Przejdź do treści

Masaż w ciąży

187.jpg

Masaż w ciąży? Ten temat budzi w Polsce pewne kontrowersje – zarówno wśród masażystów, lekarzy jak i wśród kobiet spodziewających się dziecka. Z kolei np. w krajach Europy Zachodniej, Stanach Zjednoczonych, Australii czy Nowej Zelandii jest traktowany jako istotny element opieki medycznej w trakcie ciąży. To jak – można czy nie?

Można

Nie istnieją żadne medyczne przesłanki, które wskazywałyby na szkodliwy wpływ odpowiednio dobranego i przeprowadzonego masażu na ciążę. Wyjątek stanowią jedynie ciąże zagrożone. Co więcej, może przynieść korzyści dla zdrowia, samopoczucia i oczywiście urody przyszłej mamy.

Aczkolwiek, przed zdecydowaniem się na masaż, należy koniecznie skonsultować się z lekarzem. Tylko specjalista może wykluczyć wszelkie przeciwwskazania do aktywności fizycznej tego typu.

 

Kwalifikacje masażysty

Osoba, która będzie wykonywać zabieg, oprócz odpowiednich kwalifikacji, powinna posiadać także wiedzę na temat fizjologii i patologii ciąży. Dodatkowo, powinna być zaznajomiona z technikami masażu odpowiednimi dla ciężarnych kobiet. Profesjonalista, poprosi cię o możliwość zapoznania się z wynikami ostatnich badań oraz kartą ciąży. Może także poprosić o pisemną zgodę na masaż lekarza prowadzącego ciążę.

 

Zasady

– masaż można wykonywać dopiero po zakończeniu pierwszego trymestru ciąży; na miesiąc przed terminem porodu należy przestać korzystać z usług masażysty

– zabieg wykonywany jest w pozycji bezpiecznej i wygodnej dla przyszłej mamy (zazwyczaj na boku lub na siedząco)

– do masażu muszą być wykorzystywane produkty bezpieczne dla kobiet w ciąży

 

Jakie części ciała można masować?

– powłoki brzuszne

– grzbiet i pośladki

– twarz

– okolica karku i barków

– kończyny górne oraz dolne

 

 

Zalety

relaksuje – zarówno kobietę jak i dziecko

– wpływa na świadomość odczuwania ciała, co może być pomocne przy porodzie

– poprawia krążenie krwi

– przyspiesza rehabilitację po cesarskim cięciu

– przynosi ulgę przeciążonym mięśniom i stawom

– zapobiega rozstępom

 

Koszt zabiegu zależy od tego, czy chcemy by zajęto się określonym odcinkiem ciała (od 15 zł), czy ma być to masaż kompleksowy (od 40 zł).

 

 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Bezpłatne warsztaty psychologiczne w klinice VitroLive

klinika vitrolive

Klinika VitroLive ze Szczecina serdecznie zaprasza wszystkie osoby zainteresowane rozwojem osobistym na autorskie warsztaty psychologiczne pt. „Wakacje – czy to dobry czas na starania o dziecko?”.

Spotkanie prowadzone będzie przez doświadczonego specjalistę kliniki VitroLive – Darię Terlikowską. Warsztaty potrwają ok. 2 godzin i zawierać będą w sobie część merytoryczną oraz ćwiczeniową.

Warsztaty odbędą się 31 lipca w godzinach 10.30 – 12.30 w Klinice VitroLive przy al. Wojska Polskiego 103 w kameralnym gronie umożliwiającym indywidualny kontakt z prowadzącymi.

Uczestnictwo w spotkaniu jest bezpłatne, jednak obowiązuje na nie wcześniejsza rejestracja przez formularz dostępny TUTAJ . Nie trzeba być pacjentem kliniki, by wziąć udział w warsztatach. O uczestnictwie decyduje kolejność zgłoszeń.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci mówią o tym rzadziej, niż zagraniczne. Jednak również są otwarci na adopcje. Jedni dlatego, że z różnych przyczyn dzieci mieć nie mogą, inni, ponieważ mają potrzebę zaopiekowania się dzieckiem pokrzywdzonym przez los.

O adopcji dwóch dziewczynek przez Agatę Młynarską zdecydował przypadek, chociaż – podobno nie ma w życiu przypadków. Prezenterka jest matką dwóch synów – Stasia i Tadeusza. Związki zawodowe rzuciły ją kiedyś do domu dziecka w Pawłówce pod Suwałkami, gdzie telewizja kręciła materiał w ramach akcji „I ty możesz zostać Świętym Mikołajem”. Sylwia wystąpiła przed kamerą w sposób wzruszający, a zapytana, co chciałby dostać od Mikołaja – w odróżnieniu od innych dzieci, które chciały samochody, lalki i misie – zapragnęła spędzić dzień w domu Agaty Młynarskiej. I tak zaczęły się ich wzajemne odwiedziny. Po pewnym czasie przyjechała z koleżanką z domu dziecka – Alicją.

Młynarska

Agata Młynarska z adoptowaną córką Sylwią na okładce magazynu „Viva” (Viva, nr.16, 5 sierpnia 2010)

 

Dzisiaj obie są już dorosłe. Alicja mieszka w Wielkiej Brytanii, Sylwia w Warszawie. Siostra Młynarskiej, Paulina, pomogła znaleźć mieszkanie, ciotka prezenterki ufundowała kurs prawa jazdy, a sama Agata dała jej wyprawkę na nowe mieszkanie. Ma ją blisko siebie – może doradzić, pomóc, chociaż dziewczyna stara się być samodzielna – studiuje i pracuje.

Marek Kościkiewicz

W przypadku Marka Kościkiewicza adopcja była wynikiem nieskutecznych, ponad dwuletnich, starań o potomstwo. Zaadoptowali Jasia. Ale los lubi być przewrotny. Kiedy rozpieszczali syna, Agata – żona Kościkiewicza – zaszła w ciążę. Na świat przyszedł ich biologiczny syn Mikołaj i chociaż obecnie para nie jest już ze sobą – oboje bardzo kochają chłopców, nie toczą między sobą wojen i robią wszystko dla dobra synów.

Krystyna Sienkiewicz

Bawiła nas m.in. w Kabareciku Olgi Lipińskiej, ale sama miała smutne życie. Kolejni mężczyźni albo odchodzili, albo wyjeżdżali albo oszukiwali. Nie znalazła, jak sama twierdziła, odpowiedniego partnera, z którym chciałaby mieć dziecko. Zresztą, jak wspominała, było w niej samej jakieś „bachorstwo” wynikające z dzieciństwa w czasie wojny, które powodowało, że nie wyobrażała sobie siebie w roli matki. To się jednak zmieniło, kiedy zobaczyła trzyletnią Julkę. Urodziła się chora. Nikt jej nie chciał – matka ją porzuciła w szpitalu.

Procedury adopcyjne trwały trzy lata, a dziecko było coraz bardziej schorowane. Kiedy się w końcu udało, pani Krystyna starała się dziecku stworzyć jak najlepszy, ciepły dom.

„Gdy zakończyła się procedura adopcyjna, wzięłam ją do domu i pokochałam. Wzięłam ją na przepustkę i od razu przeziębiłam. Ona wtedy po raz pierwszy widziała świat. Nigdy wcześniej nie była na dworze. Kiepsko mówiła, marnie chodziła…” wspomina pani Krystyna w swojej książce.

 

Nawet, kiedy opuścił ją mąż i „pozbawiając” połowy majątku, nie załamała się. Wiedziała, że nie jest już sama – ma dla kogo żyć. Ale Julka miała swój świat. Zaczęła wagarować, zawalać szkołę. Nauka z trudem jej przychodziła…Uciekała z domu. Potem były różne kursy, żeby dziewczyna miała jakiś fach w ręku. Chciała się usamodzielnić. Artystka kupiła córce kawalerkę…

   „Ciągle szukam porozumienia i pomagam. Płacę czynsz, kupuję i dostarczam jedzenie. Julia stała się tak nieufna, że osobiście nie mogę tego robić. Chciała mnie zabić. Przychodziła pod dom, wykrzykiwała. Nie chcę o tym opowiadać.”  zwierzyła się jakiś czas temu artystka.

Julka skończyła szereg kursów, miała od matki wszystko, czego tylko zapragnęła. Jednak wybrała inną drogę. Pracowała jako ochroniarz za marne pieniądze i coraz bardziej popadała w długi.

Dziś nie ma już Krystyny Sienkiewicz. Zmarła 12 lutego 2017 roku. Julka została sama. Jak sobie poradzi? Dostała od losu drugą szansę – trzecią  musi wyszarpnąć od losu sama.

Z rozmysłem kończę ten tekst smutną historią. Nie dlatego, by kogoś zniechęcić. Przeciwnie – żeby pokazać, że wobec Losu, czy Przeznaczenia wszyscy jesteśmy jednacy. Zarówno tak zwani zwykli ludzie, jak Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci. Historia, która się przytrafiła pani Krystynie nierzadko też się zdarza w rodzinach nie adopcyjnych. Ważne, żeby jednak przeżyć tę miłość.

 

Artur Pastuszko

Aktor, Dyrektor Generalny i Artystyczny at Open Europe Art. Artur Pastuszko - Platforma Artystyczna. Student 5 roku dziennikarstwa na Uniwersytecie SWPS

Trochę dzieci się nie urodziło, trochę rodzin jest nieszczęśliwych – kogo to obchodzi

refundacja in vitro

Refundacja in vitro to marzenie większości osób leczących się z powodu niepłodności. Gdy został powoływany program refundacji in vitro (partie koalicyjne nie miały odwagi przeprowadzić takiej dyskusji w Sejmie, więc wprowadzono go jako program ministerialny) dla wielu par starających się bezskutecznie o dziecko pojawiła się nadzieja. Nadzieja na to, że nie będą musieli oszczędzać, wybierać pomiędzy mieszkaniem a leczeniem, pożyczać pieniędzy od rodziny czy od banku.

Nagle niepłodnych, zdeterminowanych by mieć dzieci, dostrzegło państwo. I to państwo im powiedziało: rozumiemy przez co przechodzicie, należy Wam się pomoc. Państwo, Polska, Wam pomoże. Pomoże Wam mieć dzieci.

Ta refundacja in vitro miała więc dwa wymiary. Pierwszy oczywisty – finansowy. A drugi – ludzki. Okazano tym ludziom szacunek. Przestali być niewidzialni i niewygodni. Stali się grupą, której problemy są rozumiane a potrzeby spełniane. To naprawdę wielka rzecz dla osób, które swoje starania zamykają w gabinetach lekarskich i sypialniach.

Nagle było jakby mniej wstyd.

 

Niestety ta sytuacja nie trwała długo.

Zmiana

Właściwie natychmiast po zmianie rządu minister Radziwiłł, szczęśliwy ojciec ośmiorga dzieci (cztery córki, czterech synów – pieknie, prawda?) zapowiedział wygaszenie programu refundacyjnego realizowanego przez swojego poprzednika. Jak powiedział, tak zrobił. Ten rząd działa szybko.

30 czerwca 2016 roku był ostatnim dniem działania programu refundacji in vitro. Równo od roku dofinansowań nie ma.

Ale to samo cofnięcie pieniędzy nie wystarczyło. W debacie publicznej zaczęły padać coraz mocniejsze słowa: o zabijaniu dzieci, o zabijaniu braci i sióstr, o syndromie ocaleńca, o braku moralności wszystkich, którzy z in vitro korzystają lub je wykonują. Do głosu doszli ci, którzy myślą, że ich moralność jest lepszego sortu i którzy myślą, że mają prawo dokonywać wyboru za innych.

Dlatego to cofnięcie dofinansowania ma również dwa wymiary. Pierwszy  znów finansowy. Znowu wróciło oszczędzanie, pożyczanie, sprzedaże samochodów, zastanawianie się czy badanie za 200 zł naprawdę jest konieczne. Znowu będą pary, których na in vitro po prostu nie będzie stać. Partia rządząca jasno pokazuje, że biedniejsi nie będą się leczyć. To cofnięcie refundacji zabiera wielu ludziom nadzieję na dziecko. Bo nawet jeśli uzbierają na jedno podejście do in vitro, nie mają pewności, że się uda.

Jest również drugi wymiar – ponowne zepchnięcie w niebyt, w niewidzialność. Właściwie można tę grupę zdeterminowanych ludzi bezkarnie obrażać. Mówić, że może nie nadają sie na rodziców, skoro nie mogą mieć dzieci, może to jakaś kara ta ich bezdzietność.

Tę niewidzialną grupę dostrzegają powoli samorządy. (SPRAWDŹ KTÓRE – KLIK). Może jest im łatwiej, może radni są bliżej ludzi niż posłowie. Bo problem niepłodności jest i nie da się go rozwiązać rządowym portalem czy aplikacją.

Potrzebne jest rozwiązanie systemowe, a nie doraźne, które nie będzie się zmieniało w zależności od aktualnego rządu czy większości parlamentarnej. Niestety, planowanie rodziny i rodzicielstwa w Polsce to ruletka. Nigdy nie wiemy, co nas czeka.

A co się dzieje z zarodkami po zakończeniu programu rządowego przeczytacie TUTAJ

 

 

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Oto 7 miast, które dofinansowują in vitro – gdzie i na jakich warunkach?

dofinansowanie in vitro

Metoda leczenia niepłodności, jaką jest in vitro, wiąże się z kosztami finansowymi, na które nie każdy może sobie pozwolić. Odkąd ze szczebla rządowego nie ma w Polsce wsparcia dla starających się o dziecko w ten właśnie sposób, niektóre miasta realizują swoje programy związane z dofinansowaniem zabiegów.

Oto 7 miast, które dofinansowują leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego:
1. Łódź

„In vitro dla Łodzi” to program, który ruszył w roku 2016. Jego pełna nazwa brzmi: „Program dofinansowania do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Łodzi na lata 2016-2020”.

„Roczny budżet programu wynosi 1 mln złotych (przy czym na rok 2016 budżet ten wyniósł 650 000 zł)” – czytamy na stronie programu. Co ważne, klinikami, które wygrały konkurs ofert na realizację programu w latach 2017 i 2018 są: GAMETA-SZPITAL i SALVE MEDICA.

Najważniejsze informacje:

– skorzystać z programu mogą pary będące w związku małżeńskim lub partnerskim;

– ich miejscem zamieszkania jest Łódź;

– wiek kobiety przystępującej do programu: 20-40 lat (warunkowo 42 lata – zależnie od wyników badań);

– istnieje możliwość dofinansowania do 3 prób zabiegu in vitro w wysokości do 5000 zł (nie może to być jednak więcej niż 80 proc. kosztów całej procedury).

2. Częstochowa

Jest to pierwsze polskie miasto, które wprowadziło dofinansowanie do zabiegów in vitro. Program ruszył w 2012 roku. Miał zakończyć się w 2015, ale zdecydowano o jego kontynuacji. W ramach jego działania, w 2016 roku pojawiło się 10 ciąż ( w tym bliźniacza). W 2017 r. budżet miasta zabezpieczył na realizacje programu 150 tys. zł. Wnioski do końca lutego mogły składać pary:

– pozostające w związku małżeńskim lub partnerskim zamieszkujący Częstochowę;

– wiek kobiety 20-40 lat (dopuszczalnie 42, ale zależnie od wyników AMH);

– gdy inne leczenie niepłodności zakończyło się niepowodzeniem lub pojawiły się bezpośrednie wskazania do in vitro.

„Uczestnikom programu przysługuje możliwość jednorazowego dofinansowania do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego w wysokości do 5000 zł pod warunkiem przeprowadzenia co najmniej jednej procedury. Pozostałe koszty procedury ponoszą pacjenci” – czytamy na stronie Urzędu Miasta Częstochowy, gdzie można znaleźć więcej informacji o Programie.

Realizatorami jest obecnie pięć klinik. Realizujemy program we współpracy z Częstochową już po raz trzeci. Każdego roku chętnych jest dużo, a liczba miejsc jest ograniczona, dlatego zachęcam do jak najszybszego zapisywania się” – przytaczaliśmy w naszym portalu słowa Beaty Cenkalik, dyrektor zarządzającej Kliniką leczenia niepłodności InviMed w Katowicach, która to jest jednym z miejsc zajmujących się właśnie parami z Częstochowy.

3. Gdańsk

O początkach pracy nad gdańskim programem, pisaliśmy w listopadzie zeszłego roku >>KLIK<<. W lutym 2017 radni przegłosowali jego wprowadzenie w życie, natomiast pojawiły się problemy ze strony wojewody, który mówił o niezgodnościach formalnych. Wszystko kwestie sporne zostały jednak rozwiązane i wiadomo dziś, że program ruszy za kilka tygodni (lato 2017).

Jakiej pomocy można się spodziewać i dla kogo?

– maksymalnie wsparcie w postaci 5 tys. złotych, do trzech prób in vitro;

– wiek kobiety 20-40 (po spełnieniu odpowiednich warunków 42);

– „Oprócz samej procedury miasto opłaci także dwie wizyty kontrolne oraz przechowywanie zarodków przez rok (potem koszt będą musiały pokryć pary)” – zaznacza „wyborcza.pl”.

Na realizację programu w 2017 roku zaplanowane jest około 700 tys. zł. Kolejne lata wiążą się z kwotą 1,1 mln zł. Łącznie finanse te mają pomóc w wykonaniu około 200 procedur rocznie.

4. Poznań

W styczniu 2017 roku zapadła decyzja radnych stolicy Wielkopolski, że miasto dofinansuje leczenie in vitro, o czym pisaliśmy tutaj >>KLIK<<. Jego pełna nazwa brzmi: „PROGRAM POLITYKI ZDROWOTNEJ Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Poznania w latach 2017-2020”.

W budżecie zarezerwowane jest na jego realizację 1,9 mln złotych, co może pomóc około 367 parom. Konkurs na realizację wygrały trzy klinki: InviMed, Kliniczny szpital przy Polnej i prywatny ośrodek Ivita. Co ważne, rozpoczęcie już w połowie lipca 2017 roku.

Co warto wiedzieć?

– inne metody leczenia niepłodności pary okazały się być nieskuteczne lub są wskazania do in vitro;

– dofinansowanie w wysokości 5 tys. złotych;

do trzech prób zapłodnienia pozaustrojowego;

– wiek kobiety 20-43 lata;

– para jest mieszkańcami Poznania.

5. Sosnowiec

Obecny sosnowiecki program dofinansowania metody in vitro funkcjonować będzie w latach 2017-2020. Każdego roku budżet przewiduje na ten cel 200 tys. złotych. Co ciekawe, jest to kolejny w tym mieście program wsparcia leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Pierwszy miał miejsce w 2013 roku.

Jakie są kryteria?

– pary w związku małżeńskim lub partnerskim mieszkające w Sosnowcu;

– wiek kobiety 23-40 lat;

– dofinansowanie do 5 tys. zł (do 80 proc. kosztów procedury), maksymalna ilość zabiegów to 3;

– „Mają udokumentowane potwierdzenie przeprowadzenia pełnej diagnostyki przyczyn niepłodności, udokumentowane potwierdzenie trwałego uszkodzenia uniemożliwiającego naturalną koncepcję lub też są po roku bezskutecznego leczenia zachowawczego lub chirurgicznego” – podaje uchwała rady miasta.

6. Warszawa

Starania mieszkańców stolicy o dofinansowanie leczenia metodą in vitro trwały wiele miesięcy. Program „Stołeczna kampania na rzecz wspierania osób dotkniętych niepłodnością, z wykorzystaniem metod zapłodnienia pozaustrojowego” będzie funkcjonował w latach 2017-2019.

Co jest ważne?

Podobnie jak w innych miastach, dofinansowanie będzie można dostać na maksymalnie 3 zabiegi in vitro.

„Program wsparcia pacjentów obejmuje dofinansowanie w wysokości 5.000 zł do każdej procedury i nie więcej niż 80 proc. całej procedury zapłodnienie pozaustrojowego” – opisuje to uchwała.

Wiek kobiety ma mieścić się w przedziale 25-40 lat, a jej rezerwa jajnikowa (stężenie AMH) wynosić musi powyżej 0,7 ng/m.

Para musi zamieszkiwać Warszawę przynajmniej od 2 lat.

Co ważne – „Do programu zostaną zakwalifikowane także kobiety w wieku 18-40 lat, u których z powodu choroby nowotworowej należy zastosować terapię gonadotoksyczną, zamieszkujące na terenie Warszawy przynajmniej od dwóch lat. Zamrożenie komórek jajowych pozwoli u tych kobiet odroczyć płodność do czasu wyleczenia choroby”.

7. Bydgoszcz

Po burzliwej sesji w maju tego roku (podczas sesji była wzywana policja, która miała sprawdzić, czy prezydent miasta jest pijany) bydgoscy radni zagłosowali za dofinansowaniem procedury in vitro. Uchwałę w tej sprawie poparło 15 radnych z PO i SLD a 12 było przeciw.

Bydgoszcz przeznaczy 250 tys. na dofinansowanie w roku 2017 (wystarczy dla 50 par), a w kolejnych dwóch latach kwota ma być dwukrotnie wyższa, co pozwoli dofinansowań zabiegi większej liczbie par.

Co ważne

Z programu dofinansowania w Bydgoszczy mogą skorzystać:

  • pary spełniajace wymagania ustawowe
  • pary mieszkające w Bydgoszczy
  • pary, w których kobieta nie skończyła 40 lat (wyjątkowo 42 lata)
Maksymalne dofinansowanie to 5.000 zł jeśli para przeprowadzi pełną procedurę in vitro.

Opisane tu miasta to tylko niektóre z miejsc podejmujących się tematyki dofinansowania in vitro. Warto być na bieżąco z lokalnie toczącymi się dyskusjami. Jeśli zaś chodzi o szczegóły miejskich programów, są one dostępne zarówno w placówkach zajmujących się leczeniem, w urzędach miejskich, jak i na ich stronach internetowych.

Kolejnym miastem, w którym ruszają prace specjalnie powołanego zespołu, są Chojnice. Eksperci i politycy będą dyskutować na miejskim programem wsparcia in vitro już od 5-ego lipca. Odbędą się też konsultacje społeczne, w których będą mogli wziąć udział wszyscy zainteresowani >>KLIK<<.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.