Przejdź do treści

Medycyna wspomaganego rozrodu w Polsce – raport za rok 2011

440.jpg

Na łamach najnowszego zeszytu „Ginekologii Polskiej” Sekcja Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego opublikowała wyczekiwane przez środowisko medycyny wspomaganego rozrodu i pacjentów zestawienie wyników w leczeniu niepłodności – Raport EIM (Europejski Monitoring wyników IVF – European IVF Monitoring). Zaprezentowane już po raz piąty podsumowanie prezentuje średnią skuteczność i bezpieczeństwo technik wspomaganego rozrodu realizowanych w Polsce.

Europejski Monitoring wyników IVF

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Działający od 15 lat program European IVF Monitoring ma na celu cykliczne zbieranie i publikację danych dotyczących rezultatów i działań niepożądanych leczenia niepłodności z wykorzystaniem takich metod jak: inseminacja domaciczna (IUI), klasyczne zapłodnienie pozaustrojowe (IVF) oraz zapłodnienie pozaustrojowe z docytoplazmatyczną iniekcją plemnika (ICSI). Oprócz oczywistej wartości statystycznej, uzyskane dane stanowią też świetną bazę porównawczą, pozwalając na zestawianie wyników leczenia osiąganych w różnych krajach Europy.

Raportowanie danych ma charakter coroczny i świadczy o odpowiedzialności i rzetelności medycznej jednostek w nim uczestniczących. Polska, jako jeden z 31 europejskich krajów, od kilku lat bierze czynny udział w programie EIM, dowodząc, iż nasz kraj spełnia międzynarodowe standardy i normy leczenia niepłodności z zastosowaniem technik rozrodu wspomaganego medycznie.

Nadzór merytoryczny oraz wykonawczy nad raportem prowadzi Sekcja Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, która tworzy zestawienie w oparciu o dane indywidualne udostępnione przez kliniki leczenia niepłodności zlokalizowane na terenie Polski. Każda 

z zainteresowanych placówek przesyła do SPiN PTG dane dotyczące dostępności i struktury usług z zakresu leczenia niepłodności, liczby przeprowadzonych procedur, ich skuteczność oraz najczęstszych komplikacji. Z uwagi na rodzaj zbieranych danych, obejmujących liczbę porodów i narodzonych dzieci poczętych w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego lub inseminacji, oraz proces zbierania i analizy danych z wszystkich ośrodków, raporty EIM publikowane są zawsze z kilkuletnim przesunięciem – rok 2013/2014 pozwolił na ocenę wyników z 2011.

 Polska w 2011 roku

 Do ostatniego raportu SPiN PTG przystąpiły 33 polskie kliniki leczenia niepłodności. Odnotowano łącznie 15 340 cykli leczenia z zastosowaniem ART (w tym 10 011 procedur IVF/ICSI) i 15 627 zabiegów IUI. Odsetek ciąż klinicznych w przeliczeniu na cykl wyniósł 34,2% w przypadku procedur IVF/ICSI i 13,4% w przypadku IUI. Porody wielopłodowe występowały z częstością 20,2% i 8,3%, odpowiednio w przypadku metod IVF/ICSI i IUI. Do najczęstszych powikłań w przebiegu leczenia z zastosowaniem ART należał zespół hiperstymulacji jajników (OHSS).

Odnosząc powyższe informacje do poprzednich lat można zauważyć, że z roku na rok powiększa się liczba ośrodków raportujących w ramach EIM. W roku 2011 zaraportowały 33 ośrodki, rok wcześniej – 30, zaś w 2008 – tylko 25. Wzrosła ilość wykonanych w Polsce procedur wspomaganego rozrodu w stosunku do roku 2010. Średnia skuteczność leczenia definiowana liczbą ciąż klinicznych (potwierdzonych badaniem USG) w przeliczeniu na cykl IVF/ICSI  w roku 2011 wyniosła 34,2%, zaś w przypadku transferu rozmrożonych zarodków – 25,1%.

 

Kompletny dokument z publikacją w „Ginekologii Polskiej” 2014, 85, 549-556 zawiera załącznik do niniejszej informacji.

materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

10 rzeczy, których nie mów osobie przewlekle chorej – felieton

endometrioza

Endometrioza, hashimoto, hiperglikemia, borelioza, insulinooporność…Jest wiele chorób przewlekłych.. I dlatego zapewne każdy z Was zna taką osobę, która jest na coś chora. Może nawet na coś nieuleczalnego. Zapewne nie raz ta osoba nie mogła się z Wami spotkać, bo się źle czuła, miała zły humor, zły dzień. Zwracacie uwagę na to, co wtedy mówicie takiej osobie?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

NIE?

Czasami warto, bo niektóre słowa potrafią być naprawdę przykre.

1. „NIE WYGLĄDASZ NA CHORĄ”.
Nie każda choroba powoduje zmiany w wyglądzie.
Nie zawsze widać, że ktoś jest chory, a może cierpieć każdego dnia.

Ludzie przewlekle chorzy z reguły starają się robić dobrą minę do złej gry i udają, że wszystko jest ok.
Nie każda choroba czy niepełnosprawność jest widzialna. Istnieją tzw. invisible disabilities choroby, które są niewidoczne gołym okiem. Dana osoba nie musi jeździć na wózku inwalidzkim, a może być bardzo, bardzo poważnie chora. Dlatego pomyśl parę razy, nim zwrócisz uwagę komuś, kto siada w pociągu na miejscu dla inwalidów bądź staje autem na parkingu na miejscu dla niepełnosprawnych i twierdzi, że jest chory, mimo że nie ma ze sobą wózka.
Warto wspomnieć, że największe lekceważenie tyczy się ludzi z chorobami psychicznymi – w społeczeństwie utarło się, że choroby psychiczne to czyjeś „widzi misie”, że człowiek z depresją powinien „pójść na spacer”, a nerwica to tylko „humory”. Nie, to nie są wymysły, to są poważne i okropne choroby, tak samo ciężkie, jak choroby fizyczne.

2. „ZA DUŻO CZYTASZ O TYCH CHOROBACH W INTERNECIE”

Podpowiem wam coś:
Gdyby większość przewlekle chorych „nie czytała w internecie o chorobach”, to pewnie by już nie żyła. Z reguły tacy ludzie diagnozują się sami i otrzymują wiele wsparcia od innych chorych (z reguły z internetu).
I nie mówię tu u ludziach, którzy wierzą w altmedyczne bzdury. Mówię o osobach, które dzięki pomocy innych chorych z internetu wpadły na trop swojej choroby.
Traktowanie jak małego dziecka kogoś, kto choruje wiele lat i poznał na wskroś swoją chorobę jest uwłaczające.

3. „POWINNAŚ ZAUFAĆ LEKARZOM”.

Gdybym zaufała w 100% lekarzom, to pewnie:
a) już bym nie żyła
b) albo bym została zamknięta w psychiatryku.
Ktoś, kto jest zdrowy NIE ZROZUMIE, jakimi wielkimi ignorantami potrafią być lekarze. Naprawdę czasami mi wręcz żal ludzi, którzy uważają, że jak pójdą do lekarza, to on pomoże im we wszystkich ich problemach. Większość lekarzy albo nie ma dostatecznej wiedzy na temat chorób, albo po prostu patrzy na każdego pacjenta stereotypowo i odnosi się do niego wręcz obcesowo. Schematy i ignorancja to dwie najbardziej irytujące rzeczy, jakich doświadczyłam od lekarzy.
Na szczęście wreszcie też trafiam na lekarzy, którzy mi pomogli i potraktowali mnie jak człowieka, a nie tylko schemat – szkoda tylko, że takich lekarzy jest tak niewielu i musiałam przejść bardzo długą drogę, nim ich odnalazłam.

4. „POWINNAŚ GDZIEŚ WYJECHAĆ, NIE MYŚLEĆ TYLE O CHOROBIE”.

Chyba jedna z bardziej denerwujących uwag. Zdradzę wam sekret:
Chciałabym gdzieś wyjechać, ale mi na to nie pozwala choroba. Wiecie, że są takie choroby, które utrudniają nawet wyjazd poza miasto? A, no i trudno, by ktoś przewlekle chory nie myślał o chorobie, jeśli ona rządzi jego życiem. Czy jeśli boli czasem Ciebie np. głowa, to nie myślisz o tym bólu? No to pomyśl, że przewlekle chory odczuwa ból DZIEŃ W DZIEŃ, O KAŻDEJ PORZE DNIA A NOC CZASEM BYWA NAJGORSZĄ PORĄ KIEDY CHORY JEST TAK NAPRAWDĘ SAM SOBIE – NOC CISZA BÓL I JA.

5. „GDYBYŚ NIE BRAŁA TYLE LEKARSTW I NIE STOSOWAŁA DIET, TO PEWNIE BYŚ WYZDROWIAŁA”

Podpowiedź numer jeden: lekarstwa są po to, by wyleczyć i/lub utrzymać człowieka przy życiu.
Podpowiedź numer dwa: diety dla osób chorych to nie „widzi mi się”, tylko konieczność.
Serio, chciałabym codziennie nażreć się kebabem czy stekiem wołowym, ale niestety nie mam tyle szczęścia, bo u mnie taka „przyjemność” skończyłaby się bardzo źle.

6. „MNIE TEŻ CZASAMI BOLI BRZUCH/GŁOWA/STAWY/COŚ INNEGO”

Tak, CZASAMI. A teraz wyobraź sobie, że mnie boli codziennie prawie wszystko.
I mój ból jest zapewne kilka razy gorszy, bo wynika z poważnej choroby, a nie np. przejedzenia czy zmęczenia. Duża różnica, nie sądzisz?

7. „MOŻE POWINNAŚ ZAJĄĆ SIĘ JAKIMŚ HOBBY… CHOCIAŻBY SPORT TO ZDROWIE”

Sport to zdrowie dla osoby zdrowej, a nie chorej, której nawet zrobienie obiadu sprawia trudność. A co jeśli choroba próbuje zabrać to hobby coś co uwielbiasz robić ponad wszystko coś co sprawia przyjemność i czujesz że żyjesz?? Wyobraź sobie że po raz drugi choroba chce to zrobić – już raz jej się udało na długich 10 lat a czy teraz nie zrobi tego samego….

8. „POWINNAŚ CZĘŚCIEJ WYCHODZIĆ DO LUDZI”

Chciałabym, ale:
a) Często nie mogę, ponieważ zbyt źle się czuję;
b) Ludzie nie rozumieją, że źle się czuję i np. moją chęć wrócenia do domu czy odpoczynku odbierają jako obrazę – w efekcie ja się czuję źle z tym czuję;
c) Czasami niekomfortowo jest słuchać ludzi, którzy mówią o tym, jakie mają „niefajne życie”, bo wczoraj np. zgubili sto złotych, a Ty w tym czasie sobie myślisz, jak w takim razie gówniane jest Twoje życie. Nie żebym umniejszała problemy innych – ale kiedy codziennie zmagasz się z bólem od swojej choroby, to takie myśli same pojawiają się w twojej głowie.

9. „A CZY PRÓBOWAŁAŚ JUŻ CZYSTKA/SIEMIENIA LNIANEGO/AKUPUNKTURY/JAKIEGOŚ ZIÓŁKA/”MEDYCYNY” SZAMAŃSKIEJ/CZEGOŚ INNEGO???”

Hmm, pomyślmy. Choruję już parę lat albo od dziecka. No wiecie, chyba łatwo się domyślić, że najbardziej banalne sprawy chora osoba wypróbowała już dawno temu. I jeśli Tobie pomaga jakieś zioło np. na ból brzucha – fajnie, ale z reguły przewlekle chora osoba jest w tak poważnym stanie, że naprawdę takie błahe metody jej nie pomogą. Ja rozumiem, że tutaj objawia się w pewnym stopniu chęć pomocy, ale uwierzcie mi, takie rady jednak z czasem bywają drażniące.

10. „CHYBA NIE JEST TAK ŹLE, BO NIE CHORUJESZ NA PRZYKŁAD NA RAKA”

Co ma w ogóle znaczyć taki tekst? Bo usłyszałam go już od wielu ludzi. To ma mnie pocieszyć, że niby inni ludzie chorują na śmiertelne choroby? Czy może ktoś mi sugeruje, że za bardzo wyolbrzymiam swoje objawy? Oczywiście, że są na świecie ludzie, którzy cierpią bardziej niż ja, niemniej moja choroba też jest prawdziwa i takie wypowiedzi w stronę chorego są po prostu lekceważące.

Traktowanie ludzi chorych bądź niepełnosprawnych z lekceważeniem i politowaniem, uznawanie, że jego choroba to wymysł to dyskryminacja niepełnosprawnych. Istnieje takiego słowo, które niestety jest mało używane w naszym języku: ableizm.

Oczywiście chorzy nie są świętymi krowami.
Nie twierdzę, że choremu trzeba zawsze wszystko wybaczać, że nie można mu zwrócić uwagi, gdy zachowuje się źle i krzywdzi innych. To nie znaczy, że nie można piętnować jego złego zachowania.
Jednak ten tekst to nie jest apel o to, by akceptować złe zachowania.

To apel o to, by zaakceptować chorobę innych, a nie traktować ich jak trędowatych bądź szalonych.

Co w takim razie osoba przewlekle chora wolałaby usłyszeć od kogoś bliskiego lub znajomego?
No nie wiem, może po prostu chciałaby porozmawiać z inną osobą o zwykłych sprawach?
Zostać potraktowanym normalnie, a nie niczym dziwak?
A może wystarczy trochę zrozumienia…

Albo, gdy będzie gorzej, po prostu usłyszeć bardzo rzadkie słowa: „nie zrozumiem pewnie nigdy, przez co przechodzisz, ale pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie, żeby Ciebie wysłuchać i pomóc na tyle, na ile będę w stanie”.

To naprawdę nie tak wiele a może wiele zmienić….

#ENDOMETRIOZA #HASHIMOTO #RZS #ZMS #IO #HIPERGLIKIEMIAREAKTYWNA #BORELIOZA #PATOGENY #WALKAOLEPRSZEJUTRO #ZROZUMIENIE…

 

Jak z endometriozą poradziła sobie słynna Lena Dunham przeczytasz TUTAJ

 


Monika napisała ten tekst jako post na facebooku. Pozwoliła nam go opublikować. Tekst o zmaganiu Moniki z endometriozą oraz o tym, jakie decyzje podjęła możecie przeczytać w drukowanym magazynie.

Rak a ciąża. Boskie Matki nie muszą już dokonywać trudnych wyborów: ja, czy dziecko!

Nowotwór a ciąża

Nowotwór w ciąży: Rośnie liczba kobiet, u których rak zostaje zdiagnozowany w trakcie ciąży lub zaraz po urodzeniu dziecka. Dlatego Fundacja Rak’n’Roll wyszła z inicjatywą opracowania standardów postępowania w przypadku ciężarnych, u których zostaje rozpoznana choroba onkologiczna.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Opracowane przez zespół ekspertów standardy właśnie zostały opublikowane.

– Każdego roku w Polsce u około 400-500 kobiet nowotwór jest diagnozowany w trakcie ciąży lub do roku po jej rozwiązaniu – mówi Marta Ozimek-Kędzior z fundacji Rak’n’Roll. 

Niestety lekarze obserwują stały wzrost liczby tej grupy.
– Dzieje się tak z powodu wzrostu zachorowań na choroby onkologiczne, ale przede wszystkim z faktu opóźniania macierzyństwa przez kobiety – mówi prof. Mirosław Wielgoś, Konsultant Krajowy w dziedzinie Perinatologii, oraz Prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Rak a ciąża: Życie moje, czy dziecka – trudne wybory ciężarnej chorej na raka

Pomimo prowadzonych działań informacyjnych kobiety w takiej sytuacji nadal często stawiane są przed dramatycznym wyborem: życie moje czy dziecka?

– Nie raz kobiety w całym kraju w gabinetach lekarskich słyszą, że muszą usunąć ciążę jeśli chcą żyć – przypomina Marta Ozimek-Kedzior.  Na szczęście nie muszą dokonywać tak trudnych wyborów.

Zarówno badania naukowe, jak i doświadczenie specjalistów (polscy lekarze są światowymi pionierami w tej dziedzinie!) pokazuje, że w ciąży można leczyć się onkologicznie i urodzić zdrowe dziecko.
Oczywiście to nie znaczy, że leczenie nie jest niebezpieczne dla dziecka.
Radioterapia jest przeciwskazana w ciąży, gdyż ma niekorzystny wpływ na płód a w przypadku chemioterapii należy wiedzieć co można w każdym trymestrze ciąży, zależy to również od wieku ciąży i stopnia choroby nowotworowej kobiety – dodaje prof. Wielgoś.

Czy dzięki standardom Boskie Matki będą mogły czuć się bezpieczniej?

Aby zadbać o kobiety w tym szczególnym dla nich okresie Fundacja Rak’n’Roll wyszła z inicjatywą opracowania standardów postępowania w przypadku ciężarnych, u których zostaje rozpoznana choroba onkologiczna. Pod przewodnictwem prof. Mirosława Wielgosia, Rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Kierownika I Katedry i Kliniki Położnictwa i Ginekologii, Konsultanta Krajowego w dziedzinie Perinatologii, Prezesa Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników oraz prof. Macieja Krzakowskiego, Konsultanta Krajowego w dziedzinie Onkologii, 25 ekspertów w dziedzinie onkologii, ginekologii i położnictwa przez 1,5 roku pracowało nad „Standardami postępowania diagnostyczno-terapeutycznego u kobiet w ciąży chorych onkologicznie”. Właśnie opublikowano ten dokument.

– Oczekujemy, że standardy upowszechnią wiedzę na temat prowadzenia ciąży z równoległym leczeniem onkologicznym i wskażą konkretne wyspecjalizowane ośrodki, w których „Boskie Matki” mogą być leczone” – mówi prof. Mirosław Wielgoś, Prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

 

Wymioty ciążowe a choroba nowotworowa

Fundacja ma również nadzieję, że dokument zwróci uwagę lekarzy na uśpioną w przypadku kobiet ciężarnych czujność onkologiczną.

– Zdarzało się, że lekarze bagatelizowali guzek w piersi, czy nudności jako typowe objawy ciąży a były to objawy również raka piersi – dodaje Marta Ozimek-Kędzior z fundacji.

Fundacja Rak’n’Roll od początku istnienia prowadzi aktywne działania na rzecz poprawy sytuacji młodych kobiet, u których w ciąży zostaje zdiagnozowany nowotwór.
„Od 2015 roku prowadzimy Program kompleksowej opieki dla kobiet w ciąży chorych na raka „Boskie Matki”, z którego skorzystało do tej pory ponad 100 kobiet. W ramach Programu podopieczne otrzymują bezpłatną pomoc onkologiczną, ginekologiczno-położniczą, psychologiczną, dietetyczną, rehabilitacyjną i urodową” – mówi Marta Ozimek-Kędzior, członek zarządu Fundacji, koordynatorka programu. „Pomoc kobietom w ciąży chorym na raka jest programem misyjnym Fundacji, spełnieniem marzenia naszej założycielki – Magdy Prokopowicz, która po własnych doświadczeniach, walce o możliwość leczenia onkologicznego i zachowania ciąży, postanowiła głośno mówić o tym, że „z rakiem można żyć, a nawet życie dawać” – dodaje Ozimek-Kędzior.
Opieka oferowana w ramach programu Boskie Matki jest bezpłatna.

Zobacz też:

Poronienie; czy jest jakiś złoty środek?
Czy adopcja jest dobra opcją?

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Pierwsze w Polsce dziecko poczęte metodą AneVivo przyszło na świat

Gyncentrum
Gyncentrum

Katowicka klinika Gyncentrum jako pierwsza w Polsce i trzecia na świecie w zeszłym roku zaoferowała parom niemogącym doczekać się potomstwa alternatywną do in vitro metodę wspomagania rozrodu. Klinika właśnie pochwaliła się, że na świat przyszło pierwsze dziecko, poczęte dzięki AneVivo.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Blanka była pierwsza, ale metodą AveVivo urodziło się już 6 dzieci w naszym kraju

Blanka mierzy 58 cm i waży 3300 gramów. Ma już dwa miesiące, ale Gyncentrum dopiero teraz podało informację o jej narodzinach. Szczęśliwi rodzice wcześniej długo i bezskutecznie starali się o dziecko.
– Zanim dowiedzieliśmy się o AneVivo, korzystaliśmy z innych metod leczenia niepłodności, które, niestety, nie zakończyły się powodzeniem. W związku z tym informację o nowej metodzie przyjęliśmy z nadzieją i bez wahania postanowiliśmy z niej skorzystać. Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że nasza Blanka zaraz po urodzeniu miała 10 punktów w skali Apgar i rozwija się wspaniale – mówi pani Natalia, mama dziewczynki.
Ciąża przebiegła prawidłowo, a poród odbył się siłami natury.

Po Blance na świat przyszło jeszcze sześcioro dzieci, których rodzice zdecydowali się na skorzystanie z AneVivo w Katowicach. Tym samym klinika osiągnęła pięćdziesięcioprocentową skuteczność w leczeniu niepłodności z zastosowaniem tej metody.

AneVivo co to za metoda? – wyjaśnia ekspert!

AneVivo opracowana została przez szwajcarską firmę biotechnologiczną Anecova. Przy jej powstaniu korzystano z rozwiązań zapożyczonych z branży elektronicznej i zegarmistrzowskiej, aby osiągnąć wysoką precyzję procedury.

– To metoda, w której zapłodnienie i najważniejsze etapy rozwoju zarodka mają miejsce w ciele kobiety. Dzięki temu jest bardziej naturalna, zarówno dla zarodka, jak i dla organizmu matki niż in vitro – wyjaśnia dr n. med. Dariusz Mercik z kliniki Gyncentrum.

Czytaj też: In vitro w zgodzie z naturą, czyli AneVivo!

AneVivo wymaga zastosowania cylindrycznej, silikonowej kapsułki o centymetrowej długości i milimetrowej szerokości, w której umieszcza się komórki jajowe oraz plemniki. Kapsułka ta, nazywana czasem silikonowym łonem, wkładana jest do macicy pacjentki, gdzie w naturalny sposób dochodzi do zapłodnienia. Dzięki setkom mikroskopijnych otworów w kapsułce, zarodek rozwija się w obecności cząsteczek, które są specyficzne dla naturalnych warunków rozwoju. Po 24 godzinach kapsułka jest wyjmowana, a embriony w ciągu 2-4 dni są transferowane z powrotem do jamy macicy.

Do tej pory w Europie urodziło się już ponad 50 dzieci poczętych przy wsparciu metody AneVivo. Oprócz Polski, rozwiązanie dostępne jest w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i we Włoszech.

POLECAMY:

Na świat przyjdą niebawem pierwsze dzieci w Polsce urodzone AneVivo

Fakty i mity AneVivo

Do kupienia najnowszy magazyn

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Stres oksydacyjny źle wpływa na męską płodność. Zobacz dlaczego!

Fot.fotolia
Fot.fotolia – Stres - jego wpływ na męską płodność

Stres oksydacyjny – jak dowodzą badania amerykańskich naukowców – jest jedną z ważniejszych przyczyn zaburzeń płodności mężczyzn.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czym jest stres oksydacyjny?

W wyniku różnych reakcji w komórkach naszego organizmu powstają reaktywne formy tlenu tzw. wolne rodniki. Jeśli ilość reaktywnego tlenu jest zbyt duża, organizm sobie z nimi nie radzi. Natomiast wolne rodniki wchodzą w relacje z tłuszczami, białkami i DNA. Proces ten doprowadza do uszkodzenia komórek, a co za tym idzie do zaburzenia ich funkcjonowania.

Co mają wolne rodniki do plemników?

Plemniki są bardzo wrażliwe na reaktywne formy tlenu ze względu na swoją budowę komórkową. Stres oksydacyjny może doprowadzić do niszczenia plemników, a także prowadzić do zaburzeń genetycznych (wysoki poziom fragmentacji DNA, delecje, mutacje, inne zmiany w DNA). U pacjentów można zauważyć także obniżenie ruchliwości i żywotności plemników. Badacze zauważyli jednocześnie, że u mężczyzn, u których występuje nadmiar wolnych rodników, mimo iż nasienie ma dobre parametry, znacznie wydłużyła się czas starania o dziecko.

 

Czytaj także; Pierwsze w Polsce badanie wpływu stresu na nasienie.

 

Co może wywołać stres oksydacyjny?

Lekarze wśród czynników ryzyka wymieniają:

  • stres;
  • intensywny, regularny wysiłek fizyczny;
  • zanieczyszczenie środowiska;
  • nadmierna ekspozycja na promienie słoneczne;
  • palenie papierosów;
  • kontakt z metalami ciężkimi: ołowiem, kadmem i rtęcią oraz z tlenkami azotu poprzez żywność czy spaliny samochodowe;
  • zażywanie niektórych leków – antykoncepcyjnych, antydepresyjnych, sterydów oraz antykoagulantów;
  • alkohol.

    Stres oksydacyjny a dieta

    Istotną przyczyną stresu oksydacyjnego jest również niewłaściwa dieta, a konkretnie spożywanie m.in.: wysoko przetworzonej żywności, pryskanych i nawożonych sztucznie owoców i warzyw; wędzonych, smażonych, przypalonych produktów. Lekarze zauważają także, że z wiekiem mechanizmy obronne organizmu przed nadmiarem wolnych rodników ulegają osłabieniu.
    Diagnostykę nasienia i ocenę zwiększonego poziomu ROS można przeprowadzić w klinikach leczenia niepłodności.

 

Jak poprawić płodność?

Lekarze zalecają przede wszystkim zmianę stylu życia, w tym ograniczenie palenia, spożywania alkoholu i kawy, wprowadzenie regularnej, umiarkowanej aktywności fizycznej do codziennego życia, unikanie przeciążania organizmu, nadmiernego stresu i zmęczenia, zadbanie o właściwą ilość snu. Warto zwrócić uwagę na dietę przyszłego taty, w której nie powinno zabraknąć witamin i minerałów, a także substancji o działaniu antyoksydacyjnym. Specjalista może zalecić także suplementację przede wszystkim preparatami zawierającymi antyoksydanty takie jak: witamina C, witamina E, karotenoidy, selen, koenzym Q10, cynk.

Źródło:  supermamy.pl

POLECAMY:

Męska dieta wspomagająca

Palenie marihuany ma wpływ na jakość nasienia?

5 porad, jak polepszyć męską płodność

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.