Przejdź do treści

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy się z Programu Prokreacyjnego. Dlaczego nie jest dla wszystkich?

dofinansowanie programu in vitro w Gdańsku
Fotolia

Ministerstwo Zdrowia od wielu miesięcy zapowiadało przygotowanie Programu Kompleksowej Ochrony Zdrowia Prokreacyjnego. Im bliżej wprowadzenia go w życie tym więcej kontrowersji rodzi. Spytaliśmy resort o kilka ważnych, aczkolwiek pominiętych kwestii.

Dlaczego w Programie pominięto metody rozrodu wspomaganego, tj. IVF wraz z modyfikacjami (ICSI, IVM, itp.) pomimo ich udowodnionej skuteczności klinicznej?
Milena Kruszewska, Rzecznik Prasowy Ministra Zdrowia: Podjęte działania w ramach Programu będą o wiele szersze niż tylko finansowanie świadczeń u par borykających z problemem niepłodności.

Doświadczenia wyniesione z realizacji programu polityki zdrowotnej w latach poprzednich wskazały, iż finansowanie jednej z technik leczenia niepłodności, nie rozwiązuje problemu niepłodności. Metoda zapłodnienia pozaustrojowego nie powinna być traktowana jako jedyna w leczeniu niepłodności i stosowana bez wcześniejszej wnikliwej diagnostyki u pary niepłodnej.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i przepisami ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. poz. 1087), może być ona stosowana w określonych okolicznościach (po wyczerpaniu innych metod leczenia prowadzonych przez okres nie krótszy niż 12 miesięcy – §5 ust. 2 ustawy). Planowany do realizacji Program ma stworzyć możliwości skorzystania z kompleksowej diagnostyki niepłodności, która pozwoli wcześnie zidentyfikować przyczynę niepłodności i zastosować odpowiednią metodę leczenia. W ocenie Ministerstwa Zdrowia rozwiązywanie problemu niepłodności poprzez ograniczanie się do finansowania jednej metody leczenia niepłodności jest działaniem niewystarczającym.

Jednocześnie pragnę wskazać, iż zgodnie z art. 5. ust. 1. przepisami ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. poz. 1087), do świadczeń z zakresu leczenia niepłodności zaliczane są:

1) poradnictwo medyczne;
2) diagnozowanie przyczyn niepłodności;
3) zachowawcze leczenie farmakologiczne;
4) leczenie chirurgiczne;
5) procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe
oraz sztuczna inseminacja;

6) zabezpieczenie płodności na przyszłość.

Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, w tym technika klasycznego IVF (In Vitro Fertilization), czy techniki związane z docyplazmatyczną iniekcją plemnika do komórki jajowej (ICSI, IMSI) nie są jedynymi świadczeniami zdrowotnymi, z których mogą skorzystać pary leczące się z powodu niepłodności.

Obecnie wskazane w ślad za art. 5. ust. 1. ustawy o leczeniu niepłodności świadczenia związane z leczeniem niepłodnościsą finansowane ze środków publicznych na podstawie ustawy z dnia 27 sierpnia 2014 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2015 r. poz.581, z późn. zm.).

Są to świadczenia dostępne na podstawie przepisów rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 22 listopada 213 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz. U. poz. 1520, z późn. zm.) oraz przepisów rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 6 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (Dz. U. poz. 1413, z późn. zm.).

Dlaczego nie uwzględniono zachowania płodności u mężczyzn przed leczeniem gonadotoksycznym? Jakie przesłanki spowodowały nieuwzględnienie witryfikacji oocytów i zarodków w ramach zachowania płodności u kobiet przed leczeniem gonadotoksycznym, chociaż obie metody mają udowodnioną skuteczność w przeciwieństwie do witryfikacji jajnika/fragmentów tkanki jajnikowej i ich autotransplantacji?

Jednym z założeń programów polityki zdrowotnej realizowanych przez ministra zdrowia jest podejmowanie działań nakierunkowanych na innowacyjność i wykorzystywanie postępu naukowego w podejmowanych działaniach w celu rozwiązania problemu zdrowotnego istotnego dla populacji. W związku z czym w przypadku, w którym dane świadczenie jest uznane za ogólnodostępne i powszechne, zaś dostęp do niego jest zabezpieczony dla populacji, nie jest celowe podejmowanie interwencji w tym zakresie, bo oznaczałoby to powielanie już istniejących rozwiązań. Obecnie zarówno możliwość przechowywania komórek rozrodczych męskich, żeńskich oraz zarodków, także na okoliczność planowanego leczenia onkologicznego, jest zapewniona w bankach komórek rozrodczych i zarodków.

Nie jest zatem zasadne, aby programem polityki zdrowotnej finansować rozwój technik, które są powszechne i dostępne.

 

Z jakiej przyczyny Program dyskryminuje pary wymagające leczenia z użyciem met. IVF, dawstwa komórek rozrodczych, pacjentek z zesp. MRKH wymagających przeszczepu macicy oraz pary, które wymagają IVF z diagnostyką prenatalną ze względu na nosicielstwo chorób genetycznych przez rodziców?

Działania podejmowane w ramach programu nie mają na celu dyskryminowania żadnej z grup pacjentów i osób dotkniętych problemem niepłodności, niezależnie od przyczyny jego występowania.

Program zakłada, że aby rozwiązać problem niepłodności należy podjąć działanie nakierunkowane na edukację, profilaktykę i wczesną diagnostykę niepłodności. W tym celu tak istotne jest skupienie się na edukacji populacji młodzieży szkolnej, personelu medycznego oraz rozwoju ośrodków zapewniających kompleksową diagnostykę dla możliwie jak najszerszej grupy docelowej. Rozwijając te kierunki działania zostanie ograniczony negatywny wpływ podejmowania ryzykownych zachowań przez osoby w wieku prokreacyjnym, niewystarczającej bądź późnej diagnozy niepłodności na zdrowie osób wieku prokreacyjnym. Zatem rozwiązywanie omawianego problemu na jego wczesnym etapie będzie skutkowało ograniczeniem jego wpływu w dłuższej perspektywie zarówno na indywidualne losy poszczególnych par, jak i całej populacji.

Czy Ministerstwo planuje rozszerzyć zakres Programu o wspomniane wyżej metody leczenia?

Ministerstwo Zdrowia nie zamierza w ramach omawianego programu finansować wskazanych technik leczenia niepłodności, są one dostępne poza programem. Nie jest planowane podejmowanie takich działań na dalszych etapach jego realizacji.

Czy Ministerstwo widzi konieczność nałożenia na ośrodki referencyjne obowiązku prowadzenia badań naukowych celem rozwoju potencjału ośrodków, zwiększenia dostępności nierefundowanych metod leczenia oraz rozwoju medycyny rozrodu?

Realizatorami programu w zakresie utworzenia sieci referencyjnej leczenia niepłodności będą szpitale kliniczne bądź instytuty, czyli podmioty prowadzące zarówno działalność leczniczą,  jak i badawczą.

 

 

Jak poinformowała Milena Kruszewska, Rzecznik Prasowy Ministra Zdrowia program z zakresu zdrowia prokreacyjnego został pozytywnie oceniony przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, obecnie trwają prace nad jego ostateczną wersją.

—————————-
Merytorycznego wsparcia podczas przygotowywania pytań udzieliła Karina Sasin – absolwentka Wydziału Wojskowo-Lekarskiego UM w Łodzi, obecnie studiuje Biotechnologie na Wydziale Biologii UW. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka 1st International Meeting on MRKH  Syndrome

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Joanna Krupa planuje ciążę. „Na początku chciałam dziecko z in vitro”

Joanna Krupa planuje ciążę
fot. Facebook @joannakrupafanpage

Joanna Krupa planuje ciążę! Szczegółami podzieliła się ze swoimi fanami. Co jeszcze ujawniła?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Modelka udzieliła ostatnio wywiadu dla magazyny „Viva!”. Podczas rozmowy wyznała, że wraz z narzeczonym Douglasem planują ślub. Przy okazji zdradziła też, że marzą o dwójce dzieci– chłopczyku i dziewczynce. – Zobaczymy, co Bóg nam da – powiedziała modelka.

Jak przyznaje, ona chciałabym mieć synka, jednak Douglasowi w pierwszej kolejności marzy się córeczka.
– Ma fantazję, że to będzie taka mini ja, podobna do mnie, że będziemy chodzić podobnie ubrane – powiedziała na łamach Vivy.

Zobacz także: Gwiazda zamroziła swoje komórki jajowe – „ubezpieczenie” płodności?

Joanna Krupa planuje ciążę. Czy wykorzysta zamrożone jajeczka?

Kilka lat temu Krupa zamroziła swoje jajeczka. Teraz przyznaje jednak, że z partnerem będą się starać o dziecko metodą naturalną.

– Na początku chciałam dziecko z in vitro. Mam zamrożonych 14 jajeczek, są o cztery lata młodsze.  W in vitro można zrobić testy, zobaczyć, jakie są genetyczne choroby. Ale w naturalnej ciąży również do 12. tygodnia można takie testy wykonać. Więc spróbujemy naturalnie – wyznała.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: plejada.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Wyjątkowe podejście, wyjątkowa atmosfera” – pacjenci o klinice FertiMedica

FertiMedica opinie
fot. Fotolia

Poziom obsługi, podejście personelu medycznego i warunki panujące w przychodni– takie aspekty ocenili pacjenci Centrum Płodności FertiMedica. Ich opinie są jednogłośne. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Urząd Miasta st. Warszawy narzucił na kliniki będące realizatorami programu dofinansowania in vitro obowiązek zbierania opinii pacjentów dotyczących programu i ośrodka realizującego program.

Pacjenci FertiMedica chętnie wypełniają udostępnione w przychodni ankiety, z których wynika, że ich zadowolenie z usług jest bardzo wysokie.

Zobacz także: Wysoka skuteczność zabiegów in vitro – od czego zależy?

FertiMedica – opinie pacjentów są jednogłośne

W ankietach między innymi znajdują się pytania o poziom obsługi administracyjno-recepcyjnej w ośrodku, podejście personelu medycznego, warunki panujące w przychodni oraz chęć polecenia jej swoim bliskim.

Praktycznie 100 proc. respondentów FertiMedica oceniła powyższe aspekty na najwyższym poziomie. Bardzo cieszy to personel i dyrekcję przychodni. Widać, że ogrom włożonej pracy przynosi oczekiwane rezultaty oraz sprawia, że pacjenci czują się w przychodni bardzo dobrze i polecają jej usługi swoim bliskim.

Zobacz także: Empatia i zrozumienie potrzeb pary – to nasze priorytety w leczeniu

Za co pacjenci cenią klinikę?

Innymi ważnym aspektem, który został podkreślony w ankietach jest  praktyczniecałodobowy kontakt z lekarzem prowadzącym, wyjątkowe podejście i atmosfera panująca w FertiMedica, brak anonimowości pacjentów, kameralność przychodni oraz duża wrażliwość na potrzeby pacjentów.

FertiMedica to ośrodek warty polecenia, w którym marzenie o posiadaniu dziecka realizowane jest w ciepłej i przyjaznej atmosferze oraz w poszanowaniu indywidualnych potrzeb pacjentów.

Tu kupis najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Efektywność zapłodnienia pozaustrojowego – od czego zależy?

Watykan o in vitro
Fotolia

Zapłodnienie pozaustrojowe często postrzegane jest jako ostateczność – krok przed którym, z różnych względów, bardzo długo się wzbraniamy. A jeżeli już się na niego zdecydujemy, oczekujemy prostej (mimo swej biologicznej złożoności) procedury, z gwarancją efektu. Z Martą Sikorą–Polaczek, embriologiem w Centrum Medycznym Macierzyństwo w Krakowie, kierownikiem laboratorium IVF  rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zastanawiając się nad efektywnością zapłodnienia pozaustrojowego, warto najpierw zadać sobie pytanie, jaki jest główny cel tej metody, co możemy osiągnąć, stosując in vitro? Ujmując w kilku zdaniach obowiązujące rekomendacje i aktualne standardy – zapłodnienie pozaustrojowe ma: 

  • ominąć bariery, które spotykają na swojej drodze plemniki, czyli obejść problem niedrożnych jajowodów, niskiej koncentracji i ruchliwości plemników czy nieprawidłowej interakcji plemników z komórką jajową. Pomaga parom, które bez tej techniki nie mają szans na biologiczne potomstwo. 
  • „skoncentrować” siły reprodukcyjne w jednym, perfekcyjnie kontrolowanym cyklu – czyli ratować czas reprodukcyjny, zwiększyć szanse rozwoju i implantacji prawidłowego zarodka, gdy wiek lub jakiekolwiek inne przyczyny te szanse ograniczają. Pomaga parom, które mogą inaczej nie zdążyć mieć własnego potomstwa. Stosując zapłodnienie pozaustrojowe, nie modyfikujemy właściwości komórek rozrodczych, nie ingerujemy w genom zarodka czy wreszcie (wbrew przerażającym pseudonaukowym publikacjom) nie tworzymy „nadmiaru” istnień ludzkich, wybierając te najsilniejsze. 

Jakie są w związku z tym najistotniejsze czynniki, które wpływają na efektywność zapłodnienia pozaustrojowego? 

Takim czynnikiem jest potencjał komórek rozrodczych. Oczywiście dzięki osiągnięciom nauki wiemy coraz więcej o tym, jak ten potencjał mierzyć (badając np. poziom rezerwy jajnikowej czy analizując parametry nasienia) oraz jak najefektywniej i najbezpieczniej (stosując odpowiednie protokoły stymulacyjne) go wydobyć. Nie potrafimy jednak ciągle na niego wpłynąć – to prawdziwe wyzwanie dla medycyny! 

Które czynniki wpływające na skuteczność zapłodnienia zależą od pary starającej się o dziecko?

Mimo że nie możemy modyfikować naszego potencjału rozrodczego, to możemy jednak o niego zadbać. Możemy zadbać o komórki rozrodcze tak jak o wszystkie inne komórki naszego organizmu. Publikowane są ciągle (lepiej lub gorzej udokumentowane) doniesienia o niższej efektywności zapłodnienia pozaustrojowego u kobiet z wysokim BMI, u palaczy, u osób przewlekle zestresowanych. 

W jaki sposób praca w laboratorium kliniki leczenia niepłodności i podejmowane tam decyzje od momentu pobrania komórki jajowej i nasienia mają wpływ na skuteczność przeprowadzonego in vitro? 

Praca embriologa rozpoczyna się w momencie przekazania do laboratorium komórek rozrodczych. Nasza rola to efektywne przeprowadzenie połączenia komórek – tutaj liczą się umiejętności i doświadczenie embriologa. Komórkom i rozwijającym się zarodkom trzeba zapewnić optymalne warunki – składniki odżywcze, temperaturę, pH, stężenie tlenu – tu ma znaczenie zarówno praca zespołu, jak i wyposażenie laboratorium, stosowane pożywki hodowlane, jakość powietrza, kontrola warunków laboratoryjnych. 

Czytaj też: Zapłodnienie in vitro i hodowla zarodka – jak to wygląda: wyjaśnia embriolog

Niezwykle ważna dla pary jest decyzja dotycząca liczby zapładnianych komórek jajowych, podejmowana wspólnie z lekarzem. Zgodnie z obowiązującym prawem w Polsce zapładniamy maksymalnie 6 komórek jajowych u kobiet poniżej 35. roku życia, jeśli nie ma innych okoliczności obniżających efektywność (2 nieudane procedury w przeszłości lub choroba współistniejąca). Daje nam to realne statystycznie szanse na uzyskanie 2 prawidłowo rozwiniętych zarodków, a więc jeden/dwa transfery, każdy z około 40%-ową szansą na ciążę. Możemy zmniejszyć liczbę zapładnianych komórek, ale doniesienia literaturowe są nieubłagane – im więcej komórek zapłodnimy, tym większe są szanse na ciążę z tego cyklu stymulacji. Warto jednocześnie pamiętać, że zarodek jest w Polsce prawnie chroniony – nie może zostać zniszczony lub przekazany na cele badawcze. Wszystkie utworzone i prawidłowo rozwijające się zarodki tra ą do rodziców – biologicznych lub adopcyjnych. 

Połączenie komórek rozrodczych podczas procedury in vitro nie wystarcza, by doszło do zapłodnienia. Duża liczba komórek jajowych nie rozwija się i nie staje się zarodkami. Dlaczego tak jest? 

Jedna komórka – jeden zarodek – pojedyncza ciąża to efekt, jaki niewątpliwie chcielibyśmy osiągnąć. Wiemy jednak, że aby zarodek rozwijał się prawidłowo, musi być prawidłowy genetycznie – a więc dostać właściwe „pakiety” genetyczne od komórek rozrodczych i nie wygenerować błędów podczas podziałów. A ogromna liczba zarodków niesie w sobie duże nieprawidłowości. Liczne aneuploidie (nieprawidłowe liczby chromosomów) są letalne – takie zarodki nie mają szansy na dalszy rozwój. Ich obumieranie można uznać za naturalny biologiczny mechanizm. Niezbędna jest też „gotowość” cytoplazmatyczna komórki jajowej – wykazano, że niektóre zarodki zatrzymują się w rozwoju, mimo że są genetycznie prawidłowe. 

Co świadczy o prawidłowym rozwoju zarodka? 

Zgodnie z przyjętymi standardami pracy zarodek rozwija się prawidłowo, jeżeli:
– dzieli się zgodnie z przyjętym czasem – zarodek dwudniowy powinien być 2- lub 4-komórkowy, zarodek 5-dniowy to już kilkadziesiąt komórek,
– ma struktury charakterystyczne dla swojego stadium rozwojowego – blastocysta musi mieć np. węzeł zarodkowy, czyli grupę komórek, z których rozwinie się płód,
– jego komórki nie degenerują. 

Musimy jednak pamiętać, że prawidłowo wyglądający zarodek to nie wszystko. O udanym transferze zarodka decydują kompetencja (morfologiczna i genetyczna) zarodka i gotowość macicy do jego przyjęcia. Tutaj dotykamy odrębnej, wychodzącej poza laboratorium, a bardzo złożonej kwestii receptywności endometrium macicy. 

Jak wygląda skuteczność zapłodnienia pozaustrojowego w statystykach? Jak jest mierzona i liczona efektywność in vitro? 

Każdy ośrodek powinien mierzyć swoją efektywność w wielu punktach – istnieją wskaźniki obliczone na dużych populacjach i pozwalające określić, czy wszystko, zarówno na poziomie laboratorium, jak i lekarskim, działa prawidłowo (np. współczynnik zapłodnienia, rozwoju zarodkowego, efekty poszczególnych lekarzy i embriologów). 

To, co ośrodki podają do informacji pacjentów, to jedynie ułamek tej wiedzy, jednocześnie najbardziej istotny – informacja o uzyskanych ciążach. Przeglądając statystyki, warto zwrócić uwagę, jaka grupa wyjściowa była analizowana: czy podawane są ciąże w przeliczeniu na wykonany transfer, na rozpoczętą stymulację, czy kumulatywne – na jeden cykl stymulacji ze wszystkimi wykonanymi transferami lub wręcz na kilka cykli. Warto dopytać o to, jakich grup wiekowych dotyczą dane. I wreszcie porozmawiać z lekarzem lub embriologiem o procedurach stosowanych w danym ośrodku. Na przykład – jeśli ośrodek wykonuje tylko transfery blastocyst, jego wskaźniki „na transfer” mogą być bardzo wysokie, ale „umkną” z nich wszystkie cykle, w których trzeba było przerwać leczenie, nie udało się uzyskać komórek lub zarodki przestały się rozwijać na wcześniejszym etapie. 

Niezależnie od tego, które statystyki zdecydujemy się jako ośrodek opublikować – stosując świadomie metodę zapłodnienia pozaustrojowego, umożliwiamy posiadanie biologicznego potomstwa ogromnej grupie tych, dla których inne metody leczenia nie mają szans powodzenia lub grożą bezpowrotną utratą czasu reprodukcyjnego. Z zaprezentowanych na konferencji Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii statystyk Ministerstwa Zdrowia dotyczących refundowanych cykli leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego w latach 2013–2016 w Polsce wynika, że udało się pomóc 80% par uczestniczących w programie. 

POLECAMY: Pobranie męskich i żeńskich komórek rozrodczych przed in vitro? Na czym polega – wyjaśnia embriolog

Gość wywiadu: Dr Marta Sikora-Polaczek – senior clinical embryologist ESHRE, embriolog kliniczny PTMRiE, w trakcie specjalizacji z laboratoryjnej genetyki medycznej. Studia skończyła na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, w Zakładzie Embriologii, rozprawę doktorską przygotowywała w Zakładzie Genetyki UJ Krakowie, we współpracy z Instytutem Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego w Warszawie. Od 2005 roku embriolog w Centrum Medycznym Macierzyństwo w Krakowie, od 2014 kierownik laboratorium IVF. 

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

ICSI – co to jest? Jak wspiera in vitro?

Dla wielu par in vitro jest jedyną metodą pozwalającą spełnić marzenia o rodzicielstwie. Dla innych jest to metoda, co do której decyzja zapada po wielu latach korzystania z innych szans. Zdarza się jednak, że oprócz klasycznego IVF przyszli rodzice poddają się także innym, wspomagającym zabiegom. Jednym z nich może być ICSI – co to jest?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

ICSI to inaczej mikroiniekcja plemnika do komórki jajowej, ang. Intracytoplasmic Sperm Injection. Jest to zabieg polegający na bezpośrednim wstrzyknięciu pojedynczego plemnika do wnętrza komórki jajowej. Metoda ta stosowana jest od 1992 roku.

Dla kogo ICSI jest polecane?

– parom, które doświadczyły już nieudanych prób zapłodnienia pozaustrojowego;

– pary, które leczą się z powodu niepłodności idiopatycznej (nie wiadomo co jest wtedy przyczyną niemożności zajścia w ciążę);

– jeśli u mężczyzny stwierdza się w nasieniu zbyt mają liczbę plemników, lub gdy ich ruchliwość jest zaburzona;

– gdy partner ma problemy z erekcją i wytryskiem, które są efektem np. cukrzycy;

– jeśli w trakcie punkcji pobrano od kobiety mniej niż 5 komórek jajowych;

– gdy kobieta choruje na endometriozę.

Jak przebiega ICSI?

Cały plemnik – unieruchomiony pipetą, a przez to też aktywowany – jest wprowadzany do wnętrza komórki jajowej. Podaje się go za pomocą cienkiej pipety mikroiniekcyjnej. Żeby ulokować plemnik we właściwym miejscu – w cytoplazmie komórki jajowej – trzeba przerwać ciągłość osłonki przejrzystej oraz błonę komórkową oocytu. Są to struktury niesłychanie plastyczne – po wprowadzeniu plemnika i usunięciu pipety ulegają natychmiastowemu zasklepieniu” – wyjaśniała w rozmowie z nami dr Marta Sikora-Polaczek z Centrum Medycznego Macierzyństwo >>KLIK<<.

Co istotne, pozostałe etapy leczenie, które odbywają się po zapłodnieniu komórek przy pomocy metody ICSI, przebiegają identycznie z klasycznym in vitro. Dodatkowo niektóre kliniki wskazują, iż ICSI jest wykonywane nawet w 95 proc. leczenia niepłodności metodą IVF.

ICSI – co warto wiedzieć?

Należy pamiętać, że dodatkowe procedury to także dodatkowy koszt. Przy tym nie zawsze jednak okazują się one zwiększać skuteczność leczenia. Niektóre badania wskazują, iż ICSI wcale nie musi skutkować lepszymi wynikami, niż tradycyjne in vitro, o czym pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<< W przytaczanych tu danych badacze wskazywali także na większe ryzyko przekazania zaburzeń genetycznych, czy też wad wrodzonych podczas stosowania ICSI. Inne dane nie potwierdzaj zaś tych doniesień.

Co ciekawe, gdy weźmiemy pod uwagę 1996 i 2012 rok, korzystanie z tej właśnie metody wzrosło w USA ponad dwukrotnie (z 36,4 proc. do 76,2 proc.).

Męska strona niepłodności

Gdy źródłem niepłodności pary jest rzadkie zaburzenie – syndrom ASS, to właśnie ICSI okazuje się być dla nich efektywną deską ratunku. Opisywany tu syndrom wiąże się z wykształcaniem się męskich komórek rozrodczych w nieprawidłowej strukturze. Plemniki mają wtedy często defekty w budowie główki, czy też odciętą wić.

W 2003 r. dwie procedury ICSI właśnie u par, u których to pojawiały się nieprawidłowości morfologiczne plemników, zakończyły się sukcesem i narodzinami zdrowych dzieci. W ostatnim roku pojawiły się kolejne potwierdzenia skuteczności tej właśnie metody w przypadku niepłodności związanej z syndromem ASS. Więcej tutaj: >>KLIK<<

Bezpieczeństwo

Ważną informacją jest to, iż przebieg procedury nie wpływa negatywnie na wyselekcjonowany plemnik. Tyczy się to zarówno jego potencjału do zapłodnienia, jak i dalszy rozwój.

Zobacz też:

Na czym polega proces wyboru plemnika do in vitro? Wyjaśnia ekspertka

Jak wybrać laboratorium diagnostyczne?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.