Przejdź do treści

Endometrioza. Historie kobiet z całego świata

Endometrioza nie zna granic, jej ból jest taki sam bez względu na kraj pochodzenia. Kobiety na całym świecie cierpią tak samo.

Jestem 90-latką w ciele 20-latki

Anonimowa rozmówczyni: gdy twoje ciało staje na przeszkodzie wszystkiego czego chcesz, to może być bardzo przygnębiające. Mam 20 lat i czuję się, jakbym miała 90. Obecnie pracuję, ale bywają dni, kiedy ciągle wymiotuję i zwijam się z bólu. Dziesiątki razy już słyszałam, że w moim wieku powinnam już zajść w ciążę. Ludzie nie wiedzą nawet, jak bardzo boli mnie, że nigdy nie będę mogła mieć dzieci. Każdego dnia prowadzę walkę o swoje zdrowie i życie, jednocześnie cierpię i pracuję, by móc opłacić drogie leczenie.

Endometrioza niszczy moją relację z matką

Susanne z Singapuru: endometrioza niszczy moją relację z matką, która nie rozumie mojego bólu. Udaje więc, że wszystko ze mną w porządku, czasami wymagając ode mnie zbyt wiele. Sprawia to, że trudno mi być sobą w towarzystwie rodziny ukochanego i bliskich przyjaciół. Mam starszego chłopaka, część jego znajomych ma już dzieci. Ci pytają ciągle, kiedy dołączymy do grona rodziców… Ale przez endometriozę nie wiem, czy kiedykolwiek będę dzielić z nimi to doświadczenie. Teraz wszystkim rządzi ból, nie biorę środków antykoncepcyjnych, nie biorę narkotyków. Na razie nie staram się zajść w ciążę, wiem jednak, że kiedy się zdecyduję, będzie ciężko.

Endometrioza to dla ludzi to jest wstydliwy sekret

Lamia z Anglii: nienawidzę faktu, że kobiety próbują ukrywać objawy endometriozy, jakby była wstydliwym sekretem. Nikt nie ukrywa przeziębienia, albo złamanej ręki. Moja choroba sprawia, że czuję się nieczysta, a ja muszę udawać, jaka jestem szczęśliwa. Moi koledzy nie czerwienią się zawstydzeni, bo nie wiedzą przecież, że moja macica krwawi do jamy brzusznej i sprawia mi niewyobrażalny ból.  A jako nauczycielka widzę młode dziewczyny, które zawstydza i obrzydza ich własne ciało.

Ból jest paraliżujący

Jenny z Australii: zmiana pozycji, kiedy ledwo daję sobie radę z bólem, zajmuje mi niekiedy nawet pięć minut. Czuje się wtedy tak, jakby ktoś dźgał mnie nożem w brzuch. Czasami jest to bardziej uczucie pieczenia, jakby przykładano gorące żelazo, które mnie przeszywa. Zanim uda mi się wstać, długo jeszcze leżę zwinięta w kłębek.

Endometrioza zniszczyła moje małżeństwo

Mavis z Francji: seks stawał się coraz bardziej  bolesny, krwawiłam jeszcze kilka dni po stosunku, dlatego zaczęłam unikać zbliżeń. Mąż z tego powodu nawiązał romans, ale o rozpad naszego związku winię endometriozę.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po poronieniu byłam wrakiem człowieka

Cristina z USA: mimo że wiedziałem, że mam endometriozę, chciałam mieć dziecko. Według lekarzy byłam płodna. Niedługo po zdiagnozowaniu choroby zaszłam w ciążę, ale co z tego, skoro 8 tygodni później poroniłam. Endometrioza jest jak tykająca bomba. Każdy kolejny miesiąc sprawia, że jestem coraz bliżej bycia bezpłodną. Po stracie dziecka, byłam wrakiem. Wreszcie postanowiliśmy z mężem wziąć przerwę. Nie próbujemy, tak jest zdrowiej dla nas obojga.

Zobacz także:

10 objawów endometriozy

15 rzeczy, które powinnaś wiedzieć o ENDOMETRIOZIE

10 komentarzy, których kobiety z endometriozą mają już serdecznie dość!

Karolina Błaszkiewicz

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

„Bałem się, że skrzywdzę córeczkę”. Ojciec wcześniaka opowiada wzruszającą historię

Opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca
fot. Pixabay

Przedwczesne narodziny dziecka to ogromne wyzwanie dla rodziców. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca? Zobacz opowieść tego mężczyzny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Średnio jedna na dziesięć ciąż w Stanach Zjednoczonych kończy się przedwczesnym porodem. O wcześniactwie mówimy w sytuacji, gdy dziecko przychodzi na świat pomiędzy 22. a 37. tygodniem ciąży. Takie dzieci narażone są na problemy z oddychaniem i karmieniem, są również bardziej podatne na różnego rodzaju zakażenia.

Zobacz także: Wcześniak w domu – jak się o niego zatroszczyć? Sprawdź, co radzi położna

Ciężkie chwile dla mamy i taty

Opieka nad wcześniakiem jest dużym wyzwaniem, który generuje u rodziców stres i frustrację. I choć powszechnie uważa się, że to matki są najbardziej narażone na stres związany z pielęgnowaniem dziecka, również ojcowie przeżywają ciężkie chwile.

Zgodnie z badaniami opublikowanymi z 2017 roku przez Northwestern University Feinberg School of Medicine, ojcowie wcześniaków są bardziej zestresowani niż matki takich dzieci.

Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w której niemowlęta opuszczają szpital i wraz z rodzicami udają się do domów. Może to wynikać z niepokoju związanego z bezradnością i chorobą dziecka.

Tych wszystkich emocji doświadczył Steve Michener. Mężczyzna postanowili podzielić się ze światem swoją historią i opowiedział, z jakimi problemami przyszło mu się zmierzyć jako ojcu wcześniaka.

Zobacz także: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca

Ciąża Carissy- żony Steve’a, przebiegała książkowo. Wszystko zmieniło się w 23. tygodniu ciąży. Podczas wizyty lekarskiej okazało się, że kobieta miała za mało płynu owodniowego. Po tygodniu sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła i wywołanie porodu okazało się koniecznością.

– Zapytałem lekarza, kiedy mniej więcej miałoby to nastąpić. Odpowiedział mi: „będziemy gotowi za trzydzieści minut” – wspomina Steve. – W tym czasie paliłem, więc jedyne co mogłem zrobić, by ukoić nerwy, to wyjść na zewnątrz i wypalić kilka papierosów – dodaje.

W lipcu 2011 roku, w 24. tygodniu ciąży Carissa urodziła córeczkę o imieniu Claire. Dziewczynka przyszła na świat za pomocą cesarskiego cięcia. Steve przyznaje, że był przerażony, kiedy po raz pierwszy zobaczył dziecko.

– Kiedy urodziła się moja najstarsza córka z pierwszego małżeństwa, ważyła ok. 4 kg. To był szok, nigdy nie widziałem tak małego dziecka – wyznaje ojciec wcześniaka.

Przed narodzinami lekarze ostrzegli rodziców, że płuca dziecka mogą się nie rozwinąć i istnieje ryzyko, że powieki malucha będą zrośnięte.  – Powiedzieli też, że najprawdopodobniej nie zapłacze – mówi Steve. Tuż po porodzie dziecko wydało jednak ciszy okrzyk- dla Steve’a był to znak, że wszystko potoczy się dobrze.

Ojciec bał się jednak dotknąć maluszka. Jak wspomina, skóra córki była niemal przezroczysta i przez maleńką klatkę piersiową mógł dostrzec jej bijące serce.

Zobacz także: Najmłodszy wcześniak świata – padł nowy rekord

„Bałem się, że skrzywdzę córeczkę”

Po pewnym czasie lekarze zalecili rodzicom tzw. kangurowanie. Jest to metoda wczesnej opieki nad noworodkiem, zapewniająca bezpośredni kontakt ciała dziecka z ciałem matki lub ojca.

Noworodek utrzymywany jest w pozycji pionowej lub półpionowej na klatce piersiowej rodzica w okolicy piersi, pod ubraniem mamy lub taty. Metoda ta pomaga w utrzymaniu ciepłoty ciała dziecka, utrzymaniu regularnego oddechu i bicia serca oraz wyzwala głęboki sen.

– Moja żona bardzo się tym przejmowała, a ja bałem się, że skrzywdzę córeczkę. Martwiłem się też, że może się przez to rozchorować – wyjaśnia Steve. – Długo to odkładałem, jednak lekarze przekonali mnie, że to nie tylko najlepszy czas na nawiązanie więzi z dzieckiem, ale też sposób na przyspieszenie jego rozwoju fizycznego – dodaje.

Jak ujawnia, pierwsze kangurowanie trwało zaledwie dwie minuty, potem dziecko wróciło do inkubatora.
– Im dłużej to robiliśmy, tym pewniej się czuliśmy – przyznaje.

Kolejnym problemem w opiece nad wcześniakiem było to, że Carissa i Steve nie byli przygotowani na przyjście na świat wcześniaka, nie wiedzieli więc, jakie pytania mają zadawać lekarzom.

– Nie wiedzieliśmy,  co pytać, dopóki nie zostaliśmy postawieni w konkretnej sytuacji – mówi Steve. Z czasem rodzice nauczyli się obserwować swoje dziecko i wiedzieli, kiedy dzieje się coś złego.

Zobacz także: Śmiertelność wcześniaków kontra jakość opieki szpitalnej. Zobacz, co mówią badania!

„Miejcie wiarę w lekarzy”

Po dwóch miesiącach od narodzin Calire, kilku transfuzjach krwi i niekończących się obawach, Steve i Carissa mogli w końcu zabrać swoją córeczkę do domu. Nie oznaczało to jednak końca problemów rodziców.

– Musieliśmy znaleźć opiekunkę, która będzie potrafiła się zajmować wcześniakiem – wyjaśnia Steve. – Na szczęście na naszej drodze pojawiła się fantastyczna kobieta, która potrafiła spełnić wszystkie potrzeby Claire – dodaje.

Dziś dziewczynka ma siedem lat, rozwija się prawidłowo i niedawno sama nauczyła się jeździć na rowerze. Po kilku latach Steve ma dla rodziców wcześniaków jedną radę. – Miejcie wiarę w lekarzy i współczesną technologię – przekonuje. – Jeżeli Claire urodziłaby się 50 lat wcześniej, prawdopodobnie nie świętowałaby swoich siódmych urodzin. Lekarze naprawdę wiedzą, co robić – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.