Przejdź do treści

Przez 10 lat czekali na cud. Dzięki in vitro w ich życiu pojawił się Jaś!

Niemowlę /Ilustracja do tekstu: Mają dziecko dzięki in vitro
Fot. Pixabay.com

Długie lata starań o dziecko, dziesiątki wizyt u specjalistów, setki testów ciążowych i powoli niknąca nadzieja. Po wielu dotkliwych porażkach zły los się odwrócił – Anna i Krzysztof ze Szczytna zostali rodzicami dzięki in vitro.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Anna i Krzysztof ze Szczytna są małżeństwem od 14 lat. Oboje marzyli o dużej rodzinie, dlatego niedługo po ślubie rozpoczęli starania o dziecko. Gdy kolejne próby nie dawały rezultatu, postanowili poszukać przyczyny u specjalistów.

Bolesna cisza pod sercem

Powtarzające się wizyty u lekarzy i diagnostów oraz długotrwałe leczenie niepłodności nie przynosiły jednak spodziewanych efektów. Mimo nieustannych starań, wiadomość o upragnionej ciąży wciąż nie nadchodziła.

— Bolesna była ta cisza pod sercem — opowiada p. Anna. — Co kilka dni kupowałam testy ciążowe, wokół widziałam tylko wózki z niemowlakami. Nie da się opisać, co czuje kobieta, która pragnie być matką — tłumaczy w rozmowie z Gazetą Olsztyńską.

Po blisko 10 latach leczenia niepłodności lekarz oznajmił małżonkom, że najprawdopodobniej nie uda im się począć dziecka w sposób naturalny. Ostatnią nadzieją dla nich było zapłodnienie in vitro.

— Przez rok rozpaczałam, zaglądałam do wszystkich wózków, przystawałam, patrząc na bawiące się dzieci. Podjęłam decyzję, że spróbujemy in vitro; jeśli się nie uda, zaczniemy starać się o adopcję — przywołuje wspomnienia p. Anna.

Upragnione dziecko dzięki in vitro

Choć decyzja o poddaniu się procedurze in vitro nie należała do łatwych, małżonkowie ze Szczytna postanowili znów zgłosić się do kliniki leczenia niepłodności i rozpocząć przygotowania do zabiegu. Od pary pobrano komórki do zapłodnienia pozaustrojowego, a dwa uzyskane w ten sposób zarodki przetransferowano do macicy p. Anny.

Następne 10 dni wypełniło nerwowe oczekiwanie na badanie stężenia hormonu hCG. Obawiając się kolejnej porażki i konieczności ponownego zmierzenia się z trudem przygotowań do zabiegu, para zdecydowała, że będzie to ich jedyna próba. Na szczęście kolejne nie były potrzebne – pierwszy cykl zakończył się sukcesem!

Gdy lekarz oznajmił im radosną nowinę o ciąży, nie mogli powstrzymać łez wzruszenia, które popłynęły im po policzkach.

— Z tej radości nie potrafiłem nic powiedzieć. Patrzyłem na żonę — płakała, ja też nie mogłem powstrzymać łez. I dziś, gdy patrzę na synka, to wiem, że wszystko, przez co przeszliśmy, pozwala nam docenić, jakim cudem jest nasze dziecko — mówi wzruszony Krzysztof.

Szansa na rodzicielstwo

Ciąża przebiegła prawidłowo. Mały Jaś przyszedł na świat w zimowy poranek i z miejsca rozkochał w sobie całą rodzinę. Dzięki szczęśliwemu finałowi Anna i Krzysztof przekonali się, jak wielką szansą dla niepłodnych par jest procedura in vitro. Kontrowersje, które w wielu środowiskach budzi ta metoda poczęcia dziecka, nie są dla nich zrozumiałe.

— Z in vitro problem mają ludzie, którzy albo nigdy nie chcieli mieć dzieci, albo mają dzieci bez żadnych trudności — uważają małżonkowie. — Nie wiemy, dlaczego ludziom odbiera się szansę na rodzicielstwo. Nikt na tym nie cierpi, nikomu nie dzieje się krzywda, nikt nie jest zmuszony, żeby stosować in vitro — podkreślają Anna i Krzysztof.

Młodzi rodzice są wdzięczni za każdą chwilę, którą mogą spędzić z Jasiem. Zastanawiają się nawet, czy nie rozpocząć starań o rodzeństwo dla synka.

— Tylko ten, kto przeszedł ciężką drogę w staraniach o dziecko, wie, jakim szczęściem jest posiadanie potomstwa. Zaczęliśmy się nawet zastanawiać nad kolejnym dzieckiem – mówią radośnie.

Parze życzymy kolejnych dobrych wiadomości!

Źródło: szczytno.wm.pl

Polecamy również: 14 symptomów, które mogą świadczyć o zaburzeniach hormonalnych

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Minister zdradził szczegóły prac nad programem „Mama+”

Pojemnik na leki z oznaczeniem dni tygodnia. W środku kolorowe tabletki. /Ilustracja do tekstu: Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad Mama+
Fot.: Pixabay.com

Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło analizy eksperckie w zakresie planowanego programu „Mama+”, który zakłada m.in. wprowadzenie bezpłatnych leków dla kobiet w ciąży. Jak zapowiedział szef resortu Łukasz Szumowski, program ma zostać wprowadzony jeszcze w tym roku. Czy wiadomo już, na co będą mogły liczyć pacjentki?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas środowej konferencji prasowej minister zdrowia odpowiedział na pytania dziennikarzy o zapowiedziany przez Beatę Szydło program „Mama+”. Jednym z jego elementów ma być zapewnienie darmowych leków kobietom w ciąży.

– Pracujemy nad tym w resorcie, analizujemy, jaki jest skład i jakie są koszty leków, które przyjmują kobiety w ciąży – podkreślił Szumowski.

CZYTAJ TEŻ: Co do czego pasuje. Jak brać leki, żeby działały i żeby sobie nie szkodzić [EKSPERT]

Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży jeszcze w tym roku?

Minister zapewnił, że opracowanie listy refundowanych medykamentów i kosztów, które się z tym wiążą, nie powinno potrwać długo. Resort zdrowia liczy na szybkie wprowadzenie nowego rozwiązania w życie.

– Na pewno w tym roku będzie miała miejsce implementacja tych programów, które pani premier i pan premier ogłosili – zaznaczył minister Szumowski.

Szef Ministerstwa Zdrowia zaznaczył jednocześnie, że na liście dotowanych środków na pewno nie znajdą się suplementy diety.

– To jest tak naprawdę kategoria bardzo słabo zdefiniowana i wchodzenie w suplementy diety oznaczałoby otwarcie worka bez dna – przyznał minister.

Przypomnijmy, że program „Mama+” został ogłoszony podczas ubiegłotygodniowej konwencji PiS i Zjednoczonej Prawicy. Wicepremier Beata Szydło zapowiedziała wówczas, że obejmie on takie rozwiązania, jak premie za szybkie urodzenie drugiego dziecka, zabezpieczenie emerytalne dla niepracujących matek minimum czwórki dzieci oraz bezpłatne leki dla kobiet w ciąży.

– Wszystkim nam zależy, żeby mamy w czasie ciąży były zdrowe i żeby dzieciaki rodziły się zdrowe – mówiła wówczas wicepremier.

Źródło: rynekzdrowia.pl

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ciąża nie ochroni ciężarnej przed zwolnieniem? Szykują się zmiany w Kodeksie pracy

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ten chłopczyk przyszedł na świat cztery lata po śmierci rodziców. Jego historia wyciska łzy

Śpiące niemowlę /Ilustracja do tekstu: Tiantian, czyli słodycz. Chłopczyk urodził się cztery lata po śmierci rodziców

Ma trzy miesiące i jest rozkosznym bobasem, który rozwija się zdrowo pod opieką kochających dziadków. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że urodził się… cztery lata po śmierci swoich rodziców. Jak to możliwe?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Historia trzymiesięcznego Tiantiana zaczęła się przed pięcioma laty. Shen Jie oraz jego żona Liu Xi, młodzi małżonkowie z chińskiej miejscowości Yixing, pragnęli powiększyć rodzinę, ale szansą dla nich była jedynie procedura in vitro. Po pobraniu komórek udało im się uzyskać zarodki, które następnie zostały zamrożone i oczekiwały na zabieg w szpitalu w Nankin. Niestety, tragiczne wydarzenia pokrzyżowały plany małżonków. W marcu 2013 roku przydarzył się tragiczny wypadek, w którym oboje zginęli na miejscu.

Długa i wyboista droga do szczęścia

Rodzice zmarłej pary, znając szczegóły planowanej procedury in vitro, przez długi czas walczyli o prawo do wykorzystania pozostawionych zarodków. W wielomiesięcznej batalii sądowej podnoszono szereg kwestii prawnych, takich jak prawo dziadków do rozporządzania zarodkami swoich dzieci, wybór metody uzyskania ciąży z użyciem zarodków, a także to, czy zarodki można uznać za istoty żywe. Sytuację dodatkowo komplikował fakt, ze w Chinach nie było dotąd podobnego przypadku, zatem sprawa była precedensowa.

Po wielu trudnych rozprawach udało im się uzyskać prawo do zarodków. Ale na tym problemy przyszłych dziadków się nie skończyły. Zarodki mogły zostać zabrane ze szpitala w Nankin tylko wtedy, gdy inna instytucja wyraziłaby formalną zgodę na ich przechowywanie. To zaś jest w Chinach kwestią problematyczną – w tamtejszym prawie brakuje precyzyjnych zapisów dotyczących ochrony nieprzetransferowanych zarodków. Dodatkowo chińskie prawo blokuje drogę do wykorzystania zarodków – czyli surogację. Ta bowiem jest w Chinach zabroniona.

PRZECZYTAJ TEŻ: Surogacja – dlaczego i komu jest potrzebna?

Tiantian, czyli słodycz

Po długich poszukiwaniach właściwego rozwiązania rodzice zmarłej pary zdecydowali się na komercyjną surogację w Laosie, gdzie takie praktyki są dopuszczone przez prawo. Na przetransportowanie zarodków, zabezpieczonych w ciekłym azocie i umieszczonych we wnętrzu pojemnika o wielkości termosu, nie wyraziła jednak zgody żadna linia lotnicza. Nie mając innego wyboru, przyszli dziadkowie zdecydowali się, by cenny załadunek przewieźć drogą lądową – w samochodzie.

Na miejscu wszystko poszło już zgodnie z planem – embrion został przetransferowany do macicy surogatki i rozwinęła się z niego zdrowa ciąża. Pozostawała jednak kwestia obywatelstwa dziecka. Aby noworodek nie został Laotańczykiem, zastępcza matka, dysponując jedynie wizą turystyczną, przed porodem musiała odbyć podróż z Laosu do Chin.

Przedsięwzięcie to nie należało do najłatwiejszych, ale udało się je pomyślnie przeprowadzić. Chłopiec urodził się w grudniu 2017 roku w chińskim szpitalu i otrzymał imię Tiantian. Władze Chin, zanim nadały mu chińskie obywatelstwo, musiały przeprowadzić szczegółowe badanie pokrewieństwa. Ponieważ oboje rodzice zginęli cztery lata przed narodzinami dziecka, próbki DNA pobrano od czwórki dziadków.

Dziś Tiantian ma już wszystkie niezbędne dokumenty i daje wiele szczęścia swoim ciężko doświadczonym przez los dziadkom.

– Ma oczy po mojej córce, ale trochę bardziej przypomina swojego tatę – mówiła babcia od strony matki podczas rozmowy z Channel News Asia.

Jak wyjaśniła, imię Tiantian oznacza „słodycz” – miał on bowiem osłodzić dziadkom gorzkie lata po śmierci ukochanych dzieci.

Źródło: BBC, Channel News Asia, straitstimes.com

CZYTAJ TAKŻE: Surogacja a status cywilny dziecka urodzonego za granicą

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Filiżanka kawy w ciąży nie taka bezpieczna dla płodu. Naukowcy odkryli alarmujące powiązania

Filiżanka estetycznie podanej kawy, a na niej kobieca dłoń /Ilustracja do tekstu: Kawa w ciąży a nadwaga dziecka
Fot.: Robert Nelson/Unsplash.com

Otrzymawszy pozytywny wynik testu ciążowego, wiele przyszłych mam zmienia swoje nawyki żywieniowe z myślą o zdrowiu rozwijającego się płodu. Często najtrudniej jest im jednak całkowicie zrezygnować z kawy – szczególnie, że na temat jej wpływu na rozwój dziecka co rusz pojawiają się sprzeczne opinie. Ostatnie badania skandynawskich naukowców wykazały jednak działanie, o którym nikt dotąd nie informował.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W swoich najnowszych analizach naukowcy ze Sahlgrenska Academy na Uniwersytecie w Göteborgu oraz z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego przyjrzeli się nawykom żywieniowym blisko 51 tys. kobiet w ciąży i późniejszemu stanowi zdrowia ich dzieci. Przedmiotem badania było określenie wpływu spożycia kofeiny przez ciężarne na przyszłe potomstwo.

Jedna kawa w ciąży nie taka bezpieczna, jak się wydawało?

Wnioski z tych analiz okazały się alarmujące. Z pozyskanych danych wynika, że potomstwo kobiet, które w czasie ciąży spożywały od 50 do 199 miligramów kofeiny dziennie, miały o 15% wyższe ryzyko otyłości w porównaniu do ciężarnych, które w codziennych napojach dostarczały mniej niż 50 mg tego składnika. Oznacza to, ze ryzykowne dla przyszłego zdrowia dzieci może być nawet picie jednego espresso dziennie.

Nadmierny przyrost wagi u dziecka obserwowany był już przed ukończeniem przez nie 1. roku życia i utrzymywał się w wieku przedszkolnym i szkolnym. Dzieci obserwowano przez 8 lat.

CZYTAJ TEŻ: Płodność, ciąża a celiakia. Dieta bezglutenowa w staraniach o dziecko

Więcej kawy to wyższe ryzyko dla zdrowia dziecka

Co więcej, wzrost masy ciała dziecka był proporcjonalny do wcześniejszego spożycia kawy przez ciężarną. Gdy przyszła mama codziennie dostarczała organizmowi wyższe dawki kofeiny (200-299 mg), późniejsze zagrożenie nadwagą u jej dzieci wzrastało do 22 procent. W przypadku bardzo wysokich dawek (minimum 300 mg) ryzyko to osiągało nawet poziom 45%.

Szwedzko-norweska analiza uwzględniła różne źródła kofeiny: kawę, czarną herbatę, czekoladę i napoje energetyczne. –  [W przypadku wszystkich tych napojów] odkrywaliśmy podobny wpływ na masę ciała dzieci – wyjaśniła Verena Sengpiel z Uniwersytetu w Göteborgu, współautorka badań.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Poród skraca życie? Zobacz najnowsze badania naukowców

Kawa w ciąży a ryzyko chorób dziecka

Warto zauważyć, że zgodnie z zaprezentowanymi wynikami badań nadwaga lub otyłość mogą pojawić także u dzieci, których matki spożywały w czasie ciąży dopuszczalne ilości kofeiny. Według norm Europejskiego Urzędu Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) bezpieczny limit tego składnika wynosi 200 mg dziennie. W krajach skandynawskich jest to nawet 300 mg.

Szczególny powód do niepokoju stanowi fakt, że w innych badaniach wykazano powiązanie pomiędzy nadwagą w dzieciństwie a podwyższonym ryzykiem choroby sercowo-naczyniowej i cukrzycy typu 2. w późniejszych latach życia.

Źródło: Reuters, PAP, kopalniawiedzy.pl

POLECAMY: Katarzyna Skrzynecka o poronieniach: Czterokrotnie byłam w ciąży i nie udało mi się urodzić

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.