Przejdź do treści

Mleko lekarstwem dla niemowląt z intensywnej terapii

421.jpg

Ludzkie mleko jest pokarmem niemowląt, ale dla chorych, hospitalizowanych dzieci, to także lekarstwo. To centralne założenie serii artykułów poświęconych opiece pielęgniarskiej nad noworodkami.

Wiele publicznych programów ochrony zdrowia oraz stowarzyszeń medycznych ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) uznało powszechne korzyści, wynikające z karmienia piersią. Nowe wydanie Advances in Neonatal Care jest poświęcone najlepszym rozwiązaniom dostarczania ludzkiego mleka dla hospitalizowanych niemowląt.

„Immunologiczne i przeciwzapalne właściwości mleka ludzkiego są szczególnie ważne dla ciężko chorych dzieci, przebywających na oddziałach intensywnej opieki medycznej”, powiedziała dr Diane L. Spatz, dyrektor Lactation Program w The Children’s Hospital of Philadelphia (CHOP). Dr Spatz jest wybitnym ekspertem na arenie międzynarodowej, zajmuje się promowaniem karmienia piersią oraz prowadzi Lactation Program w CHOP. Szpital ten, wraz ze swoim supernowoczesnym Human Milk Management Center, jest już w czołówce tego typu placówek, jeśli chodzi o badania nad ludzkim mlekiem oraz usługi laktacyjne przy wsparciu  pielęgniarek i dyplomowanych międzynarodowych konsultantów laktacyjnych. W CHOP więcej niż cztery na pięć niemowląt zwolnionych z intensywnej terapii otrzymuje ludzkie mleko.

Szpital wykorzystuje mleko pobrane od dawców od 2006 roku z myślą o niemowlętach, których matki nie są w stanie wytworzyć pokarmu. W zeszłym tygodniu CHOP ogłosił plany uruchomienia banku mleka działającego na zasadach non-profit.

„Wspieranie wykorzystywania mleka ludzkiego jest jedną z najbardziej skutecznych strategii, opartych na dowodach naukowych, która zapewnia niemowlęciu bezpieczny pobyt na intensywnej terapii”, dodaje Spatz.

 

Źródło: www.medicalnewstoday.com

 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

8 faktów o płodności – wiedziałaś?

płodność

Płodność często wydaje się być pomijanym tematem. Oczywiście do momentu, kiedy okazuje się, że stanowi problem. Warto jednak wiedzieć o niej więcej.

8 faktów o płodności, które warto znać:
1. Jest to temat zarówno mężczyzn, jak i kobiet

Jeśli jesteśmy w związku i mamy problemy z zajściem w ciążę, to staje się to problemem pary, a nie każdego z osobna. Niektóre dane wskazują, że w jednej trzeciej związków zgłaszających się po pomoc w kwestiach płodności, trudności dotyczą czynnika męskiego. W jednej trzeciej jest to czynnik kobiecy, a w pozostałych 33 procentach jest to czynnik mieszany.

2. Zajście w ciążę może zająć dłuższą chwilę

Nawet jeśli oboje partnerów jest zdrowych, młodych i płodnych, warto dać sobie chwilę na poczęcie dziecka. „Każdego miesiąca, zdrowa pod względem płodności para ma tylko 20 proc. szans na zajście w ciążę” – słowa endokrynologa dra Thomasa Molinaro cytuje “BuzzFeed”.

3. Jeśli planujesz rodzicielstwo po 35 roku życia – przemyśl to

Czasami życie układa się tak, że dopiero ładnych kilka lat po 30-stce mamy szansę na bycie mamą i tatą. Nieraz jednak świadomie odkładamy tę decyzję na później. Warto jest wtedy wiedzieć, czy w naszym przypadku jest to dobra opcja. Badajmy się!

Mam 35 lat i chcę być mamą… >>> PRZECZYTAJ

4. Ile czasu mamy się starać?

Jeśli jesteście poniżej 35-ego roku życia, zanim zasięgniecie porady specjalisty, dajcie sobie rok na spokojne starania o ciążę. Jeśli jesteście powyżej tego wieku, poszukajcie pomocy już po pół roku. Jest to bowiem granica, po przekroczeniu której płodność zaczyna szybciej spadać, pojawia się większe ryzyko poronień oraz chorób genetycznych.

5. Płodność zależy od wielu czynników

Wiek jest zdecydowanie jednym z najważniejszych z nich. Szalenie istotne są oczywiście także kwestie zdrowotne. Wszelkie przebyte infekcje, choroby, operacje, przyjmowane leki. Zdarza nam się jednak zapominać o wpływie stylu życia na naszą płodność. Palenie, chroniczny stres, alkohol, inne używki, śmieciowe jedzenie – warto dbać o siebie, by później móc zadbać o przyszłego malucha.

6. Historia twojej rodziny, może wiele powiedzieć o tobie

Czynniki genetyczne mogą mieć znaczenie także w kwestii płodności. Jeśli twoja mama weszła w menopauzę będąc około 40 roku życia, czy nawet wcześniej, może być to dla ciebie sygnał ostrzegawczy odnośnie własnej płodności. Podobnie, jeśli miała ona problemy z donoszeniem ciąży, czy cierpi na endometriozę, warto wspomnieć o tym lekarzowi.

7. Jeśli chcesz zamrozić swoje jajeczka, najlepiej zrób to jeszcze przed 30-stką

Statystyki mówią, że prawie 20% jajeczek pobranych od kobiet poniżej trzydziestego roku życia, uda się zapłodnić po rozmrożeniu. W przypadku starszych kobiet (i jajeczek), szansa na macierzyństwo przy zastosowaniu tej metody maleje do 10%” – pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ].

8. Technika idzie do przodu, ale nie należy w nią ślepo wierzyć

Pojawia się coraz więcej dostępnych metod zarówno antykoncepcji, walki z niepłodnością, czy też ratowania zagrożonych ciąż. Lekarze są w stanie doprowadzić do prawdziwych cudów [zobacz jeden z nich >>> TUTAJ]. Warto jednak pamiętać, że nie na wszystkie problemy znajdzie się „techniczne” rozwiązanie. Nie chodzi tu tylko o ograniczenia związane z rozwojem medycyny, ale także o psychikę. Odgrywa ona niezwykle ważną – w wielu przypadkach kluczową – rolę w kwestiach płodności.

Inspiracja: „BuzzFeed”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Zdrowe granice, czyli jak wiele rodzice powinni mówić dzieciom

jak rozmawiać z dzieckiem

Chłopiec nie chce iść z mamą za rękę. Co chwila się wyrywa. Mama z dzieckiem idą chodnikiem obok ruchliwej ulicy. Matka jest coraz bardziej zniecierpliwiona, próbuje opanować dziecko, tłumaczy, ale niewiele to daje. Chłopiec nadal nie słucha. Matka więc, widząc po drugiej stronie ulicy policjanta mówi do syna, że jeśli ten się nie uspokoi, policjant go zabierze.

Albo inna historia: dziecko trafia na pediatryczną izbę przyjęć. Dziecko spaceruje po gabinecie, dotyka sprzętu, bierze do ręki leżący na biurku stetoskop. W odpowiedzi lekarz mówi do dziecka, że jeśli nie będzie grzeczne, pobierze mu krew.

Dzieci słyszą różne rzeczy. Rodzice i opiekunowie sięgają po najróżniejsze argumenty, żeby osiągnąć cel, z bezsilności, złości, rozczarowania. Co jednak z jawnym kłamstwem wypowiadanym do dziecka? Policjant, oczywiście, nie zabierze dziecka, a pielęgniarka i tak pobierze krew do badania.

Tak trudno mówić

Czasami może się wydawać, że kłamstwo ochroni dziecko przed cierpieniem. Na przykład w sytuacji zbliżającego się rozwodu rodzice, sami zaskoczeni lub przygnębieni sytuacji, sięgają po różne półprawdy i kłamstwa. Mówią na przykład, że tata wyjeżdża do pracy za granicę na jakiś czas, podczas kiedy w rzeczywistości się wyprowadza. Albo że pan, który spędza w domu coraz więcej czasu przychodzi, żeby naprawić cieknący kran.

W każdej rodzinie zdarzają się też sytuacje, o których nie wiadomo jak rozmawiać z dziećmi – ktoś pada ofiarą przestępstwa, zapada na ciężką lub wstydliwa chorobę, popełnia samobójstwo. Nie wiemy nie tylko, jak rozmawiać z dziećmi, ale czy w ogóle poruszać pewne tematy.

Nie wiemy też, jak rozmawiać z dziećmi o własnych uczuciach, o tym, co czujemy w związku z ich zachowaniem. A przecież reagujemy, nierzadko gwałtownie, bardzo często – kiedy dziecko pociągnie za włosy, ugryzie podczas karmienia, uderzy młodszą siostrę lub z jakiegoś powodu cierpi.

Czy powinniśmy mówić dzieciom, co czujemy? Jakie są granice szczerości? Czy kłamstwo wypowiedziane do dziecka jest innym kłamstwem niż to wypowiedziane do osoby dorosłej?

Niemal każdy rodzic chce mieć ze swoim dzieckiem szczerą, uczciwą i otwartą relację. Większość rodziców zdaje sobie sprawę, że jest to rzetelny i trwały fundament, na którym można budować relację z dzieckiem. Z drugiej strony jest obawa, że szczerość wobec dzieci, zwłaszcza dzielenie się z nim tym, jak czuje się rodzic, może być dla dziecka zbyt obciążające. Ostatecznie dzieci potrzebują silnych rodziców.

Dzieci wiedzą

Nie wiadomo skąd, ale żywa jest w umysłach wielu dorosłych myśl, że dzieci średnio rozumieją rzeczywistość wokół nich. Zwłaszcza małe dzieci, a już na pewno niemowlęta. Mówimy: „ono i tak nie rozumie, nie zapamięta, dzieci są silniejsze niż nam się wydaje”.

A przecież nawet bardzo małe dzieci mają czują świat wokół nich, jedynie nie potrafią o tym opowiedzieć. Eksperyment, w którym matka przestaje reagować na dziecko, ma niemy, pozbawiony emocji wyraz twarzy, jest jednym z najtrudniejszych, jakie można zobaczyć[1]. Dziecko jest przerażone, zdezorientowane. Wiemy również z licznych badań, że dzieci matek dotkniętych depresją same często zapadają na tę chorobę. I wcale nie ujawnia się ona w dorosłości, niestety.

Nie mówiąc nic, pozostawiamy więc dziecko w jego strachu i dezorientacji. To nie znaczy, że każde własne uczucie mamy wyjaśniać w detalach. Ważna jest relacja i reakcja na dziecko.

Tajemnice i zmartwienia

Jeśli więc dzieci odczuwają nasze emocje, jaki ma to na nie wpływ? Dzieci „czytają” rodziców z ich słów, zachowań, czynów. Jeśli rodzic nie mówi, a jednocześnie widać, że jest czymś poruszony, dziecko może czuć się zagubione. Co więcej, może pomyśleć, że skoro rodzic – najważniejszy dla niego człowiek – nie porusza pewnego tematu, to jest to temat, o którym nie należy w ogóle rozmawiać.

Z powodu doskonałej umiejętności odczytywania uczuć opiekunów dzieci przestają współpracować na przykład wówczas, kiedy rodzic bardzo się spieszy i próbuje na przykład zmienić dziecku pieluchę lub je ubrać. Lepiej wówczas powiedzieć: „Przepraszam, że tak bardzo się spieszę i cię popędzam. Za godzinę mamy wizytę u lekarza i musimy być na czas.”. Rodzic ma czas na wyciszenie i konieczne zwolnienie. To może zasadniczo zmienić przebieg sytuacji.

Wybuchy

Jedna z największych, nieuniknionych porażek rodziców to krzyk i niekontrolowanie swoich reakcji. Jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje ograniczenia, bywamy zmęczeni (czasem bardzo!), niewyspani (równie mocno), trudno wówczas pomieścić w sobie różne emocje i zachowania dziecka. Ale wybuch czy krzyk rodzica nie musi być niszczący dla dziecka. Może pokazywać, że rodzic jest właśnie niedoskonałym człowiekiem. To z kolei w umyśle dziecka stwarza przestrzeń do niedoskonałości i ludzkich przywar.

Z drugiej strony dziecko, całkowicie zależne od dorosłego, ma prawo czuć się zaniepokojone wybuchem rodzica, a nawet czuć winne. Dlatego zwykłe „przepraszam, „nie powinnam”, „to nie twoja wina” może całkowicie zmienić przebieg wydarzeń, a na pewno uspokoić dziecko.

Warto traktować dzieci uczciwie, uwzględniając ich możliwości poznawcze i emocjonalne. Im będą starsze, tym łatwiej będzie podjąć decyzję, co i kiedy mówić.

[1] http://www.regardingbaby.org/2011/05/03/myth-busting-babies-and-depression/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

5 porad, jak w czasie Wielkanocy radzić sobie z niepłodnością – dasz radę!

wielkanoc

Chociaż Wielkanoc nie jest aż tak skoncentrowana na dzieciach i ognisku domowym, jak dzieje się to w przypadku Bożego Narodzenia, to wciąż może być trudna do przeżycia. Jeśli starasz się o dziecko, możesz wcale nie być w nastroju na całą masę rodzinnych spotkań i trudnych pytań. Jak radzić sobie z niepłodnością w czasie świąt?

1. Ustalcie z partnerem swoje limity

Dogadajcie się w kwestii ilości czasu, jaki spędzicie wśród rodziny. Jasno określony plan odwiedzin pozwoli Ci lepiej przygotować się do nich mentalnie. Co więcej, ustalcie też znaki, które dadzą wam wzajemnie sygnał: „uciekajmy!”. Nie obwiniajcie się przy tym za to, że jest wam trudno – nawet jeśli komentarze i pytania ukochanej babci płyną z dobrego serca, macie prawo czuć się z nimi źle!

2. Miej dobrą wymówkę

Jeśli poczujesz, że punkt graniczny został przekroczony, nie bój się dla własnego dobra opuścić rodzinę, czy przyjaciół. Postaraj się przygotować wcześniej dobrą wymówkę, która da ci możliwość spokojnego uchylenia się od wspólnego świętowania. Może to być miejski koncert wielkanocny, a może wyjazd za miasto na spacer, który planowałaś od tygodni? Masz pełne prawo do decydowania o tym, jak chcesz spędzać swój czas. Nawet jeśli inni mają z tym problem.

3. Przygotuj gotowe odpowiedzi

Jeśli spodziewasz się trudnych pytań, wymyśl sobie gotowy plan działania i konkretne odpowiedzi. Jak tam wasze plany rodzinny? „Dziękuję, mamy to pod kontrolą” lub „Jeśli coś się zmieni, będziesz pierwszy na liście osób do powiadomienia”. Wydaje ci się to niegrzeczne? Daj sobie prawo do jasnego stawiania granic, to pomaga!

4. Polegaj na innych

Jeśli masz w rodzinie kogoś bliskiego, kto wie o waszych zmaganiach z niepłodnością, powiedz mu o swoich obawach. Być może jest to mama, tata, siostra, może wujek. Poproś ich o wsparcie w sytuacji, gdy poczujesz presję i dyskomfort. Nie zawsze to ty musisz odpowiadać na uciążliwe pytania, pozwól innym stanąć u twojego boku. Może wystarczyć subtelna zmiana tematu, odwrócenie uwagi, ciepły uścisk. Wsparcie może wiele pomóc, nie bój się go.

5. Zajmij czymś głowę

Pojęcie „czymś” jest dosyć szerokie, to prawda. Warto jednak znaleźć inną przestrzeń, która pozwoli ci zająć myśli równie intensywnie, jak zajmują je przemyślenia dotyczące ciąży i dziecka. Kochasz kulinaria? Wielkanoc może być znakomitym czasem na kombinowanie w kuchni. Uwielbiasz sport? Wolniejszy czas sprzyja jego uprawianiu. Twoją pasją są książki? Znakomicie pozwalają odwrócić uwagę. Co więcej, każdy dodatkowy temat pozwoli Ci na łatwiejsze przetrwanie rodzinnych rozmów. Skieruje tok dyskusji na zupełnie inne pola – może będą to paradoksalnie twoje najlepsze święta?

Inspiracja: „Fertility Authority”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

5 rzeczy o niepłodności, których nikt Ci nie powie

niepłodność

Niepłodność ma różne fazy. Jest czas, kiedy dominuje ona wszystkie aspekty życia. Jest czas, kiedy jest gdzieś z tyłu głowy, ale są inne, ważniejsze sprawy. Jest też czas, kiedy wydaje się być wspomnieniem.  

1. Ciąża nie jest lekiem

Celem leczenia niepłodności jest ciąża. Kiedy więc po miesiącach lub latach starań wreszcie test ciążowy okazuje się pozytywny, radość jest ogromna. Ale też często chwilowa. Osoba doświadczająca niepłodności lepiej niż ktokolwiek inny wie, że pozytywny test (a nawet seria testów; żal poprzestać na jednym w tak wyjątkowej sytuacji) nie gwarantuje dziecka. Oprócz więc radości bardzo szybko pojawiają się inne uczucia, trudne do pogodzenia z radosną, poniepłodnościową ciążą: lęk, niepokój, przerażenie.

Te emocje z kolei mogą wywoływać poczucie winy, bo przecież skoro tak długo czekało się na dziecko, można się jedynie cieszyć. Wszystkie emocje są jednak naturalne. Nie ma obaw, że przyszła matka, która ma wątpliwości, jest niepewna siebie, zmaga się z trudnościami w ciąży, będzie złą mamą. Jeśli jednak kobieta czuje, że uczucia ją zalewają, że nie potrafi sobie z nimi poradzić, warto poszukać profesjonalnej pomocy terapeutycznej.

2. Zaprzeczenie

Może się wydawać, że czekanie na ciążę trwa wieczność. Po drodze jest szereg negatywnych testów ciążowych, fałszywych alarmów, niespełnionych nadziei, nierzadko strat. Kiedy więc wreszcie kolejny test pokazuje dwie kreski, trzeba go potwierdzić badaniem krwi. Albo kolejnym testem, a potem kolejnym badaniem. Każdy ból, zakłucie i przyszła mama „po przejściach” jest źródłem wizyty u lekarza albo chociaż laboratorium.

Zwykle obawy nieco się mijają wraz z rozwojem ciąży, ale czasem bywa tak, że trudno związać się z nienarodzonym dzieckiem, kiedy tak wiele się przeszło. Oczywiście, ma to ochronić przyszłą mamę przed kolejną stratą i bólem. Ale może też niepokoić. Kobieta nie wie, czy już jest matką, czy powinna nawiązać więź z dzieckiem, czy jeśli ma tyle obaw, to jakoś dziecka nie krzywdzi. Wiele jednak wskazuje na to, że miłość do dzieci przychodzi z czasem. Nie pojawia się w cudowny sposób wraz z pozytywnym testem. Ciąża jest czasem przede wszystkim fantazji i wyobrażeń, które podlegają weryfikacji po narodzinach dziecka. Jest więc czas na nauczenie się dziecka i nawiązania z nim relacji.

3. Poczucie winy i zazdrość

Długiego leczenia niepłodności w zasadzie nie można ukryć. Silniejsza jest też potrzeba wsparcia. Kiedy więc wreszcie udaje się zajść w ciąże, zawsze jest ktoś spośród „niepłodnych” znajomych, kto ciągle na dwie kreski czeka. Czekając na dziecko można mieć poczucie przynależności do specyficznego klubu, zbiorowości osób, które łączy unikalne doświadczenie. I kiedy się tę zbiorowość opuszcza, nie od początku wiadomo, kim się teraz jest.

Co więcej, jest też poczucie winy, że nam się udało. Nawet, jeśli taki był przecież cel. W poczuciu winy łatwo się zatracić. Zwłaszcza, jeśli ma się tendencje do zamartwiania się i nieuzasadnionych poczuć winy. To z kolei może prowadzić do izolowania się od dawnych, ciągle czekających na dziecko przyjaciół.

A przecież może być, że nasze szczęśliwe zakończenie może być inspirujące dla innych. Może dodawać otuchy, być źródłem nadziei. Rozmowa o ciąży, dzielenie się najnowszymi wiadomościami czy zdjęciami ciąży wcale nie muszą być bolesne dla niepłodnych znajomych. Warto o tym z nimi porozmawiać.

4. Kto się mną teraz zajmie?

Leczenie niepłodności prowadzi zwykle specjalistyczna klinika, w której są lekarze i pielęgniarki wiedzący „o co chodzi”. Nie trzeba wiele tłumaczyć, dokumentacja jest na miejscu i co najważniejsze jest jakaś relacja z miejscem i ludźmi. Wraz z pojawieniem się ciąży, kobieta zaczyna być traktowana jak zwykła ciężarna. Musi też opuścić klinikę leczenia niepłodności. To znaczy też, że ma taką samą ilość badań krwi czy ultrasonograficznych. To może być spory szok i źródło licznych obaw po miesiącach czy latach częstych wizyt i badań. Trzeba nagle zaufać tak systemowi opieki, jak i własnemu ciału. To, co dotąd niedomagało, teraz ma być całkiem zdrowe.

Ciąża powstała dzięki leczeniu niepłodności rzeczywiście jest zwykłą ciążą, natomiast kobieta w niej będąca niekoniecznie czuje się „normalnie”. Lęk i obawy, że i tym razem coś pójdzie nie tak- jak miało to miejsce wielokrotnie w przeszłości  – mogą skutecznie zakłócać radość. Warto więc porozmawiać ze swoim lekarzem prowadzącym, opisać swoją sytuację.

5. Wątpliwości

Wielu rodziców, tak po doświadczeniu niepłodności jak i bez, ma wątpliwości. Pojawienie się dziecka to gigantyczna zmiana, wymagająca zaangażowania i umiejętności zaadaptowania się do nowej rzeczywistości. Nietrudno wówczas o pytania, czy tak miało być? Czy na pewno rodzicielstwo to jest to, o co w życiu chodzi? Czy skoro tak trudno było o dziecko, to czy ono naprawdę miało się pojawić? Te pytania i wątpliwości nie są niezwykłe.

Na szczęście nie ma jednego przepisu na rodzicielstwo. Każdy musi znaleźć własny, w którym czuje się komfortowo. Dzielenie się wątpliwościami z innymi rodzicami też może być bardzo pomocne.

Czasami droga do dziecka jest długa i wyboista.  Jej szczęśliwy koniec nie oznacza niestety braku wątpliwości. Warto jednak pamiętać, że mają je wszyscy przyszły i młodzi rodzice. Dzielenie się nimi i wspólne przeżywanie może być bardzo pomocne.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami