Przejdź do treści

Kwas foliowy nie zawsze bezpieczny

170.jpg

Od kilku lat trwa akcja, mająca na celu uświadamianie młodych kobiet o znaczeniu, jakie ma przyjmowanie kwasu foliowego w okresie przed zajściem w ciążę oraz w trakcie jej trwania. Ma on m.in. odpowiadać za zapobieganie pojawieniu się u dziecka poważnych wad wrodzonych. Jednakże niedawno przeprowadzone badania wykazały, że zażywanie kwasu foliowego może mieć także skutki uboczne.

Czym właściwie jest kwas foliowy i w jakich pokarmach się znajduje?

Jest to organiczny związek chemiczny, zwany witaminą B9. Występuje w żywności w postaci folianów (związków odżywczych). Możemy go znaleźć w liściastych warzywach takich jak: szpinak, kapusta czy brokuły, a także w mniejszych ilościach: np. w pomidorach, grochu, burakach i orzechach.

Człowiek dbający o zbilansowaną dietę, nie musi się przejmować suplementacją witaminy B9, ponieważ wystarczającą jego ilość otrzymuje z pożywienia. Jednak u kobiet w ciąży sprawa wygląda inaczej. Lekarze zalecają kobietom przyjmowanie dodatkowych dawek kwasu foliowego, ponieważ odgrywa on istotną rolę w pierwszych tygodniach ciąży – gdy formuje się centralny układ nerwowy, mózg oraz rdzeń kręgowy dziecka.

Skutki uboczne

Do niedawna, do skutków ubocznych wynikających z przedawkowania kwasu foliowego zaliczano: bezsenność, depresję, rozdrażnienie a także zaburzenia żołądkowo-jelitowe oraz reakcje alergiczne. Jednak nowsze badania wykazały, że przyjmowanie kwasu foliowego może mieć wpływ na rozwijanie się istniejących już zmian rakowych w gruczołach mlecznych, a zatem prowadzić do raka piersi.

Do tej pory witaminę B9 uważano za czynnik mogący chronić przed powstaniem raka piersi, ale jeśli kolejne badania potwierdzą powyższą obserwację, dokonaną na szczurach, wymusi to zmianę podejścia lekarzy do zaleceń wzbogacania diety kobiet w ciąży o kwas foliowy.

 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Proces żałoby

166.jpg

Żałoba najbardziej kojarzy się z reakcją na śmierć bliskiej osoby. Jest to jednak szersze pojęcie odnoszące się do złożonego i bolesnego procesu radzenia sobie ze stratą kogoś (niekoniecznie w wyniku śmierci) lub czegoś niezwykle ważnego i budzi bardzo różne uczucia. Wszystkie są naturalne i potrzebne. Uporanie się z głęboką utratą zabiera dużo czasu i energii. Jest też niezwykle istotne dla późniejszego dobrostanu psychicznego.

W procesie opłakiwania straty można wyróżnić charakterystyczne fazy i wiążące się z nimi objawy. U każdego człowieka proces ten może jednak przebiegać odmiennie. Niektóre stany, myśli czy uczucia mogą być bardziej lub mniej intensywne, a poszczególne fazy mogą częściowo pokrywać się ze sobą.

Fazy żałoby:

1. Szok

Na wieść o dramatycznej stracie doznajesz szoku. Możesz nie wierzyć, że słyszane informacje są prawdziwe. Możesz z całą mocą zaprzeczać temu, co się dzieje. Możesz wpaść w rozpacz, głośno szlochając albo wręcz przeciwnie: mieć wrażenie, że nic nie czujesz – jakbyś był zamrożony albo mechanicznie wykonywał wszystkie czynności. Dla tego czasu charakterystyczne jest również uczucie kompletnej bezradności, dużego wzburzenia, wewnętrznego chaosu, poczucie zagubienia. Zdarza się też, że w obliczu tak trudnych doświadczeń dystansujesz się psychicznie od rzeczywistości, mając poczucie, że obserwujesz wydarzenia z zewnątrz, jakbyś nie brał w nich bezpośredniego udziału.

2. Uświadomienie sobie straty

Kiedy rzeczywistość dotrze do ciebie w pełni, pojawia się bardzo silny ból i rozpacz. Może też pojawić się niepokój i lęk związane z poczuciem braku kontroli nad życiem, chwiejności tego, co wcześniej wydawało się stałe i przewidywalne. Dlatego też możesz czuć, że jesteś bardziej podatny na zranienie, mieć niskie poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie. To także czas bezradności, złości, dużej drażliwości, poczucia winy, niesprawiedliwości i krzywdy, głębokiego smutku i żalu. Przeżycia te są często bardzo wyczerpujące. Żyjesz pod wpływem przewlekłego stresu. W związku z tym możesz czuć się wyczerpany, mieć kłopoty ze snem, prawidłowym odżywianiem się, podejmowaniem decyzji (nawet tych dotyczących błahych, codziennych spraw).

3. Wycofanie się

Twoje ciało zmęczone długotrwałym stresem, domaga się więcej odpoczynku. Możesz mieć niższą odporność i więcej chorować; chcieć więcej czasu spędzać w domowych zaciszu, np. wspominając szczegóły dotyczące utraconej osoby. Wiąże się to z przepracowywaniem straty, pracy nad smutkiem i żalem. Najprawdopodobniej nadal czujesz rozpacz, choć jednocześnie możesz czuć się apatyczny, „zahibernowany”. Ta faza żałoby najbardziej objawami przypomina depresję. Jest potrzebna, by dokończyć proces przeżywania straty. Jeśli jednak masz poczucie, że „utknąłeś” na tym etapie – warto udać się do psychoterapeuty.

4. Powrót do zdrowia

Nadajesz nowe znaczenia swoim bolesnym doświadczeniom, dzięki czemu odzyskujesz poczucie sensu. Wcześniejsze fazy żałoby umożliwiają ci zmianę we własnej tożsamości. Rana się goi: z wolna godzisz się ze stratą, zaczynasz na powrót interesować się innymi sprawami – swoimi bliskimi, hobby, pracą. Stopniowo odzyskujesz siłę, radość życia i poczucie panowania nad swoim życiem.

5. Odrodzenie

Jeżeli uda ci się pogodzić z utratą i na swój własny sposób nadasz jej sens, powoli rozwinie się w tobie nowe życie. Doświadczenie straty i żałoby zmieniło cię i jeśli pozwoliłeś sobie przejść przez wszystkie jej fazy, doświadczyć pojawiających się uczuć, najprawdopodobniej czujesz się pogodzony z rzeczywistością i masz poczucie odnalezienia w sobie nowych zasobów.

Przeżycie procesu żałoby, nie oznacza, że utrata, której doznałeś nie będzie już nigdy budziła smutku. Uczucie to, jak i zresztą inne, które było obecne w okresie żałoby, może powracać w różnych momentach. Nie będzie ono jednak już tak dotkliwe jak wówczas, gdy byłeś pogrążony w żałobie.

Opłakiwanie straty to proces bardzo bolesny i długotrwały. Jeżeli masz poczucie, że odcinasz się od swoich uczuć albo, że pomimo upływu czasu czujesz się nadal bardzo źle, to możesz chcieć rozważyć kontakt z psychoterapeutą. Korzystanie z fachowego wsparcia, może być wyjątkowo ważne jeśli utraty doświadcza cała rodzina, szczególnie taka, w której wychowują się dzieci, które potrzebują pomocy dorosłych w radzeniu sobie z własnymi przeżyciami, co jest bardzo utrudnione kiedy dorośli ci sami są pogrążeni w żałobie.

Zapraszam – szczególnie osoby borykające się ze stratą dziecka (także tego nienarodzonego) – do lektury artykułu Opłakać utraconą przyszłość w drugim numerze magazynu Chcemy być rodzicami, który ukaże się drukiem 21 lutego br.

 

M.in. na podstawie:

Kübler-Ross, E. (1998). Rozmowy o śmierci i umieraniu. Poznań: Media Rodzina.

Sanders, C. M. (1996). Powrót nadziei. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Magdalena Kaczorowska-Korzniakow

jest psychologiem, psychoterapeutką i tłumaczem. W swojej pracy terapeuty kieruje się Kodeksem Etycznym PTPP. Prowadzi indywidualną psychoterapię dorosłych i dzieci.

Hormon miłości

178.jpg

Oksytocyna, zwana także hormonem miłości, została odkryta w 1909 i początkowo była uważana za odpowiedzialną jedynie za pobudzanie macicy do skurczów podczas porodu. Po ponad stu latach ode tego momentu, wiemy o niej znacznie więcej

Czym jest i jak powstaje?

Hormon ten jest produkowany przez przysadkę mózgową, a odpowiada za aktywację m.in. uczucia zaufania. Często pojawia się podczas wczesnych etapów miłości romantycznej. Ponadto odpowiada za takie emocje jak: empatia, bliskość czy poczucie przywiązania oraz bliskości.

Łatwa dostępność

Do wydzielenia się niewielkiej dawki oksytocyny wystarcza już podanie komuś ręki, nie mówiąc już o przytulaniu! Można znaleźć także badania, które potwierdzają, że już samo patrzenie na kogoś lub myślenie o nim może powodować jej produkcję.

Dla mam

Niewątpliwie, oksytocyna jest aktualnie najbardziej kojarzona z uczuciem przywiązania pomiędzy matką a dzieckiem. Badacze zaobserwowali również, że może także wspomagać zapłodnienie! Warto także pamiętać, że zgodnie z tym, co zostało odkryte już ponad wiek temu, pomaga przy porodzie poprzez pobudzenie macicy do skurczów. Jej niesamowite zdolności sięgają nawet dalej. Po porodzie staje się sprzymierzeńcem każdej kobiety, która pragnie jak najszybciej wrócić do wcześniejszej formy – m.in. poprzez stymulację powodującą obkurczanie się macicy. I być może najważniejsze – poprzez  wpływanie na odczuwanie przywiązania, czułości i matczynej troski, mamy łatwiej i szybciej odnajdują się w nowej roli.

Dla pary

Mimo iż do niedawna oksytocyna była postrzegana za hormon typowo „kobiecy”, badania dowodzą, że jest obecna u obu płci. Hormon miłości, wraz z dopaminą i noradrenaliną, są uważane za substancje istotnie wpływające na nasze związki. Co ciekawe, oksytocyna, wpływa na to, że kobieta po stosunku potrzebuje bliskości partnera, natomiast mężczyzna – snu, gdyż w jego organizmie dochodzi do „starcia” pomiędzy hormonem miłości a… testosteronem.

A są to tylko niektóre z wielu zalet oksytocyny. Bez wątpienia warto dbać o jej wysoki poziom, a trudno znaleźć lepszą okazję niż Walentynki 🙂

 

 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.