Przejdź do treści

Wygląda jak dziecko i może wspomóc terapię po stracie. Czym jest lalka reborn?

Czterolistna koniczyna w rączce noworodka /Ilustracja do tekstu: Czym są lalki reborn
Fot. Pixabay.com

Ich ceny wahają się od 300 zł do ponad 4 000 zł. Im wyższy koszt, tym staranniejsze odwzorowanie detali fizjonomicznych i mocniejszy sygnał, że mamy do czynienia z prawdziwym dzieckiem. Z myślą o kim powstają lalki reborn i jak mogą pomóc w terapii traum?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Reborn to lalki, które wyglądem, wielkością i wagą przypominają prawdziwe niemowlęta. Po raz pierwszy pojawiły się w latach 90. w USA. Niedługo potem zainteresowano się nimi w Europie Zachodniej, a wkrótce również w Polsce. Dziś na rodzimym gruncie tworzy je (ze sprowadzonych z zagranicy materiałów i wyrzeźbionych korpusów) wiele artystek.

Największą grupę światowych nabywców lalek reborn stanowią prywatni kolekcjonerzy, którzy traktują je jako przyjemny gadżet lub formę sztuki. I rzeczywiście, lalkom nie brakuje cech artystycznego rzemiosła. Widząc je w wózku na ulicy, na pierwszy rzut oka nie odróżnimy ich od prawdziwych niemowląt. Ale reborn przypominają dziecko nie tylko na pierwszy rzut oka. Misterne odwzorowanie detali fizjonomicznych – linii papilarnych, wszczepionych miękkich włosków, błyszczących oczu, a nawet utkanej sieci cienkich żyłek przebijających przez cienką skórę – pokazuje, że mamy do czynienia z koronkową robotą.

Lalka jak żywa

Gdyby podobieństwa ograniczyły się do samego wyglądu, można by uznać, że lalki wykonano wyłącznie w celach kolekcjonerskich. Tyle że oddziałują też na zmysły. Delikatną skórę sztucznego niemowlęcia wykonano z miękkiego winylu, a kończyny i główkę wypełniono specjalnym granulatem. Sprawia to, że lalka reborn jest przyjemnie naturalna w dotyku i można ją ułożyć na ręku tak, jak prawdziwe dziecko. Z dzieckiem łączy ją często również… zapach.

Zobacz również: Lalki, które wyglądają jak dzieci – Pytanie na Śniadanie (TVP)

Do wyobraźni przemawiają także opisy lalek. Każdy model ma swoje imię, a ich zdjęcia opatrzone są dopiskiem „Gotowa do adopcji”. Procedury te zresztą – ze względu na olbrzymie zainteresowanie – dokonują się błyskawicznie. Adopcyjny „rodzic” w komplecie z lalką otrzymuje wyprawkę, na którą składają się smoczki, kaftanik, butelka, zabawki dla niemowląt i… certyfikat urodzenia.

Ponadto wiele twórczyń oferuje możliwość wykonania lalki reborn na zamówienie – takiej, która miałaby wskazany kolor włosów i oczu, dołeczki, charakterystyczne przebarwienia czy fałdki. Na własny model trzeba jednak poczekać nawet ponad rok.

Lalki reborn, czyli wsparcie w terapii

Do kogo – poza kolekcjonerami – trafiają zatem tak pieczołowicie wykonane lalki? Twórczynie podpowiadają, że ich wyroby sprawdzają się w szkołach rodzenia i na szkoleniach z położnictwa, jako manekiny w sklepach z akcesoriami dla małych dzieci i… niekłopotliwi mali statyści w filmach czy serialach.

Okazuje się, że owoce twórczości artystek pełnią też ważną rolę terapeutyczną. Pary, które doświadczyły straty dziecka, przyznają, że dzięki lalkom reborn łatwiej uporały się z traumatycznym doświadczeniem nagle przerwanego rodzicielstwa. Ręcznie wykonane lalki nabywają też m.in. osoby po poronieniach, z niepłodnością, a nawet seniorzy.

Lalka reborn na trawie

Fot. Pixabay.com

I chociaż specjaliści psychiatrzy uważają, że taka forma samopomocy łączy się z wieloma zagrożeniami (np. utraty kontaktu z rzeczywistością i niemożności należytego przeżycia żałoby), nabywcy wydają się zadowoleni z efektów tej nietypowej formy terapii. Podkreślają, że bliski kontakt z zabawką przypominającą maleńkie dziecko może stymulować wydzielanie endorfin, odpowiedzialnych za poprawę nastroju. Działa tu bowiem ten sam mechanizm, co w przypadku przytulania człowieka.

W tym szaleństwie jest metoda

Pozytywnego wpływu lalek reborn na samopoczucie doświadczają też same ich twórczynie. Barbarze Smolińskiej, która ich wykonywaniem zajmuje się od 5 lat, przebywanie z lalką pozwala skuteczniej walczyć z zaburzeniami odżywiania.

– Biorąc taką lalkę na ręce, przebierając ją, mając z nią kontakt fizyczny, czuję się szczęśliwa. Pomyślałam, że w momencie, kiedy będzie dopadał mnie tzw. kryzys dietetyczny, będę zajmowała się Hanią (czyli lalką reborn – przyp. red.): wyjdę z nią na spacer, ponoszę czy wykąpię – opowiada.

Ten pomysł – jak dotąd – znakomicie się u niej sprawdza. Chociaż wcześniej w momentach kryzysu miała duże trudności z opanowaniem się przed kompulsywnym podjadaniem, dzięki Hani jest jej dziś znacznie łatwiej.

– Przede wszystkim uspokoiłam się, patrząc na nią, trzymając ją na rękach. To kolejny dowód na to, jak wspaniały wpływ mają lalki reborn na nasze życie i psychikę. A jeżeli jesteśmy usatysfakcjonowani naszym życiem, to żyjemy dłużej, jesteśmy zdrowsi, a nasz organizm się regeneruje – podkreśla Smolińska. – Wiem, że dla osób, które nie mają o tym pojęcia, brzmi to jak totalne wariactwo, ale tak nie jest. Każdy ma jakiś sposób na zaleczanie frustracji. Ja akurat mam taki. To nie tylko moja praca, ale też forma autoterapii – wyjaśnia.

Taka autoterapia jest dla niej tym łatwiejsza, że lalki reborn wyglądają tak realistycznie, że chce się na nie patrzeć. – Mamy też taki spokój wewnętrzny, że nikt się nie zorientuje, że to jest tylko lalka. Możemy wyjść do ludzi i czuć się jak w najpiękniejszym okresie macierzyństwa, kiedy maluszek tylko je, śpi i słodko wygląda. To na pewno leczy wiele schorzeń o podłożu emocjonalnym – wyjaśnia.

Przeczytaj też: Tornado niepłodności! Mocne zdjęcia: czy twoje emocje też tak wyglądają? [FOTO]

Realność tego doświadczenia wykorzystały zresztą niektóre amerykańskie producentki, które oferują dziś kobietom jeszcze prawdziwszą symulację macierzyństwa. W ramach nowego pakietu lalkę reborn można otrzymać wraz z zestawem, który pozwoli wcześniej poczuć się jak w ciąży.

Zatrzymać ten czas

Ale lalki reborn mają też swoją mroczną stronę. W USA, gdzie ich popularność sięgnęła szczytu, nabywane są nie tylko przez kolekcjonerów i pary, które zmagają się z traumami, zaburzeniami czy utratą dziecka. Wiele osób traktuje lalki jak pełnoprawnych członków rodziny, a w opiekę nad nimi angażują się dzieci, rodzice, a nawet dziadkowie. Właściciele lalek reborn spełniają tym samym odwieczne marzenie wielu rodziców: by zatrzymać chwilę. Do tego zresztą zachęcają ich twórcy lalek.

– Bycie mamą to niesamowite doświadczenie, ale ta słodka istota tak szybko dorasta. Nasze dzieci pozwolą ci zatrzymać ten cenny czas na zawsze – reklamują swój produkt amerykańskie artystki z grupy Artists of Reborn to Cherish.

Problem nie kończy się jednak na braku akceptacji upływającego czasu. Coraz więcej kobiet, które wiodą dynamiczny tryb życia, używa lalek reborn, by otrzymać namiastkę macierzyństwa – taką jednak, która nie wymaga wygospodarowania w życiu miejsca na potrzeby dziecka. Mogą zatem decydować się na wieczorne kąpiele niemowlęcia i weekendowe spacery, nie martwiąc się przy tym, kto zajmie się dzieckiem w czasie pracy.

A Wy jak oceniacie ideę, która stoi za lalkami reborn?

Źródło: tvp.pl, czasopismo Kultura – Społeczeństwo – Edukacja

Polecamy również: Dziecko zostało poczęte dzięki dawcy nasienia? Ojca wymyśli mu urzędnik

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Czym jest EmbryoGlue?

EmbryoGlue
fot. Fotolia

Wielu zastanawia się, co się dzieje z gametami, a później zarodkami w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. Czego potrzebują zarodki, żeby mieć optymalne warunki do rozwoju? Jak są przechowywane? Leżą czy może pływają? W czym zawieszone są podczas transferu do jamy macicy?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Hodowla zarodków trwa kilka dni od momentu zapłodnienia in vitro do momentu transferu do jamy macicy. Zazwyczaj transferuje się zarodki 2-3 dniowe lub 5-cio dniowe.

Zobacz także: Co to jest zarodek?

Zacznijmy od zarodka

Mimo że rozwój zarodków człowieka jest tak zaprojektowany, że zarodek przez pierwszy okres rozwoju jest samowystarczalny, tj do swojej budowy korzysta z materiału zgromadzonego w komórce jajowej, to otoczenie, w jakim się znajduje, odgrywa bardzo ważną rolę w prawidłowej pracy wszystkich mechanizmów sterujących jego rozwojem.

Zarodki przez pierwsze dni rozwoju, kiedy jeszcze rozwijają się in vitro w laboratorium, wymagają specjalnych warunków, które jak najlepiej odwzorowują te panujące w organizmie kobiety. Stosuje się pożywki o składzie zbliżonym do warunków, jakie są w jajowodach – obniżone warunki tlenowe, odpowiednie pH i temperaturę hodowli zbliżoną do temperatury ciała kobiety.

Tak jak medium użyte do hodowli zarodków jest bardzo istotne dla ich rozwoju, tak warunki, w jakich podawane są do jamy macicy, odgrywają dużą rolę, żeby dopełnić dzieła i ewentualnie wspomóc implantację.

Zobacz także: Zapłodnienie in vitro i hodowla zarodka – jak to wygląda? Wyjaśnia embriolog

EmbryoGlue – co to takiego?

Produkt o handlowej nazwie EmbryoGlue to pożywka do transferu wzbogacana kwasem hialuronowym, zawierające ludzką rekombinowaną albuminę. Według producenta ma za zadanie wspierać implantację podawanych zarodków poprzez wysoką zawartość kwasu hialuronowego, który m.in. zwiększa lepkość roztworu.

Kwas hialuronowy nie jest związkiem obcym procesowi zapłodnienia. Występuje w ciele kobiety naturalnie, dlatego nie sprawia trudności, jakie mógłby powodować związek obcy organizmowi kobiety.

W analizie badań nad jego skutecznością wykazano, że w procedurze transferu rozmrożonych zarodków w stadium podziałowym (2-3 dniowe zarodki) EmbryoGlue zwiększa skuteczność transferu zwiększając ilość ciąż, jednak nie zwiększając ilości porodów.

Zobacz także: Urodziła dziecko z… 25-letniego embrionu!

EmbryoGlue i jego skuteczność

W badaniach porównujących EmbryoGlue do innych pożywek transferowych wyniki nie zawsze wskazują na zwiększoną skuteczność transferu wyrażaną zwiększoną liczbą porodów. Niektóre badania wskazują natomiast na obniżony odsetek ciąż ektopowych wśród pacjentek stosujących EmbryoGlue w porównaniu z pacjentkami stosującymi inne pożywki transferowe i wyższy odsetek ciąż mnogich w grupie stosującej EmbryoGlue

Niespójność wyników uzyskiwanych w wielu badaniach nad EmbryoGlue pozostawia nadal wiele pytań i wątpliwości. Część badań wskazuje jednak na potencjalne korzyści, szczególnie u pacjentek z niepłodnością o niewyjaśnionej etiologii lub częstymi niepowodzeniami implantacji, dlatego lekarze dokładnie przyglądają się historii niepłodności każdej pary, żeby jak najlepiej dobrać stosowane procedury, w tym wybór pożywki EmbryoGlue do transferu.

Etapy rozwoju zarodka in vitro

  1. Pobranie gamet od obojga partnerów lub jednego z partnerów.
  2. Zapłodnienie pozaustrojowe z użyciem pobranych gamet partnerów lub gamet dawcy/dawczyni.
  3. Umieszczenie zapłodnionych komórek jajowych w hodowli.
  4. Obserwacja rozwoju zarodka do 3. lub 5. doby.
  5. Transfer zarodka do jamy macicy (poprzedzony preinkubacją w medium do transferu zarodka)

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Autorka tekstu: Karolina Częścik-Łysyszyn

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Lekarze w 11 dni pokonali raka piersi. Czy to przełom w leczeniu?

Innowacyjny lek na raka piersi
fot. Pixabay

Holenderscy naukowcy opracowali  innowacyjny lek na raka piersi. Stworzona przez nich receptura niszczy raka w 11 dni!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z doniesieniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2011 roku ponad połowa mln kobiet zmarła z powodu raka piersi.

Choć rak piersi uważany jest za chorobę państw rozwiniętych, ponad 58 proc. przypadków śmierci z tego powodu ma miejsce w krajach rozwijających się.

Zobacz także: 12 objawów raka piersi – tę grafikę powinna poznać każda kobieta!

Chemioterapia skuteczna, ale wyniszczająca

Najpowszechniejszą metodą walki z nowotworami jest chemioterapia. Komórki rakowe charakteryzują się szybkim podziałem i wzrostem, dlatego też stosowanie chemioterapii, która znacznie zmniejsza tempo wzrostu guza, uważa się za najskuteczniejszą metodę leczenia.

Powoduje ona jednak liczne skutki uboczne, spowalniając wzrost innych komórek w organizmie, np. w ustach, żołądku i tych odpowiedzialnych za wzrost włosa.  Ponadto leki nie atakują tylko miejsc zmienionych chorobowo, ale wszystkie komórki w danym obszarze.

Zobacz także: Hormony płodności kontra rak piersi – najnowsze badania

Innowacyjny lek na raka piersi

Holenderscy naukowcy opracowali właśnie innowacyjną metodę, dzięki której w 11 dni i bez użycia chemii udało się zniszczyć nowotwór. Profesor Nigel Bundret ujawnił wyniki swoich badań podczas Europejskiej Konferencji Raka Piersi w Amsterdamie.

Profesor połączył dwa leki Herceptin (znany również jako Trastuzumab) oraz Lapatinib. Chociaż były one już wcześniej wykorzystywane w leczeniu raka, do tej pory nigdy nie użyto ich razem.

W wyniku eksperymentalnie przeprowadzonej terapii lekarzom udało się zniszczyć niektóre typy raka piersi zaledwie w 11 dni! W pozostałych przypadkach mieszanka leków przyczyniła się do znacznego ograniczenia rozrostu raka.

Badanie zostało przeprowadzone na 257 kobietach chorych na raka piersi HER2 dodatnim. Części chorym podano mieszankę leku. Odkryto, że u 11 proc. pań, które dostały zmieszaną dawkę dwóch leków komórki rakowe zniknęły w ciągu dwóch tygodni, a u 17 proc. zaobserwowano znaczne zmniejszenie guza.

Zobacz także: Rak a ciąża. Boskie Matki nie muszą już dokonywać trudnych wyborów: ja, czy dziecko!

Receptory na celowniku

Ta kombinacja leków ma na celu walkę z  HER2, czyli receptorem ludzkiego naskórkowego czynnika wzrostu. Gen HER2 tworzy białko o tej samej nazwie, które powoduje wzrost i podział komórek raka piersi.

Normalnie receptory te mają za zadanie kontrolować, w jaki sposób zdrowe komórki piersiowe rosną, dzielą się i naprawiają. Jednak w 25 proc. raka piersi HER2 tworzy za wiele swoich kopii, dzieląc się i wzrastając w niekontrolowany sposób.

Terapia profesora Bundreta znacznie ogranicza potrzebę operacji i/lub chemioterapii. Ponadto redukuje tymczasowe skutki uboczne towarzyszące chemioterapii, np. wymiotowanie, zawroty głowy i wypadanie włosów.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.providr.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Czy twój lekarz powołuje się na klauzulę sumienia? Teraz możesz to sprawdzić w aplikacji Medicover

Grafika: system elektronicznej dokumentacji medycznej /Ilustracja do tekstu: Klauzula sumienia w Medicover / Endometrioza a renta
Grafika: Pixabay.com

Aplikacja sieci placówek medycznych Medicover, która pozwala m.in. rezerwować i odwoływać wizyty oraz sprawdzać wyniki badań, wzbogaciła się o nową funkcję. Po ostatniej aktualizacji przy niektórych nazwiskach lekarzy pojawiły się specjalne ikonki. Co oznaczają?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W nowej wersji aplikacji Medicover znajdziemy listę lekarzy powołujących się na klauzulę sumienia, wynikającą z art. 39. Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty z 5 grudnia 1996 r. O tym, czy medyk, do którego się wybieramy, powołuje się na tę regulację, poinformuje pacjentów specjalna ikonka przy jego nazwisku.

Podobną informację już wcześniej zamieszczono na stronie Medicover.

– Jeśli chodzi o naszą stronę, to przy zdjęciu takiego lekarza umieszczony jest symbol „§”, po na najechaniu na niego kursorem pojawia się informacja na ten temat – wyjaśnia Magdalena Wieńska z firmy Medicover w rozmowie z portalem Money.pl.

Klauzula sumienia w Medicover. Teraz unikniesz niespodzianek

Jak dodaje Wieńska, ogólnie dostępna informacja o tym, czy lekarz Medicover powołuje się na klauzulę sumienia, ma pozwolić klientom placówek świadomie wybrać lekarza.

Przedstawiciele prywatnej sieci placówek medycznych zaznaczają jednocześnie, że niewielu pracujących dla niej lekarzy odmawia świadczeń z uwagi na klauzulę sumienia. Klienci Medicover zwracają jednak uwagę, że spotkali się z takimi przypadkami. „Źle pani trafiła, ja nie zajmuje się antykoncepcją hormonalną – usłyszała niejedna pacjentka korzystająca z pakietu medycznego Medicover.

CZYTAJ TEŻ: Jak doświadczenia i opinie pacjentów pomagają budować wysokie standardy obsługi w klinice?

Prawo do odmowy świadczeń

Przypomnijmy, że klauzula sumienia to regulacja, która pozwala lekarzowi odmówić wykonania świadczeń, jeżeli są one sprzeczne z jego przekonaniami czy światopoglądem. Chodzi np. o wydanie recepty na środki antykoncepcyjne, skierowania na badania prenatalne czy wykonanie dopuszczalnej prawem aborcji.

Aplikacja Medicover dostępna jest do bezpłatnego pobrania w sklepach Google Play i App Store. Umożliwia ona m.in. na przeglądanie skierowań na badania, grafików pracy lekarzy i umawianie wizyt lekarskich. Pacjenci mają też możliwość zamówienia recepty na stale przyjmowane leki oraz uzyskania porady przez internet.

Źródło: Money.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Klauzula sumienia a prawa reprodukcyjne

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

In vitro i ludzkie komórki na szkle? Takich witraży jeszcze nie widziałeś!

witraż z in vitro
fot. Pixabay

Fragmenty tkanek, komórki nerwowe, czy zapłodnienie in vitro – to tematy niezwykłych witraży. Ich autorką nie jest jednak plastyk, lecz profesor biologii Barbara Gawrońska-Kozak.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Robienie witraży stało się dla pani Barbary ucieczką od stresów w pracy. Profesor Gwarońska-Kozak przez 11 lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowała naukowo.  Od lat prowadzi badania nad bezbliznowym gojeniem ran.

Jak opowiada pani Barbara, aby utrzymać się w Stanach Zjednoczonych na stanowisku lidera grupy naukowej, trzeba zdobywać granty i przynosić pieniądze na coraz to nowsze projekty. To nie zawsze się udawało, co niosło za sobą frustracje i stresy.

Zobacz także: Endometrioza – tego bólu nie da się opisać. Oto obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów!

Na stresy najlepsza sztuka

W chwili zwątpienia pani Barbara postanowiła poszukać zajęcia, które ukoiłoby jej nerwy. W USA przy uczelniach często spotkać można ośrodki, w których w godzinach popołudniowych odbywają się różnorakie kursy.

Profesor od dziecka marzyła o robieniu ceramiki i to właśnie na takie zajęcia chciała się zapisać. Pech chciał, że wszystkie miejsca na kursie garncarstwa były już zajęte. Padło zatem na robienie witraży. Od pierwszych zajęć wiedziała już, że znalazła to, czego szukała.

Po powrocie do Polski profesor Gawrońska-Kozak doskonaliła swoje umiejętności. Inspirację czerpała… z pracy! Tematem jej witraży stały się mikroskopowe preparaty tkankowe.

– Preparaty są tak niesamowicie piękne, pomyślałam: a co by się stało, gdybym taki obraz przeniosła na szkło, na witraż? – cytuje słowa pani Barbary portal „Nauka w Polsce”.

Zobacz także: Malarka i niedoszła matka. Obrazy Fridy Kahlo

Witraż z in vitro

Na witraże profesor biologii przenosi m.in. tkankę tłuszczową żółtą i brązową, komórki nerwowe, tkanki ludzkiej skóry z mieszkiem włosowym, włosem i naczyniami krwionośnymi, czy komórki macierzyste tkanki tłuszczowej.

W swoim dorobku pani Barbara ma również witraż z in vitro, który przedstawia komórkę jajową z jądrem komórkowym, krążące wokół plemniki oraz igłę iniekcyjną wprowadzającą jeden z plemników do jajeczka.

Praca nad witrażem jest czasochłonna– zajmuje od jednego do trzech miesięcy. Najpierw na kartce papieru powstaje projekt, który z biegiem czasu przybiera realne kształty.

Pani Barbara podkreśla jednak, że nie jest artystką, lecz rzemieślnikiem. W roku 2015 odbyła się wystawa pt. „Tkanki ze szkła” na której można było podziwiać prace profesor.

Barbara Gawrońska Kozak – „Tkanki ze szkła”
18 września 2015 r. // fot. www.wbp.olsztyn.pl

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Nauka w Polsce

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.