Przejdź do treści

Lekarskie sumienie czyli co?

klauzula sumienia czy jest konieczna

Moje lekarskie sumienie, czyli dlaczego najlepiej być lekarzem w Skandynawii…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W przeciwieństwie do całego cywilizowanego świata, w Polsce tzw. „klauzula sumienia” coraz bardziej umacnia swoją pozycję w systemie opieki zdrowotnej. Korzystają z niej głównie lekarze pracujący w publicznych szpitalach, choć zdarza się coraz częściej, że pacjentki spotykają się z jawnym lub zawoalowanym stosowaniem klauzuli sumienia nawet w placówkach prywatnych. W ostatnim czasie media donosiły o lekarzach, którzy w czasie USG widzieli u płodu bardzo poważne wady kończyn, jednak nie poinformowali o tym pacjentki – nie wiem co nimi kierowało, ale jest to niedopuszczalne. Wg. zaleceń Fetal Medicine Foundation w czasie tzw. USG połówkowego należy policzyć palce na każdej dłoni i stopie płodu, więc nie sposób nie zauważyć braku całego przedramienia…

A więc czym jest lekarskie sumienie?

Podwaliny prawne dla klauzuli sumienia daje art. 39. Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza-dentysty:

Lekarz może powstrzymać się od wykonywania świadczeń medycznych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.

Również Kodeks Etyki Lekarskiej porusza to zagadnienie:

W szczególnie uzasadnionych wypadkach lekarz może nie podjąć się lub odstąpić od leczenia chorego, z wyjątkiem przypadków nie cierpiących zwłoki. Nie podejmując albo odstępując od leczenia lekarz winien wskazać choremu inną możliwość uzyskania pomocy lekarskiej.

Tu również definicja jest bardzo rozmyta. Powszechnie przyjęło się, że sumienie to wewnętrzne odczucie pozwalające odróżnić dobro od zła. Niby proste, a jednak wywołuje taką wojnę światopoglądową… Na potrzeby tego artykułu przyjmijmy jednak, że lekarskie sumienie to wewnętrzne odczucie lekarza co jest moralnie dobre, a co nie, pamiętając, że należy kierować się dobrem pacjenta.

W marcu br. minister Konstanty Radziwiłł udzielił skandalicznego wywiadu dla „Dziennik Gazeta Prawna” w którym postawił uprawnienie lekarza do odmówienia wykonania danej procedury ponad jego ustawowym obowiązkiem do leczenia pacjentów zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną. Sytuacja taka może mieć miejsce tylko w wyjątkowych przypadkach, i tylko kiedy lekarz miałby osobiście wykonać procedurę niezgodną z jego sumieniem (przerwanie ciąży, założenie wkładki wewnątrzmacicznej, itp.), czyli klauzula sumienia nie obejmuje wystawienia recepty na środki antykoncepcyjne, skierowania na badania prenatalne czy wystawienia zaświadczenia o stanie zdrowia kobiety ciężarnej czy płodu.

Klauzula sumienia jest jednym z praw o charakterze fundamentalnym, a jej ograniczenie może nastąpić jedynie w sytuacjach wyjątkowych. […]

Do sytuacji, w których pacjent może spotkać się z odmową udzielenia świadczenia, a które nie mają nagłego charakteru, można na przykład zaliczyć oczekiwanie na przepisanie środka antykoncepcyjnego, aborcję, sterylizację, zapłodnienie pozaustrojowe (…). […]

Jesteśmy krajem, w którym pracują różni lekarze, o różnych poglądach. Jeżeli pacjent oczekuje czynności, (…) po prostu musi być świadomy, że może zaistnieć sytuacja, w której nie od razu znajdzie lekarza gotowego do wykonania danej czynności. Jestem przekonany, że wymuszenie na lekarzu jakiejkolwiek czynności, której on z różnych przyczyn nie jest w stanie wykonać, nie leży w interesie pacjenta. Działanie sprzeczne z sumieniem powoduje ogromną presję, która ani nie sprzyja jakości tego działania, ani tym samym bezpieczeństwu pacjenta. […]

klauzula sumienia

Uczciwe postawienie sprawy. Lekarz informuje o swoich przekonaniach./print screen strony gabinetu ginekologicznego

Moje sumienie w Szwecji

Kraje skandynawskie, podobnie jak Wielka Brytania, wprowadziły ustawowy zakaz klauzuli sumienia. Pacjent ma prawo do opieki zdrowotnej zgodnej z aktualną wiedzą medyczną i dopuszczalną przez władze krajowe, wolnej od światopoglądu i uprzedzeń personelu. Prawo do opieki zdrowotnej i do zdrowia reprodukcyjnego to prawa człowieka, których obowiązek przestrzegania spoczywa na organach państwa odpowiedzialnych za kreowanie polityki zdrowotnej. Czyli prawo do edukacji seksualnej, antykoncepcji, opieki okołoporodowej, leczenia niepłodności i aborcji to podstawowe prawa człowieka i każdy rząd ma obowiązek zapewnić obywatelkom i obywatelom dostęp do nich. Wybór specjalizacji przez lekarza jest jego decyzją i jego światopogląd nie może wpływać na zakres i jakość udzielanych przez niego świadczeń opieki zdrowotnej, czyli łopatologicznie: „nie chcesz wykonywać aborcji, nie bądź ginekologiem!”. Jest to optymalna sytuacja dla wszystkich: pacjentki mają zapewniony dostęp do opieki zdrowotnej, lekarz nie ponosi ryzyka, że będzie musiał wykonać procedurę niezgodną z jego sumieniem, a urzędnicy mają pewność, że wszystkie świadczenia będą realizowane zgodnie z prawem krajowym i międzynarodowym.

Kierując się zasadą, że dobro pacjenta najwyższym prawem, nie potrafię zrozumieć jak prof. Bogdan Chazan mógł wykazać się tak daleko posuniętym brakiem empatii, skazując na cierpienie matkę, dziecko i resztę rodziny, kiedy kobieta miała prawo do legalnej terminacji ciąży w przypadku prenatalnej diagnozy bezmózgowia. Czy taka osoba jak prof. Chazan może być stawiana za wzór cnót, szczególnie katolickiego miłosierdzia wobec bliźniego? Czy to tak ma wyglądać polska opieka zdrowotna za czasów ministra Konstantego Radziwiłła, który otwarcie popiera rozszerzenie zastosowania klauzuli sumienia? Czy milionom Polek i Polaków przyszło żyć w kraju gdzie zamiast wiedzy medycznej opartej na badaniach naukowych stosuje się katotalibski światopogląd?

A więc jakie jest moje własne sumienie? Jego wyznacznikami są twarde dane naukowe, wytyczne międzynarodowych towarzystw lekarskich, krajowe zalecenia i procedury obowiązujące w moim szpitalu. Gdyby były one niezgodne z moim światopoglądem i systemem wartości, to pozostałabym w Polsce lub wybrałabym wyjazd do Watykanu czy Irlandii Północnej. Najważniejsze jest dla mnie prawo każdego człowieka do decydowania o samym sobie, swojej płodności, czy, z kim, kiedy i ile chce mieć dzieci oraz zapewnienie każdemu rzetelnej edukacji w zakresie przysługujących mu praw do zdrowia reprodukcyjnego.

Muszę przyznać się, że podziwiam koleżanki i kolegów związanych z obroną praw reprodukcyjnych w Polsce. Tu, w Szwecji, wprost niewyobrażalne jest to, co obecnie dzieje się w kraju nad Wisłą. Opowiadając współpracownikom, że Sejm proceduje całkowity zakaz aborcji, antykoncepcji i zapłodnienia in vitro spotykam się z niedowierzaniem i oburzeniem, że takie rzeczy dzieją się w środku Europy w XXI wieku!

Skandynawska perspektywa

O komentarz poprosiłam prof. Kristina Gemzell-Danielsson z Karolinska Institutet w Sztokholmie, która tutaj komentowała już dla nas kwestię aborcji i in vitro

Już w ogłoszeniach o pracę dla ginekologa i położnej zawarta jest informacja o wymogu wykonywania aborcji bez stygmatyzacji pacjentki. Dostęp do terminacji ciąży jest prawem człowieka, a chęć specjalizowania się w ginekologii już nie. Nie możesz wybrać sobie z listy obowiązków, tych w których chcesz się kształcić i tych, których wykonywać nie chcesz. Szkolenie teoretyczne i praktyczne w zakresie aborcji jest obowiązkowe w trakcie rezydentury z ginekologii i położnictwa i jest to zawsze wymagane od wszystkich kandydatów na stanowisko lekarza ginekologa w Szwecji. Jeśli wykształcony za granicą lekarz jest zatrudniany tutaj, to kierownik kliniki decyduje, czy dana osoba ma odpowiednie kwalifikacje zawodowe. […] Jeśli jest wystarczająco dużo pracowników, by zapewnić pacjentkom opiekę, teoretycznie lekarz powołujący się na klauzulę sumienia mógłby zostać zatrudniony, ale jest to bardzo mało prawdopodobne. […] Klauzula sumienia jest dozwolona, ale ktoś, kto odmawia udziału w aborcjach najczęściej musi wybrać inną specjalizację lub zawód.

Wszystkie ręce na pokład!

Zniesienie klauzuli sumienia leży w interesie wszystkich: lekarzy, Ministerstwa Zdrowia, a szczególnie pacjentek. W obecnym klimacie politycznym będzie to bardzo trudne, ale nie jest niemożliwe. Październikowy Czarny Protest pokazał siłę nas, silnych Polek i Polaków zjednoczonych w walce o nasze prawa do zdrowia reprodukcyjnego. Właśnie nadszedł czas, by zawalczyć o swoje prawa, wsparcie płynie z Unii Europejskiej, ONZ i szerokiego grona zagranicznych ekspertów.

ccpr_2016

Facebook/Center for Reproductive Rights

Drogie Pacjentki i Pacjenci,

Jeśli lekarz zastosował wobec Was klauzulę sumienia niezgodnie z prawem (nie wskazał innego lekarza, który udzieli Wam pomocy, nie dał skierowania na przysługujące Wam badania lub leczenie, zataił informacje dotyczące Waszego zdrowia, itp.) koniecznie powiadomcie o tym organy stojące na straży przestrzegania praw pacjenta. Poniżej zamieszczam wybrane instytucje z którymi należy się kontaktować w takich przypadkach:

Rzecznik Praw Pacjenta

Rzecznik Praw Obywatelskich

Rzecznik Praw Dziecka

Narodowy Fundusz Zdrowia

Ministerstwo Zdrowia

Izby Lekarskie

Jeżeli zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa należy niezwłocznie zawiadomić o tym fakcie prokuraturę, idealnie właściwą dla miejsce popełnienia czynu, czyli placówki, w której lekarz odmówił wykonania świadczeń.

10929109_10153049649344566_2715563512886101737_o

________________________________________________________________

Autorka serdecznie dziękuje prof. Kristinie Gemzell-Danielsson z Karolinska Institutet w Sztokholmie, SE za komentarz oraz konstruktywne uwagi do tekstu.

The Author kindly thanks Prof. Kristina Gemzell-Danielsson from Karolinska Institutet in Stockholm, SE for the commentary and overall inspiration during the manuscript writing.

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Zaryzykować życie córki czy synów? Tę dramatyczną decyzję wymusiło na niej życie

dDłoń noworodka w dłoni matki /Ilustracja do tekstu: Dramatyczna decyzja matki: Zaryzykować życie córki czy synów

Młodzi rodzice byli podekscytowani, gdy dowiedzieli się, że za kilka miesięcy mogą powitać na świecie trojaczki. Żadne z nich nie podejrzewało, że ich nieopisana radość ustąpi wkrótce miejsca niezwykle dramatycznym chwilom, a ich skutki mogą zaważyć na ich przyszłym życiu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chloe i Rohan z Australii byli już rodzicami trójki zdrowych i uroczych chłopców. W głębi serca oboje pragnęli jednak, by ich rodzina powiększyła się też o dziewczynkę. Postanowili spróbować jeszcze jeden, ostatni raz. Nie spodziewali się, że efektem tych starań będą… trojaczki.

– Podczas USG powiedziano nam, że nasze czwarte i ostatnie dziecko będzie tak naprawdę czwartym, piątym i szóstym. Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia. Jestem jednocześnie przerażona, podekscytowana, przejęta i przepełniona szczęściem oraz niemal wszystkimi innymi emocjami, które może sobie wyobrazić człowiek – pisała wówczas na swoim fanpage’u.

Dramatyczna decyzja matki: kogo ratować?

Obawy Chloe i Rohana szybko przykryła wzbierająca fala ogromnej radości. Gdy powoli przygotowywali się do powitania na świecie potrójnego szczęścia: dwójki chłopców i wymarzonej córeczki, sytuacja przybrała niespodziewany obrót. Rutynowe badanie wykazało, że dwójka chłopców zabiera zbyt dużo miejsca w macicy Chloe, co poważnie zagraża dziewczynce.

Sytuacja z dnia na dzień się komplikowała. Lekarze byli zdania, że żeński płód najprawdopodobniej nie przetrwa. Jedyną szansa, by go uratować, był przedwczesny poród. Ten jednak wiązał się z zagrożeniem dla pozostałych płodów. Niebezpieczeństwa dla nich można byłoby uniknąć, gdyby Chloe pozwoliła na naturalne obumarcie płodu córeczki.

Te nieoczekiwane wieści spadły na młodych rodziców jak grom z jasnego nieba. Z dnia na dzień stanęli przed decyzją wręcz niemożliwą do podjęcia. Przed tak trudnymi, dramatycznymi i obciążającymi wyborami nie powinien stawać przecież nikt. Załamana Chloe czuła w głębi serca, że żadne rozstrzygnięcie tej patowej sytuacji nie będzie dostatecznie racjonalne i dobre.  Ale decyzję – mimo to – trzeba było podjąć…

CZYTAJ TEŻ: Z jego nasienia narodziło się dziecko innego mężczyzny. Niesamowity przypadek w USA

Walcząc o wszystkie dzieci

– W tamtym okresie ledwie mogłam tego wszystkiego słuchać. Mój umysł skupiał się tylko na myśli: „Chcę, by przeżyły wszystkie moje dzieci”. Rozważyłam wszystkie alternatywy, zebrałam niezbędne informacje i próbowałam dowiedzieć się, co czeka moje dzieci w każdym ze scenariuszy… Wiedziałam, że będzie trudno, ale nie potrafiłam nie zawalczyć o córeczkę. Wiedziałam, że jest silna – przetrwała przecież do 28. tygodnia ciąży, nie mając dla siebie praktycznie żadnych składników odżywczych w macicy.

 

Chloe przyznaje, że czuła się winna, że decyduje się na przedwczesny poród, narażając tym samym  swoich synów na zagrażające ich zdrowiu procedury. Samopoczucie mamy pogarszały dodatkowo zdrowotne komplikacje Pearl (bo takie imię otrzymała córeczka). Odnotowano u niej spadek wagi urodzeniowej, z trudem walczyła też z infekcjami i wymagała podłączenia do specjalistycznej aparatury.

– Czasem czułam, że podjęłam złą decyzję, że powinnam zdecydować się na inna opcję, w której żadne z dzieci by nie cierpiało. Trudno było mi poradzić sobie z tymi uczuciami, a nawet przyznać się do nich – wspomina Chloe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Męska perspektywa niepłodności. „Bezradność i wykastrowanie to dwa podstawowe uczucia, których doświadczałem”

Szczęśliwy finał

Ale czas mijał, a cała trójka dzieci stawała się silniejsza. W czasie, gdy Chloe koncentrowała się na zdrowiu dwójki chłopców, którzy wciąż czekali na swój czas, by przyjść na świat, Rohan wziął na siebie obowiązki rodzicielskie nad pozostałymi dziećmi. Wspólny wysiłek i odwaga obojga rodziców przyniosły wspaniałe rezultaty. Wkrótce urodzili się oczekiwani synowie, a Pearl z pomocą lekarzy wybrnęła z początkowych kłopotów zdrowotnych. I choć dziś – dwa lata od urodzin – jest nieco mniejsza od swoich młodszych braci, wiedzie prym wśród piątki rodzeństwa.

Takie zakończenia dają nadzieję każdej parze, która mierzy się z komplikacjami w okresie ciąży. Oby takich finałów było jak najwięcej!

Źrodło: fempositive.com, facebook.com/chloeandthebeans

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Najstarsi ojcowie na świecie. Zobacz, czy zgadniesz ile wynosił rekord – galeria zdjęć

najstarsi ojcowie na świecie
fot. Pixabay

Współcześnie ludzie coraz później zakładają rodzinę. Dziś o wiele częściej niż kiedyś można spotkać tatusiów po czterdziestym roku życia. Jednakże panowie wymienieni na tej liście doczekali się potomstwa grubo po czterdziestce. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Obejrzyj galerię i dowiedz się, kim byli najstarsi ojcowie na świecie.

 

 

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.oldest.org

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wygląda jak ciąża, ale to nowotwór. Wycięty guz ważył aż 60 kg!

nowotwór jajnika
fot. Fotolia

38-latka wyglądała jakby była w ciąży z wieloraczkami. W rzeczywistości kobieta miała jednak nowotwór jajnika, który ważył niemal 60 kg i miał średnicę blisko jednego metra. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

U 38-letniej nauczycielki z Connecticut w listopadzie 2017 roku zdiagnozowano nowotwór jajnika, który zaczął powiększać się w zastraszającym tempie ok. 4,5 kg tygodniowo.

Zobacz także: Rak jajnika – jakie badania laboratoryjne należy wykonać?

Nowotwór jajnika uciskał naczynia krwionośne

Chociaż nowotwór okazał się łagodny i nie rozprzestrzenił się poza jajnik, uciskał naczynia krwionośne, co zagrażało życiu kobiety.

W pewnym momencie chora nie była już w stanie chodzić i jeść. Guz zmniejszał pojemność żołądka i utrudniał pracę układu trawiennego.

14 lutego 2018 roku w Danbury Hospital w Connecticut lekarze przeprowadzili pięciogodzinną operację, podczas której udało im się usunąć guza.

Zespół złożony z 12 chirurgów musiał również wyciąć lewy jajnik i jajowód. Macica i drugi jajnik zostały nienaruszone, dzięki czemu kobieta ma jeszcze szansę na zajście w ciążę.

Zobacz także: „Rak jajnika jest śmiercionośnym nowotworem”. Możesz wykryć go wcześniej!

To nie najcięższy nowotwór usunięty z ciała człowieka

Choć operację przeprowadzono na początku tego roku, informację podano do mediów dopiero teraz. Lekarze chcieli mieć pewność, że cała procedura zakończyła się pełnym sukcesem.

I rzeczywiście, można tu mówić o sukcesie, ponieważ 38-letnia nauczycielka wróciła niedawno do pracy.

Masa guza wciętego z ciała Amerykanki robi wrażenie, nie jest jednak rekordowa. W 1991 roku w szpitalu Stanford lekarze usunęli nowotwór jajnika o masie ponad 137 kg!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: CNN, medexpress.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Mężczyzna biegnie po ścieżce w promieniach zachodzącego słońca /Ilustracja do tekstu: Wysiłek fizyczny a płodność męska
Fot. Pixabay.com

Regularna aktywność fizyczna to, obok zbilansowanej diety i kontroli wagi, nieodłączny element życia każdego mężczyzny, który dba o zdrowie reprodukcyjne. Niewiele przyszłych ojców zdaje sobie jednak sprawę, że sport może nieść za sobą też zagrożenia dla płodności. Jak ich uniknąć?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sport wpływa nie tylko na masę mięśniową, ale też na wiele parametrów naszego organizmu. Pozwala zredukować wagę, zwiększyć wydolność, a nawet poprawić jakość nasienia. Zdaniem ekspertów, zalecany czas, który warto poświęcić na zdrową aktywność fizyczną, to około 150 minut tygodniowo. No właśnie – zdrową. Co to właściwie oznacza?

W opinii lekarzy, wysiłek fizyczny, który wspomaga nasz organizm, to ten, który nie powoduje nadmiernego podwyższenia tętna. W czasie aktywności sportowej nie powinno ono przekraczać 70% wartości tętna maksymalnego (HRmax). Pozwala na to większość łagodnych sportów, takich jak: bieganie rekreacyjne, lekki wysiłek na siłowni, pływanie czy jazda na rowerze. Ale… z umiarem!

ZOBACZ TEŻ: Najlepsze sposoby na płodność: wasze propozycje

Intensywny wysiłek fizyczny a płodność męska

Choć sport to zdrowie, warto wiedzieć, że dotyczy to tylko form aktywności, które nie narażają organizmu na nadmierne obciążenie. Zupełnie inne konsekwencje dla zdrowia ma bowiem lekki wysiłek niż wyczerpujący trening. Tymczasem w Polsce z roku na rok rośnie liczba uczestników masowych imprez sportowych – takich, jak długodystansowe biegi, półmaratony, maratony i triathlon. Co roku biorą w nich udział tysiące mężczyzn. Jak to wpływa na ich płodność?

Jak wykazują badania, odpowiedź hormonalna męskiego organizmu na długotrwały, intensywny wysiłek fizyczny jest podobna do tej, która towarzyszy chronicznemu stresowi. Aktywacji ulega wówczas autonomiczny układ nerwowy oraz oś podwzgórze–przysadka–nadnercza. To zaś prowadzi do upośledzenia wydzielania hormonu uwalniającego gonadotropiny (GnRH), a w konsekwencji – do obniżenia poziomu testosteronu (wolnego i całkowitego) oraz hormonu luteinizującego.

Podczas innych analiz wykryto też, że sport wyczynowy obniża parametry nasienia, a zwięks­za stężenie wykładników stanu zapalnego: białka C-reaktywnego i interleukin prozapalnych. Co więcej, intensywny wysiłek fizyczny aż 10-krotnie zwiększa zużycie tlenu przez komórki. Dodatkowo nasila produkcję reaktywnych form tlenu, które mogą uszkadzać błony komórkowe.

CZYTAJ TEŻ: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

Długodystansowa jazda na rowerze a parametry nasienia

Z zagrożeniem dla płodności wiąże się też intensywna, długodystansowa jazda na rowerze. Nie chodzi jednak wyłącznie o podwyższone tętno. Długi czas spędzony w siodełku (szczególnie niedostatecznie wygodnym) powoduje nadmierny nacisk i mikrourazy jąder, które prowadzą niekiedy do torbieli najądrza, zwapnień w jądrach i najądrzach, a nawet do raka prostaty. Dodatkowo ciasne spodenki rowerowe, wykonane najczęściej z lycry, zmniejszają dopływ krwi do genitaliów, podwyższają temperaturę jąder, a tym samym mogą wpływać na obniżenie parametrów nasienia.

Wniosek ten znalazł potwierdzenie nawet w szerokim badaniu, którym objęto pacjentów kliniki leczenia niepłodności. Naukowcy, przeanalizowawszy 2261 próbek nasienia (pobranych przed procedurą zapłodnienia in vitro) oraz szczegółowe wywiady w zakresie aktywności fizycznej badanych mężczyzn, wykryli związek między intensywnością sportu a koncentracją i ruchliwością plemników Istotny spadek obu tych parametrów wykryto w grupie mężczyzn jeżdżących na rowerze dłużej niż 5 godzin tygodniowo. Wysiłek o mniejszym natężeniu nie wiązał się z uszczerbkiem na płodności.

Urazy sportowe a płodność męska

Zagrożeniem dla męskiej płodności są także sporty zespołowe, ekstremalne i kontuzjogenne, m.in. jeździectwo konne, boks, zapasy, piłka nożna, snowboard czy rugby). Łączą się one z ryzykiem z urazu jąder – w wyniku uderzenia lub przypadkowego kontaktu z przeciwnikiem na boisku.

Czasem poważny uraz może skutkować nie tylko silnym bólem, ale nawet pęknięciem jądra – to zaś może prowadzić do trwałej niepłodności. Dlatego jeśli uprawiamy sport, który wiąże się z ryzykiem urazu, warto zainwestować w odpowiednie ochraniacze.

Źródło: Andrology Australia; Postępy Andrologii Online, 2015 (s. 34-40)

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jak leczyć niepłodność idiopatyczną u mężczyzn?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.