Przejdź do treści

Można jeść orzeszki w ciąży

Jak dowodzą badania przeprowadzone w Boston Children’s Hospital alergie na orzeszki ziemne są rzadsze u dzieci kobiet, które jadały je w czasie ciąży.

Dotychczas uważano, że spożywanie wysoce alergizujących pokarmów, takich właśnie jak orzeszki ziemne, w czasie ciąży i karmienia piersią, może być niebezpieczne. Amerykańska Akademia Pediatryczna (AAP) zalecała nawet unikanie jedzenia fistaszków przez dzieci do 3. r.ż. Mimo tego liczba przypadków alergii na orzechy ziemne w USA w latach 1997-2007 potroiła się.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z braku dowodów naukowych na to, że unikanie orzechów na wczesnych etapach życia pomaga, AAP wycofała swoje rekomendacje.

Naukowcy postanowili przeanalizować dokumentację medyczną ponad 8 tys. dzieci zebraną w ramach Growing Up Today Study (GUTS). Zidentyfikowali 140 przypadków alergii na orzechy ziemne i w tych przypadkach przeanalizowali menu matek maluchów w okresie okołociążowym. Następnie porównywali je z nawykami dietetycznymi kobiet, których dzieci nie miały alergii na orzechy.

Badacze zauważyli zaskakującą zależność: wskaźnik alergii na fistaszki był znacząco niższy u dzieci, których matki jadły orzeszki w okresie okołociążowym. Naukowcy podkreślają jednak, że wciąż jest za mało danych, aby dojść do wniosku, że jedzenie większej ilości orzeszków ziemnych w czasie ciąży zapobiegnie alergii na fistaszki u dzieci. To jedynie nowe dane na poparcie hipotezy, że wczesne wystawienie na oddziaływanie alergenów zwiększa tolerancję i zmniejsza ryzyko dziecięcej alergii pokarmowej.

 

źródło: kopalniawiedzy.pl

Kiedy przyszły na świat, mierzyły tyle, co dłoń. Lekarze nie wierzyli, że przeżyją

bliźnięta wielkości dłoni
fot. Pixabay

Kiedy bliźnięta przyszły na świat, łącznie ważyły o wiele mniej niż przeciętny noworodek. W szpitalu spędziły 126 dni. Lekarze mówią o cudzie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy Shoba Kunwar i  Ganpat Singh z Indii dowiedzieli się, że będą mieli bliźniąt, nie posiadali się z radości. Para była już 27 lat po ślubie i długo oczekiwała wymarzonego potomka.

Małżeństwo skorzystało z metody in vitro. Ich szczęście zostało jednak nagle przerwane.

Zobacz także: Walczyli z niepłodnością, doczekali się bliźniaków – tym zdjęciem poruszyli świat!

Bliźnięta wielkości dłoni

W 26 tygodniu ciąży kobieta doświadczyła ciężkich bóli. Ciężarna przeszła cesarskie cięcie 20 stycznia 2018 roku. Od tego momentu rozpoczęła się długa walka o życie dzieci. Chłopcy w chwili narodzin ważyli zaledwie 475 g i 617 g!

W większości przypadków lekarze nie podejmują nawet prób ratowania takich wcześniaków, gdyż ich szanse na przeżycie są bliskie zera.

W tym przypadku było inaczej. Eksperci ze specjalistycznego szpitala Jivanta Children’s Hospital w Udaipur zrobili wszystko, aby ocalić maluchy. Dzieci były tak maleńkie, że pozostawały praktycznie niewidoczne pod stertą kroplówek, sond i rurek w inkubatorze.

Zobacz także: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Chłopcy przeżyli cudem

Bliźnięta miały również problemy z oddychaniem, liczne infekcje, a funkcje serca i krążenie były zaburzone.

Ze względu na niedojrzałe jelita wcześniaków nie można było ich karmić, konieczne było zatem wprowadzenie żywienia całkowicie pozajelitowego (TPN).

Mózgi dzieci były też na tyle niewykształcone, że „zapominały” oddychać. Z tego względu maluchy wymagały wspomagania oddechowego przez 70 dni i wielokrotnej transfuzji krwi.

Łącznie dzieci spędziły w szpitalu 126 dni. Kiedy chłopcy mogli już wrócić z rodzicami do domu, ważyli kolejno 1,7 kg i 1,95 kg.

Dziś maluchy rosną zdrowo, a ich rodzice są wdzięczni za niezwykły wysiłek lekarzy. Jak mówi wzruszony ojciec bliźniąt, od początku wierzył, że jego dzieciom uda się przeżyć.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.thehealthsite.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Meghan Markle jest w ciąży? Księżna odwiedziła klinikę leczenia niepłodności

Meghan Markle jest w ciąży
fot. Facebook - Meghan, Duchess of Sussex

Czy Meghan Markle jest w ciąży? Plotkarskie portale twierdzą, że tak. W ostatnich dniach pojawiła się informacja, że księżna Sussex jest już po wizycie w klinice leczenia niepłodności.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W grudniu 2017 świat obiegła informacja o zaręczynach księcia Harrego ze starszą o trzy lata amerykańską aktorką Meghan Markle.

19 maja oczy całego świata zwrócone były ku iście królewskiej uroczystości zaślubin pary. Od razu pojawiły się też insynuacje o rzekomej ciąży świeżo upieczonej księżnej.

Potka głosi również, że książę Harry od miesięcy przyjmuje suplementy i witaminy, które mają wspomóc ich starania o dziecko.

Zobacz także: Tajemnice sukni ślubnej Meghan Markle

Meghan Markle jest w ciąży?

Jak dowiedział się plotkarki portal „Radar Online’, kilka miesięcy przez zaplanowanym weselem Meghan i Harry odwiedzili lekarza- eksperta ds. płodności.

– Harry i Meghan postanowi rozpocząć starania o dziecko od razu po ślubie – twierdzi źródło „Radar Online”.

– Oboje zdają sobie sprawę, że wraz z wiekiem szanse na ciążę Meghan maleją. Są również świadomi możliwych komplikacji zdrowotnych i rosnącego ryzyka poronienia – dodaje.

Zobacz także: Małgorzata Rozenek będzie miała trzecie dziecko? W dniu swoich urodzin zrobiła Radkowi niepodziankę

„Pierwsze bliźnięta w rodzinie królewskiej od 588 lat”

Amerykański tygodnik brukowy „The National Enquirer”  już rozpisuje się o bliźniaczej ciąży Meghan. „Pierwsze bliźnięta w rodzinie królewskiej od 588 lat” krzyczą nagłówki gazet.

Wszystko przez wspomnianą wizytę w klinice leczenia niepłodności.  Jak wiadomo, przy zapłodnieniu in vitro, szanse na ciążę mnogą znacznie wzrastają. Podobno Meghan rozpoczęła wizyty w klinice jeszcze na długo przed weselem.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: hollywoodlife.com, wp.pl

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Przywiązywanie do łóżka, groźby i wyzwiska. Ujawniono szokujące nadużycia na polskich porodówkach

Czarni białe zdjęcie z sali porodowej: lekarze i noworodek w chwili narodzin /Ilustracja do tekstu: Przemoc, wyzwiska. Szokujący raport z oddziałów położniczych
Fot.: Patricia Prudente /Unsplash.com

„Nie drzyj się jak zwierzę”, „zamknij się”, „zrobić to miał kto, ale urodzić tez trzeba” – to tylko nieliczne komentarze, jakie można usłyszeć za zamkniętymi drzwiami polskich porodówek. Wyniki raportu przygotowanego przez Fundację Rodzić po Ludzku pokazują skandalicznie szeroki zakres nadużyć w opiece okołoporodowej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przedstawiciele Fundacji Rodzić po Ludzku, autorzy raportu z monitoringu oddziałów położniczych, zapytali 10 tys. kobiet o ich opinie na temat opieki okołoporodowej, którą otrzymały w Polsce. Eksperci organizacji skupili się przede wszystkim na relacji personel medyczny – kobieta. Diagnoza, postanowiona na podstawie uzyskanych głosów, nie pozostawia złudzeń: na polskich oddziałach szpitalnych zdarzają się sytuacje niezgodne z obowiązującymi przepisami, nadużycia, a nawet przemoc: fizyczna, psychiczna i słowna.

Prawo do intymności – nie dla każdego

Jednym z podstawowych praw pacjentki, która korzysta z opieki okołoporodowej, jest prawo do szacunku, godnego traktowania i intymności. Tymczasem blisko 20% respondentek wskazało, że wiele czynności szpitalnych wykonywano bez dbałości o prywatność czy intymność badanych. Ponad 70% z tych kobiet przyznała, że rozmowy z lekarzem czy badania były wykonywane w obecności innych kobiet w sali. Czasem zdarzało się to w obecności odwiedzających (12% przypadków).

Standardy opieki okołoporodowej w Polsce wymagają również, by personel szpitala każdorazowo pytał pacjentkę o zgodę na wszelkie planowane zabiegi i badania. Okazuje się, że wymóg ten nie zawsze jest realizowany. Spośród kobiet, które miały w szpitalu założone wkłucie do żyły obwodowej, tylko 58% zostało poproszonych o zgodę na wykonanie tej czynności. Aż 41% takiego pytania nie usłyszało.

Z raportu Fundacji Rodzić po Ludzku wynika też, że u 16% kobiet, które objęto analizą, na sali porodowej obecni byli studenci medycyny lub położnictwa. Blisko połowa z tych pacjentek (46%) nie została zapytana przez personel, czy wyraża na to zgodę.

„Leżałam na stole operacyjnym, byłam przyszykowywana do cięcia cesarskiego. Przed położeniem się kazano mi się rozebrać do naga w obecności około 10 osób, w tym mężczyzn, studentów. Widziałam, jak po cichu mnie obgadują i naśmiewają się. Było to bardzo poniżające” – pisała jedna z respondentek.

Wśród badanych znalazły się także osoby (3,6% ankietowanych), które deklarowały, że już na izbie przyjęć miała miejsce sytuacja, na którą nie wyraziły zgody lub która naruszyła ich poczucie bezpieczeństwa. Wynikało to ze sposobu, w jaki pacjentki były traktowane przez lekarzy, stosowanej formy komunikacji bądź niedopełnienia procedur.

CZYTAJ TEŻ: Eksperci przyjrzeli się nowym standardom opieki okołoporodowej. Co do poprawy?

Brak wyczucia, dyskryminacja, nadużycia – patologie za zamkniętymi drzwiami porodówek

Rodzące zwracały również uwagę na to, że nie zawsze traktowano je z dostateczną empatią. Co trzecia kobieta biorąca udział w badaniu (31%) skarżyła się na niewystarczającą delikatność personelu. Najwięcej pań z tej grupy deklarowało, że brak wyczucia przydarzył się podczas badania wewnętrznego (72% przypadków) oraz szycia krocza (ok. 25%). Niewiele mniej (20%) wskazywało na sytuację przystawiania dziecka do piersi.

Co szczególnie alarmujące, w badanej próbie znalazły się kobiety, które zwróciły uwagę na przemoc fizyczną w szpitalu. 3% respondentek twierdziło, że w drugim okresie porodu personel medyczny na siłę rozkładał im nogi, a u 66 badanych zdecydowano się na przywiązanie nóg do łóżka porodowego. Część pacjentek była też poszturchiwana.

To jednak nie wszystkie nieprawidłowości, które wykryto na polskich porodówkach. Część ankietowanych spotkała się też z dyskryminacją. Gorsze traktowane miało wynikać z powodu wieku i stanu zdrowia (18% przypadków) lub masy ciała (14%):

„Ile pani przytyła podczas ciąży? 17 kg? A wygląda jak 27”.

„Pani nie jest opuchnięta, tylko gruba”.

W tym wieku nie urodzisz normalnie”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc

Przemoc, która zaczyna się w języku

Nierzadką praktyką jest również poufałe bądź infantylne zwracanie się do kobiet oraz stosowanie zwrotów w trzeciej osobie lub w formie bezokolicznikowej. Pacjentki zwracały uwagę, że w stosunku do nich używano takich określeń, jak: „kochaniutka”, „dziewczyno”, „słoneczko”, a nawet „lalko”.

Zdarzały się jednak znacznie mniej delikatne określenia, a nawet jawne nadużycia i przemoc słowna:

„Podczas pierwszej fazy przyszła doktor sprawdzić rozwarcie i zrobić mi masaż szyjki, który robiła na siłę i bez mojej zgody. Gdy krzyczałam z bólu, to usłyszałam, żebym się nie darła, bo nie jestem  bydłem/zwierzęciem… I dopóki nie przestanę krzyczeć, to mnie nie zbada. Gdyby nie mój mąż, nie  miałabym się jak obronić, bo tylko płakałam z bólu” – opisywała jedna z badanych.

Jak wskazywały respondentki, personel szpitala, wbrew standardom opieki okołoporodowej, niejednokrotnie nie stosował się też do założeń planu porodu lub wręcz lekceważył życzenia pacjentki. Respondentki słyszały m.in. takie niewybredne uwagi:

„A Ty, dziecino, w ogóle czytałaś to, co nam przyniosłaś?”.

„Nie wyraziła zgody na poród siłami natury? A co to za powód: brak zgody? Gówno, nie powód”.

Inna pacjentka wspomniała, że w planie porodu zapisała brak zgody na nacięcie krocza. Gdy usłyszał o tym ordynator, powiedział pacjentce, że to nie ona o tym decyduje.

„Zaczął się naśmiewać z mojej „wiedzy z internetu” i powiedział, że mam usunąć ten zapis z planu porodu albo szukać sobie innego szpitala – napisała jedna z respondentek.

POLECAMY TEŻ: Kampania „Za zamkniętymi drzwiami”. Razem przeciw przemocy

Łagodzenie bólu  i pozycja podczas porodu – nie zawsze zgodnie z wytycznymi

W raporcie skupiono się także na kwestii łagodzenia bólu porodowego. Z odpowiedzi respondentek wynika, że znieczulenie zewnątrzoponowe podano 24% badanych, które rodziły naturalnie lub miały nieplanowane cesarskie cięcie. Ale 13% kobiet, które zadeklarowały chęć skorzystania z niego, nie miało w swoim szpitalu takiej możliwości.

W czasie drugiego okresu porodu 65% respondentek rodziła w pozycji półsiedzącej, a 36% kobiet – płasko na plecach. Co trzecia badana (37%) nie mogła wybrać pozycji, w jakiej urodzi dziecko – zadecydował o tym personel w sali porodowej. Samodzielną decyzję w tej kwestii mogło podjąć tylko 9,3% kobiet (większość współdecydowała o tym w porozumieniu z lekarzem lub położną).

Parcie ściśle według wskazań. Standardy sobie, a życie sobie

Mimo zawartego w standardach opieki okołoporodowej obowiązku, by zachęcać kobietę do kierowania się własną potrzebą parcia, ponad połowa respondentek deklarowała, że personel kazał im nabrać powietrza, zatrzymać je na dłużej i mocno przeć (64%), przyginać głowę do klatki piersiowej (55%) lub przyginać nogi do brzucha (41%). W praktyce do kierowania się własną potrzebą parcia zachęcano niespełna połowę badanych (42%).

Raport wykazał, że u części kobiet mógł zostać zastosowany tzw. chwyt Kristellera. 15,5% badanych deklarowało, że w czasie porodu personel naciskał na ich brzuch, a aż 90% pań z tej grupy wskazało, że ugniatanie brzucha odbywało się w drugim okresie porodu. Na brzuch naciskano najczęściej dłonią (58%) lub łokciem (39%). U 18% kobiet z tej grupy osoba z personelu szpitalnego napierała na brzuch całym ciałem.

Prawie uduszono mnie i dziecko podczas bardzo brutalnego chwytu Kristellera w drugiej fazie porodu. Położne i lekarz nie dowierzały mi, że nie mam już siły przeć. Lekarz prawie leżał na mnie i wyciskał dziecko, które urodziło się sine. Potem dziecko zabrano ode mnie, a ja zostałam sama w brei poporodowej, której nie miał kto wytrzeć. Żałowałam, że nie umarłam” – pisała jedna z ankietowanych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tato, wspieraj mamę! O roli ojca podczas ciąży i po porodzie

Nacięcie krocza wciąż powszechne, ale rzadsze niż przed laty

Ponad połowa badanych (55%), które rodziły siłami natury, wskazała, że w czasie porodu wykonano im nacięcie krocza.

Odsetek ten, choć wciąż wysoki, zmniejszył się na przestrzeni ostatnich lat. Jeszcze 12 lat temu tę interwencję medyczną wykonywano w 80% przypadków.

Opieka nad noworodkiem – jest lepiej, ale wciąż potrzebne poprawki

Nieco lepiej przedstawia się obraz opieki poporodowej. Kontakt „skóra do skóry” miało po narodzinach dziecka 93% respondentek. Ten jednak rzadko trwał tyle, ile wymagają standardy opieki okołoporodowej. Tylko 38,5% badanych, które miały zapewniony taki kontakt, deklarowało, że spędziło z dzieckiem rekomendowane dwie godziny. Najczęściej dzieci zabierano wcześniej, powołując się na konieczność ich zmierzenia i zważenia.

Na oddziale położniczym prawie wszystkie kobiety (93,5%) mogły przebywać razem z dzieckiem bez ograniczeń. Nie wszystkie mamy mogły jednak w wystarczająco często pielęgnować swoje dzieci. Prawie połowa badanych (47%) twierdziła, że wszystkie te czynności wykonywane były przez personel, a co trzecia respondentka w nich nawet nie uczestniczyła.

CZYTAJ TEŻ: Ginekolog czy położna? Kogo wybrać do prowadzenia ciąży?

Wsparcie w karmieniu piersią. Raport z monitoringu oddziałów położniczych wykrył rażące nadużycia

Ogólna ocena wsparcia w karmieniu piersią w szpitalach jest nie jest satysfakcjonująca. Zgodnie z danymi przedstawionymi w raporcie, 66,5% kobiet, które rodziły siłami natury, uzyskała pomoc personelu w pierwszym przystawieniu dziecka do piersi w sali porodowej. Spośród pacjentek, które potrzebowały w tym zakresie pomocy, 44% zadeklarowało, że personel pomagał im z własnej inicjatywy, a 40% musiało o to poprosić. Blisko 18% kobiet nie otrzymało takiego wsparcia mimo zaistnienia takiej potrzeby.

Co więcej, część z nich spotkała się z niewybrednymi komentarzami.

„Jaka z pani matka, że nie ma pani pokarmu! Wszystkie matki mają wystarczająca ilość pokarmu, a pani pewnie odciągać się nie chce” – relacjonowała jedna z respondentek.

„Jak można nie wiedzieć, jak karmić dziecko? Przecież każda matka to wie. To nie jest nic skomplikowanego! Każdy ssak to potrafi” – napisała inna.

„Jedna z pań bez zgody ścisnęła mi piersi i z wyrzutem się zapytała, czym chce karmić, skoro tu nic nie ma” – wyznała kolejna kobieta.

Wsparcie doradcy laktacyjnego było z kolei zależne od szpitala. Średnio co trzecia badana nie miała w swoim ośrodku możliwości skorzystania z takich usług.

„Położna mająca dyżur na oddziale położnictwa wyśmiała mnie za używanie laktatora. Powiedziała, że zamiast używać laktatora, powinnam 24 godziny na dobę leżeć z dzieckiem na cycku” – opowiedziała jedna z badanych.

Raport Fundacji Rodzić po Ludzku pokazuje, jak wiele jest jeszcze do poprawy w opiece okołoporodowej – przede wszystkim na polu zwykłej empatii i respektowania podstawowych praw człowieka. Każda kobieta ma bowiem prawo do jak najlepszej troski o swój stan zdrowia. Dotyczy to „zarówno godnej, pełnej szacunku opieki zdrowotnej podczas całej ciąży i porodu, jak i prawa do bycia wolnym od przemocy i dyskryminacji” – czytamy w podsumowaniu raportu z monitoringu oddziałów położniczych.

Pełny raport można pobrać pod tym adresem.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nowe stowarzyszenie zawalczy o politykę zdrowotną opartą na nauce.  Chce zacząć od odwołania prof. Chazana

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Rozwój płodu. Co się dzieje w organizmie mamy w drugim miesiącu ciąży?

Aryystyczne zdjęcie kobiety w ciąży owiniętej szalem

Po pierwszych, często szalonych czterech tygodniach ciąży kobieta nie przestaje doświadczać niesamowitych zmian związanych z rozwojem nowego życia. Niejedna mama zadaje sobie wówczas pytanie: „Co się tak na prawdę ze mną dzieje?”. O tym, jakie zmiany zachodzą w drugim miesiącu ciąży w organizmie kobiety, opowiada Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rozwój organizmu ludzkiego w okresie wewnątrzłonowym możemy podzielić na trzy etapy:

  • przedzarodkowy – od zapłodnienia do końca trzeciego tygodnia ciąży (lub 21 dnia),
  • zarodkowy – od początku czwartego do końca ósmego tygodnia ciąży (czyli od 22. do 56-60. dnia),
  • płodowy – od dziewiątego tygodnia do końca 38. tygodnia.

CZYTAJ TEŻ: Chcesz szybko zajść w ciążę? Owoce morza poprawią twoją płodność!

W okresie zarodkowym bardzo ważną rolę ogrywają tzw. trzy listki zarodkowe, czyli:

  • mezoderma,
  • endoderma,
  • egzoderma.

144 uderzenia serca na minutę

Listki zarodkowe mają bardzo dużą zdolność do namnażania i różnicowania się – dzięki temu w rozwijającym się organizmie powstają wszystkie niezbędne narządy wewnętrzne. Kształtują się m.in. pęcherzyki płucne, a wątroba zaczyna wytwarzać pierwsze komórki krwi.

Pracują też nerki, a serce – już ukształtowane – pompuje krew, bijąc ok. 144 razy na minutę.

POLECAMY TEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Drugi miesiąc ciąży: rozwój dłoni, stóp i mózgu

W drugim miesiącu ciąży wykształcają się dłonie i palce z liniami papilarnymi; rozwijają się także stopy (choć ich rozwój jest opóźniony o kilka dni w porównaniu do dłoni). Powstają mięśnie, grubieją i wydłużają się chrząstki, zaczyna się tworzyć kręgosłup i zaczątki żeber.

W tym czasie szybko rozwija się też głowa zarodka, która stanowi wówczas aż połowę długości maluszka. Tworzy się mózg i zaczyna powstawać kora mózgowa. Wykształca się twarz, zawiązki oczu i uszu, podniebienie, żuchwa i szczęka z zawiązkami zębów mlecznych.

Zarodek rośnie ok. 1 mm dziennie. Pod koniec drugiego miesiąca mierzy już całe 3,5 cm i waży 10 g. Powstają także błony płodowe, które w późniejszym czasie będą tworzyć pęcherz płodowy, czyli balonik, w którym rozwija się i dojrzewa płód.

Różowa infografika,z nagłówkiem: Rozwój dziecka w drugim miesiącu ciąży. Na granatowych piktogramach widnieją informacje: 144 - uderzenia serca na minutę, 1 mm - o tyle dziennie rośnie dziecko, 3,5 cm - długość dziecka, 10 g - waga dziecka. U góry widoczne logo Akademii Alantan i kampanii "Położna na medal"

mat. prasowe kampanii „Polożna na medal”

Drugi miesiąc ciąży: skąd te widoczne żyły?

W drugim miesiącu ciąży przyszła mama może odczuwać dolegliwości podobne do tych z pierwszego miesiąca:

  • nudności,
  • wymioty,
  • zgagę,
  • zaparcia,
  • częste oddawanie moczu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 4 pytania do ginekologa, których wstydzisz się zadać

Mogą pojawić się również problemy z cerą (takie jak u nastolatków). Piersi mogą być obrzmiałe i ciężkie, a brodawki sutkowe i otoczki wokół nich stają się ciemniejsze.

Dodatkowo pojawią się niebieskie podskórne linie na piersiach i brzuchu. To nic innego jak siatka żył, która obrazuje zwiększony transport krwi w ciąży (szczególnie widoczna jest u kobiet bardzo szczupłych o delikatnej budowie). Ponadto możesz być  drażliwa i borykać się ze zmianami nastroju.

W tym czasie zazwyczaj pojawia się zmęczenie i senność, dlatego potrzebujesz więcej odpoczynku, więc nie unikaj drzemek w ciągu dnia. Paznokcie rosną szybciej, ale mogą ulegać rozdwajaniu i łamaniu. Twój organizm przystosowuje się do nowej sytuacji – ciąży.

Drugi miesiąc ciąży kończy się w szóstym tygodniu rozwoju zarodka

Czy wiesz dlaczego? Otóż tygodnie ciąży obliczane są od pierwszego dnia ostatniej miesiączki, czyli razem z tymi dwoma tygodniami, w których nie doszło jeszcze do zapłodnienia.

PAMIĘTAJ: drugi miesiąc ciąży to też moment na wizytę u ginekologa!


„Położna na medal” to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna. Jej celem jest zwrócenie uwagi na standardy i jakość opieki okołoporodowej w Polsce oraz ich systematyczna poprawa poprzez działania edukacyjne i promocję dobrych praktyk. Organizatorzy kampanii pragną także zwiększyć świadomość społeczną w zakresie roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia nominacji do tegorocznej, piątej edycji przyjmowane są do 31 lipca 2018 r. Więcej: www.poloznanamedal2018.pl.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.