Przejdź do treści

Mali dawcy narządów

Dzieci oczekujących na przeszczep od dawcy jest zdecydowanie mniej niż dorosłych. Niestety, np. w przypadku niemowląt, potencjalny narząd, który ma zostać użyty do transplantacji, musi mieć określone wymiary, by się zmieścić w ciele małego człowieka. Jednocześnie, potencjalnych dawców organów dziecięcych jest bardzo niewielu, co znacznie ogranicza możliwość wykonywania przeszczepów.

Większość takich narządów pochodzi od dawców zmarłych z przyczyn neurologicznych (DNDD – donation after neurological determination of death). Jednakże brytyjskie wytyczne ustalone przez Academy of Medical Royal Colleges sugerują, że w przypadku niemowląt poniżej 2. miesiąca życia, bardzo trudno jest potwierdzić śmierć stosując kryteria neurologiczne.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Oznacza to, że w przeciwieństwie do innych krajów europejskich, a także Stanów Zjednoczonych czy Kanady, w Wielkiej Brytanii zakazane jest stosowanie kryteriów neurologicznych w celu zdiagnozowania śmierci u niemowlęcia od 37. tygodnia ciąży do 2. miesiąca życia.

Badacze zauważają, że zmniejszenie się liczby donacji organów w Wielkiej Brytanii, doprowadziło do poszukiwania narządów wśród zmarłych dawców, których stwierdzono śmierć wedle kryterium krążeniowo-oddechowego (DCDD – donation after circulatory determination of death).

Choć DCDD jest możliwe do orzeczenia w przypadku niemowląt poniżej 2. miesiąca życia, naukowcy twierdzą, że nie jest obecnie stosowane w praktyce.

W związku z tym, zespół naukowców postanowił przeanalizować wszystkie zgony niemowląt, które zmarły na oddziale intensywnej terapii w Great Ormond Street Hospitalmiędzy 2006 a 2012 rokiem.

Celem było sprawdzenie, jaka liczba tych dzieci mogła zostać dawcą narządów o potencjale DCDD, a także jeśli zostały spełnione kryteria neurologiczne śmierci, ile z nich mogło być dawcami o potencjalne DNDD.

Wyniki

Wyniki analizy wykazały, że w badanym okresie zmarły 84 niemowlęta w wieku od 37. tygodnia ciąży do 2 miesięcy. Spośród nich 45 (54%) mogło zostać potencjalnym dawcą narządów.

Zespół odkrył, że 34 (40%) niemowląt było potencjalnymi dawcami DCDD, a 11 (13%) DNDD. Ponadto, wszystkie dzieci o potencjale DNDD były w śpiączce, miały rozległe uszkodzenia mózgu, oraz nie mogły oddychać bez pomocy aparatury.

Dzieci umierały w ciągu kilku minut, za sprawą zaprzestania podtrzymywania życia.

Autorzy twierdzą, że w każdym zostały spełnione neurologiczne kryteria śmierci. Badacze są zdania, że te wyniki sugerują, że „obecne brytyjskie wytyczne uniemożliwiają uwzględnienie odpowiednich dawców organów dziecięcych.”

Naukowcy podkreślają, że powyższe wyniki pochodzą jedynie z jednego szpitala, toteż nie muszą być one odzwierciedleniem stanu dawstwa narządów dziecięcych w innych placówkach.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Przeklinanie uśmierza ból

Przeklinanie uśmierza ból
fot. Pixabay

Przeklinanie może mieć dobry wpływ na twoje zdrowie – przekonują psycholodzy. Naukowcy są zdania, że przeklinanie uśmierza ból. Pod jednym warunkiem. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Doktor Richard Stephens ze Szkoły Psychologii Uniwersytetu Keele w Wielkiej Brytanii uważa, że używanie przekleństw może działać kojąco na ból pod warunkiem, że na co dzień nie nadużywamy brzydkich słów.

W roku 2009 na łamach magazynu „NeuroReport” opublikowano wyniki badań, w których mierzono, jak długo człowiek jest w stanie trzymać ręce w lodowatej wodzie.

Zobacz także: Palenie w ciąży wpływa na płodność przyszłych pokoleń

Przeklinanie uśmierza ból? Wyniki eksperymentu to potwierdzają!

W eksperymencie wzięli udział studenci. Podzielono ich na dwie grupy – przeklinających umiarkowanie i bardzo dużo. Badani dwukrotnie zanurzyli ręce w zimnej wodzie. Podczas pierwszej próby nie wolno im było przeklinać, podczas drugiej już tak.

Ochotnicy z pierwszej grupy przyznali, że dzięki przeklinaniu w czasie eksperymentu odczuwali mniej bólu. Średnio wytrzymywali również o 40 sekund dłużej niż za pierwszym razem.

Z kolei u osób, które na co dzień często używały niecenzuralnego języka, nie zauważono żadnych różnic pomiędzy dwiema próbami.

Zobacz także: Piekarnia, która robi słodycze na miesiączkowe bóle

Jak to działa?

Naukowcy stawiają sobie pytanie, na ile używanie niecenzuralnych słów może nam pomóc w uśmierzaniu bólu.

Przeklinanie jest tak powszechną odpowiedzią na ból, że musi w tym być jakiś zasadniczy powód – przekonuje Richard Stephens.

Mechanizm oddziaływania przekleństw na nasze ciało nie jest jasny, jednak ekspert tłumaczy to zjawisko jako mechanizm tzw. znieczulenia wywołanego stresem. Dochodzi do niego, gdy przeklinanie wywołuje reakcję emocjonalną z towarzyszącym temu uwolnieniem dawki adrenaliny, która blokuje ból.

U ludzi przyzwyczajonych do częstego przeklinania brzydkie słowa nie wywołują już reakcji emocjonalnej, więc nie zwiększa się ich odporność na ból.  

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło:  www.scientificamerican.com, www.psychologytoday.com, tvn24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

TSH i zdrowa tarczyca – 5 faktów, które powinnaś znać

TSH, czyli tyreotropina, to hormon wytwarzany przez przysadkę mózgową. Jest on niezwykle istotny, bowiem wpływa na pracę tarczycy, którą to stymuluje do wytwarzania innych hormonów. Nieprawidłowości w pracy tarczycy są niestety bardzo często spotykane wśród kobiet i mogą negatywnie odbijać się na płodności. Co warto wiedzieć o hormonie tyreotropowym?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1. Co robi?

TSH pobudza tarczycę do produkcji hormonów. Podstawowym jest T4, czyli tyroksyna, która to przekształcana jest w T3 – trójjodotyroninę. Są to hormony niezwykle ważne dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Wpływają m.in. na rozwój układu nerwowego, a co za tym idzie, niedobory w wieku niemowlęcym mogą prowadzić nawet do nieodwracalnych zmian w mózgu.

2. Co nam mówi poziom TSH?

Co ważne, wydzielanie TSH działa na zasadzie ujemnego sprzężenia zwrotnego z hormonami tarczycy. Im ich poziom jest wyższy, tym poziom TSH jest niższy. Na jej wydzielanie wpływa też m.in. dopamina (hamuje), czy też takie czynniki jak stres lub zimno (one mogą pobudzać wydzielanie TSH).

Badanie poziomu TSH jest jednym z podstawowych badań wykonywanych z krwi. Najczęściej dopiero później – przy ewentualnych odstępstwach od normy – zleca się pogłębioną diagnostykę fT4 (wolnej tyroksyny) i fT3 (wolnej trójjodotyroniny).

Jeśli wyniki wskazują poziom TSH wykraczający poza normę, możemy mówić o niedoczynności tarczycy. Analogicznie, jeśli poziom jest poniżej normy, wówczas mowa o nadczynności. Warto jednak pamiętać, iż interpretacją wyników powinien zając się specjalista, bowiem poziomy wykraczające poza normę nie zawsze muszą od razu oznaczać chorobę.

3. Co należy brać pod uwagę?

Warto pamiętać, iż poziom TSH nie ulega szybkim zmianom. Należy więc odczekać odpowiedni czas, by na nowo wykonać badanie i zaobserwować ewentualne różnice. Dotyczy to także przyjmowania leków mających już wpływ na niedoczynność, czy nadczynność tarczycy – do zaobserwowania ich działania potrzebny jest dłuższy moment. Jest to minusem, bowiem może wpływać negatywnie na skuteczność leczenia i możliwości szybkich reakcji.

Podczas interpretacji wyników TSH należy też brać pod uwagę każdą inna prowadzoną w tym czasie farmakoterapię oraz wiele innych czynników. Stres, choroby serca, zaburzenia psychiczne – wszystko to może odbijać się na wyniku TSH. Co więcej, wyniki należy oceniać biorąc pod uwagę także np. ciążę, czy starszy wiek pacjenta.

4. Wpływ diety

Na poziom TSH może wpływać także sposób odżywiania. Zdarza się, iż dieta zbyt uboga (nieraz przy dietach odchudzających, czy w przypadku zaburzeń odżywiania) skutkuje osłabieniem pracy tarczycy. W tym wypadku mówimy o diecie, jako czynniku leżącym u podstaw zaburzeń w poziomie TSH. Z drugiej strony, dieta może być też czynnikiem wspierającym funkcjonowanie tarczycy – zarówno prewencyjnie, jak i być dodatkiem do leczenia już istniejących nieprawidłowości.

Co zatem sprzyja tarczycy? Przy niedoczynności warto zmniejszyć spożycie glutenu, szczególnie pszenicy. Cukier, alkohol, słodycze powinny pójść w odstawkę, a większość miejsca na talerzu powinny zajmować warzywa oraz ryby i dobrej jakości mięso, o czym pisaliśmy w naszym portalu >>KILK<<

Zobacz: Choruję na Hashimoto – czy muszę być na diecie bezglutenowej?

5. Zapalenie tarczycy typu Hashimoto

Należy koniecznie wspomnieć w tym wypadku także o chorobie Hashimoto, która to dotyka nawet ok. 5 proc kobiet na całym świecie. Wiąże się właśnie z niedoczynnością tarczycy i podwyższonym poziomem TSH. Idzie za tym m.in. uczucie zmęczenia, spowolnienie pracy serca, wzrost wagi, sucha skóra opuchnięcia, nieregularny cykl. Pojawiać się mogą także problemy z układem trawiennym, np. zaparcia, co nawiązując do wyżej opisanej wspierającej funkcji diety, jest niezwykle istotne.

Zobacz: Jak rozpoznać chorobę Hashimoto?

O czym należy pamiętać?

Hormony tarczycy mają duży wpływ na płodność. Zaburzenia pracy opisywanego tu organu nieraz wpływają na brak regularności cykli, które to mogą być bezowulacyjne. Jeśli zaś uda się zajść w ciążę, nieprawidłowa praca tarczycy u matki może odbić się na zdrowiu i rozwoju płodu. Może prowadzić też do komplikacji w czasie ciąży i trudności w jej utrzymaniu. Wniosek? Należy badać poziom TSH i reagować na pojawiające się odchylenia od normy. Nie zawsze muszą one oznaczać choroby, ale mogą być sygnałem, że warto lepiej zadbać o swój organizm.

Zobacz też:

Kinga Rusin o zmaganiach z chorobą Hashimoto

Hashimoto i ciąża : 6 rzeczy, które powinnaś wiedzieć

Z owulacją na bakier – jak przywrócić ją do normy?

 

Źródła: dzidziusiowo.pl / portal.abczdrowie.pl

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Większość kobiet nie ma orgazmu. Jak to zmienić?

Czy istnieje punkt G? Warto szukać odpowiedzi.

Naukowcy podali, że aż 80% kobiet nie ma orgazmu podczas stosunku. 4 na 5 kobiet nie szczytuje podczas współżycia. Podpowiadamy, jak to zmienić!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Journal of Sex & Marital Therapy opublikowało badania ankietowe w których wzięło udział 1000 kobiet w wieku od 18 do 94 lat.  Z ich wyników wynika, że znaczna większość kobiet nie przeżywa orgazmu bez stymulacji łechtaczki.
Kobiety, które nie szczytują podczas stosunku uważały się za „inne”, bo nie potrafią ”dojść” i czuły się osamotnione, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę problem dotyczy większości pięknej płci. Do tej pory nikt nie prowadził takich badań na forum publicznym. Dlatego temat kobiecego orgazmu był swoim tematem tabu. Zarówno kobiety przez to, że nie szczytują podczas penetracji czują się „gorsze” jak i mężczyźni, którzy mają poczucie, że nie potrafią dać satysfakcji swoim partnerkom.

Czytaj też: Przyjemny seks pomaga zajść w ciążę

Więc wychodzi na to, że kobiety, które dochodzą do orgazmu podczas stosunku powinny czuć się szczęśliwe i spełnione. Niestety należą do mniejszości. Natomiast reszta też nie powinna się martwić, bo… wystarczy włączyć stymulację łechtaczki do regularnego współżycia, by orgazm stał się osiągalny – podpowiadają naukowcy.

Jak osiągnąć orgazm podczas stosunku?

Więcej gry wstępnej 
Niektóre kobiety potrzebują delikatnej stymulacji łechtaczki przed seksem, aby  w ogóle mogło dojść do stosunku. Twoja łechtaczka staje się wyprostowana podczas podniecenia (jak penis), więc jeśli jesteś odpowiednio pobudzony, może to oznaczać, że jest ona poddawana wystarczającemu tarciu podczas seksu, aby umożliwić ci osiągnięcie orgazmu.

Lepiej późno niż wcale, czyli pieszczoty po stosunkuTo, że kobiety nie osiągają orgazmu podczas współżycia, wcale nie znaczy, że mają z niego w ogóle rezygnować. Lepiej przynajmniej cieszyć się z niego nawet po stosunku, jeśli oczywiście twój partner nie zasypia zaraz po współżyciu.

Wibrator  wkracza do akcji
Pozbądź się wszystkich obaw związanych z tym, że używając wibratora odstraszysz swojego mężczyznę. Jeśli ma problem z twoim mechanicznym przyjacielem, to jego problem. Porozmawiaj z nim o tym. Pamiętając, że nie chodzi o to, byś “zabawiała” się sama, ale możesz wspólnie z mężem partnerem wspólnie go użyć, by doprowadzić ciebie i jego do rozkoszy.

Pamiętaj, że dobry seks to prawo, a nie przywilej.

Polecamy: In vitro a seks – zobacz, co radzi ekspert!

Źródło: metro.co.uk

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jakie będą twoje dzieci? Ten test ma to sprawdzić

Niemowlę siedzi przy komputerze
Fot. Pixabay.com

Jaki kolor oczu i włosów będzie miało wasze dziecko i czy wystąpi u niego nietolerancja laktozy? Twórcy aplikacji BabyGlimpse twierdzą, że potrafią to sprawdzić.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

BabyGlimpse to narzędzie, dzięki któremu partnerzy mogą „przewidzieć”, co przyniesie im przyszłość. Aplikacja, za którą stoi firma HumanCode, podpowiada potencjalnym rodzicom, jaki kolor oczu i włosów może mieć maluch i jakich spodziewać się po nim preferencji dotyczących jedzenia i snu.

Jak to możliwe? Otóż BabyGlimpse opiera swoje rezultaty na próbkach DNA, które partnerzy wysyłają do kliniki. Ta analizuje pozyskany materiał genetyczny i na tej podstawie przygotowuje zestawienie cech, które może nosić ich dziecko. Dane następnie wysyłane są do specjalnej aplikacji na iPhone’a lub udostępniane online.

BabyGlimpse: droga zabawka, nie test medyczny

Choć koszt testu BabyGlimpse jest wysoki (regularna cena to 260$), należy pamiętać, że służy on tylko rozrywce i nie może być traktowany jako forma diagnostyki medycznej. Jego rolą jest raczej wyposażenie przyszłych rodziców w wiedzę o tym, jaki wpływ wywierają geny na kształtowanie się naszych cech jednostkowych. Twórcy aplikacji podkreślają też, że dzielenie się informacjami zapisanymi w materiale genetycznym to świetny sposób na to, by zwiększyć więź między partnerami.

Popularność testu niepokoi jednak amerykańskich lekarzy. Podkreślają oni, że testy tego typu nie zastąpią profesjonalnej diagnostyki genetycznej. Dodają, że rezultaty uzyskane w aplikacji nie mogą być w pełni precyzyjne. Nie uwzględnia się w nich wielu czynników zewnętrznych, które mają wpływ na zdrowie, zachowanie i preferencje dziecka.

Szczegółowe informacje o narzędziu BabyGlimpse można znaleźć na stronie producenta.

Polecamy również: Używasz kosmetyków z drogerii? Uważaj, to może szkodzić płodności!

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami