Przejdź do treści

Łodzianie dopięli swego. 4 kolejne lata z in vitro

fotolia-96972609-s.jpg

Łódzcy samorządowcy podjęli decyzję o rozpoczęciu programu in vitro. Ma on ruszyć 1 lipca, miasto chce przeznaczyć na niego milion zł w skali roku.

23 radnych z koalicji PO- SLD głosowało za przyjęciem programu. Przeciwko byli politycy PiS. Ich zdaniem zgoda na program jest „opowiedzeniem się po stronie cywilizacji śmierci”. Uznali również, że in vitro zajmują się kliniki prywatne, dlatego są przeciwni wydawaniu publicznych pieniędzy do prywatnych placówek.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Argument prawicy odrzucili radni z PO i SLD. Zaznaczyli, że że in vitro jest jednym z narzędzi, która pomagają starającym się o dziecko parom. Daje im szansę pokonać niepłodność i doświadczyć szczęścia jako rodzice.
Według założeń program  ma być realizowany w latach 2016-2020. Jego adresatkami są  mieszkanek Łodzi od 20 do 40 roku życia. Przy specjalnych wskazaniach medycznych w programie będą mogły uczestniczyć także kobiety 42-letnie.
Miasto dofinansuje do trzech zabiegów in vitro dla par pozostających w związkach małżeńskich lub partnerskich. Każda z zakwalifikowanych do programu par będzie mogła liczyć na kwotę do 15 tys. zł. Magistrat szacuje, że w Łodzi ok. 7,5 tys. par jest dotkniętych problemem niepłodności.
Planowane jest utworzenie portalu internetowego, gdzie będzie można pobrać wszystkie wnioski. Na in vitro planuje się przeznaczyć milion zł w skali roku. W tym  kwota ma być o połowę mniejsza. 

E-WERSJA MAGAZYNU CHCEMY BYĆ RODZICAMI DO KUPIENIA TUTAJ!

Karolina Błaszkiewicz

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

PIS będzie karał miasta za dofinansowanie in vitro?

Czy posłowie przykładają sie do pracy?

„Rząd dostanie możliwość karania samorządów za in vitro?”!!! – alarmuje Bartosz Arłukowicz, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, poseł PO.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy to oznacza, że minister Konstanty Radziwiłł z rządu PiS toruje sobie drogę do blokowania programów in vitro w miastach, które chcą lub już finansują tę metodę leczenia niepłodności?

PiS przygotował nowy projekt ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych oraz odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Projekt został zaakceptowany przez Radę Ministrów w lipcu 2017 roku a we wrześniu 2017 przeszedł przez wspólną Komisję Zdrowia i Finansów Publicznych, gdzie odbyło się pierwsze czytanie ustawy.

Posłowie PO – Monika Wielichowska i Bartosz Arłukowicz alarmują, w mediach społecznościowych, że PiS wprowadza przepisy, które pozwolą karać samorządy za finansowanie in vitro.

 

Arłukowicz

Źródło: Screen/twitter/Bartosz Arłukowicz

Nowa ustawa zwiększa kompetencje ministra zdrowia?

Opinia podległej ministrowi Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji będzie teraz wiążąca. Jeśli negatywnie oceni finansowanie in vitro, samorządy nie będą mogły dofinansować leczenia – pod groźbą kary finansowej. Do tej pory opinia prezesa Agencji nie była wiążąca. Nawet gdy była negatywna, samorządy mogły uruchamiać programy polityki zdrowotnej.

Ostrzeżenia Arłukowicza oparte są na przekonaniu, że ministerstwo jest w stanie wywrzeć presję na Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Prezes Agencji wybierany jest w konkursie na pięcioletnią kadencję. Konkurs ogłasza minister zdrowia. Do tej pory opinie Agencji o programach in vitro były zawsze pozytywne, nawet gdy programy w miastach budziły wątpliwości wojewodów czy prawicowych radnych.
Programem, który otrzymał negatywną opinię, a mimo to został wprowadzony – był za to program leczenia niepłodności metodą naprotechnologii w woj. mazowieckim.

Miasta za i przeciw in vitro

In vitro jest obecnie refundowane z budżetu miasta w Częstochowie i Łodzi, a także Gdańsku, Poznaniu, Bydgoszczy i Warszawie. Do miast dołączyć chcą również: Zielona Góra, Grudziądz, Szczecinek, które podjęły już uchwały w sprawie dofinansowania in vitro. A może teraz miasta pójdą w ślady Płocka, gdzie dofinansowanie na in vitro zostanie sfinansowane z budżetu obywatelskiego?

Zdaniem łódzkiego radnego, to nie pierwsze podejście do zmiany tej ustawy.
– Próby ingerencji ze strony ministra zdrowia były już znacznie wcześniej, ale udało się je zatrzymać – mówi Adam Wieczorek, radny z Łodzi. – Moim zdaniem tak skrajna centralizacja władzy i próba ingerencji w finanse samorządów jest bardzo niebezpieczna i niesprawiedliwa. Jeśli rząd z jakiś powodów – ideologicznych – wycofał program in vitro w skali kraju, to nie powinien  ograniczać tego samego groźbą władzy lokalnej. Nas  – podobnie – jak rząd wybrało społeczeństwo,  które oczekuje od nas realizacji programów, także w kwestii in vitro.

Będzie protest?

Poseł PO wzywa do protestu kobiety, które brały dział w demonstracjach rok temu przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji, by teraz również zabrały publicznie głos w sprawie dofinansowania z budżetu miast in vitro. Wtedy udało się zablokować kontrowersyjny projekt. Czy uda się i tym razem? Ogólnopolski Strajk Kobiet planowany jest na wtorek, 3 października. Czy zapisy w nowelizowanej ustawie sprawią, że obrońców metody in vitro przybędzie na wtorkowych demonstracjach?

Źródło: Oko.press, natemat.pl, tokfm.

POLECAMY:

Dofinansowanie in vitro z budżetu miasta – Zielona Góra ma już projekt

Dofinansowanie in vitro z pieniędzy samorządu – Grudziądz ma drugie podejście

Tu do nabycia Najnowszy Numer Magazynu Chcemy Być Rodzicami

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

dawca nasienia
Youtube - Inside Edition

Michael Rubino dawca nasienia ze Stanów Zjednoczonych nie chciał dłużej być anonimowy i ujawnił swoje dane. Dzięki tej decyzji miał okazję poznać swoich potomków, którzy zdecydowali się przyjechać na spotkanie z „tatą”. Dla większości z nich było to pierwsze spotkanie z biologicznym ojcem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dawca nasienia ujawnił swoją tożsamość

Rubino to artysta, który w wieku 30 lat zdecydował się na na dawstwo nasienia.  Jak mówi, podjął taką decyzję, ponieważ chciał pomóc bezdzietnym rodzinom. Zdecydowana większość dawców pozostaje anonimowa, jednak Michael zdecydował inaczej. Postanowił ujawnić swoją tożsamość i był gotowy na kontakt ze swoimi „dzieciakami”. Wkrótce zaczęły napływać listy, a Michael z radością na nie odpowiadał.

Dzieci Rubino są w wieku od 16 do 21 lat, jednak mężczyzna nie wychowywał żadnego z nich. – Kiedy byłem dawcą, oczekiwałem, że jeżeli będę miał szczęście, spotkam się z dwójką albo trójką z nich – powiedział w rozmowie z  Inside Edition. Nie spodziewał się jednak, że pozna aż 19 swoich potomków!

Po wymianie listów nadeszła bowiem kolej na spotkanie, na które przybyło 19 osób spłodzonych dzięki nasieniu Michaela. Wszystkie dzieci były niezwykle podekscytowane wizją ujrzenia osoby, dzięki której znalazły się na świecie. Przebieg wizyty śledziły kamery, a film z tego wydarzenia można obejrzeć na YouTube.

Pokochałem ich wszystkich od pierwszego spotkania – ujawnił Michael.

Po spotkaniu ogromna „rodzina” zauważyła u siebie szereg podobieństw, takich jak np. energiczna osobowość. Okazało się też, że aż 11 dzieci ma niebieskie oczy, tak jak ich biologiczny ojciec.

Zobacz także:

Stres oksydacyjny źle wpływa na męską płodność. Zobacz dlaczego!

Palenie marihuany ma wpływ na jakość nasienia!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Inside Edition

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na uniwersytecie. Władze uczelni reagują

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na UMCS
Pixabay

„Aborcja jest zabiciem dziecka”, „Ponad 70 proc. dzieci poczętych z in vitro nie może się normalnie rozwijać” – takie i inne równie szokujące hasła mogli na plakatach przeczytać studenci i pracownicy Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Ktoś bezprawnie zamieścił je w szklanej gablocie, władze uczelni zareagowały błyskawicznie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„60 – 90 proc. dzieci poczętych z in vitro ginie przed narodzeniem” Po dokonaniu aborcji: 100% badanych kobiet doświadcza smutku, poczucia straty, 73% czuje się nieswojo w obecności dzieci, 69% czuje niechęć do współżycia seksualnego, 61% zaczęło nadużywać alkoholu, 23% podjęło próby samobójcze”. To tylko niektóre z kontrowersyjnych treści, które w piątek pojawiły się przy wejściu do Zakładu Anatomii Porównawczej i Antropologii na UMCS.

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na UMCS

Kto je tam zamieścił? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że musiał to być pracownik uniwersytetu, ponieważ gablotka zamykana jest na kluczyk. Jak poinformowała rzecznik UMCS Aneta Adamska, plakaty zostały umieszczone bez wiedzy i zgody władz Wydziału Biologii. Władze uczelni zareagowały błyskawicznie- plakaty zdjęto już w sobotę i zapowiedziano rozmowę dyscyplinującą z pracownikiem, który samowolnie umieścił treści w budynku.

KOD reaguje

Zdjęcia z lubelskiego Wydziału Biologii zobaczyła jedna z lokalnych działaczek KOD, która z wykształcenia jest biologiem. Kobieta zauważa, że informacje na temat aborcji zawierają dane liczbowe, nie ma jednak żadnej informacji na temat źródła, z którego zostały zaczerpnięte.

Z kolei treści dotyczące in vitro są jej zdaniem nacechowane negatywnie, co może budzić wątpliwość co do rzetelności danych. Działaczka podejrzewa, że autor „wystawy” zrobił ją na własną rękę. KOD wystosował już oficjalny list do rektora uczelni. Zdaniem działaczy uniwersytet nie jest miejscem do eksponowania treści „pod którymi śmiało mogliby podpisać się członkowie organizacji reprezentujących skrajne stanowisko”. Ponadto w liście zwrócono uwagę że dane oparte są na nieudokumentowanych źródłach.

Zobacz także:

Oszustwo metodą na „ciążę z in vitro”. Ukradła 10 tysięcy złotych

Siostry zakonne modlą się w intencji par starających się o dziecko

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Tok FM, TVP Info

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Sześć warszawskich klinik chce wziąć udział w miejskim programie in vitro

Miejski program in vitro w Warszawie
Pixabay

W czerwcu tego roku Rada Warszawy przyjęła program refundacji zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2017-2019. Do konkursu przystąpiło sześć klinik. Ratusz ogłosi wyniki już 12 października.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Oferty mogły nadsyłać kliniki z Warszawy, które mają pozwolenie ministra zdrowia na prowadzenie ośrodka medycznie wspomaganej prokreacji. Placówki te muszą również posiadać odpowiedni sprzęt, kadrę medyczną i co najmniej pięcioletnie doświadczenie w leczeniu niepłodności metodą in vitro.

Miejski program in vitro w Warszawie

W piątek w stołecznym ratuszu opublikowane zostały oferty w konkursie na realizację programu. Do plebiscytu zgłosiło się sześć klinik: Centrum Bocian, FeritMedica Centrum Płodności, Invicta, Przychodnia Lekarska „nOvum”, Invimed-T i Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Komisja może wyłonić w konkursie od jednej do sześciu ofert.

Miasto dofinansuje 80 proc. kosztów zabiegu, jednak nie więcej niż 5 tys. zł na parę. Z programu skorzystać mogą warszawianki w wieku od 25 do 40 lat. Będą im przysługiwać trzy próby zapłodnienia.

Samorządowe programy in vitro zagrożone?

Pod koniec września 2017 roku Sejm uchwalił nowelizację dwóch ustaw: o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych oraz o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Od teraz samorządy dofinansowujące zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego z własnych pieniędzy będą musiały w pierwszej kolejności zgłosić się po opinię do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Warto zaznaczyć, że komisja ta podlega ministrowi zdrowia.

Za rozpoczęcie programu bez wydania decyzji AOTMiT oraz w przypadku negatywnej opinii, samorządom będą grozić kary. Wiele miast obawia się, że taka polityka rządu to dążenia do całkowitego zakazu in vitro w Polsce.

Zobacz także:

Warszawiacy niedługo będą mogli korzystać z dofinansowania in vitro

Kontrowersyjna ustawa przegłosowana. Czy to koniec lokalnych programów in vitro?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.