Przejdź do treści

Migracja w poszukiwaniu darmowego in vitro

„Program – Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na lata 2013-2016” funkcjonuje w Polsce od ponad roku.

Program ten w okresie od 1 lipca 2014 r. do 30 czerwca 2016 r. realizowany jest w 31 placówkach w Polsce. Geograficznie najwięcej, bo aż cztery ośrodki leczące niepłodność z środków budżetu państwa, zlokalizowane są w województwach mazowieckim i śląskim, po 3 placówki znaleźć można w województwach dolnośląskim, podlaskim i małopolskim. Dwie finansowane odgórnie kliniki znajdują się w regionach: zachodniopomorskim, pomorskim, łódzkim, lubelskim i kujawsko-pomorskim. Po jednym ośrodku usytuowanym jest za to w województwach: wielkopolskim, świętokrzyskim, opolskim i podkarpackim. Żadnej kliniki nie znajdą u siebie mieszkańcy warmińsko-mazurskiego i lubuskiego.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podział środków między aplikujące placówki dokonany został na podstawie zarządzenia Ministra Zdrowia z dnia 11 marca 2010 r. w sprawie prowadzenia prac nad opracowaniem
i realizacją programów zdrowotnych (Dz. Urz. Min. Zdrow. Nr 4, poz. 32). Zwycięskie kliniki wyznaczyła Komisja Konkursowa, wykorzystując przy tym swoje autorskie narzędzie – algorytm oceny klinik stworzony przez Ministerstwo Zdrowia. W związku z przeprowadzoną ewaluacją i parcelacją środków pojawiło się wiele nieporozumień, bowiem – według rożnych autorytetów medycznych – ministerialny model oceny nie był do końca prawidłowy. Oparto się na parametrach ogólnych i te w konkursie wyróżniono, pominięto natomiast bardzo ważne identyfikatory szczegółowe. W opinii klinik uczestniczących w konkursie ofert na wybór realizatorów programu zdrowotnego pn. „Program – leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013 – 2016” zaakceptowanej przez Zarząd Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego przeczytać można, iż w ocenie konkursowej przyjęto wadliwe kryteria uniemożliwiające rzetelną ocenę ofert, założenia preferujące sztuczne zawyżanie lub zaniżanie danych oraz uniemożliwiające zapewnienie uczciwej konkurencji.

Pomimo protestów części środowiska, na realizację darmowych procedur in vitro w Polsce do 30 czerwca 2016 przekazano finanse publiczne w kwocie 170 586 398 zł. Największym beneficjentem okazało się województwo mazowieckie (29 995 240 zł), zaraz po nim śląskie (22 315 158 zł), następnie – kolebka polskiego in vitro – podlaskie (20 983 410 zł) oraz małopolskie (18 536 980 zł), dolnośląskie (17 397 300 zł) i pomorskie (14 381 650 zł). Zachodniopomorskie, mimo iż ma tyle samo refundowanych placówek co łódzkie, dostało 3 razy mniej pieniędzy (7 146 400 vs. 20 802 700 zł). Niewiele ponad 15 mln zł rozdysponowano pomiędzy regiony: wielkopolskie (4 896 520,00 zł), lubelskie (3 953 100 zł), kujawsko-pomorskie (3 612 870 zł) i świętokrzyskie (3 206 770 zł). Najmniej, bo poniżej 2 mln na województwo, trafiło do opolskiego (1 760 800 zł) i podkarpackiego (1 597 500 zł), choć to i tak lepiej niż w warmińsko-mazurskim i lubuskim, gdzie klinik z programem ministerialnym nie ma i niepłodne pary zmuszone są poszukiwać pomocy poza swoim miejscem zamieszkania.

Jak sprawdzić efektywność geograficznej alokacji środków przez Ministerstwo? Sprawa jest o tyle trudna, że niestety nie jest możliwe przeliczenie przyznanych środków na liczbę cykli, a tym samym odniesienie ich do danych demograficznych i szacunkowych potrzeb społeczeństwa w wieku reprodukcyjnym z danego regionu. Mimo, że każda klinika musiała pojedynczą procedurę wycenić poniżej progu 7510 zł, mogła w swoim wniosku konkursowym zupełnie indywidualnie wyliczyć koszty procedury. Nie wiadomo zatem dokładnie, ile prób uzyskania ciąży wykona każdy z realizatorów, a co za tym idzie – nie da się w pełni kontrolować efektywność pracy klinik z programu. Nie możliwe jest dokonanie oceny, czy najhojniej obdarowane regiony uzyskają najwyższe odsetki ciąż. Jedyne raporty, które podawane są do wiadomości publicznej, udostępnia Ministerstwo, jednak przestawiają one rezultaty w skali całego kraju, nie zaś województw.

Jak w takich okolicznościach odnajdują się pacjenci? Teoretycznie wybrać mogą dowolną klinikę w Polsce, niezależnie od miejsca swojego zameldowania. Najłatwiej i najtaniej jest jednak korzystać z usług ośrodka w pobliżu, bo obniża to koszty transportu czy ewentualnego noclegu w przypadku leczenia ambulatoryjnego. Jak mówi koordynator programu ministerialnego w szczecińskiej klinice VITROLIVE, dr n. med. Anna Janicka: „Nasi pacjenci to głównie pary z zachodniopomorskiego i lubuskiego, jednak coraz częściej odnotowujemy wizyty i przeniesienia pacjentów, głównie z Poznania. Przybywają do nas, bo Wielkopolska ma tylko jedno jeden ośrodek, w którym wykonuje się refundowane in vitro i pacjenci niecierpliwią się długim czasem oczekiwania na rozpoczęcie procedury.” Rzeczywiście, w zachodniopomorskim funkcjonują dwa podmioty realizujące programu MZ: Laboratorium Wspomaganego Rozrodu działające przy Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego w Policach zarządzane przez Annę Kazienko oraz cytowana wyżej prywatna klinika VITROLIVE założona przez prof. Rafała Kurzawę. Jak mówią kierownicy, obie te placówki obsługują „swoich” mieszkańców, mieszkańców z lubuskiego oraz pary, które nie załapały się na listy oczekujących w swoich „rejonowych” klinikach, mają przed sobą perspektywę długiego czekania na procedurę w klinice wojewódzkiej lub zmieniają realizatora, bo są niezadowolone z dotychczasowej pracy swojego ośrodka.

Ten ostatni powód buduje jednak tylko niewielki odsetek migracji, gdyż z powodu wyłączenia elementu komercyjnego leczenia, pacjenci nieco łagodniej podchodzą do oceny placówek. Szczególnie dotyczy to dwóch pierwszych z trzech refundowanych prób zapłodnienia. Najpopularniejsza ścieżka leczenia wygląda tak, że pary zaczynają w klinice, którą znają, w której już rozpoczęli diagnostykę i terapię, a po dwóch nieudanych próbach przenoszą się do innego miejsca, mając nadzieję na świeże spojrzenie, inne rozwiązania i sukces terapeutyczny. Dla tych pacjentów odległość nie ma znaczenia – liczą się opinie o klinice i lekarzu oraz deklarowana skuteczność leczenia. Wszak do wykorzystania pozostaje już tylko „ostatnia” darmowa procedura.

Przed uruchomieniem programu deklarowane kryteria, którymi kierowali się pacjenci przy wyborze kliniki, w pierwszej kolejności odnosiły się do renomy kliniki, podejścia personelu do chorego oraz autorytetu lekarza. W pewnym stopniu same „cywilizowały” rynek leczenia niepłodności. Teraz, z powodu włączenia na listę realizatorów programu zdrowotnego podmiotów, które nie miały wcześniej doświadczenia w obszarze medycyny rozrodu, podejście to musiało się zmienić. Części pacjentów wystarczy to, że klinika ma sprzęt i wolne miejsca. Czy pozwoli to na maksymalizację efektów programu i osiągnięcie poprawy trendów demograficznych? Z pewnością przy bardziej przemyślanej strategii podziału środków mogłoby rodzić się nas więcej. 

 

 

 

zdjęcie prof. Kurzawy – Peter Beym do magazynu Chcemy Być Rodzicami 1/2013 

materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Para: mężczyzna i kobieta nad rzeką /Ilustracja do tekstu: Normy nasienia według WHO
Fot,: Milan Popovic /Unsplash.com

Niepłodność dotyczy dziś już niemal co piątej pary i często wiąże się ze współwystępowaniem problemu u obojga partnerów. W ostatnich dekadach lekarze stawiają jednak coraz więcej diagnoz niepłodności męskiej, która wynika z niskiej jakości nasienia. Globalne pogorszenie jego parametrów nie pozostaje bez wpływu na normy nasienia według WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). Jakie wartości uznaje się obecnie za prawidłowe?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Normy nasienia według WHO: niższe niż 30 lat temu

Jeszcze w 1980 roku za prawidłową wartość w badaniu nasienia uznawano 60 mln plemników w 1 ml ejakulatu. Od tego czasu wartości referencyjne znacznie się obniżyły – i to we wszystkich zakresach analizowanych podczas seminogramu.

Obecnie, zgodnie z bieżącymi normami nasienia według WHO (z 2010 roku), przyjmuje się, że prawidłowe parametry to:

  • objętość nasienia: minimum 1,5 ml,
  • pH nasienia: minimum 7,2,
  • czas upłynnienia: poniżej 60 minut,
  • aglutynaty i agregaty plemników: brak.

W odniesieniu do liczby plemników stosuje się poniższe normy nasienia według WHO:

  • koncentracja i gęstość: 15 mln plemników na 1 ml ejakulatu,
  • całkowita liczba plemników w ejakulacie: minimum 39 mln.

Normy nasienia według WHO z 2010 roku określają także parametry seminogramu dotyczące ruchliwości, morfologii i żywotności plemników. Zgodnie z nimi, przyjmuje się, że o prawidłowym wyniku można mówić wtedy, gdy:

  • ruchliwość ogólna (ruch postępowy oraz ruch w miejscu) wykazuje 40% plemników,
  • ruch postępowy: minimum 32%,
  • żywotność plemników wynosi minimum 58%,
  • morfologia plemników wskazuje, że minimum 4% plemników ma prawidłową budowę,
  • liczba leukocytów (peroksydazo-dodatnich) wynosi mniej niż 1 mln/ml.

Warto jednak mieć świadomość, że normy nasienia według WHO nie są wiążące medycznie. Wyznaczają jedynie wartości referencyjne, które wskazują, że mężczyźni z wynikami mieszczącymi się w powyższym zakresie, statystycznie mają szanse na poczęcie dziecka.

CZYTAJ TEŻ: Mężczyzno, czy wiesz jaką metodą możesz obecnie zbadać nasienie?

Normy nasienia według WHO: terminy określające stan nasienia

Światowa Organizacja Zdrowia zaproponowała też osiem definicji określających stan nasienia:

  • normospermia: prawidłowe parametry nasienia,
  • oligozoospermia: liczba plemników w ejakulacie poniżej 15 mln/ml
  • asthenozoospermia: nieprawidłowa ruchliwość plemników – poniżej 40% wszystkich ruchliwych plemników,
  • teratozoospermia: nieprawidłowa budowa plemników – poniżej 4% prawidłowych form,
  • oligoasthenoteratozoospermia: połączenie trzech zaburzeń: oligozoospermii, asthenozoospermii i teratozoospermii
  • kryptozoospermia: brak plemników w ejakulacie stwierdzony po odwirowaniu nasienia,
  • azoospermia: brak plemników w nasieniu stwierdzony po odwirowaniu,
  • aspermia: brak ejakulatu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Polacy mają coraz większy problem z płodnością. „Jest populacyjne pogorszenie parametrów nasienia”

Obniżenie norm nasienia według WHO: z czego wynika?

Obniżone normy WHO (w stosunku do 1980 roku) świadczą o stopniowym i istotnym spadku męskiej płodności w ostatnich kilkudziesięciu latach. Według ekspertów wpływ na to ma bardzo wiele czynników – także zewnętrznych.

Jak podkreśla dr n. med. Marta Libura, tkanka jądra produkuje każdego dnia ok. 100 mln komórek plemników. Jednocześnie w znacznie wyższym stopniu niż inne tkanki organizmu narażona jest na działanie niekorzystnych czynników środowiskowych. A tych każdego roku pojawia się coraz więcej.

Płodności współczesnego mężczyzny zagrażają dziś m.in.:

  • zanieczyszczenia środowiska (w tym ekspozycja na ksenoestrogeny),
  • promieniowanie elektromagnetyczne,
  • niewłaściwy styl życia (stosowanie używek, niedobory snu, siedzący tryb życia, brak ruchu lub forsowna aktywność fizyczna),
  • niezbilansowana dieta,
  • otyłość lub niedożywienie,
  • przewlekły stres.

Badacze zaznaczają, że czynniki zewnętrzne odpowiedzialne są za aż 10% przypadków męskiej niepłodności.

Istotne dla możliwości reprodukcyjnych mężczyzny są także warunki, na które eksponowany był on w dzieciństwie (np. narażenie jąder na wysokie temperatury), a nawet w życiu płodowym (ekspozycja na ksenobiotyki). Nie mniejsze znaczenie mają przewlekłe zapalenia w obrębie narządów płciowych oraz zmiany pozapalne. Ale środowiskowych przyczyn męskiej niepłodności jest znacznie więcej – niektóre z nich nie są jeszcze poznane.

– Nieznany jest wpływ długotrwałej antykoncepcji hormonalnej matki na zdrowie reprodukcyjne przyszłych dzieci płci męskiej – zauważa dr n. med. Michał Szymański, androlog z kliniki FertiMedica.

CZYTAJ TEŻ: Nieprawidłowa ruchliwość plemników: co musisz o niej wiedzieć?

Z wiekiem maleją szansę na dziecko – także u mężczyzn

Eksperci podkreślają, że na obniżenie płodności męskiej wpływa także przekładanie rodzicielstwa w czasie. Wbrew powszechnej opinii, możliwości reprodukcyjne spadają wraz z wiekiem nie tylko u kobiet. Problem ten występuje także u mężczyzn, jednak – według szacunków – o 15 lat później.

– Niewątpliwie tendencja do coraz późniejszego zawierania związków z intencją posiadania potomstwa wpływa niekorzystnie na dzietność – potwierdza dr Michał Szymański.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Mała liczba plemników to nie jedyny problem. Zobacz, na co jeszcze narażeni są niepłodni mężczyźni

Źródło: materiały eksperckie VII Sympozjum Naukowego„Zdrowie prokreacyjne mężczyzny. Profilaktyka oraz diagnostyka niepłodności męskiej”, M. Szymański, „Oncofertility – spojrzenie urologa”, „Podstawowe badanie nasienia wg standardów Światowej Organizacji Zdrowia z roku 2010. Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Andrologicznego i Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych”, novum.com.pl

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Miał zastąpić dofinansowanie in vitro, okazał się fiaskiem. Wszystko tylko przez długie procedury

Smutna para w łóżku; kobieta trzyma w dłoni test ciążowy /Ilustracja do tekstu: Program prokreacyjny okazał się fiaskiem. wszystko przez procedury?
Fot.: Fotolia.pl

Program prokreacyjny, który w 2016 roku zastąpił rządowe dofinansowanie in vitro, zapowiadany był jako pierwszy projekt, który zapewni kompleksowe i skuteczne wsparcie dla wielu par, które zmagają się z niepłodnością. Dziś już wiadomo, że jego założenia były nierealne – do tej pory udało się bowiem pomóc tylko garstce pacjentów.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wynika z przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli analizy realizacji budżetu Ministerstwa Zdrowia za 2017 r., w ubiegłym roku z programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego skorzystało zaledwie… 107 par. To blisko 10 razy mniej, niż zakładał rząd. Na diagnostykę przeznaczono zaś w badanym okresie 1,7 proc. ogółu zaplanowanych środków, podczas gdy na inne cele – 58,4 proc. – donosi „Rzeczpospolita”.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

Program prokreacyjny: cele nie do zrealizowania?

Warto przypomnieć, że program prokreacyjny zastąpił zakończony w czerwcu 2016 r. rządowy program refundacji in vitro. Ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który był pomysłodawcą zmian, wskazywał przed dwoma laty, że nie ma potrzeby wydawania ponad 90 mln zł rocznie na in vitro, które „budzi bardzo zasadnicze opory etyczne dużej części społeczeństwa„.

Program prokreacyjny  przewidywał inny rodzaj wsparcia: bogatą diagnostykę i szereg zabiegów inwazyjnych, takich jak histeroskopia czy laparoskopia, z wyłączeniem in vitro. W latach 2016-2020 roku na ten rodzaj pomocy dla niepłodnych par miało zostać wykorzystane ponad 100 mln zł.

Choć pacjentki i pacjenci liczyli na wiele, ich nadzieje okazały się płonne. W momencie ogłoszenia nowego projektu nie zakończono jeszcze procedur, które umożliwiałyby przyjmowanie pacjentów w nowo otwartych ośrodkach. Pierwsze pary zakwalifikowane do programu prokreacyjnego rozpoczęły diagnostykę dopiero w ostatnim kwartale 2017 roku.

Problem z dostępnością leczenia i diagnostyki w ramach programu prokreacyjnego wynika też z innych przyczyn. Jak zauważa Marta Górna, przewodnicząca Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”, do programu mogą zakwalifikować się tylko pary wcześniej niezdiagnozowane.

– To tak, jakby stworzyć program leczenia raka, ale zabronić udziału tym, którzy już wiedzą, że są chorzy – uważa.

Źródło: rp.pl, onet.pl, rynekzdrowia.pl

POLECAMY TEŻ: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak zadbać o zdrowie, gdy starania nie przynoszą rezultatu? Posłuchaj, co radzą eksperci

Mężczyzna pociesza swoją strapioną partnerkę /Ilustracja do tekstu: Bezpłatne warsztaty dla niepłodnych par Action-Life

Temat niepłodności jest niezwykle trudny, a przedłużające się starania wywołują u przyszłych rodziców stres i niepokój. Aby je zminimalizować, warto poszukać wsparcia wśród ekspertów. Dobrą okazją, by porozmawiać o problemach i dolegliwościach, będą bezpłatne warsztaty, które już za kilka dni odbędą się w dwóch miastach Polski.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z danymi Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, zaburzenia płodności dotykają blisko 1,5 mln polskich par. Oznacza to, że na 100 par, które pragną powiększyć rodzinę, aż 15 doświadcza niepłodności. Już w najbliższy weekend część z nich może wziąć udział w spotkaniach ze specjalistami z dziedziny ginekologii, andrologii, psychologii i żywienia, by dowiedzieć się, jak radzić sobie z trudnościami, którą stają na drodze do rodzicielstwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Bezpłatne warsztaty dla niepłodnych par: w Wieliczce i w Opolu

Warsztaty dla niepłodnych par, organizowane przez Fundację Action-Life, odbędą się w dwóch miastach:

  • w Wieliczce (9 czerwca br.),
  • w Opolu (10 czerwca br.).

Oba spotkania będą okazją do rozmowy z ekspertami, którzy korzystając ze swojej wiedzy i doświadczenia, podpowiedzą, w jaki sposób radzić sobie z problemem niepłodności. Tematyka warsztatów dotyczyć będzie następujących zagadnień:

  • diagnostyka i leczenie niepłodności u kobiet,
  • diagnostyka i leczenie niepłodności u mężczyzn,
  • dieta wspierająca płodność.

Zainteresowani udziałem w warsztatach mogą rejestrować się poprzez stronę: drogadospelnienia.pl. Uwaga: to już ostatnie dni, by się zapisać.

Warsztaty są częścią projektu „Droga do spełnienia”, który ma na celu edukację zdrowotną – szczególnie w zakresie zdrowia prokreacyjnego. W ramach tej inicjatywy 23 czerwca br. Fundacja Action-Life, która stoi za przedsięwzięciem, zorganizuje także konferencję skierowaną do osób zmagających się z problemem niepłodności.

Program „Droga do spełnienia” finansowany jest z Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020.

POLECAMY TEŻ: Za nami warsztaty z refleksologii rąk i twarzy. Zobacz, jak było!

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością [PODCAST]

Mieć wszystko pod kontrolą. Każdy swój krok, każe zadanie wypełniać na 101 procent. Nawet starania o dziecko muszą przebiegać tak, jak zakłada idealny plan. Perfekcjonizm – w zderzeniu z rzeczywistością boli. W zderzeniu z niepłodnością, potrafi być nie do uniesienia. Czy dostrzegasz w sobie taką cechę?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wydaje się, że chęć perfekcyjnego realizowania każdego celu jest czymś dobrym. Skąd zatem tak wiele trudnych emocji, frustracja i zmęczenie, w momencie, gdy okazuje się, że świat nie do końca chce z nami i naszym planem „współpracować”? Perfekcjonistyczne schematy mogą uruchamiać się także w walce z niepłodnością. Co się z nimi wiąże? Jak mogą wpłynąć na twoje życie? Jak sobie z nimi radzić?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo nie musisz konfrontować się z trudnymi tematami w samotności.

 

Zobacz też:

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.