Przejdź do treści

Lekarze nie potrafili – student zdiagnozował niezwykle rzadką chorobę: „Mało kto myśli, że coś takiego może się zdarzyć”!

Nie po raz pierwszy piszemy o młodych, zdolnych lekarzach – a jest o czym pisać, bo potencjał w polskich studentach jest ogromny. Mateusz to najlepszy na to przykład. Wiedza, ciekawość i upór pozwoliły mu postawić prawidłową diagnozę bardzo rzadkiej choroby. Wcześniej pacjentkę badała cała masa doświadczonych lekarzy. Jak to się stało, że to właśnie student odkrył u niej endometriozę jamy opłucnowej i czym właściwie owa choroba jest? Oto historia, która nie pozostawia złudzeń – nasze zdrowie będzie w dobrych rękach!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak to się dzieje, że polskiego studenta medycyny publikują międzynarodowe czasopisma?

Mateusz: Na razie jesteśmy jeszcze w trakcie rozmów, ponieważ czasopismo życzy sobie dość dużo pieniędzy za publikację. Prawdopodobnie będziemy musieli wycofać nasz artykuł i próbować w innym czasopiśmie.

Zacznijmy jednak od początku.

Koleżanka, która również studiuje medycynę, opowiedziała o swojej mamie. Kilka lat temu miała ona duszności. Zdarzało się, że jeździła z nimi do szpitala, a tam wdrażane były różne formy leczenia. Zazwyczaj zaczynano od objawowego np. tlenoterapii. Zrobione było też zdjęcie, które wykazało opadnięte płuco. Oznaczało to, że pojawił się w nim jakiś gaz, a rozprężone płuco po prostu mogło efektywnie pracować. Wciąż nie wiadomo było jednak, dlaczego tak się działo. Najpierw próbowano uspokajać kobietę lekami. W końcu incydenty pojawiały się co miesiąc. Kobieta została zakwalifikowana do zabiegu wideotorakoskopii. Wprowadzono kamerę do klatki piersiowej. Tak naprawdę było to jednak działanie „zwiadowcze”.

Rozumiem, że odbyło się to na zasadzie: „nie wiadomo czego szukamy”?

Dokładnie, było to swego rodzaju sprawdzenie. Pobrali też wtedy wycinek płuca, co było bardzo dobrym posunięciem. Później wykonali zabieg przyczepienia płuca do ściany klatki piersiowej, co objawowo załatwiało leczenie. Po takim przyczepieniu, płuco nie będzie się już zapadać. Wciąż jednak nie była znana przyczyna.

Pobrany wycinek przekazano więc na badanie patomorfologiczne. Zrobiono jednak tylko podstawowe badania, które nic nie wykazały. Kobieta szczęśliwa wyszła więc ze szpitala – płuco już jej nie spadało, a wyniki były w porządku. Postawioną diagnozą były samoistne nawracające odmy jamy opłucnowej. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że to nie jest diagnoza prawdziwa. Po rozmowie z koleżanką zacząłem dopytywać, jak ona się urodziła, jak urodziła się jej siostra. Okazało się, że obie urodziły się poprzez cesarskie cięcie. Zapytałem też, czy jej mama ma endometriozę – ma.

Stwierdziliśmy wtedy, że sprawdzimy pobrany wcześniej wycinek płuca. Pojechałem więc do Warszawy wraz ze wszystkimi dokumentami od mamy mojej koleżanki, że zgadza się na pożyczenie materiału do celów naukowych. Poprosiłem o materiał, a obecna tam pani oczywiście zapytała po co mi to. Odparłem, że podejrzewam endometriozę jamy opłucnowej. „Nie będzie tam endometriozy, bo mieliśmy już badania. Po co będzie pan przyjeżdżał z Katowic do Warszawy po coś takiego?” – usłyszałem. Rzecz jasna pojechałem, zabrałem wycinek i szukałem lekarza, który zrobi mi dodatkowe badania. Chodziło o immunohistochemię. Jest to badanie, w którym wykorzystuje się przeciwciała. Są one swoiste do pewnych antygenów w komórkach. Badania te są drogie i nierefundowane, więc trzeba było wyłożyć na nie pieniądze.

Jaki jest to koszt?

Myślę, że mniej niż tysiąc złotych. Nikt nie chciał mi w tym jednak pomóc. Byłem na ginekologii, chodziłem do patomorfologów, w międzyczasie byłem też na konferencji ginekologicznej. Jeden z lekarzy mówił tam właśnie o endometriozie jamy opłucnowej. Podszedłem do niego i opowiedziałem o swoich przypuszczeniach. Powiedział, że na moim uniwersytecie jest pani doktor, która może mi pomóc. Poszedłem do niej, ale też odesłała mnie dalej.

Rozumiem, że całe te poszukiwania trwały już wtedy dość długo?

Trwało to prawie rok, podczas którego uparcie szukałem wsparcia. W końcu jeden z naszych patomorfologów powiedział, że mogą zrobić mi badanie podstawowe. Czyli to samo, które było już wykonane w szpitalu. Powiedziano mi, że jeżeli rzeczywiście coś tam będzie, zrobimy immunohistochemię. Oczywiście okazało się, że nic tam nie ma. Nie byłem tym jednak zdziwiony, skoro poprzednie badania wyszły podobnie.

Na jakiś czas zostawiłem to wszystko, ale w pewnym momencie stwierdziłem: „Nie, muszę to dokończyć”. Poszedłem więc do szefa zakładu patomorfologii. Powiedział, że wydaje mu się, że to nie będzie to, ale żebym już więcej nie przychodził, wykona mi badanie. Trwało to tylko tydzień.

Kiedy przyszedłem usłyszałem: „Tak jak panu mówiłem, tam nic nie ma”. Byłem zwiedziony, ale zapytałem czy mogę dostać szkiełka z powrotem, bo chciałem przejrzeć je jeszcze raz sam. Poszedłem do sali obok, gdzie były mikroskopy. Oglądając je, widziałem jakieś zmiany pyliczne. Chociaż gdzieniegdzie był też rozproszone dodatnio zabarwione komórki. Nie przemawia to jednak od razu za moją diagnozą. W końcu znalazłem jednak całą gromadę takich komórek. Trochę nieśmiało zrobiłem zdjęcia ipadem, co musiało wyglądać naprawdę przekomicznie. Wielki ipad, malutka kamerka, a ja to wszystko przykładam do okularu mikroskopu. Jakościowo zdjęcie było beznadziejne, nie byłem też pewny czy rzeczywiście mam rację.

Poszedłem więc do docenta i powiedziałem, że znalazłem komórki, które są „dziwnie” zabarwione. Pokazałem przy tym zrobione wcześniej zdjęcie. Kiedy je zobaczył nic nie powiedział tylko poszedł do mikroskopu. Sprawdził i spod okularu, z wymownym wzrokiem powiedział: „Gratuluję, miał pan rację”.

Co zadziało się dalej?

Zaczęła się procedura obfotografowywania preparatów, ponieważ endometrioza jamy opłucnowej jest dość rzadka. W takich przypadkach endometrium musi wyjść z macicy, przewędrować przez jamę brzuszną, przez przeponę, aż do klatki piersiowej. Mało kto myśli, że coś takiego może się zdarzyć. Mnie zastanowiła jednak comiesięczna częstotliwość napadów odmy. Powinno dać to do myślenia, bowiem są to tzw. odmy katamenalne. Oznacza to, że występują dokładnie w dniu miesiączki. Tkanka gruczołowa w klatce piersiowej też krwawiła i powodowała zapadnięcie klatki piersiowej.

Jak wygląda zatem kwestia leczenia, czy jest jakaś dalsza droga terapii?

Kobieta odmy już nie ma, ponieważ płuco zostało przyczepione do szczytu. Objawowo jest więc wyleczona. Ważny jest sam fakt prawidłowo postawionej diagnozy. Wcześniej natomiast można byłoby leczyć ją jak w typowej endometriozie, np. hormonalnie. W sumie tak też było. Pacjentka była nawet przez 3 miesiące wprowadzona w stan sztucznej menopauzy. Okazało się, że nagle w tym czasie odmy ustały. Nikt nie powiązał tego, że kiedy jest menopauza – endometrium jest nieczynne – objawy opłucnowe ustają.

To niesamowite jak w ciele wszystko jest połączone.

Dokładnie. Jest to bardzo ciekawy przypadek, bo można pokazać na nim kilka ważnych spraw, które mogą przydać się wszystkim. Po pierwsze, rozwiązywanie ciąży przez cięcie cesarskiej jest czymś nienaturalnym.

Są bliskie, jak i odległe powikłania takiego zabiegu. Bliskie to krwawienia, powikłania związane ze znieczuleniem, także powikłania dla dziecka. Zaś odległe mogą pojawić się po 24 latach, bo tyle też mamy, gdzie kobieta co miesiąc się dusi. Wydaje mi się, że jeżeli jest możliwość uniknięcia zabiegu operacyjnego, powinno się unikać cesarek. Po drugie, zobaczyłem jak ciężko jest prosić o pomoc i tę pomoc znaleźć.

Odbijałeś się wiele razy od ściany.

Kiedy za czwartym razem idę do kogoś i proszę o pomoc, to jest mi już po prostu głupio. Co więcej, jest mało osób, które chcą zaufać młodym osobom. Pojawia mi się tutaj przykład z filmu „Bogowie”. Młody profesor Religa był szalony, może nie miał na początku zbyt wiele wiedzy, eksperymentował na świniach, ale miał potencjał. Połączył się przy tym z profesorem, który go nakierował. Zestawienie młodzieńczego pierwiastka szaleństwa, burzy mózgów, potencjału i siły, ze statecznością, wiedzą i doświadczeniem – to może dać prawdziwy sukces.

A czy dla twojej pracy naukowej widzisz w tym jakąś szansę?

Bardzo się cieszę, że mama mojej koleżanki ma prawidłowo postawioną diagnozę. Na pewno będzie to dla mnie nauka na przyszłość i jeżeli kiedykolwiek będę doktorem, docentem, czy nawet zwykłym lekarzem, zawsze będę zwracał uwagę na młodych. Już wiem, jak ciężko jest pójść do kogoś starszego i prosić o pomoc. Zawsze będę otwarty na różne spostrzeżenia i ważne będzie dla mnie zdanie młodych.

Zastanawiam się jeszcze, czy z punktu widzenia pacjenta, postawienie takiej diagnozy było w ogóle realne. Czy ktoś byłby w stanie o to zadbać, czy  może służba zdrowia jest zorganizowana w taki sposób, że nie było raczej na to szansy?

Wydaje mi się, że problemem są obostrzenia dotyczące tego, jakie procedury są finansowane. Dodatkowo trzeba mieć doświadczenie, a jest to  niewątpliwie przypadek multidyscyplinarny – ginekolog musi współpracować z pulmonologiem. Musi być też pełna dokumentacja, co jest problemem całej struktury służby zdrowia w Polsce. Lekarz  dostaje tylko historię choroby, którą przedstawia mu sam pacjent. Nie ma dostępu do całości, co ułatwiałoby jej dokładne prześledzenie.

Myślę, że twoje doświadczenie daje wiele inspiracji na przyszłość i to co podkreśliłeś – wnioski, jak powszechny jest brak wiary w młodych ludzi. Szybko zapominamy, że „może nam się chcieć”.

Dokładnie tak jest. Stykałem się z tym na każdym etapie poszukiwania pomocy. Wiem, że każdy jest zapracowany, ale trzeba holistycznie do tego podejść. Holistycznie zarówno do pomocy młodym lekarzom, jak i holistycznie do pacjenta. Nie można stosować żadnej „spychologii”. Niestety często się to zdarza w świecie, w którym lekarze podstawowej opieki nie mają na nic czasu.

15 minut na pacjenta to rzeczywiście niewiele.

Zdecydowanie. Z tego co obserwuję, do tego jest nieraz jeszcze tyle „papierologii”, że nie ma nawet kiedy przyłożyć do pacjenta słuchawki. To nie powinno iść w tym kierunku.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Przełomowe odkrycia w embriologii. Stoi za nimi Polka

Technik w laboratorium. W ręku trzyma próbkę /Ilustracja do tekstu: Przełomowe odkrycia w embriologii. Stoi za nimi Polka
Fot.: Ani Kolleshi /Unsplash.com

Dlaczego na wczesnym etapie ciąży zdarza się tak wiele poronień? Skąd poszczególne komórki wiedzą, kiedy i jak mają się różnicować, i w jaki sposób ograniczyć ryzyko ich nieprawidłowego podziału? Nad rozwikłaniem tych i innych zagadek od lat pracuje w Cambridge prof. Magdalena Żernicka-Goetz. Jej pionierskie odkrycia przyczyniły się do rozwoju światowej embriologii.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prof. Magdalena Żernicka-Goetz jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego i stypendystką programu START z 1994 r. Zachęcona prestiżowym wyróżnieniem, tuż po doktoracie (1995 r.) rozpoczęła pracę na Uniwersytecie w Cambridge, gdzie od 20 lat rozwija karierę naukową. Do współpracy zaprosił ją sam Martin Evans – laureat nagrody Nobla za badania nad komórkami macierzystymi.

Już na początku swojej zagranicznej kariery naukowej wspólnie z zespołem dokonała pionierskiego odkrycia, które podważyło dotychczasowe tezy embriologiczne. Jak twierdzi – udało jej się to przypadkowo.

– Badałam wtedy plastyczność zarodków i zupełnie przez przypadek odkryłam, że komórki zarodka zaczynają się różnicować już w stadium czterokomórkowym, to jest przed zagnieżdżeniem się zarodka w macicy. Czyli dużo wcześniej, niż się spodziewaliśmy i niż opisywano w naukowych podręcznikach. Długo nie byłam w stanie w to uwierzyć i przez kilka lat potwierdzałam wyniki naszych badań. Było nam też ciężko przekonać środowisko naukowe, że naprawdę tak się dzieje – wspomina prof. Żernicka-Goetz.

ZOBACZ TAKŻE: Jak atakuje rzeżączka? To zależy od płci zakażonego! Przełomowe badanie naukowców

Prof. Żernicka-Goetz na tropie przyczyn wczesnych poronień

Kolejny sukces przyszedł kilka lat później – już w nowym modelu badawczym. Do zmiany ścieżki naukowej skłoniła ją ciekawość, która narodziła po analizie własnych badań prenatalnych. Wynikało z nich, że ok. 30% komórek, które pobrano z jej łożyska, ma silną wadę rozwojową: trisomię drugiego z największych chromosomów. Mimo to aberracji chromosomalnych nie wykryto w rozwijającym się płodzie – chłopiec, który urodził się w wyniku tej ciąży, był w pełni zdrowy.

Rozpoczęte z tej inspiracji badania zespołu prof. Żernickiej-Goetz wykazały, że taka sytuacja wynika z procesu towarzyszącemu początkowej fazie rozwoju zarodka.

– Zarodek na początku jego rozwoju można sobie wyobrazić jako piłkę. Niektóre piłki mają tylko białe płaty. Inne piłki mają czarne i białe płaty. Czarne to komórki nieprawidłowe, zaś białe – normalne. W tym momencie ten zarodek nie ma jeszcze łożyska. Odkryliśmy, że zdrowe komórki wygrywają współzawodnictwo z tymi nieprawidłowymi i że to one tworzą tkanki dziecka, a komórki nieprawidłowe wchodzą w skład łożyska – wyjaśnia prof. Żernicka-Goetz w rozmowie Karoliną Duszczyk z Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Jeśli jednak komórki nieprawidłowe zamiast znajdą się wewnątrz zarodka, dochodzi wtedy najczęściej do wczesnego poronienia. Nie wiadomo jeszcze, czy obumarcie tych komórek jest samoistne, czy współuczestniczą w tym inne komórki.

– Jeszcze w tej chwili pracujemy nad tym odkryciem – mówi embriolożka.

CZYTAJ TEŻ: Dlaczego kobiety mrożą swoje jajeczka? Ciekawe badania na Uniwersytecie Yale

Obserwacja rozwoju zarodków również po 7. dniu życia

To jednak nie wszystkie osiągnięcia naukowe prof. Żernickiej-Goetz. Wybitna embriolożka przeprowadziła także – wraz ze swoim zespołem – pierwszą na świecie obserwację naukową rozwoju zarodka ludzkiego w laboratorium. W swoich analizach wykorzystała nadliczbowe zarodki pozyskane od pacjentów brytyjskich klinik in vitro, a także zarodki mysie.

– Musimy odnieść naszą wiedzę do rozwoju człowieka w przypadku, kiedy jest to wiedza medycznie ważna. W Anglii możemy badać zarodki do 14. dnia ich życia. Ale na zarodkach ludzkich nie dokonuje się odkryć naukowych. Zarodków ludzkich nie wolno tworzyć na potrzeby badań. Możemy obserwować te zarodki, które przekazują nam pacjenci klinik leczenia niepłodności. Są to dodatkowe, często nieprawidłowe zarodki, których lekarze nie mogli umieścić w ciele matki. Zamiast je niszczyć, rodzice postanawiają poświęcić je nauce.

Do czasu przełomowych analiz zespołu pod kierownictwem prof. Magdaleny Żernickiej-Goetz naukowcy mogli obserwować zarodki jedynie do fazy blastocysty.

– Przez ostatnie 3 lata opracowaliśmy taką technologię, która pozwala na obserwację starszych zarodków (do 13. dnia życia – przyp. red.). Będziemy próbowali jej użyć, żeby zobaczyć do jakiego stopnia „złe” komórki będą nadal eliminowane w momencie, gdy dziecko zaczyna się tworzyć – zapowiada polska badaczka.

Co ciekawe, nowoczesna technologia nie jest chroniona patentem.

– Każdy może z niej korzystać. Podobnie jak większość moich przyjaciół naukowców, nie chcę nikomu ograniczać dostępu do ważnych odkryć – podkreśla embriolożka.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Niezwykłe badania nad ludzkim zarodkiem pod okiem polskiego naukowca

Wesprzyj młodych naukowców. Trwa zbiórka na stypendia START

Sylwetkę polskiej naukowczyni przypomniała Fundacja na rzecz Nauki Polskiej w ramach trwającej kampanii „Start 2018”. Akcji towarzyszy zbiórka środków na stypendia dla najzdolniejszych młodych naukowców, by mogli osiągać sukcesy na miarę Nobla.

Więcej na stronie zbiórki: start.fnp.org.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Przełomowy eksperyment. Zarodki z komórek macierzystych pomogą w opracowaniu skutecznych terapii niepłodności

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak zadbać o zdrowie, gdy starania nie przynoszą rezultatu? Posłuchaj, co radzą eksperci

Mężczyzna pociesza swoją strapioną partnerkę /Ilustracja do tekstu: Bezpłatne warsztaty dla niepłodnych par Action-Life

Temat niepłodności jest niezwykle trudny, a przedłużające się starania wywołują u przyszłych rodziców stres i niepokój. Aby je zminimalizować, warto poszukać wsparcia wśród ekspertów. Dobrą okazją, by porozmawiać o problemach i dolegliwościach, będą bezpłatne warsztaty, które już za kilka dni odbędą się w dwóch miastach Polski.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z danymi Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, zaburzenia płodności dotykają blisko 1,5 mln polskich par. Oznacza to, że na 100 par, które pragną powiększyć rodzinę, aż 15 doświadcza niepłodności. Już w najbliższy weekend część z nich może wziąć udział w spotkaniach ze specjalistami z dziedziny ginekologii, andrologii, psychologii i żywienia, by dowiedzieć się, jak radzić sobie z trudnościami, którą stają na drodze do rodzicielstwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Bezpłatne warsztaty dla niepłodnych par: w Wieliczce i w Opolu

Warsztaty dla niepłodnych par, organizowane przez Fundację Action-Life, odbędą się w dwóch miastach:

  • w Wieliczce (9 czerwca br.),
  • w Opolu (10 czerwca br.).

Oba spotkania będą okazją do rozmowy z ekspertami, którzy korzystając ze swojej wiedzy i doświadczenia, podpowiedzą, w jaki sposób radzić sobie z problemem niepłodności. Tematyka warsztatów dotyczyć będzie następujących zagadnień:

  • diagnostyka i leczenie niepłodności u kobiet,
  • diagnostyka i leczenie niepłodności u mężczyzn,
  • dieta wspierająca płodność.

Zainteresowani udziałem w warsztatach mogą rejestrować się poprzez stronę: drogadospelnienia.pl. Uwaga: to już ostatnie dni, by się zapisać.

Warsztaty są częścią projektu „Droga do spełnienia”, który ma na celu edukację zdrowotną – szczególnie w zakresie zdrowia prokreacyjnego. W ramach tej inicjatywy 23 czerwca br. Fundacja Action-Life, która stoi za przedsięwzięciem, zorganizuje także konferencję skierowaną do osób zmagających się z problemem niepłodności.

Program „Droga do spełnienia” finansowany jest z Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020.

POLECAMY TEŻ: Za nami warsztaty z refleksologii rąk i twarzy. Zobacz, jak było!

 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Wczesne poronienie: dlaczego do niego dochodzi i jak je rozpoznać? Wyjaśnia lekarka

Skulona kobieta z kubkiem w dłoni siedzi na łóżku. /Ilustracja do tekstu: "Przyczyna PCOS to nie geny? Naukowcu rozwiązali zagadkę i opracowują terapię" oraz "Przyczyny wczesnego poronienia"
Fot.: Asdrubal luna/ Unsplash.com

Poronienie to problem bardzo powszechny – dotyczy ok. 15% wszystkich rozpoznanych ciąż. Czasem dochodzi do niego tak wcześnie, że pojawiające się krwawienie kobieta uznaje za spóźnioną miesiączkę. Jakie powody najczęściej stoją za wczesnym poronieniem (w I trymestrze ciąży) i jakie mogą być jego objawy? Podczas X Kongresu Kobiet opowiedziała o tym lekarka Natalia Blek, współtwórczyni inicjatywy „Lekarze Kobietom”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z definicją medyczną, poronienie to przedwczesne zakończenie ciąży, która trwa krócej niż 22 tygodnie. Gdy do obumarcia płodu dojdzie w późniejszym okresie, mówimy wówczas o porodzie przedwczesnym.

– Jest to jednak granica właściwa dla naszego obszaru terytorialnego. Na świecie przyjmuje się, że tym punktem granicznym jest uzyskanie przez płód masy ok. 0,5 kg (według WHO) lub 20 tygodni (w innych krajach) – zauważa ekspertka.

Do największej liczby poronień dochodzi na bardzo wczesnym etapie ciąży. W ok. 50% przypadków dzieje się to jeszcze przed zagnieżdżeniem zarodka w ścianie macicy, a w 12-24% sytuacji – tuż po implantacji. Co za to odpowiada?

Przyczyny wczesnego poronienia: po stronie matki

Przyczyny wczesnego poronienia mogą zaistnieć zarówno po stronie matki, jak i po stronie zarodka. W pierwszym z tych przypadków powodem są zazwyczaj:

  • infekcje,
  • zaburzenia hormonalne,
  • stosowanie używek lub niewłaściwy styl życia,
  • choroby przewlekłe,
  • choroby autoimmunologiczne.

Inną przyczyną poronienia, do którego dochodzi na wczesnym etapie ciąży, są wady budowy macicy. Jak podkreśliła lek. Natasza Blek, coraz częściej zdarza się, że za wczesne zakończenie ciąży odpowiadają też czynniki cywilizacyjne – takie, jak przewlekły stres.

Przyczyny wczesnego poronienia: po stronie zarodka

Najczęściej występującą przyczyną wczesnego poronienia, która występuje po stronie zarodka, są z kolei wady genetyczne, które powstają podczas procesu łączenia się komórek rozrodczych obojga rodziców. W wyniku tych aberracji zawiązki zarodka zanikają lub rozwijają się nieprawidłowo, na skutek czego zarodek obumiera (sytuację te nazywamy zaśniadem zarodkowym). Poronienie jest wówczas naturalnym procesem chroniącym organizm matki przed późniejszymi komplikacjami.

Inne przyczyny poronienia to m.in.:

  • zaśniad groniasty, czyli wymagająca leczenia chirurgicznego choroba trofoblastyczna, która powstaje na skutek mutacji zawiązków zarodka,
  • puste jajo płodowe – sytuacja, gdy w pęcherzyku ciążowym nie rozwija się zarodek (nie pojawia się w nim wcale lub wcześnie obumiera).

Objawy wczesnego poronienia

Istnieje szereg objawów, które mogą wskazywać na wczesne poronienie. Jednym z najczęstszych jest zaobserwowanie brązowego lub jasnoczerwonego plamienia – mogą mu towarzyszyć również skurcze.

Wśród innych symptomów wymienia się:

  • pojawienie się jasnoczerwonej krwi,
  • nasilające się lub obfite krwawienie, wymagające częstych zmian podpaski (więcej niż jednej na godzinę),
  • krwawienie, które zawiera skrzepy lub tkanki.

Lekarka podczas swojego wystąpienia zaznaczyła, że powodem do niepokoju we wczesnej ciąży mogą być również doświadczane skurcze.

– Staramy się zwracać uwagę na wszelkie skurcze, które mają charakter silniejszy niż nasze typowe bóle menstruacyjne – mówiła podczas panelu „Poronienie bez tabu”, który odbył się w ramach X Kongresu Kobiet.

Bardzo często tym skurczom towarzyszy też ból w okolicy krzyża i krwawienie.

Sytuacją, która może wskazywać na wczesne poronienie, jest także pojawienie się białoróżowego śluzu lub strzępków tkanki – może być to tkanka łożyska. Objawem wczesnego poronienie może być też pojawienie się dużej ilości wydzieliny. Bywa nim również szybka i niewytłumaczalna utrata wagi oraz nieoczekiwany zanik objawów ciąży (np. obrzmienia piersi). Poronienie rozpoznaje się również w wyniku wykrycia braku czynności serca w badaniu USG.


Natasza Blek – lekarka, absolwentka Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Od lat zaangażowana w działalność Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny IFMSA-Poland. Pracuje w zespole Instytutu Neuronauki i Medycyny Cybernetycznej na Wydziale Medycznym Uczelni Łazarskiego. Od lipca 2017 r. współtworzy inicjatywę „Lekarze Kobietom”, która otrzymała nagrodę w tegorocznej edycji „Okularów Równości”. Swoją wiedzą podzieliła się podczas panelu dyskusyjnego „Poronienie bez tabu”, zorganizowanego w ramach X Kongresu Kobiet.

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością [PODCAST]

Mieć wszystko pod kontrolą. Każdy swój krok, każe zadanie wypełniać na 101 procent. Nawet starania o dziecko muszą przebiegać tak, jak zakłada idealny plan. Perfekcjonizm – w zderzeniu z rzeczywistością boli. W zderzeniu z niepłodnością, potrafi być nie do uniesienia. Czy dostrzegasz w sobie taką cechę?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wydaje się, że chęć perfekcyjnego realizowania każdego celu jest czymś dobrym. Skąd zatem tak wiele trudnych emocji, frustracja i zmęczenie, w momencie, gdy okazuje się, że świat nie do końca chce z nami i naszym planem „współpracować”? Perfekcjonistyczne schematy mogą uruchamiać się także w walce z niepłodnością. Co się z nimi wiąże? Jak mogą wpłynąć na twoje życie? Jak sobie z nimi radzić?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo nie musisz konfrontować się z trudnymi tematami w samotności.

 

Zobacz też:

Pan i pani idealni – w pułapce perfekcjonizmu! Niszcząca siła zderzenia z niepłodnością

„Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.