Przejdź do treści

Które szpitale nie chcą ujawnić informacji o porodach?

725.jpg

Czy polskie szpitale są jawne i transparentne? Fundacja Rodzić po Ludzku znalazła odpowiedź na to pytanie wysyłając do oddziałów położniczo – ginekologicznych i noworodkowych wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Nie wszystkie placówki były chętne, by udzielić odpowiedzi…

Przez ostatnie 9 miesięcy trwały intensywne prace, aby zaktualizować dane, które publikowane są na portalu Fundacji www.GdzieRodzic.info i dostarczyć kobietom wiarygodnych informacji o procedurach i statystykach szpitalnych. Wnioski o udostępnienie informacji publicznej zostały wysłane do wszystkich 400 oddziałów położniczo – ginekologicznych i neonatologicznych w całej Polsce.  191 z nich  odpowiedziało na wniosek dopiero po ponagleniu i groźbie rozprawy sądowej. 42  natomiast do tej pory nie udzieliło Fundacji oczekiwanych informacji. Względem tych ostatnich zostanie złożona skarga na bezczynność do sądu administracyjnego.

Aby pozyskać informacje od szpitali, Fundacja wysłała do oddziałów ankiety do wypełnienia. Pytała w nich m.in. o: warunki panujące na oddziale, dostępność szkoły rodzenia, procedury podczas porodu, obecność osób towarzyszących, kontakt matki i dziecka po narodzinach, dostępność na oddziale psychologa i doradcy laktacyjnego, jak również o dane statystyczne dotyczące cesarskich cięć, nacięć krocza, znieczulenia dolarganem i znieczulenia zewnątrzoponowego. Upublicznianie tych informacji jest niezbędne do identyfikacji i eliminacji błędów systemowych służby zdrowia. Jawność i transparentność są również kluczem do właściwego i odpowiedzialnego traktowania pacjentów, motywują personel medyczny do polepszania jakości swojej pracy i podwyższają zaufanie społeczeństwa. Ogromna grupa szpitali jest mimo to nadal sceptycznie nastawiona do jawności. Wiele z nich z oburzeniem reagowało na wnioski o informację publiczną.

W lutym 2015 roku Fundacja Rodzić po Ludzku złoży do sądu administracyjnego skargi na bezczynność wszystkich szpitali, które odmówiły udzielenia informacji publicznej (lista tych placówek dostępna jest w materiałach). Celem tego działania nie jest wchodzenie na ścieżkę wojenną ze szpitalami, ale chęć podania kobietom informacji o warunkach panujących we wszystkich oddziałach ginekologiczno-położniczych w Polsce.

Lista szpitali, które nie odpowiedziały na wniosek o udostępnienie informacji publicznej:

  1. Powiatowy Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej Szpital Miejski w Brzegu Dolnym
  2. Strzelińskie Centrum Medyczne w Strzelinie
  3. I Klinika Ginekologiczno-Położnicza Akademii Medycznej we Wrocławiu
  4. BRA-MED Klinika Położniczo-Ginekologiczna w Lipnie
  5. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Lublinie
  6. SP Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim
  7. 105 Szpital Wojskowy z Przychodnią – Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Żaganiu
  8. Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki. Klinika Położnictwa i Ginekologii w Łodzi
  9. Szpital Rejonowy SPZOZ w Tomaszowie Mazowieckim
  10. Szpital Położniczo Operacyjny im. Św. Elżbiety w Roztoce
  11. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Garwolinie
  12. SP ZOZ Zespól Zakładów Lecznictwa Otwartego i Zamkniętego im. Duńskiego Czerwonego Krzyża w Makowie Mazowieckim
  13. Samodzielny Publiczny Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Pionkach
  14. Centrum Medyczne Damiana w Warszawie
  15. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej GIN-MEDICUS Sp. z o.o. w Wyszkowie
  16. Krapkowickie Centrum Zdrowia Sp z o.o. w Krapkowicach
  17. Namysłowskie Centrum Zdrowia S.A. w Namysłowie
  18. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Lubaczowie
  19. Szpital Specjalistyczny Pro-Familia w Rzeszowie
  20. Powiatowy Szpital Specjalistyczny w Stalowej Woli
  21. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Ustrzykach Dolnych
  22. Prywatna Klinika Ginekologiczno – Położnicza w Białymstoku
  23. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Sejnach
  24. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku
  25. Szpital Specjalistyczny im. św. Wojciecha Sp. z o.o. w Gdańsku-Zaspie
  26. Centrum Medyczne „Esculap” Sp. z o.o. w Bielsku-Białej
  27. Szpital Specjalistyczny im. Szymona Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej
  28. Okręgowy Szpital Kolejowy w Katowicach Sp. z o.o.
  29. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Myszkowie
  30. Zespół Opieki Zdrowotnej w Ostrowcu Świętokrzyskim
  31. Zespół Opieki Zdrowotnej w Pińczowie
  32. Powiatowy Zakład Opieki Zdrowotnej w Starachowicach
  33. Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu
  34. Szpital Powiatowy w Nowym Mieście Lubawskim Sp. z o.o.
  35. Szpital Powiatowy im. prof. Romana Drewsa w Chodzieży
  36. Zespół Opieki Zdrowotnej w Gnieźnie
  37. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Krotoszynie
  38. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Obornikach
  39. Pleszewskie Centrum Medyczne w Pleszewie Sp. z o.o. w Pleszewie
  40. Samodzielny Publiczny Zespól Opieki Zdrowotnej w Turku
  41. Drawskie Centrum Specjalistyczne w Drawsku Pomorskim
  42. Samodzielny Publiczny Szpital Regionalny w Nowogardzie

Źródło: Materiały prasowe Fundacji Rodzić po ludzku

Medexpress / mat. prasowe Fundacji Rodzić Po Ludzku

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Prześliczne zdjęcia noworodków – cud malutkiego życia w obiektywie australijskiej fotografki

Foto: Instagram Rebecca Colefax
Foto: Instagram Rebecca Colefax

Fotografia potrafi przekazać prawdziwe piękno. Natura, sztuka, życie – nowe życie. Oto prześliczne zdjęcia noworodków, które podbijają serca obserwatorów z całego świata.

Cud człowieczeństwa

Autorką zdjęć jest Rebecca Colefax. Była australijska sportsmenka, gdy oddała się macierzyństwu, odkryła też na nowo pasję fotografowania. Szczególnie ukochała sobie pracę z maluchami. Są one dla niej inspiracją i dają możliwość zachowania jednych z najpiękniejszych chwil z życia całych rodzin.

col2

col1

Doświadczenia i perspektywa autorki jest szalenie ciekawa. W 2003 roku była ona bowiem pierwszą australijską mistrzynią świata w kiteboardingu. „Doszłam w swoim sporcie najwyżej, jak tylko mogłam, zdobyłam tytuł uniwersytecki, podróżowałam po całym świecie. Jednak z tych wszystkich momentów, to właśnie narodziny moich dzieci były najbardziej niesamowite” – powiedziała w rozmowie z „Daily Mail”. Po urodzeniu trzeciego dziecka, co miało miejsce sześć lat temu, postanowiła powrócić do swojej młodzieńczej pasji i chwyciła za aparat. Koncentruje się teraz na fotografowaniu kobiet w ciąży, noworodków i niemowlaków, a zdjęcia są dla niej nie tylko ładnym obrazkiem, ale przede wszystkim sposobem na ocalenie wspomnień.

Nie sposób nie zgodzić się z mocą, jaką niesie za sobą obraz. Fotografia potrafi kształtować nasze rozumienie świata, poglądy, podejście do siebie i innych. Najlepszym przykładem na to są zdjęcia, które prezentowaliśmy niedawno w naszym portalu. Opowiadają one swoim przekazem trudne historie poronień oraz utraty dziecka. Piękno i ból zawarte w zdjęciach mają ogromną siłę!

col3

col4

col5

col6

col7

Źródło: „Daily Mail”

Foto: Instagram Rebecca Colefax

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Sprawdź czy dieta owocowo-warzywna dr Ewy Dąbrowskiej lekarstwem na niepłodność

dieta dr Ewy Dąbrowskiej

Twoje życie jest takie, jakie są twoje myśli. Prawda? Podobnie rzecz ma się z jedzeniem. Nie można zaprzeczyć, że ogólna kondycja naszego organizmu jest związana z codzienną dietą. A jeśli nie ma w niej wartości odżywczych, za to kochamy tłuszcze i cukier, sami się zatruwamy. Jednak jedzenie możemy też nam pomóc, nawet w niepłodności. Sprawdź jak może Ci pomóc dieta dr Ewy Dąbrowskiej.

Nie przypadkiem problem niepłodności dotyka pary głównie z krajów rozwiniętych. Poza spożywaniem – zwykle w biegu – wysoko przetworzonych pokarmów, jesteśmy stale przemęczeni i zestresowani. Może pora się zatrzymać i zacząć od zmiany przyzwyczajeń żywieniowych?

Zła dieta a niepłodność

Czy wiesz, że nadmiar cukru rafinowanego w diecie może wywoływać problemy z płodnością? Jak zauważa dr Ewa Dąbrowska dieta bogato cukrowa powoduje występowanie drożdżycy Candida albicans. Pod jej wpływem z kolei może dojść do „przeciekających jelit”, czyli nieszczelności nabłonków jelitowych i przedostawania się do krwi antygenów, którymi są niestrawione cząsteczki białek pokarmowych (nietolerancje pokarmowe), a ponieważ takie białka są rozpoznawane jako obce, łączą się z przeciwciałami do postaci kompleksów immunologicznych, które są dla organizmu toksyną. Te kompleksy mogą zaburzać główne systemy regulacyjne: układ hormonalny, immunologiczny i nerwowy. Ponadto pod wpływem nadmiernego spożycia cukru dochodzi do wzrostu insuliny, która wywołuje otyłość, zwłaszcza trzewną; w takim przypadku tłuszcz trzewny staje się producentem szeregu hormonów i przekaźników zwanych adipokinami, które mają związek nie tylko z cukrzycą i opornością na insulinę, ale również z powstawaniem zaburzeń hormonalnych wywołujących m.in. zespół policystycznych jajników, torbiele jajników i wiele innych schorzeń.

Toksyny Candida mogą wywoływać szereg zaburzeń hormonalnych a w konsekwencji niepłodność i poronienia:
  • – niedobór progesteronu, który zaburza równowagę z estrogenami
  • – niedobór hormonów tarczycy
  • – nadmiar prolaktyny
„Podstawowym paliwem dla mózgu jest glukoza, a jej zapasy w organizmie są niewielkie. Występuje głównie jako glikogen w wątrobie i wystarcza zaledwie na jeden dzień głodówki. Ponieważ glukoza jest niezbędna dla mózgu, dlatego też w czasie diety dochodzi do zamiany na glukozę wszelkich złogów białkowych tj. uszkodzonych, zwyrodniałych lub martwych komórek, tkanek, zakrzepów, guzów, ropni, blizn itp. Ten rodzaj przemian nazywa się „odżywianiem wewnętrznym”.

 

A teraz zasady

Dieta może potrwać od kilku dni do 6 tygodni w zależności od wskazań lekarza. Oparta jest na warzywach niskoskrobiowych:

  • korzeniowych (marchew, buraki, seler, pietruszka, rzodkiew),
  • kapustnych (kapusta, kalafior, brokuł),
  • cebulowatych (cebula, por, czosnek),
  • dyniowatych (dynia, kabaczek, ogórki), psiankowate (pomidor, papryka), liściaste (sałata, natka pietruszki, zioła).

Równocześnie można spożywać niskocukrowe owoce takie jak: jabłka, grejpfruty, cytryny i nieduże ilości jagód.

Szczególnie cenne są soki z zielonych pędów roślin (natka pietruszki, seler naciowy, botwina, mniszek, pokrzywa, szczaw, szpinak, brokuł, kapusta, sałata, kiełki lucerny, trawa z pszenicy). Posiadają chlorofil, którego budowa chemiczna jest podobna do hemoglobiny, mają aktywne enzymy, które oczyszczają, odtruwają, odnawiają krew, ułatwiają trawienie, alkalizują, dostarczają tlenu, energii, witamin i minerałów w najlepiej przyswajalnej postaci.

Warzywa i owoce można jeść na surowo, w postaci surówek, zup warzywnych przyprawianych ziołami, warzyw duszonych, pieczonych.

Pijemy wodę, soki warzywne i owocowe, herbaty owocowe lub ziołowe, kompoty bez cukru, wywary z warzyw.

W czasie kuracji nie spożywamy żadnych innych pokarmów. Nie pijemy kawy, mocnej herbaty, alkoholu i oczywiście nie palimy papierosów.

Na początku kuracji, w miarę odtruwania organizmu, mogą pojawiać się krótkotrwałe „kryzysy ozdrowieńcze” np. osłabienie, bóle głowy, nudności, wymioty, biegunka, stany podgorączkowe. To wyraz uwolnienia toksyn z tkanek i przeniknięcia ich do krwi.

Na zakończenie słów kilka o profilaktyce. Dietę dr Dąbrowskiej warto zastosować także zanim rozpoczniecie starania o dziecko, by oczyścić organizm z toksyn i stworzyć doskonałe środowisko dla rozwoju maluszka.

Na podstawie artykułu dr Ewy Dąbrowskiej – „Nowa koncepcja leczenia bezpłodności dietą warzywno-owocową.” oraz strony www.ewadabrowska.pl

od redakcji: zwracamy uwagę na tytuł publikacji dr Dąbrowskiej. Bezpłodność jest stanem trwałym i nieuleczalnym. Pani doktor miała zapewne na myśli leczenie niepłodności.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Drodzy panowie – wczesne chodzenie spać może pomóc wam zostać tatą!

jakość spermy

Na jakość spermy wpływ ma bardzie wiele czynników. Dieta, wysiłek fizyczny, brak używek, a także… sen! O tym, że jest on niezwykle ważny dla naszego zdrowia w ogóle, wiedzą chyba wszyscy. Teraz okazuje się, że ma także wpływ na męskie nasienie.

Naukowcy z Harbin Medical University w Chinch odkryli, że mężczyźni zasypiający w godzinach 20-22 mają najlepszą ruchliwość spermy, co zwiększa szansę na zapłodnienie. Monitorowali oni wzorce snu u 981 zdrowych mężczyzn. Jedna grupa dostała za zadanie zaśnięcie właśnie w powyższych godzinach. Druga musiała zaś zasnąć pomiędzy 22-24, a trzecia po północy. Uczestnicy badania byli poproszeni także o nastawienie budzików tak, by mogli spać sześć godzin lub mniej, siedem do ośmiu lub dziewięć godzin i dłużej. Naukowcy regularnie pobierali przy tym próbki nasienia w celu sprawdzenia liczebności plemników, ich kształtu i ruchliwości, o czym donosi „Daily Mail”.

Jakie były wyniki? Mężczyźni, którzy chodzili spać po północy, mieli niższą liczbę plemników, a czas ich życia być krótszy niż w innych grupach. Jeszcze gorsze parametry wykazywali jednak mężczyźni, którzy spali sześć godzin lub mniej. Podobnie wpływało spanie przez dziewięć godzin i dłużej.

Eksperci uważają, że niewłaściwy czas odpoczynku jest szkodliwy bowiem zwiększa poziom przeciwciał antyspermowych. Jest to typ białka wytwarzany przez układ odpornościowy, który może niszczyć zdrowe plemniki.

Chcesz wiedzieć więcej o męskich sprawach?

Sperma – czy ma płeć? Fakty i mity o męskim nasieniu

Plemniki – 9 zaskakujących faktów na temat męskich pływaków

7 interesujących faktów o spermie – warto wiedzieć!

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dr Karina Sasin nominowana do nagrody „120 under 40” – „Chciałabym pomóc jak największej liczbie osób, których prawa są łamane” – GŁOSUJMY!

Karina Sasin

Młodzi ludzie wkraczający w świat nauki nie zawsze mają prostą drogę do przebycia. Tym bardziej jeśli tematyka, którą się zajmują, wzbudza wiele kontrowersji – zdrowie reprodukcyjne zdecydowanie taką dziedziną jest. Nasza redaktorka naukowa, dr Karina Sasin, nie boi się jednak otwarcie pisać zarówno o kwestiach medycznych, jak i społecznych aspektach tego właśnie tematu.

Dr Karina Sasin nominowana została do nagrody „120 under 40”, która jest międzynarodowym projektem mającym na celu wsparcie młodych działaczy i naukowców. Jej nominacja dotyczy kategorii media, a to właśnie redakcja „Chcemy Być Rodzicami” jest jedną z przestrzeni, w których publikowane są teksty Kariny Sasin. Więcej o samym konkursie pisaliśmy już na naszym portalu. Dlaczego? Bo wszystko zależy od naszych głosów! >>KLIK<<

O tym dlaczego właśnie to nauka skradła serce dr Sasin, dlaczego tak ważna jest dla niej dyskusja o zdrowiu seksualnym i co sądzi o samej nominacji? Oto rozmowa, która wiele wyjaśnia.

Jestem ciekawa, czy spodziewałaś się nominacji? Wcześniej miałaś już kontakt z tą nagrodą, czy może było to dla Ciebie zaskoczenie i coś zupełnie nowego?

Karina Sasin: O nagrodzie dowiedziałam się, gdy zostałam do niej nominowana. Było to dla mnie dużym, acz miłym, zaskoczeniem. Z samą Fundacją Bill’a i Melindy Gates’ów miałam do czynienia w trakcie praktyk studenckich w WHO, jednakże wtedy działalność Fundacji skupiała się głównie na zapewnieniu edukacji seksualnej i dostępu do antykoncepcji w najbiedniejszych krajach Afryki i Azji. Sam projekt „120 Under 40″ jest nową inicjatywą, pierwsza edycja miała miejsce dopiero rok temu.

Z Twoich tekstów wnioskuję, że ścieżka naukowa jest dla Ciebie nie tylko sposobem na rozwój osobisty, ale też widzisz w niej misję. Czy masz poczucie, że rzeczywiście nauka może być bliska codziennym problemom? Wiele osób uważa bowiem, że bardzo trudno jest ją pogodzić z realnym życiem.

Nie da się rozdzielić nauki od aspektów klinicznych, czy społecznych. W zakresie planowania rodziny, do którego WHO włącza również leczenie niepłodności, obecnie standardowe metody leczenia jak inseminacja, czy IVF nie byłyby możliwe bez badań laboratoryjnych na zwierzętach, a później walidacji poszczególnych metod leczenia w badaniach klinicznych i epidemiologicznych.

Gdyby nie badania biochemiczne nad hormonami płciowymi na początku XX wieku, nie byłoby antykoncepcji hormonalnej, a badania kliniczne od lat 60. pozwoliły wielokrotnie zmniejszyć dawkę estrogenu, czyli poprawić bezpieczeństwo i komfort stosowania, przy równie wysokiej skuteczności w zapobieganiu ciąży. Zaś dane epidemiologiczne pozwoliły nam wyodrębnić, które pacjentki nie powinny stosować tego typu antykoncepcji ze względu na ryzyko zakrzepicy.

Bliski memu sercu przykład na nierozłączność nauki i praktyki klinicznej to przeszczepy macicy. Zaczęło się od poznania grup krwi, zgodności tkankowej i odkrycia leków immunosupresyjnych. Później lata doświadczeń na zwierzętach, które doprowadziły do narodzin siedmiorga dzieci przez kobiety, którym nie dawano nawet najmniejszej szansy na macierzyństwo.

Chciałabym też dowiedzieć się, co aktualnie jest dla Ciebie ważniejsze – kwestie stricte medyczne, czy może aspekty społeczne? A może jest to dla Ciebie nierozerwalne?

Jak już wcześniej wspomniałam jest to mechanizm naczyń połączonych. Uważam, że nie byłabym dobrą aktywistką bez wiedzy naukowej dającej mi mocne argumenty w dyskusji nad prawami reprodukcyjnymi, jak również nie czułabym się spełnioną naukowczynią nie czyniąc pożytku z mojej wiedzy i umiejętności.

Zastanawiam się także, jakie masz teraz plany? Co jest aktualnym celem młodej, odważnej lekarki, aktywistki?

W moim zwariowanym życiu dzieje się tak wiele, że trudno jest mi wyodrębnić jeden główny cel. Staram się, by wszystkie moje działania zawodowe zwiększały świadomość społeczną na temat zdrowia reprodukcyjnego i związanych z nim trudności emocjonalnych, które są albo pomijane (w przypadku niepłodności lub nieprawidłowej opieki okołoporodowej) lub wyolbrzymiane (te związane z aborcją).

Moim drugim, równie ważnym, jest wspólny z moim partnerem projekt pt. „dzieciorobienie”, który z uwagi na to, że urodziłam się z zespołem MRKH (wrodzony brak macicy) jest bardzo trudny i wymagający. Jednakże mamy nadzieję, że dzięki doświadczeniu koleżanek i kolegów naukowców-lekarzy osiągniemy sukces, czyli mówiąc w skrócie, za rok lub dwa urodzę własne dziecko.

Na co dzień żyjesz w Szwecji. Dlaczego właśnie ten kraj – może wyniknęło to z poczucia, że nie mogłabyś na takim samym poziomie wykonywać pracy naukowej, medialnej i edukacyjnej tu, w Polsce?

Od zawsze byłam wprost zakochana w Szwecji, więc wybór kraju, w przeciwieństwie do samej decyzji o emigracji i jej przyczynach, był oczywisty. Nasz północny sąsiad zapewnia każdemu chcącemu kontynuować naukę, czy rozpocząć pracę, równy start: bezpłatny kurs szwedzkiego, naukę na uniwersytecie, darmową i bardzo dobrą opiekę zdrowotną oraz wsparcie na rynku pracy dla nowych emigrantów. Czy mogłabym robić to samo w Polsce? Pewnie tak, gdyż wyjechałam głównie z przyczyn osobistych, a nie zarobkowych, jednakże tutaj mam poczucie stabilności i wsparcia socjalnego na wypadek choroby, wypadku czy utraty pracy.

Również szeroko pojęta „normalność” bardzo ułatwia życie. Tu każdy zajmuje się sobą i swoim życiem, a politycy i kler nie ingerują w życie seksualne obywateli, jak to ma miejsce w Polsce. Ludzie wzajemnie szanują swoją autonomię i prawo do decydowania, a fakt, że ktoś poddał się aborcji, czy ma dziecko urodzone dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu nie wzbudza żadnych negatywnych emocji. W Polsce pod rządami PiS, czyli w państwie coraz bardziej totalitarnym, przeraża mnie cenzura oraz wzrost nastrojów antysemickich, dlatego nie widzę możliwości powrotu dopóki aroganccy „władcy macic” z jedynym słusznym katolickim sumieniem narzucają obywatelom swój światopogląd i wyznanie.

Czyli rozumiem pozostaje nam trzymać kciuki? Czy może bardziej sprawczo, jak na aktywistkę przystało, powiedziałabyś raczej: „wziąć sprawy w swoje ręce”?

Tak jak napisałam w felietonie do czerwcowego numeru magazynu, warto zastanowić się i rozważyć we własnym sumieniu, czy chcemy legitymizować naszymi podatkami działania obecnego rządu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma możliwość emigracji, jednak naszemu pokoleniu jest zdecydowanie łatwiej „strzelić focha” niż na przykład naszym rodzicom. Członkowstwo w Unii Europejskiej daje mam wprost nieograniczone możliwości realizacji planów i marzeń zawodowych w innych krajach UE. Od wyjazdów na Erasmus’a na studiach, poprzez staże i praktyki, skończywszy na uznawalności wykształcenia i uprawnień zawodowych.

Kolejnym dobrodziejstwem Unii, który Polki i Polacy mogą całkowicie legalnie użyć do sabotowania zindoktrynowanej opieki zdrowotnej jest możliwość leczenia za granicą na koszt NFZ. W tym zakresie wiele krajów oferuje bardzo dużą przychylność, np. Szwedzkie szpitale oferują możliwość korzystania z usług z zakresu zdrowia reprodukcyjnego (antykoncepcja, aborcja, poradnictwo, leczenie specjalistyczne) na podstawie karty EKUZ. Mam nadzieję, że niedługo takie postępowanie, na wzór sprzeciwu wobec „global gag rule” prezydenta Trumpa, stanie się standardem we wszystkich krajach wspólnoty jako wyraz solidarności z Polkami ciemiężonymi przez „władców macic” łamiących ich podstawowe prawa człowieka.

Słyszę o planach zarówno zawodowych, jak i prywatnych. A co w tym wszystkim może dać Ci doświadczenie bycia laureatką „120 under 40″. Czy otworzyłoby to przed Tobą nowe drzwi? Czy granty, które są tam do zdobycia, będą dla Ciebie rzeczywiście pomocne, masz już na nie jakiś plan?

Mini-grant przewidziany dla laureatów chciałabym przeznaczyć na stworzenie międzynarodowego think-tank’u działającego na rzecz realizacji prawa do zdrowia reprodukcyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem dostępu do refundowanego leczenia każdego rodzaju niepłodności. Uważam, że dobro (i zło też) wraca i należy otrzymaną pomoc przekazywać dalej. Ja na swojej drodze zawodowej i w życiu osobistym spotkałam wiele osób, które bardzo pomogły mi w realizacji moich planów i marzeń, więc chciałabym pomóc jak największej liczbie osób, których prawa są łamane. Oddolne inicjatywy pomagające konkretnym osobom są bardzo cenne, jednak ich zasięg jest mocno ograniczony, stąd plan na działania na szczeblu strategicznym: rządów, Komisji Europejskiej i organizacji międzynarodowych takich jak WHO.

bez-tytulukk

karinasas

Chcesz zagłosować? Kliknij >>TUTAJ<<

U góry strony  jest zielony przycisk „vote”, ktory przekieruje do utworzenia konta za pomoca adresu email i umozliwi zaglosowanie oraz opublikowanie linku na FB/Twitter. Dziękujemy za wsparcie dla Kariny ❤ udostępnijcie ten post by zwiększyć szansę Kariny na zwycięstwo ❤

Fot. dr Karina Sasin

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.