Przejdź do treści

Które szpitale nie chcą ujawnić informacji o porodach?

725.jpg

Czy polskie szpitale są jawne i transparentne? Fundacja Rodzić po Ludzku znalazła odpowiedź na to pytanie wysyłając do oddziałów położniczo – ginekologicznych i noworodkowych wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Nie wszystkie placówki były chętne, by udzielić odpowiedzi…

Przez ostatnie 9 miesięcy trwały intensywne prace, aby zaktualizować dane, które publikowane są na portalu Fundacji www.GdzieRodzic.info i dostarczyć kobietom wiarygodnych informacji o procedurach i statystykach szpitalnych. Wnioski o udostępnienie informacji publicznej zostały wysłane do wszystkich 400 oddziałów położniczo – ginekologicznych i neonatologicznych w całej Polsce.  191 z nich  odpowiedziało na wniosek dopiero po ponagleniu i groźbie rozprawy sądowej. 42  natomiast do tej pory nie udzieliło Fundacji oczekiwanych informacji. Względem tych ostatnich zostanie złożona skarga na bezczynność do sądu administracyjnego.

Aby pozyskać informacje od szpitali, Fundacja wysłała do oddziałów ankiety do wypełnienia. Pytała w nich m.in. o: warunki panujące na oddziale, dostępność szkoły rodzenia, procedury podczas porodu, obecność osób towarzyszących, kontakt matki i dziecka po narodzinach, dostępność na oddziale psychologa i doradcy laktacyjnego, jak również o dane statystyczne dotyczące cesarskich cięć, nacięć krocza, znieczulenia dolarganem i znieczulenia zewnątrzoponowego. Upublicznianie tych informacji jest niezbędne do identyfikacji i eliminacji błędów systemowych służby zdrowia. Jawność i transparentność są również kluczem do właściwego i odpowiedzialnego traktowania pacjentów, motywują personel medyczny do polepszania jakości swojej pracy i podwyższają zaufanie społeczeństwa. Ogromna grupa szpitali jest mimo to nadal sceptycznie nastawiona do jawności. Wiele z nich z oburzeniem reagowało na wnioski o informację publiczną.

W lutym 2015 roku Fundacja Rodzić po Ludzku złoży do sądu administracyjnego skargi na bezczynność wszystkich szpitali, które odmówiły udzielenia informacji publicznej (lista tych placówek dostępna jest w materiałach). Celem tego działania nie jest wchodzenie na ścieżkę wojenną ze szpitalami, ale chęć podania kobietom informacji o warunkach panujących we wszystkich oddziałach ginekologiczno-położniczych w Polsce.

Lista szpitali, które nie odpowiedziały na wniosek o udostępnienie informacji publicznej:

  1. Powiatowy Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej Szpital Miejski w Brzegu Dolnym
  2. Strzelińskie Centrum Medyczne w Strzelinie
  3. I Klinika Ginekologiczno-Położnicza Akademii Medycznej we Wrocławiu
  4. BRA-MED Klinika Położniczo-Ginekologiczna w Lipnie
  5. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Lublinie
  6. SP Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim
  7. 105 Szpital Wojskowy z Przychodnią – Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Żaganiu
  8. Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki. Klinika Położnictwa i Ginekologii w Łodzi
  9. Szpital Rejonowy SPZOZ w Tomaszowie Mazowieckim
  10. Szpital Położniczo Operacyjny im. Św. Elżbiety w Roztoce
  11. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Garwolinie
  12. SP ZOZ Zespól Zakładów Lecznictwa Otwartego i Zamkniętego im. Duńskiego Czerwonego Krzyża w Makowie Mazowieckim
  13. Samodzielny Publiczny Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Pionkach
  14. Centrum Medyczne Damiana w Warszawie
  15. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej GIN-MEDICUS Sp. z o.o. w Wyszkowie
  16. Krapkowickie Centrum Zdrowia Sp z o.o. w Krapkowicach
  17. Namysłowskie Centrum Zdrowia S.A. w Namysłowie
  18. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Lubaczowie
  19. Szpital Specjalistyczny Pro-Familia w Rzeszowie
  20. Powiatowy Szpital Specjalistyczny w Stalowej Woli
  21. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Ustrzykach Dolnych
  22. Prywatna Klinika Ginekologiczno – Położnicza w Białymstoku
  23. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Sejnach
  24. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku
  25. Szpital Specjalistyczny im. św. Wojciecha Sp. z o.o. w Gdańsku-Zaspie
  26. Centrum Medyczne „Esculap” Sp. z o.o. w Bielsku-Białej
  27. Szpital Specjalistyczny im. Szymona Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej
  28. Okręgowy Szpital Kolejowy w Katowicach Sp. z o.o.
  29. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Myszkowie
  30. Zespół Opieki Zdrowotnej w Ostrowcu Świętokrzyskim
  31. Zespół Opieki Zdrowotnej w Pińczowie
  32. Powiatowy Zakład Opieki Zdrowotnej w Starachowicach
  33. Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu
  34. Szpital Powiatowy w Nowym Mieście Lubawskim Sp. z o.o.
  35. Szpital Powiatowy im. prof. Romana Drewsa w Chodzieży
  36. Zespół Opieki Zdrowotnej w Gnieźnie
  37. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Krotoszynie
  38. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Obornikach
  39. Pleszewskie Centrum Medyczne w Pleszewie Sp. z o.o. w Pleszewie
  40. Samodzielny Publiczny Zespól Opieki Zdrowotnej w Turku
  41. Drawskie Centrum Specjalistyczne w Drawsku Pomorskim
  42. Samodzielny Publiczny Szpital Regionalny w Nowogardzie

Źródło: Materiały prasowe Fundacji Rodzić po ludzku

Medexpress / mat. prasowe Fundacji Rodzić Po Ludzku

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie. Rozmowa z Dominiką Musiałowską – założycielką Fundacji

Fundacja Insulinooporność

Z Dominiką Musiałowską, założycielką Fundacja Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie rozmawia Jolanta Drzewakowska

Swoją działalność na rzecz osób z insulioopornością prowadzisz od dłuższego czasu (strona, fanpage na facebooku i grupy). Dlaczego założyłaś Fundację? Co było momentem w którym o tym pomyślałas?

Swoje działania kierowane do osób chorujących na insulinooporność zaczęłam prowadzić już w 2013 roku. Traktowałam to jako zajęcie dodatkowe, hobby, coś czym mogłam zajmować się po pracy. Później projekt zaczął się rozrastać, zaczęłam organizować konferencje, spotkania, treningi, zaczęłam traktować to powoli jako coś więcej niż zwykły blog, jak pracę. Jednocześnie prowadziłam swoją działalność gospodarczą związaną z marketingiem, pracowałam w agencji reklamowej, ale cały czas rozwijałam projekt Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie, który stale się rozrastał i zwiększał swoją popularność. W pewnym momencie poczułam, że stoję w miejscu i nie wiem co dalej. Urodziłam córeczkę, poszłam na urlop macierzyński i miałam chwilę na podjęcie decyzji. Co później? Co dalej? Co z projektem? Zdecydowałam, że czas skupić się na insulinoopornych jeszcze bardziej. Wiem, że jest to potrzebne. Nie chciałam zakładać kolejnej działalności gospodarczej. Wspólnie z mężem przeanalizowaliśmy wszystkie za i przeciw i doszliśmy do wniosku, że Fundacja będzie najlepszym rozwiązaniem.

Jakie główne przeszkody napotkałaś przy zakładaniu fundacji a co było najprzyjemniejsze?

Łatwo nie było. Przede wszystkim miałam duże problemy z rejestracją Fundacji w Krajowym Rejestrze Sądowym. Prawie pół roku minęło zanim otrzymałam wpis do KRS a dokumenty składałam pięć razy. Co chwilę dostawałam informacje, że czegoś brakuje, że zabrało przysłowiowej „kropki”. Pod koniec poziom mojej frustracji osiagnął apogeum, już chciałam się poddać. Dostałam informacje, że tym razem zabrakło słowa „fundacja” w statucie. Konsultowałam dokumenty i statut z dwoma prawnikami i notariuszem i zgodnie stwierdzili, że to już „zbędne czepialstwo”. Byłam wściekła. Poszliśmy na dyżur w KRS i powiedzieliśmy, że nie wyjdziemy dopóki ktoś nie powie nam, że wszystko jest już w porządku. I miesiąc później otrzymaliśmy w końcu wpis do KRS. Druga trudność to praca z kilkumiesięcznym maluchem u boku, ale to już osobny temat 🙂 .
Natomiast z przyjemnych rzeczy było to, że zaraz po oficjalnej informacji, że zakładam fundację, pojawiło się mnóstwo propozycji współpracy, odezwało się wielu specjalistów w tym lekarzy, dietetyków, instruktorów sportowych, pracowników służby zdrowia, studentów chętnych do pomocy. Od razu ruszyliśmy „z kopyta” z kolejnymi projektami.

Jakie cele Ci przyświecają?

Przede wszystkim zależy mi na zwiększaniu świadomości na temat insulinooporności.

Zarówno wśród pacjentów, żeby wiedzieli co to jest i jak mają się leczyć jak i wśród specjalistów, którzy pracują z insulinoopornymi, żeby zobaczyli, że jest to problem, którego nie należy bagatelizować. Bardzo ważna jest dla mnie też integracja środowiska pacjenckiego. Żeby pacjent miał miejsce gdzie może porozmawiać, poznać inne osoby i otrzymać wsparcie.

Jak chcesz je realizowac?

Na Facebooku mamy pięć grup wsparcia dla pacjentów oraz fanpage. To tam najwięcej się dzieje każdego dnia. Na grupach mamy po kilkanaście tysięcy członków. Każdego dnia dodajemy kolejne kilkadziesiąt osób, akceptujemy kilkanaście postów. Razem z naszymi administratorkami każdego dnia staramy się udzielać odpowiedzi na pytania członków grup oraz rozmawiać, udzielać wsparcia. Poza internetem, organizuję konferencje na temat insulinooporności, szkolenia dla dietetyków i innych specjalistów, spotkania grup wsparcia, treningi sportowe. 10 czerwca odbyła się pierwsza konferencja organizowana przez Fundację – Konferencja Insulinooporność – Problem XXI wieku. Przed nami od września warsztaty dla pacjentów i dietetyków w Poznaniu, a w październiku i grudniu szkolenia w Warszawie. W 2018 odbędzie się konferencja dla rodziców i dzieci na temat zdrowego stylu życia i profilaktyki zdrowotnej a za rok w czerwcu kolejna edycja Konferencji Insulinooporność – Problem XXI wieku. Dodatkowo, razem ze specjalistami, którzy współpracują z naszą fundacją, tworzymy broszury edukacyjne, materiały, piszemy artykuły na blogu www.insulinoopornosc.com a pod koniec września ukaże się moja pierwsza książka Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie, która mam nadzieję będzie bazą wiedzy dla wielu z nas.

Co stanowi obecnie dla Ciebie największe wyzwanie?

Praca i macierzyństwo 🙂 . Moja córka ma roczek. Raczkuje, jest jej wszędzie pełno. Wyzwaniem będzie najbliższy rok, zanim pójdzie do żłobka lub przedszkola. Na ten moment pracujemy w duecie ;). Wykorzystuję każdą jej drzemkę, chwilę samodzielnej zabawy, wieczory oraz czas gdy mój mąż wróci z pracy i się nią zajmie a ja usiądę na chwilę do komputera. Dużo pracuję na smartfonie, który mam ciągle przy sobie, dzięki czemu mogę odpisywać na maile, pisać artykuły czy rozmawiać podczas spacerów z córką czy w tzw. międzyczasie. Dochodzi do tego zmęczenie, nieprzespane noce, stres związany z macierzyństwem i zdrowiem mojej córki, problemy z koncentracją.

Mam nadzieję, że jednak podołam wyzwaniu i z pomocą wielu wspaniałych ludzi, stworzymy coś, co pomoże niejednej osobie chorującej na insulinooporność wrócić do zdrowia.

A tu >>KLIK<<  przeczytacie poprzednią naszą rozmowę z Dominiką.

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Jeden z najważniejszych składników w diecie niemowlaka. Dlaczego jest tak istotny?

Beb con frutas
Owoce w diecie malucha

Soczyste i smaczne są doskonałym źródłem witamin, błonnika oraz wielu związków organicznych, które wpływają korzystnie na funkcjonowanie organizmu dziecka. Ich zróżnicowane kształty i kolory zachęcają dzieci do dotknięcia, sprawdzenia czy próbowania. Owoce powinny pojawić się w diecie niemowlęcia zaraz po warzywach – które wprowadzamy jako pierwsze, nie wcześniej niż po ukończeniu 17. tygodnia życia i nie później niż w 26. tygodniu. Jak każdego dnia wplatać te kolorowe dary natury do jadłospisu dziecka?

Zalecane przez ekspertów

Według zaleceń ekspertów w 3. tygodniu rozszerzania diety do jadłospisu niemowlęcia należy wprowadzić owoce, zaczynając od jednej porcji dziennie, z upływem czasu stopniowo zwiększając ich udział w diecie wg schematu żywienia niemowląt. Ważne, aby konsystencja owocowych posiłków była dopasowana do wieku dziecka oraz jego umiejętności. Początkowo powinny być one podawane w formie delikatnych przecierów. 1000 pierwszych dni to wyjątkowy czas, który ma fundamentalne znaczenie dla zdrowia dziecka teraz i w przyszłości. Organizm niemowlęcia ma wyjątkowe potrzeby i jest szczególnie wrażliwy na wpływ czynników zewnętrznych, w tym spożywanej żywności. Na tym etapie niezwykle istotna jest odpowiednia jakość i bezpieczeństwo podawanych mu produktów. Dlatego dla najmłodszych konsumentów warto wybierać spełniającą rygorystyczne normy jakości, bezpieczną żywność, tworzoną z myślą specjalnie o niemowlętach i małych dzieciach, która posiada na opakowaniu wskazanie wieku. Jest ona poddawana wielu kontrolom, nie zawiera konserwantów ani sztucznych barwników, a jej konsystencja odpowiada wymaganiom niemowlęcia na każdym etapie jego rozwoju. Dziecku powyżej 12. miesiąca życia, które ma już rozwiniętą umiejętność żucia i gryzienia, należy podawać 4 porcje owoców dziennie . Warto pamiętać, że jedna porcja owoców dla malucha to np. pół brzoskwini , garść malin, duża śliwka, pół jabłka czy gruszki.

Soki owocowe nie zastąpią świeżych owoców

Podczas gdy zjedzenie owocu powoduje uczucie sytości, wypicie zbliżonej ilości soku (o podobnej wartości energetycznej) nie daje tego wrażenia, gdyż soki zawierają znacznie mniej błonnika, w tym pektyn. Codziennej, zalecanej dawki owoców nie powinno się zastępować sokami owocowymi, nie powinny również pełnić one funkcji osobnego posiłku. W przypadku niemowląt i małych dzieci nie należy podawać więcej niż pół szklanki dziennie. Warto pamiętać, że do zaspokajania pragnienia zawsze powinna służyć woda.

Korzystajmy z sezonowych darów natury

Truskawki, maliny i agrest zawierają dużo witaminy C. Jabłka są źródłem błonnika, który obniża poziom złego cholesterolu oraz wspomaga prawidłowe trawienie, a jagody działają korzystnie na wzrok. Prawdziwą witaminową bombą są jednak czarne porzeczki – 100 gramów tego owocu zawiera 3 razy więcej witaminy C niż taka sama ilość truskawek. Porzeczki zawierają również sporo potasu, magnezu, żelaza, a także błonnika pokarmowego. Zawsze przed podaniem dziecku owoców pamiętajmy o ich dokładnym umyciu.

Drugie śniadanie lub podwieczorek

Najnowsze badanie Instytutu Matki i Dziecka, „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku od 5. do 36. miesiąca życia – badanie ogólnopolskie 2016 rok”, wykazało, że aż 51% niemowląt w wieku 5-12 miesięcy spożywa przekąski między posiłkami, a już w przypadku dzieci powyżej 13. miesiąca życia to ponad 80%.

Należy pamiętać, że zbyt częste podjadanie między posiłkami nie jest korzystne dla zdrowia, a w przyszłości może prowadzić do otyłości.

Jest to ważne zwłaszcza w początkowym okresie życia, ponieważ w tym czasie kształtują się nawyki żywieniowe oraz preferencje smakowe. Banan, jabłko czy gruszka może stanowić dobry pomysł na drugie śniadanie lub podwieczorek.

4 porcje owoców, ale… 5 porcji warzyw

Warto dbać o spożycie owoców, należy jednak pamiętać, że niedobór warzyw jest jednym z najczęściej obserwowanych błędów żywieniowych – występuje u niemal 90% dzieci po pierwszym roku życia! Ważne więc, żeby jednocześnie nie zapominać o warzywach, których każdego dnia małe dzieci powinny spożywać więcej niż owoców.

Więcej informacji na temat prawidłowego żywienia kobiet w ciąży, kobiet karmiących piersią oraz najmłodszych dzieci znaleźć można na stronie edukacyjnego programu 1000 pierwszych dni dla zdrowia www.1000dni.pl.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Terapia antystresowa, odnowa biologiczna ciała… poprzez twarz! O drepoterapii słów kilka…

drepoterapia

Wyobraźcie sobie niezwykle silną terapię antystresową, która jest jednocześnie kompleksową i naturalną odnową biologiczną ciała… poprzez twarz! To drepoterapia.

Pioniersko praktykuję różne terapie okolic głowy od 14 lat. Moją przygodę rozpoczęłam od refleksologii, w której do budowania zdrowia i równowagi wykorzystuję nerwy i ich zakończenia. Poznałam też techniki pracy motylkowej i metamorficznej. Są delikatne, a jednocześnie uwalniają od najgłębszych ran emocjonalno-fizycznych (traum). Zadziwiły mnie powięzi, które są „bankiem informacji” ciała i zapisują jego reakcje na wydarzenia z naszego życia. Znam też zasady pracy z układem limfatycznym i akupresurę, która porusza różne mechanizmy ozdrowieńcze.

Twarz jak klawiatura

Zawsze lubiłam uczyć się anatomii i fizjologii. Odkrywanie „logistyki” ludzkiego ciała fascynuje mnie do tej pory, zwłaszcza że przed nami jeszcze wiele niewiadomych. Poświęciłam się nauce o mózgu. To centralny komputer, który „zarządza” ciałem, umysłem, emocjami i duszą. Dostęp do jego funkcji daje mi specyficzna klawiatura… czyli twarz. Stąd też moje zamiłowanie do terapii tej okolicy.

Kolejny powód, dla którego wykonuję terapie w okolicach głowy, to stres, który wybrał sobie to miejsce za kwaterę główną, a ja wiem, że „rozbrojenie dowództwa” powoduje kapitulację symptomów stresu w innych odległych częściach ciała.

Praca na głowie, czyli w bezpośredniej bliskości mózgu i kory mózgowej, przynosi też ogromną, nieporównywalną ze stymulacją innych miejsc ciała czy z działaniem innej terapii, przyjemność i błogość, poczucie ulgi emocjonalnej i uwolnienia od trudnych emocji, a także wyciszenia umysłowego. To już efekt działania endorfin i enkefalin, czyli hormonów szczęścia, które wręcz „zalewają” ciało podczas drepoterapii. Ten stan utrzymuje się jeszcze długo po sesjach i sprawia, że jesteśmy odporniejsi na stresory. Śmiało można rzec, że burze szaleją wtedy na zewnątrz nas, a w środku morze jest spokojne.

Warstwy twarzy

Ludzka twarz to swoisty przekładaniec. U każdego wygląda inaczej, ale zbudowana jest z tych samych warstw. Są to skóra, tkanka podskórna, powięzi, mięśnie i kości. Pomiędzy nimi leżą sieci nerwów i ich zakończenia, naczynia krwionośne i limfatyczne oraz kanały energetyczne. Sieci przypominają wyspecjalizowane kable, przez które odbywa się cała wewnętrzna komunikacja. Warstwy i kable masujemy, uciskamy, pociągamy w różny sposób. Nerwy – energicznie i w bezpośredniej bliskości kości. Powięzi – powierzchownie i z wczuciem się w ich własne tempo i kierunek ruchu. Mięśnie – głęboko, wolno i wzdłuż włókien, nigdy pod włos. Naczynia limfatyczne – naprawdę leniwie. A akupunkty – ruchem okrężnym w prawo i lewo. Wszystko po to, by zaspokoić potrzeby każdej tkanki z osobna i by efekty takiej celowanej pracy rozeszły się po całym organizmie.

Co to jest drepoterapia?

Drepoterapia to odnowa biologiczna twarzy, a poprzez twarz – także całego ciała, która dopasowywana jest do indywidualnych potrzeb zdrowotnych pacjenta. Korzysta ona z naturalnych możliwości, jakie daje nam specyficzna wielowarstwowa budowa twarzy. Mózg dba o równowagę wewnętrzną, optymalizuje funkcje życiowe, uruchamia procesy naprawcze. On też potrzebuje warunków do konstruktywnego działania, bo bywa nieuważny na potrzeby człowieka. Stwarza mu je właśnie drepoterapia. Poza tym lokalna stymulacja powięzi, mięśni czy naczyń krwionośnych i limfatycznych w okolicy głowy wywołuje tonizujący efekt w tych tkankach na poziomie całego ciała.

Dzięki temu drepoterapia szybko rozładowuje nawet przewlekły stres i zapobiega szerzeniu się jego konsekwencji. Niwelowanie napięć mięśniowo-powięziowych jest niezwykle ważne dla właściwego przepływu krwi.

Warto wspomnieć, że szczególnie wrażliwe na stres są mięśnie miednicy. Reagują one skurczem, który zaburza przepływ krwi przez tętnice macicy. Napinanie się mięśni brzucha może uciskać macicę i skręcać jajowody. U mężczyzn stres obniża parametry witalności plemników, które nie mają siły do pokonywania grawitacji i nie docierają na czas do gotowych jajeczek. To skutecznie zapobiega zajściu w ciążę.

Niestety klasyczne masaże ciała nie radzą sobie z przewlekłymi napięciami i redukcją stresu.
Trzeba szukać terapii, które wywołują trwałe dobroczynne zmiany w ciele, a dodatkowo budują odporność na stres fizyczny i psychiczny. Na pewno jest nią drepoterapia, choć na początku trudno uwierzyć, że praca z twarzą daje takie efekty!

Nie można nie wspomnieć, że na tej terapii skorzysta też owal twarzy czy cera, która będzie wręcz promienna. Pojawi się też błysk w oku i specyficzny wigor.
Jednak dla mnie najważniejsze jest przywracanie dobrej kondycji psychofizycznej, optymalizacja pracy narządów wewnętrznych, harmonizacja układu hormonalnego, spokój umysłu czy ukojenie emocjonalne. Sprzyja to bowiem płodności.
I musi być szybko odczuwalne!

Beata Sekuła

multi-refleksolog i mentor refleksoterapii w Polsce, terapeuta czaszkowo-krzyżowy, life coach, i praktyk integracji oddechem

Małe zmiany, wielkie skutki – 5 porad, jak polepszyć męską płodność

męska płodność

Płodność to problem pary, a nie tylko kobiety – jak to wciąż sądzi wiele osób. Starając się o dziecko, panowie także powinni o siebie zadbać. Oto 5 wskazówek, które pomogą mężczyznom skuteczniej zawalczyć o bycie tatą.

1. Dobry sen

Okazuje się, że odpowiednia ilość snu i godziny, które spędza się w łóżku, wpływają na jakość nasienia. „Eksperci uważają, że niewłaściwy czas odpoczynku jest szkodliwy bowiem zwiększa poziom przeciwciał antyspermowych” – pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ]. Naukowcy zbadali, że mężczyźni zasypiający w godzinach 20-22 mają najlepszą ruchliwość spermy, co zwiększa szansę na zapłodnienie. Szkodliwe jest zaś spanie 6 godzin lub mniej. Zbyt dobrze na jakość spermy nie wpływa też przesadzanie z ilością snu – 9 godzin i więcej nie jest wskazane.

2. Odpowiednia dieta

Zdrowe odżywianie to jedna z podstawowych zasad dbania o siebie, także podczas starań o dziecko. Panowie powinni postawić m.in. na banany, które to wspomagają produkcję testosteronu. Ciemna czekolada zawiera zaś w sobie L-argininę, czyli aminokwas wpływający na jakość spermy, a także na ilość plemników. Ważna jest w też w diecie obecność cynku, który pomaga zapobiegać, by częścią spermy nie stały się wolne rodniki. Dobrym jego źródłem są wołowina, czy też jajka.

3. Unikanie przegrzewania jąder

Praca z laptopem na kolanach, siedzący tryb życia, wiele godzin za kierownicą, gorące kąpiele, sauna, czy też obcisłe, syntetyczne ubrania. Wszystko to powoduje, że wzrasta temperatura jąder. „Spermatogeneza, czyli produkcja plemników, przebiega prawidłowo w temperaturze około 35-35,5°C, czyli niższej niż normalna temperatura ciała” – pisaliśmy. Nic więc dziwnego, że podwyższona temperatura może powodować obniżenie jakości nasienia, w tym zmniejszenie liczebności i ruchliwości plemników. Eksperci polecają zaprzestanie tego typu zachowań i dbanie o komfort swojego ciała.

4. Akupunktura

Okazuje się, że w czasie starań o dziecko korzystne może być wprowadzenie elementów medycyny alternatywnej. Jednym z nich jest akupunktura, która jak wykazały badania, pomaga z radzeniu sobie z zaburzeniami erekcji, szczególnie przedwczesnym wytryskiem. Co ważne, jest to najczęstsza męska dysfunkcja seksualna, a dane mówią, że tylko 9 proc. panów zgłasza się z tym problemem do specjalisty. Warto pamiętać, że zaburzenia erekcji mogą wpływać na jakość związku i relacji intymnych, a to wszystko jak najbardziej dotyka też sfery płodności.

5. Suplementy

Jak wskazują eksperci, nasze społeczeństwo ma duże niedobory witaminowe. Co na to wpływa? Między innymi szybki tryb życia, jałowe jedzenie, brak ruchu na świeżym powietrzu. Można postawić wtedy na suplementację. Na rynku dostępne są specjalistyczne produkty, które dedykowane są płodności. Można też zapoznać się z takimi składnikami, jak buzdyganek, czy korzeń maca [KLIK]. Warto przy tym jednak pamiętać, że witaminy choć bezpieczne, też mogą zrobić krzywdę. Najlepiej skorzystać więc z konsultacji specjalisty.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.