciążę i stąd ówczesna decyzja o in vitro. Zakładam również, że przed przystąpieniem ponad trzy lata temu do procedury in vitro, leczenie trwało co najmniej 12 miesięcy i że para dysponuje odpowiednią dokumentacją medyczną, względnie jest w stanie uzyskać do niej dostęp. O ile te warunki są spełnione – warto próbować zakwalifikować się do Programu. W treści Programu nie ma bowiem prawnych przeciwwskazań.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Przeczytaj również

Kluczowe wyniki badań odnośnie karmienia piersią

„Ocena wdrażania praktyk laktacyjnych w ramach obowiązującego standardu opieki okołoporodowej oraz sposobu żywienia dzieci od urodzenia do 12. miesiąca życia”

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. Są coraz bardziej świadome wagi karmienia piersią, znaczenia tego faktu dla dziecka, a także dla nich samych. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. Mamy spotykają się z wieloma przeszkodami, od braku własnych umiejętności i doświadczenia, niedostatecznej ilości pokarmu, poprzez słaby dostęp do edukacji, brak pomocy i profesjonalnej porady laktacyjnej, aż do niechęci społeczeństwa do publicznego karmienia piersią. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy wybrane aspekty tego ważnego tematu, m.in. opinie samych mam.

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy opinie samych mam.