Przejdź do treści

Jak na Mazowszu wspiera się naprotechnologię – program pilotażowy

naprotechnologia na mazowszu

Samorząd Województwa Mazowieckiego rozpoczął pilotażowy program leczenia niepłodności metodą naprotechnologii. Samorząd  na realizację „Programu wsparcia leczenia niepłodności mieszkańców Województwa Mazowieckiego metodą naprotechnologii na lata 2017-2019” przeznaczył 300 tys. zł.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak powiedział marszałek Adam Struzik naprotechnologia zostanie wprowadzona najpierw do szpitala Bródnowskiego. – To jest wyspecjalizowana placówka, mająca dobry sprzęt diagnostyczny – tłumaczył decyzję. W środę (15 lutego) umowy w tej sprawie podpisali marszałek Adam Struzik, członek zarządu Elżbieta Lanc, prezes zarządu Szpitala Bródnowskiego Teresa Bogiel oraz wiceprezes Szpitala Bródnowskiego Wiesław Malicki.

Dla kogo

Programem zostanie objętych około 120 par mających problemy z płodnością. Jak tłumaczy Krzysztof Cendrowski ze Szpitala Bródnowskiego –  Proces polega na możliwości zachodzenia w ciążę przy wykorzystaniu naturalnych metod [..] głównie w oparciu o naturalne metody poczęcia. Natomiast kierownik kliniki położnictwa Szpitala prof. dr hab. med. Włodzimierz Sawicki dodaje, że naprotechnologia jest bardziej skuteczna w niektórych przypadkach niż in vitro. Profesor przywołuje, że in vitro w najlepszych ośrodkach jest skuteczne w 30%, tak w przypadku naprotechnologii skuteczność dochodzi do 50-60%. Dodaje jednak, że dotyczy to sytuacji, gdy przyczynami niepłodności nie są przyczyny mechaniczne.

Program jest przeznaczony dla mieszkańców województwa mazowieckiego. Mogą z niego skorzystać kobiety między 18 a 40 rokiem życia i mężczyźni w wieku pomiędzy 18 a 65 lat. Zakwalifikowane do projektu pary zostaną objęte działaniami edukacyjnymi w zakresie metody naprotechnologii, a także opieką lekarzy specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa, psychologa, dietetyka oraz instruktorów nauki systemu CrMs (Creighton Model FertilityCare System).

Po przeprowadzonej rekrutacji do programu, rozpoczną się działania edukacyjno – diagnostyczne.

Co ważne podobny program Samorządu zaplanowany na lata 2016-2018 został przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oceniony negatywnie. W opinii z kwietnia 2016 roku Agencja napisała, że: „główną przesłanką za negatywną opinią Prezesa Agencji jest fakt, że naprotechnologia nie stanowi opcji terapeutycznej dla osób borykających się z problemem niepłodności, zwłaszcza w przypadkach, gdy niepłodność ta związana jest ze zmianami fizjologicznymi w obrębie narządów rodnych kobiety lub niepłodnością męską.”

Cała opinia tutaj OP-065-2016

Komentarz

Jest niezwykle ciekawe z jakich badań korzystał prof. Sawicki przywołując prawie 60% skuteczność naprotechnologii, bo w żadnej szanowanej bazie medycznej nie ma obiektywnych, naukowych badań oceniających skuteczność tej metody. 

Zdaję sobie sprawę, że teraz lekarze nagle zaczęli mieć katolickie sumienia i korzystać ze zdobyczy osobnej jak się wydaje, katolickiej gałęzi medycyny. Chyba jednak nie zapomnieli jak należy korzystać z badań naukowych, jak je oceniać i czym jest medycyna oparta na faktach. Jeśli jednak zapomnieli, to może niech oddadzą po 500 tys złotych, czyli kwotę na jaką wycenia studia medyczne min. Gowin, bo powyższe zapewnienia dotyczące skuteczności naprotechnologii to kpina z pacjentów i ich zmagań z niepłodnością.

 

Na zdjęciu ilustrującym tekst – Czerwony Kapturek. Też bajka.

Źródło: mazovia, radio warszawa

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Zamiast in vitro – naprotechnologia. W Bydgoszczy otwarto przykościelne Centrum Troski o Płodność

Ciązowy brzuch, na nim - dłonie ułożone w serce /Ilustracja do tekstu: Centrum Troski o Płodność w Bydgoszczy
fot. Fotolia

Przy Diecezjalnej Specjalistycznej Poradni Pomocy Rodzinie w Bydgoszczy powstało Centrum Troski o Płodność. Ośrodek, stworzony z myślą o parach małżeńskich zmagających się z niepłodnością, zajmie się diagnostyką i leczeniem problemów prokreacyjnych w oparciu o naprotechnologię.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zespół placówki współtworzą m.in. Agnieszka Remus i Carine Stranz-Rambowicz, instruktorki modelu Creighton – metody rozpoznawania płodności, która stanowi podstawę diagnostyki w ramach naprotechnologii. W leczeniu niepłodności pomogą parom też dietetyczka Karolina Chęś, psycholog Przemysław Gorzelak oraz opiekun duchowy ks. Arkadiusz Muzol.

Leczenie niepłodności w Centrum Troski o Płodność zostanie podzielone na kilka etapów. Pierwszym będzie nauka właściwej obserwacji biomarkerów cyklu kobiecego. Kolejne etapy zakładają identyfikację problemu przez lekarza zajmującego się naprotechnologią, leczenie farmakologiczne i zabiegowe oraz utrzymanie prawidłowych cykli.

– Plan leczenia zakłada okresy: od 2 do 5 miesięcy na zidentyfikowanie problemu, od 1 do 6 miesięcy na naprawienie problemu oraz od 1 do 18 miesięcy na utrzymanie „prawidłowych cykli” prowadzących do naturalnego poczęcia –– tłumaczy Stranz-Rambowicz.

Naprotechnologia i jej kilkuprocentowa skuteczność

Naprotechnologia to program diagnostyki i leczenia niepłodności powstały pod koniec lat 80. XX wieku. Opracował go prof. Thomas Hilgers w odpowiedzi na encyklikę Pawła VI „Humanae Vitae”.

Choć przez środowiska kościelne promują naprotechnologię jako alternatywa dla in vitro, prowadzony na Mazowszu program leczenia niepłodności tą metodą ma zaledwie 7-procentową skuteczność. Część specjalistów przestrzega, że terapia z wykorzystaniem naprotechnologii może być dla wielu par stratą czasu – szczególnie, gdy przyczyną problemów z zajściem w ciążę nie są wyłącznie zaburzenia owulacji.

ZOBACZ TEŻ: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Bydgoszcz wciąż bez in vitro, ale radni podejmą kolejną próbę

Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku w Bydgoszczy odrzucono inny projekt, który wspomógłby w leczeniu niepłodności 100 par z tego miasta. Rada miasta przyjęła wówczas założenia uchwały o dofinansowaniu in vitro, ale odrzucił je wojewoda Mikołaj Bogdanowicz. Powodem był szereg formalnych nieprawidłowości.

Radni nie składają jednak broni. W ubiegłym tygodniu złożyli w ratuszu wniosek do prezydenta, by to on zainicjował prace nad programem dofinansowania in vitro w Bydgoszczy. Wierzą, że uchwałę uda się wprowadzić jeszcze w tej kadencji samorządu.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Antykoncepcja powoduje raka, a naprotechnologia powinna zastąpić in vitro. Tego będą uczyć się licealiści

Plansza przedstawiająca program W stronę dojrzałości

Antykoncepcja hormonalna jest przyczyną raka, depresji i rozwodów, zapłodniona komórka ma zdolność komunikacji z matką, a przed chorobami przenoszonymi drogą płciową najlepiej chroni suplementacja witaminami. Choć brzmi to jak scenariusz lekcji religii, tak już wkrótce ma wyglądać zlecony przed Ministerstwo Zdrowia program edukacji seksualnej dla licealistów.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program „W stronę dojrzałości”, bo o nim mowa, został zlecony i sfinansowany przez Ministerstwo Zdrowia. W jego ramach uczniowie polskich szkół średnich mają m.in. nabyć „umiejętności dokonywania właściwych wyborów w zakresie zdrowego stylu życia”.

W stronę dojrzałości, ale bez wiedzy

Zgodnie z założeniami, nauka odbędzie się w nowoczesnej formie webinariów, czyli wykładów przez internet. 40-godzinny program edukacji z zakresu „zdrowia prokreacyjnego i profilaktyki zachowań ryzykownych” z nowoczesnością (czy – ściślej – z obecnym stanem wiedzy) ma jednak niewiele wspólnego. „W stronę dojrzałości” będzie zachęcać nastolatków do późnej inicjacji, a jednocześnie – do wczesnego macierzyństwa. Zniechęci zaś do antykoncepcji, związków nieformalnych oraz  in vitro.

CZYTAJ TEŻ: „Botoks” na teście z religii. Licealiści uczą się, że in vitro to „głęboka niegodziwość”

„Sieroctwo prenatalne” i głosy zapłodnionej komórki

„Wyszkoleni tutorzy” mają m.in. uczyć młodzież, że toksyczne substancje w prezerwatywach mogą prowadzić do nowotworów, a przed chorobami przenoszonymi drogą płciową chroni suplementacja witaminami C i D.  Tabletki antykoncepcyjne – zgodnie z programem „W stronę dojrzałości” –służą do tego, by „pozbyć się człowieka”, a dodatkowo mogą wywołać choroby wątroby i depresję.  Nastolatkowie dowiedzą się też, że zapłodniona komórka ma zdolność komunikowania się z kobietą: prosi, by przyjąć ją do siebie i „przyszykować dla niej swoją podusię”. Kontrowersje wywołuje też inna teza, zgodnie z którą mówienie o ciąży, a nie o dziecku może powodować… „sieroctwo prenatalne”.

Realizatorem tego kontrowersyjnego programu jest spółka Lechaa Consulting z Lublina. Na działania w jego ramach otrzymała od Ministerstwa Zdrowia niebagatelną kwotę w wysokości 9,65 mln zł. Partnerami projektu zostały m.in. katolicka Fundacja „Czyste serca” oraz specjalizująca się w naprotechnologii fundacja sióstr Boromeuszek.

Źródło: wstronedoroslosci.pl, newsweek.pl, wysokieobcasy.pl, termedia.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Dudziak: Antykoncepcja to niegodziwość, czyli czego Jaś się na WDŻ nie nauczy. Czy naprawdę musi tak być?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.