Przejdź do treści

Lekarze nie potrafili – student zdiagnozował niezwykle rzadką chorobę: „Mało kto myśli, że coś takiego może się zdarzyć”!

endometrioza jamy opłucnowej diagnoza

Nie po raz pierwszy piszemy o młodych, zdolnych lekarzach – a jest o czym pisać, bo potencjał w polskich studentach jest ogromny. Mateusz to najlepszy na to przykład. Wiedza, ciekawość i upór pozwoliły mu postawić prawidłową diagnozę bardzo rzadkiej choroby. Wcześniej pacjentkę badała cała masa doświadczonych lekarzy. Jak to się stało, że to właśnie student odkrył u niej endometriozę jamy opłucnowej i czym właściwie owa choroba jest? Oto historia, która nie pozostawia złudzeń – nasze zdrowie będzie w dobrych rękach!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak to się dzieje, że polskiego studenta medycyny publikują międzynarodowe czasopisma?

Mateusz: Na razie jesteśmy jeszcze w trakcie rozmów, ponieważ czasopismo życzy sobie dość dużo pieniędzy za publikację. Prawdopodobnie będziemy musieli wycofać nasz artykuł i próbować w innym czasopiśmie.

Zacznijmy jednak od początku.

Koleżanka, która również studiuje medycynę, opowiedziała o swojej mamie. Kilka lat temu miała ona duszności. Zdarzało się, że jeździła z nimi do szpitala, a tam wdrażane były różne formy leczenia. Zazwyczaj zaczynano od objawowego np. tlenoterapii. Zrobione było też zdjęcie, które wykazało opadnięte płuco. Oznaczało to, że pojawił się w nim jakiś gaz, a rozprężone płuco po prostu mogło efektywnie pracować. Wciąż nie wiadomo było jednak, dlaczego tak się działo. Najpierw próbowano uspokajać kobietę lekami. W końcu incydenty pojawiały się co miesiąc. Kobieta została zakwalifikowana do zabiegu wideotorakoskopii. Wprowadzono kamerę do klatki piersiowej. Tak naprawdę było to jednak działanie „zwiadowcze”.

Rozumiem, że odbyło się to na zasadzie: „nie wiadomo czego szukamy”?

Dokładnie, było to swego rodzaju sprawdzenie. Pobrali też wtedy wycinek płuca, co było bardzo dobrym posunięciem. Później wykonali zabieg przyczepienia płuca do ściany klatki piersiowej, co objawowo załatwiało leczenie. Po takim przyczepieniu, płuco nie będzie się już zapadać. Wciąż jednak nie była znana przyczyna.

Pobrany wycinek przekazano więc na badanie patomorfologiczne. Zrobiono jednak tylko podstawowe badania, które nic nie wykazały. Kobieta szczęśliwa wyszła więc ze szpitala – płuco już jej nie spadało, a wyniki były w porządku. Postawioną diagnozą były samoistne nawracające odmy jamy opłucnowej. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że to nie jest diagnoza prawdziwa. Po rozmowie z koleżanką zacząłem dopytywać, jak ona się urodziła, jak urodziła się jej siostra. Okazało się, że obie urodziły się poprzez cesarskie cięcie. Zapytałem też, czy jej mama ma endometriozę – ma.

Stwierdziliśmy wtedy, że sprawdzimy pobrany wcześniej wycinek płuca. Pojechałem więc do Warszawy wraz ze wszystkimi dokumentami od mamy mojej koleżanki, że zgadza się na pożyczenie materiału do celów naukowych. Poprosiłem o materiał, a obecna tam pani oczywiście zapytała po co mi to. Odparłem, że podejrzewam endometriozę jamy opłucnowej. „Nie będzie tam endometriozy, bo mieliśmy już badania. Po co będzie pan przyjeżdżał z Katowic do Warszawy po coś takiego?” – usłyszałem. Rzecz jasna pojechałem, zabrałem wycinek i szukałem lekarza, który zrobi mi dodatkowe badania. Chodziło o immunohistochemię. Jest to badanie, w którym wykorzystuje się przeciwciała. Są one swoiste do pewnych antygenów w komórkach. Badania te są drogie i nierefundowane, więc trzeba było wyłożyć na nie pieniądze.

Jaki jest to koszt?

Myślę, że mniej niż tysiąc złotych. Nikt nie chciał mi w tym jednak pomóc. Byłem na ginekologii, chodziłem do patomorfologów, w międzyczasie byłem też na konferencji ginekologicznej. Jeden z lekarzy mówił tam właśnie o endometriozie jamy opłucnowej. Podszedłem do niego i opowiedziałem o swoich przypuszczeniach. Powiedział, że na moim uniwersytecie jest pani doktor, która może mi pomóc. Poszedłem do niej, ale też odesłała mnie dalej.

Rozumiem, że całe te poszukiwania trwały już wtedy dość długo?

Trwało to prawie rok, podczas którego uparcie szukałem wsparcia. W końcu jeden z naszych patomorfologów powiedział, że mogą zrobić mi badanie podstawowe. Czyli to samo, które było już wykonane w szpitalu. Powiedziano mi, że jeżeli rzeczywiście coś tam będzie, zrobimy immunohistochemię. Oczywiście okazało się, że nic tam nie ma. Nie byłem tym jednak zdziwiony, skoro poprzednie badania wyszły podobnie.

Na jakiś czas zostawiłem to wszystko, ale w pewnym momencie stwierdziłem: „Nie, muszę to dokończyć”. Poszedłem więc do szefa zakładu patomorfologii. Powiedział, że wydaje mu się, że to nie będzie to, ale żebym już więcej nie przychodził, wykona mi badanie. Trwało to tylko tydzień.

Kiedy przyszedłem usłyszałem: „Tak jak panu mówiłem, tam nic nie ma”. Byłem zwiedziony, ale zapytałem czy mogę dostać szkiełka z powrotem, bo chciałem przejrzeć je jeszcze raz sam. Poszedłem do sali obok, gdzie były mikroskopy. Oglądając je, widziałem jakieś zmiany pyliczne. Chociaż gdzieniegdzie był też rozproszone dodatnio zabarwione komórki. Nie przemawia to jednak od razu za moją diagnozą. W końcu znalazłem jednak całą gromadę takich komórek. Trochę nieśmiało zrobiłem zdjęcia ipadem, co musiało wyglądać naprawdę przekomicznie. Wielki ipad, malutka kamerka, a ja to wszystko przykładam do okularu mikroskopu. Jakościowo zdjęcie było beznadziejne, nie byłem też pewny czy rzeczywiście mam rację.

Poszedłem więc do docenta i powiedziałem, że znalazłem komórki, które są „dziwnie” zabarwione. Pokazałem przy tym zrobione wcześniej zdjęcie. Kiedy je zobaczył nic nie powiedział tylko poszedł do mikroskopu. Sprawdził i spod okularu, z wymownym wzrokiem powiedział: „Gratuluję, miał pan rację”.

Co zadziało się dalej?

Zaczęła się procedura obfotografowywania preparatów, ponieważ endometrioza jamy opłucnowej jest dość rzadka. W takich przypadkach endometrium musi wyjść z macicy, przewędrować przez jamę brzuszną, przez przeponę, aż do klatki piersiowej. Mało kto myśli, że coś takiego może się zdarzyć. Mnie zastanowiła jednak comiesięczna częstotliwość napadów odmy. Powinno dać to do myślenia, bowiem są to tzw. odmy katamenalne. Oznacza to, że występują dokładnie w dniu miesiączki. Tkanka gruczołowa w klatce piersiowej też krwawiła i powodowała zapadnięcie klatki piersiowej.

Jak wygląda zatem kwestia leczenia, czy jest jakaś dalsza droga terapii?

Kobieta odmy już nie ma, ponieważ płuco zostało przyczepione do szczytu. Objawowo jest więc wyleczona. Ważny jest sam fakt prawidłowo postawionej diagnozy. Wcześniej natomiast można byłoby leczyć ją jak w typowej endometriozie, np. hormonalnie. W sumie tak też było. Pacjentka była nawet przez 3 miesiące wprowadzona w stan sztucznej menopauzy. Okazało się, że nagle w tym czasie odmy ustały. Nikt nie powiązał tego, że kiedy jest menopauza – endometrium jest nieczynne – objawy opłucnowe ustają.

To niesamowite jak w ciele wszystko jest połączone.

Dokładnie. Jest to bardzo ciekawy przypadek, bo można pokazać na nim kilka ważnych spraw, które mogą przydać się wszystkim. Po pierwsze, rozwiązywanie ciąży przez cięcie cesarskiej jest czymś nienaturalnym.

Są bliskie, jak i odległe powikłania takiego zabiegu. Bliskie to krwawienia, powikłania związane ze znieczuleniem, także powikłania dla dziecka. Zaś odległe mogą pojawić się po 24 latach, bo tyle też mamy, gdzie kobieta co miesiąc się dusi. Wydaje mi się, że jeżeli jest możliwość uniknięcia zabiegu operacyjnego, powinno się unikać cesarek. Po drugie, zobaczyłem jak ciężko jest prosić o pomoc i tę pomoc znaleźć.

Odbijałeś się wiele razy od ściany.

Kiedy za czwartym razem idę do kogoś i proszę o pomoc, to jest mi już po prostu głupio. Co więcej, jest mało osób, które chcą zaufać młodym osobom. Pojawia mi się tutaj przykład z filmu „Bogowie”. Młody profesor Religa był szalony, może nie miał na początku zbyt wiele wiedzy, eksperymentował na świniach, ale miał potencjał. Połączył się przy tym z profesorem, który go nakierował. Zestawienie młodzieńczego pierwiastka szaleństwa, burzy mózgów, potencjału i siły, ze statecznością, wiedzą i doświadczeniem – to może dać prawdziwy sukces.

A czy dla twojej pracy naukowej widzisz w tym jakąś szansę?

Bardzo się cieszę, że mama mojej koleżanki ma prawidłowo postawioną diagnozę. Na pewno będzie to dla mnie nauka na przyszłość i jeżeli kiedykolwiek będę doktorem, docentem, czy nawet zwykłym lekarzem, zawsze będę zwracał uwagę na młodych. Już wiem, jak ciężko jest pójść do kogoś starszego i prosić o pomoc. Zawsze będę otwarty na różne spostrzeżenia i ważne będzie dla mnie zdanie młodych.

Zastanawiam się jeszcze, czy z punktu widzenia pacjenta, postawienie takiej diagnozy było w ogóle realne. Czy ktoś byłby w stanie o to zadbać, czy  może służba zdrowia jest zorganizowana w taki sposób, że nie było raczej na to szansy?

Wydaje mi się, że problemem są obostrzenia dotyczące tego, jakie procedury są finansowane. Dodatkowo trzeba mieć doświadczenie, a jest to  niewątpliwie przypadek multidyscyplinarny – ginekolog musi współpracować z pulmonologiem. Musi być też pełna dokumentacja, co jest problemem całej struktury służby zdrowia w Polsce. Lekarz  dostaje tylko historię choroby, którą przedstawia mu sam pacjent. Nie ma dostępu do całości, co ułatwiałoby jej dokładne prześledzenie.

Myślę, że twoje doświadczenie daje wiele inspiracji na przyszłość i to co podkreśliłeś – wnioski, jak powszechny jest brak wiary w młodych ludzi. Szybko zapominamy, że „może nam się chcieć”.

Dokładnie tak jest. Stykałem się z tym na każdym etapie poszukiwania pomocy. Wiem, że każdy jest zapracowany, ale trzeba holistycznie do tego podejść. Holistycznie zarówno do pomocy młodym lekarzom, jak i holistycznie do pacjenta. Nie można stosować żadnej „spychologii”. Niestety często się to zdarza w świecie, w którym lekarze podstawowej opieki nie mają na nic czasu.

15 minut na pacjenta to rzeczywiście niewiele.

Zdecydowanie. Z tego co obserwuję, do tego jest nieraz jeszcze tyle „papierologii”, że nie ma nawet kiedy przyłożyć do pacjenta słuchawki. To nie powinno iść w tym kierunku.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Tatuaże i piercing przed lub po transferze? Sprawdź, co na to lekarz!

czy można robić tatuaż przed in vitro

Zarówno przed, jak i po transferze, pojawia się wiele pytań dotyczących tego, co można, a czego nie należy w tym czasie robić. Dzisiaj przyglądamy się tatuażom i piercingowi. Co na to lekarz?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy robienie piercingu lub tatuażu przed / po transferze jest niebezpieczne? Jeśli tak, dlaczego?

Robienie piercingu oraz tatuaży jest niebezpieczne ze względu na ryzyko zakażenia chorobami wirusowymi” – odpowiedziała nam dr n.med. Patrycja Sodowska, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Katowicach.

Robienie tatuażu wiąże się z wieloma drobnymi nakłuciami ciała. Biorąc więc pod uwagę ryzyko związane z wykonywaniem tatuażów, odnosi się ono nie tylko do kobiet w czasie starań o dziecko. Pojawia się ono u każdego, kto decyduje się na zdobienie ciała w ten sposób. Jest ono jednak niewielkie i związane w dużej mierze z brakiem higieny. Dlatego tak istotne jest robienie tatuażu w sprawdzonym miejscu, w sterylnych warunkach, ale też późniejsze dbanie o odpowiednie gojenie.

Jakie ryzyko może się jeszcze pojawić? Jest to ewentualne uczulenie na tusz. Silna reakcja alergiczna zawsze niesie ze sobą duże zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia. Odnosi się to m.in. do barwników zawartych w tuszach, których wpływ na ciążę nie jest jeszcze do końca zbadany.

Wracając jednak do potencjalnych zakażeń chorobami wirusowymi. Mogą to być wirusowe zakażenia wątroby typu B i C, czy też HCV. Podobnie odnosi się to do piercingu.

Wyraź siebie

Zdecydowanie warto zaczekać z podobnymi decyzjami lub podjąć je jeszcze przed staraniami o malucha. Jeśli jednak jesteśmy fankami tatuaży i piercingu, ważny byśmy nie czuły presji ograniczeń w tej kwestii. Zdarza się bowiem, że społeczny odbiór macierzyństwa negatywnie ocenia oryginalne mamy. Im bardziej różnorodnie przedstawimy rodzicielstwo, tym łatwiej będzie nam czuć się swobodnie we własnych wyborach. I co równie ważne – nie będziemy aż tak pochopnie oceniać innych – pisaliśmy w jednym z naszych artykułów i prezentowaliśmy zdjęcia „niestandardowych” mam. Zobacz więcej: >>KLIK<<

niestandardowe mamy

Foto. Instagram

Zobacz też:

Co warto jeść, a co nie powinno znaleźć się w diecie przed i po transferze?

Urodowe znaki zapytania – czy przed i po transferze można farbować włosy?

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Komórka jajowa: poznaj 11 niesamowitych faktów!

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Co warto wiedzieć o żeńskiej komórce jajowej, która łącząc się z plemnikiem daje nowe życie? Poznaj najbardziej fascynujące fakty naukowe poparte wypowiedziami eksperta.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1.Komórka jajowa ma wielkość ziarenka piasku

Oocyt, czyli żeńska komórka jajowa, w porównaniu z innymi komórkami organizmu człowieka to prawdziwy gigant. W rzeczywistości oocyt jest wielkości ziarenka piasku i może być obserwowany gołym okiem.

– Kulista komórka jajowa człowieka ma około 0,12 mm średnicy, a więc jest 4-krotnie większa od komórki skóry, 26 razy większa od czerwonej krwinki, a nawet 20 razy większa niż plemnik – mówi dr Wojciech Sierka, embriolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

2. Komórka jajowa powstaje już w życiu płodowym

Organizm kobiety, a ściślej kobiece stadium zarodkowe zaczyna wytwarzać własne komórki jajowe w 9 tygodni od momentu swojego poczęcia.

Gdy płód ma 5 miesięcy to posiada już ok. 7 mln pierwotnych komórek jajowych. Liczba tych nie w pełni jeszcze dojrzałych komórek jajowych, zamkniętych w pęcherzykach jajnikowych, ustala się w momencie urodzin dziewczynki – wynosi 2 miliony i są one podzielone równo pomiędzy dwa jajniki.

W takiej formie pęcherzyki jajnikowe pozostają, aż do osiągnięcia okresu dojrzałości płciowej oraz pierwszej miesiączki kobiety. Wtedy właśnie pierwszy, pierwotny pęcherzyk jajnikowy dojrzewa i owuluje, szykując się na przyjęcie plemnika, a po zapłodnieniu na ostateczny etap swojego rozwoju. Każdego miesiąca proces dojrzewania oocytów powtarza się cyklicznie – i tak aż do czasu menopauzy. Niektóre z nich czekają uśpione przez wiele lat, a nawet i dekad, zanim zaczną dojrzewać. Czynnikiem, który reguluje rozwój kolejnych oocytów jest tzw. inhibitor dojrzewania oocytów (OMI). Nie każdy oocyt dotrwa jednak do tego momentu i w dobrym stanie doczeka do swojej owulacji. Oocyty mają mniej więcej tyle lat, ile każda kobieta, dlatego też procesy degeneracyjne w ich wnętrzu przybierają na sile, a to odbija się na ich jakości.

3. Gdy dojrzeje… wyrusza z jajnika w świat

W jakim celu powstaje komórka jajowa? Oczywiście, aby dobierając się w parę z plemnikiem umożliwić powstanie nowego życia. Owulacja (łac. ovum – jajo) jest procesem, nad którym czuwa bardzo skomplikowany system biologiczny zwany osią podwzgórze – przysadka – jajnik. Pod wpływem wydzielanych hormonów regulujących, które ze sobą współgrają, następuje jajeczkowanie. Pęka tzw. pęcherzyk Graafa, a przez jajowód zostaje wyłapana komórka jajowa. Czekając na taką możliwość, musi się ona wykazać nie lada cierpliwością. Cały proces mobilizacji komórki jajowej przed owulacją rozpoczyna się bowiem już prawie pół roku wcześniej. Comiesięczna porcja pęcherzyków jajnikowych to około 12 – 20 komórek jajowych, które w pełnej gotowości czekają, aż spośród nich tylko jedna – zdolna do zapłodnienia – owuluje.

– Funkcjonalnie występuje tu pewne podobieństwo do męskich gamet – dodaje embrolog. – Z milionów plemników gotowych, aby zapłodnić komórkę jajową, udaje się to tylko jednemu. Zwykle jest to ten najsprytniejszy, któremu jako pierwszemu udaje się pokonać wymagany dystans do jaja. Z drugiej strony, z tych kilkunastu komórek jajowych tylko jedna, najbardziej dojrzała zostaje uwolniona z jajnika do jajowodu, w którym „popychana” jest ruchami robaczkowymi w kierunku macicy. Czynniki decydujące o wyborze konkretnego pęcherzyka jajnikowego, który uwolni tę jedyną komórkę jajową nie są jeszcze znane. Nie wiadomo, co ostatecznie decyduje o wyborze tej, a nie innej komórki, która owuluje – wyjaśnia ekspert.

4. Żeńskie jajo – cenniejsze niż carskie Fabergé

Kobiety żyjące na całym świecie – kiedyś, dzisiaj (i w przyszłości) uwalniają podczas swojego życia średnio 400 – 500 komórek jajowych – to niewiele w porównaniu do setek milionów plemników uwalnianych podczas jednego wytrysku nasienia. Jak widać, natura gospodaruje niezwykle oszczędnie tym cennym darem po stronie kobiety. Bazując na tym fakcie, współczesna medycyna oferuje aktualnie możliwość krioprezerwacji, czyli zabezpieczenia swojej płodności, a dokładnie zabezpieczenia komórek jajowych już za młodu, aby można je było wykorzystać w przyszłości. Odpowiednio przygotowane i zamrożone (a raczej zwitryfikowane, czyli zeszklone) w ciekłym azocie gamety żeńskie lub już wytworzone zarodki zachowują swoje funkcje biologiczne i nie podlegają wpływowi czasu. Metoda krioprezerwacji może stanowić pomoc dla kobiet odkładających macierzyństwo na okres późniejszy lub pacjentek z problemami onkologicznymi.

5. Komórka jajowa daje plemnikowi tylko dobę na dotarcie na randkę!

Gdy komórka jajowa kobiety w pełni dojrzeje, trafia do jajowodów, gdzie może oczekiwać przez 24 godziny na ewentualne zapłodnienie przez plemnik. Z milionów plemników uwalnianych podczas stosunku płciowego, do oocytu dociera więcej niż 3000 pływaków w czasie około pół godziny – może się to zdarzyć dopiero po wcześniejszej kapacytacji plemników – czyli po osiągnięciu pełnej zdolności do zapłodnienia.

Jeśli plemnik trafi do jajowodu za wcześnie lub za późno, lub też jeśli w jajowodzie, do którego dotrze nie będzie oocytu, to do spotkania gamet w ogóle nie dojdzie i poczęcie dziecka będzie niemożliwe. W tym optymistycznym scenariuszu, gdy do spotkania dojdzie, zapłodnione jajo z jajowodu wprowadzane jest ruchami rzęsek do macicy, gdzie zagnieżdża się około 6-10 dni później.

6. Komórka jajowa jak kobieta: wybredna, ale i monogamiczna

Myśląc o akcie zapłodnienia, uważamy, że plemnik jest tą aktywną stroną, która dąży do spotkania, a komórka jajowa jest przedstawiana jako struktura bierna – leży, pachnie i czeka na swojego wybranka. Jednak badania wykazały, że to nie do końca prawda. Okazuje się, że to właśnie jajo ostatecznie decyduje, czy do zapłodnienia dojdzie. Oocyt jest dość wybredny w tym względzie i dokonując selekcji zalotników, decyduje komu pozwoli na zapłodnienie, a którego odeśle z kwitkiem. Który plemnik ma największe szanse? Jeden z kilkuset milionów.

– Właściwy do zapłodnienia plemnik musi być „zdrowy”, mieć odpowiednią strukturę biologiczną, właściwą budowę – główkę z akrosomem, szyjkę z wstawką, witkę –  a nadto optymalną fizjologię i wykazywać się odpowiednią ruchliwością, czyli płynąć szybko do przodu, a nie kręcić się w miejscu lub być zupełnie nieruchliwym – mówi dr Sierka. – Bardzo wrażliwa struktura kwasu nukleinowego, inaczej DNA plemnika, powinno być prawidłowe i pozbawione uszkodzeń spowodowanych wolnymi rodnikami lub różnego rodzaju zanieczyszczeniami. Gdy na szczycie główki plemnika znajduje się dobrze zaznaczony akrosom wypełniony enzymami, to wtedy jest on w pełni dojrzały i zdolny do zapłodnienia. Połączenie gamety żeńskiej i męskiej poprzedza penetracja enzymatyczna zewnętrznej błony komórki jajowej, co zwykle każdorazowo pozwala na „przedarcie się” jednego plemnika do ostatecznego celu jego wędrówki, czyli komórki jajowej – mówi dr Sierka.

Badania naukowe wskazują, że komórka jajowa może wybrać konkretny, wyselekcjonowany przez siebie plemnik i pomóc mu w swoim zapłodnieniu. Co więcej, umożliwiając przejście jednemu z nich, blokuje tę drogę jego konkurencji. Jak to się dzieje? Gdy tylko jeden „pływak” przedostanie się do wnętrza komórki jajowej, to następuje w niej bardzo gwałtowna reakcja korowa, która zapobiega polispermii, czyli wejściu do środka więcej niż jednego plemnika.

7. Oocyt nie tylko leży i pachnie, ale i kusi

Jak komórka jajowa wabi do siebie plemnik? Kluczową rolę biologicznego „feromonu” pełni tutaj progesteron, żeński hormon płciowy, które powstaje w okalających jajo komórkach pęcherzykowych. Hormon ten pobudza różne funkcje plemników i usprawnia ich wędrówkę ku żeńskiej gamecie.

Według naukowców z Center for Advanced European Studies and Research progesteron łączy się ze specjalnym receptorem zwanym CatSper i zapewnia ruch jonów wapnia w plemniku, które nadają przyśpieszenia i nadają odpowiednią ruchliwość jego witce. Dzięki obecności CatSper jajo nawiguje plemnik i zachęca go do penetracji. Gdy receptor nie funkcjonuje prawidłowo, do zapłodnienia nie dojdzie.

8. Komórka jajowa opiekuje się plemnikiem

Wnętrze pochwy potrafi być dla plemnika „Ziemią Obiecaną”, ale i prawdziwym piekłem. Droga obfituje w niebezpieczeństwa. Plemnik musi przetrwać m.in. nieprzyjazne dla siebie kwaśne środowisko pochwy czy też atak leukocytów. Z drugiej jednak strony warunki, które plemnik spotyka w drogach rodnych kobiety umożliwiają mu jego dojrzewanie, czyli nabywanie zdolności do zapłodnienia. Tej „mocy” plemnik po wydostaniu się z męskich jąder jeszcze nie posiada.

– Choć komórka jajowa żyje średnio około 1 dobę, to plemnik może przeżyć w drogach rodnych kobiety, jej macicy i jajowodach, aż 5-7 dni – wyjaśnia embriolog. Wtedy, nawet jeśli „pływak” zabłądzi lub trafi do celu przed tzw. okienkiem płodności, to macica jest w stanie zapewnić mu sprzyjające warunki do przetrwania. Taką swoistą ochronę stanowi dla plemnika śluz szyjki macicy, który niczym swoisty pancerz lub impregnat chroni go aż do czasu owulacji, gdy kobieta jest najbardziej płodna. Dzięki takiemu wsparciu plemnik nawet 5 dni przez owulacją i 2 dni po niej ma szansę na zapłodnienie oocytu – zapewnia ekspert.

9. Komórka + plemnik = musi być chemia!

Kiedy misja się kończy? Gdy plemnik przedostanie się do komórki jajowej i z nią połączy to stają się prawdziwą jednością. Wtedy dochodzi również do intensywnych reakcji chemicznych. Kolejno, chromosomy, które są nośnikiem informacji genetycznej łączą się ze sobą i odtwarzają jądro komórkowe o pełnej, 46-chromosomowej liczbie. W ciągu kilku kolejnych godzin zygota rozpoczyna podziały i po ok. 7 dniach wytwarza stadium zarodkowe zwane blastocystą. Blastocysta po wykluciu z osłon zagnieżdża się w macicy rozpoczynając ciążę, którą po 9 miesiącach wieńczy poród. Wszystkie te skomplikowane procesy biologiczne pozwalają cieszyć się później potomstwem i rodzicielstwem.

10. Współżycie to dopiero początek drogi do macierzyństwa

Wbrew pozorom proces zapłodnienia wcale nie jest taki prosty. Nie ogranicza się on wyłącznie do aktu płciowego. Dopiero po nim rozpoczyna się bardzo złożona kaskada zdarzeń. Zaistnieć musi tu szereg sprzyjających okoliczności, aby do szczęśliwego rodzicielstwa mogło dojść. Czasami procesy te nie układają się po naszej myśli, a starania o dziecko przeciągają się w czasie. Mowa tu o szeroko pojętej niepłodności. Wynikać może ona z m.in. nieprawidłowości hormonalnych i zaburzeń jajeczkowania np. zespołu policystycznych jajników, w którym komórka jajowa nie przedostaje się do jajowodu, zaś liczne pęcherzyki obumierają i tworzą torbiele.

Przyczyną niepłodności u kobiet może być także: endometrioza, zapalenie macicy, wady macicy oraz jej szyjki, mięśniaki macicy, zaburzenia tarczycy, choroby przenoszone drogą płciową, zaburzenia genetyczne np. zespół Turnera, nadwaga lub niedowaga, zaburzenia autoimmunologiczne, gdzie układ odpornościowy traktuje plemniki jak swoistych „intruzów” i niszczy je lub uniemożliwia zapłodnienie komórki jajowej.

11. Komórka jajowa lubi seks!

Nie jest odkryciem, że częsty seks zwiększa szansę na poczęcie potomka. Ale okazuje się, że może on również usprawniać kobiecą płodność, nawet poza dniami płodnymi. Naukowcy odkryli, że u bardziej aktywnych seksualnie kobiet ich układ odpornościowy wyzwala specyficzne mechanizmy w tym zakresie.

Dużą rolę odgrywa tu specjalny rodzaj białych krwinek – tzw. limfocytów T, wspierających komórki, które w innej sytuacji, organizm może identyfikować jako potencjalnie wrogie. Może dochodzić do sytuacji, że partnerka potraktuje np. plemniki partnera, a nawet wytworzony już zarodek jako obce i zacznie je zwalczać. W takim przypadku limfocyty T będą chroniły plemniki podczas zapładniania komórki jajowej oraz płód przed odrzuceniem przez układ odpornościowy matki. Zgodnie z wnioskami badań, kobiety, które często uprawiają seks w związku, mają wyższy poziom tych wspierających komórek, co może być szczególną pomocą dla par z niepłodnością na tle immunologicznym.

Konsultacja:  dr Wojciech Sierka, embriolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach

POLECAMY:

Jak obliczyć dni płodne?

Zamrożenie komórki jajowej

Tutaj dostępny najnowszy magazyn

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Księżna Kate spodziewa się trzeciego dziecka

Kate i William
Twitter Kensington Royal

Książę i księżna Cambridge  z radością informują, że księżna Kate spodziewa się trzeciego dziecka – podał pałac Kensington.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O kolejnej ciąży Kate brytyjskie media spekulowały od sierpnia. Księżna spędziła wtedy noc w szpitalu w Marylebone. W poniedziałek spekulacje potwierdził pałac Kensington.

Pałac poinformował również, że księżna cierpi na poranne mdłości i w związku z tym nie weźmie udziału w zaplanowanych spotkaniach.

Książęca para w Polsce i spekulacje na temat ciąży

Wygląda na to, że po prostu będziemy musieli postarać się o kolejne dzieci – zażartowała księżna Kate podczas lipcowej wizyty w Polce. Dostała wówczas od jednej z polskich firm upominek z myślą o dzieciach.

Jej komentarze zostały wówczas podchwycone przez brytyjską prasę jako pierwsze sygnały możliwego powiększenia rodziny.  Księżna Kate i książę William mają już syna Jerzego i córkę Charlotte w wieku czterech i dwóch lat.

Trzecie dziecko piąte w kolejce do tronu

Trzecie dziecko Williama i Kate będzie piąte w linii do brytyjskiego tronu, po księciu Walii Karolu, księciu Williamie i parze rodzeństwa. Najstarsze z dzieci, książę Jerzy, w czwartek pójdzie po raz pierwszy do szkoły. Rodzice wybrali dla niego prywatną placówkę Thomas’s Battersea w południowym Londynie, gdzie czesne wynosi ponad 17 tys. funtów rocznie (79 tys. złotych).

Zobacz także:

Jak twórca facebooka wita na świecie swoją córkę?

Źródło: Wyborcza, TVN24

Anna Wencławska

Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych. W wolnym czasie gra na gitarze i śpiewa w zespole.

Dieta płodności – zobacz przepisy na śniadanie

śniadania płodności

Śniadanie to według wielu specjalistów najważniejszy posiłek. Pozwala wejść z dobrą energią w nowy dzień i co ważne, jest ogromnym  polem do popisu. Nie tylko zdolności kulinarnych, ale daje też szansę na wzmocnienie naszego zdrowia. Oto przepisy, które wesprą płodność – wypróbowałaś już któryś z nich?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pudding z kaszy jaglanej, cynamonu i miodu

Jest to śniadaniowa propozycja skierowana przede wszystkim do kobiet z PCOS. Dlaczego? Po pierwsze, „badania pokazały, że osoby spożywające mleko sojowe miały niższy poziom insuliny, testosteronu i cholesterolu” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<. Były to badania przeprowadzane właśnie wśród kobiet z zespołem policystycznych jajników, które odniosły korzyści właśnie z włączenia w dietę produktów sojowych.

Po drugie, cynamon wykazuje podobne działanie do insuliny i pomaga regulować poziom glukozy we krwi. Co ciekawe, badania przeprowadzone wśród kobiet z PCOS (jedna grupa przyjmowała suplement zawierający cynamon, druga placebo) wykazały, iż dieta zawierająca opisaną tu przyprawę mogła wpłyną m.in. na znaczną poprawę regularności miesiączek.

Po trzecie, siemię lniane jest bogate w tłuszcze (szczególnie w kwasy z grupy omega-3), które niezbędne są do produkcji żeńskich hormonów płciowych.

SKŁADNIKI:

– kasza jaglana

– mleko sojowe

– miód

– cynamon

– siemię lniane (mielone)

Ugotuj kaszę jaglaną na sojowym mleku. Dodaj cynamon, miód i łyżkę siemienia lnianego. Wszystko zmiksuj na gładką masę. Możesz dodać też dowolne owoce i ulubione posypki (otręby, amarantus, ryż preparowany) – pamiętaj jednak by unikać przetworzonych produktów!

Koktajl z tofu i… buraka!

FullSizeRender(2)

Jak wskazują badania, dieta bogata w białko pochodzenia roślinnego (jest to m.in. tofu) zmniejsza ryzyko wystąpienia wcześniejszej menopauzy. „Jest to niezwykle ważne, bowiem menopauza występuje wtedy, gdy ciało przestaje naturalnie wytwarzać estrogeny i inne hormony płciowe, co zatrzymuje zdolności reprodukcyjne kobiet” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<. Warto przy tym pamiętać, że dotyczy to kobiet. Jeśli zaś chodzi o jedzenie soi przez mężczyzn, może ono pogarszać jakość nasienia. Eksperci podkreślają jednak, że wiąże się to przede wszystkim z bardzo wysokim spożyciem tego produktu.

Ważnym składnikiem są też buraki, w których znajduje się niezwykle potrzebne dla kobiecego organizmu żelazo. Ma ono „duży wpływ na prawidłowe funkcjonowanie komórki jajowej i zarodka„. Amarantus to zaś dodatkowe źródło białka, ale i witamin z grupy B, wapnia, potasu, czy też manganu. Jest to także źródło błonnika, podobnie jak otręby, co korzystnie wpływa na układ trawienny.

SKŁADNIKI:

– tofu

– odrobina ugotowanego buraka lub sok z buraka

– banan

– miód

– imbir w proszku

– otręby

– amarantus

Zmiksuj ze sobą tofu, buraka, banana, imbir i miód. Konsystencja zależy od twoich upodobań. Jeśli śniadanie ma mieć formę koktajlu, dodaj więcej soku z buraka. Jeśli zaś posiłek przyrządzasz z warzywa w całości, w celu rozrzedzenia dodaj wodę.

Może wydawać Ci się to nieco zaskakujące połączenie, ale burak jest wyjątkowo słodkim warzywem. W połączeniu z intensywnymi przyprawami (imbirem) jego smak staje się niemal niewyczuwalny. Banan dodaje zaś nie tylko słodyczy, ale wpływa też korzystnie na konsystencję. Całość posyp otrębami i amarantusem.

Kanapki z jajkiem i awokado

food-2673724_1280

Awokado to przede wszystkim znakomite źródło zdrowych tłuszczów, tak bardzo potrzebnych kobietom do produkcji hormonów. Zawiera ono aż „20-30% NNKT, a do tego znaczące ilości witaminy B6, E oraz C. Ta ostatnia wpływa na długość fazy lutealnej>>KLIK<<

Orzeszki pinii (czy też pestki słonecznika, które możemy wykorzystać wymiennie) również bogate są we wspomniane wyżej NNKT. Co jednak najważniejsze… wspaniale chrupią!

Jajka także dostarczają naszym organizmom tłuszczów, ale znajduje się w nich również niezbędne białko. Co istotne, są one m.in. źródłem witaminy D. Dieta bogata w ten właśnie składnik zmniejsza ryzyko wystąpienia wcześniejszej menopauzy nawet o 17 proc. Okazuje się, że spowalnia ona proces starzenia się jajników. Zaś z punktu widzenia panów, jajka korzystnie wpływają na plemniki – zarówno ich ilość, jak i jakość. Są bowiem także źródłem cynku i selenu.

Pamiętajmy jednak by do kanapek wybierać pieczywo pełnoziarniste. Węglowodany są nam jak najbardziej potrzebne, jako nieocenione źródło energii. Postawmy jednak na produkty o niższym indeksie glikemiczny, ponieważ pomoże ono w zdrowym gospodarowaniu cukrem. Szczególnie wrażliwe powinny być na to panie cierpiące na PCOS.

SKŁADNIKI:

– pieczywo pełnoziarniste

– jajka ugotowane na twardo

– awokado

– orzeszki pinii / pestki słonecznika

– sól, pieprz

Ilość użytych do kanapek składników zależy od poziomu twojego głodu 🙂

SMACZNEGO!
Zobacz też:

3 przepisy polecane w Hashimoto, którymi zdrowo wejdziesz w Nowy Rok!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.