Przejdź do treści

Moja Droga Niepłodna

Siedem lat po raz pierwszy zostałam opisana słowem „niepłodna”. Miałam tylko 26 lat i wciąż nie miałam faceta. Nadal uważam, że na związek jeszcze mam czas.

Ostatki mojej płodności dały mi propozycję: „teraz albo nigdy”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Postawiłam na „teraz”. Pieczołowicie wybrałam dawcę nasienia. Przeszłam przez dwie rundy IVF – przegrałam, ale nie poprzez nokaut. Przetoczyłam się przez kilkadziesiąt gabinetów lekarskich. Stuknęło mi 27 lat, byłam spłukana i przybita. Stanęłam w obliczu bolesnej rzeczywistości, która nie oferowała mi zbyt wielu opcji.
Ten czas był dla mnie niszczycielski. Wszystko, czego kiedykolwiek chciałam, to zostać matką. Nie wiedziałam, czy w ogóle uda mi się spełnić to marzenie. Czułam się zagubiona, samotna i przekonana, że nie mam nic do zaoferowania swojemu przyszłemu partnerowi. Były dni, kiedy niepłodność mnie tak męczyła, że nie wiedziałam, czy chcę się obudzić następnego dnia…
Jednak gdybym mogła powiedzieć coś tej dziewczynie sprzed kilku lat…

Moja Droga Niepłodna,
Myślałam o Tobie dziś rano, kiedy moja córeczka w przedszkolnej świetlicy skoczyła mi w ramiona krzycząc „zapomniałaś o mnie!”. To jej standardowe powitanie, później śmiejąc się przykleja policzek do mojego policzka.
„Zapomniałaś o mnie” powtarza. I nie ma pojęcia, jak długo nie pamiętałam…
Podczas szczęśliwych dni macierzyństwa często wracam do Ciebie myślami. Serce mi pęka, kiedy myślę, jak skulona leżysz na łóżku i płaczesz do utraty tchu. Pewnie wydaje Ci się, że wszyscy mają coś, o czym Ty ciągle rozpaczliwie marzysz.

Rosnące brzuchy stały się tłem całego Twojego świata, były wszędzie, a Twój wciąż pozostawał płaski.
Myślę o Tobie zarówno w dobrych, jak i złych chwilach. Szkoda, że nie możemy się spotkać i nie mogę ostrzec Cię przed tym, co dalej. Myślę o Tobie, kiedy moja córka siedzi mi na kolanach i pozwala zrobić sobie warkocz, choć fryzjerką jestem beznadziejną. Myślę o Tobie, kiedy razem się śmiejemy i kiedy koszmar budzi ją w środku nocy, a ja jestem jedyną osobą, która może ją pocieszyć.
Życie ze świadomością, że możesz nigdy nie mieć dziecka jest bolesne. Wiem, że nie zawsze można mieć, to co się chce. Kobiety chcą zostać biologicznymi matkami nie dlatego, że wierzą w wyższość swoich genów, ale dlatego, że chcą poczuć pierwsze kopnięcie, obserwować swoje zmieniające się ciało i czuć więź z powstającym życiem.
Jesteś zła, bo nie możesz mieć tego, co chcesz? Ciągle odrzucasz ideę adopcji i nie możesz się pogodzić z tym, co zgotował Ci los? Rozumiem.
Ale życzę Ci, żebyś potrafiła docenić, to co Cię spotkało. Szkoda, że nie potrafię pokazać Ci wielkiej miłości, która łączy mnie i moją córkę.
Wszystkie Twoje obawy na temat adopcji są nieuzasadnione. Co ja dostałam od życia? O wiele więcej niż mogłabym sobie kiedykolwiek wymarzyć. Mimo to rozumiem Cię, wiem przez co przechodzisz. Wiem, że płaczesz, wiem, że boli, wiem, że jesteś smutna. Masz do tego prawo.
Gdybym miała jedno życzenie, to chciałabym cofnąć się o te kilka lat i powiedzieć sobie, że całe to zło, które czułam, jest przejściowe. Że będą czasy, kiedy na widok ciążowego brzucha będę się uśmiechać
Ale nawet jeśli nie zdecydujesz się na adopcję, to wierzę, że w końcu i Twoje marzenie się spełni.
Niepłodność nie przekreśla szans na szczęście. Uwierz.

Niepłodna Mama

 
Weronika Tylicka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

„Bałem się, że skrzywdzę córeczkę”. Ojciec wcześniaka opowiada wzruszającą historię

Opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca
fot. Pixabay

Przedwczesne narodziny dziecka to ogromne wyzwanie dla rodziców. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca? Zobacz opowieść tego mężczyzny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Średnio jedna na dziesięć ciąż w Stanach Zjednoczonych kończy się przedwczesnym porodem. O wcześniactwie mówimy w sytuacji, gdy dziecko przychodzi na świat pomiędzy 22. a 37. tygodniem ciąży. Takie dzieci narażone są na problemy z oddychaniem i karmieniem, są również bardziej podatne na różnego rodzaju zakażenia.

Zobacz także: Wcześniak w domu – jak się o niego zatroszczyć? Sprawdź, co radzi położna

Ciężkie chwile dla mamy i taty

Opieka nad wcześniakiem jest dużym wyzwaniem, który generuje u rodziców stres i frustrację. I choć powszechnie uważa się, że to matki są najbardziej narażone na stres związany z pielęgnowaniem dziecka, również ojcowie przeżywają ciężkie chwile.

Zgodnie z badaniami opublikowanymi z 2017 roku przez Northwestern University Feinberg School of Medicine, ojcowie wcześniaków są bardziej zestresowani niż matki takich dzieci.

Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w której niemowlęta opuszczają szpital i wraz z rodzicami udają się do domów. Może to wynikać z niepokoju związanego z bezradnością i chorobą dziecka.

Tych wszystkich emocji doświadczył Steve Michener. Mężczyzna postanowili podzielić się ze światem swoją historią i opowiedział, z jakimi problemami przyszło mu się zmierzyć jako ojcu wcześniaka.

Zobacz także: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca

Ciąża Carissy- żony Steve’a, przebiegała książkowo. Wszystko zmieniło się w 23. tygodniu ciąży. Podczas wizyty lekarskiej okazało się, że kobieta miała za mało płynu owodniowego. Po tygodniu sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła i wywołanie porodu okazało się koniecznością.

– Zapytałem lekarza, kiedy mniej więcej miałoby to nastąpić. Odpowiedział mi: „będziemy gotowi za trzydzieści minut” – wspomina Steve. – W tym czasie paliłem, więc jedyne co mogłem zrobić, by ukoić nerwy, to wyjść na zewnątrz i wypalić kilka papierosów – dodaje.

W lipcu 2011 roku, w 24. tygodniu ciąży Carissa urodziła córeczkę o imieniu Claire. Dziewczynka przyszła na świat za pomocą cesarskiego cięcia. Steve przyznaje, że był przerażony, kiedy po raz pierwszy zobaczył dziecko.

– Kiedy urodziła się moja najstarsza córka z pierwszego małżeństwa, ważyła ok. 4 kg. To był szok, nigdy nie widziałem tak małego dziecka – wyznaje ojciec wcześniaka.

Przed narodzinami lekarze ostrzegli rodziców, że płuca dziecka mogą się nie rozwinąć i istnieje ryzyko, że powieki malucha będą zrośnięte.  – Powiedzieli też, że najprawdopodobniej nie zapłacze – mówi Steve. Tuż po porodzie dziecko wydało jednak ciszy okrzyk- dla Steve’a był to znak, że wszystko potoczy się dobrze.

Ojciec bał się jednak dotknąć maluszka. Jak wspomina, skóra córki była niemal przezroczysta i przez maleńką klatkę piersiową mógł dostrzec jej bijące serce.

Zobacz także: Najmłodszy wcześniak świata – padł nowy rekord

„Bałem się, że skrzywdzę córeczkę”

Po pewnym czasie lekarze zalecili rodzicom tzw. kangurowanie. Jest to metoda wczesnej opieki nad noworodkiem, zapewniająca bezpośredni kontakt ciała dziecka z ciałem matki lub ojca.

Noworodek utrzymywany jest w pozycji pionowej lub półpionowej na klatce piersiowej rodzica w okolicy piersi, pod ubraniem mamy lub taty. Metoda ta pomaga w utrzymaniu ciepłoty ciała dziecka, utrzymaniu regularnego oddechu i bicia serca oraz wyzwala głęboki sen.

– Moja żona bardzo się tym przejmowała, a ja bałem się, że skrzywdzę córeczkę. Martwiłem się też, że może się przez to rozchorować – wyjaśnia Steve. – Długo to odkładałem, jednak lekarze przekonali mnie, że to nie tylko najlepszy czas na nawiązanie więzi z dzieckiem, ale też sposób na przyspieszenie jego rozwoju fizycznego – dodaje.

Jak ujawnia, pierwsze kangurowanie trwało zaledwie dwie minuty, potem dziecko wróciło do inkubatora.
– Im dłużej to robiliśmy, tym pewniej się czuliśmy – przyznaje.

Kolejnym problemem w opiece nad wcześniakiem było to, że Carissa i Steve nie byli przygotowani na przyjście na świat wcześniaka, nie wiedzieli więc, jakie pytania mają zadawać lekarzom.

– Nie wiedzieliśmy,  co pytać, dopóki nie zostaliśmy postawieni w konkretnej sytuacji – mówi Steve. Z czasem rodzice nauczyli się obserwować swoje dziecko i wiedzieli, kiedy dzieje się coś złego.

Zobacz także: Śmiertelność wcześniaków kontra jakość opieki szpitalnej. Zobacz, co mówią badania!

„Miejcie wiarę w lekarzy”

Po dwóch miesiącach od narodzin Calire, kilku transfuzjach krwi i niekończących się obawach, Steve i Carissa mogli w końcu zabrać swoją córeczkę do domu. Nie oznaczało to jednak końca problemów rodziców.

– Musieliśmy znaleźć opiekunkę, która będzie potrafiła się zajmować wcześniakiem – wyjaśnia Steve. – Na szczęście na naszej drodze pojawiła się fantastyczna kobieta, która potrafiła spełnić wszystkie potrzeby Claire – dodaje.

Dziś dziewczynka ma siedem lat, rozwija się prawidłowo i niedawno sama nauczyła się jeździć na rowerze. Po kilku latach Steve ma dla rodziców wcześniaków jedną radę. – Miejcie wiarę w lekarzy i współczesną technologię – przekonuje. – Jeżeli Claire urodziłaby się 50 lat wcześniej, prawdopodobnie nie świętowałaby swoich siódmych urodzin. Lekarze naprawdę wiedzą, co robić – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.