Przejdź do treści

Louise Brown znana z tego, że się urodziła. Pierwsze dziecko z in vitro

Louise Brown pierwsze dziecko z in vitro

Louise jest zwykłą dziewczyną, jej historia zapewne nie zainteresowałaby nikogo. Tydzień temu miała urodziny, które świętował cały medyczny świat. Trzydzieści osiem lat temu na świat przyszło pierwsze dziecko z in vitro.

Obecnie Louise ma trzydzieści osiem lat i pracuje na poczcie. Pierwsze dziecko z in vitro czy raczej jak nazywano ją na początku: dziecko z probówki. Podobno uwielbia dzieci, a one kochają ją. Niegdyś pracowała jako wolontariuszka w przedszkolu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ale po kolei… 25 lipca 1978 roku, dokładnie o godzinie 23.47 w Wielkiej Brytanii w Oldham, w wyniku pierwszego na świecie udanego zapłodnienia in vitro, na świat przyszła Louise Jay Brown.
Zanim jednak to się stało, przez dziesięć lat państwo Brown próbowali wszystkiego – medycyny tradycyjnej, medycyny naturalnej oraz różnych sztuczek i trików. Niestety Lesley Brown miała niedrożne jajowody, nie mogła zajść w ciążę.

Spotkanie

Straciłaby pewnie wszelkie nadzieje, gdyby nie to, że na swojej drodze spotkała dr. Roberta Edwardsa. To on w 1968 roku opracował technikę zapłodnienia ludzkiej komórki jajowej w probówce. Rok później Lesley Brown siedziała już w gabinecie Edwardsa. Dziesięć lat później, 10 listopada 1977 roku, została poddana zabiegowi in vitro.

Pierwsze dziecko z in vitro

Zabiegu dokonał sam dr Edwards oraz ginekolog Patrick Steptoe. Niebawem spełniło się największe marzenie Lesley – była w ciąży. Niecałe dziewięć miesięcy później na świat przyszła Louise.

Zamknięte dotąd drzwi medycyny rozrodu zostały wyważone. Tysiące kobiet na całym świecie mogły spełnić swoje marzenie. Zanim jednak dr Edwards sprawił, że niemożliwe stało się realne, swoją metodę próbował na ponad stu kobietach. Niestety, wszystkie próby kończyły się fiaskiem. Na szczęście Lesley Brown przerwała ciąg niepowodzeń, dając nadzieje tysiącom i milionom par. Dr Edwards zaś otrzymał w roku 2010 Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny.

Młodsza siostra Louise, Natalie, również urodziła się dzięki in vitro.

NAJNOWSZY NUMER MAGAZYNU CHCEMY BYĆ RODZICAMI DO KUPIENIA TUTAJ! 

a wersja elektroniczna zawsze TUTAJ

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Miejski program in vitro w Warszawie – kto może z niego skorzystać?

Miejski program in vitro w Warszawie
Sześć klinik będzie realizować miejski program in vitro w Warszawie / fot/ Pixabay

Warszawskie kliniki leczenia niepłodności wkrótce przyjmą pierwsze pary, które skorzystają z zabiegów in vitro. Wczoraj ogłoszono listę klinik, które będą przeprowadzać zabiegi w ramach miejskiego programu dofinansowania in vitro. Zobacz, czy również ty możesz z niego skorzystać.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rusza miejski program refundacji zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców Warszawy. Każdej zakwalifikowanej parze przysługiwać będzie dofinansowanie w wysokości do 5 tys. zł do każdej procedury i nie więcej niż 80% całej procedury. Maksymalnie można skorzystać z 3 zabiegów, o ile w wyniku poprzednich prób nie doszło do urodzenia dziecka.

Do stołecznego programu zostaną zakwalifikowane pary, które spełniają następujące kryteria:

  • wiek kobiety mieści się w przedziale 25-40 lat,
  • rezerwa jajnikowa mierzona stężeniem AMH wynosi powyżej 0,7 ng/ml,
  •  zostały zakwalifikowane do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego przez realizatorów programu, zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii (istnieją pierwotne wskazania do leczenia metodą pozaustrojowego zapłodnienia lub inne metody leczenia, rekomendowane przez PTMRiE zakończyły się niepowodzeniem) i ustawą z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności,
  • pozostają w związku, o jakim mowa w definicji dawstwa partnerskiego, zawartej w art. 2 ust. 1 pkt 8 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (związek partnerski lub małżeński),
  • w dniu kwalifikacji do programu para zamieszkuje na terenie Warszawy przynajmniej od dwóch lat.

Program będzie realizować sześć klinik: Centrum Bocian sp z o. o. sp.k., FertiMedica Centrum Płodności sp. z o.o. sp.k., Invicta sp.z o.o., Invimed-T sp. z o.o., Przychodnia Lekarska „nOvum” oraz Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego sp. z o.o. Na ten cel miasto zarezerwowało 22 mln złotych. Do końca roku kliniki dostaną 2 mln złotych, a w latach 2018-2019, 10 mln złotych.

Wysokość dofinansowania

Taka refundacja jest zbawieniem dla par, które dzięki metodzie in vitro mają szansę na potomstwo. Według cenników klinik, koszt in vitro to ok. 10-12 tys. złotych. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej, okazuje się, że cała procedura może przewyższyć początkową cenę nawet o 100 proc. Więcej na temat kosztów in vitro przeczytasz tu.

Co do kosztów, to w pewnym momencie przestałam liczyć, myślę że są to pieniądze warte dobrego samochodu – ok.40 tys. złotych – pisze pani Ania z Warszawy.

– Będziemy się starać o dofinansowanie, bo obecnie nie stać nas, żeby wydać 15 tys. złotych na całą procedurę. Kiedy dowiedziałam, że Warszawa będzie refundować in vitro, pierwszą reakcją była radość i wzruszenie. W końcu udało się. Czekaliśmy na to bardzo długo, to nadzieja i szansa na upragnione dziecko – dodaje.

„Pierwszą reakcją była radość i wzruszenie”

– Szacuje się, że w Warszawie około 2,5 tys. niepłodnych par wymaga leczenia za pomocą nowoczesnych metod zapłodnienia pozaustrojowego, by miały szansę na urodzenie dziecka. Refundacja in vitro ze strony miasta jest zatem dużym wsparciem dla mieszkańców stolicy, którzy potrzebują podejść do tej procedury, żeby uzyskać upragnioną ciążę – mówi dr Jarosław Niemoczyński, dyrektor medyczny Kliniki Bocian w Warszawie, realizatora miejskiego programu dofinansowania in vitro dla mieszkańców stolicy.

Oprócz tego, kliniki będą się angażować w akcje edukacyjne kierowanego do młodzieży ze stołecznych szkół. Działania te mają na celu zwiększenie świadomości młodych ludzi na temat płodności i problemów zdrowotnych mogących stanąć na drodze do rodzicielstwa.

Informacje o rozpoczęciu rekrutacji par do programu refundacji in vitro zostaną opublikowane na stronach klinik oraz na stronie Urzędu m.st. Warszawy.

Zobacz także:

Refundacja in vitro w Warszawie. Te kliniki dostaną pieniądze

Ostatnia szansa na in vitro. Czy rząd zniszczy ich marzenia?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Klinika Bocian, Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Endometrium przed transferem – ekspert odpowiada

257.jpg

Za grube za cienkie endometrium przed wykonaniem transferu – zobacz, co radzi lekarz.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bardzo często w komentarzach naszych czytelniczek pod tekstami związanymi z transferem pojawiają się zapytania o endometrium.

„Jestem przed transferem, który się opóźnia z powodu za dużego endometrium i lekarz nie wyjaśnił mi, co to oznacza i dlatego tak się dzieje. Czy można coś więcej na ten temat się dowiedzieć  o rozrastającym się endometrium w czasie cyklu i jego wpływie na transfer zarodka?

Endometrium przed transferem zarodka?

Zapytaliśmy eksperta z kliniki InviMed co oznacza za grube endometrium i jakie niesie to za sobą następstwa.

– Do rozrostu endometrium zwykle dochodzi, gdy zachwiana jest równowaga pomiędzy stężeniem estradiolu i progesteronu – wyjaśnia dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog – położnik.

Czytaj też: Dieta przed i po transferze
W klinice InviMed w większości przypadków pacjentki do transferu podchodzą na cyklu stymulowanym hormonami.

– Jeżeli endometrium ma nieprawidłową grubość, zmiana dawki leków zazwyczaj eliminuje problem – dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog – położnik z kliniki InviMed w Gdyni. – Jeżeli problem z grubością endometrium jest w cyklu naturalnym, wskazane byłoby wykonanie badania stężenia hormonów, progesteronu i estradiolu, a nawet rozważenie wykonania histeroskopii z pobraniem wycinków endometrium.

Co to jest endometrium?

Endometrium to śluzówka macicy. Zmienia się ono w trakcie cyklu miesiączkowego, co spowodowane jest hormonami kobiecymi. Ma dwie warstwy: podstawną i czynnościową. Do miesiączki dochodzi, gdy warstwa czynnościowa się złuszcza. Po menstruacji z warstwy podstawnej odbudowuje się następna warstwa czynnościowa.
Endometrium odbudowuje się od końca krwawienia do owulacji, jest to faza folikularna. Ma czas, żeby zwiększyć swoją grubość kilkakrotnie i przygotować się na ewentualne przyjęcie zarodka. Jeśli do zapłodnienia nie dochodzi, warstwa złuszcza się ponownie.

Endometrium i ciąża

Po zapłodnieniu endometrium już się nie złuszcza, lecz zaczyna się rozwijać pod wpływem progesteronu. Dzięki temu endometrium pełne substancji odżywczych może odżywiać zarodek przed jego całkowitym zagnieżdżeniem.

Normy endometrium

U dziewczynek, które nie wkroczyły jeszcze w okres dojrzewania, endometrium liczy od 0,3 do 0,5 mm grubości. Endometrium płodnych kobiet w I fazie cyklu to 8 mm, a II fazie nieco więcej. Grubość endometrium kobiet po menopauzie powinna wynosić nie więcej niż 5 mm.

Konsultacja: dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog – położnik z kliniki InviMed w Gdyni

POLECAMY:

Współżycie przed transferem

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

niepłodność psycholog

Przedłużające się starania o dziecko, cała masa wykonanych badań, wiele niewiadomych, złe wiadomości, złudne nadzieje – to tylko niektóre z trudnych doświadczeń w czasie walki z niepłodnością. Jednym z bardziej obciążających momentów w czasie leczenia metodą in vitro jest czas około transferowy. Jak może wpłynąć na nas wielka niewiadoma, z którą stajemy wtedy oko w oko i jak sobie z nią radzić? „Bardzo pomocne na tym etapie jest zadbanie o siebie i zapewnienie sobie tego, co uważamy za ważne i potrzebne, by czuć się lepiej” – mówi w rozmowie z nami psycholog z klinik leczenia niepłodności InviMed w Warszawie, Dorota Gawlikowska.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Procedura in vitro jest rozłożona w czasie. Idzie za tym oczekiwanie i wiele niewiadomych. Jak może odbić się to na pacjentach – zarówno indywidualnie, jak i na ich związku?

Dorota Gawlikowska, psycholog: Wpływ obciążenia emocjonalnego, jakie niesie ze sobą leczenie niepłodności, a w szczególności procedura in vitro, zależy od kondycji pary. Znaczenie mają również jej dotychczasowe doświadczenia, czas zmagania się z niepłodnością oraz indywidualne sposoby radzenia sobie w sytuacjach stresu i napięcia. Badania podkreślają także rolę wsparcia udzielanego sobie wzajemnie przez partnerów, jako najważniejszego czynnika chroniącego przed depresją. Jest to o tyle istotne, że stanowi ona jedno z najczęściej obserwowanych powikłań długiego leczenia niepłodności.

Im dojrzalszy emocjonalnie jest związek, lepsza komunikacja pomiędzy partnerami i im większa empatyczna gotowość partnerów do wzajemnego zaspokajania swoich potrzeb, tym większa szansa na uniknięcie negatywnych skutków leczenia niepłodności. Także metodą in vitro.

To właśnie niewystarczająca i nieskuteczna komunikacja oraz nieumiejętność reagowania na potrzeby partnera najbardziej uderzają w związek i powodują oddalanie się partnerów od siebie. Wiąże się to także z narastaniem u obojga z nich poczucia osamotnienia i braku pomocy w trudnej sytuacji. Co więcej, odczuwana podczas procedury niepewność, obawy o skuteczność leczenia oraz poczucie braku kontroli nad tym, co dzieje się w ciele kobiety, zwłaszcza po transferze zarodka, to niewątpliwie trudne emocjonalnie doświadczenia.

Jak możemy dostrzec, że dzieje się coś niepokojącego?

Ich wpływ może przejawiać się napięciem, trudnościami w zakresie koncentracji uwagi, zaburzeniami snu i huśtawką nastrojów. Zwłaszcza u kobiet wahają się one od nadziei, przez niepokój, aż po brak wiary w sukces. Bardzo pomocne są na tym etapie techniki relaksacyjne oraz odwracanie uwagi od ciała i toczących się w nim procesów. Aby to uzyskać warto skoncentrować się bardziej na swoich potrzebach, zadbać o siebie i zapewnić sobie to, co uważamy za ważne i potrzebne, by móc czuć się lepiej.

Myślę, że okres około transferowy i związane z tym oczekiwanie możemy nazwać swego rodzaju „zawieszeniem”. Jakie emocje mogą się wtedy pojawić?

Najczęściej stan niespokojnego oczekiwania powoduje, że czujemy napięcie i mamy większą niż zwykle potrzebę wpływu na sytuację, w której jesteśmy. Problem w tym, że wspomniane tu „zawieszenie”, niestety zazwyczaj łączy się w leczeniu właśnie z poczuciem braku kontroli nad sytuacją. Zarodek został przeniesiony do macicy i teraz już nic nie możemy zrobić. Nie możemy sprawdzić, czy jego rozwój przebiega prawidłowo. Nie znamy też sposobów na zwiększenie swoich szans na ciążę. To najczęściej jeszcze bardziej nasila nasz niepokój i prowokuje do szukania innych sposobów wpływania na tę sytuację. Możemy co prawda przestrzegać zaleceń lekarza i robimy to, ale wydaje nam się to niewystarczające.

Stąd właśnie w tym czasie kobietom, a często także ich partnerom i członkom rodzin, przychodzą do głowy różne pomysły, które mogą w nieco magiczny sposób zrekompensować im ów brak wpływu na procesy zachodzące w ciele. Może to być próba ograniczenia do niezbędnego minimum wszelkiej aktywności, aby nie narażać się na żadne ryzyko. Może być to unikanie sytuacji, które kojarzą nam się ze stresem. Możemy także próbować eliminować konkretne czynności, które zostały uznane za ryzykowne, choć wcale nie potwierdził tego lekarz.

Ważne abyśmy pamiętali, że mamy w sobie potrzebę działania i wpływu na sytuację. Jego brak jest dla nas ogromnie trudny. To właśnie poprzez podjęcie działań możemy rozładować napięcie, które gromadzi się w nas w tym czasie.

Słyszę, że powinniśmy być w tym czasie dla siebie i podejmowanych przez siebie czynności przede wszystkim wyrozumiali, bowiem nasze działania nie biorą się znikąd. Czy są jeszcze jakieś powody, abyśmy w takim właśnie momencie szczególnie o siebie zadbali?

Troska o siebie jest ogromnie ważna z wielu powodów. Odwraca uwagę od napięcia i nerwowego oczekiwania na wynik leczenia. Jednocześnie koncentruje nas na tym, co realnie możemy dla siebie zrobić w tej sytuacji. Dobrze, by działo się to właśnie poprzez pomoc sobie samemu w taki sposób, by móc łatwiej przejść przez ten trudny etap. Mamy więc możliwość przynajmniej częściowego odzyskania kontroli, poprawy samopoczucia i jednocześnie właśnie zaspokojenia wspomnianych tu potrzeb, które niejednokrotnie z powodu leczenia już dawno zeszły na dalszy plan.

Leczenie dla wielu osób oznacza tak dużą koncentrację na procedurach medycznych, problemach logistycznych, finansowych, zawodowych i wielu innych, że na zaspokajanie potrzeb zwyczajnie brakuje już siły i czasu. Jest więc okazja, by to nadrobić. Dzięki temu zwiększyć możemy także zasób energii i sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacjach, co z pewnością może nam pomóc w przyszłości.

Często to partnerzy są dla siebie największym wsparciem, czy wystarczającym? Może jednak dobrze byłoby skorzystać z pomocy specjalistów?

Z pewnością warto skorzystać w tym czasie także z pomocy profesjonalistów. Partnerzy, nawet jeśli są na siebie bardzo otwarci i komunikują się bez przeszkód, mogą popaść w rutynę. Mogą też nie zauważać popełnianych błędów, które utrudniają im zaspokajanie wzajemnych potrzeb. Czasem warto jest spojrzeć na związek i sytuację z dystansu. Pozwala to zauważyć te aspekty problemu, których dotąd mogliśmy nie dostrzec. Tam, gdzie partnerzy czują się osamotnieni, pozbawieni wsparcia, gdzie czuje się żal i wzajemną złość, wsparcie profesjonalisty jest szczególnie ważne. Trudno jest ruszyć z miejsca i zmienić swój sposób postępowania, zachowanie wobec partnera czy formę komunikowania się, jeśli jesteśmy przepełnieni trudnymi emocjami: bólem, żalem, złością, niechęcią, poczuciem zranienia, odrzucenia, opuszczenia. Psycholog może pomóc uporać się z tymi uczuciami i jednocześnie stworzyć parze warunki do wprowadzenia zmian w ich związku.

Co więcej, wzajemne wspieranie się partnerów jest nieraz trudne, ponieważ ciężka sytuacja trwa latami i wyczerpuje ich siły. Wówczas pomoc z zewnątrz, która pozwala te siły zregenerować i zaczerpnąć z zasobów innej osoby, przynosi partnerom ulgę oraz pozwala odpocząć. A wszystko po to, aby za chwilę jeszcze lepiej i skuteczniej móc się wspierać.

 

Zobacz też:

6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

In vitro - Fotolia
In vitro - Fotolia

Ile płacą pary za in vitro w Polsce z dofinansowaniem i bez niego? Zgodnie ze wstępnym cennikiem w klinice  to wydatek rzędu 10 – 12 tys. zł.  Ale cena może przekroczyć również 20 tys. zł. Zobacz, co składa się na koszt zapłodnienia pozaustrojowego?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Koszty in vitro – przed kwalifikacją

Zanim para podejdzie do zabiegu in vitro musi przejść badania kwalifikacyjne i diagnostyczne. Na podstawie tych badań można bowiem wstępnie ocenić szanse na powodzenie metody in vitro. Przed kwalifikacją pacjentka wykonuje m.in. badania: AMH ok. 180 zł i FSH ok. 40 zł, a pacjent badanie nasienia, seminogram komputerowy, który kosztuje ok. 170 zł.

Jeśli para została zakwalifikowana do in vitro oznacza to, że przeprowadzenie zabiegu daje szansę na posiadanie potomstwa. Może się jednak zdarzyć, że ze względu na indywidualną historię choroby, zarówno kobiety, jak i mężczyzny lekarz zleca dodatkowe badania laboratoryjne. Mogą to być m.in. wykonanie badań wirusologicznych, posiewu bakteriologiczno-mykologicznego, wymazów z dróg rodnych, cytologii oraz badania piersi.
Koszt potrzebnych na tym etapie badań to może być wydatek wydatek rzędu 1 tys. zł dla jednego z współmałżonków.

Ile kosztuje in vitro w Polsce?

Największy koszt procedury in vitro stanowi sama procedura: punkcja jajników, zapłodnienie oraz transfer zarodków.  Procedura IVF ICSI/IMSI kosztuje w naszym kraju około 7-8 tysięcy złotych. Ceny zależne są również od kliniki, które zgodnie z własną wyceną ustalają ceny za poszczególne usługi medyczne.

Jak wyjaśnia przedstawiciel jednej z klinik…
– Nie ma jednej ceny, bo każdy przypadek jest inny. Nawet w ramach konkretnej kliniki nie ma jednej, z góry ustalonej ceny, ponieważ wszystko zależy od dolegliwości, ilości wizyt, panelu diagnostycznego, leków, a te są różne w zależności od potrzeb.
Dlatego w większych miastach ceny zabiegu in vitro są wyższe niż w małych miejscowościach, wiele zależy również od prestiżu ośrodku leczenia niepłodności, posiadanych przez niego certyfikatów, kwalifikacji zespołu czy udziału w międzynarodowych konferencjach.

Refundacja leków do procedury in vitro

Dawniej dużym obciążeniem finansowym były także leki.  Ich koszt to wydatek rzędu od 400 zł do nawet kilku tysięcy złotych. Obecnie preparaty umożliwiające stymulację hormonalną podlegają refundacji.

O lekach refundowanych do in vitro przeczytasz KLIKAJĄC TU
Uśredniając cenniki różnych klinik zajmujących się leczeniem niepłodności, możemy przyjąć, że  koszt in vitro w Polsce to ok. 10 tys. – 12 tys. zł.

Historie naszych czytelniczek pokazują, że w indywidualnych przypadkach kwota, jaką para musi wydać na przeprowadzenie zapłodnienia pozaustrojowego jest o 50 proc. a nawet 100 proc. wyższa, niż wskazuje pierwotnie cennik. Z czego to wynika, poznaj historie naszych czytelniczek…

Historie naszych czytelniczek – cena in vitro

Marina – Na in vitro wydaliśmy dwa razy tyle, co zakładaliśmy

Na stronach klinik są cenniki. Kiedy podliczyłam, wyszło, że zapłacimy około 10-12 tys. zł. Na in vitro wydaliśmy dwa razy tyle… 23 tys. zł. Cóż, byliśmy w szoku, pożyczaliśmy pieniądze, gdzie się dało, ale każdy, kto tyle lat, co my, starał się o dziecko wie, że warto było 🙂

Nasze szczęście – wydaliśmy już 10 tyś. zł a sama procedura jeszcze przed nami

Kiedy dowiedzieliśmy się, że czeka nas procedura zapłodnienia pozaustrojowego nie mieliśmy pojęcia jakimi kosztami będziemy obciążeni. Kliniki na stronach zamieszczają ceny pakietów, badań…ale na jaki koszt trzeba się przygotować? W internecie wyczytałam że in vitro, to wydatek rzędu: ok 7 tysięcy, badania ok. 1 tysiąca, plus wizyty całość należy liczyć ok 10 tys. Jak było w naszym przypadku? Sami zobaczcie…

Koszty badania do in vitro:
Badania nas obojga:
KARIOTYP 450 zł x 2 =900 zł, VDRL 15 zł x 2 = 30 zł ,HBs Ag 12 zł x 2 = 24 zł, p/c anty HIV 30 zl x 2 = 60 zł, p/c anty HBs 19 zł x 2 = 38 zł , p/c anty HCV 22 zł x 2 = 44 zł, p/c anty CMV IgG 46 zł x 2 = 92 zł , p/c anty CMV IgM 46 zł x 2 = 92 zł, tsh 12 zł x 2 = 24 zł, grupa krwi 35 zł x 2 = 70 zł, chlamydia 100 zł x 2 = 200 zł

Badania moje dodatkowo:
czystość pochwy 50 zł, usg piersi 100 zl, cytologia 50 zł, p/c anty Toxo IgG 39 zł, p/c anty Toxo IgM 39 zł, p/c anty Rubella IgG 39 zł, p/c anty Rubella IgM 39 zł, FSH 29 zł, LH 32 zł, Estradiol 32 zł, Testosteron 39 zł, SHBG 47 zł, Amh 180 zł wyk. 4 razy = 720 zł, Inhibina B 160 zł wyk. 2 razy 320 zł, Ca 125 25 zł (wykonane 2 razy x 25 zł = 50 zł), Prolaktyna 39 zł wyk. 3 razy = 117 zł, Sono HSG 600 zł

Badania męża dodatkowo:
– rozszerzone badanie nasienia 150 zł x 4 = 600 zł

Na badania wydaliśmy zatem 4 tys. 500 zł.
Koszt wizyty 180 zł + koszt dojazdu ok 120 zł = 300 zł.

Od października 2016 r. do października 2017r. odbyliśmy 17 takich wizyt, więc ponieśliśmy koszt w przybliżeniu 5 tysięcy zł.

Łączny koszt jaki do tej pory wydaliśmy na leczenie to ok. 10 tysięcy zł. Przed nami jeszcze stymulacja i sama procedura.

Dobrze chociaż, że leki są refundowane.

Żadne słowo nie jest w stanie określić jaka walkę toczymy. Pani Daria, razem z mężem, żeby uzbierać na in vitro zorganizowali akcję zbiórki pieniędzy na portalu pomagam.pl

Dofinansowanie in vitro

Rządowy program refundacji in vitro obecny rząd zakończył się w 2016 roku. Wówczas na pomoc niepłodnym parom ruszyły władze lokalne. Wiele miast wprowadziło samorządowe programy dofinansowania leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Na dofinansowanie in vitro już teraz mogą liczyć mieszkańcy Częstochowy, Łodzi, Poznania czy Gdańska. Do nich wciąż dołączają kolejne samorządy. Dofinansowanie z miejskiej kasy ma obejmować 3 próby zapłodnienia. Samorządy pokrywają średnio ok. 80 proc. kosztów samego zabiegu – bez badań – i nie więcej niż 5 tys. zł na parę.

POLECAMY:

Czy metoda in in vitro jest skuteczna i bezpieczna?

Kontrowersyjna ustawa przegłosowana. Czy to koniec lokalnych programów in vitro?

Najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.